Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Gabinet
AutorWiadomość
Gabinet [odnośnik]14.11.21 13:43

Gabinet

Gabinet jest najczęściej używanym przez Claire pomieszczeniem i jedynym, jakie w pełni dostosowała do własnych preferencji. Na regałach można znaleźć książki, głównie o tematyce starożytnych run i historii magii. Blat biurka z dostawionym doń krzesłem, a także stoliki i parapety są przesłonięte stosami pergaminów z nakreślonymi znakami oraz notatkami badań nad klątwami. W globusie, będącym jednocześnie schowkiem, znajduje się zapas szklanych butelek alkoholu, bez którego panna Fancourt nie potrafi obejść się w pracy. Okno o ciężkich zasłonach połączone jest z niewielkim balkonem i prowadzi do ogród.
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Re: Gabinet [odnośnik]11.04.22 22:26
5 kwietnia 1958
Pociągnęła z piersiówki łyk miodu, krzywiąc się przy tym od nadmiaru słodyczy. Preferowała wytrawne smaki, takie jak gin czy whisky, ale w kryzys wywołany wojną dotyka wszystkich i nie zawsze można było pozwolić sobie na to, na co miało się ochotę.
Stała przy blacie stolika, tymczasowo opróżnionego z wszelkich pergaminów, pełniącego rolę alchemicznego stanowiska. To pierwszy raz od niemal roku, kiedy zebrała się w sobie, by użyć zakurzonego dotychczas sprzętu. Nie była to zwyczajna niechęć do eliksirów, a, jak to mówią artyści, blokada twórcza. Niedoszły małżonek Claire pewnie przez długi czas zmagał się nieprzyjemnymi konsekwencjami ich nagłego rozstania. Czarownica zdążyła rozsmakować się w triumfie, ucieszyć z dobrze wykonanego zadania, lecz ponowne sięgnięcie za różdżkę - w kontekście nakładania klątw, oczywiście - zdawało się być dotychczas drażniące, irytujące, pozbawione chęci i polotu. Zajęcie się pracą miało być próbą przetrwania, wywodziło się z chęci zablokowania natrętnych myśli i nieprzyjemnych skojarzeń. Fakt ten jednak potrafił mocno frustrować, zwłaszcza osobę tak skłonną do wyprowadzenia z równowagi, jak Fancourt. Decyzja o spróbowaniu, przełamania własnej niechęci podjęta została dość spontanicznie, więc oto, gotowa do pracy innej, niż z piórem i pergaminem, znalazła się we własnym gabinecie.
Ostrze noża o drewnianym uchwycie było jednym z niewielu nowych przedmiotów, jakie znalazły się w Mulberry House. Mogła pić herbatę z prastarych filiżanek babci czy wysiadywać przed kominkiem w fotelu pamiętającym czasy buntu goblinów, kiedy MInistrem Magii był jeszcze Hesphaestus Gore, ale praca z tępymi narzędziami była nie do przyjęcia. Pocięta na drobne łodyga oleandra miała równe, niepostrzępione brzegi, co wywoływało nieśmiały uśmiech na twarzy Claire. Pod niewielkim kociołkiem tańczył już ogień. W moździerzu znalazła się już garść suszonych pająków, które sypały się pod naciskiem, po kolei tracąc wszystkie odnóża, po chwili zmieniając się w szary proszek. Alchemia nigdy nie należała do ulubionych dziedzin nauki panny Fancourt. Z obowiązkowego w szkole przedmiotu wyniosła co prawda same wysokie noty, jednakże dopiero w chwili poznania pierwszych tajników czarnej magii została zmuszona powrócić do porzuconych przed laty umiejętności.
Ułożywszy przed sobą wszystkie potrzebne składniki, wrzucała je kolejno do kociołka, zgodnie z zapamiętaną przez siebie recepturą. Nie mogło być w tym nic skomplikowanego, poza pokonaniem obrzydzenia, jakie przychodziło w momencie wygrzebania z fiolki ludzkiej śliny. Zeskrobana metalową szpatułką maź o zszarzało-żółtej barwie znalazła się na powierzchni mieszanej mikstury, by zdobyć towarzystwo w postaci rozerwanego aksonu, błona onerwia ustąpiła pod naciskiem. Sięgając ponownie po bezdenną piersiówkę Claire czujnym wzrokiem sunęła po blacie stolika, sprawdzając czego jeszcze jej brakuje. Do samej siebie odetchnęła teatralnie z ulgą, kiedy spojrzeniem odnalazła słoiczek z brązowego szkła. Lądująca w kociołku gałka oczna prędko z formy stałej przybrała lekko galaretowatą, by zaraz połączyć się z resztą składników. Fancourt zajrzała do kociołka, by sprawdzić czy mieszane weń składniki zdążyły się ze sobą połączyć, osiągając upragnioną konsystencję oraz barwę.

| Tworzę miksturę do nałożenia klątwy, składniki: gałka oczna 1szt, suszone pająki, łodyga oleandra, ślina zakażonego, nerw sparaliżowanej kończyny.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Claire Fancourt dnia 05.05.22 12:07, w całości zmieniany 3 razy
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Re: Gabinet [odnośnik]11.04.22 22:26
The member 'Claire Fancourt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 51
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gabinet [odnośnik]13.04.22 22:20
Szybkie zerknięcie do wnętrza kociołka skutkowało triumfalnym uśmiechem na twarzy łamaczki klątw. Mikstura powstała zgodnie z planem i już po chwili znalazła się w niewielkiej buteleczce, pełniącej dziś zadanie kałamarza. Po uprzątnięciu blatu stolika z nieprzydatnych już sprzętów alchemicznych, rozłożyła przed sobą pergamin, zawieszając się na chwilę nad treścią klątwy. Nakładany czar widniał w oprawioną w skórę księdze jako jeden z łatwiejszych, lecz wciąż wymagających pewnej wprawy w znajomości run. Posiłkowała się rozłożoną obok literaturą, skrupulatnie dobierając znaki, które uczyniłyby klątwę kompletną. Demostenes znany był zarówno w środowisku łamaczy klątw, jak i historyków. W czasach antycznych podziwiano jego zdolność do składania zdań, był wszak wytrawnym mówcą i politykiem, wysławionym swoimi surowymi, pełnymi bezlitosnej złośliwości tekstami, pozbawionymi jednakże poczucia humoru. Momentami, zagłębiając się w historie klasyków, Fancourt dochodziła do wniosku, iż żyjąc w ich czasach zapewne udałoby jej się złapać z nimi nić porozumienia. Daleko jej było do twórcy peanów, ceniła sobie zwięzłość i konkrety, lecz w zderzeniu ze starożytnymi podziwiała ich umiejętność do głośnego traktowania o własnych poglądach.
Mocząc końcówkę różdżki w sporządzonej na bazie ludzkiej gałki ocznej miksturze kreśliła skomplikowany rząd run, pewnie posługując się starożytnym alfabetem. Zachowując wyjątkową uważność, pochylona nad pergaminem w świetle świecy, dopełniła długą formułę, obrzucając ją krytycznym wzrokiem.
- Qonli do'zah! - zaklęła po goblidegucku, kiedy spisana formuła do siebie nie pasowała. Szczęśliwie nic się nie stało i żaden efekt uboczny błędnie wpisanych run nie eksplodował w gabinecie. Spisana na marne praca nie zgasiła zapału Claire, choć zdecydowanie pogłębiła niezadowolenie. Należało zacząć od początku.
Skoro baza była dobra, nie było sensu, aby ją zmieniać. Z ciężkim westchnieniem zsunęła z blatu pergaminu, ciskając pokreślony nieprawidłowym rzędem run świstek w kąt. Ponownie rozpaliła płomień pod kociołkiem, cierpliwie rozcierając w moździerzu kolejną garść pająków. Drewniana deska znów skąpała się w soku oleandra, a w zawartości kociołka znalazły się już porcja ślina zakażonego oraz wyłamany z aksonu nerw sparaliżowanej kończyny. Substancję zwieńczył dodatek ludzkiej gałki ocznej, by finalnie zostać zabutelkowaną po udanym uwarzeniu bazy.
Tym razem sprzęt alchemiczny pozostał na stoliku, a panna Fancourt zasiadła wygodnie przy biurku. Sięgnęła po pergamin, zapisując część run już z pamięci, książką posiłkując się dopiero w momencie, w którym zaczęła się wahać. Ostatecznie kierując się intuicją zakończyła skomplikowany spis i wreszcie zadowolona z nakreślonych symboli - wszak dąży do perfekcji, a nie półśrodków! - uśmiechnęła się do siebie z dumą z dobrze sporządzonej formuły i sięgnęła do kieszeni po broszkę. Elegancki dodatek pochodził z zasobów babki Multon, przez które Claire przekopywała się dnia poprzedniego w poszukiwaniu odpowiedniego nośnika Klątwy Demostenesa. Mieścił się on w dłoni i nosił na sobie znak czasu, przetartą tuż przy błyszczącym, rubinowym kamieniu skazę. Wprawne oko wyłapie ją od razu, lecz nie umniejsza to w tak znaczny sposób wartości błyskotki. Seniorka zapewne obróciłaby się w grobie, widząc jakie wykorzystanie znajduje jej rodzinna pamiątka, lecz na szczęście panny Fancourt, nie mogła już wznieść sprzeciwu.
Czarownica umieściła na broszce odwróconą runę Ansuz i wytarła różdżkę o bawełnianą szmatkę.
- Ordior - uaktywniła klątwę, mierząc jesionową różdżką w biżuteryjną ozdobę. Zaklęty przedmiot starannie schowała w woreczku ze skóry widłowęża, przewiązując go dla bezpieczeństwa rzemieniem. Zamierzała przekazać go za kilka dni jednemu z zaprzyjaźnionych czarodziei. Od dawna wiedziała o jego zamiłowaniu do kolekcjonowania podobnych błyskotek, więc skoro mogła ją wymienić na kilka monet i przy okazji zacieśnić więź z potencjalnie przyszłym klientem, nic nie stało na przeszkodzie, by wprowadzić ten plan w życie. Względnie zadowolona z dzisiejszej pracy, pociągnęła jeszcze jeden łyk z piersiówki i krzywiąc się przy tym od nadmiaru słodyczy opuściła gabinet.

| Tworzę miksturę do nałożenia klątwy, składniki: gałka oczna 1szt, suszone pająki, łodyga oleandra, ślina zakażonego, nerw sparaliżowanej kończyny.
zt
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Gabinet
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach