Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

August of another summer
AutorWiadomość
August of another summer [odnośnik]14.11.21 17:00
August of another summer 31a924946e5601be18aef01c538f1db1 August of another summer Fe279d9a43ca3f39a6e1994a484dde40 August of another summer 9417a990814bf194baf50586fb6736ca August of another summer 7ee0ab9fe50dcab2294f6fe92970a47a
and once again i am drinking the sun

sierpień 1951
Festiwal lata od zawsze stanowił najważniejszy moment w roku Mare. Uroczysta atmosfera, która opanowywała wtedy Weymouth była nie do opisania. Gorąco przygotowywań czuć było na każdym kroku — ze świecą można było szukać jakiejkolwiek duszy, która nie biegała z miejsca na miejsca, lub przynajmniej (jak przystało na arystokratów dumnie noszących nazwisko Prewett) nie spacerowała sprężystym krokiem, starając się doglądać czynionych w przygotowywaniach postępów. Los ten nie opuszczał także młodszej z rudowłosej sióstr, dla której — według pobożnych życzeń składanych codziennie w cierpliwe dłonie poranków — miał być to ostatni Festiwal Lata spędzony jako panna Prewett.
Tegoroczna edycja festiwalu miała być więc specjalna między innymi z tego powodu. Mare przystanęła na moment przy jednym z luster w złotym obramowaniu. Długie, rude włosy zebrane były w niskim upięciu, a dwa zakręcone w loki kosmyki wypuszczone zostały z niego dla obramowania twarzy. Na moment powróciła wspomnieniami do noworocznego Sabatu. Do lorda Greengrass, który poprosił ją do tańca, którego dłonie pomimo lordowskiego statusu nosiły ślady pracy fizycznej, a jednocześnie były dla niej tak delikatne, jakby była porcelanową figurką, zdolną do rozbicia się pod wpływem mocniejszego chwytu. Do zieleni oczu spoglądających na nią zza maski, do uśmiechu na pięknie skrojonych wargach... Nawet nie zauważyła, gdy zaczęła nakręcać jeden z loków na palec, zupełnie zanurzona we wspomnieniu tej pięknej, mroźnej nocy.
Może zaszczyci ją swą obecnością na Festiwalu? Przecież zaproszenie pozostawało otwarte...
Zamrugała kilkukrotnie, gdy przez ułamek sekundy dostrzegła w lustrze jeszcze inną sylwetkę. Też dziewczęca, podobnie jak w jej przypadku obdarzona ognistą rudością włosów. Była jednak znacznie młodsza od Mare, a to zawężało pole potencjalnych kandydatek tak mocno, że wystarczyło tylko, by lady Prewett uniosła się na palcach w swych jasnych pantofelkach i obróciła się płynnie o sto osiemdziesiąt stopni. Zatrzymała się plecami do lustra, przy którym przystanęła, przodem do jednej ze swych licznych kuzynek, wyciągając z jej kierunku dłonie.
— Cressi! — zawołała szczerze uradowana widokiem dziewczęcia. Prędko skróciła dystans między nimi, by zamknąć ją w czułym uścisku. Bardzo lubiła pannę Flint, uroczą, wyglądającą zupełnie tak, jakby to w Weymouth, nie Charwood znajdował się jej dom. Geny Prewettów były na tyle silne, by objawić się również w drugim pokoleniu. — Już jesteś, najdroższa! Och, festiwal się jeszcze nie rozpoczął, może zechciałabyś wypić ze mną herbatę? A może miałabyś ochotę na ciastko? Nasz kucharz przygotował na tę okazję specjalne ciastka cytrynowe na biszkoptowym spodzie, na pewno ci posmakują.
Wypuściła ją z objęć, po czym odsunęła się na krok, przyglądając się strojowi młodszej kuzynki. Jak zwykle Flintowie potrafili zadbać o swój wizerunek.
— Muszę przyznać, że wyglądasz olśniewająco. Wielu młodzieńców będzie pragnąć wyłowić twój wianek, co do tego nie mam wątpliwości — och, gdyby tylko zjawił się lord Greengras... Gdyby wyłowił mój...
[bylobrzydkobedzieladnie]


But I got my fingers laced together
and I made a little prison
And I'm locking up everyone
who ever laid a finger on me


Ostatnio zmieniony przez Mare Greengrass dnia 16.11.21 16:30, w całości zmieniany 1 raz
Mare Greengrass
Zawód : Arystokratka, mecenas nauki
Wiek : 26/27 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
it takes grace
to remain kind
in cruel situations
OPCM : 8
UROKI : 7
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica
 Ab imo pectore
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10169-mare-catherine-greengrass#308845 https://www.morsmordre.net/t10364-unda#313340 https://www.morsmordre.net/t10371-przyplywy-i-odplywy#313497 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10850-szuflada-m-greengrass#330582 https://www.morsmordre.net/t10365-m-greengrass#313341
Re: August of another summer [odnośnik]16.11.21 14:00
Cressida zawsze lubiła coroczne Festiwale Lata i czekała na te dni z niecierpliwością i ciekawością, jak wiele innych dorastających dziewcząt. Pod koniec sierpnia miała ukończyć piętnaście lat, ale później znowu czekał ją powrót w odległe mury Beauxbatons. Wydarzenia takie jak Festiwal Lata były jedną z nielicznych sposobności do spędzania czasu z rówieśnikami, którzy w ciągu roku uczyli się w Hogwarcie. Mogła wykorzystać to do spotkań z kuzynostwem, które także albo uczyło się w Hogwarcie, albo już ukończyło szkołę.
Do Prewettów przybyła razem z matką i siostrą; jej pan ojciec miał więcej dystansu do tego rodu znanego z pobłażliwości wobec niżej urodzonych i wolał pozostać w Charnwood, by doglądać spraw związanych z interesem zielarskim, aczkolwiek w tych czasach jeszcze nikt nawet nie śnił o tym, co wydarzy się za kilka lat. W wizycie Flintów w Weymouth nie było w tym momencie nic niestosownego, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że matka Cressidy - Portia Flint, niegdyś Ollivander, miała w sobie połowę krwi Prewettów. Przedstawiciele wszystkich rodów mieli tłumnie ściągnąć na teren festiwalu, by wspólnie świętować lato, nie było jeszcze mowy o podziałach w Skorowidzu i Cressie mogła w pełni cieszyć się beztroską, nieświadoma tego, że za kilka lat już nie będzie jej wypadało przybyć na Festiwal Lata.
Pokrewieństwo z Prewettami ujawniło się w wyglądzie tylko jednego z trójki dzieci Portii. Starsza dwójka wyglądała o wiele bardziej flintowsko, natomiast Cressida od urodzenia była ruda, a z czasem na jej białych jak mleko policzkach i nosku zaczęły pojawiać się piegi. Ten wygląd czasem bywał u dziewczątka źródłem kompleksów, wolałaby mieć ciemne włosy jak rodzeństwo, ale cóż poradzić, że geny spłatały jej psikusa. Podobno była bardzo podobna do swojej babci z czasów jej młodości.
Odwiedzając Prewettów cieszyła się perspektywą spotkania z Mare; choć ich pokrewieństwo nie było bardzo bliskie, w pewien sposób lubiła starszą o kilka lat kuzynkę, która z jej piętnastoletniej perspektywy wydawała się już taka dorosła i piękna. Skończyła już szkołę, zapewne szykowała się na rychłe zamążpójście, więc w oczach nastolatki wydawała się automatycznie kimś ekscytującym i ważnym.
Podczas gdy jej matka udała się na herbatkę z dorosłymi paniami Prewett, zabierając ze sobą też starszą z córek, Cressidzie pozwolono odszukać kuzynkę. Odziana w ciemnozieloną, haftowaną w motywy roślinne suknię nawiązującą do rodowych barw Flintów miękkim, choć cichym krokiem przemierzała korytarze. Odkąd jej kwiat zakwitł, zaczęła już nosić suknie sięgające ziemi, już nie wypadało odkrywać kostek, co jeszcze mogło uchodzić w wieku dziecięcym. Rude włosy były natomiast rozpuszczone, spływając falami niemal do połowy ud.
Gdy odnalazła Mare uśmiechnęła się, a jej zielone oczy rozbłysły. Odwzajemniła uścisk, naprawdę ciesząc się z tego spotkania, bo w ciągu roku mogły co najwyżej wymieniać listy.
- Wraz z panią matką i siostrą przybyłyśmy wcześniej, by zdążyć jeszcze złożyć wam wizytę zanim wszystko się rozpocznie – odrzekła, dłonią lekko poprawiając zbłąkany kosmyk ciemnorudych włosów. – Ale z przyjemnością napiję się z tobą herbaty i spróbuję ciastek, na pewno są bardzo smaczne.
Zarumieniła się leciutko pod wpływem komplementu, ale zaraz w jej głowie odezwały się kompleksy oraz obawy. Bo w swoim mniemaniu nie była atrakcyjna, uważała się raczej za takie brzydkie kaczątko. To jej siostra była piękna, to za nią z pewnością oglądali się młodzieńcy z innych rodów, a Cressida była tą marniejszą, bardziej nijaką, zawsze schowaną w cieniu starszej Flintówny.
- Och, obawiam się, że mój wianek pewnie odpłynie w dal, kawalerowie będą woleli łowić wianki ładniejszych dziewcząt – powiedziała z lekkim zawstydzeniem, przyglądając się starszej kuzynce, która przynajmniej wyglądała jak młoda kobieta, a nie jak chuda nastolatka pozbawiona krągłości. Kolejnym kompleksem Cressidy było to, że jej rówieśniczki już zaokrąglały się w odpowiednich miejscach, a ona nadal była niziutka, zupełnie płaska i miała wąskie biodra. – Ale jestem przekonana, że ktoś na pewno wyłowi twój, wyglądasz tak pięknie i… dorośle. I mojej siostry też na pewno wyłowią. To tylko ja będę stać na plaży samotnie.
Cressida od dziecka była okropnie zakompleksiona i nie wierzyła w siebie, co zapewne mógł łatwo zauważyć każdy, kto ją znał.
- Czekam też na coroczny jarmark… i na wyścig na aetonanach, myślisz że w tym roku pozwolą mi już wziąć udział? – zastanowiła się; jeśli chodzi o umiejętności jeździeckie to była jedna z nielicznych obok malarstwa rzeczy, których Cressida była pewna, wiedziała też że radziła sobie w siodle lepiej niż niejeden dorosły z rodów, które nie były tak blisko związane z naturą jak Flintowie. Czasem w lasach Charnwood potrafiła prześcignąć nawet swojego starszego brata. Ale wcześniej ze względu na wiek nie pozwalano jej na udział w konkurencji w Weymouth, ale teraz przecież miała już prawie piętnaście lat, nie była już małą dziewczynką, a dorastającą panienką. Miała więc nadzieję, że w tym roku będzie się już ścigać.


Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Cressida Fawley
Zawód : Arystokratka, malarka
Wiek : 21/22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Zwierzęcousty

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-ptak-w-zlotej-klatce#130038 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Re: August of another summer [odnośnik]20.11.21 22:31
Błyszcząca zieleń spojrzenia Cressidy przekazała te same iskierki radości wprost do serca jej starszej kuzynki. Może nie były spokrewnione szczególnie blisko, może Mare posiadała znacznie bliższych krewnych (pomijając rodzeństwo, które zginęło gdzieś w pędzie przygotowań, miał zjawić się jeszcze Alexander i reszta Selwynowego kuzynostwa), lecz panna Flint miała w sobie jakąś niespotykaną urokliwość, która sprawiała, że każde z nią spotkanie Mare uznawała za czystą przyjemność. Dzieliło je również kilka lat — a także podejście do życia, priorytety, mury, w których wzrastały, szkoły, do których uczęszczają lub uczęszczały, pewnie także marzenia, jakie plotły w swych głowach, które haftowały w snach. Łączyły je silne geny Prewettów przebijające się przez mniej lub bardziej ognistą rudość włosów, łączyła zielona barwa tęczówek, skłonność do dbania o długość włosów.
Wysłuchała słów kuzynki, spoglądając na nią z wyrozumiałą czułością. Zauważywszy długość oraz krój sukni w przepięknym odcieniu zieleni, którą na siebie włożyła Cressida, Mare uśmiechnęła się do siebie w myślach. Już kilka lat temu nabyła wprawy w odszukiwaniu podobnych poszlak dorastania wśród swych szlachetnie urodzonych towarzyszek. To bardzo dobrze, że rozwój kuzynki przebiegał w odpowiednim tempie, choć przypomniał jej również o tym, że czas potrafił przelatywać przez palce niczym ziarenka piasku niezdolne do utrzymania w uścisku. Och, przecież nie tak dawno była w jej pozycji, a już niedługo (taką miała gorącą nadzieję), stawać będzie na ślubnym kobiercu. Oby przyszłoroczny Festiwal Lata mogła odwiedzić już jako małżonka!
— Nawet nie wiesz, jak wielką radość sprawiasz mi twą zgodą — odezwała się uradowana, a na jej malinowych wargach wykwitł przyjemny dla oka, a przy tym szczery uśmiech. Miała nadzieję, że przygotowany dla młodej damy poczęstunek przypadnie jej do gustu, a także, że Procelli uda się namierzyć starszą siostrę Cressidy i zająć jej czas w równie odpowiedni sposób. Charakter jej własnej starszej siostry był nieprzewidywalny, była przecież burzą, ale w chwilach takich jak te pamiętała o swych powinnościach względem rodziny, stąd Mare była przekonana, że nie przyniesie im wszystkim wstydu.
Gestem zaprosiła młodszą kuzynkę do wspólnego spaceru korytarzami rezydencji Weymouth. Do mniejszego z saloników, w którym Mare podejmowała gości przy podobnych okazjach, dzieliła je minuta marszu, około półtorej, gdy wybrały raczej spokojny chód spacerowy. Idealnie wiele, by pociagnąć temat wianków.
— Skromność to cnota pożądana u dziewcząt, lecz jej nadmiar zdusić może przed rozkwitem potencjał najpiękniejszego z kwiatów — chciałaby powiedzieć, że kiedyś była taka jak ona, lecz musiałaby skłamać. Nie mogła sympatyzować z własnymi doświadczeniami, bowiem przez całe swe dotychczasowe życie była ukontentowana z własnej fizyczności. Nawet w tego podbródka, który był zbyt wydatny i który miał potencjał do tworzenia kompleksów; znała jednak podobne rozterki z opowieści swych przyjaciółek. Opowieści, których niezdolna była objąć rozumem, bowiem za każdym razem — ten nie był wyjątkiem — skarżące się panny nie były nieurokliwe. — Głowa do góry, lady Cressido — wyprostowana sylwetka Mare, łopatki ściągnięte do środka pleców, podbródek delikatnie uniesiony ku górze, lecz niezbyt mocno, nienachalnie. Z tej pozycji mogła spojrzeć na kuzynkę wyłącznie kątem oka, lecz była to demonstracja pewności siebie. Kroku wdzięcznego, miękkiego, a jednak na tyle wyrazistego, by nikt, nawet ten, który zupełnie niezaznajomiony był z angielską szlachtą, nie miał wątpliwości co do jej wysokiego urodzenia.
— Nie masz czego się wstydzić. Jesteś panną pełną wdzięku, wzrosłą wśród ideałów swego rodu. Z tego, co słyszałam, mądrości również ci nie brak, maniery, jak sama widzę, masz przednie i prowadzisz się godnie. A jeżeli to wszystko widoczne jest na pierwszy rzut oka dla mnie, podobnie jest z kawalerami.
Mówiła jej przecież samą prawdę! Na moment tylko oczy starszej z dam zaszły mgiełką zamyślenia. Och, jakże cudownie byłoby, gdyby wianek wyłowił lord Greengrass...
W międzyczasie dotarły do saloniku, którego drzwi otworzyła im jedna ze służących. Mare zaprosiła Cressidę do wejścia do środka oraz zasiądnięciu na jednym z miękkich foteli ustawionych przy zastawionym pysznościami stoliku. Sama zasiadła na przeciwległym fotelu, a w międzyczasie służąca rozlała herbatę do ozdobnych filiżanek, na których artysta namalował motyw rodowych paprotek Prewettów. Sięgając po jedną z nich, słuchała dalej rozważań Cressi odnośnie aktywności, których chciała się podjąć. Pytanie o wyścig na aetonanach wywołał kolejny uśmiech, skryty za filiżanką uniesioną do ust.
— Niedługo skończysz piętnaście lat, nie mylę się? — przekrzywiona głowa pozwoliła jednemu z kosmyków włosów prześlizgnąć się po materiale sukienki. — Mogę ci obiecać, że gdyby ktokolwiek podniósł obiekcje wobec Twego startu, wstawię się za tobą osobiście.


But I got my fingers laced together
and I made a little prison
And I'm locking up everyone
who ever laid a finger on me
Mare Greengrass
Zawód : Arystokratka, mecenas nauki
Wiek : 26/27 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
it takes grace
to remain kind
in cruel situations
OPCM : 8
UROKI : 7
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica
 Ab imo pectore
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10169-mare-catherine-greengrass#308845 https://www.morsmordre.net/t10364-unda#313340 https://www.morsmordre.net/t10371-przyplywy-i-odplywy#313497 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10850-szuflada-m-greengrass#330582 https://www.morsmordre.net/t10365-m-greengrass#313341
Re: August of another summer [odnośnik]23.11.21 13:51
W ich hermetycznie zamkniętym świecie tak naprawdę wszyscy byli bliżej lub dalej spokrewnieni, skoro małżeństwa zawierano tylko w gronie rodów wpisanych do Skorowidzu Czystości Krwi. Wiedziała, że ją to też czeka, że pan ojciec nie dopuści do hańby jej staropanieństwa i kogoś jej znajdzie, mogła tylko się zastanawiać, z jakiego rodu będzie ten mężczyzna. Kompleksy podpowiadały, że na pewno będzie starym, nieatrakcyjnym wdowcem, bo przecież żaden przystojny młodzieniec jej nie zechce, skoro mógłby wybrać jej siostrę bądź inne ładniejsze dziewczęta. Gdyby miała liczyć tylko na siebie, w swoim mniemaniu na pewno zostałaby starą panną, więc całą nadzieję pokładała w małżeństwach aranżowanych przez ród. Ale mimo wiedzy o tym, że pan ojciec na pewno się zajmie jej przyszłością, i tak w głębi duszy szczerze przerażała ją wizja samotności i bezdzietności.
Zaś jeśli chodzi o relacje rodzinne Cressida najbliżej była z osobami powiązanymi z nią przez krew Flintów. Jej pan ojciec miał kilkoro braci i sióstr, dzięki czemu dziewczątko miało sporo kuzynostwa. Miała też kontakt z krewnymi od strony matki, w obecnym czasie nikt jeszcze nie odsuwał jej od Ollivanderów czy Prewettów, dlatego też przed Festiwalem Lata mogła spokojnie nacieszyć się towarzystwem Mare i udać się z nią na poczęstunek.
Cressida przyszła na świat jako trzecie dziecko Portii i Leandera Flintów, od urodzenia znajdując się w cieniu starszego brata i siostry. Pan ojciec wyraźnie faworyzował pierworodnego, ale miał i pewną słabość do starszej z córek, tej młodszej poświęcając zdecydowanie najmniej czasu i uwagi. Cressie zawsze pragnęła uwagi i aprobaty ze strony pana ojca i starała się ją zdobyć, ale czegokolwiek by nie robiła, jej rodzeństwo i tak robiło to lepiej. Może poza malarstwem, ale to kompletnie jej pana ojca nie interesowało, gdyż jego wrażliwość na sztukę pozostawała na bardzo niskim, wręcz nieistniejącym poziomie, i jedyne co w tym aspekcie mogło go interesować, to ilustracje do zielników. Cressie starała się więc jak najpiękniej ilustrować zielniki, aby chociaż w ten sposób zasłużyć na uwagę surowego, wymagającego rodzica. Wrażliwe dziewczątko przywykło do bycia deprecjonowaną i umniejszaną, nie wiedziała też, jak to jest żyć bez kompleksów i być pewną swojej wartości. Bywały momenty, kiedy czuła się zupełnym zerem, zwłaszcza kiedy spadała na nią krytyka pana ojca lub jego srogie spojrzenie. A zdanie pana ojca było dla niej świętością, był jej największym autorytetem, ale na jego aprobatę trzeba było sobie zasłużyć, i nawet bezinteresowna miłość matki nie potrafiła jej wynagrodzić tego, że pan ojciec najwięcej uwagi poświęcał jej rodzeństwu. To nie tak, że jej nie kochał, po prostu nie potrafił tego okazywać, dlatego to Cressida czuła się mniej ważna i mniej kochana, ale nigdy niczego jej nie brakowało pod względem materialnym, pan ojciec dbał też o jej edukację w zakresie umiejętności niezbędnych młodym Flintom. Brakowało jedynie czasu i uwagi.
- Naprawdę myślisz, że znajdzie się ktoś, kto zainteresuje się moim wiankiem? – spytała z cieniem obawy, że wszystkie inne wianki zostaną złowione, tylko jej nie. – Choć i tak jeszcze mam czas, nim pan ojciec znajdzie dla mnie męża. Może powinnam zawierzyć jego wyborom i nie martwić się nawet jeśli nikt nie wyłowi mojego wianka. Mam przed sobą jeszcze parę lat szkoły, dopiero gdy ją skończę powinnam zacząć się martwić – zastanowiła się. – Ale ty jesteś już dorosła, pewnie rodzina niedługo zaaranżuje twoje małżeństwo. Och, jestem taka ciekawa, kto to będzie i czy będę mogła być na twoim ślubie. – Ale najprawdopodobniej edukacja jej to uniemożliwi, jeśli ślub nie odbędzie się w lecie, bo przecież nikt w ciągu roku szkolnego nie wypuszcza uczniów do domu z tak trywialnych powodów, przez co Cressie mogła gościć tylko na uroczystościach odbywających się w wakacje czy podczas ferii świątecznych. Możliwe że o ślubie Mare będzie wiedziała jedynie z opowieści. Była też ciekawa tego, do jakiego rodu dołączy jej dalsza kuzynka.
- To miłe, że tak uważasz – odpowiedziała na komplement, zastanawiając się, czy rzeczywiście posiadała w sobie te cechy. Zawsze starała się dostosowywać do woli rodu, trzymać się wpojonych jej zasad, i robiła to nawet w zagranicznej szkole, starannie i uważnie dobierając znajomości, a także nie robiąc niczego, co mogłoby trącić buntem i razić jej umiłowanego pana ojca. Pragnęła być jak najlepszą córką, z której rodzice mogliby być dumni.
Dotarły do saloniku, gdzie Cressie usiadła w miękkim fotelu, delikatnym ruchem poprawiając materiał sukni, po czym sięgnęła po talerzyk i nałożyła sobie ciastko, jednocześnie w myślach ekscytując się perspektywą wyścigu na aetonanach. W końcu jazda na aetonanach nie była tylko dla mężczyzn, kobiety również mogły jeździć, a Cressie od małego uczyła się jazdy konnej, nawet w Beauxbatons należała do kółka jeździeckiego.
- Tak, dwudziestego ósmego sierpnia – przytaknęła; obchodziła swoje urodziny pod koniec wakacji. – Byłoby cudownie, zwłaszcza że mój brat na pewno weźmie udział. – Starszy Flint był już w końcu pełnoletni, on na pewno nie będzie mieć problemów ze startem. Ale Cressie też chciała wziąć udział, bo czuła, że dałaby sobie radę. Raczej nie miałaby wielkich szans na zwycięstwo, ale chyba nie byłaby też taka najgorsza. – Na pewno odwiedzę też jarmark, może znajdę coś ciekawego dla siebie. Planujecie jeszcze jakieś ciekawe atrakcje, czy nie możesz póki co uchylić rąbka tajemnicy? – Z tego co wiedziała, niektóre atrakcje, jak wianki, jarmark czy wyścig, były niezmienne co roku, ale Prewettowie zawsze szykowali też jakieś niespodzianki, żeby czarodziejów nie znudziło robienie co rok dokładnie tego samego. Uśmiechnęła się leciutko i sięgnęła po herbatkę, jednocześnie zachwycając się zdobieniami na filiżance. – Naprawdę ładne – pochwaliła, ostrożnie ujmując drobnymi paluszkami uszko.


Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Cressida Fawley
Zawód : Arystokratka, malarka
Wiek : 21/22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Zwierzęcousty

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-ptak-w-zlotej-klatce#130038 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
August of another summer
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach