Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kuchnia
AutorWiadomość
Kuchnia [odnośnik]23.11.21 1:29

Kuchnia

Tu będzie zaopatrzenie.
[bylobrzydkobedzieladnie]
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Kuchnia [odnośnik]19.01.22 23:33
15.01.1958
Tego dnia obudził się znacznie później, niż zwykle. Nie było tutaj Runy, więc nie musiał wcześniej wstawać i wyprowadzać ją na poranny spacer. Dzień zaczął od przygotowania i spożycia śniadania, z którym udał się do salonu. Stojące na stoliku w tym pomieszczeniu szklanice z resztką miodu pitnego, butelka z eliksirem były świadectwem tego, że wczorajsza rozmowa z Aurorą nie była wytworem jego wyobraźni. Posprzątał to wszystko. Po śniadaniu skierował się do łazienki po to by wziąć prysznic, przemyć twarz i umyć zęby. Postanowił też przewietrzyć w sypialni. Po nocy panował tam nieprzyjemny zaduch. Wywiesił też pościel na barierce balkonu, używając do tego magii, tak by nie wychodzić z mieszkania na zimno.
Ostatecznie, gdy już zamknął okno i wciągnął za pomocą magii pościel do środka, zamykając od razu drzwi balkonowe, usadowił się na kanapie z książką. Co jakiś czas wydmuchiwał hałaśliwie nos czy ocierał na powrót łzawiące oczy. Kilka kolejnych łyków eliksiru przyniosło mu chwilową ulgę w chorobie. Po przeczytaniu kilku rozdziałów książki, wysłuchaniu kilku płyt gramofonowych zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma co ze sobą zrobić. Na spacer wyjść nie mógł, Runa przebywała u Aurory, w mieszkaniu nic nie wymagało naprawy ani konwersacji. Nie miał ani jednego zaległego raportu do napisania.
Bezczynność i znużenie bardzo mu ciążyły. Przez dłuższy czas nawet leżał na kanapie wpatrując się w sufit. Sprzyjało to rozmyślaniu na różne tematy. Dotyczyło to również Aurory, która wczoraj opuściła jego mieszkanie w zbytnim pośpiechu. Zapewniła go, że przyniesie dla niego eliksir oraz przyjdzie w odwiedziny, uwalniając go od bezczynności i nudy. Przynajmniej przez chwilę. Nie byłby zaskoczony, gdyby miała ku temu opory albo zmieniła zdanie. Gdy nadeszła pora obiadu, o której przypomniało mu nieprzyjemne ssanie w brzuchu. Podnosząc się z kanapy, westchnął ciężko i podążył do kuchni. Zdecydował się zajrzeć do niewielkiej wnęki pełniącej funkcję spiżarni by zobaczyć co się ostało i na co miał ochotę.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Kuchnia [odnośnik]23.01.22 18:42
Wciąż miała w głowie obraz z poprzedniego wieczoru, gdy niespodziewana bliskość Volanasa bardzo ją speszyła. Nie do końca sama rozumiała czemu, ale wiedziała, że zobowiązała się go odwiedzać i dbać o jego samopoczucie. I chociaż wiadomo, że eliksiry i zaklęcia z zakresu magii leczniczej, to podstawa, to jednak nie należało zapominać o zbawiennych skutkach zwykłego dobrego wypoczynku i pełnego żołądka. Sproutowie już od dawna mogli się poszczycić tym, że mieli w swoich rękach wybitną zdolność, jeśli chodzi o hodowlę warzyw i ich przetwarzanie. Do tego Aurora bardzo lubiła krzątać się po kuchni, doprawiać potrawy, próbować nowych smaków. I chyba szczerze wierzyła w to, że organizm, który jest najedzony, może lepiej znosić trudy choroby. Dlatego pomimo pewnego skrępowania, postanowiła wywiązać się z obietnicy i po porannym spacerze z dwoma psami i napełnieniu ich misek zarówno jedzeniem, jak i wodą, spakowała, co uznała za niezbędne i ruszyła do Volansa. Niby mogła wziąć Runę ze sobą, ale na razie niech przyzwyczai się do Wrzosowiska. Ostatecznie bowiem, każda podróż, to dla psa stres, więc najlepiej możliwie najbardziej go unikać.
Pogoda nie zmieniła się od wczorajszego dnia — wiatr dalej wdzierał się pod zakamarki ubrań, a dodatkowo jeszcze sypał dość mocny śnieg, który sprawiał, że kobieta musiała mrużyć oczy, niemal cały czas, od momentu wylądowania w jego okolicy.
W zasadzie z pewną ulgą przyjęła fakt, że z zamieci wyłoniła się chatka Volansa — drzwi wyglądały w pewnym sensie znajomo. Jeszcze trochę, a nawet w pełnym zdrowiu Volans będzie się mógł spodziewać jej odwiedzin. W każdym razie teraz, gdy dotarła i zapukała, nie mogła się doczekać, aż zostanie wpuszczona do środka. Na szczęście nie musiała długo czekać — gospodarz zjawił się niedługo potem i zaraz gestem została zaproszona do przytulnego pomieszczenia.
- Dzień dobry Volansie. Jak się dziś czujesz? - Spytała, próbując udać, że wczorajsza niezręczność nie miała miejsca i mogą udawać, że wcale się nie speszyła. Zresztą, dzisiaj postanowiła wziąć nieco spraw w swoje ręce. - Wiem, że spytasz, więc uprzedzę twoje pytanie — Runa ma się świetnie. Wydaje mi się, że tęskni za tobą, ale Cu dotrzymuje jej towarzystwa. Pozwala jej nawet spać na swoim kocu, tuż obok paleniska. - Powiedziała, zsuwając z siebie płaszcz, szalik, czapkę i rękawiczki. - Przyniosłam eliksir pieprzowy. I coś na obiad. Przyszłam specjalnie szybciej, żebyś nie mógł się wymigać, że już zjadłeś. - Spojrzała na niego, próbując udać poważną minę. - A jeśli spróbujesz mi ponownie odmówić, to wiedz, że mnie obrazisz i kolejne porcje eliksiru będę przesyłać sową. - Był gotowa spełnić swoją prośbę w razie oponowania z jego strony. Wszystko zależy od tego, jak mężczyzna zareaguje.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Kuchnia [odnośnik]18.02.22 23:21
Bez względu na wszystko Aurora była mile widziana w jego domu. Niezależnie od pory dnia i ogólnych okoliczności. Nie miałby nic przeciwko temu, gdyby przebywała tutaj pod jego nieobecność. Oczywiście w uzasadnionych przypadkach. Tak samo jak jego młodsi bracia (Billy i Cillian) oraz kuzyni (Richard i Steffen). Były to zaufane osoby, na które zawsze mógł liczyć. W czasie tej krótkotrwałej choroby potrzebował ponad wszelką miarę towarzystwa, które Aurora mogła mu zapewnić. Bardzo chciał pobawić się z Runą. Skoro nie może wyprowadzać jej na spacery to chociaż się z nią pobawi w domowym zaciszu. Na widok Aurory rozpromienił się, choć nieobecność suczki psidwaka go zaskoczyła. Nici ze wspólnej zabawy z Runą. Najpewniej będzie musiał poczekać do następnych odwiedzin albo do czasu swojego wyzdrowienia. To będzie trudno mu znieść.
Witaj, Auroro. Trochę lepiej, niż wczoraj. Wypity eliksir zrobił swoje — Odrzekł. Przez chwilę rozważał okraszenie tego serdecznego powitania stosownym gestem, jednak nie chciał peszyć Aurory. Gdzieś czaiła się ta niezręczność. — Właśnie miałem taki zamiar. Jest w dobrych rękach, w twoich i widzę, że znalazła sobie dobrego przyjaciela — Dodał, wyciągając obie ręce ku kobiecie po to, by przejąć należący do niej płaszcz i powiesić go na wieszaku w przedpokoju.
Dziękuję ci za to. Co takiego przyniosłaś? Choć... ty i twoja rodzina potrzebujecie żywności, a ja mam całkiem pełną spiżarnię. Nie zjadłem. Miałem przygotowywać obiad — Wzniósł obie ręce w niemal poddańczym geście. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie odniósł się luźno do obecnej sytuacji ekonomicznej wszystkich ludzi, ale też samej sytuacji Sproutów. Miał to i owo w spiżarni, w tym na obiad. Nie przymierał głodem, choć wymagało to od niego dobrego gospodarowania zawartością spiżarni. — Nie traktuj tego jednak jako odmowę. Bo nie odmawiam i nie miałem zamiaru obrazić. Teraz też nie mam i chętnie z tobą przygotuję i zjem obiad — Dodał gdy zagroziła mu wysyłaniem eliksirów przez sowę. Była to poważna groźba. Kuchnia była do dyspozycji Aurory, choć on widział ją na miejscu gościa. W salonie jedzącą z nim pyszny obiad.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Kuchnia [odnośnik]24.02.22 13:13
Volans był jednak zupełnie niepoprawny w tym swoim dążeniu do tego, żeby zapewnić wszystkim dobrobyt. Sproutowie na szczęście głodem nie przymierali. To Aurora miała problemy z jedzeniem regularnie, ale wiedziała, że musi nad tym popracować. A jak lepiej radzić sobie z takimi problemami, jak właśnie nie przy pomocy gotowania. Im więcej będzie się wystawiać na obraz jedzenia, tym chyba łatwiej jej będzie się do niego przekonać.
- No cóż… Niestety na twoją przypadłość nie ma jednego skutecznego leku. Musimy zadowolić się zmniejszeniem przypadłości oraz tym, żebyś dużo wypoczywał. - Przypomniała mu. Ale ostatecznie nie zaoponowała, gdy wziął od niej płaszcz. Wiedziała, że pewnych zachowań nie mogła wykorzenić nawet choroba.
- Spokojnie… Z głodu nie umieramy. - Chociaż Volans zapewne nie miał nic złego na myśli, musiał pamiętać, że rozmawianie o finansach nie zawsze należało do tematów komfortowych. Zwłaszcza że, rzeczywiście Sproutowi byli średnio zamożni, a w dodatku czystokrwiści. Im łatwiej było w życiu. Niemniej jednak nie zamierzała mu tego wypominać. Zwyczajnie wzięła się w garść i zrobiła pierwszy krok. - To i tak nic takiego. Trochę zbiorów z naszego ogrodu. Powinieneś zjeść ciepłej zupy z kurczaka, ale tuszki się akurat skończyły. Mam za to kości wołowe. - Na nich także wychodził świetny rosół. No i w zasadzie zawsze mogli dorzucić to, co akurat Volans miał w spiżarni. Cieszyła się jednak, że tym razem nie oponował. Wtedy naprawdę była gotowa się obrazić. Nie wiedziała jednak, czy Volans poddał się dobrowolnie, czy podziałała groźba. Niemniej jednak Aurora już szła za nim do kuchni.
- Co do Runy, to wiem, że chciałbyś ją zobaczyć, ale dla niej podróże są też nieco uciążliwe. Samo przebywanie w nowym domu jest dla niej przeżyciem, więc uznałam, że nie ma powodu, dokładać jej więcej zmartwień. Mam nadzieję, że rozumiesz? - Stwierdziła, a wprowadzona do kuchni, rozejrzała się. - Duży garnek, to na start. Chociaż nie. Pokaż mi najpierw, co możemy z twojej spiżarni wykorzystać. Potrzebujesz teraz dużo siły do tego, żeby wrócić do pełni sił. W innym wypadku, jeśli będziesz chorował zbyt długo, Runa zostanie na Wrzosowisku już na zawsze. - Wychodziło na to, że Aurora postanowiła nie zostawiać Volansowi wiele pola do popisu i czasu na zastanowienie. Wtedy mógłby jej odmówić i wydłużyć niepotrzebnie cały proces. Nie, żeby miała jakieś ambicje, by nosić spodnie, czy kogokolwiek dominować, ale zdecydowanie takie podejście ułatwiało sprawę.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Kuchnia [odnośnik]23.04.22 2:27
Nie wydawał się być zadowolony z tego faktu, że na magiczny katar nie ma tak naprawdę lekarstwa. Przesiadywanie bezczynnie nie było w jego stylu. Aurora była jednak nieprzejednana.
Naprawdę chciałbym, żeby było inaczej w kwestii magicznego kataru. Będę stosować się to twoich zaleceń. Zwłaszcza co do wypoczynku — Nawiązując do słów uzdrowicielki odnośnie braku istnienia skutecznego remedium na tę przypadłość raz jeszcze wyraził ubolewanie z tego powodu. Wiedział doskonale, że powinien słuchać Aurory, która w tym momencie pomagała mu nie tylko jako uzdrowicielka, ale przede wszystkim jako przyjaciółka. Chciał liczyć na jej towarzystwo przez te kilka kolejnych dni. Aurora mogłaby zostawać na trochę dłużej. To jednak wykraczało poza pewne granice przyzwoitości. Niemniej bardzo cieszyła go obecność tej kobiety, która tej nocy śniła mu się chyba po raz pierwszy i to jeszcze tak niestosownie i jednocześnie aż nazbyt realnie.
Wybacz... nie powinienem poruszać tego tematu — Przyznał wyraźnie zakłopotany na stwierdzenie przyjaciółki o tym, że jej rodzina nie przymiera głodem. To raczej on powinien przemilczeć pewne braki w swojej spiżarni, niedobór takich produktów jak kawa czy masło. Teraz miał sok malinowy i herbatę kwiatową. Jeszcze dla nich wystarczy. — Jestem naprawdę ci wdzięczny za te zbiory i za wszystko, co dla mnie robisz — Zwrócił się do Aurory z nieukrywaną wdzięcznością w głosie. To było bardzo miło, że zechciała podzielić się z nim plonami z ogrodu Sproutów. To też uświadomiło go, że gdyby sam miał dom albo wrócił do rodziny mógłby skorzystać ze wszystkich dobrodziejstw płynących z gospodarowania żyzną ziemią.
Nie ukrywam, że brakuje mi obecności tego szczeniaka i możliwości zabawy z nią. Rozumiem... nie było mi łatwo podjąć taką decyzję w sprawie Runy — Westchnął ciężko, dotykając prawą ręką swojego karku. Bycie opiekunem Runy w dużej mierze kolidowało z byciem magizoologiem, z czym ostatecznie przegrało. To wszystko było dla dobra suczki.
Duży garnek... wydaje mi się, że taki mam — Chcąc wypełnić polecenie Aurory, w pierwszej chwili skierował się ku jednej z niżej położonych szafek z garami. Tyle to akurat wiedział. Zanim jednak zdołał rozchylić drzwi szafki, padło inne polecenie. — Mam... całą kurę, ziemniaki, trochę marchwi, selera i czosnku. Z tego i tych kości powinna wyjść przyzwoita zupa. Wyciągnąć? Nie kwestionuję tego, że potrzebuję odzyskać siły. Tego bym nie zniósł, choć Runa byłaby w dobrych rękach — Podszedł do spiżarni, której uchylił drzwi, wpuszczając przy tym chłodny podmuch. Wydawało mu się to odpowiednie do tych kości, aczkolwiek decyzję pozostawił Aurorze. Teraz ona pokazywała się od zupełnie nieznanej mu strony, nie dając mu wyboru w tych wszystkich kwestiach. Teraz nawet trudno było mu się zająknąć w formie subtelnego sprzeciwu, gdyż wyciągnęła ciężkie działa. I była nieprzejednana.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Kuchnia [odnośnik]Wczoraj o 23:24
Mówiło się, że magiczny katar leczony trwa 7 dni, a nieleczony tydzień i było w tym sporo prawdy. W tej kwestii niewiele dało się zrobić i można było jedynie prewencyjnie zrobić kilka rzeczy, żeby ulżyć w tej przypadłości. A Volansowi chciała pomóc. Był dobrym przyjacielem, a wiedziała przecież, jak może brakować drożnego nosa, czy nawet zwykłego cieszenia się zapachem. Dlatego uśmiechnęła się, gdy Volans tak dokładnie obiecał stosować się do jej zaleceń.
- No ja mam nadzieję. Bo im dłużej będziesz chorował, tym dłużej Runa będzie musiała zostać u mnie. - Stwierdziła, nieco imitując ten jego niemalże wojskowy ton.
Nie miała jednak pojęcia o tym, że tej nocy gościła w jego snach. Zupełnie nieświadomie więc, w pewien sposób mogła prowokować pewne zachowania, nie wiedząc, że mogą prowadzić do pewnego mętliku w głowie mężczyzny.
Pierwszy był zapach jabłek — Aurora bowiem, jak przystało na córkę dobrego gospodarza, miała w zapasie kilka słoików przecieru z jesiennych jabłek, które idealnie nadawało się na nadzienie ciasta. Nie miała pojęcia, że to sad za jej domem stał się scenerią pewnego zmysłowego snu. Na szczęście Volans w żaden sposób się nie zdradził, bo chociaż Aurora wiedziała, co potrafią mężczyźni, to jednak w pewnym sensie nie spodziewała się tego po najstarszym z Moore’ów. Nie dlatego, że mu czegokolwiek brakowało. Zwyczajnie nigdy zdawała się nie być obiektem jego zainteresowania.
- Nic się nie stało. - Powiedziała, gdy zmieszał się na temat swoich zapasów i tej rozmowy. - Jesteśmy przyjaciółmi. Co moje, to i twoje. Chętnie możemy kiedyś porównać zawartość spiżarni i zobaczyć, czego nam brakuje. - Tym sposobem, przy współpracy, mogło im niczego nie brakować.
Skinęła głową, w odpowiedzi na pytanie, czy powinien wyjąć coś ze spiżarni, bo przecież nie będzie mu sama grzebać po zakamarkach. Miała to, co swoje i mogła się idealnie sprawdzić, jako kucharka, ale daleko jej było to sprawdzania, jak Volans radzi sobie jako samotny pan domu.
Przystanęła więc w rogu kuchni, czekając, aż wyciągnie wszystko. Na kości oczywiście też się zgodziła, bo przecież im bardziej mięsny wywar, tym lepszy rosół. I zdecydowanie bardziej treściwy. Aurora przez długi czas jedynie podglądała swoją mamę w kuchni. W Hogwarcie też nie miała szansy się tego nauczyć. Dopiero okres praktyki w Mungu przyniósł swoistą samodzielność, a za tym również i rozwój gotowania. Znajomość zielarstwa pomagała Aurorze rozróżniać swoiste rośliny jadalne, które mogły nadawać do spożycia.
- To ja może obiorę warzywa? - Zaproponowała, chociaż tak naprawdę ograniczy się przecież do wprawnego poruszenia różdżką. - Accio garnek - Mruknęła, a zaraz zabrzęczały garnki. Ten, który Aurora zażyczyła sobie w myślach, po chwili wyleciał z szafki. Aurora uśmiechnęła się do Volansa. - Chyba nie masz mi za złe, że się porządziłam? - Uśmiechnęła się lekko.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Kuchnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach