Wydarzenia


Ekipa forum
[SEN] My father's daughter
AutorWiadomość
[SEN] My father's daughter [odnośnik]05.12.21 17:14
Drzwi trzasnęły, z siłą nieco za mocną jak na sześciolatkę, wiatr się jednak wydawał wspomagać wysiłki Lavinii w wyrażeniu jej emocji, kiedy wpadła do domu. Odgłosy biegu zawsze sprawiały, że wcześniej było ją słychać niż widać, a mimo to, kiedy wpadła do domu, wydawała się bardziej płaczliwa niż zazwyczaj. Zawziętość jej zawsze przejawiała się w jej ruchach, a irytacja wzmagana przez inne dzieciaki przejawiała się w jej gestach. Obecnie spojrzenie dziewczynki sprawiało, że szukając ojca wydawała się zarówno poirytowana jak i zasmucona. Łzy spływały jej jeszcze po policzkach, a z nosa leciały gile, nie przejmowała się tym nawet na tyle, aby to wytrzeć.
Dostrzegając sylwetkę ojca w jednym z pokoi, wystrzeliła jak z procy, łapiąc go za nogę i chowając twarz w jego ubraniu, mocno trzymając nogawkę kiedy tylko jej ręce mogły go sięgnąć. Przez chwilę nie ruszyła się od niego, chowając twarz po której wciąż ciekły łzy. Dopiero po chwili uniosła głowę, spoglądając na Sebastiana i pociągając dość głośno nosem, kiedy tylko dostrzegła spojrzenie błękitnych tęczówek na sobie.
- Tatoooo! Chłopcy z rynku głównego się ze mnie śmieli jak zmienił mi się kolor włosów! Uderzyłam jednego ale potem drugi mnie popchnął i wylądowałam w fontannie! – Starała się być twarda, bo nie była Bartiusem tylko po to, aby teraz nagle wychodził z niej mięczak, ale zakrwawione kolana bardzo mocno bolały i nie miała pojęcia co zrobić. Niemal w panice chwytała się ubrań ojca, szukając w nim jakiegokolwiek ratunku. Nie przyznała się, że po przymusowej kąpieli rzuciła się na chłopca i ugryzła go w rękę zanim natrętna matka nie odepchnęła jej od jej syna, posyłając ją przymusowo w powietrze zaklęciem i puszczając dopiero po kilku solidnych uderzeniach w ramach kary. Siniaki dopiero zaczynały się formować na jasnej skórze, ale dalej bolało i nie miała nawet pojęcia, co teraz miała zrobić.
Dlatego też obecnie trzymała się swojego rodziciela, nie mając nawet pojęcia, czy ten jej pomoże. Ale jak nie jemu, to komu miałaby zaufać? Spoglądała na niego z nadzieją, na jaką tylko sześcioletnie dziecko mogło sobie pozwolić.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: [SEN] My father's daughter [odnośnik]27.12.21 2:24
Stał wówczas przy regale z książkami. Trzymał w dłoniach jedną z książek, która o mały włos nie wysunęła mu się z rąk za sprawą zaskakująco mocno trzaskających drzwi. Charakterystyczny odgłos kroków stawianych w biegu uświadomił go, że to jego córka. Wypatrywał jej, mogąc dostrzec pewne rzeczy, które jako rodzica wystarczająco go zaniepokoiły. Gdy zapłakana Lavinia chwyciła go za nogawkę spodni, chowając w niej twarz, oderwał dłoń od okładki książki, by dotknąć jej włosów, pogłaskać je. Spoglądał na nią z troską, ale również z ojcowską miłością. Było to coś, czego sam nie doświadczył ze strony swojego ojca. Starał się nie wychowywać córki w podobny sposób. Nie było to łatwe zadanie i często robił coś źle w tej kwestii.
Posłuchaj mnie uważnie. Oni tak nie potrafią, a to czyni cię wyjątkową. Będą ci dokuczać, dopóki będą widzieć, że ich zachowanie sprawia ci przykrość. Tak jak cię uczyłem to robić? Jesteś bardzo dzielna, rozgwiazdko — W tym momencie kucnął przed nią, odkładając na podłogę książkę i wydobywając z kieszeni materiałową chusteczkę. Wytarł jej brzegiem łzy spływające na policzki córki oraz przyłożył ją do jej nosa, by wytrzeć wiszące z nosa smarki. Mogła nawet wydmuchać nos. Dzisiaj jeszcze nie zdążył użyć tej chusteczki. Teraz była na to właściwa pora. Uznał za stosowne, by jego córka umiała się bronić. To napawało go swoistą dumą.
Jednak... nie powinnaś była go bić, tylko odejść od nich. Mieli przewagę. Walcz tylko, gdy masz szansę pokonać przeciwnika — Nieco niechętnie zreflektował się. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie przypomniał córce o innej lekcji, którą jej udzielił. Nie było to wychowawcze, ale jego rolą było ją wspierać. Nie miał na pewne rzeczy wpływu.
Pokaż mi te okropnie obite kolana — Wypowiadając te słowa, wskazał córce miejsce na podłodze przed sobą. Dla wygody również usiadł. Sięgnął po spoczywającą w kieszeni spodni różdżkę. Wskazał jej końcem na prawe i lewe kolano córki, wypowiadając formułę zaklęcia odkażającego. To mogło trochę być dla niej trochę nieprzyjemne, jednak było to konieczne. Bez tego mogłoby wdać się zakażenie.
Purus... Purus — Mruczał pod nosem, skupiając się na tym zadaniu. Chciał to zrobić jak należy przed wyleczeniem tych ran kolejnym zaklęciem. Zaleczenie ran na nic się nie zda, jeżeli dojdzie do zakażenia. — Episkey... Episkey — Na ich oczach rany zaczęły się zmniejszać, aż w końcu całkiem zniknęły. Zupełnie jakby ich nigdy nie było. Opuścił dłoń z różdżką. Mogła się przydać. Podejrzewał, że to nie jedyne urazy, które będzie musiał wyleczyć.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: [SEN] My father's daughter [odnośnik]02.01.22 22:05
Nogawka ciemnych spodni wydawała się szorstka, ale dłoń ojca wynagradzała wypłakiwanie się w materiał spodni. Uniosła brodę aby spojrzeć na ojca, nie wycierając kącików oczu, a tęczówki spoglądały na mężczyznę tak, jakby był jej ostatnią nadzieją. Była w pełni córką swojego ojca, kochając tatę i wiedząc, że cokolwiek by się nie działo, będzie mogła znaleźć bezpieczeństwo i wsparcie u jego boku. Te wartości nie były wielkimi wyniosłymi słowami, ale bezpieczeństwem. Działo się coś złego, to biegła do Sebastiana, a tata wszystkim się zajmował. Trzymała go za nogę, dopiero puszczając kiedy postanowił usadzić siebie i ją na podłodze, na nowo wydymając policzki kiedy starał się ja pocieszyć.
- Jestem wyjątkowa? – Spojrzała na niego z pewną nadzieją, tak jakby liczyła na to, że coś, z czego nabijali się głupi chłopcy, wcale taka nie była. Miała wrażenie, że wszystko było o wiele bardziej skomplikowane niż by się mogło wydawać. Inni tak nie potrafili, ale dar po prostu czasem wyglądał śmiesznie i na to nic się nie dało poradzić. – Nie chcę się już z nimi bawić, są bardzo paskudni! – Gdyby nie siedziała na ziemi, tupnęłaby nogą. – Pójdziemy do parku? Albo do zoo? Chciałabym zobaczyć zwierzątka.
Widać było, że ledwie znalazła się w towarzystwie ojca, od razu zrelaksowała się i przestawała powoli myśleć o głupich chłopcach. Teraz skupiła się jedynie na tacie, wyciągając małą dłoń w jego kierunku i ostrożnie łapiąc go za rękę. Błękitne tęczówki wyszukały te równie błękitne, patrzyła na niego z nadzieją całego dziecięcego świata zamkniętą właśnie w tym spojrzeniu, które przelewała na rodzica.
- A jak nie będę mieć przewagę i postanowią mnie zaatakować? Mam się bronić? Uciekać? Jak krzyknę to mnie znajdziesz, prawda? – Nie wiedziała, czy to prawda, ale bardzo by chciała, aby jednak była. Odetchnęła cicho, kuląc się lekko kiedy tylko uniósł różdżkę. Czary były niesamowite i czekała tylko, kiedy ona dostanie list z Hogwartu, ale czasem tata rzucał zaklęcia tak, że ciągnęło albo bolało. Albo oba na raz! Teraz zdarta skóra zapiekła przy odkażaniu i od razu syknęła, podciągając nogi do siebie. Wyprostowała jednak niechętnie kolana, czekając, aż tata zaleczy rany. Westchnęła lekko, dźgając miejsca w których przed chwilą jeszcze były zadrapania. Nic.
- Dziękuję, tata! – Rzuciła się na szyję ojca, przytulając się do niego i chowając twarz w jego koszuli. Westchnęła cicho, nie chcąc go wypuścić i trzymając się go na nowo jak rzep psiego ogona. – Pójdziemy na zwierzątka? – zapytała już o wiele ciszej, nie przejmując się niczym więcej. Był tata, było dobrze.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
[odnośnik]22.04.22 1:51
Bycie samotnym ojcem było trudnym zadaniem. Nie miał dobrego wzoru do naśladowania w postaci swojego ojca i nieraz naprawdę nie wiedział, co robić. Nieraz czuł się bezradny. Choć się starał. Teraz próbował pocieszyć swoje dziecko, czując, że mu to nie wychodzi.
Oczywiście, że jesteś. Inni czarodzieje potrzebują zaklęć albo eliksirów do zmiany swojego wyglądu. Gdy dorośniesz, twój dar będzie istotnym atutem gdybyś zdecydowała się dbać o bezpieczeństwo czarodziejów. Nie każdy może zostać Aurorem — Powiedział z ciepłym uśmiechem na ustach, gładząc ją delikatnie po włosach. Starał się wskazać córce istotną różnicę pomiędzy czarodziejami, którą pojęłaby lata później. Prawda była taka, że chyba każdy z uczniów Hogwartu choć przez chwilę myślał o wybranie tego zawodu. Nawet on miał taki etap.
Znajdziesz sobie innych przyjaciół — Wiedział, że dzieci znajdowały sobie przyjaciół z zaskakującą łatwością. Do końca poważnie nie traktował poważnie tej deklaracji. Wszak dzieci miały to do siebie, że raz się kłóciły, a raz te wszystkie waśnie szybko odchodziły w niepamięć. Taki urok tego wieku. Jego córka za kilka lat rozpocznie naukę w Hogwarcie i może część z tych osób, których teraz nie lubi, za te kilka lat, bardzo zyska w jej oczach i będą się przyjaźnić. — Pójdziemy do zoo. Możemy wrócić przez park — Spełnił prośbę córki, uśmiechając się ciepło w taki sposób, że ten uśmiech objął jego błękitne tęczówki. Wyjście do zoo i parku poprawi Lavinii nastrój po tych wszystkich przeprawach. Z wyczuciem zamknął drobną dłoń córki w swojej ręce.
Zdecydowanie uciekać. Za kilka lat będziesz w stanie się obronić przed każdym. Znajdę i cię ochronię, Rozgwiazdko — Nie chciał by jego córeczka walczyła z całą bandą niewychowanych smarkaczy. W chwili obecnej to były puste słowa. Jednak by nie zawieść Lavinii i pokładanej w nim ufności zakupi parę lusterek dwukierunkowych i jedno przekaże dziewczynce. To było najlepsze wyjście.
Nie sprawiało mu to przyjemności, jednak to było trzeba zrobić. Lavinia nie mogła chodzić z takimi kolanami. Uśmiechnął się pod nosem, gdy dziewczynka rzuciła mu się na szyję. Zamknął córkę w objęciach, pogładziwszy jej włosy.
Byłaś bardzo dzielna — Pochwalił ją. Naprawdę dzielnie zniosła to leczenie. Chciałby nie musieć co rusz leczyć poranionych kolan córki. Było to jedno z wielu ojcowskich zmartwień. Dzisiaj kolana, a jutro przyjdzie z chociażbym podbitym okiem. Tego chciałby uniknąć. Jak każdy rodzic.
Rozgwiazdko, zanim pójdziemy oglądać zwierzątka, musimy doprowadzić cię do porządku. Zmykaj do łazienki — Zarządził. Bez kąpieli i zmiany ubrania na czyste nie wypuści córeczki z domu, zwłaszcza jak mają iść do ogrodu zoologicznego.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: [SEN] My father's daughter [odnośnik]08.05.22 0:58
Nie kojarzyła matki, ani też nie żyła kiedy dziadek odszedł z tego świata, to właśnie ojciec więc stał się całym jej światem. Ufała jego słowom, bo czemu miałaby nie? Oczywiście wyznaczała własne szlaki, biegła we własnych kierunkach, wybierała to, czemu ufała sama i niekoniecznie słuchała się w tym celu dorosłych, ale była w końcu dzieckiem. Nadpobudliwym, nieco speszonym, ale dzieckiem. Wierzyła, że przecież ojciec mimo wszystko nie miał nic złego na myśli ani nie kierowały nim złe intencje, nawet jeżeli czasem nie słuchała, jeżeli odbiegała za daleko, albo wyciągnęła dłoń w kierunku, w którym nie chciał, aby wyciągała. Uczyła się przez doświadczenia, nawet jeżeli wiele z nich nie było pozytywnych.
- Nie chcę być aurorem! Oni wszyscy są starzy, nie mają zębów i muszą słuchać innych dorosłych. – Wywróciła oczyma, bo przecież jako sześcioletnia dziewczynka, wiedziała wszystko o najważniejszym i najgroźniejszym zawodzie tego czarodziejskiego świata. Mimo wszystko to efekt zaczęło to jakiś odnosić, bo już nawet nie skupiała się na chłopcach a na rozmowie z tatą, trzymając się jego ubrań tak mocno, jak tylko mogła.
- A jak oni też nie będą mnie lubili? Powinnam ich wtedy pobić? – To było proste, aż zaskakująco proste. Podnosząc dłoń, mogła zacisnąć ją w pięść, a potem tę pięść wycelować w stronę jakiegoś chłopca, który za głośno śmiał się z jej małej jeszcze blizny na twarzy. Uniosła nawet dłoń, gotowa na walkę i atak, tak aby tacie zademonstrować co i jak. Zaraz jednak to zoo i park zwróciły je uwagę – tak mocno, że odskoczyła od ojca, okręcając się dookoła własnej osi aby znów przyczepić się do ojca.
- Jesteś najlepszy, tata! – Przytuliła się jeszcze do jego nogi, spoglądając na niego z zachwytem, zaraz jednak na nowo uciekając. Powinna w końcu, tak jak radził taka, jakoś się doprowadzić do porządku, dlatego najpierw przebiegła do pokoju, łapiąc jedną z sukienek na której kolor albo i krój nawet nie zwróciła uwagi, zaraz biegnąc do łazienki aby wpaść do wanny, odkręcając wodę kiedy jeszcze siedziała w ubraniach. Doprowadziła się jednak do porządku, włosy jednak wycierając raczej na szybko i nie zwracając uwagi czy są mokre czy już wyschły.
- Tatao, tatao, chodźmyyyy! Możemy zobaczyć garborogi? Albo śmierciotule? Chociaż one zjadają ludzi, to bardzo niemiłe.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: [SEN] My father's daughter [odnośnik]28.06.22 3:23
Lavinia była jego oczkiem w głowie, córeczką tatusia i jedyną osobą, która pozostała mu po ukochanej kobiecie, nawet jak ta nie była obecna w ich życiu. Chciał dla niej jak najlepiej. Jednocześnie musiał być świadom własnych braków, jak chociażby tych związanych z doświadczeniem. Jeśli chodzi o wychowanie tego dziecka popełnił już masę błędów i w miarę upływu lat przybędzie ich niebotyczna ilość. Oby tego nie spierdolił i nie popsuł swoich relacji z tym dzieckiem. Czas pokaże. Roześmiał się słysząc zdanie córki na temat aurorów. Nie dlatego, że nie traktował jej poważnie w tej materii. Bo traktował. Przyczyną jego rozbawienia był użyty przez córkę argument, który tylko częściowo pokrywał się z rzeczywistością.
A kim chcesz być? Większość z nich naprawdę jest stara, masz rację. Zaczynali w tym zawodzie tuż po Hogwarcie. Dlaczego akurat zębów? Twój dziadek miał je wszystkie. Wielu dorosłych czarodziejów musi słuchać innych, nie tylko aurorzy — Zwrócił się do niej ciekawością. Lavinia w tym wieku mogła mieć już mieć marzenia, ale te na przestrzeni lat mogły ulec zmianie. Trudno nie zgodzić się z zaprezentowaną przez nią perspektywą. Będąc samemu w wieku zbliżonym do swojej córki sam postrzegał wszystkich dorosłych. Największą tajemnicę stanowiła dla niego ta uwaga o zębach. Podejrzewał, że to wiązało się z rozmowami toczonymi z rówieśnikami. Jednocześnie mu ulżyło. Aurorzy stosunkowo rzadko dożywali sędziwego wieku. Jego ojciec stracił życie na służbie, gdy był dzieckiem. To wpływało na jego pogląd odnośnie łowców czarnoksiężników.
Nigdy nie jest tak, że wszyscy będą nas lubić. W żadnym wypadku. Tylko wtedy, gdy posuną się za daleko. Zamiast bić się z innymi dzieciakami, poszukaj tych, z którymi się zaprzyjaźnisz — Odrzekł z wyraźnym zakłopotaniem i względnie ukrywanym zaniepokojeniem. Jego córka nie stroniła od bicia innych i to było zarówno dobre, jak i złe. Będzie w stanie się obronić gdy dzieciaki posuną się za daleko, ale nie mogła się tłuc z każdym, kto jej nie lubi. To był jego obowiązek jako rodzica, by odpowiednio wychować córkę. Dawać jej dobry przykład, nawet jeśli sam go nie stanowił. Uśmiechnął się pod nosem, widząc jak dziewczynka przymierza się do zademonstrowania mu swoich umiejętności w walce wręcz. Na szczęście udało się tego uniknąć.
Staram się, Rozgwiazdko — Przyznał radośnie, powstrzymując się od wydania ciężkiego westchnięcia. Pogładził ją po włosach, gdy tak przytulała się do niego. A gdy pobiegła do swojego pokoju, dopiero teraz pozwolił sobie na krótkie, ciężkie westchnięcie. Po chwili postanowił przygotować ich do wyjścia. Potrzebował pieniędzy, którymi będzie mógł zapłacić za wstęp do ogrodu zoologicznego i wszystko inne. Uznał za stosowne zabrać także magiczny aparat fotograficzny. Dobrze będzie zrobić kilka zdjęć. Standardowo butelka wody oraz różdżka. Nigdy nic nie wiadomo. W oczekiwaniu na powrót córki, zdążył to wszystko poza różdżką schować do skórzanej torby.
Już idziemy. Jeśli chcesz to zobaczymy garborogi. Śmierciotule są wyłączone z ekspozycji — Odparł. Nie miał nic przeciwko oglądaniu garborogów. Śmierciotule zapewne zostały przekazane innemu ogrodowi zoologicznemu. Podejrzewał, że doszło do mało przyjemnego incydentu z udziałem, skoro pożywiają się ludźmi. Te stworzenia nie powinny być trzymane w niewoli i pokazywane dzieciom. Opuścili dom. Do ogrodu zoologicznego dotarli Błędnym Rycerzem. Był to dla niego najmniej lubiany środek transportu. Pokonali razem odległość do bramy zoo, za którą znajdowały się kasy biletowe. Zapłacił za nich.
Od czego zaczynamy? Ja mam ochotę na lody — Zwrócił się do trzymającej go za rękę córki. Przed nimi rozciągały się rozległe wybiegi dla większości magicznych stworzeń.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: [SEN] My father's daughter [odnośnik]03.07.22 17:41
Czasem, kiedy niektóre dzieci żartowały z jej sytuacji, kiedy samotny ojciec wychowywał dziecko, a mama nie kochała jej na tyle aby zostać (albo była na tyle brzydka, że mama uciekła, wersje się zmieniały w zależności od tego, kto akurat się czepiał, czy Carrington czy jednak Bell), Thalia zastanawiała się, czy gdyby coś się stało tacie, gdzie ona by skończyła. W takich chwilach spoglądała na tatę ciesząc się, że nie poszedł tą samą drogą co dziadek, w nagłych poszukiwaniach poczucia bezpieczeństwa rzucała się aby przytulić Sebastiana, trzymając lekko jego koszulę aby ostrożnie wcisnąć się w jego uścisk. Nie tłumaczyła tego, bardzo często znikając potem gdzieś za rogiem domu aby znaleźć nowe rzeczy, które można było popsuć, pobawić się nimi, albo zainteresować się i wcisnąć w swoje małe dziewczęce dłonie.
- A nie wiem! – Radośnie przyznawała się, że jeszcze nie ma jakiejkolwiek określonej ścieżki kariery…co chyba było jakkolwiek zrozumiałe, zwłaszcza jeżeli chodziło o jej wiek. Wiele rzeczy jeszcze było do zrobienia. – Mogłabym iść do cyrku. Jakbym się zmieniała, to byłoby ciekawe i mogłabym tańczyć, a ludzie by mnie podziwiali! – Okręciła się jeszcze dookoła, tak jakby nagle miała zademonstrować, jak wyglądać miało to show taneczne, ale chyba nie brała go pod uwagę.
- Nie wiem, ale Josh powiedział, że jak u nas wypadają mleczaki to aurorzy mają coś podobnego, ale po większości spraw. W sensie takie mleczaki ale aurorskie i jak pokonają czarnoksiężnika to jeden im wypada i dlatego jak auror jest stary i poobijany to nie ma już zębów. – Czy to znaczyło, że dziadek nie pokonał żadnego czarnoksiężnika?! Spoglądała jeszcze na tatę, czekając na jego opowieść odnośnie dziadka. Coś powinien powiedzieć.
- Mphmmmm… - Nie chciała odpowiedzieć czegoś, co mogło być prawdą, ale ona brzmiała jakby nie do końca była z tego zadowolona. Miała jednak odczucie, że racja była po stronie taty. Mogła znaleźć sobie kolegów i koleżanki, bo nie wszyscy byli przecież wredni, źli i okropni. Wszystkie rozmyślania jednak przerwało pogłaskanie jej po głowie i zachęcenie jej do wyruszenia do zoo. Musiała się w końcu przyszykować i nie mogła czekać na to, że aby w końcu znaleźć się tam gdzieś na miejscu. I zobaczy zwierzątka! I dowiedzieć się nieco więcej o innych gatunkach. Może znajdzie coś ciekawego poza garborogami?
Chyba przez to podekscytowanie trzymała tatę cały czas za rękę, zarówno podczas podróży wielce rozklekotanym autobusem (chociaż zdarzało jej się unosić dłonie na lepszych zakrętach) jak i podczas drogi do bramy zoo.
- Lody???? Możemy spróbować te o smaku czekoladowych żab??? Albo krwistych befsztyków? – Spoglądała z nadzieją, że da radę się namówić na kupienie jej więcej niż jednego smaku lodów. – A potem możemy iść na wielką kałamarnicę?



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
[SEN] My father's daughter
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach