Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Deimos Fancourt
AutorWiadomość
Deimos Fancourt [odnośnik]08.12.21 20:31

Deimos Oswald Fancourt

Data urodzenia: 01.02.1951
Nazwisko matki: Potter
Miejsce zamieszkania: Cranham, Gloucestershire
Czystość krwi: Czysta ze skazą
Wzrost: 123
Waga: 19
Kolor włosów: Rudobrązowy
Kolor oczu: Ciemnobrązowe
Znaki szczególne: hiperaktywny, ręce ma prawie zawsze ubrudzone farbami; kiedy z kimś rozmawia, to zawsze patrzy mu prosto w oczy


W pokoju Deimosa od zawsze roiło się od rysunków. Były przyczepiane do ścian, rozłożone na blacie małego biureczka, niektóre z nich nawet leżały na podłodze, wciskając się pod ciężkie drewniane meble. Rysunki były jak kronika wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w życiu chłopca, lecz trudno było się obcej osobie odnaleźć w tym chaosie. Jedyne, co pomagało zrozumieć, które z rysunków są wcześniejsze, to obserwacja tego, jak zmieniała się kreska ich twórcy. Kolorowe i chaotyczne kleksy zmieniały się chwiejne, ale bardziej rozpoznawalne geometryczne figury, a żeby w końcu stać się sylwetkami ludzi, zwierząt i roślin.

Czerwono-zielona plama rozmazana dłonią

Młody Fancourt bardzo lubił słuchać historii o tym, jak to cała rodzina czekała, aż pojawi się na świecie. Podobno rodzice byli tacy szczęśliwi i dumni, kiedy pierwszy go ujrzeli - takiego małego i pokracznego. Aż trudno mu było sobie wyobrazić, że był czymś takim. Pamiętał też, bo słuchał tej historii od mamy dziesiątki razy, że zamiast zapłakać, jak robią to inne niemowlęta, głośno się zaśmiał. Zupełnie jakby już nie mógł się doczekać momentu, aż się przekona, co dobrego życie ma mu do zaoferowania.
Razem z nim na świat przyszedł jego brat bliźniak - Phobos, niestety brat był o wiele słabszy i tuż po urodzeniu umarł na nieznaną chorobę. Wtedy też cała uwaga rodziców skupiła się na ich jedynym potomku. Dla swoich rodziców Deimos był prawdziwym oczkiem w głowie. Otoczony ciepłem i miłością, nigdy niczego mu nie brakowało. Było ciepło, mama zawsze była obok, a tato wieczorami brał na kolana i czytał bajki. Czego więcej można chcieć?
Deimos bardzo szybko nauczył się chodzić i mówić, jakby nie mógł się już doczekać, aż zacznie poznawać świat, zadręczając przy okazji otaczających go ludzi pytaniami o wszystko. Dlaczego szumi morze? Czemu gnomy zawsze wracają do ich ogrodu? Czy będzie mieć siostrzyczkę?
Na wszystkie swoje pytania, oprócz tego ostatniego, zawsze otrzymywał odpowiedź.


Plątanina zamaszystych  niebiesko-czarnych linii

Mimo że Deimosowi nie brakowało niczego, to z czasem zaczął odczuwać pewien niepokój. Między rodzicami działo się coś niedobrego, coś, czego mały chłopiec nie był w stanie zrozumieć, ale widział to dokładnie. Był w końcu bardzo spostrzegawczy. Niestety nikt nie próbował z nim o tym rozmawiać, udając, że problem nie istnieje... a to bardzo złościło młodego Fancourta. Nikt nie mógł mu wytłumaczyć, czemu ojciec bywa w domu tylko wieczorami, gdzie znikała mama i dlaczego tak mało mówią podczas wspólnych posiłków.
Aż w końcu przyszły koszmary. Okropne potwory z setkami oczu i wielkie cienie z ogromnymi zębiskami zaczęły nawiedzać Deimosa, kiedy tylko ten zamykał oczy, próbując zasnąć, wsłuchując się w bajki, jakie czytał mu do snu ojciec. Czy to on przywoływał te potwory? Zawsze był obok, kiedy chłopiec budził się przestraszony i zlany potem… A później przyprowadzał do domu ludzi - swoich kolegów z pracy - lekarzy i innych specjalistów, o których mały Fancourt nie miał pojęcia, którzy tylko gadali coś nudnego i godzinami machali różdżkami nad jego głową. I jeszcze próbować podawać mu obrzydliwe eliksiry!
Na szczęście wtedy przychodziła mama i już wszystko było w porządku. W końcu był bezpieczny.


Jedna mniejsza ludzka sylwetka w otoczeniu czterech innych - większych; obok koślawy dom - trójkąt i kwadrat

To była kolejna okropna noc, niespokojna i straszna. Jednak to nie koszmar sprawił, że Deimos obudził się nagle, kompletnie zdezorientowany. Było to coś innego, tak bardzo niepasującego do ich spokojnego i ułożonego domu - głośne krzyki dobiegające zza drzwi. Nie rozumiejąc, co właściwie się dzieje, chłopiec wstał z łóżka i ostrożnie wyślizgnął się ze swojego pokoju, starając się sprawdzić, kto tak hałasuje. Wtedy zrozumiał też, że podniesione głosy… to jego rodzince. Krzyczeli na siebie, mówili tak wiele przykrych rzeczy i to takimi słowami, jakich mały Fancourt jeszcze nigdy nie słyszał. Oskarżenia, że matka gdzieś znika, ostre słowa. Kłócili się o niego? O Phobosa? A może przez niego? Chłopiec nie chciał już tego słuchać i skulił się pod ścianą, zasłaniając uszy. Tak bardzo chciał, żeby oni już przestali. Umilkli.
I wtedy poczuł czyjąś obecność.
Chłopak, starszy od niego lewitował w pozycji leżącej tuż przed Deimosem. Był kompletnie przeźroczysty.
-Cześć, jestem Simon. Czemu tu siedzisz?- zapytał, wpatrując się w chłopaczka.
-Cześć… nazywam się Deimos. - powiedział Fancourt, pociągając nosem. - Oni tam… krzyczą.
Wskazał palcem w stronę salonu.
-Dorośli…- prychnął i przewrócił oczami. - Chcesz, żeby przestali, co nie?
Deimos pokiwał głową, wycierając dłonią oczy.
-To da się załatwić. - chłopak uśmiechnął się łobuzersko. - Tylko po kumpli skoczę. Klawo będzie, zobaczysz!
Duch zniknął, zanim Deimos otworzył usta, żeby cokolwiek odpowiedzieć. Lubił się bawić, ale tak w nocy? Ale zanim zdążył bardziej się nad tym zastanowić, krzyki rodziców zostały zagłuszone przez ogłuszający śmiech czterech nastoletnich duchów, które wyparowały do ich domu, tłukąc szyby i niszcząc wszystko, co stanęło im na drodze. Zachęcony krzykami swoich nowych przyjaciół, Deimos z triumfalnym wrzaskiem dołączył do ich osobliwej gry, bo tak dobrze było w końcu pobawić się na własnych zasadach.
No i rodzice w końcu przestali się kłócić.


Duże kolorowe rośliny i dziwaczne, niespotykane zwierzęta; szare ludzkie sylwetki i uśmiechnięty chłopiec, lecący na miotle

Incydent z duchami sprawił, że w domu zrobiło się spokojniej. Koszmary odeszły i Deimosa przestali nawiedzać ci wszyscy dziwaczni lekarze, a rodzice już nigdy przy nim nie podnosili na siebie głosu. Ich rodzina w końcu zaczęła żyć trochę normalniej. Wreszcie też zaczęli podróżować - czasem razem odwiedzali Londyn, a mama zabierała chłopca do Somerset, gdzie mieszkali jej rodzice. Tam pod czujnym okiem rodziny nauczył się pływać oraz latać na miotle. To ostatnie wprawiało Fancourta w zachwyt, gdyż wszystko, co mogło latać, pływać lub jeździć niezmiernie go fascynowało. Po prostu kochał ruch i wszystko, co było z nim związane. I pewnego dnia jego tato, który chyba w końcu przestał sceptycznie podchodzić do zainteresowań swojego syna, kupił mu jego własną miotłę - piękną i lśniącą.
Dotychczas problemem Deimosa oprócz lekarzy i dziwnej atmosfery w domu, był brak towarzystwa rówieśników. Nie miał ani braci, ani sióstr, ani też wielu przyjaciół w swoim wieku wśród sąsiadów, jednak od czasu, kiedy po raz pierwszy zaprosił do zabawy duchy, problem ten prawie zupełnie zniknął. Teraz to zawsze chłopak znajdował sobie towarzyszy zabaw - to przychodziły do niego duchy (wpadła nawet banda Simona, z którą razem coś wesoło niszczyli), a to bardzo śmieszne stwory. Z biegiem czasu Deimosowi coraz łatwiej było zapraszać i poznawać nowych przyjaciół, a miejsca, które sobie wyobrażał, stawały się realne. Stół mógł smakować jak czekolada, kwiaty stawały się ogromne, niczym drzewa, a po niebie płynęły statki. To było jak rysowanie obrazków, tylko że to świat stawał się kawałkiem pergaminu i Fancourt bawił się przy tym przednio. Nie rozumiał tylko, czemu mama znowu jest poddenerwowana, a ojciec dziwnie skupiony, jakby po raz koleiny było coś nie tak. Jakby znowu mieli zacząć przychodzić lekarze.
A później wszystko ustało i tworzenie żywych obrazów stało się trudniejsze.


Słońce płacze, dwie czarne ludzki sylwetki stoją nad grobem; mniejsza płacze, większa - uśmiecha się

Mama długo nie wracała, a obiecała, że jak przyjdzie, to razem porysują. Kiedy w końcu drzwi do pokoju Deimosa się otworzyły, stanął w nich ojciec. Wyglądał bardzo poważnie. Poważniej i zimniej niż zazwyczaj. Usiadł obok na łóżku i po dłuższej chwili milczenia, zaczął mówić coś o tym, że mama nie przyjdzie. Że coś się stało i już jej nie ma. Dalej najmłodszy z rodziny Fancourt już nie słuchał.
Jak to jej nie ma i nie wróci?
Jak to umarła?
Umarli przecież wracali! Widział to, bawił się z nimi!
Kiedy to mówił, wykrzykiwał kolejne słowa w napadzie gniewu, z bezsilności, że mierzy się z kimś, kto nie ma zamiaru go słuchać, uderzył pięścią ojca z całej siły w plecy. Za karę poszedł spać bez kolacji.
Na pogrzebie Deimos był smutny i zły. Mamy nadal nie było, a na pytania, czy ktoś ją widział, rodzina odpowiadała dziwnymi spojrzeniami i próbami przytulenia chłopca. Tylko ojciec stał gdzieś wpatrzony w przestrzeń. Ani nie płakał, ani nie pomagał szukać mamy. Był irytująco spokojny.
A może… był szczęśliwy, że jej nie ma? Przecież oni nigdy razem nie spędzali czasu! Mama wiele razy powtarzała też, że ojciec tylko udaje dobrego, a tak naprawdę to jest bardzo złym człowiekiem.
Może miała rację?
Po pogrzebie koszmary powróciły. Deimosowi tak trudno było spać, wiedząc, że mama gdzieś tam jest. Może się zgubiła? Może się boi? Przecież na pewno by go nie zostawiła!
Chłopiec zaczął włamywać się do sypialni mamy, żeby spać w jej łóżku, otulony znajomym zapachem jaśminu. Ojciec tak nie pachniał. On… był jak coś stworzone z oparów śmierdzących leczniczych eliksirów, kurzu i duszącej wody kolońskiej. Dokładnie tak śmierdział jego gabinet na szóstym piętrze w szpitalu św.Munga.
Koszmary Deimosa powoli i dosłownie wlewały się do rzeczywistości, zmieniając drewnianą podłogę w czarną lepką maź, przywołując nieznośne duchy i potwory, które wpatrywały się w domowników przez uchylone drzwi szaf. Wszystko to trwało do momentu, aż po wyjątkowo ciężkim śnie, w którym resztkami sił wzywał mamę, Deimos otworzył oczy i ujrzał nad sobą unoszącą się świetlistą figurę w białej sukni. Była równie piękna, co wtedy, kiedy po raz ostatni ją widział. Rude pasma delikatnie błyszczały w słońcu, a ciemnobrązowe oczy patrzyły na niego z tą samą bezgraniczną czułością.
-Już jestem, syneczku. Niczego się nie bój.


Uśmiechnięte dziecko, otoczone kolorowymi gwiazdami i chmurami, leci, trzymając za rękę złoto-niebieską kobietę

Od kiedy mama wróciła, wszystko znowu nabrało kolorów. Było cudownie znowu razem z nią bawić się w ogrodzie, patrzeć jak się śmieje. W końcu nie była smutna i markotna.
Długo myślał, czy mówić ojcu, że on - Deimos, miał rację i mama wróciła, ale w ostatniej chwili zdecydował się tego nie robić. Przecież tato jeszcze by się jej pozbył! Na pewno by tak zrobił. Dlatego trzyma mamę w sekrecie. Przed każdym, komu nie ufa. Mama również rozumie, że nie warto się pokazywać swojemu mężowi, dlatego pozostaje dla niego niewidzialna.
Chłopak już wcześniej dobrze kłamał, nie chcąc, aby rodzice byli na niego źli, kiedy coś zmajstrował. Teraz jednak, od kiedy musiał chronić mamę, jeszcze bardziej przyłożył się do zatajania prawdy. Nie było to trudne, w końcu długo obserwował to, jak zachowują się dorośli - co mówią i co robią, żeby prawda nie wychodziła na jaw.
Z mamą i innymi duchami przeżywają wiele ciekawych (czasami bardzo destrukcyjnych dla otoczenia) przygód, o których później Deimos rysuję obrazki. Czasem też opowiada im bajki, które sam wymyśla, a ci go słuchają z zaciekawieniem. Niedawno odkrył też, że można łączyć rysunki i pisanie bajek! Kreślenie liter nadal idzie mu ciężko, ale jego przyjaciele uważają, że radzi sobie coraz lepiej. Nawet ci nieliczni żywi, z którymi czasami się widuje, kiedy ojciec wyjątkowo, w przerwach od pracy, go gdzieś zabiera.
Na starszego Fancourta Deimos nie ma co liczyć. Ojciec, kompletnie pochłonięty pracą od śmierci matki, coraz częściej zaczyna traktować syna jak intruza, z którym nie wie, co robić. Dlatego też chłopiec prawie nie bywa w domu, przerzucany z rąk do rąk między członkami rodziny.



Patronus: Może kiedyś Deimosowi uda się go wyczarować.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 00
Uroki:00
Czarna magia:00
Magia lecznicza:00
Transmutacja:00
Eliksiry:00
Sprawność:5Brak
Zwinność:5Brak
Reszta: 0
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
angielskiII0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
KłamstwoII10
SpostrzegawczośćI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Brak-0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Neutralny--
RozpoznawalnośćI-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (tworzenie prozy)I0.5
Sztuka (malarstwo)I0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI0.5
PływanieI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 0

Emocjak10Efekt
MARZENIA

   M
   A
   R
   Z
   E
   N
   I
   A
1-3Magia się nie przebudziła.
4Wymyślony przyjaciel dziecka - może pochodzić z wyobraźni lub dowolnego elementu przestrzeni - ożywa i na okres dwóch tur staje się widoczny dla wszystkich wokół; zachowuje się jednak jak iluzja, która nie jest w stanie dokonać zmian w rzeczywistości. Tylko dziecko ją słyszy.
5Dziecko przywołuje do siebie okoliczne duchy; po udanym działaniu należy rzucić kością raz jeszcze, wyrzucenie 1 oznacza przyciągnięcie poltergeista.
6Przyciąga ducha nieżyjącego krewnego, jednak nikt oprócz dziecka nie jest w stanie ani go zobaczyć ani się z nim porozumieć.
7Dziecko śni na jawie, fragmenty jego snów, marzeń, myśli, przenikają do rzeczywistości i pojawiają się w niej całkiem realnie. Są to drobne fragmenty rzeczywistości, jak np. nieduże zwierzęta, ślady stóp, pojedynczy niewielki przedmiot, etc.
8Kiedy dziecko zamknie oczy, może unieść się kilka cali w górę, łagodnie lewitując.
9Wyobraźnia dziecka przenika do rzeczywistości na tyle mocno, że na okres dwóch tur towarzyszący mu czarodzieje zostają wciągnięci do jego świata, przeżywają jego myśli, marzenia, wyobrażenia, lęki i sny.
10Wymyślony przyjaciel dziecka ożywa i pozostaje niewidoczny dla innych, ale może oddziaływać na otoczenie w sposób, który inni również odczują, np. może zjeść nielubianą przez dziecko brukselkę albo wykonać za dziecko nielubiane obowiązki domowe.


Ostatnio zmieniony przez Deimos Fancourt dnia 16.04.22 0:45, w całości zmieniany 3 razy
Deimos Fancourt
Zawód : wirtuoz gry na nerwach dorosłych
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I have never tried that before, so I think I should definitely be able to do that.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t10877-deimos-vale#331434 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f389-walia-wybrzeze-rhyl-rhyl-coast-road-8 https://www.morsmordre.net/t10923-deimos-vale https://www.morsmordre.net/t10924-deimos-o-vale#332809
Re: Deimos Fancourt [odnośnik]24.12.21 12:17

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Tristan
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Deimos Fancourt Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Deimos Fancourt [odnośnik]24.12.21 12:19


KOMPONENTYlista komponentów

BIEGŁOŚCIbiegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości

HISTORIA ROZWOJU[23.12.21] Rozwój początkowy: -10 PD
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Deimos Fancourt Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Deimos Fancourt
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach