Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

"Bursztynowy Świerzop"
AutorWiadomość
"Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]25.01.22 10:53

Sklep alchemiczny "Bursztynowy Świerzop"

★★
Sklep alchemiczny mieści się we wschodniej części Doliny Godryka, około dziesięciu minut marszem od Placu Głównego. "Bursztynowy Świerzop" jest miejscem szczególnym, bowiem właśnie tam przyjmowane i realizowane są zamówienia na wszelkiego rodzaju talizmany. W asortymencie sklepu zgodnie z nazwą łączącą w sobie elementy tworzenia talizmanów i warzenia mikstur znajduje się również szereg eliksirów — przede wszystkim codziennego użytku i leczniczych, jednakże właściciel nie odmawia podejmowania się warzenia na zlecenie. Na wejściu klientów wita kilka półek, które tworzą specjalnie przygotowane regały. Talizmany znajdują się zamknięte bezpiecznie w szklanych gablotkach, eliksiry wystawione są na widok na drewnianych wystawkach. Właściciel najczęściej wyczekuje klientów za kontuarem z ciemnego drewna, na którym ustawiona jest staromodna, magiczna kasa. Co do zasady klienci nie mają wstępu na zaplecze, lecz w specjalnie odgrodzonej części znajdują się trzy mniejsze pokoje — dwie pracownie oraz niewielki gabinet.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:42, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
"Bursztynowy Świerzop" Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]25.02.22 20:14
15.02-19.02

Czego się nie robi dla przyjaciół! Można na przykład poświęcić im cały wolny weekend, mimo, że walentynkowy wieczór spędzało się romantycznie z żoną. Korciło go przesunąć wizytę na później, powiedzieć Castorowi, że się nie pali, że Dolina Godryka jest bezpieczna.
Ale nie była.
Mroczny Znak nad Taunton przypomniał o tym dobitnie, a choć morale mieszkańców zostało podbudowane, a sprawcy ukarani, to lęk w sercu Cattermole'a pozostał. Poza tym, jak mało kto wiedział, ile warte są talizmany tworzone przez Castora. Same kamienie (które podobno trzymał "bezpiecznie w domu", gdziekolwiek to nie było - nie na Wrzosowisku przecież) były warte sporo, znał się na nich.
Przybył o świcie, Castor też był na nogach o tej nieludzkiej porze i w dodatku wydawał się poważny i wypoczęty. Prefekci, pff. Odebrał klucze, przedstawił Sproutowi plan i zmodyfikował go w zależności od jego potrzeb, a potem zakasał rękawy i przystąpił do pracy.
Na rozgrzewkę obszedł cały budynek i wszystkie pomieszczenia, roztaczając wkoło białą magię i nakładając Cave Inimicum. Próbował nastroić wiązki magii tak, by o intruzach powiadamiały zarówno jego, jak i Castora. Założył, że mieszkańcy Półwyspu oraz sojusznicy Zakonu są tutaj mile widziani, ale zdawał sobie sprawę, że trafią tutaj też klienci z innych okolic. Na to już nie mógł nic poradzić, najwyżej pułapka będzie nadaktywna - wieść o czyimś przybyciu o piętnastej zaniepokoi ich zresztą mniej, niż uaktywnienie się pułapki o drugiej w nocy.
Potem zawiesił na ścianie obraz, namalowany kiepsko (Steff nie miał dostępu do tych drogich) i przedstawiający podobiznę Nicolasa Flamela. Chyba. Albo jakiegoś starego dziadka w śmiesznej szacie. Nieważne, miał po prostu spełniać swoje zadanie. Przytknął do ramy różdżkę i w ciągu kwadransa transmutował farbę i postać, naginając sportretowanego do własnej woli. Czaroszpieg miał mieć oko na cały sklep i donosić o wszystkich nieprawidłowościach - ale tym razem nie Steffenowi. -Zawieś to w domu, doniesie ci, co się tu dzieje pod Twoją nieobecność. - wręczył Castorowi drugą kopię obrazu, nie wiedząc nawet, że w obecnym miejscu zamieszkania Sprouta, Czaroszpieg będzie donosił nie tylko jemu, ale i trójce autorów oraz pewnej odważnej charłaczce.
Wreszcie, zapoznawszy się dokładnie z topografią sklepu, przystąpił do nakładania iluzji. Lubił magię iluzji, to trochę jak transmutacja, ale tym razem kreował rzeczywistość za pomocą magii defensywnej. Poprosił Castora o stanięcie za ladą, na wzór, a potem - używając takich samych mechanizmów jak do Panno i Speculio - utkał za pomocą magii jego wierną iluzję. Pułapka miała się aktywować, gdy Sprouta nie było w sklepie, stać za ladą, zasłaniać drzwi na zaplecze i mówić: "Najmocniej przepraszam, już zamykamy." Odwzorowanie charakterystycznego, nieco pretensjonalnego tonu Sprouta sprawiło mu dużo frajdy.
Po tej niespełna godzinnej rozgrzewce przystąpił do bardziej skomplikowanych zabezpieczeń. Steffen i Castor nie chcieli utrudniać nikomu dojścia do sklepu, ale samo zaplecze powinno być fortecą dla mikstur i ingrediencji, podobnie jak dwie pracownie i gabinet. Poza tym, Steff zaproponował Sproutowi, by w razie problemów, można było schronić się właśnie na tyłach sklepu. Może w razie prawdziwego kryzysu te kilka pomieszczeń stanowiłoby nawet niewielki schron dla okolicznych mieszkańców? Najpierw spędził nieco nudnawe trzy godziny z klamką do drzwi, prowadzących do gospodarczej części sklepu. Używając obliczeń numerologicznych, skonstruował magiczny klej, który był podstawą pułapki Lepkie Ręce, nałożonej na drzwi - gdy ktoś spróbuje przejść z publicznej części sklepu do prywatnej, po prostu się do nich przyklei i nawet po oderwaniu ręki będzie miał problemy z czarowaniem.
Następnie spędził kolejne trzy godziny w pracowanych, gabinecie i na zapleczu - rozciągając pomiędzy nimi iluzję potyczek lordów Abbott z normańskimi najeźdźcami. Nauczył się zakładać Zawieruchę stosunkowo niedawno, więc chętnie wykorzystał nową znajomość historii Doliny Godryka i dopasował ją do nieco niestandardowej przestrzeni. Pułapka najlepiej sprawdzała się w dużych pomieszczeniach, ale - rozciągnięta pomiędzy drzwiami i progami - chroniła teraz kompleksowo dwie pracownie, gabinet i zaplecze. Nie był pewien, jak sprawdzi się takie rozwiązanie, eksperymentował, ale wierzył, że dzięki doświadczeniu z banku zrobił to nawet mądrze.
Tak minął cały dzień i w gruncie rzeczy sklep był już chroniony całkiem porządnie. Steff nie byłby jednak sobą, gdyby nie skorzystał z okazji swobodnych (w miarę) eksperymentów na cudzym terenie - była pułapka, którą chciał przetestować, a w Gringottcie mógł jedynie współpracować przy jej nakładaniu. Przedstawił Castorowi mechanizm jej działania - niepraktyczny w przypadku złodziei, ale mogący uratować życie w przypadku prawdziwych wrogów w Dolinie - i zaoferował, że wróci kolejnego dnia aby nałożyć ją w spokoju. Potrzebował aż dwóch dni, aby ją nałożyć - ale zrobi to etapami. Cała niedziela, dokończy w poniedziałkowe i wtorkowe popołudnie, po pracy. Korzystając ze znajomości geomancji, dokładnie zbadał teren sklepu, a potem zaczął skwapliwie oplatać go wiązkami białej magii - każdą ścianę, sufit, okna, drzwi, nawet szczeliny. Raz przemienił się nawet w szczura, by upewnić się, że nie umknęły mu żadne dziury - musiał ściśle opleść teren białą magią. Praca była żmudna i powolna, ale prawie doba (łącznie) poświęcona na nałożenie Contramortem zabezpieczy część główną sklepu przed istotami zrodzonymi z czarnej magii. Inferiusami, ale przede wszystkim wrogami, Rycerzami. Steffen słyszał i widział jak przemieniają się w czarną mgłę. Dzięki jego pułapce nie będą mogli wyjść z pomieszczenia, a jeśli zrobią to w ludzkiej postaci - to nie będą mogli go opuścić i przejść dalej, na zabezpieczone zaplecze.
Miał nadzieję, że Castor zaprosi go na piwo i jakieś kanapki - gdy we wtorkowy wieczór skończył Contramortem, był już ledwo żywy, ale wdzięczny za możliwość przetestowania zabezpieczenia.

/zt
nakładam:
Widzimisię, Cave Inimicum, Czaroszpiega, Contramortem - część główna sklepu
Lepkie ręce - przejście na zaplecze
Zawierucha - rozciąga się w pomieszczeniach gospodarczych (zaplecze, pracownie, gabinet)


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]20.03.22 13:07
20 lutego 1958


— Proszę, to wszystko. Maść żywokostowa, nalewka ciemiernikowa i auxilik. Gdyby miała pani jeszcze jakieś pytania, to można mnie tu znaleźć od poniedziałku do piątku od ósmej rano do osiemnastej — schowany za kontuarem Castor dokończył wystukiwać kolejne liczby na starej magicznej kasie. Ta otworzyła się z charakterystycznym szczęknięciem, gdy właściciel sklepu przekazywał kupione przez kobietę w średnim wieku eliksiry opakowane w plecioną siateczkę. Castor odebrał cenę, następnie ostrożnie wsunął w otwartą kasę, a ta, zupełnie magicznie wydała mu resztę, którą młody sklepikarz przekazał swojej klientce.
— Bardzo, bardzo dziękuję, panie Sprout. Gdyby coś jeszcze było trzeba, to na pewno przyjdę — kobieta pokiwała kilkukrotnie głową, jednocześnie strząsając odrobinę śniegu z czapki na blat. Ale Castor uśmiechnął się do niej szeroko, po czym odprowadził wzrokiem do wyjścia. Gdy drzwi za kobietą zamknęły się, podszedł do nich spokojnie i przekręcił tabliczkę tak, by od strony ulicy można było przeczytać, że sklep był już zamknięty. Było już pięć po osiemnastej, gdy przy wciąż zapalonym świetle zabrał się za sprzątanie głównej sali.
Całość zajęła mu około piętnastu minut, choć magia działała na jego korzyść. Ostatecznie udało się zatrzeć i mokrą plamę po śniegu z kontuaru i wygranąć wszystkie resztki piasku naniesione przez klientów za próg sklepu, doprowadzić szklane gablotki do pełni czystości. Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku i po zamknięciu drzwi Castor mógł wycofać się na tyły sklepu, do jednej z dwóch pracowni, które od niedawna miał do swojej wyłącznej dyspozycji.
Aidan był absolutnie uroczym chłopcem i niemal zupełnie nieprzystosowanym do utrzymywania tajemnicy. Zupełnie tak, jakby to puchońska dusza odpowiedzialna była za zupełnie dobroduszne podejście do knowania. Ale najmłodszy z braci Moore trafił na dobrego powiernika swoich sekretów. Dobrze wiedział, z konspiracyjnych szeptów wymienianych przy każdej możliwej okazji, o co chodzi koledze i dla kogo przygotować miał dzisiejszy talizman. Zabrał się zatem do dzieła, nie chcąc zwlekać z zamówieniem przesadnie długo.
Złoty kociołek oczekiwał już na swojego alchemika—twórcę talizmanów, a pierwszą rzeczą, którą zrobił Castor po przestąpieniu progu, było rozpalenie pod nim ognia. W czasie, w którym kociołek nabierał odpowiedniej temperatury, Castor stanął przed jedną z przygotowanych dla celu przechowywania surowców półek, niemal odruchowo sięgając po dwie bazy, które były wymagane przez procedurę wytworu talizmanu znaczonego runą kwitnącego życia. Za pomocą złotych szczypiec w pierwszej kolejności przetransportował do kociołka smoczą kość. Jej odpowiednie rozmiękczenie było konieczne do prawidłowego połączenia baz. Jeżeli dodałby najpierw ołów, ten zdążyłby się niemal całkowicie roztopić i tylko pokryłby smoczą kość ciemnoszarą, lśniącą masą. Gdy smocza kość zmiękła odpowiednio, dołączył do niej właśnie wcześniej wspomniany ołów. Zmniejszył ogień pod kociołkiem, chcąc, aby obie bazy doszły do odpowiedniego rozgrzania w swoim czasie. Przyspieszanie procesu rzemiosła w zdecydowanej większości przypadków kończyło się źle.
Nie oznaczało to jednak, że miał czas na odpoczynek w momencie, w którym bazy dojrzewały w kociołku. Wybrał się raz jeszcze pod półki, tym razem sięgając do tej drugiej od dołu, na której zebrał całkiem pokaźną kolekcję odczynników. Mając w pamięci osobę, dla której miał dzisiaj stworzyć talizman, postanowił raz jeszcze poddać się swojej intuicji. Jego dłoń zawahała się pomiędzy jadem kiełbasianym a żywicą wierzby bijącej, lecz ostatecznie wybór padł na tę ostatnią. Zacisnął chude palce na buteleczce, z którą przemaszerował ponownie do kociołka, a gdy upewnił się o tym, że bazy znajdowały się w odpowiednim stadium zmiękczenia i rozgrzania, ostrożnie przelał jedną porcję żywicy do środka. Następnie wymieszał stworzoną w ten sposób zawiesinę tak, aby mieć pewność, że bazy połączyły się w sposób nieskazitelny. Na następne kilka chwil zwiększył ogień pod kociołkiem, aby mieszanka mogła raz jeszcze dojść do wrzenia.
Na tę specjalną okazję miał przygotowaną równie specjalną formę. Udało mu się wyłapać ją na ostatnim dniu targowym w Plymouth, około dwóch tygodni temu. Forma w kształcie złotego znicza dzisiaj nie miała być co prawda złota, ale wypełniona zostanie równie cennymi składnikami. Gdy przyszedł czas na zgaszenie ognia pod kociołkiem, przeszedł do ostrożnego przelewania jego zawartości do formy. Dopiero później sięgnął po przygotowane wcześniej, gdzieś pomiędzy pierwszym podgrzaniem baz a oczekiwaniem na ich dojście do wrzenia, serca. Wybór padł na akwamaryn, kamień odwagi, wspomagający także kontakty z ludźmi oraz płynniejsze formułowanie myśli przy zachowaniu koniecznej asertywności. Złote szczypce umieściły pierwszy z kamieni w prawe skrzydełko. W lewym skrzydle znalazło się miejsce dla angelitu, który to kamień z kolei miał uspokajać, usuwać lęki, a także otwierać na miłość, spokój, dawać wiarę w lepsze jutro. W fachowej ocenie Castora nie było bowiem lepszych kamieni, które mogłyby odpowiadać charakterystyce osoby, do której trafi ten talizman.
Ostatnim etapem przygotowania było dostosowanie odpowiednich run. Po nie tak dawnych próbach wytwórstwa ze Steffenem czuł się już pewniej. Runa Uruz wiązała się bezpośrednio z ochronnym i żywotnym działaniem talizmanu. Wzmacniała przecież zdrowie i pomagała w wykaraskaniu się z otrzymanych obrażeń, zwiększało siłę fizyczną tak potrzebną w tych czasach. Ponadto Castor pamiętał, że runa ta wspomagała także odporność oraz łagodząco wpływała na nerwy. Sparował ją z Raidho, które z kolei odpowiadało naturze codziennych zajęć tej osoby. Ochrona w trakcie wielu wymagających podróży, wspomaganie naturalnego szczęścia oraz ochrona przed nagłymi atakami, oraz złym okiem. Zmiana przez ruch. Idealnie.
Kreślił runy ostrożnie, z dbałością o szczegóły oraz odpowiednie ich połączenie. Miał nadzieję, że wszystko poszło mu dobrze, będzie mógł wtedy przekazać te wieści Steffenowi, wraz z podziękowaniami za wspaniale nałożone pułapki.

| tworzę talizman: runa kwitnącego życia (ST70); +30 z eliksirów
rzucam k100 na powodzenie talizmanu
rzucam 8k6 na wartość X


słońce nadal jest tuż nad głową, deszcz dotyka jeszcze mnie. wiatr odbija się mi o dłonie, noc pozwala zbliżyć się. jeszcze mamy odwagę, siłę i oddechu starczy nam. Niebo wisi wciąż tuż nad głową, jeszcze mamy czas.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
muszę to przespać
p r z e c z e k a ć
przeczekać trzeba mi
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]20.03.22 13:07
The member 'Castor Sprout' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 9

--------------------------------

#2 'k6' : 4, 3, 6, 5, 6, 4, 3, 5
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
"Bursztynowy Świerzop" Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]20.03.22 13:28
Coś chyba poszło nie tak. Podobnie jak z przygotowywanym wcześniej talizmanem Thalii wydawało się, że mieszanina baz i odczynnika zaczęła niebezpiecznie bulgotać, po czym rozlała się poza formę. Castor zagryzł poważnie dolną wargę, przez chwilę nawet ją pożuł, aż wreszcie westchnął cierpiętniczo i oparł swe pięści o biodra.
— To psidwa— — ledwo powstrzymał się przed wyrzuceniem z siebie siarczystego przekleństwa. Dobrze wiedział, co się właśnie wydarzyło. Materiał, z którego została stworzona forma, nie był odpowiednio zabezpieczony do pracy z talizmanami. Castor będzie musiał własnoręcznie doprowadzić go do stanu używalności, pokrywając go warstwą płynnego srebra. Szkoda tylko, że dał się oszukać sprzedawcy w Plymouth, który zarzekał się, że forma była idealna dla jego rzemiosła. Następnym razem będzie musiał być bardziej uważny i skupić się nie tylko na wynegocjowaniu jak najniższej ceny, ale także czytaniu ze sprzedawcy, aby wyłapać to, jak próbowali zamydlić mu oczu kłamstwem. Szkoda tylko, że musiał przekonać się o tej okoliczności w tak podły sposób. Gdyby nie późna pora, chyba wybrałby się na targ w Plymouth, nawet jeżeli miałby zrobić to pieszo i osobiście rozmówił się z nieuczciwym sprzedawcą. Teraz zostało mu chyba tylko ciche rozpaczanie, może powinien zajść po drodze do domu do Steffena i wyżalić się przyjacielowi na nieuczciwe praktyki biznesowe. Póki co zadecydował, że musiał przede wszystkim wziąć kilka głębszych wdechów i zjeść coś. Od śniadania nie miał niczego w ustach, a na biurku w gabinecie leżała opakowana w jakiś stary numer Proroka albo Czarownicy (nie wczytywał się za bardzo) porcja kanapek z razowego chleba z masłem, pomidorem, serem i kiełbasą (!!), zupełnie tak, jakby był jakimś okrutnym bogaczem. Miał nadzieję, że kiedyś faktycznie biznes będzie mu przynosił odpowiednie zyski, ale póki co mógł jeszcze o tym pomarzyć.
Gdy wgryzał się w kanapkę i uważał na to, by nic nie wypadło spomiędzy kromek, myślał o tym, że musiał zdecydowanie bardziej zadbać o to, by wszystko w jego biznesie szło, jak należy. Pierwszy krok — eliminacja nieuczciwych partnerów. Ten jeden sprzedawca z targu w Plymouth był już skreślony. Po zjedzeniu kanapki umył ręce i otarł blat z okruszków.
Została mu bowiem ostatnia rzecz do wykonania. Napisanie listu do Yvette i dołączenie w jutowym woreczku przygotowanego dla niej talizmanu. Ten akurat wyszedł mu naprawdę ślicznie i był z niego dumny. Miał nadzieję spotkać panią Baudelaire w nim już całkiem niedługo, o czym nie omieszkał się wspomnieć w liście. Poinstruował ją także o tym, że gdyby talizman sprawiał jakiekolwiek problemy, to może odnaleźć go już w sklepie i wspólnie zajmą się problemem. Po wysłaniu listu ubrał na siebie zimowy płaszcz, rękawiczki i szalik, wygasił wszystkie światła, pozamykał drzwi i wciąż obrażony na pewnego nieuczciwego sprzedawcę powrócił do domu.

| przekazuję Yvette runę kojącego szeptu,
z/t


słońce nadal jest tuż nad głową, deszcz dotyka jeszcze mnie. wiatr odbija się mi o dłonie, noc pozwala zbliżyć się. jeszcze mamy odwagę, siłę i oddechu starczy nam. Niebo wisi wciąż tuż nad głową, jeszcze mamy czas.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
muszę to przespać
p r z e c z e k a ć
przeczekać trzeba mi
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]29.03.22 18:00
22 lutego 1958


Wczorajszy dzień spędził przede wszystkim na doprowadzeniu formy do stanu odpowiedniej używalności. Wciąż jeszcze zezłoszczony na handlarza z Plymouth otworzył drzwi sklepu, ledwie przytrzymując je w miejscu, bowiem tego dnia w Dolinie Godryka dokuczał szczególnie porywczy wiatr. Zdjąwszy z głowy czapkę i wyplątawszy się z szalika, pozwolił sobie na zdjęcie swojego płaszcza i zawieszenie go na wieszaku. Dziś przyszedł do sklepu wcześniej, specjalnie chcąc poświęcić pierwsze kilka godzin na dopracowanie talizmanu. Nie mógł pozwolić sobie na to, by próba była mniej niż wyjątkowa.
Gdy ustawił na blacie roboczym wszystkie potrzebne mu do pracy przyrządy, od razu sięgnął do parapetu, na którym spoczywała pokryta już płynnym srebrem forma w kształcie złotego znicza. Obrócił ją w palcach, przyglądając się jej badawczo. Wydawało się, że warstwa zabezpieczająca została nałożona przez niego równomiernie i wystarczająco mocno, by związała się z brudną, nieprzyzwyczajoną do magii warstwą metalu. Uśmiechnął się do siebie na tę uwagę. Bardzo dobrze. Mógł wreszcie przejść do kolejnego zadania.
Szczęśliwym trafem w jego ręce ponownie trafiły surowce potrzebne do podjęcia kolejnej próby stworzenia runy kwitnącego życia. Aidan był niesamowity i wykosztował się sporo, dlatego też Castor musiał skupić się dwukrotnie mocniej, by nie zawieść oczekiwań swojego młodszego kolegi. W pierwszej kolejności w kociołku znalazła się zatem smocza kość, odpowiednio wcześnie, by zgodnie ze stosowaną przez Castora recepturą zdążyła odpowiednio zmięknąć przed dodaniem drugiej z baz w postaci ołowiu. Gdy i to miało miejsce, Castor odczekał równo dziesięć minut, wcześniej zwiększając siłę ognia pod kociołkiem.
Po dziesięciu minutach mógł przejść do dodania odczynnika. Znów w jego rękach znalazła się fiolka z żywicą wierzby bijącej i tak jak dwa dni temu, przelał ją ostrożnie do kociołka, przeznaczając na talizman całą zawartość niewielkiego naczynia. Po tym dopiero i po usłyszeniu charakterystycznego syknięcia, które wydzielało się zawsze, gdy odczynnik dotykał rozgrzanych ścianek kociołka, przygasił nieco ogień, przechodząc do wymieszania ze sobą wszystkich składników. Wychylił się nawet nad kociołkiem, zaglądając do jego wnętrza tak, by mieć pewność, że zarówno smocza kość, jak i ołów pod wpływem żywicy wierzby bijącej zwiążą się ze sobą w jednolitą masę. Po wymieszaniu zawartości kociołka raz jeszcze zwiększył ogień pod nim, doprowadzając masę do wrzenia.
W tym samym czasie cofnął się do półek, w na których składował wszystkie surowce, które mógł przeznaczyć na serca talizmanów. Spośród nich wybrał raz jeszcze angelit i akwamaryn, wierząc w swoje wcześniejsze przeczucia. Gdy powrócił z dwoma kamieniami do blatu roboczego, zgasił zupełnie ogień pod kociołkiem, a następnie przeszedł do przygotowywania formy. Ta znalazła się w wybranym przez Castora miejscu blatu, a on mógł przejść do przelewania doń masy. Po tym zabiegu przy pomocy pary złotych szczypiec przeniósł najpierw akwamaryn, umieszczając go w prawym skrzydle znicza, następnie zaś angelit, który miejsce odnalazł w lewym. Gdy upewnił się, że forma odpowiednio reaguje z magią surowców eliksirów, podciągnął lekko rękawy swej koszuli, chwycił różdżkę w wiodącą dłoń i przeszedł do kreślenia run.
Runa Uruz, runa nieograniczonego potencjału. Kreślenie rozpoczął z dołu, ręką pewnie kierując się w prostej linii ku górze. Początek wszystkiego i uporządkowany świat. Z góry zszedł ukosem nieco niżej, mniej—więcej do jednej trzeciej wysokości pierwszej pionowej kreski. Następnie sunął już dłonią prosto w dół, równolegle do kreski pierwotnej. I to od tej ostatniej kreski właśnie rozpoczął łączenie runy Uruz z drugą, Raidho. Dwie szybkie, ukośne kreski: jedna idąca z góry w dół, druga z dołu na górę, spotkały się ze sobą w jednej—czwartej wysokości. Następnie, tuż pod punktem, z którego drogę swą rozpoczynała druga z kresek ukośnych, Castor poprowadził dłuższą, skierowaną ku dołowi. Umyślnie poprowadził ją dalej, tak, by wykraczała poza "brzuszek" stworzony przez kreślenia górne. Przyjrzał się jeszcze swemu dziełu, próbując zawczasu doszukać się mankamentów, które mógłby poprawić. Czuł jednak, że tym razem podszedł do zadania zupełnie profesjonalnie, angażując całą dostępną sobie wiedzę. Nie tylko z zakresu ukochanej przez siebie alchemii, ale także run.

| tworzę talizman: runa kwitnącego życia (ST70); +30 z eliksirów
rzucam k100 na powodzenie talizmanu
rzucam 8k6 na wartość X


słońce nadal jest tuż nad głową, deszcz dotyka jeszcze mnie. wiatr odbija się mi o dłonie, noc pozwala zbliżyć się. jeszcze mamy odwagę, siłę i oddechu starczy nam. Niebo wisi wciąż tuż nad głową, jeszcze mamy czas.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
muszę to przespać
p r z e c z e k a ć
przeczekać trzeba mi
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]29.03.22 18:00
The member 'Castor Sprout' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 69

--------------------------------

#2 'k6' : 2, 3, 6, 5, 2, 5, 4, 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
"Bursztynowy Świerzop" Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]29.03.22 20:08
Idealnie. Co do tego nie mógł mieć wątpliwości.
Coraz częściej łapał się na pędzie do perfekcji. W jego pracy stanowiło to szczególnie istotny czynnik. Zawsze należało się rozwijać, przeć do przodu, doprowadzać swoje rzemiosło do najwyższych standardów. Po pierwszej nieudanej próbie potrafił odnaleźć przyczyny niepowodzenia i pokierować swoimi działaniami tak, by im zapobiec. Nie musiał więc znów rozsiadać się w swoim gabinecie na tyłach sklepu i jeść zdenerwowany przywiezioną z domu kanapkę. Po naprawie formy okazało się, że podjęte przez niego kroki zaowocowały poprawnie działającym talizmanem.
Nie mógł być szczęśliwszy, dobierając do niego srebrny łańcuszek, na który nawlekł niewielkich rozmiarów wisiorek w kształcie złotego znicza. Następnie wsadził go do jednego z przygotowanych wcześniej pudełek, a na koniec pudełko owinął szarym papierem, specjalnie przygotowanym na tę okazję, by nie rzucał się w oczy.
Następnie przeszedł do kolejnego pokoju, w którym czekał przygotowany przez niego wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu. Obiecał lordowi Prewett, że dostarczy go do niego wraz z kolejnym słanym przez siebie listem i słowa zamierzał dotrzymać. Po odpowiednim opakowaniu fiolki powrócił do pracowni, w której tworzył talizmany i ostrożnie ułożył zawiniątko na blacie roboczym.
Zasiadł przy nim, dopiero gdy udało mu się namierzyć schowane karty pergaminu oraz pióro. Przystąpił do ostrożnego kreślenia obu listów, w tym do Aidana skupiając się przede wszystkim na podziękowaniach za dostarczone mu składniki oraz opisaniu procesu powstawania pierwszego talizmanu. Nie omieszkał się oczywiście wypomnieć niekompetencji (czy też próby oszustwa) tamtego handlarza z Plymouth, sprawa ta będzie leżeć mu na wątrobie przez najbliższe kilka tygodni, przynajmniej tak przeczuwał. Miał nadzieję, że prezent spodoba się obdarowanemu, na końcu listu umieścił nawet swoje własne życzenia.
W drugim liście, zaadresowanym do lorda Archibalda, popłynął już trochę bardziej, wyjawiając wszem wobec, że lord Dorset był jego wzorem do naśladowania i olbrzymią inspiracją. Po napisaniu całego listu i dołączeniu do niego przygotowanego wcześniej eliksiru zastanawiał się jeszcze, czy nie powinien aby napisać go od początku, ograniczając ilość prywaty i skupiając się przede wszystkim na tym, co dobre i wyrażało jego wdzięczność. Ostatecznie, nieobeznany zupełnie z zasadami szlacheckiej etykiety uznał, że lord Prewett raczej nie obrazi się za podobne stwierdzenia. Kto wie, może będzie mu właśnie miło? Miał nadzieję, że będzie.
Wysłał Irysa w dwie podróże. Krótszą, do Dorset i dłuższą, do Irlandii. Wcześniej odpowiednio ugłaskał ptaka, wiedząc, że może być marudny, ostatnimi czasy posyłał go częściej, niż normalnie, dlatego będzie musiał pamiętać, by przygotować dla niego odpowiednie smaczne kąski.

| z/t
przekazuję talizman z runą kwitnącego życia Aidanowi i wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu (+122) Archibaldowi


słońce nadal jest tuż nad głową, deszcz dotyka jeszcze mnie. wiatr odbija się mi o dłonie, noc pozwala zbliżyć się. jeszcze mamy odwagę, siłę i oddechu starczy nam. Niebo wisi wciąż tuż nad głową, jeszcze mamy czas.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
muszę to przespać
p r z e c z e k a ć
przeczekać trzeba mi
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]11.04.22 18:40
8 kwietnia 1958


Ile to już będzie? Drugi miesiąc? Tak, jeszcze dwa dni dzieliły go od dziesiątego kwietnia, dwóch pełnych miesięcy funkcjonowania "Bursztynowego Świerzopu". Castor chyba nawet w najśmielszych snach nie spodziewał się, że odzew ze strony mieszkańców Doliny Godryka będzie taki pozytywny. Może nie codziennie spotykał nowych ludzi chcących zasilić zapasy zgromadzone w mieszkaniach eliksirami wychodzącymi spod jego ręki, może nie wszyscy do końca potrafili zrozumieć moc drzemiącą w talizmanach, ale mimo wszystko nie było dnia, który przesiedziałby w sklepie sam. Cieszył się właściwie z każdych odwiedzin — nawet tych przypadkowych, gdy jedna z okolicznych babć zajrzała do niego tylko dlatego, że myślała, że wciąż w tym miejscu znajduje się ta sama piekarnia, po której przejął lokal. Rozmawiali ze starszą kobietą naprawdę długo, na dobrą sprawę o wszystkim i o niczym, i choć wyszła ze sklepu z pustymi rękami, blondyn widział, że była zadowolona. I to, póki co, mu wystarczało.
Siedział na drewnianym krześle za kontuarem, choć gdyby nie magiczna kasa ustawiona całkiem niedaleko, z powodzeniem mógłby przypominać szkolną ławkę. W szczególności, gdy wchodziło się do sklepu i widziało dalej wyglądającego na młodego (choć już dwudziestoczteroletniego!) chłopaka pochylonego nad jakąś książką, zupełnie zatopionego w lekturze. Oczywiście, że czytał jeden z runicznych słowników, który podrzucił mu kiedyś Steffen. Łokcie ułożone miał szeroko, po jednym po obu stronach książki, dłonie oparł na linii szczęki, zaraz przy podbródku. Skupienie odbiło się na jego minie, ściągniętych uważnie jasnych brwiach i antracytowym spojrzeniu skupionym na liniach znaków, które szeptał sobie pod nosem, próbując wyłapać w nich jakiś cel, rytm, przesłanie. Powoli przerzucił strony, doczytując jeszcze końcówki zdania, po czym przywitał nową kartę zaskoczonym westchnieniem.
— Perthro — szepnął do siebie. Rzadko kiedy używał tej runy, lecz odczytywanie zamkniętego w niej potencjału oraz przesłania było mu dziś potrzebne, jak nigdy wcześniej. Nie spodziewał się bowiem, że Atta Hagal wskaże mu tę niespodziankę. Runę, którą zwykł czasem pomijać, a która mogła się stać jego najnowszą bazą. Czymś, co prawdziwie wspomoże go w przyszłości, stanie się jego własną interpretacją siły. Wychodzącą z prawa przyczyny i skutku, pozwalającą na zmiany i realizację marzeń, powiązaną z feniksem, którego pióro, zdobyte co prawda w traumatycznych okolicznościach niemal tydzień temu, wciąż trzymał w kieszeni koszuli, tej idealnie na lewej piersi. Zaraz przy sercu.
Odruchowo sięgnął do swego talizmanu, do wisiorka, który nosił zazwyczaj na szyi. Tak było również i tym razem, odnalezienie srebrnego łańcuszka nie sprawiło mu kłopotu. Zacisnął na nim palce, pamiętając, że do jego tworzenia obrał inne runy — może to był błąd? Był pewien, że talizman działał, ale... Nie była to magia, z której mógłby być dumny. Może powinien podjąć kolejną próbę? Przesuwał wisiorkiem między palcami, odrobinę niecierpliwie, coraz to bardziej nachylając się zarówno nad książką, jak i ostatecznie nad blatem.
Perthro rządzą Norny, siostry pilnujące nici życia. Perthro mówi o konieczności godnego jego przeżycia. Że sami wybieramy sobie przeznaczenie, z którego nie powinniśmy schodzić. I przecież... przecież tak właśnie jest. Tak musi być. Ten, kto ucieka przed przeznaczeniem, nigdy szczęśliwy być nie może. Ten zapłaci karę, o tym też już wiem...
Bo czymże była likantropia jak nie karą za zboczenie z kursu przeznaczenia? Karą za tchórzostwo, opuszczenie przyjaciół i sprawy w największej potrzebie. Ale przecież od jesieni powracał, powracał coraz goręcej i mocniej, po ciężkiej nauce na własnych błędach i spojrzeniu w oczy samej śmierci. Nie było następnych szans.
Wypuścił wreszcie wisiorek z palców, a ręce wyciągnął do góry. Od tego siedzenia czasami zastygało mu ciało, musiał co jakiś czas się rozciągać. Kości przeskoczyły z trzaskiem na swoje miejsce, a blondyn zauważył z delikatnym niesmakiem, że całkiem się zastał. Nie był w dobrej kondycji, ale właściwie jak miał być? Wojna i likantropia wyniszczały go wystarczająco, by miał mieć ochotę na jedzenie (choć z tym od tygodnia było zdecydowanie lepiej), a bez jedzenia nie miał energii na zbyt wiele ćwiczeń. Zresztą, czy mógł mieć na nie czas, gdy miał na głowie cały sklep? Znów nazbierało mu się zamówień, chyba powinien podnieść się z tego krzesła i przejść do pracowni. Zakasać rękawy i do roboty.


słońce nadal jest tuż nad głową, deszcz dotyka jeszcze mnie. wiatr odbija się mi o dłonie, noc pozwala zbliżyć się. jeszcze mamy odwagę, siłę i oddechu starczy nam. Niebo wisi wciąż tuż nad głową, jeszcze mamy czas.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
muszę to przespać
p r z e c z e k a ć
przeczekać trzeba mi
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: "Bursztynowy Świerzop" [odnośnik]30.04.22 12:20
Kusiło mnie, by zabrać ze sobą Jarvisa, ostatnio robił się strasznie marudny, doskwierał mu brak nowego towarzystwa – matka nakłoniła mnie jednak, bym zostawił go u niej. Somerset zdawało się względnie bezpieczne, o ile gdziekolwiek było jeszcze bezpiecznie w tych czasach, lecz nie tak znajome i swojskie jak Lancashire. Nie mogłem ufać mu w pełni. Ba! Kto wie, czy nie ryzykowałbym mniej, gdybym udał się do stolicy zepsucia, naszego ukochanego Londynu – wszak certyfikat rejestracji różdżki gwarantował mi swobodny wstęp do wydartego, dobre sobie, z rąk mugoli miasta. Lecz przecież klient nasz pan, nie zawsze mogłem wybierać miejsce spotkania, zaś powierzanie wykonanego nie bez trudu talizmanu sowie byłoby zbyt lekkomyślne. Materiały kosztowały swoje, a mój czas, zwłaszcza teraz, był na wagę złota. Musiałem dzielić swe dni między opiekę nad synem, doglądanie naszego nowego towarzysza, wciąż dochodzącego do siebie garboroga, który za nic nie chciał opuścić Gawry, odwiedziny na ziemi Despenser, a także wytwarzanie amuletów... Gdyby nie wsparcie rodziny, już dawno opadłbym z sił lub oszalał. W zapełnianiu swego grafiku po brzegi odnajdowałem jednak coś na kształt spełnienia. I spokoju. Wolałem być zajęty, zaangażowany, w ruchu, by przypadkiem nie zacząć się nudzić i myśleć. O Jovenie, o widmie przeszłości, a także o tym, co wydarzy się za kilka dni czy miesięcy. Nie dopuszczałem do siebie refleksji, że być może sytuacja zmusi nas do opuszczenia lasów, w których zamieszkiwaliśmy od lat. Dopóki walki toczyły się tam, hen daleko, nie przejmowałem się nimi aż tak, jak może powinienem; gdyby jednak zapukali do mych drzwi, spróbowali podłożyć ogień pod okoliczne bory...
Pani Smith okazała się starszą czarownicą o rozbieganym spojrzeniu, pomarszczonych dłoniach, lecz przy tym uśmiechu, który mógłby rozmiękczyć serce najsroższego mundurowego. Nie dziwiłem się nawet przez chwilę, po co jej brosza z runą oddanego stróża; najpewniej nie ruszała się z przycupniętego na skraju Doliny Godryka domu choćby o krok, o ile oczywiście nie musiała – dlatego wezwała mnie do siebie, a także zmusiła do wyrecytowania zawartej w liście wyliczanki, którą miałem dowieść, że jestem tym, za kogo się podaję. Jak często nieznajomi próbowali jej się naprzykrzać? Testowali skuteczność otaczających podwórko czarów ochronnych? Z czymś na kształt wyrzutu sumienia obserwowałem, jak kobiecina rozstaje się z większością pobrzękujących w sakiewce oszczędności, po czym dopytałem – to na pewno przez ten uśmiech – czy mogę jej jeszcze jakoś pomóc. Zawahała się, przez moment rozważając wszelkie za i przeciw, jej czoło przecięła głębsza zmarszczka. Myślałem, że coś powie, poprosi o przysługę, wtedy jednak pożegnała mnie oszczędnym, podszytym uprzejmością gestem.
Nie mogła mi przecież zaufać, prawda? Obcemu?
W dziwnych przyszło nam żyć czasach. Zerknąłem przez ramię na zostawiany za sobą dom o trzech kominach i czerwonej dachówce, po czym z rozdrażnieniem kopnąłem leżący na drodze kamyk i wcisnąłem dłonie do kieszeni płaszcza. I co teraz? Nie wiedziałem. Nie chciałem jeszcze teleportować się do siebie; powinienem rozejrzeć się po okolicy, zobaczyć, co – o ile w ogóle – da się tu kupić. I za ile. Pozwoliłem więc ponieść się nogom wprost przed siebie. Przez jakiś czas kluczyłem po opustoszałych uliczkach Doliny, uważnym wzrokiem poznając kolejne domy, większe i mniejsze, wciąż jeszcze zamieszkałe i te zabite deskami, ewidentnie opuszczone. Straciłem rachubę czasu, wiedziałem tylko, że trwa to już przynajmniej chwilę, albo nawet dwie, bo woda zaczęła mi chlupać w lewym bucie. Wtedy też moim oczom ukazało się coś wybijającego się z krajobrazu kamiennych domków – sklep. Bursztynowy Świerzop? Nie przypominałem sobie, bym słyszał tę nazwę kiedykolwiek wcześniej. Jaki mógł być asortyment? Jeśli miałbym obstawiać, strzelałbym w wytwory pochodzenia roślinnego; medykamenty, maści, kadzidła. Może i składniki alchemiczne? Czy przypadkiem nie skończyły mi się ogniste nasiona?
Odnalazłem palcami schowaną w kieszeni odzienia różdżkę, tak na wszelki wypadek, żeby upewnić się, że wciąż mam ją pod ręką, po czym bez chwili zawahania skierowałem swe kroki wprost ku Świerzopowi. Otupałem buty, pchnąłem barkiem drzwi i przekroczyłem próg, od wejścia rozglądając się po wnętrzu tajemniczego sklepiku. Moja brew pomknęła ku górze, gdy odnalazłem wzrokiem gabloty z przedmiotami, w których bez trudu rozpoznałem znaczone runami talizmany – a więc to tak, konkurencja. Lecz to nie było wszystko, za kontuarem widziałem też dziesiątki buteleczek, mniejszych i większych, z najróżniejszymi miksturami. Mimo to, nie uświadczyłem żadnego klienta. Z powodu cen? Strachu? Jednego i drugiego?
Dopiero wtedy zwróciłem uwagę na pilnującego kasy chłopaczka; rosłego, jednak wymizernionego. Wojna nie oszczędzała nikogo, tak przynajmniej podejrzewałem. W zadumie podrapałem się po pokrytej kilkudniowym zarostem szczęce, mrużąc przy tym ślepia. – Znam cię – oświadczyłem ni stąd, ni zowąd, z czymś na kształt zadowolenia, niewiele robiąc sobie z faktu, że może to nie było najkulturalniejsze z powitań. – Pracowałeś w Londynie, nie? U tej gnidy, Blythe'a? – dodałem, skracając odległość, która dzieliła mnie od kontuaru. Od naszego ostatniego spotkania minęło już trochę czasu, bez wątpienia, z tego też powodu za nic nie mogłem przypomnieć sobie imienia mojego rozmówcy. Pamiętałem jednak jego lico, rozwichrzoną czuprynę i to, że próbowałem przestrzec go przed terminowaniem u Atticusa. – Mam nadzieję, że twój obecny pracodawca jest chociaż trochę mniejszym bufonem – mruknąłem jeszcze, wyciągając do blondyna dłoń. Zawsze dobrze było zobaczyć znajomą twarz.


nature always wins
Everett Sykes
Zawód : wagabunda
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You hate my bad behavior
You cut my loosened tongue

OPCM : 12
UROKI : 6
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9528-everett-sykes#289810 https://www.morsmordre.net/t9569-freya#291015 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f356-lancashire-forest-of-bowland-gawra https://www.morsmordre.net/t9570-skrytka-bankowa-nr-2189#291016 https://www.morsmordre.net/t9530-jareth-everett-sykes#289896
"Bursztynowy Świerzop"
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach