Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Deszcz i mokre trybuny - Listopad 1951
AutorWiadomość
Deszcz i mokre trybuny - Listopad 1951 [odnośnik]05.02.22 11:07
Za nic nie chciała się do tego przyznać, ale w jakimś sensie była nawet dumna, że miała na sobie krawat w barwach Gryfonów. Może zniosłaby to gorzej, gdyby musiała nosić go na meczu przeciwko własnemu domowi, ale jednak mecz przeciwko Ślizgonom idealnie nadawał się do tego, by kibicować “czerwonym”. Niemniej jednak i tak się wyróżniała — w zgrai granatowych szalików, ona jedna mieniła się czerwonym kolorem. Ale zakład to zakład — musiała wziąć to na klatę. Nie byłaby jednak sobą, gdyby nie dodała do tego wszystkiego swojego akcentu. Wiedziała, że jej koleżanki będą później pytać, o co tak dokładnie chodzi, ale sama z siebie na swojej szacie wyczarowała wielki napis Macmillan, a do góry zadzierała transparent z tym samym nazwiskiem, który raz po raz wykrzykiwał jakieś ponaglające, ale dopingujące hasła. Jeśli będzie miał o to pretensje, to cóż… sam tego chciał.
Przynajmniej nie musiała się wstydzić za jego grę, bo chociaż ciężko byłoby jej to przyznać na głos, ale… No dobry był skubany. Jego gra robiła wrażenie i nawet ona słyszała, jak wiele dziewczyn wymienia uwagi na ten temat. Sama co prawda teraz pewnie stanie się obiektem plotek, ale ukróci je… kiedyś przy okazji.
Teraz mogła się otwarcie cieszyć z tego, że Gryfoni wygrali. Żeby jednak formalności stało się zadość — razem z tłumem innych uczniów schodziła z trybun w ogólnej atmosferze ekscytacji. Zamiast jednak skierować się do zamku, skręciła tam, gdzie powiedziała mu, że będzie czekać. Skryła się pod wystającym fragmentem trybun, żeby nie moknąć za bardzo — w zasadzie to wzbudzało jeszcze większy respekt, że pomimo niepogody i siąpiącego deszczu tak ładnie zagrał.
Wreszcie zamajaczyła jej samotna sylwetka, która rozmazywała się nieco przez mżawkę.
- Ładny mecz. - Powiedziała zupełnie szczerze. - Nie będę cię długo zatrzymywać, bo masz pewnie świętowanie do odrobienia. Ale chciałam ci tylko udowodnić, że się wywiązałam. - Tak jakby miał wątpliwości. Jakby można było przeoczyć transparent, szatę i nawet jego własny krawat. Nie, ze w czasie meczu. Wtedy był skupiony na grze. Ale teraz też miała wszystko na sobie i ze sobą. I chociaż starała się opanować, to nadal jej oczy błyszczały ze swoistego podekscytowania, gdy myślała o grze. Wzbudzała całkiem spore emocje.
- Brenda Jones nie mogła przestać o tobie mówić… - Dodała jeszcze, jakby chcąc umniejszyć wagę tego, że jej też podobała się gra. Być może podobała się jej ciut za bardzo. Ale znów — tego Q. nie musiał wcale wiedzieć. - Mogę - Zapytała i z jakiegoś powodu wyciągnęła chusteczkę z kieszeni szaty. Zbliżyła się o krok. Wytarła z policzka błoto i uśmiechnęła się lekko. - Lepiej. - Powiedziała cicho.



Calypso Carrow


But he that dares not grasp the thorn
should never crave the rose

Calypso Carrow
Zawód : Malarka, Arystokratka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I won't be silenced
You can't keep me quiet
Won't tremble when you try it
All I know is I won't go speechless

OPCM : 10
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 14
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9571-calypso-carrow https://www.morsmordre.net/t9765-tea#296315 https://www.morsmordre.net/t9766-who-sets-roses-on-fire#296319 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t10558-skrytka-bankowa-2196#319978 https://www.morsmordre.net/t10406-c-carrow#314672
Re: Deszcz i mokre trybuny - Listopad 1951 [odnośnik]07.02.22 21:58
To był męczący mecz. Nie ze względu na drużynę przeciwną, bo co jak co ale ślizgoni grali bardzo średnio, ale przede wszystkim przez pogodę. Jak na złość postanowiło się rozpadać. A latanie paręnaście, czasem parędziesiąt kilometrów na godzinę gdy krople deszczu uderzają cię w twarz nie jest łatwe. Do tego śliska miotła i nie wiele brakuje do bolesnego spotkania z ziemią. Ale udało się. Wygraliśmy!
Oczywiście, że Calypso nie uszła mojej uwadze. Już gdy wszedłem na boisko pierwsze co zobaczyłem to transparent z moim nazwiskiem. Nie mogłem wtedy powstrzymać uśmiechu. Co prawda chyba coś tam wspomniałem jej wcześniej o takim pomyśle, ale nawet w jednym procencie nie myślałem, że go zrealizuje. A było to bardzo miłe. Tak, że nawet przyjemniej się grało w tym deszczu i gdyby nie on byłaby to najprzyjemniejsza gra jaką rozegrałem.
I teraz też się uśmiechałem, stojąc przed Calypso w umówionym wcześniej miejscu - Dzięki. Ładny baner. - powiedziałem chyba nawet trochę za bardzo uśmiechnięty. Wiedziałem, że to nie tylko wygrana sprawiała, że mam taki dobry nastrój. - Wywiązałaś się lepiej niż myślałem. Dobra robota. - poczochrałem jej włosy (lub czapkę, zależy w co była ubrana). - Wiesz ja żartowałem o tym transparencie, ale bardzo mi miło. O wiele lepiej się grało z takim dopingiem. - powiedziałem szczerze, nadal nie przestając się uśmiechać. Podniosłem ręcznik, który wisiał mi na szyi, którego wziąłem przed wyjściem z szatni i przetarłem nim włosy. Obym się nie rozchorował. - Brenda Jones ? - zmarszczyłem nos z niesmakiem, mimo że nie miałem pojęcia kto to, a skoro nie wiedziałem to na pewno nie był to nikt godny zainteresowania.
Zdzwiony wzruszyłem ramionami nie wiedząc do końca o jakie przyzwolenie prosi. Gdy wytarła mi policzek uśmiechnąłem się. - Dzięki. Szkoda, że cię nie było 10 minut temu jak robili nam zdjęcie. - zaśmiałem się. Świetnie. Będę brudasem na zdjęciu. Odwiesiłem ręcznik z powrotem na szyje. - Nie będziesz miała przez to problemów?
Quentin Macmillan
Zawód : Lord, Asystent w Macmillan's firewhisky
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10915-quentin-macmillan https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11029-skrytka-bankowa-2392#337704
Re: Deszcz i mokre trybuny - Listopad 1951 [odnośnik]24.02.22 21:51
Przez chwilę, przez jedną niemądrą chwilę Calypso poczuła, jak jej serce przyspiesza. Była młódką, więc zdecydowanie obecność chłopców była jej wciąż nieco obca, ale w żadnym razie nie niemile widziana. Wręcz przeciwnie, pragnęła uwagi, jak każda inna szkolna koleżanka. Problem w tym, że w jej roczniku wiele było wil, a przy nich? Cóż, Calypso miała tylko to, co dała jej natura bez udziału magii.
- Cieszę się, że ci się podoba. Musisz wiedzieć, że zawsze dotrzymuje słowa. Ale nie na odwal się. - W zasadzie włożyła w ten baner sporo umiejętności magicznych (oczywiście na tyle, na ile mogła znać je szóstoklasistka. Bardziej czuła się zaaferowana warunkami wokół nich. Wiedziała, że ją wkurzał, wiedziała, że najpewniej znajdą jeszcze milion powodów do tego, żeby pokłócić się o coś, czy w czymś rywalizować. Ale teraz? Teraz padał deszcz na drewniane trybuny nad nimi, uderzając rytmicznie, ale jednocześnie na nich dopuszczając jedynie nieliczne, przecieki. Jeden z nich skapnął jej na czoło i popłynął ku policzkowi.
Poczuła, jak jego dłoń wsuwa się w jej dłonie włosy i na moment oddech w niej zamarł. Reagowanie na chłopców w taki sposób zwiastowało jedynie kłopoty. Ale próbowała robić dobrą minę do trudnej gry. Że jego bliskość wcale na nią nie wpływa, że jego dłoń nie wywołuje rumieńców.
- Może następnym razem zorganizujesz dla mnie coś podobnego, jak będę brała udział w klubie pojedynków albo... - Albo nie pozwolisz, żebym swojego sabatowego debiutu została ostatnia bez pierwszego tańca. - Ale tego nie ośmieliła się powiedzieć na głos. Nie chciała mu czegokolwiek narzucać. Potrząsnęła jednak głową, dając tym samym znać, że nie jest ważne, co chciała dodać.
- Ta Krukonka co ma włosy tak czarne, że mówią, że pomaga sobie czarami. - Niestety, nawet gdyby udało się komuś przedrzeć przez urok wil, to dziewczyny piękne jak właśnie Bredna.
- Szkoda? - W pierwszym momencie pomyślała, że może chciał, żeby i ona była na zdjęciu, ale zaraz zrozumiała, że chodziło mu o poprawienie krawata. No tak. Ona dla niego było jak siostra. Szybko pokręciła głową. - Nie, no coś ty. Pewnie jakbyś miał mecz przeciwko Krukonom, to byłoby znacznie gorzej, ale tak to wiesz... Kibicowałam wybranej drużynie. - A dokładniej wybranemu zawodnikowi, ale to szczegóły. - Świętujecie w pokoju wspólnym, czy może macie zgodę na Hogsmade? - Dopytała, bo wiedziała, że zapewne wiele czasu im nie zostało. Pewnie śpieszył się na imprezę.
Czemu nagle wcale nie chciała, żeby już sobie szedł?



Calypso Carrow


But he that dares not grasp the thorn
should never crave the rose

Calypso Carrow
Zawód : Malarka, Arystokratka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I won't be silenced
You can't keep me quiet
Won't tremble when you try it
All I know is I won't go speechless

OPCM : 10
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 14
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9571-calypso-carrow https://www.morsmordre.net/t9765-tea#296315 https://www.morsmordre.net/t9766-who-sets-roses-on-fire#296319 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t10558-skrytka-bankowa-2196#319978 https://www.morsmordre.net/t10406-c-carrow#314672
Deszcz i mokre trybuny - Listopad 1951
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach