Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Magiczne arboretum
AutorWiadomość
Magiczne arboretum [odnośnik]15.02.22 10:01

Magiczne arboretum

Jeszcze do niedawna zaklęciami chroniony przed mugolskim okiem ogród stał się w pełni jawny wraz z obraniem antymugolskiej polityki przez Ministerstwo Magii. Brukowana ścieżka prowadzi do zdobnej, eleganckiej bramy, która samoistnie otwiera się przed zwiedzającym, zapraszając do środka przez ciasną alejkę stłoczonych drzew; wysokie, o zakrzywionych koronach tworzących swego rodzaju baldachim, przez dobrych kilkanaście metrów przysłaniają splendor flory czekającej za tym dystansem. Tam - rozpościera się główny plac kolistego rozwidlenia, z fontanną w centrum, ukształtowaną na wzór greckich muz odpoczywających nad sadzawką; każdy kierunek prowadzi do innej części arboretum przedstawiającej różne roślinności, o której można dowiedzieć się więcej dzięki tabliczkom ulokowanym po drodze, na ich powierzchni bowiem pojawia się zmienna treść, uzależniona od gatunku, którego nazwę wypowie się na głos.

k1: Trafiasz do malowniczej alejki pełnej różnokolorowych kwiatów, które przy każdym powiewie wiatru zdają się szeptać cichą melodię. Nie jesteś w stanie rozróżnić jej słów, nigdy nie słyszałeś tego języka, ale dźwięk wzbudza w tobie niepohamowaną nostalgię.

k2: W tej egzotycznej części ogrodu odnajdziesz rośliny sprowadzone z dalekich stron. Są obce dla Wielkiej Brytanii, widzieć mógł je co najwyżej podróżnik, nie zaś zwykły czarodziej, który nigdy nie zapuścił się poza granice kraju. Niektóre z nich są niebezpieczne, nie jesteś w stanie ich dotknąć, bo odgradza je od dłoni niewidzialna bariera, choć zdają się cię uwodzić, zachęcać, jak morskie syreny wodzące marynarza na pokuszenie.

k3: Po obu stronach szerokiej ścieżki widzisz czarno-białą roślinność. Została zmodyfikowana magicznie, by stracić wszelką soczystą barwę, na jej miejscu pozostawiając monochromatyczną gamę tint, które mogą wprowadzić w zachwyt - albo niepokój.

k4: Dominują tutaj wszelkiego rodzaju krzewy ułożone w fantazyjne wzory, które możesz obserwować z wzniesienia umocowanego na antycznych kolumnach; na jego górę dostaniesz się pociągnięciem magii, gdy tylko staniesz na odpowiednio zaznaczonym miejscu. Jeśli wcześniej miałeś do czynienia ze starożytnymi runami, rozpoznajesz we wzorze jedną z nich, zdającą się być wróżbą na twoją najbliższą przyszłość.

k5: Wydaje ci się, że wkroczyłeś do gęstego lasu skąpanego w krystalicznym poczuciu ciszy. Niezależnie od pory dnia przez korony drzew przelewa się iluzja ciepłych promieni słonecznych, natomiast za kilkadziesiąt kroków odnajdziesz niedużą polanę z przygotowanym kocem, gdzie możesz odpocząć. Jeśli się na to zdecydujesz i spędzisz tu trochę czasu, dostrzeżesz, że liście po kilkunastu minutach zaczną zmieniać kolory zależnie od twoich emocji.

k6: Masz szczęście, trafiasz do najtrudniejszej do odnalezienia części arboretum. Drzewa i krzewy, podobno pochodzące z ogrodów samego mitycznego Amora, wydzielają tutaj wątły, ale wyczuwalny zapach twojej amortencji. Pod jednym z najwyższych, najstarszych drzew odnajdujesz altankę z zadziwiająco miękkimi ławami, choć na pierwszy rzut oka te wydawały się marmurowe - ale gdy na nich usiądziesz, masz wrażenie, że odpoczywasz na wysokiej jakości poduszce.

Lokacja zawiera kości.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Magiczne arboretum Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczne arboretum [odnośnik]28.04.22 14:17
11 kwietnia 1958


Zachwyty nad galą odznaczenia bohaterów zdążyły już nieco przygasnąć, choć duma, która towarzyszyła Valerie od czasu, gdy pierś jej narzeczonego poczęły zdobić medale, zdawała się pozostawać tak samo rozbudzona. Cornelius w pewnym sensie miał rację, twierdząc, że przyszłej pani Sallow wystarczały małe gesty; zapominał jednak o tym, że małe były wyłącznie w jego odczuciu i zawsze niosły ze sobą szczególny ładunek emocjonalny. Śpiewaczka w przeciągu ostatnich kilku miesięcy była na nie niemalże nadwrażliwa. Im mniej czasu pozostawało do obranej przez nowożeńców daty ślubu, tym ciężej było jej zapanować nad własnymi uczuciami. Tym mocniej zalewała ją fala weny twórczej, tym wyżej wspinała się łaskocząca nerwowość. Potrzebowała chwili odpoczynku od stolicy. Londynu znajdującego się od ponad tygodnia pod czujnym okiem madame Mericourt. Potrzebowała — wreszcie — pomówić z Amelią o pewnej szczególnej kwestii, która zaprzątała jej głowę od kilkunastu dni. Wreszcie należało wziąć sprawy w swoje ręce.
— Amelio, moja droga. Już myślałam, że znowu zatrzymali cię ci twoi pożal—się—Merlinie stażyści — pojawienie się przyjaciółki na brukowanej ścieżce nie mogło oczywiście umknąć uwadze śpiewaczki, której zdołała udzielić się pewna niecierpliwość. Z Eberhart wszystko mogło się wydarzyć — to, że wciąż nie widziała na jej palcu zaręczynowego pierścionka (swój eksponowała przed Septimusem z uporem godnym patriotom, o których w swym przemówieniu mówił Cornelius) było tylko jedną z okoliczności potwierdzających tę tezę — i Valerie obawiała się, że kiedyś prawdziwie będzie musiała ustąpić przed obowiązkami zawodowymi, które (w swym mniemaniu nadgorliwie) brała na siebie przyjaciółka. Na całe szczęście widok Niemki od razu doprowadził do rozpromienienia mimiki śpiewaczki. Na usta wystąpił przyjemny dla oka, nieco filuterny uśmiech, oczy zaiskrzyły znajomą ciekawością. Szerokim, niemal teatralnym gestem, na pewno znajdującym swe źródła w ostatnich scenicznych próbach, które odbywała w operze w Hampshire, zaprosiła przyjaciółkę do przejścia się ścieżką, aż dotarły pod bramę.
— Naprawdę cieszę się, że znalazłaś dla mnie trochę czasu. Wiem, mogłam wysłać Ci Andante z listem, ale są takie rzeczy, o których wolałabym porozmawiać — śpiewny ton został ściszony do szeptu, a uważne spojrzenie Valerie zatrzymało się na profilu przyjaciółki tak, jakby pragnęła zbadać jej reakcję, spróbować wyczuć, czy blondynka domyślała się, w jakim celu została zaproszona przez Vanity na to spotkanie. Oczywiście poza walorami estetycznymi arboretum. — W liście po prostu nie wypada ich poruszać — dodała, dodając do tonu nutkę tajemniczości, która w połączeniu z delikatnie psotliwym uśmieszkiem idealnie zdradzała przepływającą przez nią ekscytację.
Brama, przed którą znalazły się czarownice, otworzyła się przed nimi, pozwalając znaleźć się na terenie dotychczas ściśle strzeżonym przed mugolami. Arboretum nie posiadało aż tak wielkiej sławy jak na przykład Ogrody Preen Manor, jednakże Valerie — ceniąca sobie piękno przyrody i możliwość oddychania czystym powietrzem — starała się odwiedzać to miejsce przy niemal każdej wizycie w Shropshire.
— Amelio Eberhart — rozpoczęła więc, uroczyście, gdy zatrzymały się na kilka chwil przy fontannie, wokół rozwidleń do dalszych części ogrodu. Valerie zwróciła się ku przyjaciółce z pełną powagą, której wymagała od niej chwila oraz okoliczności składanej właśnie prośby. — Czy zechciałabyś uczynić mi honor i zostać druhną na moim ślubie?


you tried to change, didn't you?
closed your mouth more, tried to be softer, prettier, less volatile, less awake. you can't make homes out of human beings. someone should have already told you that.
Valerie Vanity
Zawód : Celebrytka, śpiewaczka
Wiek : 29/30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
delicate in every way but one
OPCM : 6
UROKI : 11
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10881-valerie-vanity#331558 https://www.morsmordre.net/t10918-andante#332758 https://www.morsmordre.net/t10920-tell-me-i-m-your-midnight-muse#332762 https://www.morsmordre.net/f408-kensington-harley-gardens-10 https://www.morsmordre.net/t10921-skrytka-bankowa-nr-2362#332773 https://www.morsmordre.net/t10919-v-vanity#332759
Re: Magiczne arboretum [odnośnik]28.04.22 21:20
Pojawienie się w Shropshire nie przyszło jej z łatwością. Zgryzota po niedawnym zawodzie na Septimusie nie minęła, wciąż rozlewając się po myślach nieprzyjemną goryczą za każdym razem, gdy powracała pamięcią do dnia odznaczeń bohaterów wojennych zasłużonych w przywracaniu bezpieczeństwa na ziemiach całej Wielkiej Brytanii. Zgodnie z założeniem - nie spytała o powody jego nieobecności; nie zamierzała robić tego też dzisiaj. Skoro czarodziej nie był na tyle odpowiedzialny, by nakreślić do niej choć jeden list, a wiedział, że za całością przedsięwzięcia stało Ministerstwo Magii, którego Amelia była nieodłączną częścią, to wychodziła z założenia, że sama nie powinna tłumaczeń się domagać. Sygnał był prosty. Coś innego zaprzątało jego myśli, coś ważniejszego. A w takim wypadku - niech idzie do stu diabłów.
Mimo wszystko pochmurność udało się przełknąć, a w ramionach Shropshire - pojawić; z Valerie miały spotkać się w magicznym arboretum, którego wcześniej nie miała ani czasu, ani okazji zwiedzić. Poły granatowego płaszcza poruszały się w rytmie miękkich, zwinnych kroków, natomiast dłonie wysunęły z kieszeni na widok oczekującej jej przyjaciółki i wszelkie niezadowolenie dotychczas kłębiące się w sercu zbladło jakby za dotknięciem różdżki.
- Valerie - przywitała ją krótko i na chwilę lekko zacisnęła dłoń wokół jej nadgarstka w wyrazie sympatii, zanim obie ruszyły w kierunku samoistnie otwierających się wrót, które zaprosiły je do wnętrza ogrodów. - Na szczęście teraz męczy się z nimi kto inny. Oddałam ich pod opiekę ich opiekunowi z początkiem marca - wyjaśniła z ukontentowanym westchnieniem. Buchanan co prawda nie narzekał na tę czwórkę tak często i głośno jak ona, ale Amelia miała wrażenie, że od czasu powrotu do pracy na jego czole pojawiła się kolejna zmarszczka, a cienie pod oczyma pogłębiły o przynajmniej kilka tonów; tylko oni, te nieużyte gumochłony, mogli za to odpowiadać.
Ślub nadchodził wielkimi krokami, zdawała sobie z tego sprawę, a jednak rozumiała, że przez wzgląd na swoją pracę i chyba przede wszystkim rozczarowanie Septimusem nadszarpnęła regularność spotkań z Valerie. Poza tym: nie była najlepszym materiałem do... tego. Niezamężna, nieplanująca za mąż wychodzić. Jedynym, za co mogła posłużyć, była więc przestroga dla każdej innej przyjaciółki Vanity biorącej udział w przygotowaniach - spiesz się, inaczej w tym wieku skończysz jak ja. Dla Amelii, rzecz jasna, takie życie było wygodne, lecz wedle opinii publicznej wygodnym być nie powinno.
- Nie masz za co dziękować, moja droga, właściwie jest mi wstyd, że znalazłam ten czas dopiero teraz. Zaniedbałam cię w tak ważnym momencie. Znasz mnie - mam jedno i to samo wytłumaczenie - wymruczała, ściągając ze sobą brwi. Praca. Jedyna tak surowa kochanka, dla której poświęcała się w całości, bez żadnych granic przyzwoitości. Eberhart sięgnęła do towarzyszki i ujęła jedną z jej rąk pod ramię, spojrzenie lokując w ślicznej twarzy przyszłej pani Sallow, jakby próbowała doszukać się w jej mimice śladów urazy czy gniewu. Obie były dorosłe, rozumiały swoje zobowiązania i zajęcia, ale obie były też żywymi istotami złożonymi (podobno) z przeróżnych, czasem nieuzasadnionych emocji, jakie kładły się cieniem na przyszłości. Liczyła, że dziś ich tam nie dostrzeże. - Jak miewa się nasz bohater? I jego muza? - zapytała z wreszcie odwzajemnionym uśmiechem, tu i ówdzie znaczonym tintą zadziorności, po czym uniosła ku górze brwi, pytająco. Cóż to za tajemnicę dla mnie przygotowałaś, Valerie?
Na dźwięk propozycji aż przystanęła. Druhną, ona? Stara panna, którą pewna część gości mogłaby uznać wręcz za zły omen względem przyszłości szczęśliwego małżeństwa? Przez moment miała wrażenie, że nawet drzewa wokół nich ucichły w zdumieniu, zakrzywione korony przestały delikatnie kołysać się na chłodnym wietrze, w oczekiwaniu na oznajmienie, że to tylko słuchowy omam.
- Jesteś pewna? - Amelia spytała z nietypową jak dla siebie ostrożnością (obawą?), ślepa na kunszt wykonania towarzyszącej im fontanny, czy na urok flory spoglądającej na nie z każdego zakątka ogrodu botanicznego. - Val, nie mam w tym żadnego doświadczenia, nigdy tego nie robiłam. Parowałam kuroliszki i przygotowywałam gody świergotników, owszem - ale ludzi? - zamilkła na chwilę, by potem odchrząknąć. - Ale jeśli jesteś pewna, dowiem się wszystkiego. Nauczę. To honor, tak, kochana, dla mnie - znów ujęła jej dłonie w swoje i uśmiechnęła się raz jeszcze, tym razem promienniej, wdzięcznie; kto by pomyślał, że prośba przyjaciółki miała dla niej tak wielkie znaczenie? Że podświadomie obawiała się, że ich relacja nie była na tyle ważna, by mogła być z nią bliżej podczas przygotowań i stresów? - A więc zaczniemy natychmiast po moim rozeznaniu. Od sukienki. Chyba że poczyniłaś już jakieś kroki?


i won't be afraid. hesitation got me against the wall,
but no more mistakes like i made before.
Amelia Eberhart
Zawód : Magizoolog w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, w Wydziale Zwierząt
Wiek : 37
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if you were a woman and i was a man
would it be so hard to understand?
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10932-amelia-eberhart#333340 https://www.morsmordre.net/t10966-wolfgang#334285 https://www.morsmordre.net/t10969-amelia-e#334298 https://www.morsmordre.net/f410-borough-of-islington-eden-grove-12 https://www.morsmordre.net/t10967-skrytka-nr-2394#334286 https://www.morsmordre.net/t10968-amelia-eberhart#334288
Re: Magiczne arboretum [odnośnik]28.04.22 21:24
The member 'Amelia Eberhart' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Magiczne arboretum 72VxWbv
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Magiczne arboretum Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Magiczne arboretum
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach