Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pałac Beaulieu, lipiec 1943

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pałac Beaulieu, lipiec 1943 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime22.08.15 23:27

- Ona nie przyjdzie...
- A właśnie że przyjdzie, nie znasz się! - ośmioletni chłopiec krzyknął i tupnął patyczakowatą nogą ze złością.
- Na pewno nie przyjdzie, uważa cię za wariata.
- Przecież nie jestem wariatem. Zabawny jesteś, wiesz? - chłopiec uśmiechnął się od ucha do ucha, rozciągając bladą skórę na wystających kościach policzkowych, a jego oczy (które wydawały się być ogromne i przeszywające spojrzeniem na wskroś) przeczesywały pokój.
Wszystko było w najlepszym porządku - figurki walczących magów schowane były do pudełka, z którego nie uciekną, tak samo jak podobizny smoków, sadowiące się wygodnie w klatce. Książki stały równiutko ułożone na półkach, a łóżko było zaścielone. Naprawdę wszystko w jego pokoju w rezydencji dziadków (gdzie przyjeżdżał na wakacje) było w porządku. Nawet kruk, który przylatywał na jego parapet już trzeci rok siedział na swoim miejscu, bacznie obserwując chłopca. Jednak to nie z krukiem rozmawiał - chłopiec nie miał daru rozumienia mowy żadnych ze zwierząt.
Tak. Wszystko w pokoiku było w porządku. Prawie.
- To ty jesteś zabawny, myśląc że nadal Cię lubi.
- Musi mnie lubić. Zresztą, przy niej przecież nie rozmawiamy. Ty siedzisz cicho, a ja mogę z nią grać i się bawić. O, widzisz? Jesteś cicho zupełnie jak teraz!
Zadowolony, oparł ręce na biodrach i dalej czekał. Ocenił, że poduszki są ułożone odpowiednio równo na sofie. I niespodziewanie wykrzywił twarz w grymasie.
Nie lubił tego domu. Tu umarła jego mama.
Poszedł do parapetu i wyjął z kieszeni kawałek chleba. Rozkruszył go i obserwował, jak ptak zjada pieczywo.
- Będziesz musiał odlecieć, Marcelu - powiedział do kruka, głaszcząc jego lśniące, czarne pióra. - Nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział o naszej przyjaźni. Nawet ona. Kto wie, może nawet byłaby zazdrosna? - zapytał się, cofając rękę. Marcel tylko przekrzywił łebek, zakrakał krótko i odleciał. Nie zdążył nawet dobrze zniknąć w cieniu drzew, gdy rozległo się pukanie.
- Idę! zawołał radośnie, a jego włosy zmieniły kolor z ciemnego brązu na złocisty blond. Pociągnął za klamkę otwierając drzwi i wyszczerzył się jeszcze szerzej.
- Cześć, Lizzie! Bałem się, że nie przyjdziesz.




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime23.08.15 0:35

Żeby w tym wieku być jeszcze prowadzoną przez guwernantkę.. Miała trzynaście lat, była zaskakująco mądra i nad wyraz odpowiedzialna. I była potomkinią samej Morgany, to musiało coś znaczyć! Ale nie dla jej ojca, dziadków i całej tej autorytarnej grupie. Autorytarny to nowe słowo, którego nauczyła się na ostatnich lekcjach w domu. Bardzo się jej spodobało, bo idealnie opisywało dorosłych. No i samo brzmienie A-U-T-O-R-Y-T-A-R-N-Y;  było nawet lepsze od despotyczny. Wciągnęła głośno powietrze nosem, przy tym specjalnie mocno uderzała stopami o podłoże. Zaniepokojenie to było za mało, aby wyrazić jej uczucia, więc aby pokazać swoje oburzenie daną sytuacją, szła oddalona pięć metrów od guwernantki. Zaniepokojenie to było ulubione słowo jej ojca, szczególnie to głębokie.  Miało to coś wspólnego z polityką, jak wszystko u ojca. Po raz kolejny jej buty dotknęły powierzchni z hałasem. Syk dezaprobaty wydobywający się z ust kobiety sprawił, że na jej dotychczas ponurej i pełnej oburzenia twarzy pojawił się złośliwy uśmiech.  
- Jeśli będziesz tak mocno tupać nogami to zepsujesz buty.– usłyszała za sobą jak zwykle monotonny głos Panny Wallis, ale słychać było w nim również satysfakcje z możliwości pouczania jej. Elizabeth zawsze w błyskawiczny sposób potrafiła rozpoznać tę zatajoną nutkę w ich głosie. – Na Merlina, zachowuj się!- krzyk rozniósł się po okolicy, ale Panna Fawley szła dalej. Wyprostowana jak struna, z wysoko uniesioną głową, że nos prawie nieba sięgał, nie miała zamiaru się zatrzymać. Jej biała sukienka na pewno była już pobrudzona od dołu, ale nie miała chęci się tym w jakikolwiek sposób zajmować. Panna Wallis nienawidziła brudu, od kiedy Elizabeth się o tym dowiedziała bardzo go polubiła. Tak naprawdę to dzisiaj sukienka w ogóle ją nie obchodziła- najważniejsza była gitara, którą niosła zawieszoną przez ramię w pokrowcu. Drugą trzymała w ręce jako prezent, w końcu wyprosiła dziadków, aby kupili dla Lexa gitarę. Musiała zrobić swoją najlepszą minę, przez cały dzień siedzieć cicho (by nie powiedzieć czegoś co zepsułoby jej plany), a następnie jeszcze obiecać, że będzie grzeczna. Co było oczywiście kłamstwem i oni też to wiedzieli. W końcu doszła do celu i popatrzyła wymownie na guwernantkę.
- Jesteśmy na miejscu, sama potrafię zapukać.- powiedziała jak najbardziej wyniośle potrafiła i odwróciła się na pięcie i zapukała. Nie musiała długo czekać, bo zaraz otworzył jej ośmioletni kuzyn, którego uśmiech od razu wywołał u niej podobny. – Jak mogłabym nie przyjść? – zapytała wchodząc do domu i zamykając szybko drzwi, aby uniemożliwić wejście Pannie Wallis gdyby jednak się zdecydowała. Dała mu zapakowaną gitarę. – To jest dla ciebie! Otwórz natychmiast. – popędziła go, sama nie mogąc ukryć ekscytacji.


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pałac Beaulieu, lipiec 1943 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime23.08.15 19:37

Choć wydawało się to niemożliwym, oczy Lexiego zrobiły się jeszcze większe ze zdziwienia na widok pakunku trzymanego przez kuzynkę.
- Chyba żartujesz? - spojrzał na nią, a jego zdziwiona twarz znów została wykrzywiona w radosnym uśmiechu. Ostrożnie, acz ruchem zdecydowanym jak na ośmiolatka, pochwycił prezent i odpakował go delikatnie z papieru. W środku było to, czego spodziewać się można było po kształcie pakunku. Nowa gitara akustyczna, lakierowana na czarno, a metalowymi stroikami. Chłopiec patrzył się przez chwilę w instrument jak zaczarowany, po czym odłożył gitarę na sofę, zdjął pokrowiec z ramienia kuzynki i ułożył go również na sofie, a następnie rzucił się na Elizabeth, by zamknąć ją w - może nie niedźwiedzim - ale niedźwiadkowym uścisku. Nadal był niższy niż Lizzie, ale wierzył, że kiedyś ją przerośnie. Tata mówił mu, że ma jeszcze na to dużo czasu.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Jesteś najlepsza, wiesz? I jak ich na to namówiłaś? - dodał, gdy wypuścił ją z objęcia.
Podał jej pokrowiec, złapał własną gitarę i spojrzał się na Elkę.
- Idziemy na górę? - zapytał, choć było to niepotrzebne.
Parę chwil później sadowili się już wygodnie w pokoju Alexa, skrzat jego ojca przyniósł im ciasteczka i lemoniadę, a chłopczyk spojrzał się wyczekująco na kuzynkę. Nie widzieli się od świąt Bożego Narodzenia, ponieważ Lizzie wyjechała na drugi rok nauki w Hogwarcie. Teraz jednak semestr się skończył i mogli znów spędzać czas razem. Lexi bardzo jej zazdrościł, że już może uczyć się magii - sam nie mógł doczekać się, gdy pójdzie pierwszy raz do czarodziejskiej szkoły. Lekcje z guwernantką nie były ani odrobinę tak interesujące, jak w jego mniemaniu musiała być nauka czarów, a zeszłoroczne opowieści Liz tylko utwierdziły go w tym przekonaniu. Zazdrościł kuzynce także innej rzeczy - swobody. Mogła robić i spotykać się z kim miała ochotę, gdy jego cały czas ktoś pilnował. Tylko czasem w jego pokoju, jak teraz, nie stała za nim jak cień Amelia, jego niańka. Choć bardzo lubił kobietę jej nieustające towarzystwo i niektóre rzeczy, które musiał z nią robić przypominały mu, że coś jest z nim nie tak.
- Opowiadaj! Jak było w Hogwarcie w tym roku? - zapytał ożywionym tonem, a włosy na jego głowie pojaśniały jeszcze bardziej. Chciał wiedzieć o tej szkole ile tylko mógł - wiedział, że i tak zostanie wysłany do Francji, ale Hogwart wydawał mu się być czymś równie tajemniczym, a sam go przecież nie będzie mógł poznać.
- Później możemy trochę pograć - dodał prędko, przypominając sobie o cudownym prezencie od Elizabeth. Nareszcie nie będą musieli się dzielić jedną gitarą. Może nawet ograją jakiś duet?




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime23.08.15 22:36

- Czy wyglądam jakbym żartowała?- zapytała protekcjonalnym tonem. Czasami jej kuzyn zadawał takie głupie pytania, przy nim rozumiała jaka dorosła już jest.  Obserwowała zadowolona  jak rozpakowuje prezent wiedząc, że dobrze zrobiła. Może jej rodzina rzadko kiedy chciała rozmawiać o tym kuzynie, ale ona go uwielbiała. Był jedynym młodszym od niej przez co nie rządził się nią i nie dyktował co ma robić. Za to ona mogła robić to jemu, co również kochała.  Zaraz jednak z przemyśleń wytrąciło ją ciało, które się na nią rzuciło. Odwzajemniła uścisk i popatrzyła z góry na tego małego szkraba.
- Wiem, w końcu jestem potomkinią Morgany. – Co lubiła przypominać przy przeróżnych okazach, ludzie czasem o tym zapominali. Jej rodzeństwo miało już dość słuchania tego, ale oni jej nie rozumieli. –To nie było aż tak trudne jak się spodziewałam. Najprawdopodobniej chcieli w ten sposób zmusić mnie abym siedziała cicho. Byłam podekscytowana tym pomysłem od dłuższego czasu i chyba wszyscy w domu wiedzą co dziś dostałeś, może prócz ojca. – Na chwilę uśmiech schodzi z jej twarzy, ale nie pozwala sobie zepsuć tej chwili. – Mam nadzieję, że podoba Ci się prezent. – mówi szybko, aby skupić ich uwagę na gitarze. Ruszyli oboje do pokoju Alexa, gdzie po chwili trzymała już w ręce lemoniadę. Postawiła szklankę na podłodze, a sama położyła się na brzuchu na jego łóżku zwrócona twarzą do młodego Selwyna. Przyjrzała się jego chłopięcej twarzy próbując znaleźć to szaleństwo, o którym czasem wspominała jej babcia, ale nadal nie widziała tego w  kuzynie. Może nie wiedziała czego szukać? Dla niej nie był on dziwniejszy od reszty ludzi.
-Było wspaniale. Miałam trzeci wynik egzaminów na roku, wyprzedziła mnie tylko jakaś Krukonka i oczywiście Dei. Nie lubię tej kujonki a musze z nią dzielić dormitorium. Ona nie ma w ogóle życia, tylko się uczy. – i znów była oburzona co pokazywała jej zmarszczona twarz i ściągnięte brwi. – W tym roku mieliśmy wybrać sobie przedmioty dodatkowe, których będziemy się uczyć w przyszłym roku. Po dłuższym zastanowieniu wzięłam Starożytne Runy, Numerologie i Wróżbiarstwo. Tego ostatniego nie jestem pewna, ale będę w tym na pewno dobra. – To przecież było oczywiste. Elizabeth nigdy nie wątpiła w swój talent do wróżenia, choć nigdy nie miała jeszcze żadnej wizji a w kuli widziała tylko mgiełkę. Ale to na pewno dlatego, że przyszłość jest bardzo mglista. – A ty co porabiałeś przez ostatnie pół roku? – zapytała wracając do jego osoby. Na pewno musiał mieć zajęcia z guwernantką. Ona nawet teraz miała, aby nie mogła przeszkadzać ojcu. – I będziemy musieli zagrać!- krzyknęła podekscytowana i popatrzyła szybko czy czasem  Amelia ją zaraz nie uspokoi.


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pałac Beaulieu, lipiec 1943 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime25.08.15 0:49

Niby Elizabeth była od niego starsza, ale czasem potrafiła powiedzieć coś niezwykle głupiutkiego.
- Pewnie, że mi się podoba! Jest prześwietna - powiedział, gdy już pędzili w podskokach na piętro.
W pewnym momencie Amelia oddaliła się, zestawiając kuzynostwo samo, by się sobą zajęło. Alex ostatnio może i nie był w najlepszym stanie, ale psychiatra zalecał mu okazyjny czas bez dorosłych. Był nadal dzieckiem, a spotkania z Elizabeth zdawały się mieć na niego zbawienny wpływ.
- Łaał, chciałbym mieć tak dobre wyniki w szkole jak ty. Myślisz, że sobie poradzę w Beauxbatons? - zapytał. - Czasem chciałbym pójść do Hogwartu tylko dlatego, że mógłbym z tobą chodzić do szkoły i byś mi pokazała te wszystkie fajne miejsca w zamku - powiedział rozmarzonym tonem, wlepiając wzrok gdzieś w ścianę ponad dziewczyną.
- Nie robiłem nic ciekawego - wzruszył chudymi ramionami. - Lekcje z guwernantką... sesje z doktorkiem... O, ale w marcu tata zabrał mnie do Włoch! Zwiedzaliśmy północne regiony i widzieliśmy zawody w czymś, co mugole nazywają "narciarstwo". Zakładają dwie deski na nogi i zjeżdżają z gór na czas. Całkiem fajne w sumie - powiedział i zastanowił się chwilę, po czym nagle wyraz jego twarzy się zmienił i zaczął mamrotać pod nosem.
- Dlaczego jej to opowiadasz, i tak ma cię za dziecko, nie zrobisz na niej wrażenia... - Nie, Lizzie to interesuje, musi przecież! - Ale ty jesteś- - urwał i szybko przyłożył sobie rękę do ust, patrząc się przerażonym wzrokiem na swoją kuzynkę.
Pisnął, rzucił się do krawędzi łóżka i wręcz spadł na podłogę, kuląc się na miękkim dywanie i chowając twarz w dłoniach. Rozedrganym głosem powtarzał jak mantrę "Jesteś świr i ona wie, jesteś świr i ona wie...".
A Amelii nie było w pobliżu.




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime25.08.15 18:21

Ona też była dumna ze swoich wyników, choć miała ambicje do bycia najlepszą. Ona jednak  w porównaniu do niektórych miała jeszcze czas, aby spotkać się z znajomymi. Nie wyobrażała sobie spędzić cały dzień wolny w bibliotece, przecież to musiało być niesamowicie nudne.
- Oczywiście, że sobie poradzisz w Beauxbatons!- zapewniła go entuzjastycznie, gdyż nie widziała innej możliwości. Zawsze był mądrym dzieckiem, no i był jej kuzynem a to coś znaczy. – Ale Beauxbatons jest świetne i pójdziesz tam rok wcześniej niż poszedłbyś do Hogwartu. Ja Ci mogę opowiadać o Hogwarcie, a ty mi opowiesz o swojej szkole- dzięki temu obydwoje będziemy doinformowani. No ale też bym się cieszyła gdybyś chodził do Hogwartu. – przyznała z uśmiechem. Na pewno dostał by się do Slytherinu i mogłaby mu pokazać wszystkie te niesamowite miejsca w szkole. Na pewno spodobałyby mu się błonie i jezioro, choć na pewno ta francuska szkoła również była dobra.– Byłeś we Włoszech! Musiałoby tam wspaniale. – Ależ ona mu zazdrościła, od 4 lat nie wyjeżdżała nigdzie po za kraj. – Czego Ci mugole nie wymyślą. Przecież to musiałby być niebezpieczne.. Twój ojciec pozwolił Ci oglądać mugoli?- zapytała zdziwiona, a potem się zaczęło. Od razu uklęknęła na łóżku nie wiedząc co zrobić, w takim stanie widziała go po raz pierwszy. Nasłuchała się o nim od rodziny, ale nigdy nie rozumiała ich słów. Teraz miała ich wizualizacje i mogła naprawdę doświadczyć, że jej mały kuzyn jest chory. – Lex. – zawołała do niego cicho, w końcu wstała z łóżka i uklęknęła obok niego. – Mnie to naprawdę interesuje, przecież inaczej bym nie pytała. – przełknęła głośno ślinę i z obawą dotknęła jego głowy– Nie jesteś świrem, nie dla mnie. – głaskała czule jego włosy, choć zupełnie to do niej nie pasowało. Nie wiedziała co robić i jeśli jego stan się nie poprawi to będzie musiała wezwać Amelie. Będzie to jednak oznaczało koniec spotkania, a tak dawno się z nim nie widziała. – Może zagramy? – zaproponowała, a głos jej nie drżał. Musiała coś zrobić, a muzyka zawsze dobrze wpływała na młodego Selwyna.


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pałac Beaulieu, lipiec 1943 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime27.08.15 19:30

Leżąc na podłodze Alex czuł się bezpieczniej, ale tylko na zewnątrz. W jego głowie panował chaos. Przecież nie chciał pokazać Lizzie, jaki jest naprawdę. A może właśnie był naprawdę przy Elizabeth a przy innych nie? Kiedyś w złości tata powiedział mu, że jest świrem i nie wie, dlaczego pokarało go takim synem. Chociaż Lexi nie do końca wiedział jak poważne były słowa które usłyszał to rozumiał jednak, że jego tatuś jest zły na niego przez to, jaki jest. Płakał wtedy.
Teraz z całej siły zaciskał oczy żeby łzy nie uciekły spod jego powiek. Nie chciał ryczeć jak małe dziecko przy Lizzie, wstydził się tego, a i tak dzisiaj już był stracony w jej oczach. Tak przynajmniej myślał - dla ośmiolatka chęć zaimponowania starszym jest przecież jednym z motorów napędzających jego ambicję. A ta z jego kuzynostwa zawsze była obiektem na który kierował swój podziw. A teraz... teraz... Ona go uspokajała. Słowa Elizabeth dotarły do ciasnej klatki jego umysłu. Zamilkł i zamarł w bezruchu gdy jej dłoń zaczęła rytmiczne gładzić jego niesforne loki. Jego mama tak robiła. Zawsze jak miał koszmar to ona przychodziła go uspokoić, a nie Amelia. Teraz też się bał. Zrozumiał to teraz. Bał się tego, że nie rozumie co się z nim dzieje. Jego uzdrowiciel mówił, że to tak jakby cały czas był z nim kolega, jednak teraz Alex nie wiedział, czy kiedykolwiek będzie miał możliwość się go pozbyć. Bo go nie chciał. Wolałby, żeby mama z nim była, mógłby wymienić się w każdej chwili. Zwłaszcza, że nie lubił tego kolegi. Gdy kiedyś się zastanawiał to stwierdził, że wolałby żeby to Lizzie z nim zawsze była. Z nią mógł robić dużo fajnych rzeczy. Na przykład grali razem na gitarze.
Chłopczyk pomału rozchylił chude palce i spomiędzy nich spojrzał na Lizzie. Jedyne co wtedy pomyślał to to, że ją naprawdę lubi.
Żadnej odpowiedzi.
- Chciałbym pograć - wymruczał z lekka winnym tonem.
Ale znów nie było odpowiedzi w jego głowie.
Usiadł, zamyślił się na chwilę słuchając uważnie, ale w jego głowie panowała nieznośna wręcz cisza. Wstał i ruszył po gitary. Podał Lizzie tę należącą do niej, gdy sadowiła się na łóżku, sam zaraz zajmując miejsce obok niej ze swoją gitarą. Nadal ciężko było mu uwierzyć, że instrument to naprawdę jest jego własność. Zamiast jednak grać zafrasował się.
- Lizzie.. A co jeśli nigdy mi się nie poprawi? - zapytał, a jego dolna warga niebezpieczne zadrżała jako delikatna zapowiedź zbierającego się w nim płaczu. Zaczął szybko mrugać, byleby nie pozwolić łzom uciec na policzki.




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime27.08.15 21:42

Niech on nie płacze, niech on nie płacze- powtarzała jak mantrę w głowie. Zupełnie nie wiedziała jak pocieszać ludzi, miała to od kiedy pamięta. Nie potrafiła poprawić humoru ojcu, gdy przestał być Ministrem i nie wie co jeszcze może zrobić, aby pomóc Lexowi. Nie była przygotowana na zranionego ośmiolatka, ale na swego uśmiechniętego kuzyna. Zaczyna trochę panikować, gdy jej działania nie przynoszą efektów.  Przecież jest przy nim, pociesza go- czemu on jeszcze się nie podniósł? Głaszcze go dalej zastanawiając się co robić dalej. Nie chce się do tego przyznać, ale poczuła pewien lęk przed kuzynem, gdy zaczął on do siebie mówić. Nie jest to zbyt częste spotykane i może jej kuzyn naprawdę ma nie po kolei w głowie, ale to nic nie znaczy póki jest jej kuzynem. Chciałaby aby jej brat też tu był, on zawsze świetnie umiał pocieszać ludzi. W końcu Lex podnosi się, a Elizabeth jest bliska dziękowania wszystkim bogom jakich zna.
- Zagrajmy. – siada z powrotem na łóżku i pozwala sobie na chwilę, gdy jest do niego odwrócona plecami. Robi kilka oddechów i zapewne widać na jej twarzy zdenerwowanie, ale po chwili już uśmiecha się delikatnie siedząc na łóżku z gitarą. Od razu czuje się lepiej mając instrument przy sobie- mimo że nigdy nie miała talentu to uwielbia grać na gitarze. – Chcesz jakąś specjalną piosenkę czy ja mam wybrać? –pyta i nawet czuje jak jej serce się uspokaja. To już jest normalne, takie zwykłe. Może szybko zapomni o tym incydencie i będzie mogła dalej żyć bez tego doświadczenia. To taka głupia, dziecinna nadzieja, która będzie w niej tkwiła przez pewien czas aż w końcu dorastanie ją zburzy. Jego pytanie znów sprawia, że odczuwa zdenerwowanie. Jak ma mu odpowiedzieć skoro sama nie wie? Wszystko byłoby prostsze gdyby była starsza, wtedy wszystko jest łatwiejsze bo wiesz więcej. I dlatego, że masz władze. Ona nie mogła nic i wiedziała mało, ale jej kuzyn jeszcze mniej.
- Na pewno Ci się poprawi. – zapewnia go pewnym głosem, choć zupełnie nie ma pojęcia. – Przecież nawet teraz czujesz się lepiej. – przypomina mu i  ma nadzieję, że tak naprawdę jest.


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pałac Beaulieu, lipiec 1943 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime28.09.15 21:03

Popatrzył się na Lizzie swoimi oczami, pełnymi dziecięcej nadziei, lekko lśniącymi od łez, które groziły wylaniem się z kącików ust. Chciał wierzyć w jej słowa. Właściwie, to była przecież dużo starsza i mądrzejsza, a do tego miała nieraz kolana bardziej odrapane od niego, co już samo w sobie było cechą godną największego podziwu. Czuł się lepiej... Tak, przecież był lepiej. Było lepiej niż choćby przed chwilą. Spuścił głowę i myślał, kurczowo trzymając się gitary. Czuł się lepiej, więc pewnie mogło tak być częściej, prawda? Mógł pozbyć się tego swojego kolegi. I miałby wtedy w takich sytuacjach swoją kuzynkę tylko dla siebie.
- Masz rację - powiedział i wyszczerzył się w lekko szczerbatym uśmiechu. Jego emocje zmieniały się jak w kalejdoskopie, ciężko było przewidzieć, czy znów nie wybuchnie za parę sekund. Zamyślił się znów, po czym pokręcił głową i zaczął grać na swojej gitarze. Brzmiała prześlicznie.
- Wiem co to za drewno. To heban. Tatuś mi powiedział - mruknął, skupiony na dźwiękach. Szło mu jeszcze czasem trochę topornie, ale miał smykałkę do muzyki. Tajemnicą było, ze umiał grać na fortepianie. Wiedziało o tym tylko trzyosobowe grono złożone z taty Lexa, Amelii oraz - a jakżeby inaczej - Elizabeth.
Lex trącał struny, zerknął na Lizzie i uśmiechnął się.
- Będzie dobrze. A teraz pograjmy, okay?

|zt




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pałac Beaulieu, lipiec 1943 Empty
PisanieTemat: Re: Pałac Beaulieu, lipiec 1943   Pałac Beaulieu, lipiec 1943 I_icon_minitime12.11.15 17:58

Ona również miała swoje dziwactwa jak uwielbienie do malowania swojej twarzy farbą, więc czemu Lex nie mógł mieć swoich? To na pewno przez to, że był  jeszcze dzieckiem.. W takim wieku można sobie było pozwolić na więcej. Mając jednak trzynaście lat trzeba się było jednak pohamować, bo dorosłość się zbliżała. Elizabeth była pewna, że jako nad wiek dojrzała i rozsądna osoba zawsze będzie wiedziała co zrobić. Jak szybko ta iluzja została zdeptana przez płaczące dziecko, które mówi do siebie i ma jakiegoś swojego wymyślonego przyjaciela albo alter ego.  Mimo to przecież znała swojego kuzyna! I działało to również w drugą stronę, dlatego doskonale on wiedział jakimi ścieżkami w lesie porusza się Elizabeth, by udać się do najpiękniejszych jezior.
- Zawsze mam rację. – stwierdziła dobitnie uśmiechając się do niego promiennie. Od kiedy tylko rozpoczęła swoją edukacje domową wiedziała, że wyróżnia jest spośród innych talentem, wiedzą i mogłaby tak wiele wymieniać. Kubeł zimnej wody został wylany bardzo szybko, a gorycz notorycznych porażek na lekcjach malarstwa smakuje w jej ustach do dnia dzisiejszego.
- To bardzo dobre drewno. – powiedziała, choć nie miała o tym zupełnie pojęcia. Potrafiła rozróżnić poszczególnie drzewa, ale samo drewno nadal pozostawała do niej nierozpoznanym gatunkiem. Ta wiedza na szczęście nie była jej do niczego potrzebna, i tak musiała się uczyć innych bzdur zupełnie nie przydatnych do istnienia.
- Tak, pograjmy. – zgodziła się chcąc zapomnieć o ostatnich wydarzeniach. Była pewna, że nie powie o tym ani ojcu ani nawet rodzeństwo- nie zrozumieliby.

zt


Powrót do góry Go down
 

Pałac Beaulieu, lipiec 1943

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie :: Pełne wspomnienia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19