Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Prosektorium
AutorWiadomość
Prosektorium [odnośnik]16.04.22 15:50

Prosektorium

To właśnie dla piwnicy domu w okolicy Evesham Elvira zdecydowała się na akurat ten zakup. Alchemik zorganizował pojedyncze podziemne pomieszczenie w swoją pracownię wytwórczą, Elvira natomiast wykorzystała część pozostawionych po nim rzeczy, dodała kilka własnych i przekształciła dawne laboratorium w swoje małe prosektorium domowe, leżące co prawda odlegle od jej miejsca pracy, ale umożliwiające mniej zacne eksperymenty, rozwijanie pasji, a także - jeżeli zajdzie konieczność - badanie zwłok w pełnej dyskrecji za pieniądze.



i am the wound and the blade. both the torturer and the one
who is flayed
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 30
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Prosektorium [odnośnik]12.05.22 14:14
6 kwietnia, 1958 roku
Niedzielne popołudnie brzmiało jak idealna pora na spotkanie w prosektorium.
Z niemałym trudem odnalazła dom kuzynki, złorzecząc pod nosem, że też Multon musiała wybrać sobie wieś na swoje nowe lokum. Dotychczas widywały się sporadycznie, czy to na rodzinnych przyjęciach (kiedy zrządzeniem losu okazywało się, że akurat trafiły na to samo) czy też w Londynie, gdzie obie pracowały i mieszkały, mając tam najwyższe prawdopodobieństwo, że znajdą dla siebie czas. Rzadkiego kontaktu nie wzmocnił ogarniający świat konflikt, zmuszając obie panie do zajęcia się własnymi, ważniejszymi sprawami, niż plotki dwóch starych panien. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, by stan ten zmienić, a nie było ku temu lepszego powodu, niż przysługa.
Wystroiwszy się w prostą, sięgającą za kolano sukienkę z cienkiej wełny o barwie czekoladowego brązu czuła się wygodnie. Zapinany rzędem guzików żakiet chronił od chłodu na zewnątrz, za to schowana w jego kieszeni piersiówka chroniła od wewnątrz. Lubiła kiedy rozpuszczone włosy lekko unosił wiatr, lecz w zaplanowanych na dziś zadaniach mogły jedynie przeszkadzać, więc splotła je w luźny warkocz i pozostawiła z tyłu głowy. Całości wyglądu dopełniała przypięta do klapy żakietu drobna broszka w kształcie żółwia.
Zatrzymawszy się na niewielkim ganku, jeszcze raz krytycznym okiem zlustrowała rzeźbione rośliny stojące w ogrodzie, szczerze wątpiąc zarówno w to, że są dziełem Elviry, jak i w to, że utrzymają swój kształt na dłuższy czas. Zapukała kilkakrotnie i w trakcie oczekiwania rozpięła już guziki płaszcza.
- Nigdy nie przypuszczałam, że będę cię odwiedzać w takim domu - powiedziała w ramach słów powitania, mając na myśli kilkupoziomową posiadłość, jakie zwykle zamieszkują całe rodziny. - Do pełni sielanki brakuje tylko białego płotu - dodała jeszcze z ironią, darując sobie daleko idące komentarze, jakimi przez swoje przedłużające się panieństwo, mogła dopiec także sobie. - Przyznaję, że zdziwiłaś mnie swoim listem. Zaczęłam się poważnie zastanawiać i niepokoić czy aby nie padłaś ofiarą żadnej klątwy. - Elvira odmawiająca Ognistej i w dodatku zarzekająca się, że nie jest to żart, budziła wątpliwości w - o ironio - trzeźwość jej umysłu. Kusiło, aby napisać od razu i wypytać o szczegóły powziętego postanowienia, lecz papier rzadko kiedy oddawał wszystko to, co chciało się powiedzieć. Przesłuchanie zostawiła więc na ten dzień.
- Skąd decyzja o przeprowadzce? - zapytała, kiedy znalazły się już we wnętrzu domu i Fancourt pozbyła się płaszcza, zostawiając go we wskazanym sobie miejscu. Ona sama uciekła najpierw z własnego mieszkania, a następnie z rodzinnej rezydencji pod pretekstem szukania czegoś nowego, o czym Elvira wiedziała już od jakiegoś czasu, jako jedna z nielicznych wzbudzając w Claire zaufanie. Wiedziała też, że za tym wszystkim stoi cholerny Runcorn, z którym łamaczka klątw wiązała nadzieje co do świętego spokoju, jaki miał przynieść jej dokument o zawartym małżeństwie. Jak to jednak z mężczyznami bywa - są zawodni i wcale nie można na nich polegać, co także Claire podkreślała na każdym kroku.
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : 18
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 7
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Re: Prosektorium [odnośnik]16.05.22 18:52
I will not ask you where you came from
I will not ask you, neither should you


Nie odmawiała prośbom o naukę dziedziny tak wysublimowanej i wyjątkowej jak anatomia, nie pozwalał jej na to stan sakwy oraz duma, każąca - mniej lub bardziej słusznie - mienić się wyjątkowym ekspertem w zakresie prawidłowości rządzących ludzkim ciałem. Teraz, gdy miała własny dom, nie będący może rezydencją, ale zdecydowanie okazały, podobny nieco do domu, w którym sama dorastała, z większą nawet dumą zaprosiła do niego swoją kuzynkę, gotowa przeprowadzić rozmowę i lekcję wstępną w znacznie spokojniejszych warunkach niż centrum Londynu. Choć do kostnicy pod domem pogrzebowym zdążyła się przywiązać, spędzając tam niezliczone godziny, zupełnie własne miejsce pracy było tym, o czym marzyła - a co jej pozostawało poza spełnianiem marzeń?
Pannę Fancourt znała na tyle, by nie mieć wątpliwości, że więcej ich łączy niż dzieli. Z krótkich spotkań wnioskowała, że jest to zadziorna, sarkastyczna stara pannica, podróżująca i spełniająca się w swoim zawodzie, a więc w każdym calu ktoś, komu Elvira byłaby skłonna zawierzyć cząstkę swojego zaufania. Miało to stworzyć ich współpracę wygodniejszą dla nich obu.
- Tobie też dzień dobry. - Uniosła ironicznie jedną brew, schodząc po schodach po tym jak podniesionym głosem poinformowała Claire o tym, że może wchodzić. - Uważaj, droga kuzynko, jeszcze chwilę, a przyjdzie mi pomyśleć, że zazdrość cię zżera. - Uśmiechnęła się uśmiechem paskudnym, jak to miała w zwyczaju, gdy odpuszczała miażdżącą ducha grzeczność. Ostatnio miała na to coraz mniej okazji, toteż coraz bardziej takie chwile doceniała.
Nie szykowała się specjalnie na przybycie kuzynki, wychodząc z założenia, że ich spotkanie kręcić będzie się przede wszystkim wokół pracy. Wygodna spódnica, falująca zaraz pod kolanami, płaskie buty wiązane sznurowadłami i sweter zapewniały wygodę w piwnicy, w której przez wzgląd na konieczność bywało chłodno. Włosy upięła ciasno na karku, bo nic nie było tak rozpraszające jak kosmyki wpadające do preparatów. Od razu też zwróciła uwagę na fryzurę Claire.
- Albo zwiąż warkocz ciaśniej przy głowie albo ci dam czepek. Nie chcesz, żeby włosy wpadły ci do formaliny albo w inne, jeszcze trudniejsze do spłukania płyny - Zatarła dłonie i zsunęła się z ostatniego stopnia, nie wyciągając ramion do uścisku, bo i nie widziała powodu dla którego miałyby się ściskać. - Też się czasem zastanawiam czy to nie klątwa. Niestety, wszystko wskazuje na to, że jednak rzeczywistość - Z trudem przyszło jej zachowanie swobodnego tonu głosu, ale uparcie unosiła brodę, by nie dać przyłapać się na zwątpieniu. - Powody, dla których muszę obecnie odmawiać dobrym trunkom, są przerażająco skomplikowane, pozwól, że nie będę zanudzać cię szczegółami. - Twarde spojrzenie mówiło wyraźnie, że Fancourt nie powinna naciskać.
Potem Elvira westchnęła milcząco, rozglądając się po nieco podstarzałych tapetach holu, które wciąż wymagały remontu.
- Spędziłam dziesięć lat w Londynie. Zmęczył mnie. Uznałam, że czas pozwolić sobie na więcej. No i w kamienicy nie założyłabym prosektorium w piwnicy. Sąsiedzi mogliby zaprotestować - powiedziała z kamienną twarzą, a potem parsknęła pod nosem, co tylko trochę brzmiało jak śmiech.
Mimo wszystko, w towarzystwie Claire czuła się lżej, swobodniej, silniej zakotwiczona w rzeczywistości.
- Jeżeli masz ochotę na coś do picia, zrobię ci w kuchni, nie znoszę jedzenia ani picia do prosektorium - zaznaczyła.


i am the wound and the blade. both the torturer and the one
who is flayed
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 30
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Prosektorium
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach