Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

[SEN] Różany labirynt
AutorWiadomość
[SEN] Różany labirynt [odnośnik]27.04.22 21:01


Różany labirynt

Stała w długim, wykładanym marmurem korytarzu. Przez zdobione okna wpadała księżycowa poświata oświetlająca bardzo słabo przestrzeń wokół niej, drgała na rzeźbieniach przedstawiających kolce oraz krwistoczerwone płatki róż. Mogła skaleczyć o nie dłonie, rozerwać suknię, zwiewną i delikatną w kolorze czystej czerni.
Panowała przejmująca cisza, a może w oddali grała przedziwna melodia jak z katarynki? Nie wiedziała, ale za oknem hulał wiatr, wręcz śpiewał przeciągle gdy wsłuchiwała się w dźwięki. Drgnęła niepewna i zagubiona, ale czuła, że nie może wiecznie stać, że musi iść przed siebie.
Postąpiła krok.
Potem następny.
Ich odgłos unosił się głuchym echem wśród niebezpiecznych ścian, przywodził na myśl grozę więc obejrzała się przez ramię. Za nią była ściana stworzona z zielonych gałęzi i różanych kolców. Nie mogła się cofnąć. Musiała iść dalej naprzód.
Serce zabiło mocniej gdy zrozumiała, że jest sama, a poświata nie pomaga tylko utrudnia widoczność.
Głuchy trzask.
Pęknięcie.
Spojrzała natychmiast w kierunku skąd dochodził dźwięk. Spostrzegała lustro w złotej ramie. Stało samotnie w korytarzu więc ostrożnie do niego podeszła. Pęknięta tafla sprawiała, że widziała parę swoich odbić. Szarozielone spojrzenie błądziło niepewnie po pęknięciach i wtem zamarła. Za jej plecami majaczyła postać, odziana cała w czerń, w płaszczu do ziemi i masce, tak charakterystycznej i dobrze jej znanej.
Natychmiast się odwróciła, ale za nią nikogo nie było, a gdy wróciła spojrzeniem do lustra tafla na powrót była gładka.
“Szukaj mnie” - usłyszała w głowie szept, tak bardzo dla niej niezrozumiały. “Szukaj” - szept stawał się natarczywy, cichł gdy znów szła. Róże i kolce na ścianach zdawały się podążać za nią oplatając coraz ciaśniej mury pomieszczenia. Pałacu.
Znała to miejsce, nie było jej obce. Kojarzyła jego budowę.
Château Rose.
Nagle marmur zniknął, poświata księżyca oświetlała teraz rozległy ogród. Ogród pełen róż.
U swoich stóp miała rozkwitający kwiat maku.
Powoli pochyliła się aby dotknąć płatków kwiatu. Maki były delikatne, kruche. Należało obchodzić się z nimi niezwykle łagodnie. Pojedyncze nie zachwycały, ale w całym łanem gdy kwitły - zapierały dech w piersiach.
“Szukaj”.





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
[SEN] Różany labirynt E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: [SEN] Różany labirynt [odnośnik]28.04.22 22:14
Cisza…
Różane krzewy pięły się wysoko ponad jego głową, sięgając sklepienia i tworząc na nim fantazyjne wykończenie utkane z ostrych kolców i czerwieni kwiatów. Wysokie krzesło wykonane z kości ciasno oplatały różane pnącza, a z kwiatów z wolna sączyła się czerwona posoka, kapiąc miarowo na podłogę. Makabryczny obraz będący jednocześnie pięknym. Na tym krześle pośrodku różanej komnaty siedziała postać, odziana w czerń, w długim płaszczu, który swobodnie opływał na jego ciele. Spod maski, którą przywdział na twarz widoczne były jedynie czarne oczy, które wpatrywały się w pustkę przed nim.
Szukaj mnie.
Obecność kogoś innego w pałacu była wyczuwalna, róże informowały o tym z każdą chwilą, szepcząc słowa, informując o każdym kroku, który ona stawiała na posadzce. W mglistym mroku jeszcze kilka chwil temu stał kilka metrów za nią, rozpływając się jak senne marzenie, kiedy tylko odwróciła głowę w jego kierunku. Wrócił na swoje miejsce, zasiadając na wygodnym siedzeniu. Poszukiwała go wśród niebezpieczeństwa i grozy. Był pewien, że znajdzie.
Szukaj.
Ciszę przerwał głośniejszy dźwięk kapiącej krwi. Róże przesiąkły nią, pochłaniając krew kolejnych ofiar. Śmierć była tylko momentem, litością dla niegodnych życia, którą mogli im ofiarować swą wielkodusznością. Świat nadal pełen był niebezpieczeństw, które musieli pokonać, aby przedrzeć się do siebie, bez znaczenia jak wielką cenę przychodziło za to zapłacić. Droga była jasna i oczywista, musieli podążać nią prosto do celu. Znali tę drogę, podświadomość dyktowała im każdy kolejne krok i intuicyjnie wiedzieli, w którym kierunku powinni go postawić.
- Jestem tuż obok. – sam przerwał ciszę, krótkich zdaniem. Które róże poniosły dalej, prosto do niej. Wyczuwał jej obecność, czuł, że lada moment stanie przed nim i spojrzy na jego postać w całej okazałości. Dumną, chłodną i nieprzystępną, lecz dojrzy w nim to, czego dostrzec nie mogło wielu. Widziała przez maski, które przydzierał na twarz, zakładając jedną za drugą, skrzętnie manewrując w labiryncie kłamstw, kierując się tym, co sam ułożył we własnej głowie.
- Odnajdziesz mnie. – ponownie wyrzekł słowa, wiedząc, że tylko kilka chwil dzieli ich od siebie. Kilka kroków. Kilka róż.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: [SEN] Różany labirynt [odnośnik]29.04.22 0:02
Jestem tuż obok.
Róże niosły szept, niosły głos w szeleście liści, w kolorze czerwieni. Spojrzała na nie, a te pięły się dalej ponad jej głową, po ścianach, po ziemi w jej stronę. Przyspieszyła kroku uciekając przed pnączami, które chciały pochwycić jej kostki.
Odnajdziesz mnie
Kolejny szept, a z płatków zaczęła kapać krew, pojedyncze krople spadały niczym rubiny na ziemię i barwiły ją niebezpiecznie.
Szelest roślin nabierał na sile, zaciskał wokół niej niebezpieczny krąg, z którego nie będzie mogła uciec. Droga stawała się coraz trudniejsza.
Miała podążać za szelestem róż, za kroplami krwi, które znaczyły trasę jaką obrała. Obejrzała się za siebie, a wielkie pnącza róż tworzyły niebezpieczną acz piękną ścianę, która mogła ją poranić.
Księżyc zasłonięty przez zieleń liści jedynie majaczył w tle, ledwo przedzierając się przez gęstwinę.
Czuła zagubienie, straciła orientację, gdzie miała zmierzać?
Skręciła, ale zaraz natrafiła na brak przejścia, zawróciła i spostrzegła, że jej stopy zostawiają krwawe ślady na śnieżnobiałym i chłodnym marmurze.
Znalazła się w punkcie bez wyjścia. Nie mogła się cofnąć, nie mogła też iść przed siebie.
Dźwięk kruszonego szkła.
Spojrzała w dół.
Pod nogami miała pęknięte drobiny lustra, które barwiły powoli krople krwi spadające na ziemię z pochylających się nad nią róż.
Podeszła do zielonej ściany cierni i kwiatów.
Wychyliła się i dostrzegła w oddali korytarz prowadzący do niego
Była tego pewna.
Róże trzęsły się im bardziej podchodziła do ściany. Ta jednak nie chciała jej puścić.
Ułożyła dłonie czując jak kolce wbijają się w jasną skórę dłoni.
-Nadchodzę… - Powiedziała cicho i zacisnęła palce na kolcach. Syknęła kiedy się wbiły, a cienka stróżka krwi popłynęła po jasnej dłoni. Szarpnęła mocniej pnącza, zaczęły puszczać, ale domagały się więcej.
Musiała zapłacić cenę.
Cenę krwi.
Zamknęła oczy czując jak łzy bólu zbierają się pod powiekami, ale szarpała dalej pnącza, pozwalała aby kolce wbijały się w miękką część dłoni, aby raniły, aby krew kapała na ziemię.
W końcu puściły i stworzyły przejście przez które przeszła.
Była blisko. Czuła to i rzuciła się biegiem przez korytarz, który zrobiły róże i krew, która prowadziła do niego.
Spostrzegła wysokie krzesło i na nim ciemną postać w otoczeniu róż.
Podeszła wolniej, nie zważając na to, że z dłoni wciąż kapała krew.
-Jestem.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
[SEN] Różany labirynt E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: [SEN] Różany labirynt [odnośnik]08.05.22 22:40
Ciemność kłębiła się za jego plecami, powoli rozlewając się po posadzce jak ciemny gęsty dym. Okrywała cierniste krzewy róż. Nicość przepełniona ciszą. Oczekiwanie dłużyło się, każda chwila trwała wieczność, jedna oddalona od drugiej milczeniem ukrytym w mroku. Dźwięk kroków stawał się coraz bardziej wyraźnie, słyszał je ledwie z oddali, a po chwili stały się donioślejsze. Wiedział, że jest blisko, coraz bliżej niego, coraz bliżej dzielenia wspólnej chwili. Droga, którą musiała przemierzyć, aby ponownie stanąć przed jego obliczem była długa, żmudna i opłacona krwią. Droga przez ból i cierpienie, która prowadziła prosto w słodkie objęcia mroku.
Słodki zapach krwi wypełnił pomieszczenie. Patrzył na nią bez wyrazu, aby po chwili – gdy znalazła się bliżej – wstać. Ciemny płaszcz zdawał się być jednością z mrokiem za jego plecami, powolnie zalewał wysokie krzesło, pnące się róże obok niego i wszystko, co znajdowało się za jego plecami. Odziana w głęboką czerń kobieta była jego odpowiedzią. Nie potrzebował przeciwieństwa, światła w ciemności, drogowskazu. Wiedział, że była jedynym słusznym wyborem, słuszną odpowiedzią i słuszną decyzję. Podążała drogą ku niemu, poszukiwała wśród mroku i cierni. Zrobił krok w jej stronę, spoglądając spod maski na jej twarz, czując zapach krwi, która rytmicznie kapała na posadzkę, pochłaniana przez czerń i mrok. Była tutaj przed nim tylko dlatego, że chciała tu być. Chciała znaleźć się w tym miejscu, obok niego.
- To dopiero początek naszej drogi. – głos był niski, spokojny, a ciemne oczy widoczne spod maski intensywnie wpatrywały się w tęczówki Primrose. Ujął jej dłoń, powoli i swobodnie podnosząc ją do góry. – Jesteś gotowa? – spytał, patrząc jak krew budzi jego palce. Gotowa do poświęceń, gotowa do trudu i ciężaru drogi, która dopiero przed nimi się otwierała. Przekręcił głowę powoli w bok. Tylko do niej należała decyzja czy wspólnie wkroczą w ciemność, czy ten początek będzie ich początkiem czy może końcem? A może właśnie teraz stali na rozdrożu i ostateczna decyzja dopiero zapadnie.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: [SEN] Różany labirynt [odnośnik]09.05.22 9:26
Róże, krzesło, podłoga, sufit zaczynały być pochłaniane przez mrok, który stał się jednością z jego płaszczem. Nie rozumiała jeszcze tego, ale zdawało się, że za plecami mężczyzny majaczy jakaś postać. Daleka, nieosiągalna ale tkwiła tam wpatrując się w dwójkę czarodziejów otoczonych różami i mdlącym zapachem krwi.
Jej krwi.
Nie drgnęła gdy wstał, nie cofnęła się, a jedynie czekała wpatrując się w oczy utkwione pod maską.
Dawał jej jeszcze wybór, by mogła zawrócić, by mogła wycofać się z tego układu.
Czy chciała wkroczyć na nieznaną jej drogę, niepewną, taką której nie była w stanie zaplanować do końca?
Dłonie pokaleczy jeszcze nie raz, zostawi za sobą krwawe ślady na idealnie białym marmurze. Tak jak teraz cienkie linie szarłatu przecinały jasną skórę jej dłoni i nadgarstka.
Gdy ujął ją poleciały niżej wnikając w rękaw ciemnej sukni, stając się z nią jednością, nie plamiąc jej.
Postąpiła jeszcze krok do przodu powoli wyciągając dłoń ku masce.
Niespiesznie ujęła ją i zsunęła z twarzy mężczyzny odzianego w całkowitą i absolutną czerń.
-Tylko wtedy kiedy nie będziesz ukrywał się przede mną. - Powiedziała cicho, niemal szeptem ale głos jej był dobrze słyszalny; delikatny a jednocześnie mocny. -Żadnych kłamstw.
Maska upadła na ziemię pochłaniana przez ciemność, która otoczyła ich całkowicie.
Nie było już róż, nie było marmurów, ani gwiazd i księżyca. Droga za nią zamknęła się całkowicie. Sukni nie dosięgał jeszcze mrok, majaczył przy granicy materiału. Tak jak ona balansowała na granicy, która kusiała, a Primrose z każdym dniem coraz śmielej kierowała ku niej wzrok. Teraz skupiona na Mathieu.
Podjęła decyzję choć nie wiedziała gdzie to ją zaprowadzi, gdzie się uda wraz z nim, jakie los im zgotuje niespodzianki; była gotowa się z nimi zmierzyć.
-Zaufasz mi? - Zapytała i spojrzała na swoją dłoń pokrytą ranami od kolców oraz pnączy. Teraz on musiał zdecydować czy potrafi kroczyć obok niej, czy jest gotów podzielić się swoim światem z kimś innym. Z kimś kto światłem nie miał się stać.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
[SEN] Różany labirynt E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
[SEN] Różany labirynt
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach