Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Sylwester 57/58
AutorWiadomość
Sylwester 57/58 [odnośnik]07.05.22 21:12
Sylwester 57/58 9d721e87d545a0ad9f1fcbab8ab924a0

__

- Myślę, że się nada - wycenił krytycznie wyrastające z ziemi ośnieżone skarpy będące najpewniej skałami. W naturalny sposób łagodziły napór śnieżnej zawiei, a co ważniejsze ograniczał widoczność ogniska gdyby te zostało rozpalone. Z drugiej strony przestrzeń była otwarta w stronę iglastych drzew przeplatanych nagimi, smutnymi pniami liściastych. Teren był wyżynny, niedaleko znajdowały się góry więc taki krajobraz nie zaskakiwał. W okolicy nikogo nie było. Sprawdzili to kilkukrotnie.
Anthony zsunął się leniwie z końskiego grzbietu. Nogi zapadły się w śniegu. Sięgał połowy łydek. Czarodziej początkowo oparł się o siodło, a więc i samego wierzchowca, z nieco marudnym grymasem twarzy. Czuł się zmęczony, zesztywniały i zziębnięty. Głód właściwie przestał  już robić na min wrażenie. O ile w towarzystwie innych był powściągliwy nie chcąc burzyć wyobrażenia o sobie, tak przy Samuelu robić tego nie musiał. Nie było sensu - przy kimś, kto znał cię lepiej i dłużej niż własną różdżkę. Pozwalał więc sobie na zwyczajność. A ta zwyczajność objawiała się w okazywaniu od czasu do czasu (ale w sposób wyjątkowo regularny), że bez względu na to ile tygodni będzie musiał spać pod gołym niebem, ruszać się nieustannie całymi dniami goniąc lub będąc gonionym, mając w bagażu jedynie 3 koszule na krzyż na zmianę... to nie jest styl życia do którego pokornie się kiedykolwiek przyzwyczai.
Kiedy zregenerował nieco siły, odsuną się od żywej, skubiącej jego rękaw podpory. Machnięciem różdżki zaklęciem wybudził silny podmuch wiatru który porwał nadmiar śniegu, innym odsunął na bok resztę tworząc niemałą skarpę. W kolejnym ruchu roztoczył wokół barierę chroniącą przed pogodą dzięki czemu mróz był znośniejszy- Ostatnio ja zbierałem drewno - przypomniał niby mimochodem, choć drugi pewnie doskonale zdawał sobie już sprawę , że był w tym cel - Anthony nie był skory dziś do zbierania chrustu. Aura "posprzątałem nam ziemię więc zbierz trochę patyków" była wyjątkowo... jednoznaczna. Jakby na potwierdzenie swoich planów Skamander klikną językiem w podniebienie zachęcając swojego kopytnego towarzysza do podejścia. Chciał poluzować zapięcia ogłowia, ściągnąć siodło i się zadomowić.


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Sylwester 57/58 [odnośnik]16.05.22 23:55
Chłód wdzierał się pod skórę, gdy wiatr podczas lotu szarpał połą niedopietego płaszcza. Kaptur już dawno został zerwany podmuchem, a kaskada czarnych pasm rozsypała się wokół niby potargana aureola. Gdy w końcu buty zaryły o śnieżną czapę, zapadając go aż po kolana, wypuścił świszczące powietrze i w pierwszej kolejności, zbierając rzemieniem włosy do góry - Nada - powtórzył za kuzynem równie zdawkowo, wysupłując z torby prowizoryczny niezbędnik, tylko kątem oka obserwując poczynania Anthonego, gdy w końcu przepatrolowali okolicę ich dzisiejszego postoju i zabezpieczyli miejsce ku przestrodze potencjalnych intruzów. Samuel niemal z namaszczeniem wyciągnął ramiona na boki, rozciągając zesztywniałe podczas lotu mięśnie, które jęknęły bólem, przypominając o przedłużającym się zmęczeniu i nieustannej wędrówce.
Zrzucił magiczny tobół na odśnieżony fragment ziemi, lokalizując od razu miejsce, w którym miało goreć ognisko. Westchnął przeciągle, wznosząc spojrzenie do góry, gdy kuzyn rzucił w jego kierunku znajomą, przerzucaną nawzajem dyspozycję - A ja ostatnio gasiłem ogień - burknął, chociaż w słowach trudno było znaleźć urazę. I mimo to, obrócił się na pięcie, zarzucając na głowę kaptur wilgotny od śniegu - Tylko wyjmij suchary - machnął ręką na odchodne, wskazując swój plecak i ostatecznie, samemu szybko lokalizując wystarczająco wysuszone drewno, by posłużyło za rozpałkę i nocny ogień. Wrócił pod skarpy z podwójnym naręczem, magią podciągając też fragment powalonego piorunem drzewa. Mogli przetrwać ciepłą noc.
Płomień buchnął równie szybko, rozgrzewając osłoniętą od wiatru przestrzeń - Mam mleko w torbie - przypomniał sobie, z pewnym entuzjazmem wyciągając rondel, w którym znalazła się bieląca zawartość i podsuwając po dłonie kuzyna - Tylko podwieś wyżej tym razem, bo wykipi i zostaniemy z tym czarnym czymś - odezwał się z powątpiewaniem, krytycznie na towarzysza, pamiętając pierwsze próby. Odnalazł prowizoryczne pieńki, które miał posłużyć im za tymczasowe siedziska. Wyciągnął nogi przed siebie, bliżej ognia, odsuwając pokusę, by ściągnąć ciężkie buciory - Mam wrażenie, że jak skończę 30-stkę, to magicznie mi coś trzaśnie w plecach od samego machania różdżką - burknął, zerkając na Anthonego, wplatając braterską złośliwość. Nie planował jednak wdawać się w głębsze utarczki. Obaj byli zmarznięci i zmęczeni. I podobno, był sylwester. Przechylił głowę, na dłużej utrzymując wzrok na jasnowłosym aurorze - Widujesz czasem Melanie? - wyrzucił absolutnie bez kontekstu, sklejając w głowie własne, radosne wieści. Na święta, zdąży już uprzedzić siostrę i rodziców i póki co, poza Anthonym, nie planował bez przyczyny dzielić się wieścią, że został ojcem. Jakieś 2 lata temu.


Darkness brings evil things
the reckoning begins
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I've come too far, to go back now
I'll never close my eyes
OPCM : 54
UROKI : 31
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Sylwester 57/58 9l89Y7Y
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340
Re: Sylwester 57/58 [odnośnik]20.05.22 23:40
Anthony uniósł oszronioną brew by wyrazić wątpliwość co to uznania wymienionej zasługi. Wygaszenie paleniska w zimowej zawiei przy kilkunastu stopniach mrozu nie wydawało się czymś wymagającym specjalnych pokładów energii. Był gotowy nawet podjąć się dyskusji, lecz szczęśliwie dziś nie tylko on był skory do oszczędzania energii - rozeszli się podejmując się niemo rozdysponowanych obowiązków.
Będąc przykucniętym przy palenisku niechętnie sięgną do leżącej nieco dalej torby kuzyna. Do rondla przelał mleko i podwiesił je nad paleniskiem zgodnie z sugestią. Wyżej. - Nie wyolbrzymiaj. Mleko nie zmienia barwy od przegotowania. Będzie śmierdziało i wykipi ale to ta wykipiała warstwa po odparowaniu, która zostanie na ściankach rondla przypali się od temperatury. Sama zawartość rondla nie - wyjaśnił ze stoickim spokojem. Przez cały ten czas stał pochylając się nieco nad prowizoryczną kuchenką. Mieszał drewnianą łyżkę w kolacji pilnując by równomiernie nabierała temperatury. Poruszył nieco zesztywniałymi barkami, a zaraz potem obejrzał się przez ramię na bruneta, któremu poświęcił uwagi na trzy okrążenia łyżką wokół krawędzi garnka - Jeśli chcesz trochę wziąć mnie pod włos za to, że zmarnowałem ostatnim razem twój prowiant to to mnie nie rusza - tak, przekroczy zaraz trzydziestkę. Tak strzykało mu w kościach. Nie widział jednak korelacji - Po trzydziestce będzie czterdziestka, po czterdziestce pięćdziesiątka - nic nadzwyczajnego. Powiem nawet więcej: to nie od lat, a ciągłej jazdy w siodle, braku łóżka z porządnym materacem i bycia zasypywanym pod gruzami sprawia, że coś ci strzykać może częściej niż rzadziej - by podkreślić sens wypowiadanych przez siebie prawd pomachał pouczająco drewnianą łyżką w kierunku Samuela. Za chwilę się jednak zamyślił na poważnie - Im więcej się ruszam tym mniej sprawny się czuję. Jak tym jest ta cała kondycja to zaczynam nabierać wątpliwości co do tego, czy to aby na pewno zdrowe. Przez to też zastanawiałem się czy nie zmienić podejścia do moich... naszych działań - przysiąść w jednym miejscu, zarządzać ludźmi za linią frontu. Przynajmniej do wiosny. Matka przy każdej możliwej okazji przypomina, że mam dom ale nie jestem przekonany... - przygarbił się nad kociołkiem. Siorbną z łyżki gorącego naparu. Gestem drugiej ręki nakazał Samuelowi podać kubek. Tęsknił za odrobina normalności - Somerset nie jest złą bazą wypadową ale wiesz, jaka jest... - Bez względu na upływ lat, czy też przelewanej przez ręce krwi, postrzegała go jako swojego aniołka. Co gorsze, on sam nie potrafił odmawiać jej tej drobnej przyjemności i przeważnie poddawał się matczynemu rozpieszczaniu. Może właściwie bardziej niż to jaka ona była, zdawał sobie sprawę z tego jaki on sam był wobec niej - Bardziej od tego, że byłaby za blisko boję się, że jeszcze przyznałbym jej w pewnym momencie rację. Sam Wiesz W Jakiej Sprawie. Trzymanie się Derbyshire wydaje się bezpieczniejsze - westchną uśmiechając się sztywno. Ulubiony temat każdego spotkania - zamiast na kurs aurorski powinien pójść na administrację... Nie wiedział, czy gdyby podjął za młodu taką właśnie decyzję to czy dziś faktycznie byłby w innym miejscu. Wyobraźnia podpowiadała mu, że pewnie byłoby to spokojniejsze i cieplejsze miejsce. Ale czy na pewno?
Anthony zmoczył suchara w ciepłym mleku po tym jak usiadł na pieńsku wyściełanym moherowym pledem.
- Jak mam możliwość, a Roselyn ma humor - tak. Minęło w zasadzie już prawie dwa lata od mojego powrotu. Czasem, trochę się mijamy. Wydaje mi się, że wciąż ma do mnie żal, lecz już wyczerpała złość. Jest ostrożna przez co nasze spotkania przypominają nieco niezręczne kontakty biznesowe niż to co było kiedyś. Może jeszcze dwa kolejne lata i będzie względnie normalnie - wzruszył ramionami - wątpię jednak by udało nam się zejść. Nasze oczekiwania co do wyobrażenia rodziny są inne. Jest bardziej charakterna i mniej skora na ustępstwa niż kiedyś. Całkiem pociągające - podsumował z tajemniczym zamyśleniem. Upił gorącego mleka. Zamyślił się i spojrzał na Samuela z zainteresowaniem - Skąd jednak z twojej strony to pytanie. Jak na razie jesteś za biedny by móc nazywać się stryjkiem mojej córki - zauważył nieco złośliwie.


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Sylwester 57/58
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach