Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Uważaj pod nogi
AutorWiadomość
Uważaj pod nogi [odnośnik]16.06.22 23:04
Koniec kwietnia 1957

Zawsze sądził, że do pierwszego własnego domu wprowadzi się w innych okolicznościach. W swoich wyobrażeniach miał wtedy co najmniej trzydzieści-parę lat (dla Steffena był to już odpowiednik wieku średniego), bo przecież miał zamiar spędzić najbliższą przyszłość na zagranicznych wyprawach dla Banku Gringotta. Potem, po spełnieniu wszystkich marzeń łamacza klątw, mógłby założyć gdzieś rodzinę - było to myślą równie abstrakcyjną jak bycie trzydziestokilkulatkiem, bowiem choć Steffen uwielbiał dziewczyny, to uwielbiał je przede wszystkim z dystansu. Najlepiej takiego bezpiecznego, czyli gdy bezkarnie podziwiał je w postaci szczura. W żaden lubieżny sposób, mama by go z a b i ł a (gdyby wiedziała, że jej syn jest nielegalnym animagiem - wtedy też by go zabiła - ale nie wiedziała, a poza tym tata musiałby jej wyjaśnić co to właściwie znaczy), ale gdy wodził za nimi maślanym wzrokiem w Hogwarcie to czasem zauważały i potem się rumienił i potem koledzy się z niego śmiali. A na żywo krępował się z nimi rozmawiać! Opanowanie sztuki animagii podczas siódmego roku w szkole otworzyło przed nim całkowicie nowe perspektywy - wspaniały świat kobiecych plotek. Podsłuchiwał wszystko i wszędzie, podłapując tematy interesujące płeć niewieścią, poznając wszystkie szkolne plotki i romanse, oraz dowiadując się, że fuksjowy i fioletowy to dwa różne kolory. Dziewczyna, której fuksjowy szalik kiedyś skomplementował i tak nie przyjęła jego zaproszenia na Bal Zimowy, ale po latach obył się z babskim światem na tyle, by zaimponować redaktorce "Czarownicy" i załapać dodatkową fuchę.
Grosz do grosza, dużo pracy i mało życia towarzyskiego poza wypadami z kolegami, nowa praca w Gringottcie (spełnienie marzeń każdego klątwłamacza, ale dobre wieści sprzed dwóch tygodni nie cieszyły go jakoś tak, jak powinny) i nagle było go stać na własny dom w wieku dwudziestu-jeden lat. Tyle, że wcale nie chciał kupować tego domu.
Chciał mieszkać w Londynie, w mieszkaniu po tacie, jak zwykle. Sam - przeważnie, bo w zimie wprowadził się do niego Anthony żeby oszczędzić na czynszu. Zbierał na pierścionek zaręczynowy, a Steffen miał romantyczną duszę i dobre serce, więc oddał koledze kanapę na "kilka miesięcy". Konkretnie - trzy miesiące.
Drugiego kwietnia obydwoje spakowali manatki i zamieszkali u rodziców Anthony'ego. W teorii Steffena nikt nie ścigał, w teorii nikogo nie interesował, w teorii nikt o nim nie wiedział, ale Cattermole i tak bał się wracać. W panice wziął zwolnienie chorobowe z Ministerstwa, a potem siedział jak wryty na kanapie państwa Bell, gorączkowo zastanawiając się, co teraz. Miał mamę mugolkę, działał w Zakonie Feniksa, nikt nie wiedział, ale gdyby ktoś wiedział to dołączyłby przecież do leżących na londyńskich ulicach trupów. Albo musiał uciekać jak szczur, jako szczur.
W końcu wszyscy się uspokoili. Państwo Bell zdecydowali się wyjechać za granicę. Willric, brat Steffena, ściągnął do siebie państwa Cattermole. Dom Bellów był piękny i miał ładny ogród, wszyscy potrzebowali pieniędzy, Steffen w panice wybrał gotówkę z Gringotta (jeszcze zanim dostał tam pracę) żeby nie przepadła, a potem wszystko zaczęło się układać.
Sfałszował dane podczas rejestracji różdżki, pozostał w Londynie, przekonał się, że nikt go nie ściga. Upewnił się, że rodzice są bezpieczni. Kupił dom państwa Bell - wszystkim to odpowiadało, on i potrzebowali gotówki, on bał się mieszkać w stolicy po tym wszystkim. Raz zdołał się nawet napić wina z Anthonym i jego narzeczoną, bez stresu.
Potem Anthony się wyprowadził, dom stał się zbyt duży i zbyt pusty, a Steffen uświadomił sobie, że zbyt młodo i zbyt szybko kupił dom, którego nawet nie wybrał, w dodatku będąc tam zupełnie sam. Zaczął sobie uświadamiać też inne rzeczy - że wymarzona praca wcale magicznie nie sprawiła, że jest szczęśliwy i że Bank Gringotta to raczej nudne obowiązki, a nie ekscytujące wyprawy. Może byłyby ekscytujące, przed wojną, ale - no właśnie.
Wybuchła wojna. Z każdym tygodniem docierało to do niego coraz mocniej, bo chyba z pierwszych tygodni pamiętał tylko strach i nadzieję, że jakoś to się skończy. Teraz godził się już z myślą, że młodość i marzenia skończyły się przedwcześnie - nie wyobrażał sobie już siebie jako szukającego amazońskich skarbów łamacza klątw, a skupiał się raczej na tym, czego potrzebuje od niego Zakon Feniksa. Jako jeden z nielicznych mógł teraz swobodnie bywać w stolicy, musiał utrzymać swoją przykrywkę.
W pracy zachowywał pokerową twarz, uśmiechnął się nawet w odpowiedzi na żart jakiegoś klienta o truciu mugolaków. Potem obserwował jak tamten chłopak, w jego wieku, spotyka się pod bramą banku z jakąś ładną dziewczyną i jej rodzicami, jak wszyscy odchodzą uśmiechnięci (oprócz dziewczyny, ale Steff był zbyt przygnębiony by to zanalizować, jak miał w zwyczaju) i czuł się strasznie źle. Podczas bezsennych nocy wyobrażał sobie, że kiedyś ktoś się dowie i po niego przyjdą, więc zaczął wtedy eksperymentować z pułapkami - przed domem i w ogrodzie. Nie miał zbyt wielu gości, poza tym potrafił nastroić magię tak, by była nieszkodliwa dla wszystkich znajomych. Może kiedyś uznałby, że Duna tuż przed wejściem jest chyba zbyt dramatyczna, ale od kilku tygodni żył w stresie, to był jego pierwszy dom z podwórkiem, a tą pułapkę uwielbiał zbyt mocno żeby dwa razy się nad tym zastanowić. Zresztą, zaklęcie Duna już raz ocaliło mu życie, więc pułapka nada się w sam raz do obrony przed magiczną policją!
Tak przynajmniej sądził, dopóki pewnego popołudnia nie zaskoczył go głośny, kobiecy krzyk dobiegający zza drzwi wejściowych. Po chwili dołączył do niego szczurzy pisk - Pimpuś, szczur Steffena, reagował tak gdy chciał przed czymś ostrzec swojego pana przyjaciela i zapominał, że Steff rozumie go tylko wtedy gdy sam przyjmie szczurzą formę.
-Co... - zdziwił się, powoli odkładając słownik run - a potem oprzytomniał i szybko pobiegł do wejścia. Zamaszyście otworzył drzwi, które chyba uderzyłyby kogoś, kto stałby teraz w progu - ale nieznajoma wcale nie stała w progu, a w ruchomych piaskach.
Chyba przez sekundę był zbyt zdziwiony, by zareagować.


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Uważaj pod nogi
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach