Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
[PZ] Derrick "Dirk" Doge
AutorWiadomość
[PZ] Derrick "Dirk" Doge [odnośnik]26.06.22 22:30
Derrick "Dirk" DogeMetryka
Czystość krwi: Półkrwi
Zajęcie: ochroniarz Corneliusa Sallow, były członek (wyższej rangi) Patrolu Egzekucyjnego
Status majątkowy: Średniozamożny
Data urodzenia: 3.07.1902
Wzrost: 189
Waga: 85
Cechy charakterystyczne: Wysoki wzrost, szorstkie dłonie poprzecinane niewielkimi bliznami od dawnych bijatyk, kilka blizn po magicznych pojedynkach na torsie i plecach.

Wygląd
Ponadprzeciętni wysoki, barczysty mężczyzna o siwiejących, niegdyś ciemnobrązowych włosach i dziwnie pustych, zielonych oczach. Poorana zmarszczkami twarz odznacza się surowymi rysami i ubogą mimiką, co - w połączeniu z tendencją Derricka do utrzymywania ciągłego kontaktu wzrokowego i niechęcią do zabierania głosu - potrafi wywoływać w rozmówcach poczucie dyskomfortu.

Biografia

Wychowałem się w Londynie, jako jedyne i nieślubne dziecko ubogiej charłaczki. Niewiele wiem o dziadkach, chyba nigdy się im nie przelwało i zerwali z matką kontakty gdy urodziłem się ja. Pani matka spędzała całe dni w pracy, służąc w domu państwa Crabbe, ale w domu i tak się nie przelewało. Czasem towarzyszyłem jej w pracy - byłem cichy, spokojny i grzeczny, prawie niewidzialny. Nikt nigdy nie zauważa służby, ale po skończeniu szkoły panienka Dianthe zaczęła przypatrywać mi się coraz uważniej, a spojrzenie jej zielonych oczu było coraz smutniejsze. Miałem dziesięć lat, gdy odwiedziła nas wieczorem. Nawet z twarzą skrytą pod kapturem, nie pasowała do naszej obskurnej sutereny. Była elegancka i piękna - o dekadę starsza, wydawała mi się najpiękniejszą istotą na ziemi. Rozmawiały z matką przyciszonymi głosami, potem coraz głośniej - matka płakała, a ja nigdy nie widziałem panienki Dianthe takiej zdenerwowanej i poruszonej. -Cokolwiek o tym nie sądzi mój ojciec, mam posag, mam narzeczonego - pomożemy wam. Ma talent magiczny, na pewno dostanie list z Hogwartu, nie może pozostać… tutaj. - zadecydowała ze stanowczością niepodobnej znanych mi kobiet. Matka mogła kupić mi wyprawkę do Hogwartu, a po ślubie panienki Dianthe wakacje zacząłem spędzać w Shropshire. W teorii pomagałem w stajniach, razem z innymi dziećmi służby, ale pan Sallow uczył mnie polować i poświęcał mi więcej uwagi. Na prośbę panienki Dianthe, niewątpliwie - zawsze się mną interesowała, nawet gdy sama została matką. Z perspektywy czasu rozumiem, że nigdy nie powinna była mi pomagać, ale zawsze była zbyt wrażliwa. Zawsze pilnowała też, żebym się dobrze uczył. Gdy okazało się, że mam ponadprzeciętny talent do Obrony Przed Czarną Magią i numerologii, zapłaciła nawet za prywatne lekcje w wakacje. Odradzono mi karierę naukową, tacy jak ja potrzebują pewnej pracy.

Od razu po skończeniu szkoły dostałem pracę w Patrolu Egzekucyjnym i postanowiłem jak najlepiej wykorzystać szansę, którą dostałem od losu. Piałem się wyżej i wyżej, zdobywając kolejne awanse dzięki obowiązkowości i ponadprzeciętnym zdolnościom z zakresu obrony przed czarną magią - po latach nadzorowałem już własną grupę młodych rekrutów. Byłem surowy, ale zawsze dbałem o swoich ludzi, zdobywając sobie ich lojalność. Nawet teraz dawni protegowani darzą mnie szacunkiem i chętnie dzielą się informacjami.
Oczywiście, bardzo dyskretnie przymykałem też oko na pewne aspekty prawa, które kłóciły się z moją lojalnością wobec dobroczyńców. Na prośbę Dianthe sam znalazłem młodemu Corneliusowi nauczyciela legilimencji, czarodzieja z Nokturnu, którego z braku dowodów nie mogłem przymknąć za kradzież i nigdy nie wydałem aurorom. Panicz Sallow w ścisłym sekrecie pomógł mi w kilku śledztwach, a dowody zdobyte dzięki tamtym… „zeznaniom” znacznie pomogły mojej karierze.

Ożeniłem się z rozsądku z czarownicą półkrwi i zapewniłem żonie oraz dzieciom przyzwoite życie. Takie, o którym sam w dzieciństwie nie mogłem pomarzyć. Nigdy nie brakowało nam jedzenia, a córki nie musiały nosić ubrań z drugiej ręki. Prędko wydałem je za mąż za starszych od nich czarodziejów o stabilnym dochodzie. Derek, jedyny syn, wstąpił moim śladem do Patrolu Egzekucyjnego. Kochałem go, bardziej niż dziewczęta i żonę (to dobre kobiety, ale całkowicie przeciętne, poznałem w życiu tylko jedną nieprzeciętną kobietę). Zrobiłbym dla niego wszystko.
Dianthe też zrobiłaby dla swoich synów wszystko, a podejścia do dzieci nauczyłem się przecież od niej. To, jak złamała ją śmierć Solasa, złamało mi serce. Zachorowała, a życie stało się ciemniejsze, ale miałem już przecież swoje życie.

Myślałem, że to dobre życie, dopóki tamta metalowa maszyna nie zabiła mojego syna. Za rządów Ministra Longbottoma nie można było liczyć na żadną sprawiedliwość, więc próbowałem znaleźć tamtych mugoli na własną rękę. W trakcie śledztwa pobiłem kogoś na śmierć, wszystko wyszło na jaw, zwolniono mnie z pracy. Panicz Cornelius wyciągnął wtedy do mnie rękę i dzięki jego talentom znaleźliśmy wszystkich winnych. Po dojściu do władzy Ministra Malfoya rozważałem powrót do pracy, ale byłem taki zmęczony, a bez Dereka nic w Ministerstwie nic nie było takie samo. Miałem czas na odświeżenie dawnych zainteresowań, znów zaczytałem się w księgach o numerologii. Trochę dorabiałem na polowaniach na mugoli, nadal miałem sieć kontaktów wśród dawnych podwładnych i kolegów.

A potem panicz Cornelius pogodził się wreszcie z rodzicami, został bohaterem wojennym. Nigdy nie byłem z niego taki dumny, a Dianthe pojaśniała pomimo choroby. Wiem, że kolejna strata by ją zabiła i wiem, jak to jest stracić dziecko. Gdy dowiedziałem się, że Cornelius dostaje listy z pogróżkami, zaoferowałem mu swoją pomoc. Gdyby Derek nadal żył, pewnie też zostałby bohaterem, a ja walczyłbym u jego boku. Ale mojego syna już nie ma, muszę więc zadbać o syna Dianthe.

Ciekawostki
• Nikt nie wie, kim był ojciec Derricka - Dianthe, Dirk i Cornelius domyślają się prawdy, ale nigdy nie mówią o niej głośno.
• Choć Cornelius lubi sprawdzać lojalność otaczających go ludzi, nigdy nie próbował wtargnąć do wspomnień Derricka - jego oddania jest całkowicie pewien. Szczególnie, odkąd odczytał jego emocje na widok własnej matki. Od tamtej pory ich też już nie sprawdza.
• Jego syn został potrącony przez pijanego kierowcę, ale Dirk nie do końca rozumie jak działają samochody.

Powiązania
Derrick był niegdyś ślepo oddany matce Corneliusa, która dzięki dobremu sercu i swojej pozycji zapewniła młodszemu bratu bękartowi służącej godziwą edukację. Corneliusa zna od dziecka i jest mu szczerze oddany, nie tylko dzięki wymienianym regularnie przysługą, ale przede wszystkim dzięki więzom krwi.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 31+4 (różdżka)
Uroki:11+1 (różdżka)
Czarna magia:00
Magia lecznicza:00
Transmutacja:00
Eliksiry:00
Sprawność:6Brak
Zwinność:5Brak
Reszta: 0
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
AngielskiII0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
Historia MagiiI2
KłamstwoI2
NumerologiaII10
PerswazjaI2
SpostrzegawczośćII10
SkradanieI2
ZastraszanieII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Odporność magicznaI5
Wytrzymałość PsychicznaI2
Savoir-vivreI2
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Neutralny--
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Brak-0
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI0.5
Walka wręczI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 0
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
[PZ] Derrick "Dirk" Doge Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
[PZ] Derrick "Dirk" Doge
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach