Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
[sen] Skacz jak żabka
AutorWiadomość
[sen] Skacz jak żabka [odnośnik]05.07.22 19:35


Pierwsze dni września były ciepłe. Siedząc na błoniach, przy wielkim jeziorze, można było oddychać pełną piersią. Rozłożyć się na trawie, pozwolić włosom rozlać się na jej źdźbłach i chłonąć wszystkie dźwięki wokół: rozmowy podekscytowanych uczniów, inkantacje czarów, wybuchy magicznych zabawek. To był jej Hogwart. Miejsce tak magiczne, że aż nie chciało się z niego wychodzić.
Aida czuła jednak, że coś jest nie do końca w porządku. Hen daleko, za murami zamku, działo się coś złego. Śmierć i zniszczenie, które stopniowo coraz bardziej zbliżało się do szkoły. Nie pasowało jej to – przecież w prawdziwych czasach jej nauki w Hogwarcie nie odczuwała tak mocno zagrożenia. Sen jednak rządził się swoimi prawami. Przynajmniej teraz, tutaj, we śnie, była w bezpiecznej przystani, w której kompletnie nic jej nie groziło.
Wiedziała, że czeka na kogoś. Na kogo? Kogoś bliskiego, kogoś, kogo nigdy nie widziała, a jednak ta osoba miała się pojawić, aby wspólnie dokonać czegoś niemożliwego. Czuła to, choć nie potrafiła sprecyzować, czym takim to powinno być.
Orientując się w swojej niewiedzy, usiadła gwałtownie. Musiała się przygotować do zadania. Chwyciła w rękę różdżkę. Przyjrzała się jej. Była czarna niczym węgiel, taka jak zawsze. Miała więcej zarysowań, niż w czasach szkolnych mieć powinna, ale to nie wzbudziło żadnych podejrzeń nastoletniej panny Lyon.
W końcu wstała z miejsca, rozprostowując czarną, szkolną szatę. Wciąż trzymając w ręce różdżkę, chwyciła frotkę i przewiązała nią swoje ciemne włosy. Niedługi, koński ogon był znacznie wygodniejszy. Wzięła kolejny głęboki oddech. Czuła narastające napięcie. Będzie się tyle działo…
W końcu odwróciła się na pięcie w stronę zbliżającej się postaci. Uśmiechnęła się szelmowsko, spoglądając na uczennicę pierwszego roku.
Gotowa dowiedzieć się, co naprawdę oznacza „Hogwart”, siostro? – spytała, unosząc brew. Sama nie wiedziała, skąd właśnie te słowa pojawiły się w jej ustach, ale to nie miało znaczenia. Razem odkryją każdą tajemnicę szkoły i trafią wspólnie na okładki „Proroka Codziennego”, jako najodważniejsze i najwybitniejsze uczennice szkoły dla magicznych. Czemu? Nie miała jeszcze pojęcia, ale to w tej chwili zdawało się nie mieć żadnego znaczenia.


Ostatnio zmieniony przez Aida Lyon dnia 08.07.22 19:33, w całości zmieniany 1 raz
Aida Lyon
Zawód : prace dorywcze, chórzystka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Ohimè! di guerra fremere
L’atroce grido io sento,
Per l’infelice patria,
Per me, per voi pavento
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej
 Struggete le squadre dei nostri oppressori
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11225-aida-lyon-budowa https://www.morsmordre.net/t11237-radames#345885 https://www.morsmordre.net/t11238-aida#345886 https://www.morsmordre.net/f423-dolina-godryka-jaskinia https://www.morsmordre.net/t11240-skrytka-bankowa-nr-2459#345888 https://www.morsmordre.net/t11239-aida-lyon#345887
Re: [sen] Skacz jak żabka [odnośnik]05.07.22 19:44
     Wszystko było tak nowe i tak straszliwie inne. Niebo przybierało złą barwę a i temperatura była nie ta. Mała czarownica nawykła do bezlitośnie piekącego słońca osądzającego z nieboskłonu maluczkich niby boskie oko czy codziennych koncertów cykad, którym wtórowały charakterystyczne skrzeki nadmorskiego ptactwa. Hogwart był jednak miejscem zgoła odmiennym od tego, w którym spędziła pierwsze dziesięć lat swej egzystencji na tym żałości padole. W tamtym momencie Melisie wydawało się, iż była to najlogiczniejsza rzecz na świecie, wszakże skoro rozpoczęła całkowicie nowy rozdział w swoim życiu, to czy i otoczenie nie powinno się do tejże zmiany dostosować i, cóż, zmienić?
     Podświadomie wiedziała, że jej celem nie jest tylko zwykły spacer nad brzegiem jeziora, że gdzieś zmierza. Do kogoś. Nogi niosły ją naprzód właściwie same, tak jak gdyby do poruszenia się nie potrzebowały nawet jej woli. Może rzeczywiście tak było, w końcu nic tu nie było prawdziwe. Melisa na chwilę przymknęła oczy, gdy złociste promienie słońca wynurzywszy się zza jasnych chmurek, złożyły ciepły pocałunek na jej licu. Nieświadomie się uśmiechnęła, ciesząc się resztkami lata. To była jej ulubiona pora roku, co chyba dało się stwierdzić na pierwszy rzut oka. Młoda dziewczyna rozkwitała w cieple i świetle, więdła zaś w zimnych, deszczowych miesiącach, gdy niebo spowijały ciężkie chmury. Papá zawsze zresztą powtarzał, że oczy Melisy najpiękniej wyglądają w słońcu, jak jego miniaturowe repliki. Pasowały do Hiszpanii tak, jak i te, błękitne, starszej siostry do Anglii.
     Siostra… Zarówno samo słowo, jak i idea idąca za nim były Melisie tak obcymi, że niemal nieznanymi. Nawykła do bycia jedynaczką, los jednak postanowił spłatać jej figla. Miast zaskoczenia przepełniała ją jednak radość i ekscytacja. Oto miała wreszcie zaufaną towarzyszkę, krew z jej krwi. Coś trwałego w samym środku wojennej zawieruchy.
     — A mam jakieś inne wyjście? — odpowiedziała na pytanie drugiej czarownicy, śmiejąc się trochę jakby nerwowo. Zmierzyła siostrę ciekawskim wzrokiem, dostrzegając wszystkie te drobne podobieństwa między nimi. Piegowate policzki. Podobnie zaokrąglone nosy. Ciemne włosy. Nie dość, by od razu dało się dostrzec łączące je pokrewieństwo, lecz zdecydowanie gdy raz się o nim dowiedziało, nie dało się nie widzieć tylu wspólnych cech. Nie zwlekając długo, Melisa podeszła bliżej, by klapnąć na trawie zaraz obok drugiej czarownicy.
     — Czekałaś na mnie — stwierdziła nie unosząc na koniec głosu, by nadać swemu głosowi pytającego tonu. Wiedziała, że ich spotkanie nie było przypadkowe. Że miało do niego dojść.
Melisa De Leon
Zawód : wiedźmia strażniczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I’m gonna take you down with me
Better run while you can
OPCM : 12 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11249-melisa-de-leon#346127 https://www.morsmordre.net/t11275-furia https://www.morsmordre.net/t11281-relki-melki#346786 https://www.morsmordre.net/t11267-melisa-de-leon
Re: [sen] Skacz jak żabka [odnośnik]05.07.22 20:25
Uśmiechnęła się szelmowsko w stronę młodszej siostry.
Nie – powiedziała po prostu. – Czekałam – przyznała. – Ale już nie będę dłużej. Trzymaj tempo! – powiedziała, wyrywając się przed siebie. Nie rozumiała w pełni po co. Wiedziała jedynie, że tak trzeba było zrobić, aby dotrzeć do celu, który napisał im los. Dwie siostry, dawniej rozdzielone, inne, lecz w pewnym sensie tak podobne, musiały przeżyć wspólny chrzest, aby ponownie stać się rodziną. W końcu cóż zespaja bardziej, niż wspólna przygoda?
Biegła, lecz wcale nie czuła zmęczenia. Jej tętno nie przyspieszało, a otoczenie wokół zmieniało się szybciej, niż byłoby to możliwe. Mimo prędkości nie była w stanie się potknąć, chociaż trawa na błoniach nie była przecież idealnie równa. We śnie to po prostu nie miało znaczenia, nie było istotne. To emocje rządziły wydarzeniami, a te chciały ją teraz unieść w radości ze znalezionego członka rodziny, choć strach zalegający gdzieś w podświadomości tłumił tę szaloną euforię.
Wtem zatrzymała się przed potężnym drzewem, tuż na skraju Zakazanego Lasu. Czuła jego wiek i majestat. Gdyby stary dąb był człowiekiem, na pewno przypominałby Albusa Dumbledore’a bądź innego potężnego czarodzieja. Ale był tylko drzewem. Albo i nie?
Niespodziewanie roślina poruszyła koroną. Wtem wydała z siebie dźwięk, jakby westchnięcie. Jej kora zaczęła drżeć, a na ziemię spadło kilka zwiędłych liści. Aida uniosła wzrok ku górze. Dostrzegła, że jedna z gałęzi jest chora.
To nasze pierwsze zadanie – odparła z czcią w głosie. – Musimy pomóc władcy lasu. Jego gałąź choruje i trzeba ją obciąć, nim zaraza się rozprzestrzeni. – Opuściła wzrok i spojrzała na siostrę: – Czy nie braknie nam odwagi, by dotknąć króla drzew? – Niespodziewanie zmieniła ton głosu na dziecięcy i radosny: – Lubisz się wspinać?
Nim zaczęła naukę w Hogwarcie, brakowało jej towarzyszy do takich zabaw. Dlatego nigdy nie podjęła zbyt wielu prób wchodzenia na drzewo, choć paru gryfonów na przestrzeni lat próbowało jej się tego nauczyć. To była chyba jednak umiejętność, którą trzeba było posiąść we wczesnym dzieciństwie. Dla niej było już za późno, albo tak przynajmniej jej się wydawało.
Aida Lyon
Zawód : prace dorywcze, chórzystka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Ohimè! di guerra fremere
L’atroce grido io sento,
Per l’infelice patria,
Per me, per voi pavento
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej
 Struggete le squadre dei nostri oppressori
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11225-aida-lyon-budowa https://www.morsmordre.net/t11237-radames#345885 https://www.morsmordre.net/t11238-aida#345886 https://www.morsmordre.net/f423-dolina-godryka-jaskinia https://www.morsmordre.net/t11240-skrytka-bankowa-nr-2459#345888 https://www.morsmordre.net/t11239-aida-lyon#345887
Re: [sen] Skacz jak żabka [odnośnik]05.07.22 20:27
     Gdzieś pomiędzy ostatnimi słowami, jakie opuściły usta siostry, a jej nagłym zerwaniem się do szaleńczego biegu Melisa stwierdziła, że ta musiała narodzić się z jakiejś driady, czy innego, dzikiego i magicznego stworzenia. Mała czarownica nawet w nie-rzeczywistości nie traciła wciąż swego głęboko zakorzenionego sceptycyzmu. Nieufność niby korzenie drzewa wplotła się w jej istotę zapuszczając swe macki nawet tam, gdzie nie sięgał rozsądek. Z drugiej jednak strony było coś dziwnie porywającego i inspirującego w rączym biegu siostry. Dołączyła do niego tak, jak wedle baśni śmiertelnicy byli zmuszani do przyłączenia się do Dzikiego Gonu i przez chwilę nie liczyło się nic poza szalonym pędem. Ciemne loki falowały za nią niczym flaga plątając się w niemalże niemożliwe do rozczesania kołtuny, w tamtej jednak chwili wcale jej to nie martwiło. Czuła się wolna jak nigdy.
     Wtem, jakby znikąd, wyrósł przed nią falujący i szumiący, żywy masyw Zakazanego Lasu. To miejsce nawet i pośród sennych mar budziło w Melisie jakiś niewytłumaczalny niepokój, głęboko zakorzenioną chęć wycofania się. Test. Zrozumiała, że to musiał być test. Wiedziała już dobrze, że w życiu nic nigdy nie przychodziło łatwo. Że o wszystko, co miało jakąś wartość, trzeba było walczyć. Zatem i teraz podjęła walkę ze swymi obawami nie chcąc, by siostra ją zostawiła. Podświadomie oczekiwała, że jeśli za nią nie podąży, ta odejdzie. Melisa nie chciała zostawać sama, nie znowu, wyprostowała się zatem przywdziewając na twarz wyraz fałszywej pewności siebie.
     — Madre zawsze powtarzała, że takie rzeczy nie przystoją młodym damom — oznajmiła z cichym chichotem, podchodząc do masywnego drzewa, by przyjrzeć się mu dokładniej. Bystry wzrok już wyszukiwał sęki i zgrubienia na korze, za które można by się złapać, by wejść wyżej. Wbrew swym wcześniejszym słowom Melisa wcale nie była taka zielona we wspinaniu się po drzewach. Czego matka zabraniała, ojciec pozwalał. Ba, pozwalał, sam ją podsadzał i bił brawo, gdy jako kilkuletni szkrab zdołała wspiąć się na wyższą gałąź. Potem sam do niej dołączał i razem podziwiali zachody słońca nad zatoką. Tymczasem jednak miłe, chociaż zacierające się już, wspomnienia ustępowały miejsca budzącemu się entuzjazmowi. Gdyby zdolna była w tamtym momencie do logicznej analizy swoich działań, z pewnością nie rozumiałaby tej radosnej ekscytacji. Szczęśliwie jednak nie dane jej było zbyt wiele rozmyślać w sennej marze.
     — Pójdę pierwsza — oznajmiła odważnie mając nadzieję, że zaimponuje tym siostrze. Czuła że to ważne i łapiąc się zwisających niżej gałęzi miała nadzieję, że nie zrobi z siebie pośmiewiska. Drzewo, jak gdyby wyczuwając jej niepewność, zatrzęsło się zrzucając Melisę na ziemię. Dziewczynka przygryzła dolną wargę spoglądając na starszą siostrę z obawą, że ta ją wyśmieje albo odrzuci. Sny wywlekały na wierzch jej najgorsze obawy, zawsze tak było, od kiedy ojciec zabrał ją z Hiszpanii.


Melisa De Leon
Zawód : wiedźmia strażniczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I’m gonna take you down with me
Better run while you can
OPCM : 12 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11249-melisa-de-leon#346127 https://www.morsmordre.net/t11275-furia https://www.morsmordre.net/t11281-relki-melki#346786 https://www.morsmordre.net/t11267-melisa-de-leon
Re: [sen] Skacz jak żabka [odnośnik]05.07.22 20:28
Słysząc słowa przyrodniej siostry nienaturalnie, szybko i gwałtownie przekrzywiła głowę.
Od kiedy jesteś młodą damą? – spytała, ponownie wracając do nienaturalnego tonu, zbyt dojrzałego na nastoletnią uczennicę. – Tam są damy – wskazała grupę siedzących na błoniach Ślizgonek. – My to tylko marny proch pod ich pantofelkami, na który nawet nie zwracają uwagi.
Wzięła głęboki oddech, czując, jak płuca wypełnia jej ciężka woń lasu. W tym otoczeniu nawet powietrze wydawało się gęstsze.
Melissa mogła mówić jedno, jednak historia toczyła się swoim torem, więc ostatecznie musiała zrobić drugie. Zgodziła się, podeszła do drzewa, a Aida obserwowała, jak młodsza siostra próbuje pomóc władcy lasu, stojącego na straży porządku w zakazanym dla uczniów miejscu.
Idź – potwierdziła, ruszając krok w krok za nią.
Okazało się, że wchodzenie po drzewach jest zaskakująco łatwe. Tak jak nie czuła zmęczenia w trackie szaleńczego biegu, tak i nic nie męczyło ją w trakcie wspinaczki. Łapała się kory niczym mrówka. Nie potrzebowała wcale szczególnego podparcia, tak jakby jej dłonie pokrywała jakaś kleista substancja. Tyle że nie potrafiły sięgnąć gałęzi, bo stary król lasu zdawał się być wyższy za każdym razem, gdy posuwała się w górę.
Musimy być od niego szybsze, Mel! – krzyknęła do siostry. – Jak żabki, patrz! – Wskazała palcem. Faktycznie na drzewie pojawiły się setki płazów, które zaczęły wspinać się po nich. Drzewo przybrało zieloną barwę, a zwierzątka wyprzedzały dwie siostry, wydając z siebie głośne rechoty. W końcu ich dźwięk stał się tak głośny, że jeśli Melissa i Aida miały się nawzajem słyszeć, musiały zacząć do siebie krzyczeć.
Aida czuła, jak jej serce mocno bije w piersi. Poczuła nagły przypływ strachu. A co, jeśli nie uda im się wykonać zadania i uratować starego drzewa? Czy wtedy będą godnymi czarownicami, dobrymi uczennicami Hogwartu? Czy nie utracą przypadkiem różdżek? Nie mogła, nie chciała nie umieć czarować. Przecież jeśli nie magia to w prawdziwym życiu będzie czekać ją tylko nędza i kryjąca się tuż za nią śmierć. A może już nie żyła?
Aida Lyon
Zawód : prace dorywcze, chórzystka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Ohimè! di guerra fremere
L’atroce grido io sento,
Per l’infelice patria,
Per me, per voi pavento
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej
 Struggete le squadre dei nostri oppressori
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11225-aida-lyon-budowa https://www.morsmordre.net/t11237-radames#345885 https://www.morsmordre.net/t11238-aida#345886 https://www.morsmordre.net/f423-dolina-godryka-jaskinia https://www.morsmordre.net/t11240-skrytka-bankowa-nr-2459#345888 https://www.morsmordre.net/t11239-aida-lyon#345887
Re: [sen] Skacz jak żabka [odnośnik]05.07.22 23:34
     Niczym ciemniejące niebo gdy słońce przesłonią ciężkie chmury, sposępniało i oblicze małej czarownicy. Była damą... Kiedyś. Teraz najwyraźniej fakt, iż nie należała do jednego ze starych, czarodziejskich rodów a magiczną krew płynącą w jej żyłach rozrzedzała i ta mugolska, deklasował ją jako osobę. Młody umysł jeszcze nie do końca to pojmował czy, tym bardziej, rozumiał. Nie uważała się za gorszą. Nie czuła się gorsza. Może dlatego towarzystwo siostry tak bardzo przypadło jej wtedy du gustu. Między ich dwójką nie było żadnego osądzania, żadnego wartościowania. Czuła wręcz namacalną aurę serdeczności, którą roztaczała wokół siebie starsza czarownica. Była ona niczym ciepło bijące od domowego paleniska - kojące i przynoszące poczucie bezpieczeństwa. Czuła, że jest w domu.
     — Nie ma zatem powodu, by i im poświęcać jakąś uwagę — odrzekła wzruszając ramionami i szybko odwracając od rzeczonej grupki wzrok. Nie widziała nawet z tej odległości ich twarzy, nie dostrzegała haftu na szatach, a jednak jakimś cudem po prostu wiedziała z jakiego domu pochodziły. Wiedza pojawiała się w jej głowie ot tak, po prostu, niczym puzzle układane boską ręką. Ona zaś była tylko układanką czekającą na to, aż się ją ukończy. Bezwolnie. Bezwiednie. Wprawione raz w ruch koło nabrało rozpędu i teraz toczyło się same, jej zaś pozostawało jedynie poddać się prądowi i obserwować, cóż wydarzy się za chwilę. Badając granice własnych możliwości na chwilę po prostu przysiadła na trawie, nie podnosząc się jeszcze po upadku i po prostu obserwując poczynania siostry. Widziała, że ta się wspina, że sięga coraz wyżej lecz, jednocześnie, dalej pozostaje w tym samym miejscu, niby w jakimś koszmarze, w którym śniącemu tylko się wydaje, iż idzie przed siebie, lecz tak naprawdę stoi ciągle w miejscu oblepiony gęstą ciemnością, która pęta go coraz ciaśniej. Czarne maski zaciskając się dookoła struchlałych członków unieruchamiając je na dobre a potem zmierzają dalej, wpełzając do środka przez usta, nos i uszy. Milknie słuch, oczy przestają widzieć a nozdrza wyłapywać wonie...
     Melisa mogłaby przysiąc, że przez chwilę czuła, jak pochłania ją ta żarłoczna ciemność. A potem zamrugała, raz i drugi. I nagle znowu była tu i teraz. Czy raczej tam i wtedy. Gdzieś i kiedyś. Słońce pieściło jej piegowate policzki a wiatr mierzwił włosy, bawiąc się nimi swymi niewidzialnymi, delikatnymi palcami. Widziała coraz wyraźniej potężny masyw drzewa, a na nim - sylwetkę siostry. Skrzek żab przybrał na sile, gdy w jej uszach ustało dudnienie krwi dotąd zagłuszające wszystko. Słyszała wszystko teraz aż nazbyt wyraźnie.
     — A-a-ale ja nie jestem żabką! — zawołała w odpowiedzi na słowa Aidy czując, jak zamazuje jej się wizja od łez zalewających oczy. Bała się, że siostra ją porzuci. Że niczym magiczna żabka odskoczy gdzieś daleko, gdzie Melisa jej nie sięgnie.
     — Nie umiem czarować — dodała nieco ciszej, opuszczając bezradnie ramiona. Nagle z jej głowy wyparowały wszystkie zaklęcia, które dotąd poznała. A może w ogóle ich tam nigdy nie było? Im bardziej starała się skupić próbując odgrzebać z zawiłych meandrów pamięci jakiś czar, który pozwoliłby jej nadążyć za starszą czarownicą, tym mniej pamiętała. W jej głowie wykiełkowała bolesna, kłująca idea wpijając się w jej myśli niczym dorodny komar, by spić z nich całą radość. A może tak naprawdę nigdy nie umiała czarować? Może ojciec się pomylił zabierając ją tutaj i zaraz przyjdzie ktoś, by odesłać ją na powrót do Hiszpanii?
     — W-wróć! — krzyknęła do siostry desperacko, czując się, jakby tonęła a ta była jej kołem ratunkowym.


Melisa De Leon
Zawód : wiedźmia strażniczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I’m gonna take you down with me
Better run while you can
OPCM : 12 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11249-melisa-de-leon#346127 https://www.morsmordre.net/t11275-furia https://www.morsmordre.net/t11281-relki-melki#346786 https://www.morsmordre.net/t11267-melisa-de-leon
Re: [sen] Skacz jak żabka [odnośnik]08.07.22 19:29
Aida dobrze czuła się w towarzystwie żab. Dla większości ludzi, których spotkała, były na swój sposób obrzydliwe. Oślizgłe i niedające się złapać, nawet jeśli z odległości nie były tak znienawidzone, jak ropuchy. Dla Lyon były jednak czymś na wskroś dobrym. Ich przyjemne rechotanie kojarzyło się jej z zachodzącym słońcem i beztroskim czasem nad jeziorem, w towarzystwie bliskich osób. Z latem, młodością i inspirującą muzyką. No i z bezpieczeństwem, przede wszystkim z nim. To w końcu w żabkę zmieniał się jej dobry duch, jej patronus. Dlatego ich obecność wcale nie wzbudzała w szkolnej uczennicy strachu, nawet jeśli w rzeczywistości, w tamtych czasach, nawet nie wiedziała, czym to zaklęcie jest.
Jak nie? – spytała siostry, słysząc jej pytanie. Melissa nie miała się czego bać i musiała to wkrótce zrozumieć. – Spójrz, ja jestem, to ty chyba też! – powiedziała, widząc, że jej własna dłoń zmieniła się w nienaturalnie dużą, żabią łapkę. To jednak nie wzbudzało w niej grama strachu. Wiedziała, że tak po prostu powinno być.
Zaczęła poruszać się szybciej, szybciej od młodszej Melissy. Nawet nie zauważyła kiedy, w którym momencie, znalazła się przed nią.
Umiesz, nauczysz się! Różdżka cię poprowadzi – obiecała, wciąż wchodząc w górę. Nie pomyślała o tym, że jej młodsza siostra może być zbyt wolna. Że może się przestraszyć i jej nie dogonić. Nigdy wcześniej nie miała przecież siostry. Jeszcze nie rozumiała, z czym wiąże się ta rola. To było jeszcze przed nią.
Dlatego gdy usłyszała prośbę o pomoc, zatrzymała się jak wryta. Chwilę zajęło jej pojęcia znaczenia tego słowa. Krótkiego, ale przepełnionego emocją młodszej od niej dziewczynki. W końcu jednak spojrzała w dół i bez wahania wyciągnęła dłoń w stronę ciemnowłosej. Obydwie odziedziczyły włosy po wspólnym ojcu. A może matka Melissy też była szatynką?
Chodź!
Czekała, aż siostra chwyci jej rękę, aby obydwie, wspólnie, mogły wznieść się ku samej koronie drzewa, aby pomóc królowi zakazanej puszczy. Jeśli im się uda, szkoła na pewno je doceni. Hogwart w końcu nie był zwyczajnym zamkiem. Miał w sobie duszę, nie tylko dlatego, że krążyły po nim duchy. Myślał, żył. Nagradzał tych, którzy wykazywali się odwagą i karał młodych czarodziejów, którzy snuli niecne plany i nie wykonywali swoich zadań. A przynajmniej w to właśnie Aida wierzyła we śnie i w trakcie pierwszych lat nauki. Z czasem rzeczywistość okazała się zdecydowanie mniej baśniowa.
Aida Lyon
Zawód : prace dorywcze, chórzystka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Ohimè! di guerra fremere
L’atroce grido io sento,
Per l’infelice patria,
Per me, per voi pavento
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej
 Struggete le squadre dei nostri oppressori
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11225-aida-lyon-budowa https://www.morsmordre.net/t11237-radames#345885 https://www.morsmordre.net/t11238-aida#345886 https://www.morsmordre.net/f423-dolina-godryka-jaskinia https://www.morsmordre.net/t11240-skrytka-bankowa-nr-2459#345888 https://www.morsmordre.net/t11239-aida-lyon#345887
Re: [sen] Skacz jak żabka [odnośnik]13.07.22 21:43
     Zamrugała oczami krzywiąc się z konsternacją. W krainie słów słowa miały namacalny wpływ na rzeczywistość, gdy zatem Aida o tym wspomniała, zaraz i jej cielesna powłoka poczęła stawać się jakaś taka... Żabia. Zielonkawa i dziwnie gładka, jednak nie oślizgła. Nie tak do końca. Inna, lecz w pewien zrozumiały, mający sens sposób. Wtedy i tam rzeczą najoczywistszą i najsensowniejszą zdawało się zostanie żabą, aby wskoczyć razem z siostrą na drzewo. Melisa nawet nie próbowała tego kwestionować, gdy nagle jej perspektywa poczęła się zmieniać, a horyzont rosnąć w oczach. Tak po prostu być miało i musiało.
     Wciąż jeszcze była nieco zlękła, nieco przestraszona, że zostanie sama, lecz płazi umysł powoli odrzucał wszelkie człowiecze troski zastępując je rodzącą się w kończynach potrzebą, by ruszyć dalej zwinnymi susami. Mała czarownica poddała się jej cała pozwalając instynktowi powieść się naprzód, głos siostry był jej przewodnikiem a żabia dłoń trzymająca jej własną - ratunkową liną.
     — Co teraz? — zawołała, gdy już znalazły się dość wysoko, by zieleniejących poniżej źdźbeł trawy nie dało się policzyć. Instynktownie czuła, że to jej siostra była główną bohaterką tej opowieści, że jej samej los tego dnia narzucił rolę przybocznej, która zresztą Melisę w pełni satysfakcjonowała. Dobrze było dać się komuś poprowadzić, powieść w nieznane wierząc, że przewodnik ma czyste intencje i jej nie zdradzi. Jakże rzadkim bywało takie zjawisko w prawdziwym świecie.
     — Patrz! — dodała zaraz głośnym skrzekiem wskazującym błoniastą, zielonkawą łapą na jedną z gałęzi powyżej nich. Była ona cała sczerniała, dziwnie zeschła i jakby pozbawiona życia. Hasające po całym pniu ich siostry-żabki tej jednej gałęzi zdawały się unikać, nie pokrywał jej też miękki dywanik mchu porastający większą część pnia. Melisa zaczęła zastanawiać się, jakby niby miały uciąć chorą część drzewa. Były w końcu tylko małymi płazami! Zaraz jednak przez głowę przeszła jej myśl, że starsza siostra na pewno będzie wiedziała, że ona da radę.W końcu rolą starszego rodzeństwa było przecierać szlaki, młodszego zaś - wpatrywać się w nie z podziwem.


Melisa De Leon
Zawód : wiedźmia strażniczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I’m gonna take you down with me
Better run while you can
OPCM : 12 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11249-melisa-de-leon#346127 https://www.morsmordre.net/t11275-furia https://www.morsmordre.net/t11281-relki-melki#346786 https://www.morsmordre.net/t11267-melisa-de-leon
Re: [sen] Skacz jak żabka [odnośnik]16.07.22 23:06
Teraz, gdy były żabkami, faktycznie zaczęły wyglądać jak siostry. Identyczne, zielone i wcale nie różniące się kształtem, czego nie można było powiedzieć o ich ludzkich postaciach. Kilka lat starsza Aida była już przecież nastolatką, młodą kobietą, z coraz wyraźniej zarysowanymi kształtami. Melissa wciąż była dzieckiem i jeszcze potrzebowała na to odrobiny czasu, choć czas gonił ich wszystkich, dlatego pewnym było, że wkrótce dogoni też i ją.
Aida wiedziała, że musi wcielić się w rolę starszej siostry. Nie rozumiała jej do końca, jednak czuła, że ciemnowłosa dziewczynka nie jest w pełni pewna, że jest w niej zagubienie, którego nie potrafiła tak łatwo porzucić. Dlatego też musiała pokazać jej Hogwart od innej strony. Musiały stać się bohaterkami, które razem będą mogły pokonać każdą przeszkodę, jaka spotka ich w trakcie szkolnych zajęć. A pomoc staremu drzewu zdawała się pannie Lyon czymś wyjątkowo prostym i na swój sposób oczywistym.
Gdy siostra zadała pytanie, dziewczynka-żabka poczuła nagły przypływ zagubienia. Co teraz? Właściwie to… miała pokazać drogę, miała ją prowadzić, a sama na moment zagubiła się w tym chaosie. Miały pomóc temu staremu władcy lasu, jednak w jaki sposób?
Na całe szczęście siostra po chwili przyszła na pomoc. Wskazała gałąź, którą trzeba było odciąć, nim jej choroba rozprzestrzeni się na inne i zniszczy całe piękne, stare drzewo. Aida zdawała sobie jednak sprawę z tego, że jako niewielka żabka nie ma tyle siły, aby samodzielnie wyłamać konar. Dlatego spojrzała na siostrę, biorąc głęboki oddech. Hogwart to nie tylko budynek, nie tylko nauczyciele, dom czy zajęcia. To też współpraca wszystkich czarodziejów. Bez niej ten potężny gmach już dawno przestałby istnieć.
Różdżka, wyciągnij różdżkę! – powiedziała, sama to robiąc. Czy żaby miały ręce? W tym śnie najwyraźniej tak, doszukiwanie się logiki najwyraźniej nie miało większego sensu. To w końcu świat snu, w którym mogły być tym, kim tylko chciały, prawda? – Jesteśmy czarownicami, razem musimy dać sobie radę! – dodała, aby dodać siostrze otuchy. – Wycelujemy w gałąź razem na raz, dwa… TRZY!
Aida Lyon
Zawód : prace dorywcze, chórzystka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Ohimè! di guerra fremere
L’atroce grido io sento,
Per l’infelice patria,
Per me, per voi pavento
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej
 Struggete le squadre dei nostri oppressori
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11225-aida-lyon-budowa https://www.morsmordre.net/t11237-radames#345885 https://www.morsmordre.net/t11238-aida#345886 https://www.morsmordre.net/f423-dolina-godryka-jaskinia https://www.morsmordre.net/t11240-skrytka-bankowa-nr-2459#345888 https://www.morsmordre.net/t11239-aida-lyon#345887
[sen] Skacz jak żabka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach