Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Sypialnia
AutorWiadomość
Sypialnia [odnośnik]07.07.22 9:43

Sypialnia

Sypialnia położona jest na piętrze i właściwie nie wyróżnia się niczym specjalnym.



* * *
I bury my head in the sand and go on acting like it's all gone to plan. And I feel the sweat dripping down my neck, pretending it hasn't happened. And it hasn't happened yet.
Millicenta Goshawk
Zawód : wróżbitka, wytwórca kadzideł
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
she was life itself.
wild and free, wonderfully chaotic;
a perfectly put-together mess.
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +4
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11061-millicenta-goshawk#340439 https://www.morsmordre.net/t11254-cesarzowa#346161 https://www.morsmordre.net/t11256-niech-ja-ci-powroze#346166 https://www.morsmordre.net/f425-dolina-godryka-chata-na-uboczu https://www.morsmordre.net/t11255-skrytka-bankowa-2421#346163 https://www.morsmordre.net/t11257-millicenta-goshawk#346175
Re: Sypialnia [odnośnik]24.07.22 11:01
|2.04.1958

Hep!


Wyrwany głośnym czknięciem poczuł jak znów stopy odrywają się od ziemi, jak jest wciągany w wir teleportacji. Dobrze, że nie zjadł za dużo, chociaż parę razy już poczuł jak pstrąg podjeżdża mu do gardła.
Nagle gwałtownie zaczął spadać w dół, widział jak przed oczami rysuje mu się sufit po czym całym swoim ciężarem spadł na ziemię, a dokładniej na stolik, który musiał być zawalony rzeczami, które poleciały w górę wystrzelone niczym z procy.
-Kurwa… - powiedział ze złością czując jak plecami wali w lite drewno. Kolejne siniaki do kolekcji. Czknięcie oznajmiło mu, że to dopiero początek zabawy. Gdy się otrząsnął spostrzegł, że stoi przed nim kobieta z wysoko uniesionym krzesłem w dłoni gotowa go zaatakować. Natychmiast wyciągnął ramiona w geście obronnym. -Nie jestem wrogiem, nie atakuję, nie przybyłem z rabunkiem ani aby dobierać się do twojej czci! - Zawołał od razu gotowy bronić się przed wściekłością kobiety i też jej strachem. Nie jest niczym normalnym, że mężczyzna spada z nieba, a tym bardziej w czasie wojny. Ludzie różnie reagowali na niezapowiedzianych gości teraz. - Mam… hep… czkawkę tele… hep…. teleportacyjną… hep… kurwa. - Opadł z bezsilności na resztki stołu, zrezygnowany bo niezapowiedziane podróże zaczęły go trochę męczyć, a on sam chciał jedynie tego dnia odhaczyć papierkowa robotę. Ostatnie czego pragnął to bycie rzucanym po całej Anglii z jednego końca na drugi. -Kenneth Fernsby, przepraszam za najście. - Wysilił się na uprzejmość, bo nie zwykł się tłumaczyć tak wolał planować swoje niezapowiedziane dla kogoś wizyty. -Za chwilę pewnie mnie nie będzie.
Dziś morskie byty uznały, że pośmieją się z jego losu. Nie zdziwiłby się gdyby zaraz kolejne czknięcie nie przeniosło go gdzieś znowu. Teraz jedynie czekał aż kobieta jednak mu uwierzy  i nie będzie okładać krzesłem wyganiając z domu niczym niechcianego gryzonia, który dobiera się do zapasów. Choć nie pogardziłby czymś mocniejszym do picia, ponieważ zaschło mu już nieźle w gardle.
Kenneth Fernsby
Zawód : Marynarz, przemytnik
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.
OPCM : 15 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10073-kenneth-fernsby https://www.morsmordre.net/t10121-nereus#306722 https://www.morsmordre.net/t10122-devil-of-the-seas#306723 https://www.morsmordre.net/f380-dzielnica-portowa-horn-link-way-3 https://www.morsmordre.net/t10123-skrytka-bankowa-nr-2283#306724 https://www.morsmordre.net/t10127-kenneth-fernsby
Re: Sypialnia [odnośnik]25.07.22 17:50
W ostatnich dniach z braku lepszego zajęcia zaplanowała małe przemeblowanie w domu, ot, dla zwyczajnego odświeżenia i być może pozbycia się części niepotrzebnych gratów, które nazbierała przez lata jej ciotka. Przestawiała akurat krzesło, żeby dostać się do szafy, kiedy usłyszała cichy trzask, który nabrał w mgnieniu oka na sile, materializując tuż przed nią męską sylwetkę. Na pierwszy rzut oka nieznajomą, raczej niegroźną i chyba tak samo zdezorientowaną jak ona, chociaż w porównaniu z nią Kenneth nie miał tak zdziwionego wyrazu twarzy. Zamrugała kilkukrotnie wyraźnie zdumiona, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że po pierwsze trzyma w rękach krzesło, które mylnie mogło wskazać chęć do walki, a po drugie miała w sypialni nieznajomego mężczyznę. Wbrew pozorom nie zareagowała impulsywnie, jak zapewne większość z osób, które zdążył spotkać lub dopiero spotka, zamiast tego postawiła stołek z powrotem na ziemi i jakby nigdy nic rzuciła:
Czy mogę panu jakoś pomóc? – w jej głosie nie pobrzmiewała jednak łagodna nuta, bardziej sarkastyczna, ale nikt nigdy nie nauczył jej jak zachować się w przypadku czkawki teleportacyjnej i potencjalnego intruza w mieszkaniu z tegoż tytułu. Nie widziała jednak powodu, by mu nie wierzyć; nie miała w życiu zbyt wielu poważnych wrogów, którzy czyhaliby na jej głowę, nie miała pokaźnego majątku i wielkich zapasów w spiżarni, w teorii niewiele było osób, które celowo mogłyby jej przysłać mordercę do mieszkania, ale w praktyce świat krył w sobie wiele zagadek i pytań bez odpowiedzi. Słyszała też o czkawkach teleportacyjnych a raczej braku naukowych dowodów dlaczego występują i w jakich okolicznościach. Mimo to w takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem było zachowanie zimnej krwi i nie podejmowanie pochopnych działań: cóż by dobrego przyniosło rzucanie w niego krzesłem, skoro nie miała przy sobie różdżki a jej uderzenie nie zrobiłoby mu wielkiej krzywdy?
Na razie jednak jesteś tutaj, w moim domu, ściślej w mojej sypialni – zauważyła i dała mu chwilę na zorientowanie się, że siedział na jej zasłanym łóżku – i o ile nie mam nic przeciwko przystojnym mężczyznom, o tyle najpierw wolę ich poznać nim wejdą do mojego domu – nie przejmowała się, że jej słowa mogły zabrzmieć dwuznacznie, czy nieadekwatnie do sytuacji: w tych okolicznościach wszystko zdawało się być zwyczajnie nieadekwatne i podejmowanie wysiłku do zachowania chociaż pozorów poprawności wydawało się jej niepotrzebne. – Ile miejsc już odwiedziłeś? – spytała z ciekawości, bo skoro już postanowiła nie krzyczeć i wyganiać go z domu, to musiała poczekać aż minie chwila przed jego kolejnym zniknięciem.


* * *
I bury my head in the sand and go on acting like it's all gone to plan. And I feel the sweat dripping down my neck, pretending it hasn't happened. And it hasn't happened yet.
Millicenta Goshawk
Zawód : wróżbitka, wytwórca kadzideł
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
she was life itself.
wild and free, wonderfully chaotic;
a perfectly put-together mess.
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +4
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11061-millicenta-goshawk#340439 https://www.morsmordre.net/t11254-cesarzowa#346161 https://www.morsmordre.net/t11256-niech-ja-ci-powroze#346166 https://www.morsmordre.net/f425-dolina-godryka-chata-na-uboczu https://www.morsmordre.net/t11255-skrytka-bankowa-2421#346163 https://www.morsmordre.net/t11257-millicenta-goshawk#346175
Re: Sypialnia [odnośnik]28.07.22 21:58
Odłożyła krzesło na bok co go trochę uspokoiło więc opuścił dłonie, które wcześniej podniósł w geście obronnym. Czuł się jak ostatni głupek, ale cóż miał poradzić, tym razem nie wpakował się sam w taką kabałę tylko wredny los uznał, że sobie z niego zrobi rozrywkę. Jakby miało miał na głowie problemów.
-Już pani pomogła nie waląc mnie tym krzesłem. - Mruknął powoli wygrzebując się ze swojej nieszczęsnej pozy. Otrzepał dłonie o spodnie i upewnił się, że nadal ma przy sobie różdżkę. Dopiero miałby się z pyszna gdyby ją zgubił, chociażby w Kornwalii. Pracując dla Traversów musiałby się grubo tłumaczyć dlaczego właśnie t a m zostawił swoją różdżkę. -Nie mam nic przeciwko przebywaniu w sypialni pięknej kobiety, jednak wolę kiedy wchodzę do niej z własnej woli. - Odpowiedział w podobnym tonie, bo jak chociaż miał słabość do płci pięknej to cholerna czkawka nie sprzyjała uwodzeniu i bajerowaniu właścicielki mieszkania. Westchnął przeciągle i potarł dłonią brodę patrząc na kobietę uważnie. -Gdzie mnie… hep… wywaliło? - Zapytał w końcu irytując się kiedy czkanie przeszkadzało mu w wypowiedzeniu prostego zdania. Odruchowo podszedł do okna jakby widok z niego miał mu ułatwić zdobycie tej wiedzy nim ta mu odpowie. -Na razie jedno. Moja przygoda dopiero się zaczyna. - Odparł z przekąsem w głosie, ponieważ nie był zachwycony wizją tejże przygody. Na razie nie było tak źle. Trafił na dzieciaka, z którym zrobił włam do pokoju jego kuzyna, a teraz jest w domu czarownicy, która raczej podeszła do jego nagłego pojawienia się z czysto filozoficznym spokojem. Jeżeli będzie miał szczęście to uda mu się lądować głównie w takich miejscach, w co szczerze wątpił. Fernsby ostatnio zbierał niezłego pecha i bęcki po głowie od losu. Na jedną przyjemną sytuację otrzymywał trzy, które sprawiały, że humor psuł mu się na samo ich wspomnienie. -Masz coś do picia? Chociażby wody? - Zapytał jeszcze bo zaschło mu w gardle na tyle mocno, że musiał je spłukać. Czymkolwiek.
Kenneth Fernsby
Zawód : Marynarz, przemytnik
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.
OPCM : 15 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10073-kenneth-fernsby https://www.morsmordre.net/t10121-nereus#306722 https://www.morsmordre.net/t10122-devil-of-the-seas#306723 https://www.morsmordre.net/f380-dzielnica-portowa-horn-link-way-3 https://www.morsmordre.net/t10123-skrytka-bankowa-nr-2283#306724 https://www.morsmordre.net/t10127-kenneth-fernsby
Re: Sypialnia [odnośnik]31.07.22 12:29
Uniosła jedną z brwi, przyglądając się Kennethowi nieco z ukosa. Nie wyglądał na osobę, która zamierzała nagle się na nią rzucić, ale mimo to wolała pozostać ostrożna; chociaż wierzyła, że sprowadziła go do niej czkawka teleportacyjna, w dzisiejszych czasach ostrożności nigdy nie było za wiele.
Cała przyjemność po mojej stronie – nie dodała, że krzesło nie było na niego, tylko po prostu trafił tu w momencie małego przemeblowania. Nie musiał tego wiedzieć, poza tym w jej głowie pojawiła się dziwna myśl, że może i lepiej, żeby pomyślał, że była skłonna go walnąć drewnianym meblem, tak zwyczajnie dla zasady. Kolejną ripostę nieznajomego skwitowała ledwo dostrzegalnym uśmiechem i spierając się plecami o ścianę, skrzyżowała ręce pod biustem.
Do Doliny Godryka – jego twarz była podobna do nikogo, była niemal pewna, że nie widziała go na żadnym liście gończym, czy plakacie, którymi wyklejona była stolica, ani w żadnej dostępnej gazecie. Z drugiej strony, pomyślała, mógł być tym, który celowo nie wyróżnia się z tłumu, bo żył z łapania tych pierwszych, ale nawet jeśli tak było, to ona sobie niewiele miała do zarzucenia w tej kwestii. – Ach – wciągnęła powietrze przez zaciśnięte zęby – w tej sytuacji chyba przyda ci się coś mocniejszego – na szczęście sama nigdy nie miała okazji być dotkniętą przez czkawkę teleportacyjną, ale z zasłyszanych historii wnioskowała, że sporadycznie finał tej przygody był tragiczny. A jeśli on miał być tym wyjątkiem, to przynajmniej mogła podzielić się alkoholem dla podniesienia na duchu. – Mam bimber, mój sąsiad zamienił się w szalonego wytwórcę alkoholu; chodźmy do kuchni – zasugerowała i ruchem głowy wskazała wyjście z pokoju a kiedy znaleźli się przy schodach, przepuściła go przodem. Później skręcili do kuchni, gdzie czuła się nieco swobodniej niż w sypialni.
Gdybyś był głodny, to mogę jeszcze coś znaleźć do jedzenia – zaproponowała mu ostatni posiłek przed dalszą podróżą, w międzyczasie stawiając na stole dwie szklaneczki i bimber. Oczywiście podała mu też wodę, bo chociaż alkohol był alkoholem, tak tego wynalazku od sąsiada jeszcze nie miała okazji spróbować. Właściwie trochę się go obawiała – sam zapach sugerował, że jest na tyle mocny, że trzeba było go sobie dawkować w odpowiednich, małych porcjach. – Właściwie powinnam to od razu zaproponować, ale może wezwiemy uzdrowiciela, co? – było późno, jednak wiedziała, że na ludzi w Dolinie zawsze można było liczyć.


* * *
I bury my head in the sand and go on acting like it's all gone to plan. And I feel the sweat dripping down my neck, pretending it hasn't happened. And it hasn't happened yet.
Millicenta Goshawk
Zawód : wróżbitka, wytwórca kadzideł
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
she was life itself.
wild and free, wonderfully chaotic;
a perfectly put-together mess.
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +4
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11061-millicenta-goshawk#340439 https://www.morsmordre.net/t11254-cesarzowa#346161 https://www.morsmordre.net/t11256-niech-ja-ci-powroze#346166 https://www.morsmordre.net/f425-dolina-godryka-chata-na-uboczu https://www.morsmordre.net/t11255-skrytka-bankowa-2421#346163 https://www.morsmordre.net/t11257-millicenta-goshawk#346175
Sypialnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach