Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Kuchnia
AutorWiadomość
Kuchnia [odnośnik]02.08.22 13:28

Kuchnia

Miejsce, w którym kuszące zapachy przygotowanych przez panią Summers wypieków, mieszając się z wonią suszonych ziół. Skromna kuchnia urządzona w starokornwalijskim stylu; z niskim dachem i drewnianymi szafkami, z pewnością stanowiła królestwo gospodyni. Kuchnia znajduje się po lewej stronie na końcu korytarza, który swój początek ma przy drzwiach wejściowych. Szafki ułożone są w literę L. W centrum pomieszczenia znajduje się drewniany stół ręcznie zrobiony przez pana Summersa, który stanowi zarówno miejsce spożywania wszelkich posiłków, jak i jest przestrzenia do pracy gospodyni. To właśnie to pomieszczenie stało się sercem domu. Z kuchni jest możliwość wyjścia na ogród, schowany za niskim budynkiem.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kuchnia [odnośnik]03.08.22 22:25
siedemnasty maja

Wciąż czuł tępe wspomnienie bólu rezonującego w prawym ramieniu. Skrzywił się nieznacznie, przysiadając na dwóch schodkach przed wejściem do domu. W palcach obracał papierosa, którego od początku kwietnia trzymał na czarną godzinę. Cenna zdobycz, a właściwie podarunek do tej pory spoczywał spokojnie na dnie szuflady, wsunięty w papierośnicę. Czy to już ten czas? Płynnym ruchem odpalił ogień na zapalniczce, nie należącej do niego, podarowanej w czasie innej wojny. Po pierwotnym właścicielu pozostał jedynie zatarty grawer, inicjały? A może akronim?
Nieważne.
Niemalże z namaszczeniem wsunął ustnik między suche wargi. Pierwszy wdech przyniósł ulgę, widoczną na pociągłej twarzy, która teraz zdawała się dużo bardziej zmęczona. Widocznie pod oczami cienie jednoznacznie wskazywały na brak snu. Ten nie chciał przyjść. Bo powieki nie chciały się zamknąć. A gdy pozwalał sobie na zatopienie się w ciemności z jej zakamarków wyłaniały się cienie ciągnące za sobą inne demony, te które Alfie dobrze znał. Do momentu odstawienia Castora w bezpieczne miejsce, jego organizm był napędzany adrenaliną. Dobrze znane uczucie spinało mięśnie, nakazywało stawiać kolejne kroki. Mimo to czuł, że ten niepokój przyjdzie i zaciśnie długie szpony wokół jego klatki piersiowej. Wciśnie się pomiędzy żebra i zakłuje bólem odbierającym oddech. Cienie - czymkolwiek były - podrażniły zmysły, zburzyły chwiejny spokój myśli. Szorstkie dłonie dzisiaj zaognione pracą, przeczesały kosmyki włosów, które w promieniach słońca mieniły się złotem i srebrem. Od dwóch dni wprawiał je w ruch - uszczelniał okna od strony ulicy, majstrował przy zamku od drzwi wejściowych. I był przy tym milczący, zaciskał jedynie zęby jakby zatrzymywał za nimi wszystkie niewypowiedziane słowa, drażniące końcówkę języka.
Dlatego walczył ze sobą dwa długie dni, nim sięgnął po papierosa. Szczupła sylwetka skrywała się w kłębach papierosowego dymu.
Spokój.
A raczej jego marna namiastka, która pozwoliła uspokoić drżenie dłoni, które wolne od pracy trzęsły się z zimna. Gdy dym się przerzedził, pozwalając mu dostrzec twarze przechodniów, których witał skinięciem głowy, wśród obcych twarzy ujrzał tę, która od kilku dni wkradała się w jego myśli. - Castor! - zawołał, pierwszą sylabę wykrzykując przez zaciśnięte, trzymające papierosa, którego w trakcie wsunął między palce. Zastanawiał się, czy Castorowi udało się uzyskać potrzebną pomoc? Czy wszystko z nim w porządku? Podniósł się ciężko ze schodka, jakby na ramiona nałożono mu obciążniki. Dłonie oparły się na kolanach, pomagając mu w dźwignięciu się do pionu. - Dobrze cię widzieć - te słowa naznaczone były ulgą, chociaż zmarszczone brwi i znajdująca się pomiędzy nimi zmarszczka nadal wskazywały na zmartwienie. A może pozwalały się skupić? - Wejdziesz?
Alfie Summers
Zawód : pracownik drukarni
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcę krzyczeć z dała, a głos nie działa
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11093-alfred-summers#341784 https://www.morsmordre.net/t11126-i-m-gonna-soldier-on#342646 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f428-somerset-dolina-godryka-zapiecek https://www.morsmordre.net/t11140-alfred-summers#342750
Kuchnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach