Wydarzenia


Ekipa forum
Bagna Brenyn
AutorWiadomość
Bagna Brenyn [odnośnik]21.08.22 13:06
First topic message reminder :

Bagna Brenyn

Bagna Brenyn znajdują się w północnej części hrabstwa, na terenie Forest of Bowland – oraz w bliskim sąsiedztwie wioski o tej samej nazwie. Składa się na nie kilkanaście kilometrów kwadratowych wyjątkowo zdradliwych, leśnych mokradeł, których znakiem rozpoznawczym jest barwa: zacienione splecionymi gęsto gałęziami, głębokie jeziorka, wydają się być zupełnie czarne, nie licząc pojawiających się od czasu do czasu nad powierzchnią błędnych ogników.
Obcy rzadko kiedy zapuszczają się na same bagna, zdarza się jednak, że w ramach wyzwania wyprawiają się na nie dzieci, a wśród mieszkańców pobliskiej wioski znane są przede wszystkim ze względu na związaną z nimi legendę. Według starych opowieści, leśny teren zamieszkiwała kiedyś niewielka społeczność czarodziejów, których magia była ściśle związana z naturą: dzięki przekazywanej od pokoleń wiedzy, potrafili czerpać energię z samych roślin, wykorzystywać ich uzdrawiające właściwości i rzucać potężne zaklęcia, które chroniły ich przed intruzami – zgodnie z podaniami, do ukrytej w lesie wioski można było trafić wyłącznie mając za przewodnika jednego z jej mieszkańców. Wśród społeczności żyła Brenyn – czarownica piękna i odważna, na tyle, że niejednokrotnie zapuszczała się poza chroniony magicznie, rodzimy teren. Pewnego dnia na leśnej ścieżce spotkała czarodzieja, w którym zakochała się od pierwszego wejrzenia; zaciekawiony Brenyn i jej ludźmi, omamił ją obietnicami i zdobył jej zaufanie, namawiając, by pokazała mu wioskę. Młoda czarownica zaprowadziła go więc do ukrytej części lasu, opowiedziała o przepływającej przez drzewa magii, jednocześnie zastrzegając, że była to silnie strzeżona tajemnica. Czarodziej przyrzekł dochować sekretu, jednak skusiła go potęga – i zaledwie tydzień później przyprowadził do lasu swoich towarzyszy. Walka, która rozgorzała pośród drzew, była krwawa i długa; towarzysze zdradzieckiego czarodzieja używali magii czarnej i plugawej, a Brenyn, zorientowawszy się, że jej najbliżsi przegrywają, zdecydowała się na desperacki krok – sięgnąwszy po prastary rytuał, obudziła energię drzemiącą w drzewach, jednocześnie samej na zawsze się z nią wiążąc. Potężne rośliny zwróciły się przeciwko najeźdźcom, choć jednak udało się ich przegnać, to gdy bitwa dobiegła końca, przy życiu nie pozostał ani jeden mieszkaniec leśnej wioski. Legenda głosi, że Brenyn, ogarnięta żalem, wylała rzekę czarnych łez, które rozlały się po lesie, tworząc bagna – a w miejscu każdego poległego czarodzieja wyrosło wypełnione magią drzewo. Rytuał oraz związane z nim sekrety przepadły, ukryte na zawsze w chatce Brenyn – której od tamtej pory nikt nie był w stanie odnaleźć.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Bagna Brenyn [odnośnik]15.09.22 23:16
Czarne ptaszyska mknęły w stronę Rigela z ogromną prędkością, z szelestem skrzydeł przypominającym przewalającą się przez brzeg falę, z którą mieszały się narastające szepty; zbliżając się w stronę czarodzieja, zlały się w jedność, w czarną, nierówną plamę, której - jak się zdawało - nic nie było w stanie zatrzymać. Rigel miał tylko jedną szansę na obronę, adrenalina pulsowała w jego żyłach, ale kiedy uniósł różdżkę, żeby uchronić się przed atakiem, stało się coś dziwnego: tarcza rozbłysła przed nim jedynie na moment, po czym wybuchła - jasną falą rozchodząc się dookoła, omiatając polanę jak wybuch bladego światła. Garfield nie zdołał ochronić nieznajomego, jego bariera również się rozpierzchła, a w następnej sekundzie Rigel utonął w powodzi czerni, niknąc wszystkim z oczu - a samemu czując się tak, jakby dziesiątki ostrych dziobów i pazurów wbiło się w jego ciało, odrywając płaty skóry z szyi, twarzy i dłoni. Rany zapiekły, spływając krwią zalewającą oczy czarodzieja i wsiąkającą w ubranie. Nic nie dawało odganianie się od przeciwnika, ten był nieugięty - odlatując dopiero po ciągnącej się w nieskończoność chwili, i pozostawiając Rigela lewitującego chwiejnie na miotle, ogłuszonego tym, co właśnie miało miejsce.

Ale to nie był koniec jego kłopotów.

Błędnie rzucona tarcza ściągnęła na siebie uwagę - i nagle Rigel poczuł, że nieprzyjaciel otacza go z każdej strony, że w jakiś sposób - stał się dla niego widoczny jak na talerzu. Szepty wokół niego stały się głośniejsze, wściekłe, gniewne; cienie obrały go sobie za cel - a on wiedział, że jeśli szybko nie znajdzie schronienia, rzucą się na niego w ułamku sekundy.

To tylko post uzupełniający dla Rigela, tura toczy się dalej. Czas na odpis zostaje tym samym wydłużony do piątku do godz. 23:59 - post mistrza gry pojawi się w sobotę.

Rigel, atak cieni kosztował Cię 29 punktów żywotności (rzut). Nieudana tarcza ściągnęła na ciebie uwagę cieni - tym samym wszyscy inni są w tej turze wolni od ich ataków.

Jeśli chcecie napisać jeszcze jakieś posty - możecie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 9:42
Wiedział, też to czuł. Tez nie chciałby być u sam. Pogrążony w ciemności i koszmarze. Przyjazna dusza to coś więcej niż tylko szczęście. Znacznie więcej. Nie mógł pozwolić jej odejść, zniknąć, wypuścić jej. Kiepskim był obrońcą, ale jeśli wystarczająco mocno postara się jej nie zgubić, może nie zostanie tu sam. I nie umrze tu sam. A może wcale. Nerwowy uśmiech zagościł na jego twarzy na ułamki sekund, gdy przyznała — już trzeźwo i przytomnie — że wciąż kiepsko jej to wychodzi. No tak, był tu z nią, jakimś trafem. Mimo tego wszystkiego co miało dotąd miejsce, znów trafił na nią. Powiedziała o cieniach, o tym, że mąciły w głowach, a on nie potrafił tego wciąż pojąć. Gdy wspomniała o łzach zdawało mu się, że rozumiał, choć nie potrafił wciąż znaleźć rozwiązania. Łzy towarzyszyły ludziom od narodzin, aż po grób. Wyrażały prawdę, szczerość. Odzwierciedlały uczucia. Dziadek powtarzał mu zawsze, że mężczyźni nie płaczą, smutek muszą chować i ukrywać przed światem, by być siłą i podporą rodziny. Płacz powinni zostawić dla siebie, w ciszy, samotności. O łzach mówiła też coś babcia. Powtarzała mu, że nie ma dziewcząt czystych jak łza, by był mądry w swoich wyborach, bo ich siłę wyraża się w tym, jak dobrze potrafią mężczyzn omamić. Nieskazitelnych, uczciwych, niewinnych i nieskalanych po prostu nie ma. Ale może się myliła. Może taka siedziała właśnie za nim na tej miotle, przytulając czoło do jego pleców, zaplatając mocno dłonie na jego brzuchu, drżąc ze strachu. Może dlatego słyszała ten głos? Może była ucieleśnieniem dobra i zasługiwała na to, by otrzymać ratunek, by jakaś siła wyciągnęła ją ze szpon śmierci. Może dlatego coś podpowiadało jej, że jest podobna do niej. Do kogo? Do Brenyn? Czy to możliwe, by ta legenda ożyła tu i teraz? Zacisnął usta, patrząc na drzewo przed nim. — Może czyjeś łzy — powtórzył za nią jeszcze głucho, niepewnie, nie mając czasu na to, by podzielić się z nią swoimi odczuciami. Czy powinien? Czy to po prostu było głupie? Serce zabiło mu szybciej na idiotyczną myśl. — Słyszałaś legendę o Brenyn?— spytał prędko, patrząc na ruchome drzewo. Słowa tamtej kobiety przy straganie zapadły mu w pamięć. Słowa o przewodnikach przemienionych w drzewa. Nie był człowiekiem, który twardo stąpał po ziemi, wychowany na legendach, baśniach i ludowych wierzeniach. Był tez naiwny — ale tamtego nie mógł wyrzucić z pamięci. Jaką jednak mieli władzę, siłę? Jeśli to byłaby prawda, czy te ciemne moce, które pogrążyły cały jarmark, mogły zbudzić pradawnych przewodników? Czy ona to odniesienie do Brenyn? To niemożliwe, pomyślał. Odpływał za bardzo, musiał wrócić.
— Tak — odpowiedział jej prędko. Poszukiwanie światła, to musiało być to. Musieli znaleźć światło. — Tak... Ignis fatuss... Tak — powtórzył. Musiał działać prędko. Gdy tylko szarpnął miotłą, z powodzeniem unikając sięgającej ku niemu gałęzi, wyprostował ją i zerknął jeszcze raz w kompas, który wskazywał bezpieczne miejsce. Wskazówka pokazywała tam, na zachód, przez przesmyk między drzewami. Schował go do kieszeni prędko, by obiema rekami złapać za trzon i jak najszybciej przedrzeć się przez przesmyk. Wydostanie ich stąd. Da radę. Tym razem się uda.


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
How do you love?

Like a fist. Like a knife.
But I want to be more like a weed,
a small frog trembling in air.
OPCM : 0
UROKI : 0 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 28
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 9:42
The member 'James Doe' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 37

--------------------------------

#2 'Przesilenie' :
Bagna Brenyn - Page 8 1M42qPT
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 19:51
Skłamałby, gdyby opowiadając komuś o tym, co tu zaszło, powiedział, że się nie wahał. Instynkt i ciało zareagowały pierwsze, krótki bodziec wyzwolił reakcję, nad którą żaden człowiek nie był w stanie do końca zapanować, to się działo samo, ale po dłuższej chwili biegu zmysły wróciły, a umysł pozwolił sobie na przemyślenia. Gdzieś między jego nogami ruszył samotny cień, sunął szybko i zwinnie, zupełnie ignorując biegnącego nad nim czarodzieja. Rhennard zatrzymał się wtedy, oddychając szybko przez otwarte usta, wciąż mają oczy otwarte szeroko, jakby chciały wyłapać każdy szczegół, każdą detaliczną zmianę otoczenia. Prześledził drogę cienia, który właśnie pod nim uciekł i dopiero teraz dotarł do niego, że ten błysk, który przed chwilą widzieli, podobny do rozbryzgującego się dookoła szkła, musiał zwrócić uwagę żądnych magii cieni - przecież tak właśnie został zniszczony jego patronus. Mało tego, te cienie zlatywały się do jednego punktu; do człowieka.
- Laurence! - Rhennard wskazał przyjacielowi palcem scenę, której wszyscy byli świadkami. Porzucił myśli o ucieczce, chociaż być może okrutnie niemądrze. Nie mógł jednak patrzeć na to, jak ten człowiek traci życie w momencie, gdy sam mógł jeszcze zareagować. Podniósł więc różdżkę i wycelował ją w chmarę czerni, która napierała na nieznajomego. Jeśli mu się uda, oślepi chociaż część koszmarów, a to może dać mężczyźnie czas na ucieczkę. Sięgnął jeszcze raz po znajome zaklęcie, które dało mu poprzednim razem nadzieję: - Luminis virtute!



gdybym ziarnka
choć nie wszystkie
mocnym zawrzeć mógł uściskiem
gdybym z grzmiącej fali jedno choć ocalił


Rhennard Abbott
Zawód : opiekun w rezerwacie znikaczy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

turn gold to sand
let night be done

OPCM : 10 +5
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11085-rhennard-abbott#341563 https://www.morsmordre.net/t11149-remus https://www.morsmordre.net/t11148-opowiem-ci-o-moim-ulubionym-znikaczu#342899 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-dunster-castle https://www.morsmordre.net/t11287-skrytka-bankowa-nr-2423#347035 https://www.morsmordre.net/t11286-rhennard-abbott#347022
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 19:51
The member 'Rhennard Abbott' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 34

--------------------------------

#2 'Przesilenie' :
Bagna Brenyn - Page 8 XjDnvtf
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 20:04
Drżąca dłoń w niczym nie pomagała, a rozbiegane, przestraszone myśli nie pozwalały na łączenie inkantacji z odpowiednim ruchem. Mimo to musiał spróbować jeszcze raz, ile tylko mógł, na ile pozwoli mu czas i przestrzeń. Wziął głęboki wdech, obniżył ramiona i krzyknął jeszcze raz, pewnie i donośnie, różdżką wciąż mierząc w czarną masę potworów: Luminis virtute!



gdybym ziarnka
choć nie wszystkie
mocnym zawrzeć mógł uściskiem
gdybym z grzmiącej fali jedno choć ocalił


Rhennard Abbott
Zawód : opiekun w rezerwacie znikaczy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

turn gold to sand
let night be done

OPCM : 10 +5
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11085-rhennard-abbott#341563 https://www.morsmordre.net/t11149-remus https://www.morsmordre.net/t11148-opowiem-ci-o-moim-ulubionym-znikaczu#342899 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-dunster-castle https://www.morsmordre.net/t11287-skrytka-bankowa-nr-2423#347035 https://www.morsmordre.net/t11286-rhennard-abbott#347022
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 20:04
The member 'Rhennard Abbott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 13
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 20:28
Zniechęcony wszechobecną śmiercią porzuciłem starania ratunku nieznajomego, obracając się jedynie po świetlistym rozbłysku, który ściągnął skupisko mrocznych bestii w jego stronę. Chciałem się zatrzymać, jakoś mu pomóc, lecz rozsądek podpowiadał, że dla niego było już za późno. W oddali wciąż rysowała mi się sylwetka Thalii, której nie chciałem spuścić z oczu; chcąc ją dogonić, musiałem przyspieszyć kroku, choć byłem już - fizycznie i psychicznie - wykończony. - Cito Maxima - podjąłem próbę transmutacji swoich ruchów, nie zwalniając pogoni za kobietą.
Garfield Weasley
Zawód : Biuro Informacji i Propagandy "Memortek"
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11219-garfield-weasley#345390 https://www.morsmordre.net/t11265-persymona#346336 https://www.morsmordre.net/t11272-futerkowy-problem https://www.morsmordre.net/f426-devon-appledore-wooda-road-12 https://www.morsmordre.net/t11264-skrytka-bankowa-nr-2454#346322 https://www.morsmordre.net/t11263-garfield-weasley
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 20:28
The member 'Garfield Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 24
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 21:17
Nie było czasu na to, żeby się zastanawiać; rozważać, która opcja jest słuszna, jakie będą konsekwencje podjętych w panicznej ucieczce decyzji. Ciężki oddech osadzał się w płucach, gdy gnał przed siebie ze wszystkich sił, już nie oglądał się w tył, wolał nie wiedzieć, co go ściga, co wyciąga ku niemu szpony z ciemności. Rhennard był tuż obok, słyszał go, jego znajomy, kojący głos (jakimś cudem zdawał się być na tyle spokojny, na ile to możliwe w tych warunkach); między drzewa, nie zaatakują nas, powtarzał za nim w myślach, niepewnie zerkając w stronę szybującej gdzieś wyżej chmary czerni, która pikowała w kierunku sceny, o ile nie stracił jeszcze rachuby, bo poza lampionowymi stałymi, wszystko zlewało się ze sobą, rozmywało w niepewności.
- Mam świsto-klik... prowadzi do... cyrku, trzeba go... akty-wować - wysapał, starając się dotrzymać kroku Rhennardowi; nie wiedział nawet, czemu to mówi, ale gdyby coś się stało, zanim znajdą Millie, gdyby zostali zaatakowali, a on straciłby przytomność, Abbott powinien to wiedzieć - to spinka do... man... kietu - nie był w stanie dodać nic więcej, brakowało mu powietrza.
Ostrzegawczemu krzykowi Rhennarda towarzyszyła eksplozja światła; poczuł, jak pieką go oczy, zamknął je pospiesznie, osłaniając się lewą ręką. Nie miał pojęcia, co się stało; czym było to silne zaklęcie. Ale gdy ostrożnie otwierał powieki, zdał sobie sprawę z tego, że Rhennard przestał biec.
- Co... - ty robisz, uciekajmy, pozostało już niedopowiedziane. I nagle zrozumiał. A przynajmniej tak mu się wydawało. Bał się zatrzymać, ale nie wyobrażał sobie, że mógłby biec dalej, bez niego - w ciemność, której nie towarzyszyłaby obecność przyjaciela. - Luminis virtute! - bezwiednie naśladując jego działania skierował różdżkę w stronę masy czerni, która zacieśniała się wokół źródła eksplozji światła. Nie był pewien, na co tak właściwie liczył. Właściwie chyba egoistycznie jakaś część jego miała nadzieję, że magia znowu go nie posłucha; że nie uda mu się wyczarować światłości, tym samym zwracając na nich uwagę cieni. - Rhennard, musimy uciekać - wyszeptał błagalnie; tym razem to on nim potrząsał, chciał odwieść od szaleńczej próby ratowania kogoś, kto nie mógł przecież przeżyć takiego ataku.
Nie mógł, prawda?

przepraszam, nie potrafię pisać postów z telefonu




ściany się burzą, szyby pękają na raz
lecę w dół przez błędy wszystkich lat
Laurence Morrow
Zawód : numerolog, cyrkowiec
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
więc przez płonący las
przeprowadź mnie
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 30 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
standing upright but my shadow is crooked~
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11212-laurence-morrow https://www.morsmordre.net/t11246-houdini#346121 https://www.morsmordre.net/t11247-museums-of-fear#346123 https://www.morsmordre.net/f424-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-10 https://www.morsmordre.net/t11252-szuflada#346152 https://www.morsmordre.net/t11248-laurence-morrow#346126
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 21:17
The member 'Laurence Morrow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 38
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 22:15
Ciemność. Dookoła była tylko ciemność - zagłuszająca narastającymi szeptami krzyki bólu, żarłoczna, o ostrych szponach i dziobach, próbująca wyszarpać sobie nawet najmniejszy kawałek ludzkiego mięsa, napić się krwi, pozbawić części zmysłów. Taka była kara za próbę poznania prawdy, za igranie ze śmiercionośną siłą. I za kompletne zlekceważenie ćwiczeń zaklęć ochronnych. W innym życiu Blackowi było to wielokrotnie wypominane. Wtedy pewien siebie twierdził, że wie jak się bronić… cóż. Najwidoczniej los to zweryfikował.
Ból był straszliwy - jedyne, co mogło się z nim równać, to moment, kiedy wilkołak zmiażdżył mu rękę swoimi potężnymi szczękami. Łzy, spływające po policzkach, mieszały się z krwią, malując na policzkach smugi. Rany bolały, jakby przypiekane żywym ogniem, a skronie pulsowały bólem. Chyba tylko cudem Rigel nadal trzymał się na miotle, zdając sobie sprawę, jak to wszystko zaczyna go przerastać. Jak wewnątrz powoli zmienia się w napiętą do granic możliwości strunę.
Zanim zalała go ciemność, widział próby rzucania zaklęć przed rudowłosego mężczyznę, jego słowa, wzrok pełen smutku. Czuł w tamtej sekundzie, jak bardzo jest sam - zdany tylko na siebie i na łaskę obrzydliwych stworów, utkanych z mroku. Opuszczony. Samotny.
Mocniej zacisnął palce na gładkim trzonku miotły, by nie spaść.
Ale może to czas, by się poddać? Spokojnie czekać na śmierć, której jeszcze niedawno Black tak rozpaczliwe szukał? Nie, nie tym razem. Ktoś przecież musi wrócić do domu, do przyjaciółek i opowiedzieć im wszystko to, co widział oraz czego doświadczył. O niebezpieczeństwie, które czeka na każdym kroku. Podzielić się teorią.
Rigel otarł dłonią oczy, rozmazując lepką krew. Serce boleśnie obijało się o jego żebra. Wiedział, że rozbłysk światła zwrócił uwagę innych cieni. W tamtej chwili zobaczył, że ktoś próbował mu pomóc, walcząc, by właściwie spleść nieposłuszną magię. Czyli nie był sam. Nie został porzucony na pewną śmierć. Świadomość tego pozwoliła mu zepchnąć gdzieś w głąb umysłu napierające czarne myśli. Może jeszcze uda się wyjść z tego cało i przy okazji dać możliwość ucieczki innym, tym którzy dla nieznajomego byli gotowi narażać własne życia?
Black wydostał z kieszeni małą fiolkę eliksiru, po czym zębami wyrwał z niej korek i ruszył na miotle do góry, próbując zmusić cienie do pogoni za sobą - dalej od sceny i widowni. Następnie zaczął zataczać krąg, jednocześnie zraszając ziemie eliksirem w taki sposób, by zamknąć tyle, ile się da cieni wewnątrz magicznej bariery, stworzonej dzięki Eliksirowi Ochrony. Dalej pozostało już tylko mieć nadzieje, że Marudek niedługo się pojawi. A na razie - kierować się w stronę lasu.

|zużywam eliksir ochrony


The truth may be out there
But the lies are inside your head.

Rigel Black
Zawód : Stażysta w Departamencie Tajemnic, naukowiec
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We are all roamers of vast spaces and travellers in many ages.
OPCM : 0
UROKI : 16 +2
ALCHEMIA : 13 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0 +1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]16.09.22 22:15
The member 'Rigel Black' has done the following action : Rzut kością


'Przesilenie' :
Bagna Brenyn - Page 8 XjDnvtf
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]18.09.22 20:04
James, Neala

James zareagował błyskawicznie, mimo niesprzyjających warunków w odpowiednim momencie przyspieszając, unikając zderzenia z mknącym w waszą stronę konarem. Minął was o włos, śmigając tuż za plecami Neali, która poczuła uderzenie poruszonego impetem powietrza – ale szczęśliwie nie uderzyła jej nawet gałązka. Słowa Jamesa – a może rozbrzmiewający w jej głowie głos? – pomogły jej otrząsnąć się z podsuwanej przez wyobraźnię wizji, cienista mara zniknęła – a lekki wiatr, który uderzył w jej policzki, gdy James przyspieszył, podążając za wskazaniem kompasu, dodatkowo ją otrzeźwił.
Drzewa przerzedziły się, a krótki przesmyk pomiędzy nimi doprowadził was na skraj czegoś, co wyglądało jak rozlewający się szeroko staw – o tafli tak gładkiej i czarnej, że wydawała się być nieskończenie głęboka; mokradło rozciągało się na zachód tak daleko, jak daleko byliście w stanie sięgnąć spojrzeniem – James, dzięki działaniu eliksiru, dostrzegał wyrastającą z bagien kilkadziesiąt metrów dalej ścianę lasu, którą odgradzało potężne, przewrócone drzewo. Widział też, że pomiędzy czarnymi, rozlanymi nierównomiernie jeziorkami, widniały błotniste ścieżki, ale one również nie wyglądały zachęcająco – ich powierzchnia od czasu do czasu bulgotała, wypuszczając pękające bezgłośnie bańki. Na północy, pomiędzy zaroślami, widzieliście światło – bladobłękitne i jasne, prześwitywało przez łyse gałęzie krzewów, wyrastające tuż przy brzegu mokradła; z tej odległości nie byliście jednak w stanie stwierdzić, co było jego źródłem. Blade światło spływało na was również z góry, odbite przez okrągłą jak spodek tarczę księżyca; drżący blask rzucał na ziemię głębokie cienie rozłożystych gałęzi potężnego, zupełnie łysego drzewa – które jako jedyne rosło zupełnie samodzielnie, na połaci pozbawionego innych zarośli terenu.
Neala, rozglądając się za światłem, dostrzegła je nie tylko na północy; tuż przed wami, pod taflą czarnego jak noc mokradła, coś jasno migotało – ale nie zbliżywszy się do niego, nie dało się stwierdzić, czy było to jedynie odbijające się światło gwiazd, czy może blask wydobywał się z głębin. A te – zadrżały nagle; gładka jak szkło powierzchnia pokryła się zmarszczkami, gdy poruszyły się też czarne cienie gałęzi na ziemi; powietrze znów przeszył trzask, po czym miękkie błoto tuż obok was pękło, wypuszczając ze środka powyginany korzeń drzewa; zaraz po nim wyskoczył następny, zagradzając wam drogę. Drzewo – pozornie martwe i uschnięte – ożywało, podobnie jak poprzednie, choć to wydawało się potężniejsze; w wyginającej się korze było też coś gniewnego i nierealnego – a chociaż mogło to być wyłącznie złudzenie, to moglibyście przysiąc, że cienie na ziemi poruszały się inaczej niż korona nad waszymi głowami – wyciągały się i gięły, układając się w coś, co zaczęło przypominać spiralę. W tej samej sekundzie powietrze świsnęło, a dwie gałęzie – jak rozcapierzone palce – pomknęły w waszą stronę, gotowe zepchnąć was z miotły. Inne sięgały ziemi, zaczepiając się w niej i zaczynając formować coś w rodzaju klatki, której pręty – jeszcze szeroko rozstawione – zaczynały się zagęszczać.

Thalia, Garfield

Thalia nie miała czasu na analizowanie sytuacji – dostrzegając bezpośrednie zagrożenie w postaci pary potężnych wilkołaków, rzuciła się do ucieczki – a chociaż skóra na nogach piekła ją przeraźliwie przy każdym muśnięciu plączącej się między nimi tkaniny, to adrenalina i przyspieszone zaklęciem ruchy pozwoliły jej na wydarcie do przodu, zwiększenie dystansu pomiędzy sobą a drapieżnikami. Przemieszczając się po pogrążonym w chaosie terenie jarmarku, biegła na oślep, za przewodnika mając jedynie lewitujące w przestrzeni lampiony; czuła też przemykające obok niej istoty, żadna z nich jednak jej nie zaatakowała – gdyż wszystkie zdawały się zmierzać gdzieś indziej, biec do jakiegoś punktu za jej plecami. Minęła je, zagłębiając się pomiędzy drzewa, pod nogami zaszeleściła jej leśna ściółka; utrzymując cały czas ten sam kierunek, Thalia zorientowała się, że teren zaczął opadać w dół – a pnie rosły coraz gęściej, zmuszając ją do kluczenia między nimi. Nie była pewna, jak długo biegła, ale wreszcie towarzyszące jej stale szepty ucichły zupełnie – a ona sama wybiegła spomiędzy drzew na oświetlony światłem księżyca prześwit, który po paru metrach kończył się brzegiem czegoś, co przypominało jezioro: całkowicie czarne, o nieruchomych, gładkich wodach, rozciągało się ku zachodowi jak okiem sięgnąć. Gdzieś dalej, pomiędzy rosnącymi po drugiej stronie drzewami, migotało blade światło – ale Thalia nie miała czasu przyjrzeć mu się bardziej, bo po zaledwie parunastu sekundach usłyszała za sobą szelest leśnego poszycia – a później dostrzegła jak jeden z wilczych potworów wyłania się spomiędzy drzew, wciąż warcząc wściekle; odcinając jej drogę prowadzącą do lasu i sprawiając, że jedyną możliwością ucieczki stały się mokradła.

Garfield, który podjął jedną desperacką próbę osłonięcia Rigela, nie zdołał wznieść przed nim wystarczająco silnej tarczy; rozproszony pomiędzy atakującymi ptakami a uciekającą Thalią, nie skupił się wystarczająco – zaraz potem decydując się rzucić w pogoń za przyjaciółką. Nie widział więc, co ostatecznie stało się z nieznajomym mężczyzną w osobliwej szacie, nie miał też czasu oglądać się z siebie – Thalia poruszała się nienaturalnie szybko, prąc na ślepo przed siebie. Nadążenie za nią nie było proste, gdy wbiegła między drzewa na chwilę zniknęła Garfieldowi z oczu – ale wyczulone zmysły pozwoliły mu na podążanie za nią nawet pomimo niepomyślnie rzuconego zaklęcia. Ognistorude włosy raz po raz migały mu między pniami, słyszał też trzask łamanych gałęzi – aż wreszcie oboje znaleźliście się na niewielkiej połaci otwartego terenu, z dwóch stron otoczonego lasem, a z dwóch pozostałych – oblanego przez gładkie, zacienione wody mokradła. Thalia stała tuż nad jego brzegiem, wystarczyłby jeden krok, żeby zanurzyła w nim buty; z bladą z przerażenia twarzą, wciąż zdawała się nie rozpoznawać przyjaciela.

Laurence, Millicenta, Rhennard

Jasnowłosa, nieprzytomna dziewczyna nie zareagowała ani na ponaglający szept Millicenty, ani na potrząśnięcie ramionami; uderzenie w twarz sprawiło, że jej głowa odchyliła się na bok, opierając się o drewniane wnętrze przewróconego wozu, ale powieki wieszczki nie uchyliły się. Leżała bezwładnie, żyła – jej klatka piersiowa unosiła się miarowo, podobnie jak poruszane oddechem, luźne kosmyki włosów, które opadły jej na twarz – jednak nie ocknęła się.
Wychylając się zza wozu, Millicenta była w stanie dostrzec jasny rozbłysk światła, który miał miejsce gdzieś w pobliżu sceny; spoglądając w tamtym kierunku, widziała atakowanego przez cieniste ptaki czarodzieja, samotnego mężczyznę z piórami na ramionach limonkowej, majaczącej w ciemnościach szaty – którego po chwili gęsto otoczyły cienie. Mrok zdawał się ściągać w jego kierunku, lgnąc do światła jak ćmy do lampy; ten zasłaniający do tej pory jarmark jakby się przerzedził, pozwalając wróżbitce na dostrzeżenie linii lasu. Zawieszony na drzewie lampion poruszył się lekko, gdy skierowała na niego różdżkę, ale inkantacja była zbyt słaba, by oderwać go od gałęzi. Tuż pod nim Millicenta dostrzegła za to coś innego: ciemności poruszyły się, gdy tuż przy pierwszych drzewach zatrzymał się najpierw jeden mężczyzna, a zaraz za nim drugi. Wyciągając różdżki, skierowali je w stronę cieni, ale krótkie rozbłyski światła nie dotarły do atakujących istot – wystarczając jedynie na chwilowe rozgonienie ciemności i oświetlając sylwetki, w których czarownica mogła rozpoznać Laurence’a i Rhennarda. Była w stanie do nich dobiec, ale musiała pokonać kilkanaście metrów otwartego terenu; zdawała sobie też sprawę, że nie miała wystarczająco dużo siły, by zawlec tam ze sobą nieprzytomną dziewczynę.

Laurence, otrząsnąwszy się z paraliżującego strachu, rzucił się w stronę lasu jako pierwszy – z Rhennardem biegnącym tuż obok niego; chociaż obaj mężczyźni zdawali sobie sprawę z obecności cieni, wyczuwali kotłujący się wokół nich mrok, to bez trudu mogli też zauważyć, że mimo bliskości żaden z nich ich nie zaatakował. Powyginane kreatury, zwierzęce mary, mijały ich, zmierzając w stronę światła, które sekundę wcześniej rozbłysło za ich plecami – dając im możliwość dobiegnięcia do linii pierwszych drzew. To tam dopadła ich zadyszka, nieprzyzwyczajone do sprintu płuca zapłonęły; zatrzymali się tuż przed lasem, pod serpentyną migoczących w ciemności lampionów. Odwróciwszy się, mogli obserwować samotną walkę Rigela z otaczającymi go coraz ciaśniej cieniami, przynajmniej dopóki mrok nie osłonił go przed nimi zupełnie. Nawoływanie Laurence’a pozostało bez odpowiedzi, a rzucane przez mężczyzn zaklęcia rozgromiły ciemności jedynie na sekundę – nie będąc w stanie przedrzeć się przez wir czarnych powidoków.
Laurence, przez moment skupiony nie tyle na walce, co na swoim otoczeniu, usłyszał ponad sobą szelest – a gdy podniósł spojrzenie, zauważył, że jeden z lampionów wyrwał się w stronę jarmarku, jakby chciał zerwać się z gałęzi – zaraz potem jednak wrócił na swoje miejsce, kołysząc się lekko w powietrzu.
A później drzewa tuż za nim znów zaszeleściły; tym razem jednak niewyraźny szmer wydobywał się z głębi lasu, poruszał snującym się pomiędzy pniami półmrokiem. Harry?, usłyszał za sobą; głos przypomniał echo jego własnych słów, ale brzmiał inaczej, obco i znajomo jednocześnie. Millie?, rozległo się później, tym razem głos wydawał się należeć do kobiety; zaskakująco podobny do głosu czarownicy, która zaledwie minuty wcześniej błagała Laurence’a o pomoc – po to tylko, by skończyć w szponach cienistej istoty. Ale czy na pewno?

Rigel

Widziałeś, jak cienie ściągają w twoim kierunku – ciemność wokół ciebie zaczęła gęstnieć, otaczając cię coraz ciaśniej i sprawiając, że z pola twojego widzenia zniknęło niemal wszystko: jarmark, scena, las, lampiony; w otoczeniu mroku straciłeś orientację, jeśli natychmiast rzuciłbyś się do ucieczki – być może byłbyś w stanie umknąć istotom, zdecydowałeś się jednak poderwać miotłę do góry, na krótko wybijając się ponad mrok. Dłoń wciśnięta do kieszeni zapłonęła żywym ogniem, krwawiąca obficie rana wyglądała tak, jakby z wierzchu ręki ktoś zdarł ci skórę; zębami udało ci się jednak odkorkować fiolkę z eliksirem i rozlać go na ziemię; spłynął cienką strużką, stopniowo tworząc niewidzialną barierę, o którą zaczęły rozbijać się pierwsze, zamykane w kręgu istoty – w żaden sposób nie byłeś jednak w stanie uwięzić wszystkich. Utkane z ciemności samej w sobie, z niezrozumiałej, starej magii, poruszały się szybko niczym wiatr – i chociaż widziałeś, że ostatnie krople mikstury zamknęły krąg, odgradzając drogę kotłującej się wewnątrz ciemności, to czas potrzebny na zatoczenie pętli miał cię sporo kosztować.
Zdołałeś pokonać co najwyżej połowę dzielącej cię od lasu drogi (a przynajmniej tak ci się wydawało, bo dookoła siebie wciąż nie widziałeś nic), gdy twoje uszy znów wypełniły wściekłe szepty; szelest skrzydeł wzniecił wiatr, otaczając cię z każdej strony; donośne krakanie odbiło się echem we wnętrznościach, a później przed sobą znów dostrzegłeś chmarę lecących prosto ku tobie ptaków. Utrzymanie się na miotle stawało się prawie niemożliwe, poranione dłonie rwały przeszywającym bólem za każdym razem, gdy zaciskałeś je na drewnianej rączce; poczułeś, jak twoje żyły wypełnia adrenalina, jak instynkt – pierwotny, prawie zwierzęcy – popycha ciało na krawędź przemiany; ta była ci jeszcze obca, byłeś wilkołakiem od niedawna – byłeś jednak w stanie rozpoznać charakterystyczne mrowienie w kręgosłupie, tępy ból niosący się wzdłuż kończyn. Wiedziałeś, że jeśli nie opanujesz się natychmiast, stracisz nad sobą panowanie.

Uniknięcie gałęzi ma ST równe odpowiednio: 2 dla Jamesa i 92 dla Neali, do rzutu dolicza się podwojoną statystykę zwinności. Ponieważ Neala nie ma kontroli nad miotłą, w jej wypadku próba uniku wiąże się z koniecznością zeskoczenia na ziemię. W przypadku niepowodzenia należy zaczekać na uzupełniający post mistrza gry.

Cienie atakują Rigela z mocą równą 67, tyle wynosi też ST ewentualnego uniku. Przed cieniami chroni też tarcza protego. Powstrzymanie się przed przemianą ma ST równe 50, do rzutu dolicza się bonus przysługujący z biegłości genetyki likantropii.

Otrząśnięcie się z przywidzeń dla Thalii ma w tej turze ST równe 60, do rzutu dolicza się bonus z odporności magicznej.

Mapka dla Jamesa i Neali (mapa oczywiście nie jest zamknięta, a jej opuszczenie nie jest jednoznaczne z opuszczeniem wydarzenia):


Mapka dla Garfielda i Thalii (mapa oczywiście nie jest zamknięta, a jej opuszczenie nie jest jednoznaczne z opuszczeniem wydarzenia):


Obecna tura trwa do 20 września do godz. 23:59. Post mistrza gry pojawi się w środę. Możecie wykonać maksymalnie dwie akcje angażujące, jeżeli będziecie potrzebowali posta uzupełniającego - dajcie znać.

Działające zaklęcia i eliksiry:

Eliksir kociego wzroku (James) - 3/3 tury, +5 do spostrzegawczości
Sonorus (Rigel) - 3/3 tury
Capillus (Rigel)
Reducio (miotła Rhennarda)
Cito (Thalia) - 2/3 tury
Eliksir ochrony - 1/5 tur

Żywotność i energia magiczna:

James - 238/238; EM: 49/50 Bagna Brenyn - Page 8 Zp1o0cu Bagna Brenyn - Page 8 Zp1o0cu
Rhennard - 195/205 (10 - psychiczne); EM: 40/50
Thalia - 157/207 (-10) (30 - poparzenia; 20 - psychiczne); EM: 45/50 Bagna Brenyn - Page 8 4waXq0Z Bagna Brenyn - Page 8 MJdEKOx Bagna Brenyn - Page 8 MJdEKOx
Neala - 191/211 (20 - psychiczne); EM: 49/50 Bagna Brenyn - Page 8 MJdEKOx Bagna Brenyn - Page 8 UhiNvIL
Laurence - 185/205 (20 - psychiczne); EM: 44/50 Bagna Brenyn - Page 8 MJdEKOx Bagna Brenyn - Page 8 Zp1o0cu
Millicenta - 165/175 (10 - psychiczne); EM: 49/50
Garfield - 160/170 (10 - psychiczne); EM: 40/50
Rigel - 116/155 (-10) (10 - psychiczne, 29 - cięte); EM: 47/50

W razie pytań - zapraszam.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bagna Brenyn - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bagna Brenyn [odnośnik]19.09.22 14:13
Wybawicielka nie ocknęła się, co dawało jej poczucie, że będzie musiała podjąć decyzję, którą od siebie odwlekała – w dalszym ciągu jednak wiedziała, że targanie za sobą nieprzytomnej nieznajomej wiązało się z ogromnym ryzykiem, spowalnianiem i dawało poczucie, że prędzej czy później będzie musiała ją porzucić. Być może dobrym rozwiązaniem było pozostawienie jej tutaj, koło wozu, skoro już jak na razie nikt i nic nie zwróciło na nie uwagi, a wnet doznała oświecenia, że mogłaby ją chociaż wtopić w tło. Dobyła różdżki, podejmując próbę rzucenia zaklęcia kameleona, kiedy jednak nie powiodło się, zaklęła siarczyście na głos.
W akcie desperacji zaczęła rozglądać się wokół – w dalszym ciągu niewiele widząc – ale jej uwagę mimowolnie przyciągnął widok jaskrawej szaty i tego, co działo się obok. Chociaż współczuła człowiekowi, który zaraz najpewniej miał wyzionąć ducha, nie zamierzała skończyć tak jak on. Podniosła się wreszcie na równe nogi, gorączkowo wymyślając plan działania, dzięki któremu wydostanie się z tego piekła i plan spadł jej prosto z nieba, gdy dostrzegła w oddali Laurence'a i Rhennarda. Ucieszyła się na ich widok, ale nie odetchnęła jeszcze z ulgą, wiedząc, że najpierw musi się do nich dostać. Ostatni raz więc rzuciła okiem na nieprzytomną blondynkę, chwyciła w dłonie swoją torebkę i lutnię, a potem rzuciła się biegiem w ich kierunku, zapewne robiąc nieco szumu metalowymi bransoletami.


* * *
I bury my head in the sand and go on acting like it's all gone to plan. And I feel the sweat dripping down my neck, pretending it hasn't happened. And it hasn't happened yet.
Millicenta Goshawk
Zawód : wróżbitka, wytwórca kadzideł
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
she was life itself.
wild and free, wonderfully chaotic;
a perfectly put-together mess.
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +4
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11061-millicenta-goshawk#340439 https://www.morsmordre.net/t11254-cesarzowa#346161 https://www.morsmordre.net/t11256-niech-ja-ci-powroze#346166 https://www.morsmordre.net/f425-dolina-godryka-chata-na-uboczu https://www.morsmordre.net/t11255-skrytka-bankowa-2421#346163 https://www.morsmordre.net/t11257-millicenta-goshawk#346175

Strona 8 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Bagna Brenyn
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach