Wydarzenia


Ekipa forum
Let's have another round tonight 1945
AutorWiadomość
Let's have another round tonight 1945 [odnośnik]25.08.22 23:53
koniec 1945

Niebo nad Londynie było czyste. Wiatr rozmył chmury, od miesięcy nigdzie nie brzmiały mugolskie alarmy bombowe, na niebie nie latały samoloty. Dwudziestodwuletni auror radośnie chwytał rzadkie w Anglii promienie słońca, zmierzając sprężystym krokiem do swojego ulubionego baru. Zaprosił dzisiaj Alfiego do czarodziejskiego miejsca, sporo mogolskich zamknęło się w trakcie wojny, a te chronione magią wciąż działały. Nawet w trakcie nalotów.
Wyminął w parku kilka dziewcząt w rozkloszowanych sukienkach i zauważył, że jedna nieśmiało się do niego uśmiecha. Puścił jej perskie oko, z satysfakcją widząc jak rumieniec rozlewa się po jej policzkach. Wiedział, że słońce odbija się w jego złotych włosach, że w jasnej (nieco za ciasnej, ale próżnie podkreślającej mięśnie) koszuli wygląda atrakcyjniej od wielu czarodziejów. Odruchowo podniósł podbródek, barki i tak miał ściągnięte, plecy wyprostowane. Kurs nauczył go kondycji, spostrzegawczości, pewności w walce. Nie mógł się doczekać, aż pochwali się wszystkim Alfiemu - gdy się rozstawali, dopiero zaczynał i nie był nawet pewien, czy ukończy wymagający kurs. W bliźniaczych, stalowoniebieskich oczach błyszczała wtedy niepewność. Mike spełniał swoje marzenie, czując się jakby w każdej chwili ktoś mógł je wydrzeć. Alfie wyjeżdżał na wojnę i nie było wiadomo, czy wróci. Ale przeżył, a Tonks został aurorem. Wszystko się ułożyło. Wszystko było dobrze.
Dzisiaj będą świętować.
W roztargnieniu wyminął już grupkę dziewcząt, ale z opóźnieniem dotarło do niego, że mógł przecież zapytać tą zarumienioną o jej imię. Powiedzieć, że ma przyjaciela sierżanta. Jeśli były czarodziejkami, powiedzieć z dumą jestem aurorem, a jeśli nie, to zmyślić coś o pracy w... policja nie brzmiała jakoś świetnie, może powinien podpytać Alfiego o wojsko? Albo powiedzieć coś o zagranicznym wywiadzie i tajnych operacjach? Magia była tajna, nawet by nie skłamał.
Nic straconego, na pewno znajdą jakieś panny w barze, jeśli będą mieli ochotę! Wesoło pogwizdując, wbiegał już na schodki do pubu. Zamaszyście otworzył drzwi, roziskrzone spojrzenie zlustrowało pomieszczenie. Alfie już tu był - przyszedł wcześniej? A może Mike trochę się spóźnił? Nieważne.
-Stary, jesteś wreszcie! - w kilku susach przemierzył odległość do stolika w rogu i zamknął przyjaciela w niedźwiedzim uścisku. Z rozpędu nie zauważył, że żartobliwe stary wcale nie brzmi już tak ironicznie, jak kilka lat temu, że młodzieńczą twarz Alfreda przecięły nowe zmarszczki, a spojrzenie ma poważne, jak ktoś naprawdę stary. -Gratulacje! Jak dobrze cię widzieć. Mam nadzieję, że nie wziąłeś miotły, wracamy Błędnym Rycerzem, albo jakoś dowleczemy się do mnie! Wynająłem nowe mieszkanie, w centrum. - paplał, puszczając wreszcie przyjaciela i opadając na krzesło. Miał zamiar pić c a ł ą n o c. -Przy Pokątnej, nigdy nie myślałem, że będzie mnie stać, ale aurorom nieźle płacą, niedługo otwieramy zapisy na kurs, może chciałbyś spróbować, zastanawiałeś się już co dalej? Nie słuchaj tych ślizgońskich bzdur, że traktują nas - mugolaków -gorzej w Ministerstwie, twoje doświadczenie na pewno im zaimponuje! - paplał i paplał, z entuzjazmem i dumą, ignorując wyraz twarzy przyjaciela.



Can I not save one
from the pitiless wave?

Michael Tonks
Zawód : Auror, rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
You want it darker
We kill the flame
OPCM : 43 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Let's have another round tonight 1945 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Let's have another round tonight 1945 [odnośnik]28.08.22 2:46
lipiec 1945


Z niepokojem zadzierał głowę, spoglądając w bezchmurne niebo. I za każdym razem obolałe mięśnie na karku spinały się w znajomym (zbyt znajomym) skurczu. Wojna się skończyła, podpowiadał zdrowy rozsądek, którego głos czasem gubił się we wspomnieniach wybuchów zrzucanych bomb, warkocie samolotów latających nad ich głowami i wystrzałów z armat czołgowych.
Minęło pięć (długim, morderczych, wycieńczających) lat od ich ostatniego spotkania. Pięć lat, które na twarzy Alfiego pozostawiły bruzdy godne piętnastu. Charakterystyczna zmarszczka między brwiami pogłębiła się, podobnie jak bruzdy na czole. Niegdyś pszeniczna czupryna teraz mieniła się przy skroniach srebrem, przebijającym się nie śmiało. No i zapadnięte policzki; twarz powoli odzyskiwała kolory, bo chociaż spiżarnia w Birmingham nie zachwycała zapasami, to stawiała na nogi szybciej niż serwowane przez polową kuchnię dania. Koszula wisiała na nim, jak u stracha na wróble, palce nosiły jeszcze czerwone znamiona, a pod materiałem skrywał się już znacznie mniejszy opatrunek po ranie postrzałowej.
Spotkanie z Michaelem miało być próbą wdrożenia się w normalność. Starał się naprawdę wzbudzić w sobie ekscytacje, ale jedyne co udało mu się wykrzesać to wątła nadzieja na to, że faktycznie uda mu się jakoś wrócić do rzeczywistości sprzed wojny. Z dziecięcą wręcz naiwnością ignorował fakt, że nie wpasowywał się już w wizję tego pełnego nadziei chłopca, który z maminym błogosławieństwem i poczuciem obowiązku zapisywał się na front. Jego żal, jego złość, jego otępienie - nie było na to miejsca w dawnej formie.
Po części miał rację; Michael skończył kurs aurorski, ale Alfie nie przeżył wojny. Jakaś część jego dotrwała do jej końca, ale lwia część jego duszy i serca została tam, na ziemiach europejskich. Została przy podporuczniku Beddowie, który konając na polu bitwy wciskał mu kilka nakreślonych drążącą dłonią słów, z prośbą o odnalezienie jego żony i dwojga dzieci. Przy koledze z mugolskiej szkoły, który oddając swoje ostatnie oddechy w szpitalu polowym na daremnie wzywał imię swojej matki. I przy wielu innych, których imiona i twarze zlewały się ze sobą szkarłatem.
Na miejscu pojawił się z żołnierską punktualnością. Poprosił grzecznie o popielniczkę. Dwadzieścia sekund, tyle wytrzymał nim wyciągnął papierośnicę z kompletem własnoręcznie skręconych papierosów. Właśnie wtedy usłyszał to - w uszach Alfiego - groteskowo radosne; Stary, jesteś wreszcie!.
- Cześć, Mikey - krótkie przywitanie wydarło się spomiędzy warg, nim Tonks zamknął go w braterskim uścisku, który został odwzajemniony przez dużo szczuplejsze, ale zaskakująco silne ramiona Alfiego. Przez chwilę zastanawiał się, przez dosłownie ułamek sekundy, czy jeszcze pasuje do niedźwiedziego uścisku Tonska, którym przecież wymieniali się niejednokrotnie. Ale pierwszy raz od przeszło pięciu lat. - Ciebie też, Mike - odparł, chociaż nie był pewien, czy w ogóle Tonks potrzebował od niego takiego zapewnienia, jednocześnie klepiąc go życzliwie po plecach nim wyplątał się i zajął miejsce przy stole. Poruszył niespokojnie jeszcze wrażliwym barkiem, chociaż rana nie powinna się już otwierać pod materiałem bandaża. - Nie, nie brałem miotły- kolejna zdawkowa informacja wypadła spomiędzy warg Summersa, który uważnym, pustym spojrzeniem przyglądał się Michaelowi. Chociaż lepszym byłoby powiedzenie, że tej miotły po prostu nie miał. Sprzedał ją, jeszcze przed wojną, aby zostawić pieniądze w domu. Przecież on i ojciec wyjeżdżali na wojnę i chociaż nikt nie powiedział tego głośno, to zdanie, ten jeden scenariusz widział nisko nad ich głowami. Świszczał tak wyraźnie, jak bomby na londyńskim niebem. Co dalej? Do tej pory, do początku czerwca 1945 pojęcie przyszłości wydawało mu się abstrakcją. - Raczej wątpię, żeby imponowało im mugolskie wojsko - dodał sceptycznie, a sama myśl o przyszłości sprawiła, że nieco drżące już palce odszukały metalową powierzchnię papierośnicy, którą wcześniej wyciągnął. - Palisz? - zapytał, chociaż nie czekając na odpowiedź, wsunął jeden koniec pomiędzy wargi. - Na razie robię przy odgruzowywaniu i renowacji magicznych obiektów na terenie Birmingham - miasto zapomniane tak samo przez magiczny, jak i mugolski rząd musiało sobie jakoś radzić. - Ale tobie gratuluję, mieszkanie na Pokątnej, no proszę - naprawdę się starał, ale czuł się tak, jakby wygłaszał jakieś kwestie bohatera w przedstawieniu.
Alfie Summers
Zawód : pracownik drukarni
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcę krzyczeć z dała, a głos nie działa
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11093-alfred-summers#341784 https://www.morsmordre.net/t11426-korespondencja-alfiego https://www.morsmordre.net/t11126-i-m-gonna-soldier-on#342646 https://www.morsmordre.net/f428-somerset-dolina-godryka-zapiecek https://www.morsmordre.net/t11140-alfred-summers#342750
Re: Let's have another round tonight 1945 [odnośnik]12.10.22 23:35
Pięć lat, o pięć lat za długo. Nie rozumiał decyzji przyjaciela, by wziąć udział w mugolskiej wojnie - sam chciał w końcu desperacko uciec od mugolskiego świata, od obawy, że niemagiczna krew się po niego upomni, od własnych kompleksów. Na zmianę bał się, że mugolski konflikt zabierze mu przyjaciela i (w swojej naiwności) miał nadzieję, że Alfiemu nic nie będzie, bo jest czarodziejem, że w razie czego wspomoże się na polu bitwy magią.
Zauważył, że Summers zeszczuplał - czym oni ich karmili? - i odsunął się z pewną troską. Napotkał dziwnie puste spojrzenie i uśmiechnął się jeszcze szerze, udając, że nie widzi ani nie przeczuwa nic niepokojącego.
-Daj spokój, cenimy zimną krew. - zapewnił gorliwie przyjaciela, choć nie miał pojęcia, co jego przełożeni powiedzieliby o mugolskim doświadczeniu Alfiego. Zakładał za to, że był odważnym bohaterem wojennym, na pewno. Był aurorem od niedawna, nie miał jeszcze bezpośredniej styczności z szarością trudnych decyzji, świat był dla niego czarno-biały. -Zresztą - zniżył głos do konspiracyjnego szeptu, postanawiając zmienić temat na weselszy i wreszcie uzyskać od Alfiego szczery uśmiech (bo to nieśmiałość, na pewno, to puste spojrzenie to nieśmiałość i może zmartwienie o pracę?) -na pewno zaimponuje dziewczynom. - puścił do niego perskie oko, a jasne tęczówki iskrzyły ekscytacją. Alfiego nie było t a k d ł u g o, zupełnie nie miał się komu chwalić! -Słuchaj, ostatnio poznałem taką czarodziejkę z Paryża i ona... - błysnął białymi zębami, dumny jak paw. -Ona językiem... wiesz, to prawda, co mówią o Francuzkach. - za dnia była nieznośna i pretensjonalna i szybko z nią zerwał, ale noc wspominał bardzo miło. Była trochę starsza, doświadczona, nie musiał się martwić o jej reputację i te inne podchody.
-Jasne! - ochoczo sięgnął po papierosa. -Dzięki, ja stawiam drinka. - pstryknął palcami na barmana, z nonszalancją kogoś, kto czuje się królem życia. -Dwa razy ognistą. -zdecydował za Summersa, bo przecież pół sekundy na podjęcie decyzji powinno mu w zupełności wystarczyć jeśli miał ochotę na coś innego.
-Nadal w Birmingham? Z rodziną? - zdziwił się z lekkim roztargnieniem. W odpowiedzi na gratulacje uśmiechnął się (nie)skromnie. -Dzięki! Pokażę ci, albo zresztą prześpij się u mnie. Wypijemy tyle, że dalej nie dojdziemy. - roześmiał się tubalnie, nie zamierzając puszczać przyjaciela do Birmingham w stanie, do którego zamierzał go doprowadzić.
Wzniósł szklaneczkę tuż po tym, gdy barman postawił przed nimi whiskey.
-Za twój powrót! I wyzwolenie Europy i w ogóle! - nie sięgał często do mugolskich gazet, ale prześledził je specjalnie dla Alfiego, angielskich żołnierzy nazywano bohaterami. Wygrali i tylko to się liczyło. -Poznałeś jakieś Francuzki, tam, na froncie? - myśl o tamtej dziewczynie chyba nadal nie dawała mu spokoju.


Can I not save one
from the pitiless wave?

Michael Tonks
Zawód : Auror, rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
You want it darker
We kill the flame
OPCM : 43 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Let's have another round tonight 1945 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Let's have another round tonight 1945
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach