Wydarzenia


Ekipa forum
Sugar & Joy
AutorWiadomość
Sugar & Joy [odnośnik]08.12.22 11:44

Świat nie zginął i nie spłonął. Przynajmniej nie cały.
Ale i tak było wesoło.
wrzesień, 1950, Hogwart
Dobrze było zobaczyć znajome twarze, wymienić się najnowszymi plotkami nad stołem i ocenić, kogo ciekawego Tiara przydzieliła im w tym roku. Corinne cieszyła się z powrotu do Hogwartu, mimo tego, że w wakacje nie mogła narzekać na brak atrakcji ― czy to związanych z trollami, czy tymi towarzyskimi. Chętnie uczestniczyła w przyjęciach i zabawach, bardzo szybko odnajdując tam nowe kontakty i nowych znajomych; czas upływał jej w tańcu i na niezobowiązujących rozmowach salonowych, w których tematy oscylowały wokół tylu dziedzin na raz, że aż żal byłoby nie skorzystać.
Oczywiście, było parę przyjęć na które nie dostała zaproszenia, ale nie przejmowała się tym ― nie wszyscy musieli ją lubić czy za nią przepadać; nie miała aspiracji, by zostać ulubienicą tłumów.
Po opuszczeniu Wielkiej Sali i pożegnaniu dwóch koleżanek z roku, miała skierować się od razu do Pokoju Wspólnego Ślizgonów ― przed snem chciała się jeszcze raz, bardzo wnikliwie, zapoznać z planem zajęć na dzień jutrzejszy. Jeśli pamięć jej nie myliła, pierwsze miało być ONMS, na które czekała, jak na gwiazdkę. Jeszcze w Ludlow zapoznała się z zawartością książek, choć dość pobieżnie, na więcej nie starczyło jej czasu i była przekonana, że ten rok będzie nie mniej ekscytujący od dwóch poprzednich.
Lekkim, energicznym krokiem zbiegła po schodach, zręcznie wyminęła stadko zagubionych pierwszoroczniaków. (Puchoni tutaj? Przecież to nie była droga do beczki). Rzuciła krótki, niezobowiązujący uśmiech w stronę starszego czarodzieja z obrazu, moszczącego się wygodnie w swoim fotelu, skręciła w następny korytarz i prawie zderzyła się z wysokim Krukonem czającym się tuż za rogiem.
― Szukałem cię ― oznajmił cicho Jamie Baxter, jej… właściwie to kim był dla niej?
― A ja ciebie nie ― mruknęła, odsuwając się o krok. Nadal nie potrafiła przeboleć tego, że nie odpisał jej na list z wakacji, rzekomo spędzając je w towarzystwie tej głupiej Gryfonki z czwartego roku. ― Co tu robisz, Baxter? Wieża Zachodnia to nie w tym kierunku.
― Chciałem porozmawiać ― zmieszał się wyraźnie ― wiesz, o tym, co robiłem z Lottie Brown i że…
Corinne uniosła dumnie głowę, choć żeby spojrzeć na niego z góry musiałaby chyba wejść na stołek, albo nauczyć się lewitacji. Miała nadzieję, że chociaż spojrzeniem go zmiażdży, wywierci dziurę w duszy, albo spetryfikuje, jak bazyliszek.
Czasem chciała być takim bazyliszkiem. Wtedy nawet nestor by się jej bał.
― Nie obchodzi mnie, co robiłeś z Lottie ― oznajmiła wyniośle, splatając ramiona na piersi ― i ty też mnie nie obchodzisz. A teraz zejdź mi z oczu.
Jamie westchnął, posłał jej spojrzenie zbitego psidwaka, ale nie dała się na nie nabrać.
― Mogłabyś chociaż-
Evandra! ― zawołała przesadnie miło na widok wychodzącej z odnogi korytarza kuzynki. Wyminęła Baxtera bez słowa. (Rzuciła mu jeszcze przez ramię spojrzenie pełne świętego oburzenia). I dogoniła czarownicę w paru szybkich krokach.
A już myślałam, że nie dopadnę cię pierwszego dnia ― powiedziała z łobuzerskim uśmiechem i uścisnęła ją na powitanie ― jak minęła ci końcówka wakacji? Nie widziałyśmy się od… ― sięgnęła szybko pamięcią wstecz ― … tego sierpniowego przyjęcia-katastrofy u Audrey. Wszystko w porządku?
Corinne obejrzała się kontrolnie za siebie, ale nie dostrzegła już Baxtera. Dobrze, czyli sobie poszedł. Świetnie.
Orientujesz się, czy ta plotka o problemach z transportem zwierząt jest prawdziwa, czy to kolejny nieśmieszny żart kogoś z Hufflepuffu? ― Zaraz wróciła spojrzeniem do Evandry. ― Nie chciałabym, żeby moja sowa została gdzieś kompletnie sama.


Sad to see you go
Was sorta hopin' that you'd stay


Corinne Rosier
Zawód : arystokratka, alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
enjoy the silence
OPCM : -
UROKI : -
ALCHEMIA : -
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : -
CZARNA MAGIA : -
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarownica
Sugar & Joy Bd15b7924ad28a73b2a23ae5d2e73b7a
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11472-corinne-rosier https://www.morsmordre.net/t11474-piolun#355148 https://www.morsmordre.net/t11475-cora#355170 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t11477-skrytka-bankowa-nr-2505 https://www.morsmordre.net/t11478-corinne-rosier#355348
Re: Sugar & Joy [odnośnik]21.12.22 16:20
Do Hogwartu wracam zwykle z uśmiechem na ustach, ciesząc się z powrotu do znajomych twarzy, jakich na salonach spotkać nie sposób. Na salonach, gdzie bywać będę wkrótce coraz częściej, już za rok, kiedy ukończywszy pełnoletność wrota do śmietanki towarzyskiej staną przede mną otworem, na co wprost nie mogę się doczekać! Tymczasem pełnymi garściami chcę czerpać z hogwarckiej różnorodności i z radością spoglądam na mijających mnie pierwszorocznych. Będąc na piątym roku już wkrótce dosięgnę szesnastego roku życia, dzięki czemu mogę górować nad tymi wszystkimi słodkimi dziećmi. Prawdę mówiąc nie mogę się też doczekać, kiedy będę mieć własne pociechy o pucołowatych policzkach i złotych, okalających twarzyczki lokach, ale dziś zadowolić się muszę przestraszonymi spojrzeniami pierwszorocznych. Spaceruję podziemnym korytarzem, częstując ich uśmiechami, na które te nie wiedzą jak odpowiedzieć. Niczym nie różnią się od swoich starszych odpowiedników.
Skręcić już mam do pokoju wspólnego, kiedy słyszę za plecami dźwięczny głos. Zatrzymuję się więc od razu i perlistym uśmiechem sięgam lady Avery. Nie jestem głupia, widzę tego, którego Corinne chce spławić, wymownie się ze mną witając. Czy to problem, że używa mnie za wymówkę? Oczywiście, że nie, od tego są przyjaciele, by przychodzić na ratunek w każdej sytuacji.
- Przyjęcie-katastrofa u Audrey, to istny żart! - wtóruję jej od razu, pozwalając by mój głos poniósł się korytarzem i dosięgnął tego-wielkiego-utrapienia, jakim jest panicz Baxter. W teatralności nie mam sobie równych i choć zazwyczaj mówię zupełnie szczerze, a kłamstwem to się brzydzę (a tfu! - no chyba że chodzi o półprawdę…), tak przesadność słów i gestów, oraz błyskawiczne wcielanie się w nową sytuację, nie sprawia mi żadnego problemu. Widząc jak Krukon znika za rogiem, zwracam się ku kuzynce.
Ściągam delikatnie jasne brwi - nie można zbyt mocno, bo od tego deformuje się twarz, jak mówi maman - i zastanawiam się nad prawdopodobieństwem zaistnienia problemu.
- Wierzyć, komukolwiek z Hufflepuffu? - wzdycham tylko i kręcę głową z powątpiewaniem. Niezbyt interesuje mnie ta kwestia, wszak wszystkie stworzenia wrócą sobie same do domu, przyciągnięte siłą miłości. Albo instynktem i orientacją w terenie, którą pewnie mają zdecydowanie lepszą ode mnie. - Nie przejmuj się, sowa akurat łatwo się nie gubi. Wyobraź sobie co by było, gdyby trzeba było organizować grupę poszukiwawczą za każdym razem, gdy wybierze się na polowanie - mówię z poważną miną znawcy, próbując podnieść ją na duchu i poprawić humor.
Mrugam kilkakrotnie, przyglądając się twarzy młodej czarownicy. Głowię się krótką chwilę czy jest osobą godną poruszenia arcy-istotnego tematu, finalnie decydując się na podzielenie z dziewczyną swoimi przemyśleniami.
- Czy zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jak przykre jest, że do Hogwartu nie przybywają uczniowie w naszym wieku? Moim, twoim. - Wzruszam trochę ramionami, bo naturalnie chodzi mi po prostu o osoby starsze niż lat jedenaście. - Wspaniale byłoby móc zawiesić oko na kimś nowym, kto do zatęchłej, ponurej rzeczywistości wprowadzi pewien powiew świeżości? - Dwa miesiące wakacji to zdecydowanie za mało, by poznać kogoś godnego uwagi, z kim można porozmawiać i kto zachwyci. - Naturalnie, nie ma się czasu podczas całego roku szkolnego, by prawdziwie i blisko poznać wszystkich, ale też poświęcanie czasu każdemu mija się z celem bycia zafascynowaną, czy tak?
Panna Avery jest ode mnie nieco niższa, drobniejsza i przede wszystkim młodsza, toteż elegancko służę jej ramieniem, tak jak to robią ci wszyscy dżentelmeni, którzy chcą się przypodobać i prowadzę kuzynkę piwnicznym korytarzem.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Sugar & Joy [odnośnik]05.01.23 19:00
Jestem wdzięczna, że Evandra tak gładko wchodzi w rolę i bez cienia wątpliwości podejmuje temat, ratując mi tym samym skórę. Nie mam ochoty dalej szarpać się z Baxterem, ale obiecuję sobie, że go odpowiednio ukarzę. Jako trzecioklasistka nie mam może zbyt wielkich możliwości, pomyślałby kto, ale jestem pomysłowa i sprytna, na pewno znajdę sposób.
Wierzę kuzynce na słowo, choć w głębi ducha trochę się martwię. Lubię swoją sowę, czasami co prawda nie do końca się rozumiemy ― on mnie gryzie, ja w niego rzucam kapciem; on wrzuca mój list do jeziora, a ja przysięgam, że następną rzeczą, która wyląduje w jeziorze, będzie on sam. Trochę dziwna to relacja, jakby nieco odmienna od powszechnego wzorca. Z moich informacji wynika, że czarodzieje zazwyczaj dobrze dogadują się ze swoimi pierzastymi pupilami.
Nie podnoszę dalej tematu, wygaszam poczucie zmartwienia i uśmiecham się, widząc jej poważną minę, jakby pozowała na znawczynię tematu, wziętego ornitologa. Zapominam nawet o usłyszanej gdzieś w Ludlow historii zagubionych ptaków drapieżnych, których mężczyźni mego rodu używali do polowań.
Nie przybywają? ― pytam; z początku nie do końca rozumiem, co Evandra ma na myśli, ale nim niezrozumienie wypłynie na moją twarz, nim zagości na dobre w spojrzeniu, padają kolejne słowa, a ja już chyba rozumiem.
Zawsze możesz liczyć na jakiś kąsek z wymiany ― mówię żartobliwie, bo przecież taki proceder ― choć znany i praktykowany ― jest raczej rzadki. Uczniowie nieczęsto zmieniają szkoły.
Zastanawiam się nad jej dalszymi słowami; chętnie przyjmuję oferowane mi ramię i maszerujemy równym tempem już we dwie ― dalej, w głąb korytarza, ku znajomemu przejściu.
Nie ma potrzeby poznawać blisko każdego jednego ucznia z osobna ― mówię w końcu, mój ton nadal wyraża głęboką zadumę. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym problemem, nigdy chyba nie czułam potrzeby bycia zafascynowaną kimkolwiek. Wiem, czego szukam w ludziach i chętnie odkrywam, czy towarzyszący mi uczniowie wykazują pożądane cechy. Lubię ich badać, lubię obserwować, jakby szkoła była jednym, wielkim polem na eksperymenty.
Uśmiecham się z tą myślą do Evandry; trochę figlarnie, a trochę zaczepnie, jak knujący chochlik.
Wystarczy, że znajdziesz tych, którzy wzbudzają twoje zainteresowanie i im poświęcisz uwagę. Może kryją w sobie coś więcej, niż ci się zdaje? Może właśnie wtedy znajdziesz coś, co cię zafascynuje do reszty? A jeśli nie… ― wzruszam ramionami beztrosko ― wymienisz ich na innych.
Chyba, że szukasz fascynacji od pierwszego spojrzenia ― dodaję po chwili, potem wzdycham lekko ― wtedy sytuacja ma się gorzej. Ale, z racji na ograniczone zasoby ludzkie, może warto rozważyć moje podejście? Co sądzisz? Możemy razem poszukać kogoś fascynującego, zobaczymy czy spodoba się nam obu, czy tylko jednej ― proponuję z entuzjazmem, bo to brzmi, jak dobra zabawa na której możemy tylko zyskać. W końcu nawet, jeśli nie znajdziemy kogoś interesującego, to spędzimy miło czas.


Sad to see you go
Was sorta hopin' that you'd stay


Corinne Rosier
Zawód : arystokratka, alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
enjoy the silence
OPCM : -
UROKI : -
ALCHEMIA : -
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : -
CZARNA MAGIA : -
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarownica
Sugar & Joy Bd15b7924ad28a73b2a23ae5d2e73b7a
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11472-corinne-rosier https://www.morsmordre.net/t11474-piolun#355148 https://www.morsmordre.net/t11475-cora#355170 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t11477-skrytka-bankowa-nr-2505 https://www.morsmordre.net/t11478-corinne-rosier#355348
Re: Sugar & Joy [odnośnik]06.01.23 14:32
Jeśli chodzi o odwracanie uwagi, to jestem najlepsza w swoim fachu. Gdyby nie to, że cała moja przyszłość jest już przesądzona i usłana różami (nie, w piątej klasie nie mam jeszcze pojęcia, kto tak naprawdę będzie moim mężem), to mogłabym się spróbować w podobnym zawodzie. Szalony, niebezpieczny świat zła i występku jest na wyciągnięcie ręki, czy odnalazłabym się w kręgach złoczyńców? Złodziei kosztowności? Na pewno byłabym świetna i niezastąpiona, ale kto będzie wtedy organizował wystawne bale? Przecież nie lady Adelaide.
- Szykuje się jakaś wymiana?! - pytam nagle, zwracając błękit oczu ku twarzy kuzynki, lecz jej żartobliwy uśmiech rozwiewa wszelkie wątpliwości. - Już zrobiłaś mi nadzieję, to nie ładnie, Corinne Avery - cmokam z niezadowoleniem, jak to w zwyczaju miała moja ulubiona opiekunka panna Rogers. Kobieta przeżyła już swoje i szczęśliwie nie musi się już mną zajmować. Z pewnością miała niezwykle wielki wkład w me wykształcenie. Jej minę wyrażającą skrajną dezaprobatę opanowałam do perfekcji.
- Żeby wzbudzić moje zainteresowanie, trzeba czegoś więcej, niż ładnej buzi. Wymagam umiejętności zajmującej konwersacji. - A to szalenie istotna i jakże trudna kwestia, o której panienka Avery może jeszcze nie wiedzieć i nie do końca zdawać sobie sprawę. Problem polega przecież na tym, że ci wszyscy potencjalnie interesujący mnie chłopcy zwyczajnie przede mną uciekają. Albo gubią się w słowach, zaczynają jąkać, błądzą gdzieś spojrzeniem, jakby umysły ich zostały zatrute jakąś niepojętą miksturą. Niewielu potrafi mnie prawdziwie zachwycić, jak choćby Harry Smith - jedna z moich wielkich miłości - który swym niebiańskim głosem, łobuzerskim uśmiechem i zaciekawionym spojrzeniem potrafił doprowadzić mnie do drżenia rąk. Jaka szkoda, że w czerwcu skończył już Hogwart i nasze ścieżki musiały się rozejść, żywię szczerą nadzieję, że nie na zawsze. - Ale masz rację - stwierdzam poważnym tonem i kiwam potakująco głową. Corinne, mimo tak młodego wieku, to jednak ma głowę na karku. - Kiedy nie można mieć tego, czego się chce, należy obniżyć wymagania i rozejrzeć się za możliwościami. - Ten sposób jest znacznie mniej satysfakcjonujący, nie pozwala w pełni nasycić się tym, czego się pragnie. Mam szczerą nadzieję, że w swej przyszłości będę mogła sięgnąć po więcej; po to, co mnie prawdziwie uszczęśliwi.
Stukot naszych obcasów niesie się echem po kamiennym korytarzu, wreszcie mieszając się z dochodzącymi z oddali głosami innych uczniów, co oznajmia nam, że zbliżamy się do głównego przejścia. Wskakuję na schodek ruchomych schodów i wolną dłonią przytrzymuję się poręczy.
- Oh, czy wspominałam, że nadal pisze do mnie lord Tristan Rosier? - pytam nagle konspiracyjnym, teatralnym szeptem, kiedy mój wzrok pada na zawieszony w korytarzu obraz z rycerzem walczącym ze smokiem. Natychmiast przypomina mi się sylwetka ciemnookiego arystokraty o duszy artysty. - Sądziłam, że zdążył już o mnie zapomnieć, wszak nie widujemy się na co dzień, a i jego pewnie każdego dnia otacza wianuszek pięknych dam. - Nieznacznie krzywię się z przekąsem (tylko trochę, bo za bardzo nie można, maman mówi, że mogę zachorować na brzydotę, a do tego nie mogę dopuścić), niechętnie dołączając przed oczy wyobraźni ustawione w kolejce do Rosiera panny. - Jak myślisz, najdroższa kuzynko, jak długo trwa przelotne zauroczenie? - pytam tonem gotowym na teoretyczną dysputę. Uwielbiam dyskusje, w których podjąć można obiektywnie każdy temat, a te najlepiej omawiać z Krukonami. Doświadczenie nauczyło mnie, że tylko oni zdolni są do powstrzymania swych emocji, dzięki czemu moje mogą zdominować całą konwersację.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Sugar & Joy [odnośnik]19.01.23 13:34
Zaskoczenie Evandry mnie bawi; uśmiecham się więc jak rasowa szelma i spuszczam skromnie oczy, kiedy stwierdza, że nie ładnie tak robić komuś nadzieję. Nie czuję się winna, że tak zrozumiała moje słowa, zresztą, rzadko czuję się winna. W Ludlow skrucha nie jest mile widziana ― chyba, że oficjalna, wobec nestora. Tego jedynego którego należy się bać będąc Averym.
Tylko tyle? ― dziwię się szczerze, bo wydaje mi się, że dziewczyny takie jak Evandra mają bardzo wysokie wymagania, że prócz ładnej buzi i srebrnego języka trzeba wykazać się jeszcze tuzinem innych talentów, by zwróciły na delikwenta uwagę. Nie jest to nic złego rzecz jasna, przecież panna o jej statusie nie powinna poświęcać uwagi byle komu, ja sama zresztą nie powinnam, ale życie ― nawet tak krótkie, jak moje ― pisze różne scenariusze.
Myślałam, że musi co najmniej pośpiewać ci po trytońsku ― żartuję sobie dalej, mrugam porozumiewawczo do kuzynki (mojej ulubionej, warto zaznaczyć), razem z nią wskakuję na schodek, ale nie chwytam się barierki, polegam na jej ramieniu, na eleganckim uchwycie. Czasem jestem w nią zapatrzona jak w obrazek, czasem zazdroszczę jej uroku i tego, jak przepływa między ludźmi w towarzystwie, choć sama przecież nie odstaję od niej zbytnio. ― Albo opanować spienione fale mórz, by móc dopłynąć do brzegu na dwóch delfinach.
Kiwam głową z entuzjazmem, kiedy Evandra podłapuje mój tok myślenia i nieznacznie zadzieram podbródek ku górze, dumna z tego, że starsza kuzynka decyduje się pójść tą ścieżką. Kto wie, gdzie ją zaprowadzi, może to właśnie dzięki mnie i mojemu podejściu znajdzie kogoś tak interesującego, że nie będzie mogła myśleć już o nikim innym. Poza mną, oczywiście, bo o mnie powinna jednak pamiętać!
Unoszę wysoko brwi i patrzę na nią z niedowierzaniem, kiedy pada znane mi nazwisko. Jestem jeszcze młoda, nikt nie przypomina mi o tym, co czeka na mnie po skończeniu szkoły, ale staram się trochę rozeznać w temacie, zorientować kto z kim, po co i dlaczego. W końcu wiedza to władza, a ja lubię władzę.
Słówkiem nic nie pisnęłaś ― stwierdzam, pozorując śmiertelnie obrażony ton, ale uśmiech mnie zdradza. Nie miałabym do niej pretensji nawet gdyby nie oddała mi ulubionej szpilki do włosów. ― Ach, Evandro, nie oszukujmy się, trudno o tobie zapomnieć i zdziwiłabym się, gdyby lord Rosier sobie z tym zadaniem poradził ― mówię to z pełną powagą i w pełni świadomie, bo rzadko prawię komukolwiek komplementy i jeśli już to robię, to szczerze. Ponadto uważam, że Evandrze należy się tyle uwagi i adoratorów ile tylko jej się zamarzy. I niech żaden nie poważy się jej skrzywdzić, bo osobiście zadbam o to, by nie opuścił toalety przez najbliższy tydzień.
Czy to podchwytliwe pytanie? ― Odbijam zgrabnie piłeczkę, przechylam nieznacznie głowę w jej stronę. ― Powiedziałabym, wzorując się na autorytetach z zakresu prawa czarodziejów, że to zależy. Może i rok, jeśli fascynacja jest silna, może tydzień, jeśli obiekt okazuje się tylko pięknie błyszczeć z daleka, a przy bliższym poznaniu traci swój blask. Prawdziwym pytaniem może powinno być: kiedy wiadomo, że to przelotne zauroczenie o dowolnej długości, a kiedy coś, co winnyśmy nazywać poważniejszymi słowami?


Sad to see you go
Was sorta hopin' that you'd stay


Corinne Rosier
Zawód : arystokratka, alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
enjoy the silence
OPCM : -
UROKI : -
ALCHEMIA : -
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : -
CZARNA MAGIA : -
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarownica
Sugar & Joy Bd15b7924ad28a73b2a23ae5d2e73b7a
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11472-corinne-rosier https://www.morsmordre.net/t11474-piolun#355148 https://www.morsmordre.net/t11475-cora#355170 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t11477-skrytka-bankowa-nr-2505 https://www.morsmordre.net/t11478-corinne-rosier#355348
Sugar & Joy
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach