Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Palarnia opium
AutorWiadomość
Palarnia opium [odnośnik]27.08.15 0:52
First topic message reminder :

Palarnia opium

★★★
Największe pomieszczenie w piwnicach pod sklepem Borgina & Burke'a. Do palarni można dostać się trzema drogami. przechodząc przez zaplecze sklepu, przez tunele w piwnicach Śmiertelnego Nokturnu oraz przy pomocy sieci fiuu. Drewniany, zdobiony sufit, dźwiga ciężar brylantowych żyrandoli sprowadzonych z najdalszych zakątków świata. Każdy rozpalany jest tylko na okazyjne spotkania. Palarnia liczy sobie kilkanaście stolików otoczonych fotelami obitymi czerwonym materiałem. Pomimo tego, że palarnia znajduje się w piwnicy, sufit jest na tyle wysoki, co umożliwiło stworzenie drewnianego półpiętra. Wystrój zawiera również bar z alkoholem wszelkiej maści. Od czasu do czasu w palarni organizowane są koncerty na żywo.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:46, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Palarnia opium  - Page 12 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Palarnia opium [odnośnik]18.05.21 21:48
Nie całkowicie w smak było jej zasiadanie z jednym z Carrowów przy stole. Ale ostatecznie, dawne waśnie winny zejść na bok, choć przyglądała się kobiecie z nieskrywaną rezerwą. Wypowiadając słowa, której bardziej niż zainteresowaniem były zwyczajnie grzecznością. Odwróciła spojrzenie kiedy ta zaproponowała zmianę miejsc przesuwając jasne tęczówki po sali, na krótką chwilę zawieszając wzrok na Aquili, później spoglądając w kierunku brata, na Rigela, znajdującego się przy stoliku obok. Brwi drgnęły lekko, ale wzrok pozostał niezmienny. Uprzejma ciekawość, nic więcej, tyle samo spoczęło na drugim z mężczyzn siedzących z Tristanem, wcześniej jedynie na chwilę znajdując się na bracie. Jasne tęczówki przesunęły się po sylwetce lorda Notta, by finalnie wrócić spojrzeniem do Lady Carrow, która zajęła już wybrane przez siebie miejsce. Skinęła łagodnie głową na zapewnienie.
- Z Twojej odpowiedzi, lady, wnioskuję że nie zanotowaliście spadku w sprzedaży waszych słynnych podopiecznych. Choć świetnie może jednocześnie sugerować nawet wzrost zarobku, albo być jedynie określeniem skrywającym coś innego. - zastanowiła się swobodnie, sięgając po kieliszek podany jej przez jednego z kelnerów. Zakręciła szkłem w dłoni, unosząc szkło pod nos, przechyliła naczynie ledwie mocząc malinowe wargi, słuchała dalej padających słów. - Zobaczy... - powtórzyła po niej zamyślając się na chwilę, zastanawiając się na głos. - Czym owe źrebię różni się od innych ze swojego gatunku? - chciała wiedzieć więc, skoro było niezwykłe z pewnością musiało posiadać jakieś unikatowe zdolności. - Mniemam, że jeśli zachwyci mnie dostatecznie będę mogła je zakupić. - doprecyzowała jeszcze, nie odpowiadając dosłownie na propozycje która padła. Jednocześnie wyrażając nią zainteresowanie, ale też nie składając obietnicy zapewniającej, o jej pojawieniu się na miejscu.
- Lordzie Burke. - przywitała się grzecznie, skinieniem głowy dziękując za wypowiedziany komplement. Ostatecznie jedynie wyglądała, pozwalając służką uczesać włosy i natrzeć ciało odpowiednimi olejkami - różanymi rzecz jasna. Oblekła usta w lekki uśmiech. - Pojawienie się niezapowiedzianego gościa było… zaskakujące. - stwierdziła nie odejmując od niego bystrych tęczówek. Zerknęła w kierunku sceny, kiedy kolejny z przedmiotów został przedstawiony na aukcji, swojej tabliczki nie podnosząc i tym razem. Kiedy Xavier zapowiedział przedmiot Evandry sięgnęła po szkło które postawiła wcześniej na stoliku obserwując licytujących.
- Nigdy nie mogłam się nadziwić, sir, jak jesteś w stanie codziennie stawiać się w pracy, kiedy tak wielu nie było w stanie zasłużyć na umiejętności, które posiadasz. - wypowiedziane przez mężczyznę dalej słowa sprawiły, że jej brew drgnęła ku górze w uprzejmym zadowoleniu. - Nie trzymaj nas w niepewności, zdradź jaką odpowiedź uzyskała w odpowiedzi. - poprosiła, mogąc na ten moment jedynie gdybać, czego w swoim zwyczaju unikała.
- Jak wiesz kuzynie, lubię rzeczy użyteczne jeśli idzie jedynie o mnie. Choć możliwe, że zdecyduję się na coś w przypływie chwili. - wypowiedziała odpowiadając jednocześnie na pytanie obu mężczyzn, posyłając krótki uśmiech w kierunku Mathieu. - Może któryś z obrazów przypadnie ci do gustu? - zwróciła się w kierunku siostry.



the whole new world just behind
one breath.

Melisande Rosier
Zawód : badacz-behawiorysta smoków, przyszły dyplomata rezerwatu Kent
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : n/d
She's wearing a mask of perfection,
but she's broken underneath.
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t4842-nulla-rosa-sine#104133 https://www.morsmordre.net/f97-dover-posiadlosc-rosierow https://www.morsmordre.net/t5178-skrytka-bankowa-nr-1209 https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
Re: Palarnia opium [odnośnik]18.05.21 21:59
Prezentowane artefakty przyciągały spojrzenia, i Black wiele by dał, żeby poznać dokładniej ich historię - szczególnie tę część opowiadającą, w jakim celu ktoś stworzył dany przedmiot. Czy miał to być prezent z ukrytym znaczeniem, znanym tylko obdarowanej osobie? Czy może konieczność, wywołana rodzinną albo osobistą sytuacją? Niekiedy zrozumienie tych elementów pomaga w wykorzystaniu pełni potencjału danego artefaktu. Niestety, Rigelowi niedane było zastanawianie się nad tymi kwestiami dłuższy czas.
-Cóż. Kule wyglądają dość topornie, ale myślę, że mimo to można znaleźć dla nich całkiem sporo zastosowań. Szczególnie w obecnych dość niespokojnych czasach. - chwilę się zastanawiał, jakby przeliczał możliwe warianty ich użycia. - Na przykład, dobrze jest wiedzieć, że domownicy nie znikają bez słowa, a jak się pojawiają - to są to oni, a nie przebrane za nich osoby. Taką kulę można ukryć w taki sposób, żeby tylko najbliżsi wiedzieli, gdzie są ukryte. Ot wkomponowane w sprytny sposób w strój albo dodatki… Może jest to trochę prymitywne, ale jeśli lepiej przemyśleć zastosowanie - całkiem pożyteczne.
Widok tego, jak Primrose rozmawia z gośćmi i to jak się prezentuje, dawał poczucie, że jest ona prawdziwą gospodynią tego miejsca. To było bardzo dobre posunięcie, szczególnie że wiele osób nie czuła się dobrze na Nokturnie. Trzeba było w końcu to miejsce „odczarować”, walcząc ze szkodliwymi stereotypami, mówiącymi, że w tej dzielnicy oprócz podejrzanych typów i nieprzyjemnych zapachów, nie ma nic innego.
Miejsce to miało swoją subtelną magię - Black odczuł to dość szybko. Inni tez znajdował się pod jej wpływem. Czy to drzemiący Tristan, czy Evandra, która nagle stała się wyjątkowo rozmowna. Nawet Octavia, wcześniej chichocząca cichutko, teraz wyglądała na niezwykle poruszoną. Niezwykła atmosfera i bajeczna muzyka splatały się, chwytały za serca i umysły.
Może tego właśnie potrzebowali - tych emocji, chwili wytchnienia i zapomnienia?
Rigel uśmiechnął się lekko
-Myślę, że to nic. Nie każde zjawisko musi być… aktywne, żeby cieszyło oko. Całkiem przyjemnie jest obserwować rzeczy stałe, ledwo zmieniające się albo powtarzalne. Jak fale na morzu, czy drzewa w parku, spokojnie kołyszące się na wietrze, albo nocne, rozgwieżdżone niebo. Obserwacja takich zjawisk pozwala oczyścić umysł ze zbędnych i mącących spokój myśli, wyciszyć się. Poczuć się częścią świata. Wiele kultur robi z tego nawet cały rytuał. Szczególnie na dalekim wschodzie.
Agresywne interakcje między różnymi gatunkami zwierząt skomentował jedynie lekkim skinieniem głowy.
-Dlatego za budowanie dobrze działającego ekosystemu - nawet takiego drobnego powinni brać się specjaliści.
Szkoda, że w wielu przypadkach specjaliści są odsuwani na bok. W idealnym świecie byłoby kompletnie i raczej i może wtedy dałoby się uniknąć wielu katastrof.
Jak anomalie.
Jak niepotrzebne śmierci.
-Czy jest już plan, jak wprowadzać stworzenia z powrotem do ekosystemu?- zapytał zaciekawiony, choć nie chciało mu się kontynuować śpiewki o złych mugolach. Dlaczego nie można było ominąć tego tematu nawet podczas przyjemnego wieczoru? No chyba, że ten temat ma zostać typowym elementem życia towarzyskiego jak rozmowy o pogodzie.
-Co do ludzi… - tu spojrzał na zebranych. - Ludzie są mistrzami kłamstw. W szczególności sobie samym. Nic dziwnego, bo prawda zawsze boli. Słabości bolą.
Niestety nie pociągną myśli dalej, chcąc usłyszeć komentarze wszystkich, gdyż kobiety zebrane przy stole uznały, że chyba najwyższa pora zostawić ich samych. Czarodziej żałował, że nie mógł również z nimi odejść.
-Mówi się, że kto tkwi w miejscu - ginie. Czy to w rzeczywisty, czy metaforyczny sposób. - wzruszył ramionami, po czym kontynuował spokojnym tonem. - Zmiany napędzają życie i dają energię do rozwoju. Tak że byłbym głupcem, gdybym nie skorzystał z takiej możliwości.


The truth may be out there
But the lies are inside your head.

Rigel Black
Zawód : Stażysta w Departamencie Tajemnic, naukowiec
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We are all roamers of vast spaces and travellers in many ages.
OPCM : 0
UROKI : 17
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647
Re: Palarnia opium [odnośnik]18.05.21 22:04
- Niezmiernie miło jest to słyszeć. Na pewno przekażę Primrose wszystkie opinie co do jej występu - zapewnił Calypso, dziękując jej za komentarz. Sam był naprawdę pod wrażeniem melodii, którą potrafiła wydobyć z tych drobnych skrzypiec. A przecież ćwiczyła tak krótko. Wykazała się niesamowitą odwagą, decydując się na publiczny występ pomimo tak niewielkiego doświadczenia. Ale miała przy sobie Adelę, starsza i bardziej doświadczona lady Burke była idealną partnerką dla młodziutkiej debiutantki. Był tego pewien.
- Primrose nigdy nie lubiła chwalić się swoimi talentami na prawo i lewo - zerknął za siebie, odnajdując wzrokiem wspominaną lady, odpowiadając jednocześnie na uwagę Zachary'ego. Zapewne gdyby nie fakt, że zdecydowano się na organizację tego koncertu, pewnie niewiele osób wiedziałoby o tym, że faktycznie pobierała nauki gry na skrzypcach. Jego rodzina naprawdę nie przepadała za wychodzeniem ze strefy komfortu, na to akurat niewiele dało się poradzić. - Tak, w swojej łaskawości pozwoliła mi zasiąść dziś u swojego boku. Potrzebuje wsparcia w tym trudnym dla niej czasie, nie sądzisz, przyjacielu? - uniósł dość znacząco jedną brew, patrząc na Shafiq'a, zaraz jednak potrząsnął głową, przybierając bardziej neutralny wyraz twarzy. - Myślałem o tamtym amulecie, ale lady Nott bardziej na nim zależało. Ciebie nic nie zainteresowało, Mathieu? - dopytał, skoro zeszli na kwestie licytowania. Tak naprawdę on sam bardziej cieszył się z faktu, że amulet Bes został sprzedany za wyższą kwotę. Przynajmniej więcej datków zostanie przekazanych potrzebującym. Pozytywka nie należała do przedmiotów, które jakoś by go zainteresowały, ewidentnie jednak była pożądana przez wielu - to dobrze. Znaczyło to, że wieczór ten pod każdym względem uznać można będzie za sukces. Craig był ciekaw, jakie wzięcie będą mieć obrazy, które przekazał na aukcję. Starał się tak dobrać tematykę prac, by każdy odnalazł chociaż cień czegoś interesującego w wybranych pracach, niemniej mieli tu dziś tak ogromny przekrój osobowości i charakterów, że nie było to zadanie łatwe. Dopiero czas pokaże, czy udało mu się osiągnąć zamierzony cel.
Miło było korzystać z uroków wieczora, szczególnie biorąc pod uwagę, jak rzadko mieli ostatnio okazję, by się bawić. Przypomniało to jednak Craigowi, jak bardzo ostatnio zaniedbał swoje kontakty towarzyskie. Z powodu problemów osobistych a także dużej ilości pracy, ograniczać się musiał do niezbędnego minimum. Tym też sposobem zaniedbał chociażby biednego Zachary'ego. Nie wykorzystał także okazji, aby spróbować złapać lepszy kontakt z Mathieu, co niewątpliwie udało się jego bratu. Było to spore niedopatrzenie z jego strony, nie było jednak jeszcze za późno, aby to naprawić. - Powtórzę Primrose wasze ciepłe słowa. Ucieszy ją tak bardzo, że z pewnością w przyszłości prędko znów zapragnie wystąpić. - chociaż wszystkie te pochwały nie były kierowane ku niemu, i tak czuł się dumny. Chyba chodziło po prostu o to, jak bardzo potrafi wykazać się jego rodzina.
- Ah... tak. Liczę, że akurat to niespodziewane wydarzenie zatrze się w waszej pamięci - nie chciał za bardzo poruszać tematu tego nieoczekiwanego gościa, który zakłócił na moment całość imprezy. Całe szczęście, że trafiło na człowieka rozsądnego i chętnego do współpracy. Dzięki temu uniknęli niepotrzebnych awantur. - Mam nadzieję, że udało mi się wybrać takie dzieła, które przyciągną waszą uwagę, moi drodzy - tym razem zwrócił się już do wszystkich zgromadzonych przy stoliku.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Palarnia opium [odnośnik]19.05.21 15:11
Wieczór toczył się swoim torem. Panowała spokojna i miła atmosfera, nawet jeśli niektóre z rozmów były rozgrywkami politycznymi między rodzinami, czy też sposobem na kulturalne wbicie szpili.
Stolik na prawo od sceny, do którego podszedł Craig Burke rozmawiał na spokojnie na temat awansu Lorda Shafiq’a, jednocześnie poruszając również kwestie niewyedukowania niektórych członków społeczeństwa. Między Lady Calypso, a Lady Melisandre rozpoczęła się również rozmowa na temat rumaków hodowanych przez rodzinę Carrow.
Lord Black za to dzielnie dalej prowadził konwersację z Lordem Rosierem i Lordem Nottem, jednocześnie opuszczając tajemnicze zakątki akwarystyki, która jeszcze przed chwilą był tak mocno poruszana. Teraz dla odmiany Panowie poruszyli temat zmian w ekosystemie. Czyżby Lord Black odnalazł w sobie nowe zainteresowania? Nigdy nie jest za późno na rozwój nowego hobby.
Jedynie Lord Nestor Burke siedział sobie spokojnie przy swoim stoliku, nie dołączał do żadnej rozmowy, nie wtykał nosa między ludzi. Spokojnie sączył sobie drinka, jednocześnie obserwując rozwój wydarzeń na Sali i na scenie.
W tym czasie licytacja trwała w najlepsze. Pozytywka przekazana przez Lady Rosier definitywnie jak na razie cieszyła się największym powodzeniem, ze wszystkich dotychczas przedstawionych przedmiotów. Pierwsza tabliczka, która poszybowała do góry była dzierżona przez Lady Carrow, która od razu zaproponowała 70 galeonów podbijając stawkę wysoko na samym starcie. Magiczny przedmiot jednak zwrócił również uwagę Edgara Burke’a, który po chwili również postanowił dołączyć i zaproponował od siebie 80 galeonów, jednak po chwili w górę poszykowała tabliczka Lady Lestrange, która podbiła stawkę do 100 galeonów. Moment później postanowiła dołączyć również Lady Parkinson proponując 120 galeonów. Lord Burke jednak nie zamierzał ustąpić, podbijając do 130. Okazało się jednak, że chęć posiadania Lady Lestrange była silna i finalnie licytacja zakończyła się na 150 galeonach, zaproponowanych właśnie przez nią.
Aukcjoner był bardziej niż zadowolony. To był jak na razie najwyżej wylicytowany przedmiot, a przed nimi jeszcze dwa obrazy. Miał nadzieję, że trafią one w gusta licytujących.
- Lady Lestrange, od dzisiaj jest Pani dumną posiadaczką Syreniej Pozytywki. – powiedział z uśmiechem przekazując pozytywkę obsłudze, która tak jak poprzednie przedmioty, elegancko ją zapakowała i przekazała Lady Octavii. -  Szanowni Państwo, nadeszła pora na obrazy, które przekazał mój szanowny brat Craig. – tu Xavier skinął głową z uśmiechem w kierunku brata – Pierwsze dzieło wyszło spod pędzla Henriego de Toulouse-Lautrec’a w 1896 roku. Dzieło przedstawia na pierwszym planie tańczącą kobietę, a artysta zdawał się swym malunkiem łapać jeden gest, ulotny moment. Kreska zdaje się oddawać całą żywiołowość tańca aktorki. Statyczność dekoracji i bezruch pozostałych postaci na scenie podkreśla jeszcze bardziej rytmikę gestów tańczącej. Brak perspektywy, oddawanej zazwyczaj w takich wypadach za pomocą desek sceny, wzmacnia złudzenie bezpośredniej obecności tancerki. Obraz nosi tytuł “Życie Nocne” i o godzinie 21.00 zaczyna się poruszać i wyłącznie wtedy. Postacie zaczynają tańczyć i wciągają w ten żywiołowy taniec każdego, kto go ogląda. Muzyka zaś należy do tych, którą zwykle słyszy się w kabaretach w samym sercu Paryża. – powiedział spokojnie ściągając materiał, tym samym ukazując obraz. – Cena wywoławcza 50 galeonów.


"Nocne Życie" Henriego de Toulouse-Lautrec’a, 1896 rok, Olej na płótnie

Licytacja w szafce zniknięć.

Tak jak obiecałam, daje 72h na odpis i licytację.
Termin: 22.05 20:00


I show not your face but your heart's desire


Ostatnio zmieniony przez Ain Eingarp dnia 21.05.21 23:44, w całości zmieniany 1 raz
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Palarnia opium  - Page 12 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Palarnia opium [odnośnik]21.05.21 23:11
Przeciągnął palcem po brodzie, kiedy Rigel zastanawiał się nad praktycznym wykorzystaniem przedstawionych artefaktów, miał trochę racji. Czasy były niebezpieczne, a złodzieje tożsamości byli niedoceniani, wydarzenia na placu egzekucyjnym pokazały to najlepiej; wciąż nikt przecież nie wiedział, skąd Tonks się tam wzięła tamtego dnia.
- Ostrożność to cecha ludzi rozważnych - przyznał, nie odejmując jednak spojrzenia od sceny, na której prezentowano kolejne przedmioty. Kule jednak odnalazły właścicieli, podobnie jak pozytywka wystawiona przez Evandrę; z zaciekawieniem obserwował przebijaną cenę, wiedząc, że niezręcznie byłoby mu dołączać do licytacji przedmiotu wystawionego przez jego żonę - miał jednak powody być z niej dumnym.
- I jest! - odparł na słowa Leandra, który zapowiedział obrazy; ten, który został odkryty teraz, przez chwilę przyglądał się płótnie, dostrzegając w nim koloryt paryskich kabaretów tak dobrze znanych z młodości; kątem oka poszukał spojrzenia Edwarda, zastanawiając się, czy znał wnętrze tego pubu, wyglądało znajomo, choć był niemal pewien, że nie chodziło o stolicę. Obraz mógł zawisnąć w Fantasmagorii, zamierzał licytować hojnie bardziej ku szczytnemu celowi niżeli szukając łakomych kąsków, ale ten konkretny - wydał się kuszący. Być może nawet bardziej, gdy wpierw tabliczkę uniósł siedzący przy nich Rigel, a później usłyszał głos Aquili. - Henri de Toulouse-Lautrec - powtórzył nazwisko malarza, niewiele o nim wiedząc, przenosząc spojrzenie na Leandra. - Żywiołowe barwy i żywiołowy krajobraz, powiesz nam o nim więcej? - Wydawało mu się, że to nazwisko obijało się czasem echem pośród bohemy Montmarte, gdy bywał tam jako poeta, zdawało mu się, że żywiołowość tej kreski niósł zapach Moulin Rouge. Nie czekając na odpowiedź uniósł tabliczkę, podbijając cenę i przystępując tym samym do licytacji. - Nie przedstawiono nas sobie - mówił dalej, w stronę lorda Notta, skinąwszy głową na młodą damę, która opuściła już jego bok. - Debiutantka? - Leander miał młodszą siostrę, podejrzenia były dość oczywiste. Evandra odprowadziła od ich stolika kobiety, w tym Octavię, której profilowi przyglądał się dłużej, kiedy wstawała, przemykając spojrzeniem ku spojrzeniu żony.
- Niecodzienne podejście - by nie mówić o rzeczach, o których niewiele się wie, przeważnie czarodzieje zmierzali do całkiem odwrotnych wniosków, nawet jeśli nieczęsto się tym przechwalali otwartymi słowy. - Czasem nawet przez najbardziej stabilną ziemię musi przejść wichura, która pozwoli na nowo narodzić się temu, co mogłoby zostać zapomniane - podjął się polemiki ze słowami Rigela, spoglądając na niego z zainteresowaniem, kiedy wspomniał o kulturach Dalekiego Wschodu. - Doprawdy? - zapytał, zachęcając go do rozwinięcia myśli. O wschodzie wiedział niewiele, choć stereotypy mówiły, że miewali lepiej uporządkowany porządek społeczeństwa, pozbawiony chaosu nowomodnych zmian, pod które można było podciągnąć słowa Blacka. Skinął głową, kiedy wspomniał o specjalistach. Pewnego dnia ktoś uznał, że głos decydowania o świecie powinien mieć każdy: i to był początek dążenia do nieuchronnej destrukcji. - Nawet pozornie nieszkodliwa istota może okazać się zabójcza, kiedy nie podchodzi się do niego z należytym respektem i stanowczością. Uszkodzenie ślimaczej trąbki najpewniej nie zabije ślimaka bezpośrednio, doprowadzi za to do długiej i bolesnej śmierci głodowej, choć w tym starciu to on jest drapieżnikiem. Pozornie błahe rany mogą doprowadzić do unicestwienia gatunku. Jeśli tylko utraci się czujność. - Małże lub mugole. Nie, Tristan nie zamierzał rozmawiać dzisiaj o niczym innym, niż o polityce, bo małżeństwo jego siostry było polityką samą w sobie. Zamierzał zabezpieczyć jej przyszłość, u kogoś, kto zdawał sobie sprawy z tego, co działo się wokół. Rigel budził mieszane uczucia, nawet jeśli jego ścieżka kariery budziła powszechny podziw, to w tej rozmowie wydawał mu się raczej wycofany. Czy za mało zdeterminowany?
- Nikomu nie przeszkadzało parę spalonych przez smoki domów, póki nie pojawili się mugolscy błędni rycerze, którzy zdziesiątkowali ich populacje tylko po to, by śpiewano o nich piękne pieśni - westchnął na słowa Leandra, naturalnie miał rację. - Jak to mówi o niemagicznych, czy nie gubi ich pycha? - Sam we własnej zatonął już dawno, ale to przecież nie było tematem tej rozmowy. I zapewne nigdy nie będzie. - Czy nie brak im pokory wobec siły natury i pierwotności ziemi, po której stąpają? - Pytania były retoryczne, ton głosu Tristana lekki, oscylujący pomiędzy niezobowiązującą pogawędką a dekadenckim znudzeniem. - Czy przyzwalając na to przez lata sami nie weszliśmy im w stalowe ostrze miecza? Może zniszczenia w tym kraju są po części naszą winą - przyznał, kręcąc nieznacznie głową - tym bardziej naszym obowiązkiem jest temu przeciwdziałać. - Skinął głową na ostre słowa Leandra, rzeczywiście byli jak plaga, choroba, nowotwór przenikający do wnętrza planety. Zatrzymał spojrzenie na jego twarzy na dłużej, kiedy zaczął mówić o zmianach - w zamyślonym milczeniu. Oparł się o krzesło wygodniej, wspierając ramiona o łokcie na bocznych oparciach; złożył palce w piramidkę, przemykając spojrzeniem z Notta na Rigela. - Tylko jak rozpoznać te odpowiednie osoby? - zapytał, ciągnąc jego słowa, wierząc, że jaśniej się już nie dało przekazać Blackowi, czego oczekiwał. Zogniskował spojrzenie na jego twarzy, kiedy podjął kwestię zmian. Zamierzał skorzystać z możliwości. Ale zamiary nie były jeszcze czynami, ciężar odpowiedzialności był wielki, a ponieść go - okazywało się niekiedy wyzwaniem. Jedni im podoływali, jak Leander. Inni nie, jak Francis, którego imię zostanie zapomniane.
- Natura poradzi sobie sama, kiedy będzie miała ku temu odpowiednie warunki - odparł na pytanie odnośnie przywrócenia gatunków. - Najpierw należy upewnić się, że te warunki zaistnieją. Potrzebują przestrzeni do życia i bezpieczeństwa. Stopniowe wypuszczanie zwierząt z rezerwatów pomoże przyśpieszyć ten proces, ale plany będzie sens zacząć snuć dopiero wtedy, kiedy przestaniemy mieć problem z awanturniczymi rebeliantami upadłego ministra. Teraz wciąż stanowią dla nich pewne zagrożenie, choć jestem niemal pewien, że fauna na terenach niemal oczyszczonych z niemagicznej ludności zaczyna się już rozwijać - To zaskakujące, jak szybko natura potrafiła reagować. Wystarczy ledwie chwila ciszy pozbawionej niszczącej ręki mugoli.
- A pan, lordzie Black, preferuje pan prawdę czy kłamstwo? - zapytał, kiedy wspomniał o ludzkich słabościach. Prawda bywała niewygodna. Bolesna, być może, ale często niepotrzebna. Arystokratyczne salony nie lubiły prawdy. Przeważnie.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Palarnia opium  - Page 12 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Palarnia opium [odnośnik]22.05.21 19:04
Nieobecność dam, które swoim czarem i urokiem uprzyjemniały równie doskonały wieczór, była dla Edwarda szansą na zasięgnięcie języka, który nie powinien rozbrzmieć w ich łaknących słów uszach. Rozgraniczenie mężczyzn i kobiet miało w sobie tę rację, by samodzielnie przecierali właściwe dla siebie światy, stykając się jedynie na płaszczyznach mających stanowić nikłe, nieśmiałe spotkanie odpowiadające konwenansom.
To, co nas niewątpliwie różni, mój drogi lordzie — odparł, miękko układając słowa w stronę Craiga z niezmiennym uśmiechem w odpowiedzi na dość gorzką odpowiedź — to cel tego, co robimy, a przede wszystkim mówimy. Ja, nigdy, nie doprowadziłbym do tego rodzaju scysji w miejscu publicznym. Czy wyobrażasz sobie, bym przybrał rozgniewaną minę i pozwolił innym oglądać zmarszczki gniewu na mojej twarzy? Nie powinniśmy pozwalać, sir, by emocje brały nad nami górę w ten sposób, choć twoja reakcja niewątpliwie ma swą słuszność. — Wyjaśnił swój punkt widzenia, spoglądając na Craiga z mieszaniną rozbawienia oraz powagi na twarzy.
Być może — skwitował krótko kolejną odpowiedź. — Musisz jednak wiedzieć, że widzimy, a to rodzi pewne skojarzenia, których niestety nie zatrzymamy w żaden sposób. W końcu jesteśmy tylko ludźmi. Podobno. — Ostatnie słowo wygłosił już półgębkiem, zwracając się ponownie w stronę sceny, raptem na niewielki moment czasu. Udawał, że nie widział spojrzeń Cordelii. Pozostawał więcej niż świadom tego, jakie wrażenie wywarł na niej podczas ich pierwszego, w istocie naprawdę przypadkowego, spotkania raptem kilka dni temu. Wzrok skierował na nią, kiedy wspomniała pochodzenie wybranej na dzisiejszy wieczór sukni, uśmiechając się ze zrozumieniem oraz wyzwaniem. Suknia projektu Edwarda mogła wyglądać tylko i wyłącznie lepiej i piękniej na Cordelii niż każda inna. Nie mogło być inaczej; ta myśl towarzyszyła mu w trakcie kolejnego utworu oraz coraz cięższej atmosfery. Gwałtowne szczypanie w kącikach oczu postępowało w takt nut utworu i coraz mocniej powodowało to, czego się spodziewał. Łzy pociekły po policzkach wprost na codziennie pielęgnowaną brodę. Wydobył z siebie przy tym ledwie słyszalny, tylko dla Odetty odgłos oznajmiający wzruszenie granym utworem. Wdzięczny za nieocenioną i równie dyskretną pomoc siostry, przejął od niej chusteczkę i począł delikatnie osuszać oczy oraz ścierać ślady łez. Do samego końca utworu grał rolę wzruszonego koncertem, od czasu do czasu spoglądając na pozostałych siedzących przy stole. Po wybrzmieniu ostatniego dźwięku ze sceny, zakończył swoje małe przedstawienie, po czym schował chusteczkę do wewnętrznej kieszeni marynarki. Należało wrócić do towarzyskiego konwersowania z pozostałymi. Było jeszcze tyle rzeczy, które koniecznie dzisiaj musieli przedyskutować.
Uśmiech zakwitł na twarzy Edwarda jeszcze mocniej, gdy do stolika przyszedł Xavier. Nie zraził się w żaden sposób, wysłuchując komplementów lorda. Było przecież oczywistym, że spod jego ręki wychodziły kreacje doskonale wpisujące się w gust oraz osobowość noszącego – w końcu to Edward wyznaczał trendy, za którymi mieli podążać.
Xavierze, wiesz, że była to dla mnie sama przyjemność — odparł szczerze i pogodnie. — Oczywiście, że zawitasz w moje progi. Musisz tylko uważać, by zastać mnie na miejscu. Wchodzimy w dość intensywny okres przygotowań zimowej kolekcji i wykonywanie dedykowanych zamówień może być utrudnione. A przed nami jeszcze sabat u lady Adelaide. — Jął dalej, równie beztroskim tonem jak poprzednio, nie przejmując się w dużej mierze co do tego, jak były odbierane jego słowa. Nieustannie roztaczał swój osobisty urok wokół. Robił to od lat i wiele na tym zyskał, także i tego wieczora biorąc za pewnik własną, perfekcyjną nieomylność. Czule spojrzał na Odettę, kiedy niemal bezczelnie go komplementowała.
Swoją uwagę, po odejściu Xaviera skierował z powrotem na Aquilę, gdy podjęła ich ulubiony temat wieczoru: nieobecność narzeczonego Primrose. Spoglądał na lady Black uważnie, doceniając to, jak bezpiecznie kroczyła po niebezpiecznej ścieżce plotek.
Och, naprawdę? — zakpił, uśmiechając się. — To naprawdę przykre, że ponad narzeczoną ceni... obowiązki zawodowe. Zdaje się, że inni lordowie, znacznie bardziej zapracowani zdołali znaleźć czas, by zaszczycić nas swoją obecność. Tristan z Evandrą, o tam — wskazał na stolik, przy którym siedział kuzyn — No cóż, wielka szkoda, ale nie spodziewałem się niczego innego — skwitował cicho, nachylając się nad blatem, by tylko zgromadzeniu przy stoliku usłyszeli jego ostatnią wypowiedź.
Niewiele widać z mojego miejsca, lady Black — zaczął, ponownie zaangażowany w rozmowę — więc nie ocenię dokładnie długości sukienki, lady Lestrange. Jest ona natomiast stanowczo za krótka jak na obecną porę roku oraz okazję, która nas wszystkich tutaj zgromadziła. I nie jest to część obecnych trendów lansowanych w Mediolanie i Paryżu ani tym bardziej nic związanego z modą Azji. Absolutnie nietrafiony wybór. — Skomentował. — Nie, ależ skąd! Czarownica nic takiego nie promowałaby. — Zaprzeczył, przypominając sobie ostatnie wydanie periodyku, który czytywał do śniadania. — Trendy z pewnością będą odbijać się na tradycji, ale nie spodziewałbym się, aby nastąpił jakiś gwałtowny przełom. Lady Nott nie pozwoliłaby na taki skandal obyczajowy. — Urwał, wiedząc, że na temat mody pośród arystokracji mógł mówić przez cały wieczór, a za wysoce nieeleganckie uchodziło bycie katarynką. A Edward wprost uwielbiał mówić i słuchać własnego głosu nawet, jeśli równie mocno cenił sobie to, co mówili inni. Szczególnie plotki.
Nadejście Primrose przyjął z lekkim zaskoczeniem. Nie oczekiwał, że gwiazda wieczoru, nie tylko sceny, ale i plotek, zaszczyci ich swoją obecnością. Posłał jej uprzejmy uśmiech, skinieniem głowy najpierw odpowiadając na powitanie.
Wyglądasz wprost promiennie, lady Primrose — odparł, uśmiechając się szerzej, patrząc jej w oczy. — Naprawdę nie spodziewałem się, że skrywasz w swoich dłoniach taki talent. Czy to oznacza, że niebawem ponownie będziemy mogli usłyszeć równie przejmujących utworów w twoim wykonaniu? — Nie próbował osaczać jej swoimi słowami, choć zapewne taki efekt wywołał. Świadomie, jak wszystko inne, co robił, było wyliczone na to, aby uzyskać odpowiedzi i zyskać nieco przewagi nad innymi. Nawet ta prosta licytacja była wręcz idealną okazją, żeby dowiedzieć się czegoś nowego i zamierzał spokojnie jej się przyglądać, udawać nieszczególnie zainteresowanego licytowanymi przedmiotami. Wewnętrznie kipiał ciekawością, jaki obrót przybierze licytacja.
Jeśli tylko coś trafi w moje potrzeby, to kto wie — odpowiedział Cordelii, spoglądając na nią nieco dłużej. — A lady zwróciła na coś szczególną uwagę? — Zapytał, spojrzeniem zezując w stronę sceny. Przecież chodziło tylko o licytację, która nabierała wybitnego tempa; przynajmniej w odczuciu Edwarda. Nie wiedział, kiedy wylicytowano kolejny przedmiot i pokazano kolejne. Dość zaskoczone spojrzenie posłał Odetcie, kiedy podjęła próby zdobycia pozytywki Evandry. Choć nie udało się jej tego dokonać, w pocieszającym geście zacisnął lekko dłoń na jej palcach i powrócił do dalszych obserwacji, tym razem obrazu, który przywiódł wspomnienia prosto z Paryża. Wzrok natychmiast powędrował w stronę Tristana, z którym spędził naprawdę mnóstwo czasu we Francji. Czy i on pamiętał to miejsce? Na pewno francuskie, lecz miał wątpliwości co do tego, czy aby na pewno paryskie. Być może była to kwestia obrazu, który nie oddawał tak wiernie wnętrza lokalu, które przecież Edward pamiętał doskonale. A może to wszystko było luźniejszą wizją artysty. Bez względu na to, zamierzał podjąć próbę zdobycia obrazu, choć wątpił, czy tego dokona. Tristan podbijał stawkę bardzo szybko.


I walk, I talk like I own the place
I play with you like it's a game
Edward Parkinson
Zawód : krawiec, projektant
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wild things that turn me on
Drag my dark into the dawn
OPCM : 2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9457-edward-parkinson-budowa#288270 https://www.morsmordre.net/t9541-czarus https://www.morsmordre.net/t9540-rece-drza-gdy-zbieram-twoja-miare#290099 https://www.morsmordre.net/f170-gloucestershire-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t9572-skrytka-nr-2183 https://www.morsmordre.net/t9573-edward-parkinson#291128
Re: Palarnia opium [odnośnik]22.05.21 22:39
Wieczór zbliżał się powoli ku końcowi, a na sali większość rozmów ucichła, gdyż goście skupieni byli coraz bardziej na toczącej się licytacji. Aukcja była coraz bardziej zacięta, im bliżej końca tym więcej było chętnych osób do opróżnienia swojego portfela, odrobina rywalizacji zaś podnosi stawkę. Nie od dziś było wiadomo, że zawsze komuś ktoś chciał utrzeć nosa lub najzwyczajniej w świecie zrobić trochę na złość.
Obraz jak tylko pojawił się na scenie obok Xaviera wzbudził zainteresowanie młodego lorda Rigela Blacka, ale siostra nie była mu dłużna podbijając stawkę. Wręcz widać było jak posyła bratu znaczące spojrzenie, czyżby rodzeństwo postanowiło rozsądzić jakąś swoją kłótnię?
Zaraz jednak dołączył do licytacji Tristan Rosier, czyżby rozmowy z lordem Black go zainspirowały, a może uznał, że obraz będzie świetnie prezentować się w posiadłości rodowej w Kent, a może to lady Evandra Rosier zapragnęła tego dzieła? Nie ważne jakie pobudki kierowały nestorem jego zainteresowanie przedmiotem wzbudziło też ciekawość a może chęć posiadania przez innych. Tabliczka dzierżona przez lorda Edwarda Parkinsona poszybowała w górę podnoszą znów stawkę, ledwie przebrzmiał jego głos, a zaraz znów Rigel Black dokonał przebicia! Cóż to była za rywalizacja i zacięta walka. Kiedy wydawało się, że obraz już jest w rękach młodego Blacka, a Xavier miał mówić: 165 galeonów po raz trzeci, uderzając młotkiem w pulpit stawkę znów podniósł lord Tristan Rosier.
-Sto siedemdziesiąt po raz pierwszy, po raz drugi i… sto siedemdziesiąt po raz trzeci! Sprzedane lordowi Tristanowi Rosier! Gratuluje! - Oznajmił Xavier Burke stojący na scenie, a pracownicy palarni zabrali się za pakowanie obrazu aby zaraz dostarczyć go do stolika, który zajmował czarodziej. Nastąpiła chwila przerwy w czasie której goście mogli dalej cieszyć się drinkami ale również wszelkimi innymi napojami o jakie poprosili goście czy to herbata albo zwykła, chłodna woda. Wrażenia po opium powoli opadały i nie działo się nic niezwykłego niż to czego oczekiwano po takim wydarzeniu. Primrose dalej dzielnie pełniła obowiązki gospodyni koncertu przechadzając się między stolikami upewniając się, że gościom niczego nie brak. Został jej ostatni stolik do odwiedzenia, a w tym czasie na scenie pojawił się ostatni przedmiot tej licytacji.
-Szanowni Państwo, przed wami ostatni przedmiot do licytacji tego wieczora. - Xavier jednym ruchem różdżki sprawił, że materiał zasłaniający obraz opadało na ziemię. - Olej na płótnie, nocna scena ukazująca mityczną Penelopę siedzącą na łóżku oraz śpiącego Telemacha, jej syna. Oboje skąpani są w świetle padającego z niewidocznego źródła, a całość jest jednocześnie przejmująca i niezwykle kojąca. - Zamilkł na chwilę aby skupienie gości zostało skierowane całkowicie na niego i to co prezentuje. - Obraz bowiem śpiewa, niesie najpiękniejsze ballady i serenady, jakby matka kołysała swego syna do snu. Obraz ten jednak nie nuci dla każdego, należy wpierw dać się poznać Penelopie, która zdaje się dopasowywać melodię do swojego słuchacza. Co ciekawe, niezależnie ile osób ogląda dzieło, każda z nich, słyszy inną pieśń, a niektórzy nie słyszą nic. Czy ktoś z państwa da się poznać Penelopie? Ponoć wspaniale usypia dzieci snując swoje melodyjne opowieści, kto wie, może ktoś z obecnych jeszcze dziś zostanie ukołysany do snu? - Potoczył wzrokiem po sali ciekaw ile osób poczuło potrzebę posiadania tego dzieła. - Cena wywoławcza pięćdziesiąt galeonów! Czy usłyszę więcej?!
Licytacja poszła w ruch.


Joseph Wright "Penelopa prująca całun"
Palarnia opium  - Page 12 800px-Joseph_Wright_of_Derby._Penelope_Unravelling_Her_Web_by_Lamp_Light._exhibited_1785

|Na odpis macie 48h, do dnia 24.05 do godziny 20.00
Licytacja odbywa się w szafce zniknięć


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Palarnia opium  - Page 12 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Palarnia opium [odnośnik]23.05.21 19:03
Przeszłości nie dało się już zmienić, ale przyszłość leżała w ich rękach. Zwaśnione rody podchodziły do siebie z dystansem i choć Mathieu otwarcie wyrażał niechęć wobec Aresa, tak Calypso była zupełnie inna. Nie wiedział co w niej było odmiennego, ale udało jej się w pewien sposób go zauroczyć i sprawić, że zdarzało mu się myślami błądzić w jej kierunku. Nie okazywał tego jednak, nie było takiej potrzeby, tym bardziej, że wdała się w rozmowę z Melisande. Przez chwilę jego wzrok spoczął na kuzynce, dotknęło ją tak wiele w ostatnim czasie, a nie zasłużyła na to, aby los w taki sposób ją karał. Powinien poświęcić jej więcej czasu. Rodzina od zawsze była dla niego najważniejsza, a nich mógł liczyć niezależne od sytuacji i chciał, aby oni wszyscy wiedzieli, że mogą liczyć również na niego. Postanowił nie wtrącać się do ich rozmowy, nie było takiej konieczności.
Calypso zdała się być zawiedziona tym, że nie udało jej się wylicytować pozytywki. Szkoda, Mathieu nie miał chęci brania udziału w licytacji, zapewne dlatego, że żaden z wystawionych przedmiotów nie przypadł mu do gustu. Bądź co bądź, miał specyficzny wymagania i podobnie jak Melisande, musiał uznać coś za pożyteczne i potrzebne. Nie był typem osoby, która kolekcjonowała błyskotki dla samego faktu zbierania. Być może dlatego tak sceptycznie podchodził do całej licytacji i pozwalał innym na podjęcie próby odkupienia jednej z tych rzeczy. Ani obrazy, ani błyskotki nie przemawiały do niego, dlatego pewnie jedynie obserwował powoli sącząc serwowanego drinka. Nie był znudzony, raczej robił dokładnie to, co lubił – patrzył i słuchał.
- A powinna. Jest niezwykle utalentowana, a warto podzielić się z tym światem. – odparł na słowa Craiga, który wspomniał o skromności Lady Burke i tym, że nie lubiła się przechwalać. Szkoda. Sam Mathieu zwiastował jej wspaniałą karierę, jeszcze wielu usłyszy o Primrose Burke i będzie się nią zachwycało. Mathieu zwracał uwagę na każdy detal, szczególnie podczas ich spotkań, kiedy podejmowała nauki. Łaknęła wiedzy, pragnęła nowości, miała w sobie energię, której brakowało tak wielu… Byłaby w stanie dokonać ogromnych czynów, zarówno jeśli chodziło o magię, jak i zdolności muzyczne.
- Niestety, dzisiaj obserwuję i pozwalam na zakupy innym. – powiedział Craigowi, a kącik jego ust drgnął ku górze. – Podobnie jak Melisande, zwracam uwagę na rzeczy użyteczne, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie konieczne, szczególnie w dzisiejszych czasach. To jeszcze nie koniec aukcji, może zjawi się coś co wyraźnie do mnie przemówi. – dodał po chwili namysłu. Czasy były chwiejne, niepewne i wolał się dwukrotnie zastanowić czy coś aby na pewno było mu teraz potrzebne. Nawet jeśli obrazy były piękne – był w stanie ocenić je jedynie wizualnie, bliżej było mu do rzeźbiarstwa. Powinien do tego wrócić, choć nawet nie pamiętał kiedy ostatni raz podejmował się rzeźbienia.
Podniósł wzrok, kiedy zaprezentowano kolejny obraz. Olej na płótnie, który… bądź co bądź niósł w sobie coś niezwykle interesującego. Skrywał pewien rodzaj tajemniczości, coś skrywanego. W zasadzie, mógł powiedzieć wprost, że ten obraz naprawdę go zainteresował. Przesunął wzrok na siedzących obok, czy właśnie teraz zaprzeczy sam w sobie.
- Wyjątkowy obraz. – przesunął wzrok na leżący na stole numerek, który mógł podnieść w każdej chwili. Wolał jednak poobserwować towarzystwo i w razie co, poczekać ile osób skusi się na piękny malunek. Może wtedy łatwiej będzie mu podjąć decyzję.





Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Palarnia opium [odnośnik]23.05.21 21:57
Odejście od własnego stolika nie było wywołane nagłymi mdłościami i potrzebą otrzeźwiającego oddechu, więc nie sprzeciwiła się Eurydyce, kiedy ta poprosiła o pozostanie na sali na czas najbliższej licytacji. Przywitała się z uśmiechem z zastanymi w nowym miejscu Cressidą i Vivienne, po czym zasiadła na wskazanym sobie krześle obok lady Fawley.
- Liczę na twoją rzetelną opinię - zwróciła się do niej, kiedy zdradziła swoje zainteresowanie płótnami. - Lordowie Durham z pewnością przygotowali dla nas dzieła godne zainteresowania. - Podczas jej ostatniego spotkania z Cressidą u schyłku lata, lady Fawley przyznała, że własne dzieła udostępnia wyłącznie najbliższym na wernisaże, i że nie wypada jej malarstwem walczyć o uwagę. Evandra znała nieśmiałą naturę rudowłosej damy, chętnie jednak obejrzałaby tworzone przez nią obrazy.
- Odrobina rywalizacji nikomu nie zaszkodziła, zwłaszcza że i tak wszystkim nam przyświeca wyższy cel - odpowiedziała Octavii zdawkowo, nie chcąc zdradzać tajemnicy sprezentowanego przez nią na aukcję przedmiotu, nim ten nie pokaże się na scenie.
Pogratulowała Eurydice zwycięskiej licytacji. Tak wytrwale walczyła o upatrzony przez siebie amulet, że przykro byłoby patrzeć na jej zawód. Na ponowne spotkanie z Primrose tylko uraczyła ją uśmiechem, dając pozostałym kobietom możliwość porozmawiania z artystką.
Zaprezentowane na scenie srebrne pudełko rozpoznała w mgnieniu oka. Misterne zdobienia błyszczały i z takiej odległości, budząc nostalgię za ulubioną pozytywką. Słysząc głos Calypso, Evandra zerknęła w jej kierunku, przypominając sobie, że lady Carrow w ogóle była obecna podczas dzisiejszego wydarzenia. Już zdążyła o niej zapomnieć, a tu takie przyziemne rozczarowanie. Kryjąc ulgę na twarzy ze zwycięstwa kuzynki, zwróciła się do niej przekornym tonem:
- Oh Octavio, widzę że twoja sympatia do syren rośnie z każdym dniem. Zamierzasz zachować ją dla siebie, czy też komuś sprezentować? - Każda z pieśni, jaka wydobywała się z pozytywki, była inna pod względem melodii. Dla niewprawnego ucha i osoby nienawykłej do języka trytońskiego, rozpoznanie słów było wręcz niemożliwe, dając złudne wrażenie, że każda z pieśni słyszana jest po raz pierwszy.
Pierwszy z odsłoniętych obrazów wywołał na czole lady Rosier zmarszczkę. W pierwszej chwili miała już odwrócić wzrok, uznając go za niepasujący do otaczającego ją towarzystwa. Prędko jednak zmieniła zdanie, kiedy podniosły się pierwsze głosy licytujących osób.
- Czy mogłabyś nam coś opowiedzieć na temat artysty, Cressido? - zwróciła się do lady Fawley, nie odrywając wzroku od zaprezentowanego dzieła. - Tematyka, jak mniemam, jest z nim ściśle powiązana. - Malarstwo nigdy jej przestanie nie interesowało. Była w stanie określić czy dane dzieło trafia w jej gust, czy też nie, przytoczyć ulubionego malarza i wymienić kilka z jego prac, lecz opisy poszczególnych nurtów, ich charakterystyka, a także techniki malarskie pozostawały poza kręgiem jej zainteresowań. Tym razem prezentowane dzieło przywołało Evandrze wspomnienia sprzed miesiąca, kiedy to wraz przyjaciółmi wybrali się na potańcówkę. Kolorowe stroje, wirujące falbany, skoczna muzyka, wszystko to kojarzyło się z dobrze spędzonym czasem, do momentu w którym przed oczyma jej wyobraźni nie pojawiła się twarz tego-który-nigdy-nie-istniał. Martwił się jej zdrowiem i bezpieczeństwem, bacząc na każdy krok, nie tylko wtedy, ale i przez całe życie. Półwila wróciła spojrzeniem do towarzyszących jej przy stoliku kobiet, kiedy usłyszała głos Xaviera, wywołującego imię jej męża jako tego, kto zwyciężył w licytacji. Nie zdziwiła się, że przypadł mu do gustu, ciekawe tylko gdzie miał zamiar go zawiesić.
Następne odsłonięte dzieło bliższe było Evandrze kolorystyką. Barwy, w jakich przedstawiono Penelopę z synem, otulały ciepłem i wrażeniem bezpieczeństwa. Historia mitycznych postaci była jej znana bardziej od nazwiska autora.
- ”Drugiej takiej małżonki w świecie znaleźć rzadko, co by tak uporczywie stroniła od męża, choć ten bied tyle przebył, trudów przezwycięża i po latach dwudziestu do domu powraca” - odruchowo przytoczyła jeden z cytatów klasycznego utworu. - Wytrwałość i cierpliwość Penelopy była godna podziwu, podkreślał to każdy ze znawców literatury. Jak myślicie, czy po tak wielu latach upór w odrzucaniu kolejnych zalotników był spowodowany miłością do Odyseusza i wiarą w jego powrót? A może niechęcią do zmiany i przyzwyczajeniem do samotności, która okazała się być lepszą od dotychczasowego życia? - zwróciła się do kobiet, licząc na wywiązanie się dyskusji. Nie była pewna czy to zasługa magicznych właściwości obrazu, czy też ciążący na niej obowiązek aktywnego uczestnictwa w dzisiejszym wydarzeniu, wiedziona nagłą chęcią wzięła udział w licytacji.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Palarnia opium [odnośnik]24.05.21 14:40
Zabawa trwała dalej, a rozmowy przy stolikach zdawały się być bardziej stonowane. Najwyraźniej najgorętsze ploteczki zostały już wymienione, a wydarzenia z trwającego wieczoru skomentowane, większą uwagę poświęcano więc licytowanym przedmiotom i małej bitwie, jaka się przy okazji toczyła. Octavia wybierając się tutaj nie sądziła, że w ogóle weźmie w tym udział, a już na pewno, że o jakiś przedmiot będzie walczyć niczym lwica. A jednak stało się. Nic innego, jak tylko przedmiot od Evandry mógł wzbudzić w niej podobne emocje i na samą wizję pieśni syren rozbrzmiewających tylko dla niej serce wyrywało jej się z piersi. Po opanowaniu i spokoju nie było więc śladu i zamierzała zrobić wszystko, by tak wspaniały przedmiot znalazł się właśnie w jej rękach. I celu dopięła, na co zareagowała szerokim uśmiechem i zaklaskała szczęśliwa w dłonie, pakunek odebrała natomiast, jak gdyby w dłoniach trzymała największy skarb świata.
-Osobiście sądziłam, że nie jest to możliwe, ale jak widać w sercu mam jeszcze wiele miejsca do zagospodarowania - spojrzała radośnie na kuzynkę. - Ciężkie pytania zadajesz. Póki co zostaje ze mną, muszę się nacieszyć takim cudem. Ale później, kto wie, może uznam, że ktoś zasługuje na tak niezwykły podarek.
Po tej licytacji przyszedł czas na obrazy i chociaż nie była to jej szczególnie ukochana dziedzina to i tak musiała przyznać, że robiły one wrażenie. Co ciekawe gdyby jakimś cudem poznała myśli Evandry o niedobraniu do okoliczności pierwszego z nich może nawet by się zgodziła. Nie przeszkadzało jej to jednak w docenieniu jego piękna i wyjątkowości, a gdyby nie wydała już wszystkich pieniędzy wcześniej może nawet rozważałaby ponowny udział w licytacji.
Drugi z obrazów całkowicie odbiegał od pierwszego, ale znów był wysokiej klasy i budził zachwyt. Najwyraźniej starano się, by każdy z obecnych mógł znaleźć coś dla siebie, a podobna różnorodność zasługiwała na pochwałę.
-Moim zdaniem błędem jest zakładanie, że te motywacje muszą się wykluczać - podjęła zaczęty temat. - Podobnież jedna mogła zastąpić z czasem drugą, nawet bez świadomości zainteresowanej. Wydaje mi się, że odpowiedzią jest jej reakcja. Koniec końców była szczęśliwa z jego powrotu, a taką reakcję wywołuje jedynie miłość. Gdyby odpowiadał jej obecny stan rzeczy powrót męża spowodowałby zawód czy smutek.
Octavia A. Lestrange
Zawód : Konsultant artystyczny w rodzinnej operze
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Odrobina szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła
OPCM : 4
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 21
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9793-octavia-lestrange#297025 https://www.morsmordre.net/t9802-nutka#297514 https://www.morsmordre.net/t9801-let-s-play#297510 https://www.morsmordre.net/t9803-skrytka-bankowa-nr-2239#297516 https://www.morsmordre.net/t9804-o-lestrange#297521
Re: Palarnia opium [odnośnik]24.05.21 18:45
Obejrzała się na scenę, gdzie licytowano pierwszy obraz, a walka o niego okazała się zajadła. Cieszyło ją to, bo to oznaczało, że uczestnicy koncertu zaangażowali się w inne atrakcje, a ilość pieniędzy zebranych w czasie tego jednego wieczora pokryje wiele potrzeb ubogich i pokrzywdzonych w czasie wojny. Nim się spostrzegła młotek uderzył w stół i obraz został zapakowany, a następnie przeniesiony do stolika lorda Rosier. Pojawienie się ostatniego płótna wywołało zainteresowanie i poruszenie wśród zebranej arystokracji. Więcej przedmiotów już się nie pojawi na aukcji, to teraz można było wydać wszystkie środki przeznaczone na ten cel. Ciekawa była czy walka o ostatnie dzieło będzie równie zażarta co o poprzednie. Xavier prezentował obraz by w tym momencie rozpoczęła się dyskusja przy stoliku przy którym stała. Skupiła swoją uwagę na osobach Evandry i Octavii, które dzieliły się swoimi spostrzeżeniami na temat przedstawionej sceny. Poruszały tematykę trudną i dość abstrakcyjną. Zerknęła na Evandrę, która brała pod uwagę to, że Penelopa przyzwyczaiła się do życia bez męża u boku i mogła najzwyczajniej w świecie nie chcieć mieć kolejnego. Jak jednak słusznie zauważyła Octavia, ta sama kobieta cieszyła się na widok powracającego Odyseusza. Cieszyła się na powrót męża z miłości czy dlatego, że skończy się jej udręka z odtrącaniem upartych zalotników?
-Przepraszam na chwilę - Odezwała się do gości i oddaliła się w stronę ostatniego stolika, który chciała odwiedzić tego wieczora. Czuła zmęczenie stóp oraz napięcie ramion, które nie chciało jej opuści jak tylko zeszła ze sceny aby pełnić obowiązki gospodyni. Trzymając w dłoni na wpół wypity drink powoli podeszła do stolika, które zajmowali Rosierowie oraz Calypso Carrow i Zachary Shafiq, jak się okazało, Craig również już tam stał i zabawiał gości. Była wdzięczna kuzynowi za to, że wspomagał ją w rozmawianiu z gośćmi, dodawało jej to sił aby samej dalej się uśmiechać i dbać o wszelkie wygody przebywających w palarnii opium.
-Melisande, Fantine - przywitała się z siostrami Rosier na samym początku posyłając w ich stronę delikatny uśmiech. -Dziękuję za waszą obecność, dodaje mi to otuchy i dzięki wam moja pewność siebie rośnie. - Następnie spojrzała w stronę lorda Rosier. - Lordzie Mathieu Rosier, twoja bytność tutaj wiele znaczy, zdaję sobie sprawę, że takie spotkania nie leżą w twojej naturze. - Następnie spojrzała szarozielonymi oczami na blondwłosą czarownicę i zwróciła się do Calypso. - Lady Carrow, mam nadzieję, że moja gra nie odstraszyła lady. A obecność przedstawiciela rodu Carrow ma szczególne dla mnie miejsce.
Nie miała zamiaru karać Calypso za nieobecność jej brata. Nie była nim i nie powinna ponosić żadnych konsekwencji. Poza tym Primrose szczerze wierzyła, chciała wierzyć, że Ares nie mógł przyjść posyłając jedynie kwiaty i lakoniczną notkę, która trochę wyprowadziła ją z równowagi. Evandra jednak wstawiła się za kuzynem i lady Burke podobnie sądziła, że coś bardzo ważnego musiało go zatrzymać. Jeżeli tak, to fakt, że przyszedł chociaż na chwilę świadczył o jego zaangażowaniu.- Lordzie Shafiq - Tym razem spojrzała na Zacharego. -Jestem zaszczycona pana obecnością i od razu ośmielę się pogratulować panu awansu. Ciężka praca i oddanie zostały wynagrodzone. - Uniosła nieznacznie do góry swój kieliszek z drinkiem w formie toastu i wyrażenia aprobaty dla tego wydarzenia jakim była promocja mężczyzny w szpitalu. -Mam nadzieję, że wszystko jest w porządku. Pamiętajcie proszę, że obsługa palarni jest na każde wasze wezwanie. - Zapewniła jeszcze gości, widząc, że w razie potrzeby Craig o wszystko zadba. W tym momencie swoja tabliczkę podniosła Evandra podbijając cenę licytowanego dzieła.
-Czyżby w Kent miały zawisnąć obydwa obrazy? - Zagadnęła z lekkim rozbawieniem w głosie obecne wokół niej osoby.

|Zaczynam przy stoliku Cressidy, Vivienne, gdzie stoją Evandra, Octavia i Euri. Następnie przenoszę się do stolika zajmowanego przez Melisande, Fantine, Mathieu, Calypso i Zacharego. Tam też zostaję.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Palarnia opium  - Page 12 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Palarnia opium [odnośnik]24.05.21 19:52
- Prawda? Powtórzę jej to i proszę mi wierzyć, będę wspierał ją w każdy możliwy sposób - zapewnił Mathieu. To wcale nie było by takie złe, Primrose światowej sławy skrzypaczką? Było co prawda zdecydowanie za wcześnie, aby snuć takie marzenia. Lady Burke w końcu uczyła się gry od dość niedawna. Poza tym, Craig znał swoją kuzynkę. Wiedział, że nie marzyła jej się tego typu sława.
Niemniej, była to miła myśl.
- Rozumiem. Cóż, może kiedyś, jeśli znów zdecydujemy się na podobne przedsięwzięcie, uda nam się bardziej trafić w wasze gusta - mógłby poczuć się urażony, że Mathieu właśnie nazwał przedmioty, które wystawiono na licytację bezużytecznymi, ale czy miałoby to sens? Wiedział, że Rosier nie miał takiego zamiaru, wypowiadając swoje słowa, poza tym... Prawda była taka, że wielu obeszłoby się bez artefaktów, które zaprezentowano. Każdy z nich miał jednak interesujące właściwości, temu przecież nie dało się zaprzeczyć. Ale były to bardziej ciekawostki. Dobrze było jednak wiedzieć, że byli tacy, którzy gotowi byli sięgnąć do kiesy i wesprzeć szczytny cel, chcąc owe ciekawostki przygarnąć.
- Prawda? - pokiwał głową, zerkając na zaprezentowane dzieło. Scena, którą przedstawiał, była zdecydowanie głębsza, niż to ogłoszono publice. Było tak z prostego powodu - nikt nie chciał wysłuchiwać dokładnej analizy obrazu, byli w końcu na licytacji, nie na wernisażu prac jakiegoś malarza. Penelopa była jednak wyjątkową postacią, którą historia przedstawiała jako kobietę wierną, gorliwą ale przede wszystkim też - pomysłową. - Czekała wiernie na powrót swego męża, pomimo wielu zalotników. Miała oddać swoją rękę któremuś z nich tego dnia, gdy skończy szyć swój całun. Wciąż czekała jednak na swego wybranka, więc za dnia szyła, a w nocy, czuwając nad ukochanym synem, rujnowała własną pracę. - przedstawił bardzo pokrótce historię związaną z piękną Penelopą. Można by wiele powiedzieć o klasycznym dziele, o motywacjach samej kobiety, o jej życiu, troskach i staraniach, to jednak nie był ani czas ani miejsce. Może któryś z lordów lub lady zechcieliby kiedyś skorzystać z zaproszenia na konwersację o sztuce, Craig chętnie by przyjąłby takowego gościa w murach Durham. Teraz jego uwaga jednak ponownie skupiła się na Primrose, która podeszła do tego samego stolika.
- Moja droga, właśnie wychwalaliśmy twój talent - puścił jej oko, chcąc dodać otuchy. Widział jak była zmęczona i zestresowana, ale nic nie mógł zrobić. Tylko ją wspierać. Już było bliżej końca niż dalej, jeszcze chwilę musiała wytrzymać. - O, doprawdy. Chyba pora podnieść tabliczkę - słysząc komentarz Primrose, uniósł swój numerek, którzy przyniósł ze sobą.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Palarnia opium [odnośnik]24.05.21 20:33
Black nie znał się specjalnie na malarstwie, gdyż to literatura była od zawsze bliższa jego sercu. Tak naprawdę to słaba znajomość biografii artystów czy wykorzystanych podczas tworzenia obrazów technik nie przeszkadzały mu w tym, żeby w pełni zachwycać się najróżniejszymi dziełami sztuki. Doskonale potrafił odczytać emocję i nastrój, które to umieścił na płótnie twórca.
„Nocne życie” od razu przykuło uwagę młodego czarodzieja, dlatego też szybko podbił stawkę, kiedy tylko Xavier Burke zasygnalizował rozpoczęcie licytacji.
-Chociaż mówi się, że to powolna kropla drąży skałę. - odpowiedział Tristanowi, po czym dodał bardziej ożywionym tonem. - To mi przypomina o jednym bardzo ciekawym rytuale, o którym jakiś czas temu czytałem - tworzenie mandali. Wygląda to jak usypywanie różnych wpisanych w okrąg wzorów z kolorowego piasku. Jest to bardzo żmudne, gdyż mandale mają wiele drobnych elementów, które należy ostrożnie… „wyrysować”. Cała praca nad gotowym wzorem może się ciągnąć tygodniami. Ale najciekawsze dzieje się na koniec, gdyż po tych godzinach i dniach spędzonych na tworzeniu, mandala zostaje ceremonialnie zniszczona. Ma to wiele symbolicznych znaczeń, jak to, że wszystko, co ziemskie, jest ulotne. Oraz to, że droga do osiągnięcia celu, jest czasem ważniejsza niż sam cel.
Ponownie wysłuchał symbolicznej opowieści o podwodnych istotach, która powoli przeszła w rozważanie na temat szkód, wyrządzonych przez mugoli. Rigel zaczął się powoli irytować. Oczywiście, że historia była bardzo ważna, jednak wałkowanie tego tematu na wszelkie możliwe sposoby, zaczynało być nużące.
-To prawda, niemagiczni wyrządzili nam i światu wiele krzywd, jednak chyba lepiej jest zajmować się przyszłością? - przekrzywił pytająco głowę. - Teraz, kiedy w końcu możemy zaplanować, jak naprawić to, co oni zepsuli i wcielić wszystkie te plany w życie?
Starał się za wszelką cenę nadal utrzymać neutralny ton rozmowy. Miał też pewnie temat, który chciał poruszyć już dawno.
-I jak już rozmawiamy o różnych działaniach, to podzielę się pewną nowiną. Otóż będę zakładać, razem ze swoją najdroższą siostrą, sierociniec. - poprawił się na krześle. - Jest bardzo wiele osieroconych dzieci i naszym obowiązkiem, jako szlachetnie urodzonych, jest zaopiekowanie się nimi we właściwy sposób. W tym sprawienie, żeby młodych czarodziejów nie wychowywała ulica, gdzie są narażeni na wiele niebezpieczeństw i szkodliwych ideologii, tylko porządne magiczne rodziny z właściwymi wartościami. Będziemy chcieli przyjmować dzieci nie tylko z Londynu i okolic, więc jeśli panowie zauważą na swoich ziemiach problem z dziecięcą bezdomnością, proszę dawać znać.
Przez chwilę czuł na sobie czyjś wzrok, więc szybko rozejrzał się po sali, starając się sprawdzić, czy rzeczywiście ktoś na niego patrzył, czy przez zapach opium ma halucynacje. Wtedy też złapał wzrok Melisande i poczuł się niezręcznie.
Czy ona wie, jaka jest sytuacja?
Mimo prób i planowania „Nocne życie” trafiło do siedzącego obok Tristana. No cóż. Może to i lepiej, że malunek z tańczącymi i głośnymi osobami nie trafi do ich rodowego gniazda. Ojciec chyba nie byłby zachwycony, słysząc po nocach kabaretową muzykę.
Na pytanie o prawdę i kłamstwa lord Balck lekko zmarszczył brwi.
-To trudne pytanie. - przyznał. - Wszystko zależy od kontekstu, sytuacji i osób. Chciałbym powiedzieć, że wybrałbym prawdę, ale sami panowie dobrze wiedzą, że życie, szczególnie nasze, jest bardziej skomplikowane.
Zastanowił się przez chwile, patrząc na kolejny prezentowany obraz.
-Na szczęście, samych siebie nie musimy okłamywać, czyż nie?


The truth may be out there
But the lies are inside your head.

Rigel Black
Zawód : Stażysta w Departamencie Tajemnic, naukowiec
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We are all roamers of vast spaces and travellers in many ages.
OPCM : 0
UROKI : 17
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647
Re: Palarnia opium [odnośnik]24.05.21 21:05
Zwróciła się do lorda Shafiq w języku angielskim, pewna, że zna go i rozumie, przez myśl nie przemknęło jej cokolwiek innego. Może i wyglądał obco, egzotycznie, orientalnie, wywodził się z dalekich, gorących ziem, lecz był lordem i z pewnością przygotowano go do repreznetowania swojej rodziny na angielskiej ziemi. Fantine lubiła nadstawiać ucha, wiedziała, że informacja na salonach to najcenniejsza waluta - żadne jednak nieprzychylne plotki o lordzie Zacharym Shafiq nie do niej nie dotarły.
- Z całą pewnością, nie wątpię, że podobna odpowiedzialność musi ciążyć na barkach, wierzę jednak, że Lord sobie z nią poradzi. Życzę panu wytrwałości i cierpliwości, zawód uzdrowiciela na pewno jest wymagający, lecz jakże szlachetny - odpowiedziała z łagodnym uśmiechem Fantine, przenosząc spojrzenie na Melisande, która włączyła się w rozmowę. Siostra słusznie zauważyła, że pacjentów z pewnością jest teraz mniej - lecz dzięki temu magomedycy mogli skupić się na czarodziejach najbardziej potrzebujących ich pomocy, by czysta krew mogła przetrwać. To powinno być najistotniejsze. - Wierzę, że niebawem oddziały w szpitalu nie będą już tak przepełnione cierpieniem, a wojna dobiegnie końca... - westchnęła lekko, przez smutną melodię pogrążyła się w smutku, lecz nie tylko.
Nie spodziewała się tak miłego gestu ze strony lorda Shafiq, który podarował jej swoją chusteczkę. Przyjęła ją odeń z wdzięcznością, na dłuższą chwilę zawieszając zaszklone spojrzenie na orientalnej twarzy.
- Bardzo dziękuję, lordzie Shafiq - wyrzekła cicho; Melisande skinęła zaś głową, by wyrazić potwierdzić tym samym jej słowa - lepiej, aby wszyscy wokół myśleli, że to muzyka taką ją wzruszyła. Podarowaną przez Zachary'ego chustką otarła dyskretnie oczy i zamrugała kilkukrotnie, by nad sobą zapanować.
Gdy jej kuzyn oraz lord Shafiq pogrążyli się w rozmowie nie śmiała ich przerywać; przysłuchiwała się za to dyskusji swojej siostry oraz Calypso Carrow, której przypatrywała się uważnie. Mathieu obiecał zabrać ją do rezerwatu? Carrowa? Serce zabiło jej niespokojniej. Zerknęła w stronę kuzyna, nic jednak nie powiedziała, zdecydowała już wcześniej, że porozmawia z nim o tym w domu. Czy żal po wyjeździe lady Avery prowokował do poszukiwania kobiety o podobnej urodzie? Tylko dlaczego Carrow? Może za dużo sobie wyobrażała i dopowiadała coś, czego tak naprawdę nie było.
- Wszystko wydaje się interesujące, lecz prawdziwe perły na pewno zostawiono na sam koniec, czyż nie? - odparła Fantine, gdy Mathieu spytał co najbardziej przypada im do gustu. Pochyliła się w stronę Melisande, by wyszeptać do niej: - Razem przebijemy każdego, powiedz, gdy coś wpadnie ci w oko - wyszeptała. Wiele monet Fantine wrzuciła już do skrzyneczki, do której zbierano datki, lecz miała przy sobie jeszcze trochę galeonów. Siostra także.
Pierwszy obraz od razu przyciągnął wzrok Fantine, lecz kiedy Tristan wszedł do akcji, zrezygnowała z odzywania się - była pewna, że zawiśnie w Chateau Rose i nie pomyliła się. Na ustach Róży pojawił się promienny uśmiech.
- Primrose, najdroższa, byłaś wspaniała! To ja cieszę się, że możemy tu dziś być. To godna podziwu inicjatywa, wspniały pomysł - odpowiedziała Primrose, kiedy pojawiła się przy ich stoliku. Fantine wyciągnęła dłoń i na krótki moment ścisnęła palce lady Burke w swoich własnych. Niezwykle uprzejmym gestem było pojawienie się choć na chwilę przy każdym stoliku i moment rozmowy z każdym gościem. Primrose wydawała się tuszować złą sławę rodu Burke jako ponurych gospodarzy.
- Och, chciałabym, aby zawisły oba, są wspaniałe - jęknęła z żalem Fantine, zerkając z niepokojem na lorda Blacka, który właśnie wykrzyknął sto sześćdziesiąt galeonów. A niech to! - Melisande...? - zerknęła na siostrę pytająco.


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : 5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 22
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Palarnia opium [odnośnik]24.05.21 21:52
-Sto pięćdziesiąt dla lorda Craiga Burke! -Zawołał Xavier ze swojego miejsca przy kolejnym przebiciu w trakcie licytacji.- Sto pięćdziesiąt po raz pierwszy, po raz drugi…
-Sto sześćdziesiąt pięć! - Dłoń Rigela Blacka dzierżąca numerek poszybowała w górę niczym wystrzelona z procy.
-Sto sześćdziesiąt pięć dla lorda Rigela Blacka! - Zawołała lord Burke prowadzący licytację i potoczył wzrokiem po zgromadzonych. Napięcie rosło z każdą sekundą. W powietrzu zawisło pytanie, czy ktoś jeszcze dołączy do tej walki. - Sto sześćdziesiąt pięć po raz pierwszy, po raz drugi i sto sześćdziesiąt pięć po raz trzeci! - Młotek uderzył oznajmiając tym samym, że ostatni przedmiot został właśnie zlicytowany. - Obraz staje się własnością lorda Rigela Blacka! Gratuluje!
Podobnie jak przy poprzednim obrazie ten również został dokładnie zapakowany przez pracowników palarni i zaniesiony do czarodzieja.  Xavier poprawiając mankiety ruchem od niechcenia wystąpił na przód. - Szanowni goście, oto zakończyliśmy licytację. Walka była wspaniała, jestem pod ogromnym wrażeniem. Cieszcie się resztą wieczoru. - Mężczyzna opuścił scenę dołączają do gości; wieczór trwał dalej w najlepsze, a w palarni dawno nie było tyle znacznych osób na raz. Przedstawiciele wielkich rodów czarodziejskich sączyli drinki, rozmawiali na sprawy błahe ale również poważne zbierając środki na poszkodowanych przez wojnę. Leżało im na sercu dobro maluczkich albo zwyczajnie była to chłodna kalkulacja, nie ważne jednak co kierowało możnymi, ważne było, że ich motywacja napełniała skrzyneczkę przy scenie. Gdy ostatnie nuty skrzypiec wybrzmiały rozpoczęła się burzliwa licytacja, pod młotek poszły artefakty, które kusiły swoimi możliwościami. Licytacja była zacięta a to oznaczało, że ktoś wróci z pięknym i użytecznym przedmiotem, a jakaś rodzina otrzyma środki na przeżycie zimy, która zbliżała się wielkimi krokami. Ten wieczór jednak na pewno będzie niezapomniany i to z wielu powodów. Niemałe zamieszanie spowodowało pojawienie się profesora Vane na środku sceny, a który został wyprowadzony przez ochronę Palarni i bezpiecznie wyprowadzony z Nokturnu. Zainteresowanie wzbudziła kreacja Octavii Lestrange, a znawców mody w osobie Edwarda Parkinsona pytano ten strój, jedni z zaciekawieniem a inni z lekkim niesmakiem. Pojawienie się Ministra Magii podniosło prestiż wydarzenia i pokazało zebranym, że takie inicjatywy są mile widziane w dążeniu do ustalenia nowego porządku w Anglii, tak samo jak brak lorda Aresa Carrow zostało odnotowane, a plotki o jego rzekomym wypadku obiegły salę lotem najszybszej miotły, po czym zostały zastąpione informacją, że obowiązki służbowe mogły stać w opozycji do tego wieczora, a jaka była prawda? Zapewne nigdy się salonowi plotkarze nie dowiedzą. Nie uszło uwadze to, że czerwone róże siedziały wraz z białą różą i świetnie się bawili w swoim towarzystwie. Czyżby odwieczny konflikt miał szansę został złagodzony? Zdawało się również, że młody lord Rigel Black wyszedł z cienia swych braci i z dużą pewnością siebie zasiadł przy stoliku lorda nestora Rosier wdając się z nim w zawiłe dyskusje. Dwie młode panny tuż przed swoim sabatem wzbudziły również nie małą sensację -Eurydice Nott oraz Cordelia Malfoy były teraz na ustach wszystkich jako wschodzące piękności salonów, a co poniektórzy już obstawiali, która z nich jako pierwsza stanie na ślubnym kobiercu, która stanie się królową salonów, czy może będą rywalkami? Na pewno przez jakiś czas oczy socjety będą skupione w głównej mierze właśnie na nich. Lord Craig Burke zasiał w otoczeniu Nottów, lady Black oraz lady Malfoy, co również było ciekawym zabiegiem, czyżby starał się o atencję jeden z pań? Czyżby postanowił porzucić stan kawalerski i wprowadzić kolejną damę w szeregi szanowanego rodu Burke? Panie dumnie prezentowały na sobie kreacje z prosto z Domu Mody Parkinson i było niemal pewne, iż po tym wieczorze spłynie więcej zamówień.

W trakcie licytacji cenne artefakty i dzieła sztuki trafiły w ręce lady Aquili Black w postaci kul z Ottosdal, zaś po zaciekłej rywalizacji w posiadanie amuletu Bes weszła młoda lady Eurydice Nott, tym samym powodując nie małe zainteresowanie wśród zebranych. Pozytywkę, którą podarowała na aukcję lady Evandra Rosier trafiła w ręce jej krewniaczki lady Octavii Lestrange, zaś tańczący obraz za niemałą sumę wylicytował lord Tristan Rosier. Ostatnie dzieło, które na licytację wybrał sam Craig Burke trafiło w ręce Rigela Blacka, który mógł już planować gdzie znajdzie swoje miejsce w kamienicy w Londynie.

Tym samym wieczór dobiegł końca, a goście mogli w spokoju dopić swoje drinki i powrócić do domów w iście szampańskich humorach wiedząc, że praca na rzecz poszkodowanych dopiero nabiera tempa.



|Tym postem kończymy wydarzenie “Koncert Charytatywny”. Dziękujemy bardzo za waszą wspaniałą grę, byliście niesamowici i z wielką przyjemnością czytaliśmy wasze posty.
Pragnę podziękować Ramseyowi Mulciber za czuwanie nad wydarzeniem i służenie radą za każdym razem gdy mieliśmy wątpliwości.
Na wszelkie uwagi i porady jesteśmy wraz z Xavierem otwarci, aby na przyszłość nie popełniać więcej tych samych błędów.
Możecie kontynuować rozgrywkę w palarni, ponieważ jest do dyspozycji gości koncertu przez całą noc. Jednak organizatorzy już nie prowadzą narracji.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Palarnia opium  - Page 12 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 12 z 14 Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next

Palarnia opium
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach