Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Somerset House

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor toWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Somerset House - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Somerset House - Page 6 Empty
PisanieTemat: Somerset House [odnośnikSomerset House - Page 6 I_icon_minitime10.03.12 22:21

First topic message reminder :

Somerset House

Duży budynek położony po południowej stronie ulicy Strand w dzielnicy City of Westminster, po prawej stronie Waterloo Bridge. Centralna część utrzymana jest w stylu neoklasycystycznym, dobudowane po latach skrzydła zaś w stylu wiktoriańskim. Pierwotnie miała pełnić funkcję "narodowego gmachu", skupiając w sobie urzędy publiczne z całego Londynu.
Przez około dwieście lat był siedzibą najważniejszych urzędów w państwie – służb skarbowych, morskich, podatkowych, Ministerstwa Księstwa Lancaster oraz Kornwalii, Urzędu Generalnego Kontrolera Ziem Królewskich i wielu innych. Przez około sto lat miała tu swoją główną siedzibę Royal Academy, prestiżowa królewska instytucja artystyczna. Do ważnych instytucji, których biura mieściły się w tym miejscu należy również Royal Society (będące odpowiednikiem akademii nauk) oraz Society of Antiquaries of London (zajmujące się m.in. badaniami historycznymi, archeologią, historią sztuki, architektury, konserwacją zabytków). Część pomieszczeń zajmował także Uniwersytet Londyński. Przez krótki czas mieściły się tu biura Admiralicji. Ostatecznie jednak miejsce urzędów zajął Courtauld Institute of Art, który w Courtauld Gallery wystawia imponującą kolekcję sztuki europejskiej. Galeria posiada bezlik płócien, rysunków czołowych światowych artystów, a także rzeźby, ceramikę, meble i tkaniny. Na dziedzińcu, który do późnych godzin wieczornych jest otwarty do publicznego użytku, odbywają się koncerty muzyczne i pokazy filmowe. Zimą pełni funkcję lodowiska.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Tatiana Dolohov
Tatiana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Zawód : niszczycielka pogodnych nastrojów
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
i'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Somerset House - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Somerset House [odnośnikSomerset House - Page 6 I_icon_minitime09.12.20 10:57

Dziwaczne przekonanie, że łączy je coś więcej niż tylko ostry, cięty język i wspólne znajomości; Tatiana istotnie widziała w Azjatce cechy wspólne; tą samą obcość, to samo zagubienie wśród ludzi pozornie takich samych, diametralnie jednak różnych. Momentami była nawet zdumiona swobodą, z jaką Chang snuje się po angielskich uliczkach i lokalach, której jej, mimo bezpośredniej natury, wciąż brakowało, a brak pewności siebie zamieniała sprawnie na szorstkość w obyciu wobec obcych ludzi. Zastanawiało ją; czy Wren tak samo jak ona tęskni za ojczyzną? Czy sprzedałaby wszystkich Brytyjczyków razem wziętych, by wrócić do swoich? Czy patriotyzm mógł rzeczywiście mieć taki sam wymiar, niezależnie od nacji?
Ona urodziła się na rosyjskiej ziemi; urodziła, wychowała i związała z nią swe losy. Panna Chang, mimo egzotyki w rysach twarzy i dziwacznym – nawet jak na angielskie realia – usposobieniu, przypominała bardziej zadomowioną turystkę, nie kogoś obcego.
Kącik ust drgnął ku górze zauważalnie; nie wierzyła jej. Nie wierzyła, że faktycznie mogą z należytą powagą i zaciętością trzymać się reguł i zasad, które zarówno jednej jak i drugiej były nic nie warte. Pomocne, owszem, ale wśród brudu, w jakim przyszło się im obracać wydawały się rzeczywiście malutkie i żenujące.
Czymże jednak był kolejny spektakl w miejscu takim jak to, które ociekało grą pozorów?
– Wren, jestem bezpośrednia, po prostu zapytaj mnie o coś, co cię nurtuje – stwierdziła, kusząc się na małe westchnięcie; nieco teatralne, w dalszym ciągu jednak na swój sposób szczere. W okraszoną lukrem i słodką tajemnicą grę mogła grać z jedną z tych szlachcianek, których uszy były zbyt wrażliwe, by dobitnie usłyszeć prawdę. Chang nie należała do jednej z nich.
Nie mogła zagwarantować jej prawdy; nie mogła obiecać nawet jej marnej połówki, ale kto pyta, nie błądzi, czyż nie? Drobny uśmiech wpełznął na wargi po raz kolejny, równocześnie brwi Tatiany zawędrowały w górę, zdradzając lekkie zdumienie.
– Czyżby? A myślałam, że wręcz przeciwnie, że przeszkadzam wam w tych dziwacznych...zalotach – rzuciła, doprawdy zdziwiona tonem głosu swojej towarzyszki. Widok szarpanej męską dłonią Wren był dziwaczny, być może nawet niepokojący, a gdyby Tatiana była trochę bardziej empatyczna, byłby doprawdy przerażający. Na kolejną uwagę Wren uśmiechnęła się pod nosem.
– Jak chcę, to potrafię. Więc? To jakiś fetysz? Mam się cieszyć, że byłam tego świadkiem? – pociągnęła, z drgającą ku górze brwią, bynajmniej nie interpretując słów Azjatki tak, jak faktycznie należało. Może naprawdę wystarczyła jej para obcych oczu, by zdać sobie sprawę, jak istotnym jest poczucie własnej wartości?
– Sekret za sekret? – rzuciła w końcu, uprzednio przytakując głową na słowa o arystokratycznych kobietach i ich dziwacznych potrzebach. Żadna z nią nie była szlachcianką. Każda gardziła światem, w który, paradoksalnie, w imię potęgi pieniądza, wchodziła z butami.
Dolohov zatrzymała się przy którymś z eksponatów, zwracając spojrzenie w stronę Wren.





will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Powrót do góry Go down
Wren Chang
Wren Chang

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8598-wren-chang#252999 https://www.morsmordre.net/t8601-yue#253113 https://www.morsmordre.net/t8604-punkt-pobran-krwi#253124 https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-56-2 https://www.morsmordre.net/t8602-skrytka-bankowa-nr-2037#253118 https://www.morsmordre.net/t8603-wren-chang#253121
Zawód : handlarz krwią
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
tell her i wasn't scared.
OPCM : 9
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Somerset House - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Somerset House [odnośnikSomerset House - Page 6 I_icon_minitime10.12.20 20:45

Zadomowiona turystka, ach, jak pasującym do niej było to określenie. Zrodzona z połowicznej angielszczyzny podszytej niewybrednym szaleństwem była tutejsza, lecz z roku na rok coraz bardziej doceniała bogactwo innej kultury, tej, z której również składało się jej ciało, kości, mięśnie i tkanki; Chiny były odległe, natomiast ona odnajdowała je w rodzinnych pamiątkach, które matka, po śmierci rodziców męża, przyrzekła spalić. Do marnotrawstwa koniec końców nigdy nie doszło - wzburzył się bowiem pan Chang, zwykle uległy i potulny jak ugłaskany kuguchar, wówczas natomiast waleczny, niemal jak mantykora, zaraz potem uśpiona na dobre -, a ona plądrowała kolejne kufry przepełnione orientem by odnaleźć zagubione dotychczas korzenie. Jakie pamiątki z Rosji przywiozła ze sobą Tatiana? Ciekawiło ją to gdzieś na absolutnym poboczu świadomości, gdy przyszło im przechadzać się wspólnie wystawnymi korytarzami Somerset House. Jedna i druga - przypominające bardziej tutejsze dzieła sztuki zagranicznych mistrzów, niż realne kobiety tęskniące do tego, co pozostawione daleko za plecami.
- Nurtuje mnie wiele kwestii, ale zacznijmy od tych podstawowych. Powiedz mi, Tatiano, czym tak właściwie się zajmujesz - zachęciła miękko, wpatrzona w kolejne obrazy zalegające na ścianach. Większą uwagę przykuwały ich zdobione, ornamentalne ramy wykonane często ze szczerego złota, niż to, co namalowane było na płótnie. Prozaiczne scenki wyjęte wprost z życia, głównie arystokratycznego niż plebejskiego, pozbawione tajemnicy, jakiegokolwiek misterium. - Jesteś utrzymanką? A może prowadzisz interesy na Nokturnie; jakie? - uniosła dłoń ku górze, by fantomowo prześledzić krzywizny rzeźby umieszczonej za czerwoną wstęgą protekcyjnej balustrady; gest ten był delikatny, zupełnie jakby tańczyła na wietrze, o którym wcześniej rozprawiały - na wietrze sekretu Dolohov, która miała opowiedzieć o sobie historię. Wren dywagowała, oferując jej własne pomysły, tylko i wyłącznie dwa, bowiem znały się zbyt krótko, by mogła wysnuć ich więcej. Coś jednak sprawiało, musiało sprawiać, że kobieta tak szykowna obracała się wśród brudu i smrodu niebezpiecznej alei. Dlaczego mieszkała akurat tam? Co trzymało ją wśród zgnilizny i stęchlizny? Pytanie pojawiło się w myślach, choć Azjatka nie zadała go jeszcze, pewna reguł ich gry. Sekret za sekret.
- To naprawdę nieistotne. Nie zawracaj sobie tym głowy - westchnęła z obojętnym uśmiechem, bo tłumaczyć co tak naprawdę wydarzyło się od czasu nokturnowskiego incydentu - tego nie zniosłyby nawet najtęższe umysły. Teoretycznie Wren winna była zostawić Austriaka samego sobie tam gdzie stał, więcej nie odezwać się do nieszanującego jej gbura, tymczasem, cóż, rzeczywistość przybrała inny kierunek. Może opowie jej o tym później. Ale jeszcze nie teraz. Wspominki Schmidta i ich specyficznej relacji wymagały większego pokładu procentowego alkoholu niż jeden kieliszek szampana wychylony przez Tatianę i szklanka zimnej wody orzeźwiającej czarownicę. - Sekret za sekret - zgodziła się więc, na powrót poważniejąc odrobinę, pomimo ogników tańczących w czarnych oczach. - Aż żałuję, że musimy bawić się w to tutaj. Nie uważasz, że otoczka wina w moim mieszkaniu byłaby odpowiedniejsza? - wymruczała po dłuższej chwili i zmarszczyła brwi w lekkiej konsternacji. - Albo otoczenie baru gwarantującego anonimowość. Te wszystkie oczy przyglądają nam się z płócien, nie przepadam za tym uczuciem - orientalne rysy wykrzywił grymas pewnego obrzydzenia - ignoranckiego, takiego, przez którego bólów serca dostałby każdy z marszandów i kuratorów wystaw.





it was a desert on the moon when we arrived. gathering all of my tears, heartbreak and sighs, jade made a potion ignite and turned the night into a radiant city of light.
Powrót do góry Go down
Tatiana Dolohov
Tatiana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Zawód : niszczycielka pogodnych nastrojów
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
i'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Somerset House - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Somerset House [odnośnikSomerset House - Page 6 I_icon_minitime14.12.20 16:03

Być może faktycznie przypominały rzeźby, postaci z obrazów czy wzniosłe kobiety zapisane słowami artystów; rzeźbione obcym dłutem, wrzucone w obcy świat, niemalże przeznaczone do podziwiania – lub oplucia, wedle upodobania i w zależności od nastawienia.
Świat był ogromny; w brudnej Anglii kurczył się do niemalże mikroskopijnych rozmiarów, zakuty w łańcuchy konwenansów, ograniczany głupiutkimi zasadami – podobno trzymały wszystko w ryzach; w oczach Dolohov pętały jak niepotrzebne więzy, wpasowując się w nieustający rynsztok płynący londyńskimi ulicami. Nawet Somerset House – pozornie wzniosłe i eleganckie – miało w sobie coś ze stłumionej świetności, kunsztu ubrudzonego fałszywą wstrzemięźliwością.
Nie potrafiła się nie uśmiechnąć; pokusa uniesienia kącika ust ku górze, ni to w kpiącej, ni faktycznie rozbawionej atrapie prawdziwego uśmiechu była silniejsza; o dziwo Tatiana pohamowała krótką salwę śmiechu, słysząc pytanie panny Chang. Mimo to, gdzieś między kolejnym bohomazem a smętnym rysuneczkiem, poczuła coś na kształt ulgi; o jedną osobę do zabawiania głupiutkimi, ładnymi słowami mniej.
Ciekawe ile dostałyby za tą złotą ramę na czarnym rynku, u starego Simona; skurwiel faktycznie lubił wszystko, co błyszczące.
Odgoniła krótką, nadgorliwą myśl - tak jak odgania się brzęczące, tłuste muchy w upalny dzień - by zaledwie na ułamek sekundy wpuścić kolejną ; doprawdy wyglądała na utrzymankę?
– Wren, mam szeroki wachlarz możliwości. Ale tak, działam głównie na Nokturnie – stwierdziła lekko, jakby rozprawiały o Pokątnej – Handluję, załatwiam co trzeba, przedmioty, usługi, możliwości... każdy czegoś potrzebuje, czyż nie? Głównie jednak to mój ojciec zajmuje się takimi... sprawami. Nazwałabym siebie samą wspólniczką. W końcu – co w rodzinie, to nie zginie. Albo jakoś tak Anglicy na to mówią – słowa błądziły jedynie po prawdzie; nieco mniej szorstkiej i brutalnej, nie tak hardej i bezlitosnej jak często wyglądała podczas rutynowych czynności na Alei Śmiertelnego Nokturnu. Po cóż jednak psuć przestrzeń w tak pięknym miejscu jakimiś makabrycznymi słówkami?
– Poza tym jestem zaręczona – dodała, z nutą rozbawienia we własnym głosie, w międzyczasie unosząc smukłą dłoń ku górze; na jednym z długich palców błysnął brylant w złotej otoczce – Cudeńko, co? – istotnie była to śliczna błyskotka; ślicznie rozkoszna, ślicznie drogocenna, ślicznie pasująca do całego zestawu drobiazgów, na które naturalnie nie było jej stać. Jakimś cudem wciąż miała je we własnym posiadaniu – istna magia.
Przekrzywiła głowę w jedną ze stron, spoglądając na pannę Chang przez moment; skoro pożycie przedmałżeńskie, czy jakiekolwiek inne prowadzili, ze Schmidtem, nie było tematem odpowiednim do rozmowy, niemalże z radością porzuciła go bez zbędnych wyrzutów.
Na ustach znów pojawił się uśmiech; zakrawający o konspiracyjność rozświetlił bladą buźkę.
– Zapraszasz mnie na wino, ciastko i ploty, Wren? Naprawdę nie spodziewałam się, że spotkania z tobą mogą przybrać taki obrót... – cichy pomruk wydostał się z gardła kobiety, gdzieś obok drobnego śmiechu. Inna otoczka faktycznie sprzyjała tego typu rozmowom; zacisze mieszkania wydawało się stokroć lepsze od wypełnionego pustymi spojrzeniami pomieszczenia – Sekret za sekret. Cóż takiego wspaniałego dajesz tym kobiecinom, że płacą ci za to aż tyle, by skłoniło cię to do bywania w miejscach takich jak to?





will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Powrót do góry Go down
Wren Chang
Wren Chang

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8598-wren-chang#252999 https://www.morsmordre.net/t8601-yue#253113 https://www.morsmordre.net/t8604-punkt-pobran-krwi#253124 https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-56-2 https://www.morsmordre.net/t8602-skrytka-bankowa-nr-2037#253118 https://www.morsmordre.net/t8603-wren-chang#253121
Zawód : handlarz krwią
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
tell her i wasn't scared.
OPCM : 9
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Somerset House - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Somerset House [odnośnikSomerset House - Page 6 I_icon_minitime17.12.20 0:31

- A więc ojcowski garnuszek? - zinterpretowała z pewnym niesmakiem, choć żaden mięsień twarzy nie zadrżał, by zreprodukować jego istnienie. Zasugerowała to wyłącznie melodia głosu. Odległa, prawie niedostrzegalna, ale dla kogoś takiego jak Tatiana z pewnością dostatecznie ostra, by pozostać zarejestrowaną. - Przyznam, że spodziewałam się czegoś ambitniejszego - stwierdziła Azjatka z nagłą pogodą przepełniającą słowa; odwróciła też głowę w kierunku swej rozmówczyni, uśmiechnęła się subtelnie, zawadiacko, dokładnie w tej manierze, w jakiej konwersację prowadziły od samego jej początku. Na wyważonej granicy pomiędzy uszczypliwością a zimną obojętnością. Pod tym względem również trafił swój na swego, a dopiero teraz Wren zdała sobie sprawę, że nigdy wcześniej nie mogły po prostu porozmawiać. Same, bez naburmuszonego nieopodal Schmidta, zderzone twarzą w twarz. I o ile nie była to najbardziej porywająca rozmowa jej życia, nie była również tą najgorszą - o dziwo, bo do tej pory mniemanie o pannie Dolohov miała raczej niezbyt kwieciste.
Biżuteria dumnie błyszcząca na dłoni Rosjanki zwróciła jej uwagę skuteczniej niż jakikolwiek bohomaz zdobiący ściany, tak wielka, imponująca - i droga. Musiał kosztować mały majątek. Zbliżyła się do niej, nieco zwęziła skośne oczy i przyjrzała błyskotce długo, nim spojrzeniem znów powiodła ku górze, ponawiając uśmiech. Był bledszy, mniej wyraźny, zagubiony gdzieś w kącikach ust - dłonie natomiast miała splecione na plecach, jak koneser pochylający się nad unikatowym okazem.
- Wart wyłamania palców albo poderżnięcia gardła - zgodziła się z kobietą; jej własny pierścionek zaręczynowy był nieco skromniejszy, choć i tak przewyższał oczekiwania: coś podpowiadało, że po Friedrichu winno się bardziej spodziewać naszyjnika z ludzkich zębów czy metalowej obręczy z wyrytym niemieckim napisem wątpliwej treści. Ten jednak miał gest. Okraszony taktycznie wystosowaną groźbą względem nokturnowskiego jubilera, ale to wciąż gest. - Skoro jesteś zaręczona, czemu przesiadujesz tu z tatusiem? Ukochany nie ma czasu? - spytała spokojnie. Odpowiedniejszą parą dla tak wystrojonej czarownicy byłby szarmancki jegomość oferujący jej ramię, nie stetryczały wyga brudnej dzielnicy udający, że jednorazowa wizyta w artystycznym przybytku zmyje z niego zgniliznę i toksynę przesiąkające ubranie, skórę, aż do mięśni i kości. Jakim człowiekiem był stary Dolohov? Schmidt mówił o nim mało, jeszcze mniej o łączących ich interesach, a ona nie pytała, niezainteresowana, uznając tę relację jako splot współpracowników zdolny przeżyć najwyżej do pierwszej niesnaski.
- Może i zapraszam, kto wie? Prawdziwym pytaniem jest to, czy byłabyś w stanie wyjść stąd ze mną w tym momencie, zostawić ojczulka w konsternacji - wzruszyła beznamiętnie ramionami i znów odwróciła się do niej plecami, tym razem skierowawszy kroki w stronę masywnego dzieła zajmującego niemalże pół ściany. Bogata sceneria przedstawiała pole walki i dosiadających rumaków rycerzy. - Sprawdziłabym to, gdyby nie praca. - W porównaniu do Tatiany, ona nie mogła zniknąć w oczach swej petentki, rozmyć się w powietrzu bez słowa wyjaśnienia; gdyby to zrobiła, położyłaby na szali całą dotychczasową karierę. Jeden nierozważny błąd w nieodpowiednim towarzystwie mógł ją pogrążyć - wiedziała o tym, wchodząc w tak newralgiczne, sterylne środowisko. Cóż takiego dajesz tym kobiecinom? Azjatka przechyliła głowę do boku, pozwoliła, by kaskada czarnych włosów spłynęła łagodnie na bliższe jej ramię i zamruczała cicho. Nie odpowiedziała od razu; przerwa była teatralna, budująca napięcie, choć wcale nie było to potrzebne. - Krew - odparła wreszcie miękko. W sali znajdowały się same: nikt niepożądany nie mógł dosłyszeć ich dyskusji, którą i tak przyćmiewało echo wiolonczeli dobiegające z głównej sali koncertowej. - Płynne piękno z niewinnej żyły. Młodość. Dowartościowanie. Nadzieję na to, że znów oczarują świat. Jak zwał, tak zwał - snuła harmonijnie, płynnie, bez grama ciężaru mącącego ton mowy. Rozumiała doskonale, że sama mugolska posoka była jedynie połową sukcesu: największą wartość miało odkrycie indywidualnych pragnień każdej z klientek i zapewnienie, że jej specyfik był w stanie je spełnić. Czarownica obróciła się powoli na obcasie czarnych butów, ponownie przyglądając się Tatianie spod kurtyny ciemnych rzęs. - Zainteresowana?





it was a desert on the moon when we arrived. gathering all of my tears, heartbreak and sighs, jade made a potion ignite and turned the night into a radiant city of light.
Powrót do góry Go down
Tatiana Dolohov
Tatiana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Zawód : niszczycielka pogodnych nastrojów
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
i'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Somerset House - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Somerset House [odnośnikSomerset House - Page 6 I_icon_minitime30.12.20 21:41

Uśmiech, który wpełzł na pełne wargi mało efektywnie naśladował prawdziwy; Tatiana uniosła kąciki ust w kwaśnym wyrazie, gdzieś na granicy pobłażliwości a cienia drobnego zirytowania, bliska wywrócenia oczyma na próbę przytyku – bądź czymkolwiek innym były słowa Azjatki – ze strony Wren.
Anglia różniła się od Rosji; była brzydsza, dziwna, bardziej wyzwolona i równocześnie, paradoksalnie ciaśniej oplatająca ciężkimi do pojęcia konwenansami. Nawet ci, którzy dla tradycji żyli i za tradycje decydowali się nie raz ginąć, wydawali się Dolohov jakoś dziwacznie rozwiąźli, w niekonwencjonalnym tego słowa znaczeniu.
– Przykro mi, że cię rozczarowałam, Chang – tak naprawdę wcale tak nie było; nie wzięła nawet uwagi dziewczyny do serca, pozwalając jedynie kolejnym nutom niezrozumienia tutejszych zwyczajów wybrzmieć między nieco ściągniętymi brwiami.
Rodzina była świętością, słowo ojca tym najwyższym, a wygodne miejsce niebywale komfortowym punktem w nieprzyjaznej, angielskiej rzeczywistości; szorstkie, desperackie i paskudne wiązanie końca z końcem tylko w imię domniemanej niezależności było dla niej zwyczajną głupotą; rezygnowanie z wygody na rzecz niepodległej duszy i zaspokajania wyższych, kobiecych ambicji kolejnym wymysłem z feministycznych wieców.
W męskich świecie wystarczyło nauczyć się lawirować między pragnieniami, tradycjami, niepodważalnością i świętym przekonaniem o wyższości własnego istnienia; byli głupi, a głupotę można było wykorzystywać, nie uparcie ukazywać swoją rzekomą wyższość.
Uśmiechnęła się pod nosem ostatni raz, zamykając pięść i opuszczając dłoń z majaczącą migotliwie błyskotką.
To była groźba czy obietnica?
Ciche westchnienie, ciężkie, gęste, niemalże teatralne, uleciało spomiędzy warg.
– Wren, pozwól, że nie będę spowiadała się z moich sercowych problemów. Nie obraź się, ale po tym co widziałam, sądzę, że żadnych wartych uwagi rad mi nie zaserwujesz – stwierdziła, z drgającym ku górze kącikiem ust; być może nieco uszczypliwie, nader jednak szczerze i po to, by urwać ten jakże nieszczęsny, ojcowski temat. Za jakie grzechy w ogóle się do tego przyznała?
Mimo to, sama relacja, jakiej panna Chang gotowa była podjąć się u boku Schmidta, świadczyła o tym, że o relacjach damsko-męskich nie mogła mieć dużego pojęciach. A przynajmniej o tych chociażby udających zdrowe.
– Wątpię – odpowiedziała wprost, nim Azjatka nie wysnuła własnej wymówki na potencjalne uciekanie z Somerset House – Nastoletnie buntowanie się mam już za sobą, nie podniecają mnie ciche ucieczki spod wzroku rodziców, wybacz – zdecydowała, kolejny już raz decydując się na zmęczone westchnięcie. Brew drgnęła ku górze, kiedy jej towarzyszka zdecydowała się uczcić jakże podniosłą chwilę nadmierną ciszą. Na moment ciekawość Rosjanki faktycznie zmieniła się z zaintrygowanie; te zniknęło prędko, wraz z kilkukrotnym machnięciem powiekami i uniesioną brwią.
– Krew? – powtórzyła wraz za nią, pozwalając sobie na krótki frasunek – i ten nie zaszczycił bladego lica na długo; czego mogła się po niej spodziewać?
Słuchała słów, a wraz z każdym kolejnym, opuszczającym usta Chang, uspokajała drobny grymas, finalnie nie wyglądając nawet na zaskoczoną, a dziwacznie, przesadnie niestrowożona wizją, jaka wybrzmiewała w zgłoskach między dziełami sztuki.
– Bathory? – mruknęła krótko, bo chyba tak nazywała się wariatka z Rumunii, czy innych Węgier, pies to jebał.
Tatiana zacmokała cicho, na kilka krótkich chwil odwracając spojrzenie od panny Chang, małego handlarza krwią, czekającego pilnie i cierpliwie na jakąś podstarzałą kurę, która całe nadzieje tego, co jej z żywota zostało, powierzy w drobne, blade dłonie, które przyniosą jej rubiny w fiolkach.
Sprytne.
– Niekoniecznie. Nie mam problemu ze zmarszczkami, bladą skórą, czy czym tam się trapią – stwierdziła, wzruszając ramionami w nieco nonszalanckim geście – Więc co? Powinnam życzyć udanej transakcji? Czy może łowów? – skoro w grę wchodziła krew?
Kącik ust poszybował ku górze ledwo zauważalnie.
– Nie zanudź się na śmierć, Wreniu – koncertem, arystokratycznymi mimozami, graniem obcej roli; wedle interpretacji. Odwróciła się w przeciwną stronę, w kierunku drzwi, z których przyszły, i zza których wciąż – dzięki Merlinie – dobiegała muzyka; brzdękanie wciąż trwało.
– Powodzenia.
O dziwo, życzyła jej tego całkiem szczerze.

zt x2





will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Somerset House - Page 6 3baJg9W

Somerset House - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Somerset House [odnośnikSomerset House - Page 6 I_icon_minitime12.01.21 1:13

Jedna z licznych szarych sów przemierzała tej nocy Londyn. Nie wyróżniała się niczym od innych pocztowych ptaków. Przeciętnej wielkości i szybkości, niosła w dziobie starannie zapieczętowany list. Leciała wysoko, nie zniżając lotu i nie zważając na świszczący dookoła wiatr. Gdy pod nią zaczęły migotać światła latarni, zapikowała w dół. Przez chwilę krążyła nad ulicami miasta, aby ostatecznie otworzyć dziób i wypuścić z niego list, który po chwili tańczenia w powietrzu opadł na ziemię.
Jeśli przechodzisz tu jako pierwszy pomiędzy 30 września a 4 października, możesz dostrzec na placu pod Somerset House list. Jest zapieczętowany i zamknięty, wyraźnie w dobrym stanie. Jeśli go podniesiesz i przyjrzysz się tyłowi korespondencji, dostrzeżesz wypisane ładnym, ozdobnym pismem: Do Ciebie, przechodniu. Gdy otworzysz kopertę zalakowaną pieczęcią w kształcie gwiazdy, ujrzysz list, a w nim:


Przeczytaj Do Ciebie
Mieszkańcu Londynu! Wojna odbiera to, co najcenniejsze.
Ostatnio z powodu działań prowadzonych na terenie Anglii życie stracili:

  • Sophia Carter – aurorka, zmarła w trakcie działań wojennych.
  • Kobieta w Różu – anonimowa kobieta, jej ciało nosiło na sobie ślady czarnomagicznych tortur. Zniekształcone rysy twarzy nie pozwalają na identyfikację. Została znaleziona na brzegu Tamizy.
  • Roth i Meggy Davies – pięcioletnie bliźnięta, zamordowane z zimną krwią na oczach ich własnych rodziców. Ich matka pozostaje zaginiona w akcji.



Łączymy się w żałobie i smutku z rodzinami, nie mogąc jednak powstrzymać się od pytania:
kto będzie następny?






I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Konstantyn Kalashnikov
Konstantyn Kalashnikov

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : 14
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Somerset House - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Somerset House [odnośnikSomerset House - Page 6 I_icon_minitime02.05.21 20:24

| 13 listopada '57 |


Pierwsze dni w Londynie nie były proste. Próbowaliśmy z bratem znaleźć choćby jedno miejsce, w którym ktoś potrafił mówić po rosyjsku coś więcej niż tylko życzyć zdrowia przy kolejnym toaście. Nie były to zbyt częste widoki, a jednak zdarzało się, że moje próby dowiedzenia się czegokolwiek kończyły się na bardzo szybkich i emocjonalnych wiązankach, które nie były w żaden sposób zrozumiałe. Dopiero po dłuższym skupieniu mogłem wyłapać poszczególne słowa, które znałem z podstaw językowych, mimo to słyszalny był nie tylko akcent, ale również odraza do mówienia w sposób jakby miało się makaron w buzi. Kiszki z pewnością zagrałyby mi marsz, gdyby nie śniadanie, na które składały się dwa jajka z cebulką oraz trzema kromkami posmarowanym masłem. Nie było nas stać na bogactwa, a jednak potrafiliśmy sobie poradzić, jakoś trzeba było. Chcąc poznać miasto, w którym staraliśmy się zaaklimatyzować choćby do czasu uspokojenia w ukochanym, rodzimym kraju, starałem się wędrować po dotychczas nieznanych miejscach. Przechodząc obok mostu, do którego odnosili się jako Waterloo Bridge, zauważyłem przepiękny, potężny budynek, którego nie sposób było przegapić. Gmach już z daleka zawiewał jakimś surowym stylem przypominającym cmentarne rzeźby z dawnych lat, byłem zauroczony niemal od razu. Nie znałem się zbyt dobrze na architekturze, jednak lubiłem patrzeć na to, co proste i mocne, potęga zawsze robiła wrażenie, szczególnie ta naturalna.
Zbliżając się do dziedzińca, mijałem wiele postaci, większość z nich wyglądem przypominała zamożne towarzystwo, w którym miałem zamiar się obracać. Na chwilę obecną byłem bardziej schludnym sługą, grzecznym młodzieńcem, którego ubrania nie były szyte na miarę, a jedynie kupione odpowiednio do chudej, wysokiej postury, dzięki której byłem w stanie zauważyć tuż nad całym tłumem jasnowłosą damę z dość niefrasobliwym, nieznajomym mi, czerwonymi krostami układającymi się w napis. Ktoś ją przeklął? W oczach momentalnie zaświeciła mi się fascynacja tym nietypowym zjawiskiem. Może było w tym coś więcej niż głupi wybryk? Słowa tak brzydkie, jak to znałem jedynie z mowy nie pisowni, dość często przewijało się w rynsztokowym bełkocie, który zdarzyło mi się niejednokrotnie usłyszeć na wieczornym spacerze przy przypadkowych spotkaniach leżących już pijaków. Wszedłem na dziedziniec, próbując zrównać się z właścicielką długich, jasnych włosów. Starałem się utrzymać przyzwoity dystans, dzięki któremu zdołałaby złapać moją postać kątem oka.
- Madam - mocny rosyjski akcent przedarł się przez zwrot grzecznościowy, który oprawiony był w pełen szacunku ukłon głowy. - Pani głowa... - uniosłem dłoń, pocierając się po czole, próbując w ten sposób pokazać gestem, co miałem na myśli, ponieważ zasób słów wciąż nie porażał bogactwem i różnorodnością.


Powrót do góry Go down
 

Somerset House

Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21