Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Hogwart, Lato 1948 roku
AutorWiadomość
Hogwart, Lato 1948 roku [odnośnik]05.09.15 21:51
I znów jedna z tych nocy kiedy człowiek ma ochotę robić wszystko za wyjątkiem spania. Nawet pogoda jaka panowała w nocy nie dawała takiej możliwości. Parne powietrze wręcz przyklejało się do skóry, a opcja aby je wdychać była nikła jednak nie awykonalna. Właśnie w takie noce na niebie pojawia się najwięcej gwiazd. Można je bez trudu dostrzec gołym okiem. I właśnie w jedną z takich nocy, drobna gryfonka, postanowiła wybrać się na wieżę astronomiczną. Czy bała się, że dostanie szlaban, że przez nią jej dom straci punkty? Ani trochę. W końcu nie był by to pierwszy i zapewne nie ostatni szlaban na koncie dziewczyny, a co do punktów... Cóż, jej dom miał ich dużo więc niewielka ich strata nie zaszkodzi nikomu. Zabrawszy ze sobą jedynie różdżkę, koc i tabliczkę czekolady udała się w wyznaczone wcześniej miejsce.
Spodziewała się spotkać ducha, woźnego czy chociażby któregokolwiek z nauczycieli jednak żadna z tych osób nie stanęła na jej drodze. Zadowolona z tego faktu weszła na wieżę, rozłożyła koc i położyła się na nim. Chłodny wiatr owiał jej ciało przez co uśmiech na jej ustach powiększył się. Skierowała swoje brązowe oczy na niebo. Miliony małych, iskrzących się punkcików zdobiło nieboskłon. Od kiedy tylko sięgała pamięcią wstecz interesowały ją gwiazdy. Uważała je za jedyne niezdobyte przez człowieka rzeczy przez co były jeszcze bardziej interesujące. Każdy mógł je podziwiać, oglądać, lecz nikt nie mógł ich mieć.
Tak naprawdę nie miała pojęcia ile tak leżała wpatrując się w te cuda. W pewnym momencie jej oczy zaczęły po woli się zamykać, a głowa opadać na bok. Nie minęła chwila, a ona już spała na kocu pod gołym niebem.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Hogwart, Lato 1948 roku [odnośnik]06.09.15 0:22
Chyba jesteśmy już za starzy na martwienie się tym, że zostaniemy złapani, ktoś nam wlepi szlaban czy odejmie trochę punktów, które dla naszych domów dzielnie zbierają pilni uczniowie znający odpowiedzi na każde pytanie zadane przez nauczycieli. Koniec roku szkolnego już w ogóle zachęca do lekkiej niesubordynacji, a gdy wieczory są tak upalne i nieznośne jak ten, nie sposób usiedzieć spokojnie w dormitorium i grzecznie iść spać. Szczególnie, gdy noc jest tak piękna, a niebo bezchmurne i przejrzyste. Nie wierzę w przeznaczenie, ani zrządzenia losu, więc czysty przypadek musiał sprawić, że tak jak Oriane, postanowiłem wymknąć się z sypialni i ze sprzętem godnym badacza nieba i butelką soku dyniowego ruszyć w kierunku wieży astronomicznej. Drogę jednak miałem bardziej skomplikowaną niż gryfonka, bo moja trasa ciągnęła się aż z lochów. Całe szczęście udało mi się dotrzeć do drzwi wierzy niezauważony, a gdy wyszedłem na świeże powietrze, przed oczami zamajaczyła mi znajoma postać, a moje usta rozciągnęły się w pogodnym uśmiechu. Żeby było zabawniej, znana ze swojego zamiłowania do wpatrywania się w niebo gryfonka spała sobie w najlepsze, przegapiając wszystkie cuda nieboskłonu.
- Śpiąca królewno, pora wstawać. - pochyliłem się nieco nad Oriane, dotykając lekko jej ramienia, by ją obudzić, jednak wszystko w granicach przyzwoitości, a nie jak jakiś zboczeniec czający się nad nieprzytomnymi panienkami, miałem więc nadzieję, że nie obudzi się z krzykiem, który ściągnąłby na nas uwagę osób trzecich i zakończył się szlabanem, a nie studiowaniem nieba. - Można dołączyć, panno Podmore? Przynoszę dary. - uniosłem nieco do góry butelkę soku, teleskop i mapę gwiazd, zwracając się do dziewczyny tym śmiesznym, oficjalnym zwrotem, którym podobno powinniśmy zwracać się do siebie bezustannie.


stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Perseus Avery
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Re: Hogwart, Lato 1948 roku [odnośnik]06.09.15 10:53
Oriane rozejrzała się w około. Jedyne co widziała to ściany z kamienia i kraty zamiast drzwi. Złe przeczucie zaczęło kiełkować w jej umyśle. Miejsce wydawało się obce, a zarazem znajome. Dźwięk kapiącej wody z jednego z kamieni przypominał tykanie zegara. 1..., 2..., 3..., 4..., Tik tak, tik tak. Jej rozbiegany wzrok skakał z miejsca na miejsce. Nie potrafiła się skupić na jednym punkcie. Z mocno bijącym sercem podeszła do pierwszej z ... cel ?, gdyż to właśnie przypominały jej pomieszczenia. Ciemność panująca w środku uniemożliwiła jej jednak zobaczenie czegokolwiek. Drżącą dłonią wyciągnęła z bocznej kieszeni swojej szaty różdżkę. Jej głos odbił się echem od ścian, gdy wypowiedziała cicho Lumos. Ze strachem zajrzała do środka raz jeszcze. W pomieszczeniu nie było nikogo nie licząc starego koca i paru kartek rozrzuconych na podłodze. Oddech ulgi wyrwał się z jej klatki piersiowej. Jednak nie towarzyszył on jej długo. Cichy szmer kroków dwukrotnie przyśpieszył jej serce. Natychmiast zgasiła różdżkę. Już chciała się chować, gdy mały głosik w jej głowie zakpił z niej: I ty chcesz być Aurorem? Jedyne do czego się nadajesz to służenie komuś, a nie.
Nieznajomy przybliżał się z każdą sekundą, a ona nie wiedziała co ma robić. Przyznać rację postaci i ukryć się czy stanąć gotową do ataku i czekać na nieznajomego osobnika? Odpowiedź była prosta - miała zamiar poczekać. Przecież Ori nie była tchórzem. Adrenalina w jej żyłach przyśpieszyła bieg.
Gdzieś na dnie jej świadomości słyszała cichy głos. Nie był on nie przyjemny, a wręcz znajomy. Czując czyjś dotyk na swoim ramieniu otworzyła oczy. Lekko zdezorientowana biegała spojrzeniem z twarzy mężczyzny na pomieszczenie. No tak, przecież wyszła na ... wieża! No tak. Leżąc na kocu musiała zasnąć.
- Daleko mi do królewny. - zażartowała wywracając przy tym oczami. Spojrzała na przyniesione przez niego rzeczy. Nie mogła powstrzymać uśmiechu który wypłynął na jej usta. Sama również pomachała mu tabliczką czekolady. - Ależ oczywiście, paniczu Avery. - przesunęła się lekko w bok. - Ale błagam Cię, nigdy więcej nie zwracaj się do mnie per "panno Podmore". - żartobliwie pogroziła mu palcem. Nie to, że nie lubiła swojego nazwiska. Po prostu uważała, że takie zwroty nie pasują do statusu jej krwi. Tym zwrotem mógł się zwracać do jakiejś arystokratki z czystym rodowodem, a nie do niej.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Hogwart, Lato 1948 roku [odnośnik]06.09.15 19:23
- Może to i lepiej. Królewny wydają się być koszmarnie nudne. - młode arystokratki również, wiem o tym aż za dobrze, bo od dzieciństwa mam styczność praktycznie tylko z nimi, a w którymś momencie ich, zdawałoby się, wrodzone cechy i zachowania potrafią zanudzić człowieka na śmierć. Albo doprowadzić do skraju wytrzymałości. - Przyjemny sen? - zapytałem, sadowiąc się obok Oriane i rozkładając pomiędzy nami migoczącą tajemniczo mapę gwiazd. Podobno sny to projekcje naszego mózgu, który w naszej podświadomości szykuje projekcje przeróżnych scenariuszy, w których powinniśmy umieć się odnaleźć, ja niestety z tych nocnych wytworów wyobraźni nigdy zbyt wiele nie pamiętam, a jeśli już, są to same irracjonalne wątki, nieskładające się w sensowną całość. Czasem ciekawi mnie, o czym śnią inni ludzie, bo może jednak trochę racji mają ci, którzy twierdzą, że sny reprezentują coś więcej, jakieś głęboko skrywane marzenia, fobie czy plany. Czasem czuję niemiłe ukłucie zazdrości, słuchając tych opowieści.
- Masz moje słowo. Ale pod warunkiem, że porzucisz tego "panicza Avery". - zaśmiałem się, marszcząc nieco nos w niezadowoleniu, jakby tytuł panicza okropnie mnie drażnił. W sumie trochę faktycznie mi wadził, nie lubiłem, gdy etykieta narzucała na relacje międzyludzkie jakieś ograniczenia, które wydawały się być absurdalne między rówieśnikami, którzy znali się od momentu rozpoczęcia szkoły jako małe dzieciaki albo jeszcze wcześniej, z czasów beztroskiego dzieciństwa. - Jakieś konkretne plany obserwacyjne na dzisiejszą noc? Podobno Wenus na pograniczu Hydry i Raka ma być dobrze widoczna, ale na to chyba jeszcze trochę za wcześnie. - oznajmiłem, szukając jasnej planety przy użyciu teleskopu, który następnie podałem Ori. Może ona będzie miała więcej szczęścia.


stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Perseus Avery
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Re: Hogwart, Lato 1948 roku [odnośnik]07.09.15 14:37
To samo tyczyło się książąt na białym koniu. Niby każda na takiego czeka, by porwał ją w ramiona i przyrzekł dozgonną miłość. Każda, z wyjątkiem Oriane. Doskonale wiedziała, że to bujda i miłość taka nie istnieje. Choć... czy w ogóle ona istniała? Z opowiadań przyjaciółek i koleżanek wiedziała, że tak. Nawet stan w jakim się wtedy znajdowały był inny od tego normalnego. Może faktycznie powodowała to tak zwana miłość.
- Nie powiedziałabym. Prędzej uznałabym go za koszmar, choć nie mam pojęcia czego dotyczył. Niby miejsce wydawało mi się znajome ale... - widząc niezrozumienie na jego twarzy uśmiechnęła się przyjaźnie. Oczywiście, przecież on nie wie o czym mówiła. Odgarnęła włosy za łopatki i usiała na przeciwko chłopaka - Z tego co pamiętam byłam w jakimś lochu bądź piwnicy. Kamienne ściany, kraty zamiast drzwi. Byłam tam sama. Znaczy na początku, później ktoś zaczął się do mnie zbliżać, a mnie ogarnął strach. Jeszcze nigdy tak się nie bałam. Niby to tylko sen ale słyszałam gdzieś, że ukazują nasze najbardziej skrywane lęki bądź pragnienia. Z pewnością tego nie zaliczę do moich największych pragnień. - zażartowała. Musiała przyznać, że ostatnimi czasy dość dużo żartowała. Może to przez zbliżający się wielkimi krokami koniec roku. Powrót do domu nie należał do jej najprzyjemniejszych czynności więc może to był jakiś środek mający za zadanie wyprzeć tą informację z umysłu. Może, jednak musiała przyznać - działało.
- I ty również masz moje słowo. - aby było zabawniej i żeby zrozumiał, iż mówi jak najbardziej poważnie przyłożyła dłoń do serca - Przyrzekam nigdy więcej nie użyć w odniesieniu do Ciebie tego słowa. Jeśli kiedykolwiek obietnica zostanie przeze mnie złamana niech tryton zaciągnie mnie pod wodę. - wszystko, każde słowo jakie wypowiadała, wypowiadała z wielką powagą. Na samym końcu nie wytrzymała i wybuchła śmiechem. A niby to ona była ta starsza z tej dwójki. Prawdą jest najwidoczniej, iż z wiekiem jedyne czego człowiek nabywa to doświadczenia, a nie powagi do życia. - Tak naprawdę nie miałam żadnych planów przychodząc tutaj. W sumie nawet miało mnie tu nie być dziś ale z racji, iż nie mogłam zasnąć... No cóż, każda okazja jaka się nadarzy jest dobra do oglądania czegoś tak pięknego jak niebo nocą. - wzruszyła ramionami. Swój rozmarzony i pełen uwielbienia wzrok dla tego przepięknego zjawiska skierowała na niebo. Błogi uśmiech zagościł na jej ustach i oczy zakryła mgiełka rozmarzenia. Marzyła aby pewnego dnia jedna z tych gwiazd nosiła jej imię. Aby patrząc na nią nie czuła się samotna. Gdy chłopak podał jej teleskop z wdzięcznością wzięła go od niego. Niestety, ona również tego szczęścia nie miała. Ale nie oznaczało to wcale, że zaprzestanie poszukiwań. O nie. Miała zamiar ponowić próbę jednak później. Może było jeszcze za wcześnie aby można ją było zobaczy. - Mogę zadać Ci pytanie, Perseus? - nie czekając na jego odpowiedź odwróciła zaciekawione spojrzenie na niego. Jej wzrok spoczął na jego oczach. Musiała przyznać, iż były ładne. - Czemu przychodzisz je oglądać? Wiem, że są piękne ale to chyba nie jedyny powód. Chyba, że się mylę. - nawet na chwilę niespóściła swojego spojrzenia.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Hogwart, Lato 1948 roku [odnośnik]09.09.15 16:19
Cóż, z książętami na rączych rumakach sprawa ma się troszeczkę inaczej, bo jednak gdy już dozgonna miłość okaże się być bujdą, przyjemniej jest płakać w pełnych zbytów pałacowych komnatach, a nie w lepiance otoczonej polem, o które trzeba zadbać. Na razie nie wiem jeszcze czy istnieje coś takiego jak miłość, ale również nie mógłbym z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jest kłamstwem. W moim wieku niewiele jeszcze człowiek wie tak na sto procent, ale wydaje mi się, że w moim kręgu bliskich znajomych jest co najmniej jedna dziewczyna mogąca mnie przyprawić o szybsze bicie serca, w którym bym się w krótkim czasie rozsmakował.
- Hmm kojarzysz to miejsce? Może widziałaś coś podobnego dawno temu i nie pamiętasz, a widok zakodował się w Twojej podświadomości? Widziałaś twarz tego kogoś? - zadałem serię pytań, bo podobno czasem nie pamięta się szczegółów, dopóki ktoś nie nakieruje naszych myśli na nie, może więc w przypadku dziwnego snu Ori zadziała? Uśmiechnąłem się krótko, kiedy już oboje obiecaliśmy sobie porzucenie sztywnych form w kontaktach ze sobą, po czym zaśmiałem się, słysząc dramatyczny ciąg dalszy wypowiedzi Podmore. - Mam nadzieję, że obędzie się beż żadnych trytonów i wciągania pod wodę. - chociaż ciekawe jest to, ilu ludzi swobodnym krokiem chadzałoby sobie po naszej planecie, gdyby każdego wiarołomcę czekało bliskie spotkanie z trytonem lub innym średnio przyjemnym stworzeniem!
- Cóż, wygląda na to, że problemy ze spaniem już Cię opuściły. - zażartowałem sobie, nawiązując do śpiącej sobie w najlepsze Oriane w momencie mojego przyjścia do wieży astronomicznej, po czym spojrzałem ponownie w mapę gwiazd. - To dobra noc na nie spanie, niebo jest dzisiaj bardzo czyste. - dodałem po chwili, zgadzając się z tym, że każda okazja do oglądania nieba jest dobra. Słysząc pytanie, przytaknąłem, chociaż byłem pewny, że nawet gdybym nie zareagował w żaden sposób, dziewczyna i tak zapytałaby o to, co chodziło jej po głowie.
- Nie nie, nie mylisz się. Oczywiście, rozgwieżdżone niebo jest piękne, ale to jest coś więcej, przyciąga mnie w jakiś sposób i sprawia, że mógłbym się wpatrywać w nie godzinami i wypatrywać zmian, mimo że dla niektórych wygląda zawsze tak samo. Historia, eliksiry, transmutacja, to wszystko jest interesujące, ale wydaje mi się, że wszystkie wielkie rzeczy w tych dziedzinach zostały już odkryte i więcej przełomów się nie doczekamy. A niebo, kosmos... wciąż wiemy tak mało. - nie wiemy praktycznie nic, wszechświat jest jedną wielką tajemnicą kpiącą sobie z naszych prób zbadania go. - Jak pomyślisz o tym wszystkim, co krąży w naszej galaktyce, wydajemy się być tacy malutcy, że nic nie ma znaczenia, łatwo jest zapomnieć o błahych problemach. A Ty? Jakieś ukryte motywy? - zakończywszy swoją wielką przemowę, ułożyłem się na plecach, by ponownie spojrzeć w niebo i porównać je z mapą, na której układ gwiazd nieco się przemieścił. - Och, patrz, czy to nie Polluks tam po prawej? - zapytałem, wskazując Oriane palcem jasno jarzący się punkt na ciemnym niebie.

wybacz, że tak długo nie odpisywałam, jakoś ostatnio mi ciężej idzie z odpisami :c


stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Perseus Avery
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Re: Hogwart, Lato 1948 roku [odnośnik]08.10.15 15:23
Zastanawiała się chwilę nad odpowiedzią. Widziała coś podobnego... Nie, nie podobnego, identycznego. Kamień, cele, nawet głuchy odgłos kapiącej wody ze ścian czy sufitu. Zdecydowanie znała to miejsce. Jednak nie mogła przypomnieć sobie gdzie, skąd. Wzięła do ust jeden kawałek czekolady. Uwielbiała jak rozpuszczała się w jej ustach. Jej smak jak i zapach odganiał w dal złe wspomnienia, myśli czy w tym przypadku sny.
- Twarzy nie widziałam jednak miejsce samo w sobie wydawało się znajome. Znaczy teraz takie się wydaje. Może faktycznie masz rację. Może widziałam je kiedyś i zakodowało się to w mojej pamięci. - lubiła gdy ktoś zadawał jej pytania. Nie, nie lubiła być przepytywana jednak niektóre z ich pozwalały jej na przypomnienie sobie niektórych faktów. Może to i dziwne ale często zapominała na drugi dzień o czym z kimś rozmawiała. Było to niekiedy męczące i frustrujące. Na szczęście zawsze podczas spotkań z Persem nie miała takich problemów.
Zaśmiała się na swoje słowa. Dopiero gdy Avery je wypowiedział na głos zdała sobie sprawę jak głupio musiały zabrzmieć i jak dziecinnie.
- To pewnie jednorazowy przypadek. Od miesiąca nie sypiam za wiele więc pewnie to dlatego. Jutro już tak kolorowo nie będzie i znów będę musiała się męczyć. - nachyliła się w stronę chłopaka i również spojrzała na kawałek pergaminu. Widok drobnych punkcików, nazw jak i linii wywołał uśmiech na jej ustach. Uwielbiała odkrywać nowe, nieznane.
Słucha z uwagą tego co miał do powiedzenia chłopak. Zgadzała się z nim co było wręcz dziwne. Nigdy nie przyznałaby racji Ślizgonowi. Cieszył ją jednak fakt, że i on lubi niebo tak jak i ona. I również i jego ono fascynuje.
- Dla mnie, niebo, jest namiastką wolności. Ludzie nadają przeróżne nazwy gwiazdą, planetą i innym zjawiską niebieskim ale tak naprawdę nie mogą mieć ich na własność. Jest to piękne. I zgadzam się z Tobą. W innych dziedzinach większość, jak nie wszystko, zostało już odkryte ale jeśli chodzi o Astronomię... - z rozmarzeniem spojrzała na iskrzące się punkciki w górze. - Masz rację. Piękna. - kawałki czekolady, jeden po drugim, znikały w ustach dziewczyny.

Wybacz, że dopiero teraz ale nie było mnie i dopiero dziś znalazłam chwilę aby móc wejść. Przepraszam, przepraszam, przepraszam.
Gość
Anonymous
Gość
Hogwart, Lato 1948 roku
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach