Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Okolice dworku
AutorWiadomość
Okolice dworku [odnośnik]06.09.15 10:53
First topic message reminder :

Włości pana Carrow

Tylko na rozległych przestrzeniach Yorkshire możliwe jest zapewnienie koniom dobrych warunków bytowania. W okręg należący do Deimosa wchodzą dwa lasy i część rzeki, która nawadnia pola. Prócz tego znajduje się tam także jezioro, a gdzie nie sięgniesz wzrokiem rozciągają się wrzosowiska. Najpiękniej jest tu późną jesienią.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491

Re: Okolice dworku [odnośnik]24.01.16 9:39
-Ale nie mieliśmy chyba pędzić? - jakaś częśc tego pytania faktycznie została wypowiedziana, jednak Megara wciska się w slowa później. Właściwie, chociaż nie chcę tego przyznać, mi się wybitnie podobało to, że się tak zapaliła do jechania. Przynajmniej raz na jakis czas wychodzila z roli obojetenej na wszystko czytelniczki numer jeden w calym Yorku. Jej pytanie w zasadzie tez mnie rozbawilo, ale ja nie uśmiecham się tak łatwo.
- Nie boje się, że mi uciekniesz, bo nie masz dokąd uciec - wolę to zaznaczyć, żeby nie łudziła sie, że ma jakiekolwiek szanse. Może mogłem sobie darować, ale właśnie mój niespokojny koń postanowił chodzić to jedna, to w drugą stronę. Nie pomyślałem o nadmorskiej posiadłości, ale pewnie któraś ze starszych dam uprzejmie dała znać Megarze o tym, ze to może postać jej się samotnia. Nie wiem kto włożył jej w głowę tyle przekonania, ze jest cokolwiek więcej warta, ale gdyby wykazała się taka głupota, by jechać tam - och, sam nie wiem, czy najpierw nie wzialbym po prostu miesiąca wolnego od małżeństwa, a później tylko pojechał jej oznajmić, ze niczym Henryk VII zamierzam z nią skończyć raz a dobrze.
Ona schyla sie, włosy opadają z ramion. Patrzę i przeraża mnie myśl, że Megara przy pomina mi kuzynke Inare. To rozpiezczone dziecko od zawsze macilo mój spokój. Nie chciałem pozwolić na to, by jego kopia panoszyła mi się po palacu. Odwracam spojrzenienie, kiedy ona unosi wzrok. Wyścig, nagroda? Zaraz, zaraz, kto tutaj poddaje się tak łatwo?- To nie byłoby szcególnie po dżentelmeńsku, przecież wyścignąłbym cię z a w s z e - bardzo po dżentelmeńsku postanowił ją wpierw ratować. Później odwraca się do niej i spogląda w te oczy które wywieracaja mu drziure w twarzy, bo czego chcieć może ktoś kto ma wszystko? Lekki uśmiech na twarz wstępuje. -Ktoś, kto ma wszystko, marzy tylko o dziwactwach. Więc zaskocz mnie Megaro, tylko może tym razem w pozytywny sposob-bo ile woeczorow zaskakiwala go wieść, ze pani już śpi.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Okolice dworku [odnośnik]24.01.16 12:13
Nie dam się tak łatwo pokonać, nie dam się tak łatwo sprowadzić do roli kolejnej wazy w jego salonie. Nie dostanie ode mnie tej pewności, że zawsze będę przy nim. Bo kiedyś przyjdzie do mnie na kolanach by prosić żebym go przyjęła. One już wtedy znikną, ale  i mnie już nie będzie.  - Zobaczymy - to jedno słowo wypowiedziane pół szeptem, to jednego słowo tak ładne oprawione tajemniczym uśmiechem. To wystarczyło, żeby rzucić mu wyzwanie, żeby przekazać tysiące innych słów. Ja jestem cierpliwa, a ty przyjdziesz kiedyś błagać o wybaczenie Rozkoszowała się każdą myślą żywiąc nimi wzniecony we mnie ogień.  Nie będzie już ich, nie będzie już mnie a ty zostaniesz sam. Co wtedy zrobisz? Znajdziesz sobie nową? Będziesz jeszcze o nas pamiętaj? Deimos i jego kobiety. Jego pięć wspaniałych anieli i ja. Siedząca gdzieś z boku i przyglądająca się temu przedstawieniu…aż trzasnę drzwiami i zniknę. Ruszyłam się z miejsca tak by stać do niego twarzą w twarz. - Po co przejmować się takimi przykrymi zasadami? - zachęciłam go nie przestając się uśmiechać w ten dość specyficzny sposób. Gra dopiero się zaczęła. Jeszcze nikt się nie poddał.  Z uwagą obserwuję jego uśmiech, słucham jego słów reagując na nie lekkim uniesieniem brwi. Czytając w moim myślach konie na tę drobną chwilę postanowiły stać w miarę nieruchomo. Jednym szybki ruchem dotknęłam go  w końcu wyciągnąć jego różdżkę. Wystarczyło parę tygodni by poznać jego nawyki, zrozumieć gdzie chowa swój mały skarby. Jeśli chciałam być dobrą żoną powinnam znać swojego męża i nigdy nie dać się w pełni zrozumieć. Zamęczyć go i niech będzie szalony tak jak ja.  Przez kilka chwil bawiłam się jego różdżką nie mówiąc ani słowa. W końcu przyłożyłam  końcówkę do jego policzka przejechałam nieznacznie w dół zostawiając po sobie  niewielką bliznę. - Dziwactwa? – spytałam pół szeptem. Wiedziałam czego chce. Mógł być bardziej oczywisty? Zeskoczyłam z konia jednym ruchem jego różdżki przywiązując uzdę do najbliższego drzewa. Przeszłam kilka kroków w stronę najbliższej  linii drzew. Gdy w końcu do niej  dotarłam odwróciłam się w jego stronę.  W ciąż jeszcze siedział na swoim wierzchowcu i dobrze. Jeśli zechce w to grać będę miała te kilka chwil przewagi. Powoli zdjęłam z siebie wierzchnie okrycie pozwalając by osunęło się na ziemię. Po czym przejechałam jego różdżką po strunach głosowych tak by mój szept doszedł do niego bez problemu. -  Chodź tutaj - powili zaczęłam się cofać  ukrywając się wśród  cieni drzew. - Znajdź mnie - szepnęłam jeszcze za nim znalazłam, kryjówkę w, której Deimos nie mógł mnie dostrzec a z  której ja widziałam go doskonale.  Gdy  przekroczył linię lasu na jego oczach pojawiła się opaska, której rzecz jasna sam nie był wstanie zdjąć. - Znajdź mnie - sprawiłam, że mój głos otaczał go ze wszystkich stron - Chodź do mnie - delikatne muskanie wiatru miało zastąpić mój dotyk- - Jestem twoja, musisz tylko mnie dotknąć. - bawiłam się z nim tak przez kilka minut pilnując by nie mógł zlokalizować mojego głosu. W końcu pojawiłam się tuż za nim ścigając z niego płaszcz.  Jeśli ja jestem twoja ty jesteś mój - szeptałam wprost do jego ucha.  Cofnęłam się jednak na tyle szybko  by nie mógł mnie chwycić. Chwilę później pojawiłam się przed nim jednym zaklęciem sprawiając, że na jego rękach zacisnął się sznur.  Podeszła  bezgłośnie w jego stronę opuszkami palców dotykając jego policzków. Krótki, dziwnie namiętny pocałunek. Aż tak bardzo podobała mi się ta zabawa? Nie musiałam używać czarnej magii żeby zmusić go by uklęknął.  Zrobiłam to samo by zaraz zostawić na niego szyi kilka  drobnych śladów po moich paznokciach. - Powiedz, że chcesz tylko mnie a cię uwolnię.- moje drobne dłonie ostrożnie muskały jego ciało. -Powiedz, że kochasz tylko mnie a cały świat przestanie mieć znaczenie - wpatrzona w niego jak w obrazek nie mogłam oderwać od niego rąk. Nie musiał mówić  prawdy, chciałam tylko to usłyszeć.  Dwa słowa, dziewięć liter.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Okolice dworku [odnośnik]24.01.16 22:01
Kochasz? Moje mysli nagle rozmijają się. Jak to kochać.
Coś siąga mnie na kolana.
- Pożałujesz - stękam tuż przed tym, jak znów nie mogę wstać. Czuję na ustach i jej pocałunek. Megaro, czy wiesz na co się piszesz?

Schodzę z konia. Widzę jej sylwetkę znikającą w cieniach rzucanych przez drzewa. Co ona kombinuje? Sięgam dłonią do policzka, na którym zostawiła krwawą ranę. Nie przeraża mnie to, czuję coś właściwie odwrotnego. Nie przejmuję się jednak, wchodze do lasu - Co to za zabawa, chyba nie mam na nią czasu, wiesz Nie kocham cię. Nie, gdzie tam, ja nie kocham. A już na pewno nie bezczelną małolatę, której nie znam. Nie, nie kocham. Nie, nie będę w tym brać udziału. Moje oczy już nie widzą, sięgam do twarzy, a tam opaska. Siłuję się z ną, ale nie mogę jej zdjąć. Czyżby magiczna?

Kim jest ta dziewczyna. Miesza w głowie, przeraża. Jej czyny są zuchwałe, jej czyny nie pozwalają zatrzymać się. A przecież tak tego pragnę. Pragnę spokoju. Pragnę stagnacji, rutyny. Ona mi jej.. nie daje. Kim jest. Przyszła znikąd, sprzedali mi ją,nie, oni mi dopłacili, bym ją wziął - a darowanemu koniu w gębę sie nie patrzy. I skończyłem na kolanach w lesie przy zachodzie słońca. Moje usta chcą wrzeszczeć "Jeszcze pozałujesz, odegram się na tobie okrutnie". Jej jednak by to nie ruszyło. Jest w transie. Może zahipnotyzowali to dziecko, może to wszystko to spisek mugolaków i szlam? Musiałem wziąć to pod uwage. Jak sobie poradzę. Sam na sam z ich najdoskonalszym agentem, zahipnotyzowaną maszyną do zabijania. Czy wie już jak skończy ze mną? Będzie się pastwić, może po prostu humanitarnie rzuci Avadę i nie będe cierpiał. Co chce osiągnąć, może dowiedziała się o Loży?
Kim jest ta dziewczyna. Pamiętam ją sprzed ślubu. Denerwowała się, myślała, że znajdzie świat w książkach. To się nie zmieniło. Dalej przesiaduje w bibliotece całe dnie. Przed ślubem nie pozwalała na siebie patrzeć, wzrok miała chłodny i obojętny. Dziś jej spojrzenie przewierca się przez moją czaszkę. Megara chce czegoś i ubzdurało jej się, że znajdzie to we mnie. Przed ślubem byłem jej obcy, teraz wie wszystko. Wie o Milburdze, nawet o Cynthi. Nawet, nawet o Cedrinie? Skąd. Skąd czerpie wiedze o nich, nawet ja jej nie mam. Dopiero, kiedy wymieniła je wszystkie, dotarło do mnie, jak wiele kobiet... jest w moim życiu.
- Megara, rozwiąż mnie - staram się brzmieć przekonująco. Tak, by jej dłonie zaraz pojawiły sie na nadgarstkach, by poluzowały węzeł. To się jednak nie dzieje. Za to słyszę jej głos. Dochodzi zewsząd, znów nie wiem gdzie może być, odwracam głowę w kierunku z którego jak mi się wydaje dochodzą jej perfumy. Jestem zdany na wszystkie zmysły, z wyjątkiem wzroku. Bo dotykiem - dotykiem czuję, że ma dłonie na mej twarzy, na mych ramionach. Czuję paznokietki wbijające się w moją twarz. I czuję, jak jej ciało przychylone do mojego, a drżące powietrze pada mi na twarz, to fala dźwięków, jej prośba błagalna. Nie wiercę się już. Myślę. Czy odpowiedzieć, że kocham. Czy poddać się tej grze, wejść w nią? Uwielbiam wszak gry, wyzwania. Dla mnie te słowa, one będą tylko słowami. Dla niej pewnie także, chociaż rzeczywiście jej ton - on mnie niepokoi. Czuję wszak, że może tylko dla mnie będzie to nic. Milczę. Jestem pozbawiony różdżki. Milczę, jej usta rozbawione gdzieś obok i niedaleko. Milczę. Megaro, Milburgo, Cynthio, Rosalie, Cedrino i ty, mamo. Co mi robicie.
- Kocham tylko c i e b i e, i przy tobie cały świat przestaje mieć znaczenie - jakim tonem to mówię, spokojnym. Czy przepełnionym uczuciem, czy zmęczonym, obojętnym, może nawet agresywnym. Dziwny to ton, klatka piersiowa nabiera powietrza i powtarzam - Kocham tylko ciebie
Tego nikt wiecej nie słyszy. Tylko ona i ja. Niestety tylko jej opinia się teraz liczy. Co zrobi ze słowami, których dźwięk właśnie głaszcze ją po twarzy. Bo czuję jej twarz przed sobą. Jeszcze tu jest.
Słowa, słowa, słowa.
Kocham tylko ciebie.
Tylko ciebie nie kocham.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Okolice dworku [odnośnik]24.01.16 22:52
Pożałuje. Pożałuje każdego słowa, każdego  czynu, każdego gestu. Jutro, za miesiąc, za rok gdy za chwilę  otworzę oczy pożałuję wszystkiego. Ale nie umiem inaczej. Chce coś poczuć, chce wiedzieć, że jeszcze żyje. Chce swojej zemsty. Chce swojej chwili chwały. Chce  tego jedynego koła ratunkowego, który pozwolił mi się utrzymać na powierzchni. Chce wiedzieć, że nie jestem słaba.  Słyszę jego słowa. Słyszę jak spełnia moją prośbę. Każde z nich rozbrzmiewa w mojej głowie. Dwa słowa, dziewięć liter. Tyle, że ja nie czuje  błogiego spokoju, nie czuje smaku zwycięstwa, nie mam nawet siły by się uśmiechnąć. Podnoszę się z miejsca wymierzając mu siarczysty policzek.  Nachyliłam się nad nim lekko odginając jego głowę do tyłu. - Nie wierzę ci-   wyszeptałam mu gniewnie do ucha. - Nie umiesz tego zrobić.- zacisnęłam chude palce na jego gardle - One opętały twoje sercem - rękę w której trzymałam różdżkę wsunęłam pod jego koszulę powoli ją rozpinając. -Czy to wilowy urok czy zwykła dobroć. Nic mnie to nie obchodzi. - moja dłoń szła dalej rozpinając jego koszulę do końca. Nie mogłam się  powstrzymać, na to było już za późno.  Tą grę trzeba było doprowadzić do końca. Albo on albo ja. -One w końcu znikną a ty zostaniesz sam - tym razem mój głos był dużo spokojniejszy. Zupełnie tak jakbym go żałowała. Po raz ostatni dotknęłam jego policzka.  Przez chwilę wydawało mi się, że jeszcze moment a zmieni się w proch, to wszystko zniknie a ja obudzę się we własnym łóżku. To nie mogłoby być przecież tak łatwe. Jeździłam po jego nagiej klatce końcem różdżki by w końcu zatrzymać się w miejscu gdzie miał serce.  To jedno miejsce wybrałam sobie na swój znak. Nawet jeśli  jakiś uzdrowiciel się go pozbędzie moje imię przeniknie do jego serca. Znienawidzi mnie tak jak nienawidzę jego. Megara widniało na jego skórze. Dowód mojej krwawej zemsty. Wypalone znamię, takie samo jak on kiedyś zostawił na mnie. Opuszkami palców zebrałam krople krwi spływające po jego ciele. Pomoczyłam nimi usta by w końcu zmusić go do kolejnego pocałunku. Podniosłam się z miejsca odchodząc kilka kroków w głąb lasu.  Odwróciłam się w jego stronę patrząc na niego z ukosa. To za mało…chciałam jeszcze więcej. Machnęłam różdżką a pęta i opaska zniknęły. Patrzyłam jak się podnosi cofając się przy tym. Nie czułam strachu, to nawet nie była ekscytacja. Nie potrafię określi tego słowami. Świat, rzeczywiście  przestał mieć znaczenie. Jedno słowo dziewięć liter. Wyciągnęłam w jego stronę, otwartą dłoń w której wciąż trzymałam  różdżkę. - Musisz już ją sobie tylko  wziąć. - gdy tylko zbliżył się w moją stronę ponownie zaczęłam się cofać. - Albo po prostu odejdź - przecież zawsze mógł to zrobić. Wrócić do domu i zostawić mnie tu samą. Ale widziałam tą wściekłość w jego oczach. Tak! Nareszcie! Jedno słowo, dziewięć liter nienawiść
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Okolice dworku [odnośnik]24.01.16 23:46
O czym ona mówiła. O tym, że opuszczą mnie me kobiety? Jest zazdrosna, tak bardzo zazdrosna. Mnie piecze policzek, ją zaś piecze chyba sama myśl o tym, że mógłbym jednak znaleść ratunek w ramionach którejś z kobiet. Piekący ból odzywa się na mej piersi. Przed chwilą była tam ma różdżka, teraz jest palec. Czuję okropny smak na ustach. Ten sam co wtedy. Tylko, że teraz nie chce jej całować, chce żeby zabrała mi to z oczu i to z rąk. I jak na zawołanie, ciemność znika, znikają pętle na nadgarstkach. Staram się wstać.
To nie koniec. Coś buzuje w mej głowie, kiedy udaje mi się w końcu złapać równowagę, spoglądam ze zdziwieniem na piekące miejsce. Mam tam krew, ona jeszcze jest świeża. Koszula moja piękna powiewa, listopadowy wieczór nie sprzyja goliźnie. Widzę ją, jest trochę dalej. Zaciskam dłoń i ruszam w jej stronę. Mówi coś, to do mnie nie dochodzi. W moich oczach płonie nienawiść, jak śmiała mi to zrobić, czy na prawdę sadzi, że może sobie ze mną tak pogrywać - Oddawaj - zamachnąłem się i może nie tyle złapałem różdżkę, co uderzyłem ją, by upadła na ziemię. Kiedy leży, ja mogę szukać w trawie różdżki, która wypuściła z dłoni. Będzie miala siniaka. Gdzieś pod okiem, gdzieś na twarzy. Chyba i tak lepiej na tym skończy niż ja. Myśli o niej miałem najgorsze, nazywałem ją w nich d z i w k ą, chociaż na pewno nie miała styczności z nikim poza mną (bo wysyłam medyków, żeby sprawdzali ją co jakiś czas). - Co to było, żartujesz sobie? - mówię do niej, w końcu odzyskawszy różdżkę. Podnosze się z kolan i obracam w jej stronę. A ona co, już stoi? Czy wciąż leży w jesiennych liściach. - Myślisz, że możesz się tak po prostu zachowować i nic ci się nie stanie? - celuje w nią różdżką i nagle jej ciało rozpala okropny ból. Jednak jest to rzecz po prostu irytująca, nie ból nie do zniesienia. Nie może jej przecież zabić - chyba? Więc tylko trochę ją potorturuje. - Od kiedy jesteś taka odważna? Zachciało się zabaw bolesnych? Ja ci dam wyścigi i zabawy - i przyciska jej bóle nieco, żeby się zaczęła męczyć nimi do niewytrzymania. Ale nie do śmierci. Patrzy przez chwilę jak jej cialo leży sztywno i dłonie zaciśnięte ma, jak jej oczy wbijają się w jego spojrzenie. Przestaje ją traktować zaklęciem, ale czy zauważyła? Pewnie dalej się boi, albo jest zmęczona, faktem jest że wciąż leży. Schylam się, siadam na ziemi, jestem tak smutny i obojętny, chociaż ona przed chwilą doświadczyła z mojej strony czarnej magii - więc powinienem się cieszyć. Świętować. Że udło mi się w końcu poćwiczyć z u k o c h a n ą coś czarnomagicznego. Na niej. Taki eksperyment. I rzeczywiście, utrzymanie jej głosu w całkowitej ciszy przy tej małej torturze było ciężkim zadaniem. - Gdzie podziała się ta wspaniała panna z którą wziąłem ślub, gdzie jej obietnice - daję jej mówić, niech mówi. Daje jej nawet możliwość poruszania rękoma. Reszta ciała zablokowana, ogladam je sobie. - Liczyłem na współpracę, tymczasem nonstop mnie zawodzisz - więc dlaczego nie jesteś jak o n e ? Moja dłoń na jej buzi. Będzie miała siniaka, przecież widzę co się z jej buzią dzieje. Szkoda, nawet zaczynała mi się podobać. Odchylam jej buzię w drugą stronę. - Teraz przyczepiłaś się do kogo? Imiona, którymi nazywasz swoich wrogów, to nie Twoi wrogowie, Megaro. Ty jesteś swoim wrogiem największym - i moim też. Chociaż mówiła, że nie chce być moim wrogiem, lecz ja wiem już lepiej. Mam jej imie na swoim ciele. Sciskam dłonią jej brodę i zapominam o zaklęciu pilnującym, więc jeżeli chce może się już ruszyć, ja zaś.. ja byłem zmęczony. Przyciągam ją za szyję do siebie. - Widzisz, to wszystko nie jest takie proste jak ci się wydaje. Jak mnie na prawdę chcesz rozbawić, to powiedz mi prawdę. Czego ty chcesz odemnie
A pośmiejemy się trochę z twych marzeń wielkich.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Okolice dworku [odnośnik]25.01.16 0:58
Jest, w końcu ją w nim widzę. Nienawidzi mnie…chce mojej zagłady. Widzę to w jego czach, widzę to w jego słowach. Chce żebym cierpiała, chce żebym błagała  o jego wybaczenie. Nigdy! Nigdy przed nim nie upadnę!   Nigdy nie ulegnę! Nigdy nie poczuje do niego czegoś więcej niż nienawiści! On jest moim wrogiem a ja jego! Nie można  o tym zapomnieć! Nie ważne co mówiłam wcześniej.  Łączy nas jedynie nienawiść!  Wiedziałam tylko tyle, że upadłam na ziemię. Poczułam tylko chłód liści pod moim ciałem. Podniosłam się szybko z miejsca wpatrując się w niego na wpół szalonym wzrokiem. Nie bałam się. Był moim wrogiem, moim najstraszniejszym koszmarem. Ale ja wciąż nie czułam strachu. Niech to się w końcu stanie. Niech wszystko raz na zawsze się wyjaśni.  Skończmy to  w końcu i odejdźmy każdy w swoją stronę. Jego krzyk nie robił  na mnie żadnego wrażenia. Stałam unosząc dumnie głowę, jedynie moje spojrzenie  śledziło jego ruchy. Tak! Krzycz! No dalej! Ponaglałam go w myślach. Nie mamy wiele czasu Kolejny upadek.  Ból  przygniótł mnie do ziemi. Na reszcie . Nie krzyczę, nie mogłam dać mu tej satysfakcji. Krzywiłam się, wyginałam na wszystkie strony  jakby próbując zrzucić z siebie  klątwę.  Jego głos dochodzi do mnie z opóźnieniem. Chce odpowiedzieć, że nie jestem tchórzem, że się go nie boję. Chciałam jego gniewu.  Rozkoszowałam się każdą jego częścią wierząc, że to wszystko zakończy. Nie pozwoli mi stąd odejść ale nie zmusi mnie bym na niego patrzyła.  Nie będzie miał wyrzutów. Raz na zawsze przetnijmy to co nas łączyło. Teraz póki jeszcze możemy! Kolejna fala bólu przeszyła moje ciało. Zagryzam mocno wargi byleby tylko nie zacząć krzyczeć, nie wiem jak udało mi się wciąż w niego wpatrywać. Niech wie, że jestem silna, niech wie, że mnie nie złamie.  Wszystko mija, ale ja nie mogłam się ruszyć. Moja klatka piersiowa unosiła się  szybko w górę i w dół ale nie mogłam nabrać oddechu. Napawałam się swoim zwycięstwem. W końcu osiągnęłam to do czego dążyłam od tygodni. Ale czy mogę napawać się nim jutro? Czy teraz mogę już zamknąć oczy i zasnąć? Ładnie proszę.  Gdy usiadł obok mnie nawet nie drgnęłam. Niech robi co chce, już mnie to nie obchodzi. Niech mówi co chce…tylko nie to. Raptownie otworzyłam oczy na dźwięk jego słów.  To jedno zdanie przywołało tak wiele dziś wyjątkowo bolesnych wspomnień. - To było tylko przedstawienie. Dla naszych rodzin, dla ciebie i dla mnie. Nic więcej tylko przedstawienie. -brzmiałam tak, jakby rzeczywiście wierzyła w to co mówię. Niech i on w to uwierzy.  Już nigdy nie będzie mógł użyć tej karty przeciwko mnie.  Nie mogę znieść jego spojrzenia dla tego po postu przymykam powieki. Niech zniknie, niech przepadnie, ja  i tak już wygrałam. Udaje mi się w końcu wykrzesać trochę energii ale poświęcam ją jedynie na cichy ironiczny śmiech i to jedno zdanie - Nic o  mnie nie wiesz . Gdy przyciągnął mnie  do siebie wpatrywałam się w jego zmęczone oczy. Nie, nie dam sobie tego zrobić. Nie dam się wpędzić w wyrzuty sumienia. Z całej siły odpycham go od siebie przenosząc wzrok na liście pod moimi stopami. Uniosłam twarz dopiero wtedy gdy udało mi się przybrać w miarę obojętny wygląd. Chciałam po raz kolejny poświadczyć o tym jak bardzo nim gardzę. Wypluć te wszystkie słowa pełnie nienawiści. Jeszcze pogłębić przepaść pomiędzy nami. Moje ciało nie chciało mnie słuchać. Powstrzymywało mnie przed wydaniem z siebie choć jednego dźwięku. Zacisnęłam mocno dłonie próbując walczy ze sobą. Myślałam już nawet by powiedzieć mu prawdę. O tym, że mnie zabija. Dzień za dniem, godzina za godziną mam wrażenie, że umieram. Jego dom stanie się moim grobem. To może załatwiłoby sprawę. Pogłębiło jego obrzydzenie w stosunku do mnie. -  Niecałe dwa dni. Tyle wytrzymaliśmy - gdy zdałam sobie sprawę co powiedziałam,że znów się w niego wpatruję było już za późno. Westchnęłam ciężko w geście poddania się. - Dobranoc Deimos- - już wolna od jego uścisku mogłam ruszyć w stronę wyjścia z lasu. Trzy słowa osiem liter? Mąż i żona.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Okolice dworku [odnośnik]27.01.16 0:01
- Przedstawienie - prycham a logika , czy raczej jej brak, to w rozumowaniu tego dziecka najbardziej drażnilo mój ciezkomyślący pro1sty umysł. Mnie odpowiadały sprawy związane z końmi. Konie nie zaskakiwały. Można było liczyć na ich niezmienność. Konie były bezpieczne. Wymagały nadzwyczajnej cierpliwości, ale nigdy nie sprawiały ze nie chciało się z nimi przebywać. Nawet jeżeli czasami męczył się człowiek. Nawet jeżeli coś nie działo się pomyślnie. I to jest miłość.
- Kim Ty jestes. Bawisz sie w atoreczke - szydze z niej, to moja obrona. Jak inaczej mam sobie poradzić z ty, co mi powiedziała. Uświadomiła mi przecież właśnie, że wcale mnie nie chciała. Że nie przejrzała na oczy, nie mówiła prawdy. Kłamała? Uwierzyłem jej od razu, ba, nawet śmiałem się razem z nią i otwieraliśmy prezenty ślubne. Teraz znajduję już słabość w sobie. A więc od pierwszej minuty małzeństwa, ona już mną manipulowała. Teraz niech widzi nienawiść, chociaż ta nienawiść już teraz też jest niedokońca prawdziwa. Bo już jej nie ufam nawet w tym. Przypominam sobie jej wyraz twarzy. Czy był fałszywy? Jak ona umie to wszysto udawać? A może nie dostrzegałem nic, bo zbyt nieuważny byłem? Odsłoniłem się, byłem n a i w n y. To nie przystoi. Ciężko brzmiącym tonem mówię jej zaraz: - Radzę ci, baw się dalej. Masz niepowtarzalną szanę na naprawienie wszystkiego. Tylko graj dalej
Wprowadze cie Megaro w najczarniejsze zakamarki depresji, opetaja cie myśli zle, wpadniesz w obłęd, nie szarp sie, idz tam gdzie prowadze cie za dłoń. Trzymam Cię przecież.
- Przestań - rozkazuję, słysząc jej słowa i to, że już chce znów uciec. Wstałem w tej samej chwili. - Co wytrzymaliśmy? Chyba ty wytrzymałaś dwa dni - spogladam w stronę w którą kroczy. Jest melodramatyczna, wymyśla sobie. Trafiłem na dziewczynę obdarzoną wybujałą wyobraźnią. Trafiłem na dziewczynę, która mi nie daje żyć spokojnie. Trafiłem źle, wybrałem źle. Ale może wybrałem to co należało? - Tak cię cisnęło, żeby to wszystko zniszczyć? Kim jesteś naprawdę, Megaro - chcę ją zatrzymać i zatrzymuję łapiąc za ramię. Po co właściwie mi ta wiedza o tym, k i m jest. Moi przodkowie nie potrzebowali podobnych informacji. Wystarczyły im krótkie spotkania ku przedlużeniu rodu. Upokarzające oficjalne obiady. Ja się tym męczę. Nie ma już nademną władzy braterskiej, a i zgubiłem się w obowiązkach. Nie mam kobiet, które nadawały sens memu życiu. Potrzeobwałem jej, informacji przynajmniej, czy ją o n ą umiałaby zostać. - W którym momencie byłaś prawdziwa? - w bibliotece, na festiwalu, w noc poślubną czy może teraz?
I ja, ja też zamieniam się w melodramatę. Na szczęście zawsze mogę później jedynie wzruszyć ramionami i tak jak ona powiedzieć "to było tylko przedstaiwenie".
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Okolice dworku [odnośnik]27.01.16 9:45
Przedstawienie- oczywiście, że tylko i wyłącznie przedstawienie. Kurtyna się podniosła, aktorzy wyszli na scenę, sztuka została odegrana a publiczność wyszła z teatru zadowolona. Nie mam siły tłumaczyć mu tego po raz kolejny. Przecież oboje wywodziliśmy się ze szlachty. Pojęcie kłamstwa  i oszustwa nie mogło być nam obce.  Przynajmniej  mnie nie było. Od kilku tygodni lawiruje pomiędzy manipulacją, kłamstwem i pół prawdami. Może tak naprawdę to, to mnie wykańcza? Czyżbym była za słaba nawet na oszustkę?  Bronił się przede mną, czułam to. Może już raz na zawsze udało mi się zniszczyć wszystkie jego nadzieję. Nie będzie już posłusznej, młodej żoneczki, która zrobi wszystko by zadowolić swojego drogiego męża. Co ja mówię…przecież ona nigdy nie istniała.  Kim ty jesteś te słowa najmocniej przykuły moją uwagę. Zaczęłam się nawet zastanawiać jak powinna wyglądać odpowiedź. Co najmocniej go dobiło?  Może  gdybym powiedziała prawdę,  te kilka zdań, których wszyscy tak się boją.  Nie mogłam  zignorować jego słów ale  stać było mnie na posłanie jedynie coraz mocniej poirytowanego spojrzenia. Ja już tak wygrałam, nie musiałam już nic robić. A on, nie miał prawda mi tego odebrać.  Gra skończona, ja wygrałam.  Jego sprzeciw, jego bunt  nie mają znaczenia.  Jedynie gdzieś przez myśl przeszło mi, że rzeczywiście ma racje. To moja wina, to ja to wszystko sprowokowałam ale on tak łatwo dał się w to wciągnąć. To było nawet za  proste. Znów stać mnie było jedynie na ironiczny uśmiech. Słowa wydawały się wyjątkowo zbędne.  Gdy powstrzymał mnie przed odejściem odwróciłam się w jego stronę mocno zaskoczona takim zachowaniem.  Nie rozumiałam po co chciał to kontynuować. Bałam się dalszej rozmowy, bałam się, że stanie się to samo co te kilkadziesiąt godzin temu w buduarze. Znów odnajdziemy jakąś cienką nić porozumienia, która przekreśli wszystkie moje starania. Mimo to obserwując jego twarz miałam dziwne wrażenie,  że naprawdę chce poznać odpowiedź na swoje pytanie. Mogłam zmarnować taką okazję? Oczywiście, że mogłam!  Sama wybrałam ścieżkę wojny. Powiedzenie mu teraz prawdy… - Między moim mężem a mną jest dwanaście lat różnicy  jestem przez niego traktowana jak rozwydrzone dziecko. Moi rodzice nienawidzili mnie prawie w równym stopniu co nienawidzili samych siebie. Chciałam być kimś wielkim a zamknięto mnie w czymś domu i kazano udawać żonę. Własna rodzina zaczęła dostrzegać we mnie jedynie twój cień - to tyle jeżeli chodzi o strategie. Słysząc, że głos zaczyna mi się podnosić wzięłam głęboki oddech - Nie jestem zabawką, nie jestem złotą wazą i nigdy nie będę żoną jakiej chcesz ty i cały ten cholerny świat. -  słowo na „ż” spowodowało  u mnie lekki zawrót głowy.  Ale dobrze, że to powiedziałam.  Musiał to w końcu usłyszeć. Gorsza sprawa, że znów zaczęłam się denerwować. - Wciąż nie rozumiesz Deimos? Ja się boję -  czując, że rozluźnił nieznacznie uścisk wyrwałam mu rękę. - I nie ma nikogo kto byłby wstanie mi pomóc - te słowa wypowiedziałam już znacznie ciszej. Zaczęło do mnie dochodzić, że powiedziałam za dużo. Przecież Deimos  i tak niczego nie zrozumie a będzie miał jedynie powód, żeby ze mnie drwić.  Przymknęłam na chwilę powieki próbując opanować emocje. - Za każdym razem  Deimos.  Może już gdy się poznaliśmy byłam szalona lub zwariowałam dopiero teraz.  Ja ci nigdy nie obiecywałam, że będzie łatwo -  uniosłam dumnie głowę mówiąc całkowicie poważnie. Niech wie w co dał się wciągnąć. Teraz pytanie czy rzeczywiście to ja byłam jego więźniem.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Okolice dworku [odnośnik]27.01.16 19:54
Tak bardzo mnie nienawidzisz Megaro. Postanowiłaś zrobić z siebie ofiarę - bo wiesz, jak tego nie lubię. Postanowiłaś mi się postawić - bo wiesz, że robiąc to co zakazane, będe zwracał na ciebie uwagę. Postanowiłaś udowodnić mi swoją siłę, której ja nie widzę. Słyszę krzyczącą, wołającą małą dziewczynkę. Czemu miałaby być osamotniona w krzywdach, które jej sprawiono?
- A myślisz, że dla mnie to było świeto radosne? To, że musiałem zmienić całe swoje życie - to to samo, co u ciebie: to nasz obowiązek. Zrozum to w końcu
Czy ja kazałem być jej wazą, a może wystosowałem rozkaz śledzenia jej i zwolnienia z pracy w ministerstwie?
- Sama sobie to robisz. Byłem dla ciebie dobry, bo wszyscy mi to powtarzali "bądź dla niej dobry, a napewno poznasz jej lepszą stronę". Ale to nie miało sensu, nie miało ani trochę - jestem cyniczny, ale czy nie miałem racji. Sprzedali mi wadliwy towar. Patrzę na nią ze wzrokiem błagającym o litość i koniec tych słów, które mnie zdołowały. Wodospad słów, które mnie z a w i o d ł y. Okazuje się, że mam przed sobą osobę z krwi i kości. Która czuje. Dziwna sprawa. Osobę, która na moje pytanie odpowiada, ale nie w sposób mi znajomy, a taki, który mnie przeraża. Po co mi to mówisz, kochana żono. Nie umiesz zachować milczenia? Nie, to nawet lepiej, że mi to mówisz. Spoglądam w twe oczy i chcę ci to zakomunikować. Co? Że się już nie spotkamy, na pewno nie w takich okolicznościach. Nie chce cię znów gdzieś w odmęcie lasów szargać i do pionu ustawiać. Nie chcę z Tobą rozmawiać o naszej przyszłości. Nie chcę żebyś mi mówiła o tym, jak się mocno mi postawisz. Masz wykonywać moje rozkazy, masz mnie słuchać. Nie będę ci kazał robić rzeczy, których sama wkrótce byś nie wykonała. Przecież jesteś w gruncie rzeczy, wcale niegłupia. Wiesz, że zrobisz to co ci nakazane. Urodzisz mi synów i będziesz o mnie dbała jak będę umierał. Co zaś tyczy się całej reszty - nie martw się, nie musimy chodzić na wszystkie bale. Już wyrobiliśmy średnią Carrowów. Na całe półwiecze.
- Dorośnij wreszcie - mówię po jakimś czasie, który spędziliśmy w napięciu. Mogliśmy już nawet iść w stronę koni. Ale raczej wciąż staliśmy w miejscu. Tak czy siak, pogoda znów się zepsuła, słuch mnie nie myli i niedługo po tym, jak zacząłem słyszeć szum opadających na liście kropel, odwracam się i idę do koników. Nie czekam długo. Zabieram jej konia i swego zabieram. Widzę jej twarz jeszcze bladą i zostawiam ją na tym deszczu, żeby w zimnym jego prysznicu z przelomu października i listopada, szła do domu. Nie nazwie go domem, ale wróci tam, bo tam ma jedzenie i spokój. I ciepło. I wróci tam, ja wiem to najlepiej. A jeżlei nie? To wyjedzie do Fabiana i Leandry, okryta hańbą, bez bagażu.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Okolice dworku [odnośnik]27.01.16 21:14
Przez jedną krótką chwilę znów widziałam ten piękny smutny błękit, widziała  te białe róże.  Wołały mnie do siebie, błagały żeby się opamiętała. Wystarczyło potrząsnąć głową żeby wszystko pochłonął ogień.  - O nie! Nie ma mowy! Nie obrócisz tego  w ten sposób!- - tym razem nie byłam wstanie się opanować. - Wystarczyło jednego twoje słowo a do niczego by nie doszło. Mój ociec zająłby się szukaniem kogoś innego a twój trochę się pogniewał.  Dobrze wiedziesz jaka była moja sytuacja. Albo ślub albo wydziedziczenie. Gdybyś się tylko odezwał zyskalibyśmy te dodatkowe chwile spokoju. Ale jesteś tylko nic nie wartym tchórzem!- tych słów mi nie wybaczy. Będą mu dźwięczeć w uszach jeszcze długo. Zdałam  sobie  tego sprawę gdy już było za późno. Ale przecież taka była prawda. Był zwykłym tchórzem obawiającym się ojca. Nawet ja potrafiłam się postawić a on…nic. - Dobry? - zakpiłam. - Nie masz pojęcia co to słowo znaczy!- warknęłam przez zaciśnięte zęby.  Wiedziałam, że próbuje zwalić wszystko na mnie.  Był zwykłym tchórzem nie mającym pojęcia odpowiedzialności za własne czyny. Był głupcem, który nigdy nie dorośnie mi do pięt. Nie pozwolę żeby ktoś  sprawił, że zrezygnuje swoich marzeń.  Moja nienawiść do niego tylko mnie wzmocni i już nic nie będzie wstanie mnie powstrzymać. Wpatrywałam się w jego oczy tracąc rozeznanie gdzie kończą się moje uczucia  a gdzie zaczynają się jego. Przez chwilę miałam wrażenie, że widzie w nich zmęczenie. No tak, nie jest przyczajony do podobnych uniesień. Jego światem rządzi spokój i cisza a  moim chaos i harmider. Dla czego miałabym zrezygnować z tego na rzecz jego szczęścia? Co on dla mnie takiego zrobił, że powinna się mu odpłacić rezygnując z tego kim jestem? Kim niby  dla mnie jest Deimos Carrow?  Najgorsze jest to, że znam odpowiedź  i jest ona niczym nóż, który wbiłabym sobie w pierś. Bo jest moim mężem, bo przyjął mnie mimo plotek jakie o mnie krążą, bo przez te tygodnie praktycznie schodził mi z drogi pozwalając mi żyć tak jak wcześniej.  Nie mogłam tak o tym myśleć, nie mogłam wypowiedzieć tych myśli na głos. Za miast tego moje usta same się otworzyły. - Najgorsze jest to, że nic nas nie łączy -  prawie niedosłyszalny Sept. Nawet ja nie byłam do końca wiadoma, że wypowiadam swoje myśli na głos.  Słysząc te ostatnie słowa podniosłam wzrok ku niebu przyglądaj się pierwszym opadającym kroplą deszczu. Woda ostudziła mój zapał stąd już brak krzyku i brak groźnym spojrzeń. - Nie zmienię się bo ty tego chcesz- - pozwoliłam mu zabrać konie. Patrzyłam jak odjeżdża nawet nie oglądając się za siebie. Nie przejmowałam się zimnem i wilgocią. Cisza była dziwnym błogosławieństwem.  Miałam przy sobie różdżkę. Wystarczyła chwila i byłaby już w ciepłym pokoju gdzie służba doprowadziłaby mnie do porządku.  Zamiast tego szłam  ogarnięta dziwnym stanem amastii. Dopiero gdy poślizgnęłam się  i upadłam na ziemię zdałam sobie sprawę, ze krople spływające po mojej twarzy to nie tylko deszcz. - Co ja narobiłam? - rzuciłam w przestrzeń. Chwyciłam za różdżkę i czym prędzej przeniosłam się do domu.
 
 

/zt x2
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Okolice dworku [odnośnik]14.02.16 23:13
Jesienny świt, a właściwie już poranek. Mgła wiła się przy ziemi, a chłód iskał pobudzająco. Niebo choć zasnute szarugą nie zwiastowało deszczu, a przebijające się słoneczne światło zapowiadało całkiem przyjemny listopadowy dzionek. Lepszych warunków na polowanie nie można było sobie wymarzyć.
Obaj - Adrien, jak i Deimos - przemieszczali się, jak na razie, stępem po ziemi. Towarzyszyło im kilka psów. Uzdrowiciel miał swojego kuzyna po swojej lewej. Dosyć leniwym tempem kierowali się do lasu porastającego ziemie na zachód od dworu Lorda tych ziem.
- Fakt, że byleś zamierzany w ten nieco niedorzeczny incydent doszedł do uszu Twego ojca? - Spytał w pewnym momencie będąc nieco zaciekawionym - Gdy tylko się dowiedziałem starałem się by sprawa nie wypłynęła, lecz zbyt wiele ust o niej rozpowiada. Chodzą nawet głosy, że mimo iż sytuacja była mało ciekawa to towarzyszył ci nad wyraz mało wyjściowy stan. - Posłał mu złośliwy uśmiech. Miał na myśli naturalnie fakt, że kuzyn był zalany. Na szczęście nie w trupa. - Osobiście nie zdziwiłbym się gdy na kolejnym rodzinnym spotkaniu Twój ojciec weźmie cie na stronę. Aż mi jakoś nieswojo, gdy sobie pomyślę o tym, że to być może nie o mnie będą kochane ciotki szeptały sobie nawzajem do uszek. Zazdroszczę. - Zerknął na niego, a brew zmyślnie i figlarnie zafalowała nad okiem utwierdzając w Deimosa w oczywistości - wcale nie zazdrościł. Złośliwy dziad. - Na czym sprawa ostatecznie stanęła? Nałożono na was jakąś sankcję pieniężna? - Spytał. Doskonale wiedział, że w sprawę zamieszana była również Megara. Nieco spochmurniał na myśl o niej. Megara była powodem dla którego ostatnimi czasy był dla kuzyna nico inny. Bardziej formalny, chłodny. Dało się to wyczuć nawet pomimo tego, że żartował i zgrywał starego głupka jak gdyby nigdy nic.
Adrien Carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Re: Okolice dworku [odnośnik]15.02.16 0:54
Jadą, jadą oni. Pięknie ubrani, z kuszami przy boku. Już wyczuwają zapach świeżej krwi. Pada pytanie, twarz Deimosa odchyla się do kuzyna.
- Nie przypominaj, przyjacielu, po dziś dzień odczuwam skutki tego wina z Dziurawego Kotła - aż mu się odbija, aż się chłopak obejrzał za siebie, ale nie było tam nic ciekawego. - Niestety ojciec się dowiedział. Był niepocieszony. Fobos jednak zdołał załagodzić problem, wstawiając się za mną. - przyznał Deimos, będąc jednakże teraz myślami gdzieś daleko, daleko stąd, kiedy w poranek po tym okropnym wydarzeniu znalazl żonę i jej blade ciało skulone w rogu łóżka. Był potworem. - Nie wiem dokładnie co mu powiedział, ale może przypomniał przy okazji, że ostatnio dobrze idzie mi na rynku - kładzie dłoń na szyi swego rumaka, skłaniając go do tego, by nieco przyśpieszył kroku. Własne zwierzęta wyjątkowo dobrze czytały znaki swoich hodowców. Ale to też sukces, że ostatnimi miesiącami tak dobre radziłem sobie w handlu. Niebywałe. Może powinienem podziękować zonie, przez którą nie mogę organizować wieczorków z dziewczynkami , więc się przykładam do pracy? Wolałbym się do niej przykładać, ale przecież t o d z i e c k o najchętniej cale dnie spędzałoby poza domem w pracy swojej. Więc się niczym dwójka hotelowych gości spotykaliśmy na posiłkach. Cóż przyjemność. - Ale nie myślę, żebym mógł uniknąć plotek na swój temat, niestety panie cioteczki są wyjątkowo rozmowne. Nie wiem czy kuzynie sobie zdajesz sprawe, ale zaraz idą święta, a my z Megarą jeszcze nie spodziewamy się dziecka. Wiesz jaką lawinę pytań to pobudza? - rozbawiony pozwala, żeby Adrien zrównał się z nim i teraz oboje nieco szybciej jadą. - Ostatecznie puścili nas tak po prostu. Ale wiesz, zabawna rzecz. W lochu widziałem imienniczkę Megary. Nie wiem dokładnie z której gałęzi Malfoyów jest, ale rzecz niebywała: wcale nie taka jasna, jak reszta rodziny. I nawet niepodobna, ci powiem. Dobrze, że mi sie nie trafiła bo wcale nie taka ładna jak Megara? Deimos woli mówić tyle o żonie, żeby Adrien w razie czego nie miał podejrzeń, że coś mu nie idzie z nią. Bo tego nie widać, prawda?
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Okolice dworku [odnośnik]16.02.16 11:02
Cmoknął powietrze. No tak, Fobos. Człowiek ten nie byłby sobą, gdyby nie wstawił się za Deimosem, którego zdecydowanie za bardzo rozpieszczał. Niczym Pan swojego ulubionego psa. Ciekawe czy ten zdawał sobie sprawę na jakie agresywne bydle wyrósł, a może wszyscy już wiedzieli i tylko Adrien nie miał okazji się jeszcze o tym przekonać? Nieprzyjemna myśl. I to poczucie zdrady, rozczarowania, zawodu...Wyjątkowo parszywe. Nie żeby stary Carrow po raz pierwszy w swym życiu doświadczał podobnych przykrości bo różnych ludzi na swej drodze zdążył napotkać. Przeważnie w takich chwilach próbował pojąć, jak tak piękny i rozumny twór, jakim jet człowiek potrafi być tak dwulicowy. Z zniesmaczeniem słuchał więc o jego dobrej passie na giełdzie i o tym, jak obronną ręką wyjdzie ze spotkania ze swym ojcem.
- Dobrze dla ciebie. - Skwitował chłodno i nieco ironicznie, by zaraz potem słuchać obaw kuzyna. Prawdopodobnie by mu współczuł presji rodziny i to nie tylko tej najbliższej odnośnie oczekiwań na potomka, lecz niestety...Miał zły humor, a myśl o Deimoie jako ojcu wcale go nie poprawiała.
- Może życie w siodle ci przez te lata się nie przysłużyło? - Zauważył pół kąśliwie, pół poważnie. - Musisz wszak przyznać, że wyjątkowo w czasie odwlekł się twój ożenek, a życie hodowcy, jak dobrze wiadomo tak między nami Carrowami, nie rozpieszcza i pełne jest wyrzeczeń. - Wyszczerzył się złośliwie i parsknął zaraz potem popędzając konia by zrównał się z kuzynem.
- Z drugiej strony, drogi kuzynie, co zrobisz, gdy zyskasz sobie potomka? Również naznaczysz go niczym bydło? Czy może zarżniesz niczym jagnię przed planowaną ucztą? A może jedno i drugie? - Słowa zawisły w powietrzy i dudniły swą mocą pomimo, że uzdrowiciel wypowiedział je w sposób wyjątkowo lekki, jakby mówił o pogodzie. - Pytam, bo nie wiem, czy sobie zawczasu naszykować jakiś harmonogram wieczornych wizyt, zwłaszcza jeśli planujesz posiadać liczne potomstwo. - Uśmiechnął się delikatnie, lecz gdyby wzrok mógł zabijać...Tak, jak Adrian dowiedział się o drugiej naturze swego kuzyna, tak ten teraz mógł się zaznajomić z tą gniewną i bezwzględną naturą Adriena, która pewnie wyglądała zza stalowo chłodnych tęczówek uzdrowiciela.
Co traz zrobisz, drogi kuzynie.
Adrien Carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Re: Okolice dworku [odnośnik]16.02.16 12:34
- Co masz na myśli? - beztroski ton wciąż utrzymuje, kiedy Adrien wspomina o długim kawalerstwie. - Wiesz jak jest Adrienie, nie mogłem sprzeciwić się ojcowskiej woli. Ale z drugiej strony, sam dobrze wiesz, że nie najlepiej szły mi w życiu związki. Więc może dobrze się stało..- kłamie, bo musi. Bo ma poczciwego Adriena przy stoim boku. Adriena, którego nie zna z takich stron, z jakich ma go za chwilę poznać. Adriena, który jest mu kuzynem, dobrodusznym głupkiem, który jego klownem, obiektem rozrywki znienawidzonych ciotek. Ten sam Adrien miał zaraz sprzedać mu taki news, że wciśnie go w siodło. Dlatego tak zabawne jest to, jak beztrosko jedzie sobie przez dolinkę niespodziewając się niczego złego, może jedynie dziwi go ton oschły kuzyna. Ale jadą. A Adrien mówi. Rozwija swoje waleczne wnętrze. Zaskakuje. Deimos nie wierzy co usłyszał, milczy, bo dopiero po chwili do niego dochodzi sens słów kuzyna. Naznaczysz niczym bydło. Dlaczego miałby... dlaczego Adrien. Zatrzymuje aetonana (Al Buraka) i staje nim tak, żeby zagrodzić drogę kuzynowi. Jego stalowe chłodne tęczówki nie uchylają spojrzenia przed błękitnym wzburzonym oceanem oczu Deimosa. - Więc to ciebie wybrała - grzmi nie tylko w oczach, grzmią i słowa. Deimos nigdy nie sądził, że przyjdzie dzień, w którym to akurat Adrien stanie się jego... wrogiem? Jak to nazwać. Nie podoba mu się to. Mimo wszystko, mimo tego, że męczyły go nocne wypady z kuzynem, że dręczyły go jego niemądre wybory, to że zadawał się ze szlamami, leczył je. - Zastanów się jak długo znasz mnie, a jak dobrze znasz ją. Zaufałeś jej tak po prostu? - to nie było przemyślane, ten atak, zamiast wypowiedzenia "nie wiem o czym mówisz". Tak był powinien mu powiedzieć, czy nie? Teraz już jest jasne, że to jego sprawka. - Nie osądzaj mnie Adrien, to sprawa pomiędzy mną a moją żoną
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Okolice dworku [odnośnik]16.02.16 14:48
- Nic konkretnego. Wiesz, jak jest. - Wzruszył beztrosko ramionami, parafrazując kuzyna. Kontynuował wypowiadanie lekkich słówek, podtrzymywał żartobliwą atmosferę i prowadził konia, jaki się na nim na polowanie. To mógłby być nawet całkiem urodziwy poranek, będący wstępem do sielankowego dnia. Mógłby być. Adrien wstrzymał konia. Parsknął pogardliwie.
- Masz mnie za głupca, Deimosie? Za człowieka, który stąpa po świecie od dnia dzisiejszego? Zapominasz się. - Zauważył surowo. - Przeżyłem wojnę i co dnia obcuję wśród ludzkich tragedii - potrafię rozpoznać prawdziwy strach w oczach ofiary. Nie bądź więc bezczelny. - Zadarł nieznacznie brodę do góry, przypominając kuzynowi z kim rozmawia, bo chyba przez lata był dla niego aż nazbyt łagodny i kuzynowi się chyba pozapominało. Nie winił go za to, wszak uzdrowiciel sam do tego doprowadził, traktując Deimosa przez lata jak równego sobie, jak brata, lecz najwyraźniej był to błąd.
- Powinieneś być JEJ wdzięczny, że to właśnie mnie wybrała. Jeszcze tej samej nocy, nim ktokolwiek spostrzegł jej stan...- skrzywił się na samo wspomnienie. Ściągnął wodze i wymijając kuzyna ruszył wolnym stępem jak gdyby nigdy nic do przodu. Nie chciał na niego patrzeć. Wystarczyło, że dostatecznie mocno drażniły i napawały odrazą słowa młodego Lorda, a potrzebował ogłady do odpowiedniego wyłożenia Deimosowi powagi sytuacji. - Powinieneś na kolanach jej dziękować za to, że pomimo towarzyszącego ci...zezwierzęcenia była wstanie uchylić dla ciebie swej dumy i błagać mnie bym o sprawie zapomniał, a gdy była świadoma, że jest to niemożliwe - to bym zajął się nią chociaż z dala od postronnych uszu. W innym wypadku, w tym momencie odbywalibyśmy pojedynek. - Był śmiertelnie poważny. Wówczas ani Fobos by mu nie pomógł, ani ojciec nie okazałby łaski ani jemu,  ani Adrienowi z tą różnicą, że ten drugi był gotowy na przyjęcie wszelakich konsekwencji.
- Na Boga, Deimosie, miejże chociażby rozum małpy bo człowieczego najwyraźniej ci poskąpiono, nie wspominając już nawet o jakiejkolwiek godności! - Uniósł się. - Carrow! Splunąłbym na twych podków gdybym nie był świadom, żem z tej samej gliny. - Zamilkł na chwilę, by wziąć głęboki oddech i przekląć pod nosem - To nie jest sprawa pomiędzy tobą i twoją żoną, głupcze, to sprawa Carrowów. Nie wspominając o hańbie którą na nas wszystkich zsyłasz to jeszcze kierujesz nasz ród ku upadkowi. Otrząśnij się, nie jesteś już dzieckiem, a dziedzicem i spadkobiercą w prostej linii rycerskiego rodu na którego odwadze powstały fundamentu tego kraju. Wstyd mi za Ciebie.
Adrien Carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Okolice dworku
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach