Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zaułek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zaułek   07.09.15 23:09

First topic message reminder :

Zaułek

Ulica Pokątna składa się nie tylko z głównej ulicy, choć to na niej tętni życie. Pomiędzy wejściami do niektórych sklepów, znajdują się odnogi mniejszych uliczek, bardziej zaniedbanych, ponurych, często wyboistych - nikt nie widzi celu w ich odnowie. Czasami przebiegnie tu bezpański kot, by za chwilę zniknąć w cieniu. Dróżki najczęściej krzyżują się ze sobą, tworząc skomplikowaną sieć, w której można łatwo się zgubić, niektóre są ślepe, a wszystkie wydają się tak samo podobne.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
29
20
0
1
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Zaułek   11.12.17 13:11

Musieli działać sumiennie i przemyślanie, żeby odnieść sukces. Nie mogli pozwolić sobie na błędy i potknięcia, które mogły doprowadzić do porażki w tak ważnym momencie, jakim było naprawianie rozszalałej magii. Mimo drobnej niedogodności ze strony anomalii pozostała uparta i skupiona na swoim zadaniu. Musieli naprawić magię a następnie upewnić się, że wszystko przebiegło jak należy i obszar będzie bezpieczny. Mimo wszystko oddawali ministerstwu pewną przysługę, wykonując zadanie za nich, choć wiedziała, że nie spotkałoby się to z wdzięcznością, a z kłopotami dla nich obojga. Dlatego nadal musieli zachowywać daleko posuniętą ostrożność. Mimo to miała nadzieję, że ministerialne pachołki nie przypałętają się tu właśnie teraz i nie przepędzą ich, póki nie zakończą swojego zadania – naprawy magii. Nie mieli wiele czasu, ale miała nadzieję, że wszystko przebiegnie pomyślnie. Bardzo na to liczyła, chciała stąd wyjść ze świadomością dobrze wykonanego zadania.
Pierwszy raz robiła to metodą Zakonu, ale miała nadzieję, że postępuje tak jak należy, według instrukcji, które wcześniej poznali. Chcieli uczynić to miejsce bezpiecznym, a jego magię sprzyjającą magii Zakonu.
Sophia czuła, że się udało, magia zaczęła się jakby uspokajać. Ale wiedziała, że to nie koniec, że ta chwila ciszy może być bardzo zwodnicza i zwiastować kolejny problem. Zaledwie chwilę po tym, jak dokonali próby stabilizacji magii w zaułku, powietrze nagle zafalowało. Można było w nim wyczuć pulsującą magię, wyraźnie mówiącą, że anomalia nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i nadal była dla nich groźna. Chwilę później w powietrzu rozległ się pisk, przenikliwy i niezwykle bolesny. Wdzierający się w uszy i nie pozwalający się skupić na niczym innym niż na intensywności tego doznania, dźwięku, który zdawał się przenikać jej ciało na wskroś. Uniosła rękę do uszu, a na jej twarzy pojawił się grymas bólu. Miała wrażenie, że dźwięk dosłownie rozsadza jej czaszkę od środka. Ale nie mogła ulec. Nie teraz. Musiała wytrzymać do samego końca, nie bacząc na odczuwany dyskomfort. Stabilizacja magii, by mogła zostać ukończona, wymagała zachowania przytomności choć jednego z nich.
Kurczowo zacisnęła palce na różdżce, starając się przetrwać przeraźliwy jazgot wypełniający jej uszy, głowę i ciało, rozlegający się w całej uliczce. Wymagało to od niej zachowania niezwykłej siły woli i jasności umysłu, ale czy kurs aurorski nie stanowił dostatecznego przygotowania do tego, żeby być wytrzymałą? Miała nadzieję, że pisk zaraz ucichnie. Czekała na to, starając się wytrzymać. Przetrwać.

| rzucam na jasny umysł





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   11.12.17 13:11

The member 'Sophia Carter' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 9


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
29
20
0
1
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Zaułek   11.12.17 13:36

Ale tego najwyraźniej było za dużo nawet dla niej. Choć ze wszystkich sił starała się skoncentrować, zignorować ból i utrzymać jasność umysłu, nie udało jej się, poległa. Poczuła jeszcze, że osuwa się na ziemię obok swojego towarzysza. Nie straciła zupełnie przytomności, ale była wycieńczona i bardzo słaba. Z nosa znów chlusnęła jej kolejna fala krwi, brudząc jasną twarz oraz przód ciemnego okrycia. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz czuła się równie słaba i wyżęta, zupełnie jakby właśnie spadła z dużej wysokości i na dokładkę została stratowana przez stado garborogów. I pomyśleć, że takiego spustoszenia w ich organizmach mógł dokonać tylko głośny dźwięk. Nie zaklęcie, a intensywny pisk spowodowany przez ostatnie podrygi anomaliowej magii, która nie chciała tak łatwo ulec dwójce czarodziejów, którzy próbowali samodzielnie ją pokonać.
Zmusiła się jeszcze, by ostatkiem sił dopełznąć do towarzysza, który zapewne był bliski utraty przytomności. Dygotała, ale starała się trzymać w ryzach. Bo wiedziała, że muszą uciekać, nie mogli tu zostać ani chwili dłużej. Niedługo stracą przytomność i staną się łatwym celem dla tych, którzy zapewne już nadciągali.
- Musimy stąd uciekać – wyszeptała, ignorując słabość i krwotok z nosa. Kilka kropel krwi skapnęło na Glaucusa, ale nie zwróciła na to uwagi. – Zaraz będzie tu ministerstwo...
Wiedziała, że ten pisk musiał kogoś zaalarmować. Mieli ostatnie minuty, by uciec. Rany mogli wylizać w innym, bezpieczniejszym miejscu, w nadziei, że nikt nie powiąże ich z tym, co tutaj zaszło.
Zmusiła się, by wstać; jej kończyny drżały jak galareta, ledwie trzymała się na nogach. Ale pomogła wstać towarzyszowi i ostatkiem sił razem opuścili zaburzone miejsce, by poszukać schronienia, zanim dopadną ich służby ministerstwa. Musieli odpocząć i się zregenerować, zanim będą mogli się teleportować; wiedziała, że obecnie żadne z nich nie jest w stanie tego zrobić, byli oboje zbyt słabi. Choć na początku szło im tak dobrze, obłaskawienie magii okazało się nie być takie łatwe, wymagało naprawdę wiele. Może mimo wszystko przygotowała się do tego zbyt słabo? Może mogła zrobić coś więcej, żeby zrobić to lepiej do samiutkiego końca, do nastania bezpieczeństwa w zaułku?

| zt. x 2





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-skrzynka-gwen#135985 https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
malarka, przewodniczka
20
Mugolska
Panna
Nie chcę być symbolem czegokolwiek. Jestem tylko sobą.
6
13
12
0
3
0
3
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Zaułek   10.02.18 15:10

| 25 czerwca

Tak piękny, tak ciepły wieczór! Gwen tuż po pracy wybrała się na ulicę Pokątną, tak po prostu, dla czystej przyjemności: by spotkać ludzi, napawać się tym magicznym światem, zjeść coś dobrego i może przy okazji co kupić. Bo oczywiście bez nowych zakupów nie mogło się obyć: kupiła kilka książek, które niosła pod pachą, zawinięte w papier.
Miała na sobie tylko prostą, żółtą sukienkę w groszki i niewielką torebkę z różdżką i portfelem wewnątrz, dlatego powoli robiło jej się zimno: było już w okolicy dziesiątej, bo zdecydowanie zasiedziała się w kawiarni. Drżała więc lekko, ale to nie zmniejszało jej zadowolenia z życia. Wmawiając sobie, że robi to „dla rozgrzania” czasem podskakiwała idąc, niczym mała dziewczynka, wprawiając swój rudy warkocz w ruch.
Po chwili uznała jednak, że jest zbyt chłodno, by wracać w takim stroju do domu, poza tym ulice o takiej porze nie były szczególnie bezpieczne, dlatego spróbowała się teleportować prosto do swojego lokum. Niestety... nie wyszło. Spróbowała po raz kolejny, potem jeszcze raz i jeszcze... ale za nic w świecie nie potrafiła tego zrobić. Zmarszczyła brwi. Była zbyt rozkojarzona? Co tu się stało? Ech, z resztą, nie ważne – nigdy nie była za dobra w te klocki. Zrezygnowała z prób, idąc do Dziurawego Kotła.
Już po chwili zapomniała o tym incydencie, krążąc myślami zupełnie gdzieś indziej. Aż nagle... usłyszała hałas. Na tyle niespodziewany, że potknęła się o własne stopy, lądując na ziemi. Książki, rzecz jasna, również się z nią spotkały, a papier, w który były zawinięte, rozerwał się.
Naprawdę? – mruknęła, sama do siebie. Potykania zdarzały jej się zdecydowanie zbyt często.
Gdy pozbierała książki i podniosła się, w jej oczy rzuciło się jeszcze coś... obok pobliskiego budynku leżała para nieprzytomnych czarodziejów, kobieta i mężczyzna. Skąd oni się tu wzięli? Gwen zmarszczyła brwi i przez chwilę stała, zmrożona sytuacją.
Po chwili jednak zorientowała się, że... wokół nie ma nikogo innego, kto mógłby tej parze pomóc, a przecież nie mogła zostawić leżących na ulicy ludzi, prawda? Zwłaszcza, że... ten huk był chyba ich dziełem? Wprawdzie nie widziała tego, ale nie widziała w tym momencie innego wyjaśnienia.
Podeszła więc do pary, odkładając książki na ziemię.
Uklękła najpierw przy kobiecie.
Halo? Słyszy mnie pani? – zaczęła pytać, delikatnie nią potrząsając.
Jednocześnie przypomniała sobie, że przecież warto by sprawdzić, czy kobieta w ogóle oddycha. Dotknęła jej czoła, by sprawdzić, czy ciało jest ciepłe, a następnie przyłożyła do jej ust dłoń, by sprawdzić, czy czarownica oddycha.





Poświęcić siebie? To właśnie siebie nie można i nie wolno poświęcać.
Powrót do góry Go down
Antonia Borgin
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4668-antonia-borgin https://www.morsmordre.net/t4725-vermeer#101224 https://www.morsmordre.net/t4722-nie-wszystko-zlo-to-co-sie-swieci https://www.morsmordre.net/f319-smiertelny-nokturn-19 https://www.morsmordre.net/t4726-antonia-borgin#101398
pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
26
Półkrwi
Panna
ognistych nocy głodne przebudzenia
i tych uścisków, żar co krew wysusza,
wszystkie rozkosze ciała - i cierpienia
wszystkie, jakie znosi dusza
0
11
0
5
0
15
2
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   18.02.18 10:12

/z elektrowni

Właśnie szła wzdłuż alei nokturnowej kiedy z gromadzących się na niebie chmur spadła pierwsza kropla deszczu. W duchu przeklęła tę pogodę mając nadzieje, że chociaż raz się zaskoczy. Wiedziała, że żyje w monotonni. Robiła codziennie te same rzeczy, chodziła to tej samej pracy, która niekoniecznie była spełnieniem oczekiwań jakie miała względem własnej osoby, nawet książki, które czytała miały już same znajome okładki. Tylko jedna rzecz ciągle trzymała ją w pobudzeniu, jeden cel, który nakrywał cieniem wszystkie inne. Ze wzrokiem wbitym w bruk stawiała krok za krokiem zastanawiając się nad znaczeniem runy, którą dzisiaj zobaczyła w dość dziwacznym zestawieniu. Wiedziała, że to wszystko było jedynie symboliką, sposób interpretacji zależał od człowieka i nic na to nie można było poradzić to po prostu chciała wiedzieć. Nauka była dla niej ważna. Kolejny krok, który zrobiła okazał się być dużo cięższy. Przez moment czuła się tak jakby ktoś chwycił ją za nogę i nie chciał puścić dalej. Pokręciła głową chcąc wyrzucić to dziwne uczucie z głowy i ruszyła dalej. Minęła stary teatr i poczuła jak traci grunt pod nogami. Czarny obraz malujący się przed jej oczami nie był jej wymysłem, to działo się naprawdę. Borgin zatoczyła się jeszcze raz i wpadła na ścianę. Kiedy myślała, że odzyskuje przed chwilą utraconą równowagę coś powaliło ją na kolana zabierając oddech. Próbowała coś powiedzieć, ale żaden dźwięk nie wydobył się z jej gardła. Brunetka chciała sięgnąć do szyi, odnaleźć powód tego, że nie jest w stanie oddychać, ale ręce także odmówiły jej posłuszeństwa. Z niewyobrażalnym impetem uderzyła twarzą o bruk; tak jakby spadła z niewyobrażalnej wysokości, a nie jedynie osunęła się na ziemię. Zamknęła oczy i zanim odpłynęła usłyszała odbijające się echem słowa…halo? słyszy mnie pani?

Zaułek był zimny i ciemny, ale Borgin nie mogła tego wiedzieć. Moc, która przeniosła ją z elektrowni tutaj musiała być naprawdę duża, niewyobrażalnie duża. Brunetka nie mogła też wiedzieć jak długo tkwiła w śnie, ale kiedy tylko otworzyła niewyobrażalnie ciężkie w tym momencie powieki poczuła, że to właśnie sen ją tutaj sprowadził. Śniła o tych uliczkach, o tym bólu, którego doznała podczas ich misji w elektrowni i właśnie doświadczenie tego bólu pomogło ją obudzić. Przez kilka sekund patrzyła tylko nie widząc jednak nic konkretnego. Wszystko przed jej oczami było wielką plamą. Czuła, że boli ją dosłownie każda kość, a skóra prawdopodobnie zmieniła już kolor na siny. Drgnęła dłonią chcąc przeszukać ziemię; potrzebowała swojej różdżki by w ogóle być w stanie się stąd ruszyć. Na pytanie kobiety mruknęła tylko nie mogąc zmusić gardła do powiedzenia chociaż słowa. Potrzebowała jeszcze chwili. Jeszcze chwili.





   
Udziel mi więc tych cierpień
 płaczmy razem na nie! ach, nie dziel ich, niech
wszystko mi samej zostanie
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4375-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
29
Czysta
Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
5
10
0
0
4
18
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zaułek   19.02.18 22:35

/z elektrowni

Gruchnął o ziemię, by następnie zapadła ciemność; długa i nieprzenikniona mgła zakrywająca jego myśli, trzeźwy umysł oraz instynkt samozachowawczy. Pozostał zdany na łaskę losu, parszywej, kompletnie nieprzewidywalnej decyzji czegoś lub kogoś, kto miał władzę na ów zjawiskiem mogąc manewrować nim wedle własnego widzimisię. Unikał takich sytuacji, zawsze starał się za wszelką cenę móc odpowiadać za czyny i ponosić ich konsekwencje, lecz teraz pole jego manewru było zupełnie ograniczone. Odmawiający posłuszeństwa umysł lewitował gdzieś pomiędzy światem rzeczywistym, a tym wyśnionym, gdzie wszystko wydawało się proste – wręcz na wyciągnięcie ręki, lecz czy aby na pewno był to jedynie stan przejściowy? Nie wiedział, nie myślał o tym. Nie mógł.
Ciało było bezwładne, a kończyny zawisły w powietrzu w chwili, gdy momentalnie opadł na brukowaną, chłodną uliczkę Pokątnej.  Siła uderzenia nie należała do wybitnie łaskawych, ale nie poczuł nic – błąkał się nadal w obłędzie własnych myśli uszytych z bezbarwnych nici. Brak świadomości, brak jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością winien rzekomo przynieść odpoczynek, ale mu zdawało się sprawiać to jeszcze więcej bólu i wysiłku, bowiem twarz poruszała się w bliżej nieokreślonym grymasie. Sprawiał wrażenie otępionego, znajdującego się pod wpływem, a zarazem w zupełnie innym świecie, ale było zupełnie inaczej – można było cholernie źle to zrozumieć.
Leżał na plecach z rękami nieco odwiedzionymi od tułowia, a w kąciku lekko uchylonych warg dostrzegalna była krew. Postrzępiona szata odsłaniała brudną od czerwonej mazi koszulę, a także różdżkę wsuniętą nieznacznie pod nieruchome ciało. Był ranny, potrzebował pomocy i z pewnością udałby się po takową do odpowiednich ludzi, jednakże w tym stanie był zdany na łaskę kogokolwiek – obojętnie jakiego przechodnia, który zapewni im powrót do świadomości. Oczywiście była obawa, bowiem wątpliwe były szanse, iż trafią na uzdrowiciela, co wiązało się z zabraniem do Munga, a tam listą pytań wymagających odpowiedzi – ale na pewno nie tych prawdziwych. Ich misja obarczona była tajemnicą i nikt nie mógł poznać jej szczegółów, nawet jeśli stawką miała stać się, zapewne w tym przypadku niezbędna, pomoc.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-skrzynka-gwen#135985 https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
malarka, przewodniczka
20
Mugolska
Panna
Nie chcę być symbolem czegokolwiek. Jestem tylko sobą.
6
13
12
0
3
0
3
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Zaułek   20.02.18 0:20

Gwen była trochę zbita z tropu: kobieta wyraźnie odzyskiwała przytomność, ale nie odzywała się ani słowem. Cóż… przynajmniej żyła. Rudowłosa czuła, że powinna wezwać pomoc, jednak problem polegał na tym, że… nie miała pojęcia, jak to zrobić: w świecie mugoli po prostu poszukałaby telefonu, ale tutaj, na Pokątnej? Wprawdzie wiedziała, że patronus może działać jako swego rodzaju… przekaźnik, jednak nigdy nie potrafiła takowego wyczarować. Niech to szlag. Magia pozwalała na tyle… i jednocześnie była tak ograniczona!
Proszę panią, proszę… niech się pani do mnie odezwie. Słyszy mnie pani? – powtórzyła raz jeszcze, tym razem mniej pewnie. – Może pani ruszać ręką… to… to dobrze – mruknęła już ciszej. Z tego co pamiętała przy złamaniu kręgosłupa mogło dojść do paraliżu, a skoro kobieta ruszała przynajmniej dłonią… to szansa na to była mniejsza. Chyba. Tak jej się wydawało. Pewności, niestety, nie miała.
Nie wiedząc, co ma dalej zrobić, obeszła kobietę, podchodząc do mężczyzny: ona żyła, ale co z nim? Musiała sprawdzić. Tym razem uklękła obok niego: w porównaniu do niej był potężny i nawet gdyby chciała, nie byłaby w stanie go unieść. Podejrzewała, że nawet z leżącą obok kobietą nie dałyby rady go podnieść, zakładając, że ciemnowłosa byłaby w pełni sił. Poza tym wyglądał gorzej, niż ona… Gwen nie potrafiła rozpoznać dokładnie w półmroku zaułka, ale wydawało jej się, że mężczyzna ma krew na piersi.
Po chwili zauważyła różdżkę leżącą pod obcym: spróbowała ją wyciągnąć, nie chcąc, by się złamała, jednak była zbyt mocno przyciśnięta przez niego. A wolała nie być winna złamaniu jej… dlatego zabrała się do swojej dość nieudolnej próby udzielenia pierwszej pomocy.
Proszę pana? Przepraszam, słyszy mnie pan? Pana towarzyszka też tu jest? – zaczęła mówić, przyglądając się jego piersi: ta opadała i unosiła się sugerując, że mężczyzna oddycha. Cóż, o tyle dobrze.
Delikatnie chwyciła go za ramię, próbując nim potrząsnąć, jednak wyszło jej to zdecydowanie gorzej, niż w przypadku kobiety: nie dość, że mężczyzna był większy, to na dodatek Gwen czuła pewien napływ… braku pewności siebie, gdy chodziło o zajmowanie się mężczyzną.





Poświęcić siebie? To właśnie siebie nie można i nie wolno poświęcać.
Powrót do góry Go down
Antonia Borgin
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4668-antonia-borgin https://www.morsmordre.net/t4725-vermeer#101224 https://www.morsmordre.net/t4722-nie-wszystko-zlo-to-co-sie-swieci https://www.morsmordre.net/f319-smiertelny-nokturn-19 https://www.morsmordre.net/t4726-antonia-borgin#101398
pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
26
Półkrwi
Panna
ognistych nocy głodne przebudzenia
i tych uścisków, żar co krew wysusza,
wszystkie rozkosze ciała - i cierpienia
wszystkie, jakie znosi dusza
0
11
0
5
0
15
2
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   27.02.18 11:57

Tkwiła w zawieszeniu, doskonale o tym wiedziała. Nie mogła się ruszyć, nie mogła się podnieść, a o wyczarowaniu czegokolwiek nie było nawet mowy. Udało jej się drgnąć ręką, a rozbrzmiewający w eterze głos kobiety informował ją o tym, że to wszystko było prawdziwe. Nie wymyśliła sobie tego, ciągle była świadoma. Nie wiedziała do kogo jednak kobieta się zwraca. Czy wylądowali tutaj wszyscy czy tylko część? Czy w ogóle im się udało, a jeśli tak to czy było już po wszystkim czy śmierciożercy nadal byli w Azkabanie? Choć naprawdę starała się skupić teraz na podniesieniu z bruku to ciężko jej było nie wracać wspomnieniami do tego co się wydarzyło. Słysząc, że głos obcej kobiety oddala się od niej postanowiła naprawdę zawziąć się i otworzyć oczy. To nie było takie trudne chociaż kiedy już to zrobiła światło ją oślepiło. Kobieta otworzyła szerzej usta i kiedy w końcu wydawało się, że odzyskała prawidłowy oddech to postanowiła spróbować się podnieść. Bolało ją wszystko, ale wiedziała, że nie mogło być aż tak źle skoro mogła ruszać nogami, rękami. Mogła więc się podnieść i to właśnie miała zamiar zrobić. - Ekhm - mruknęła odnajdując obok siebie różdżkę. Spróbowała się podnieść krzywiąc się z każdym ruchem. Kiedy w końcu ustabilizował się jej obraz i była w stanie dostrzec wszystko obok siebie zobaczyła kobietę nachylającą się obok Drew. Tak myślała, że to musiał być on. - Oddycha? - zapytała zachrypniętym głosem. Borgin podniosła dłoń do twarzy i syknęła z bólu. Już wiedziała, że miała przykre zderzenie ze ścianą. - Gdzie jesteśmy? - dodała szybko. Wiedziała, że musi się podnieść, spróbować rzucić jakieś zaklęcie, wyleczyć się, ale w tym momencie ciężko było jej się nawet na tym skupić. Nie myślała teraz o tym kim jest kobieta choć wiedziała, że niedługo właśnie ta myśl nie da jej spokoju. Wcale jej się nie uśmiechał fakt by ktoś się o tym wszystkim dowiedział. Miała nadzieje, że do domu miała blisko, że szybko się w nim znajdzie i doprowadzi się do porządku. Nie mógł się nią zaopiekować żaden uzdrowiciel, a już na pewno nie taki, który nie wie o ich misji.





   
Udziel mi więc tych cierpień
 płaczmy razem na nie! ach, nie dziel ich, niech
wszystko mi samej zostanie
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4375-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
29
Czysta
Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
5
10
0
0
4
18
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zaułek   06.03.18 11:54

Czuł paskudnie palący ból w okolicach klatki piersiowej, który zdawał się rozrywać ją uniemożliwiając złapanie długiego, głębokiego oddechu. Każdy ruch, nawet najmniejsze drgnięcie rosło do wagi mocnego kłucia odsuwającego w czasie powrót do pełni świadomości. Takowa była niezbędna, aby na czas zdążyli dotrzeć do medyków i uzyskali niezbędną pomoc unikając przy tym setki niewygodnych pytań.
Nie mógł wiedzieć gdzie się znajdował, kto z nim był, a tym bardziej jak długo leżał nieprzytomny, bowiem wciąż jego myśli błądziły po oddalonych od rzeczywistości krainach. Wydarzenia z elektrowni przewijały się epizodycznie mieszając z fantazjami będącymi konsekwencją silnego wstrząsu, a następnie jeszcze groźniejszego upadku. Widział skały otoczone brudną, cuchnącą breją, w której przyszło im wszystkim wykąpać się, słyszał dźwięki wydobywane przez mutantów zamieszkujących, wciągniętą już pod ziemię, elektrownię, czuł zapach krwi mieszanej ze smołą umożliwiającej im przejście do jeszcze niższego poziomu, a tym samym domu krakena.
To wszystko było jednak zamazane, jakoby znajdowało się za pejzażem tajemniczych krain i niesplądrowanych przez człowieka ziem, które swym bogactwem zachęcały do poświęcenia im nie dnia, a całego życia poszukiwań. Przebijające promienie słońca sprawiły, iż owe skały mieniły się w ich blasku wskutek czego nie sprawiały wrażenia niebezpiecznych, a kuszących swą okazałością, co na wspomnianym tle przypominało idealny dla poszukiwacza krajobraz. Będąc takowym z krwi i kości, pasji i założonych celów pragnął zdobyć wszystko co nieznane.
Głosy dobijały się do jego umysłu, ale ten nagminnie je odrzucał nie chcąc wyrwać się z chwilowego letargu. Drobne dłonie układające się na zakrwawionej szacie sprawiły, że zatrząsnął się nieznacznie, jakoby to sprawiło mu ból, choć w rzeczywistości tak nie było – w końcu nic nie czuł. Jeszcze. Kolejna próba obudziła wpierw instynkt samozachowawczy, który intensywnie zaczął bić na alarm, bowiem mógł być to wróg albo osoba pozbywająca się problemu w jego postaci; był przyzwyczajony do samotnych podróży, więc zawsze zdany był sam na siebie i tak też podszedł do owej sytuacji. Uchyliwszy lekko usta wciągnął haust świeżego powietrza mającego zadziałać orzeźwiająco na otępiony umysł i wyłączone zmysły, a następnie otworzył nieznacznie powieki będąc przekonanym, iż znajduje się w swoim mieszkaniu. Nie stroniąc od ciężkich nocy uznał, iż takowa właśnie miała miejsce, a cholerny ból głowy był jedynie wynikiem ilości wypitej ognistej, zaś wędrujące dłonie skutkiem uwiedzenia nokturnowskiej, jednorazowej kurwy lubiącej w nim jedynie galeony – których na jej nieszczęście nie posiadał.
Oblizał spierzchnięte wargi nadal nie orientując się w terenie, a następnie przewrócił wolno na bok zupełnie ignorując obie kobiety. Dopiero chłód brukowanej uliczki wzbudził jego czujność, która nakazała sięgnąć po różdżkę uwierającą go tuż pod lewą łopatką i zrobiwszy to wygiął wargi w bliżej nieokreślonym wyrazie – bólu mieszanego z dezorientacją. Podniesienie się z ziemi graniczyło z cudem, więc postarawszy się w jedynie wyciągnąć ramię skierował kraniec broni na rudą dziewczynę. Nie wiedział kim jest, nie widział co tutaj robi, a tym bardziej nie znał jej intencji, więc musiał zapewnić sobie ewentualną obronę. Ochrypły głos zdawał się nie chcieć opuścić jego gardła, co można było zauważyć podczas nędznej próby rzucenia kpiącej uwagi – słowa były kompletnie niewyraźne. -Myślałem, że w piekle mają ciekawsze okazy.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Antonia Borgin
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4668-antonia-borgin https://www.morsmordre.net/t4725-vermeer#101224 https://www.morsmordre.net/t4722-nie-wszystko-zlo-to-co-sie-swieci https://www.morsmordre.net/f319-smiertelny-nokturn-19 https://www.morsmordre.net/t4726-antonia-borgin#101398
pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
26
Półkrwi
Panna
ognistych nocy głodne przebudzenia
i tych uścisków, żar co krew wysusza,
wszystkie rozkosze ciała - i cierpienia
wszystkie, jakie znosi dusza
0
11
0
5
0
15
2
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   26.03.18 17:12

Chciała się ruszyć, przenieść do uzdrowiciela i mieć już to wszystko za sobą. Nienawidziła się tak czuć. Była całkowicie bezradna, całkowicie bezbronna. Teraz nawet sięgnięcie po różdżkę stanowiło dla niej dość poważny problem. Oczywiście, że wiedziała jakie konsekwencje niesie ze sobą ich misja. Nie mieli zbytniego wyboru, ale dla niej i tak od zawsze istniał tylko jeden wybór; ten najsłuszniejszy. Patrzyła przymrużonymi oczami na stojącą przed nimi kobietę, która chyba niezbyt dobrze wiedziała co powinna zrobić. Ludzie nie spadają z nieba tak nagle i może to i lepiej, że trafili na pokrakę, która nie miała kompletnie pojęcia o tym co działo się w świecie, w którym żyła. Brakowało tylko żeby trafili tutaj na aurorów, czy członków zakonu. Antonia nie była jednak osobą, która ufała ludziom dlatego wolała udawać, że sama nie wie co się stało, że kompletnie nie potrafi zrozumieć dlaczego tutaj wylądowała i co jej się przydarzyło. Tak było bezpieczniej. Ludzie mieli różne twarzy i o tym wiedziała doskonale. Nie mówiła nic już więcej próbując się podnieść. Pierwsza próba spełzła na niczym. Nawet kolejna spotkała się oporem w postaci niesamowitego bólu. Chyba mogła dziękować Merlinowi, że straciła przytomność kiedy to wszystko się działo. Nie miała pojęcia jak zareagowałaby gdyby musiała znieść do wszystko dosłownie na żywca. Nie pozwoliła sobie naiwnie myśleć, że uda jej się rzucić jakieś konkretne zaklęcie mogące pomóc jej stanąć na nogi. Przymknęła oczy i jeszcze raz spróbowała się podnieść. Tym razem jakimś cudem się jej udało. Zacisnęła mocniej zęby nie będąc pewna czy nie przygryzła sobie przy tym wargi. Kolejna rana nie byłaby problemem. Już i tak musiała skorzystać z pomocy jakiegoś uzdrowiciela. Słysząc słowa Macnaira i widząc różdżkę skierowaną w stronę kobiety postarała się zrobić krok w ich stronę. Zaciskając mocniej różdżkę pokręciła głową. Nie potrzebowali tutaj trupa, nie potrzebowali aby potem ktoś mógł ich o cokolwiek podejrzewać. - Poradzimy sobie. - powiedziała do kobiety starając się by jej głos zabrzmiał zdecydowanie i silnie. Lepiej było dla nich, żeby rudowłosa po prostu sobie poszła. Nie interesował Borgin los kobiety. Skupiała się jedynie na tym by utrzymać się na nogach. - Poradzimy sobie sami. - powtórzyła jakby ta nie zrozumiała tego co się do niej mówi. Prawdopodobnie na jej miejscu po prostu by się wycofała. Nie wyglądali na kogoś kto mógłby blefować nawet jeśli ledwo trzymali się na nogach. W szczególności, że Drew nie miał problemu ze skierowaniem różdżki w stronę zagubionej kobiety. Gdyby nie fakt, że zaklęcia teraz niezbyt im się mogą udać to prawdopodobnie nieznajoma nie wyszłaby stąd cało. Nie potrzebowali świadków tego co właśnie się wydarzyło. Teraz musiało pójść już z górki. Skoro stała na nogach to mogła się dostać do uzdrowiciela. Wiedziała jednak, że teleportacja nie będzie możliwa. Sami o to zadbali. Na szczęście.





   
Udziel mi więc tych cierpień
 płaczmy razem na nie! ach, nie dziel ich, niech
wszystko mi samej zostanie
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4375-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
29
Czysta
Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
5
10
0
0
4
18
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zaułek   29.03.18 14:02

Napięcie rosło – czuł to w gęstniejącym niczym galareta powietrzu, które w zasadzie można było już kroić nożem. Podstawową zasadą w tych paskudnych czasach było nie mieszać się w nie swoje sprawy, nawet jeśli sumienie podpowiadało wyciągnięcie ręki w geście pomocy tudzież prostego wskazania drogi. Nigdy nie można było przewidzieć kim tak naprawdę była „ofiara”, bowiem to właśnie ona mogła być napastnikiem nieumiejętnie przewidującym konsekwencje podjętych działań i skutków cholernych anomalii. Chwila, czyżby właśnie mieli pokonać ich źródło?.
Palący ból nie pozwalał mu w zupełności skupić się na przypadkowej, rudowłosej dziewczynie łudząco przypominającej cholernych Wesleyów nieustannie pozytywnie udzielających się w kwestii mugoli. Czyżby była jedną z nich? Wyglądała młodo, więc miał prawo nie kojarzyć jej zza szkolnych murów. Antonina zdawała się podzielać jego opinię, co wynikało z wypowiedzianych słów i niechęci wobec uzyskania jakiejkolwiek pomocy będącej wówczas priorytetem. Musieli przyjąć odpowiednie eliksiry, doprowadzić się do względnego ładu i zaczerpnąć informacji w sprawie ewentualnych zmian w ich organizmach – w końcu tak silne oddziaływanie mogło przynieść nieodwracalne, zdrowotne skutki.
Przenoszenie wzroku z jednej dziewczyny na drugą zdawało się szczytem jego możliwości. Różdżka zaciśnięta między brudnymi, spuchniętymi palcami była zwykłą atrapą, bowiem i tak nie był w stanie rzucić żadnego poprawnego zaklęcia. Ego nakazywało więcej, ale skraj dysponowanych sił doprowadzał do wewnętrznej furii nieumiejętnie przebijającej się przez kamienną, wygiętą w ironicznym wyrazie twarz. Zachowanie dobrej miny do złej gry było jego asem w rękawie, choć często prowadzącym do paskudnych w skutkach konsekwencji. -Jak następnym razem zapragniesz warzyć eliksiry to nie każ mi być świadkiem owej katastrofy.- rzucił ciężkim, zmęczonym głosem przyjmując zupełnie inną taktykę. Widział, że nie byli w stanie walczyć nawet z przypadkowo napotkaną czarownicą, toteż wolał zyskać na czasie i fakcie, że ta da im święty spokój przestając wciskać nos w nie swoje sprawy. No już, won mi stąd.
-Wracajmy do domu.- zatrzymał dłuższe spojrzenie na Borgin po czym przewrócił się na brzuch. Ból nie dawał mu spokoju, a coraz mocniej pulsująca głowa zdawała się lada moment wybuchnąć – cholernie mocno oberwał. Wiedział o tym. Wyciągnąwszy ręce przed siebie starał się unieść na przedramionach chociażby do siadu, ale i to przypominało misję niemożliwą. Byli najbliżej Krakena, byli najbliżej cholernych anomalii. Mamy kłopot.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Antonia Borgin
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4668-antonia-borgin https://www.morsmordre.net/t4725-vermeer#101224 https://www.morsmordre.net/t4722-nie-wszystko-zlo-to-co-sie-swieci https://www.morsmordre.net/f319-smiertelny-nokturn-19 https://www.morsmordre.net/t4726-antonia-borgin#101398
pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
26
Półkrwi
Panna
ognistych nocy głodne przebudzenia
i tych uścisków, żar co krew wysusza,
wszystkie rozkosze ciała - i cierpienia
wszystkie, jakie znosi dusza
0
11
0
5
0
15
2
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   04.04.18 20:00

Choć magia nie działała tak jakby tego chcieli to Borgin wierzyła, że sama ich aparycja wystarczy by wystraszyć dziewczynę na dobre. Prawdopodobnie wyglądali teraz jak sto nieszczęść i nawet kraczącej obok wrony by nie spłoszyli, ale wierzyła, że rudowłosa będzie miała wystarczająco dużo rozumu w głowie by obrócić się na pięcie i odejść. Antonia należała do pamiętliwych. Chociaż w tym momencie była niemalże pewna, że kiedy dojdzie do siebie to zrobi wszystko by zapomnieć o tym co właśnie czuła. Nie odwróciła wzorku od kobiety aż ta zdecydowała zostawić spotkanych nieznajomych samych sobie. Dopiero kiedy ta zniknęła za zakrętem odetchnęła i pozwoliła sobie na rozluźnienie. W czole jej pulsowało, a całe ciało miała po prostu obolałe. Chciała się już tego pozbyć dlatego słysząc słowa mężczyzny o powrocie do domu skinęła głową. Gdyby mogła prawdopodobnie podskoczyłaby na ten pomysł, ale nie była do tego zdolna. Jeszcze nie. Zrobiła krok w stronę Drew widząc jak ten przekręca się na brzuch. On oberwał bardziej niż ona. Starała sobie przypomnieć jak to wszystko się zakończyło. Przez myśl jej przeszło, że chyba nie do końca rozumie dlaczego są tutaj tylko we dwoje. Co z pozostałymi? Zostali w walącej się elektrowni? Jeśli tak to prawdopodobnie pod gruzami nie było już co zbierać, a jeśli zostali przeniesieni przez anomalie w inne miejsce to dlaczego akurat Drew i Antonia znaleźli się właśnie tu? Nawet nie zapytała kobiety jaki aktualnie mieli czas. Wbrew pozorom to akurat była ważna informacja. Chyba dopiero to wszystko zaczęło jakoś do niej docierać. Pytania pojawiały się w jej głowie i świadomość, że naprawdę zmierzyli się z bestią odpowiedzialną chociaż za część anomalii. Udało się im wykorzystać w stu procentach magię, która dla innych była komplikacją. Dla Rycerzy za to… pewną szansą na dotarcie do najbardziej strzeżonego miejsca w świecie czarodziei. Zrobiła jeszcze jeden krok i jeszcze jeden. Kiedy dotarła do mężczyzny postanowiła pomóc mu wstać, a przynajmniej na tyle na ile potrafiła. Wyciągnęła do Drew rękę zaciskając mocniej zęby. - Musisz się podnieść. Inaczej stąd nie wyjdziemy. - powiedziała do mężczyzny ignorując towarzyszący jej ból. Jeszcze nie wiedziała gdzie szukać uzdrowiciela, jeszcze nie wiedziała czy magia, którą posiadała wystarczyłaby jej do wyleczenia, na tym się na razie nie skupiała. - Chodźmy – dodała jeszcze jakby chciała pchnąć do tego i siebie i przy okazji jego.





   
Udziel mi więc tych cierpień
 płaczmy razem na nie! ach, nie dziel ich, niech
wszystko mi samej zostanie
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4375-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
29
Czysta
Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
5
10
0
0
4
18
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zaułek   06.04.18 21:00

Sytuacja w jakiej się znaleźli przypominała paskudną satyrę, cholerny żart losu pragnącego przypomnieć im o słabościach, konsekwencjach podejmowanych decyzji i ryzyku jakim za sobą niosło igranie z nim. Doskonale zdawali sobie sprawę z trudności czyhających na nich w Elektrowni, dlatego zdawali się dobrze do ów misji przygotować, ale właściwie wszystkie założone plany poszły w niepamięć już na samym początku; walka z ochroniarzami, karykaturami ludzi powstałymi prawdopodobnie wskutek anomalii i przede wszystkim zawalenie się kondygnacji budynku niosącej za sobą poważne obrażenia. Później było już tylko gorzej.
Szatyn unikał podobnego rozwoju wypadków – zawsze dbał o najmniejszy szczegół, gdy udawał się w podróż w poszukiwaniu artefaktów – jednak wiedział, że to było coś innego, skazanego na spontaniczność i współpracę zwłaszcza w chwilach coraz gorszego stanu zdrowia towarzyszy. Widać było, że każdy mocno oberwał, a medyków było zbyt mało na tak liczne rany. Pluł sobie w brodę, że nie przyswoił magii leczniczej chociaż na podstawowym poziomie.
Odprowadziwszy wzrokiem rudowłosą dziewczynę przeniósł spojrzenie na Borgin o wiele lepiej radzącą sobie niżeli on, co zdecydowanie zadziałało na męskie ego. Gdzieś daleko w umyśle karcił się za swe podejście, w końcu nie było to niczym nadzwyczajnym, uderzył głową i w tej sytuacji potrzebował najprostszej z wersji pomocy – zwykłego wstania. Chwyciwszy jej dłoń dźwignął się na nogi, co spowodowało jeszcze większe zawroty i pulsujący ból w okolicy klatki piersiowej. Podpierając otwartą dłonią ścianę starał się złapać równowagę; migrena nie dawała mu spokoju, więc potrzebował chwili.
-Widziałaś resztę?- spytał drugą ręką rozmasowując okolicę skroni. Liczył, że dziewczyna widziała coś więcej, bowiem gdy się ocknął ta już powoli i niezdarnie podnosiła się na nogi. -To brzmi śmiesznie, ale ostatnie co pamiętam to światło.- zaśmiał się żałośnie odczuwając niepokój, pewnego rodzaju dysonans i brak odpowiedzi na nieustannie napływające pytania. Co tam naprawdę się wydarzyło?
-Gdzie jesteśmy?- rozejrzał się wiedząc, że nie otrzyma zadowalającego wyjaśniania. Niewiele czasu potrzebował, żeby zrozumieć podobny stan Antoniny będącej w tym samym położeniu, co on, więc oszczędził sobie kolejnych nic niewnoszących pytajników.
Ruszywszy tuż obok dziewczyny chwycił ją w pasie, dzięki temu o wiele prościej było im zachować równowagę. -Masz jakiś pomysł?- spytał mając na myśli oczywiście odpowiedniego medyka






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Antonia Borgin
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4668-antonia-borgin https://www.morsmordre.net/t4725-vermeer#101224 https://www.morsmordre.net/t4722-nie-wszystko-zlo-to-co-sie-swieci https://www.morsmordre.net/f319-smiertelny-nokturn-19 https://www.morsmordre.net/t4726-antonia-borgin#101398
pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
26
Półkrwi
Panna
ognistych nocy głodne przebudzenia
i tych uścisków, żar co krew wysusza,
wszystkie rozkosze ciała - i cierpienia
wszystkie, jakie znosi dusza
0
11
0
5
0
15
2
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   11.04.18 11:33

Zaczynała myśleć trzeźwiej co tylko potęgowało ból jaki czuła. Otumanienie działało jak środek przeciwbólowy. Nie zastanawiała się nad tym co czuje bo wszystko było jak za mgłą. Teraz czuła bardzo dokładnie każdą komórkę swojego ciała. Nie skupiała się jednak na tym. Ich misja choć wydawała się być już zakończona to wymagała od nich jeszcze jednego; przetrwania. Brunetka rozejrzała się po otoczeniu. Zdawała sobie sprawę z tego, że takich zaułków jak to w Wielkiej Brytanii było wiele, ale coś podpowiadało jej, że zna to miejsce i to dość dobrze. Nigdy nie wierzyła w intuicje i jej magię, a jedynie w fakty. Czasami jednak i wiarę trzeba było naruszyć. - Wydaje mi się, że się rozdzieliliśmy. Jesteśmy tutaj sami, to raczej pewne. - odparła kiedy zapytał gdzie jest reszta. Antonia nie wiedziała jak to się stało, że się rozdzielili. Byli wszyscy w tym samym miejscu, a jednak anomalia teleportowała ich w różne miejsca. Miała przynajmniej nadzieje, że tak właśnie było. Choć wierzyła, że udało im się doprowadzić sprawę do końca to jednak fakt, że przy tym reszcie nie udało się wyjść cało niezbyt ją pocieszał. Na szczęście jej się udało. - Nie wiem – zaczęła podając mu rękę i starając się pomóc wstać. - Mam nadzieje, że to nic innego jak Pokątna, ale trzeba to sprawdzić. - jeżeli znajdowali się na Pokątnej to na Nokturn mieli już tylko kilka kroków. Tam na pewno ktoś by im pomógł, przynajmniej łatwiej byłoby taką osobę znaleźć. Widocznie Borgin miała coś w prowadzeniu innych. Jeszcze niedawno w taki sam sposób prowadziła do starej leśniczówki Mulcibera. Jak widać… to był ciężki miesiąc. Na szczęście nie wszystko czego się tknęli kończyło się niepowodzeniem. Nie mogła na to narzekać. - Sieć Fiuu? Tylko nie wiem do kogo możemy się udać. - zapytała rozczarowana nie znajdując innego wyjścia. Jeżeli to Pokątna to mogli przejść się po prostu i postarać się nie zwracać na siebie większej uwagi. Nie chcąc już dłużej się na tym zastanawiać ruszyła podtrzymując go przy sobie. Mężczyzna miał o wiele gorsze obrażenia i pomoc uzdrowiciela była konieczna. Jednak nikt w obecnej chwili nie wpadał jej do głowy. Nie znała zbyt wielu uzdrowicieli, sama zajmowała się magią leczniczą więc rzadko potrzebowała ich pomocy. To musiał być ktoś kto był rycerzem lub wyznawał ich politykę. Ktoś kto albo bał się ich wystarczająco by nie powiedzieć nic nikomu, albo ktoś kto pomógłby im bo taki był jego cholerny obowiązek. - Zobaczmy gdzie jesteśmy– dodała mrużąc oczy. Nie miała już po prostu siły.





   
Udziel mi więc tych cierpień
 płaczmy razem na nie! ach, nie dziel ich, niech
wszystko mi samej zostanie
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4375-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
29
Czysta
Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
5
10
0
0
4
18
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zaułek   11.04.18 19:41

Stało się – zostali sami. Rozdzielenie z resztą grupy nie zwiastowała niczego dobrego, bo był praktycznie pewny, iż oberwali równie mocno co oni sami. A może i jeszcze gorzej? Znali ryzyko, wiedzieli jakie konsekwencje niosła za sobą misja w elektrowni, a jednak nikt z początku nie brał ich nader poważnie. Żyjąc w przeświadczeniu spadania na cztery łapy oraz nieszkodliwości mugoli trafili w sam środek największego syfu i tym samym przekreślili swe  szanse na opuszczenie murów bez szwanku. Widział rany Cynerica, pamiętał grymas twarzy Magnusa i choć nie przywyknął do przejmowania się czyimś losem, to jakakolwiek śmierć byłaby ich wspólną winą. Wspólną porażką.
-Jeśli zostali na dole.- przeciągnął ostatnie słowo zaciskając wargi  i kręcąc obolałą głową w niedowierzaniu. -Byliśmy najbliżej Antonio, co jeśli tylko nam udało się wydostać z tego burdelu?- spojrzał na nią starając się stąpać z nogi na nogę, choć paskudny ból w okolicach skroni totalnie zaburzał jego równowagę. Przypominał samego siebie po długiej, alkoholowej nocy, kiedy to przycisk stopu pojawił się dopiero w momencie opróżnienia ostatniej butelki lokalnych zbiorów.
Mimo względnych ofiar czuł wewnętrzną, egoistyczną ulgę. Żył, a to właśnie było stawką udania się do zagadkowych podziemi, z których nikt jeszcze nie wyszedł cało – w końcu gdyby takowy śmiałek się znalazł to potwierdziłby legendę Krakena i jego stukniętego ojca. -Cuchniesz wilgocią.- skomplementował dziewczynę, gdy z musu wzięcia głębokiego oddechu na moment przystanął. -Na Nokturnie jest lecznica, myślę że to najlepsze miejsce skoro i tak nie wiemy do kogo się udać.- zaproponował mając na uwadze mus zaczerpnięcia czyjejś wiedzy, sami nie byli w stanie sobie pomóc. Jeśli faktycznie znajdowali się na Pokątnej, to mieli naprawdę blisko.
Najniebezpieczniejszej z dzielnic Londynu nie zamieszkiwali ludzie żyjący zgodnie z prawem. Walutą milczenia były galeony, więc jeśli przyjdzie im za owe zapłacić sakiewkę monet to nie będą mieć większego wyboru. Pojawienie się w centrum i tak przyciągnęło nader uwagi, toteż musieli czym prędzej zniknąć z oczu świadków i zamknąć się w czterech ścianach do chociażby względnego zaleczenia ran.

/ztx2 --->lecznica






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
 

Zaułek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

 Similar topics

-
» Zaułek przy barze "Kin"
» Ciemny zaułek za klubem "Inferno"
» Zaułek
» Zaułek na obrzeżach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18