Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Kamienice mieszkalne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Kamienice mieszkalne - Page 11 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime07.09.15 23:16

First topic message reminder :

Kamienice mieszkalne

Kamienice mieszkalne piętrzące się wzdłuż odłogi ulicy Pokątnej, niezwykle malownicze, posiadające swój magiczny urok. Dzięki doskonałej lokalizacji mieszkania do wynajęcia są niewielkie, ale przy tym stosunkowo drogie - każdy chce rezydować jak najbliżej najruchliwszej magicznej ulicy. O poranku i w godzinach powrotu z pracy widać tutaj większą ilość czarodziejów i czarownic powracających do domów; w pozostałe godziny jest tutaj spokojniej, tylko czasami można natknąć się na dzieci bawiące się różdżkami z patyków.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Kamienice mieszkalne - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime24.02.19 12:34

The member 'Caileen Findlay' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 99

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Kamienice mieszkalne - Page 11 HXm0sNX


Powrót do góry Go down
Meg Attenberry
Meg Attenberry

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t6727-meg-attenberry https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : Złodziejka
Wiek : 19
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Niestety, nie mogę się wytłumaczyć, ponieważ nie jestem teraz sobą.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Mugol
https://66.media.tumblr.com/325c8e1a7af4b4ef1851975e09687ecd/tumblr_ohj9mzZcl31veydt5o1_500.gif

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime26.02.19 22:14

- Zaskoczyła mnie. - mruknęła pod nosem, po chwili czując jak kilka kosmyków jej włosów opada, a czekoladowa żaba oplątana ich końcami ucieka hen daleko. Nie zamierzała jej już gonić. Wyjęła jedynie chusteczkę, żeby wytrzeć choć trochę ręce z całej tej czekolady. - Nawet nie mam żalu oddając ci drugą. Nie wiem jak można jeść coś co zachowuje się jakby żyło. - stwierdziła, nie mogąc tego na prawdę pojąć i oddając dziewczynie drugie opakowanie. Spojrzała jeszcze na swoje w którym znajdowała się karta przedstawiająca jakiegoś skośnookiego faceta podpisanego jako Quong Po. Nie wczytywała się jednak jakoś bardziej, a znów spojrzała na Kajkę, nawet nie próbując już pojąć idei tych dziwnych słodyczy.
- Nadal uważam, że mogłaś to zrobić w sposób który nie wyglądałby tak makabrycznie. - stwierdziła, choć uśmiechnęła się lekko, wzruszając przy tym lekko ramionami. Trzeba przyznać, metody Kajki były niekonwencjonalne, nie można jednak im odmówić skuteczności.
- Byłam w mugolskim Londynie. - spoważniała trochę na to wspomnienie i odwróciła spojrzenie. Podniosła się ze schodów. - Nie jest miejscem w którym nie trzeba się martwić. W sumie to wszystko tam jest straszne. - ona sama nigdy nie wie kiedy zrobi coś dziwnego lub strasznego, a bycie otoczoną przez większą ilość takich osób jest przerażające. Wszyscy się boją. Na każdym się to odbija. Nie chciała tam być, tu była choć odrobinę spokojniejsza. Dochodziła do siebie i jakoś próbowała poukładać sobie świat w głowie. Tylko nie miała jednocześnie pojęcia co może ze sobą zrobić. - Mogę też poszukać gdzie indziej. Coś znajdę.
Dodała tylko, nie chcąc na Caileen naciskać. Obwiniała o to co się stało cały magiczny świat, uważała że owszem, coś jej się od nich wszystkich należy, miała do nich żal. A jednak Caileen zajęła się nią kiedy było źle, pomogła jej w miarę stanąć na nogach - czy Meg mogła nie patrzeć na nią w inny sposób?
- Radzę sobie ze sobą. - dodała w sumie to dość oczywiste kłamstwo, skoro wróciła w końcu tutaj.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Kamienice mieszkalne - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime26.02.19 22:14

The member 'Meg Attenberry' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Kamienice mieszkalne - Page 11 SFt7iGv


Powrót do góry Go down
Caileen Findlay
Caileen Findlay

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6825-caileen-findlay#178275 https://www.morsmordre.net/t6847-donald-macwillavry#178931 https://www.morsmordre.net/t6846-the-queen-of-argyll#178923 https://www.morsmordre.net/f238-pokatna-22-3 https://www.morsmordre.net/t6849-skrytka-bankowa-nr-1706#178938 https://www.morsmordre.net/t6848-c-findlay#178932
Zawód : muzykantka / alchemik
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
through faith united
in unity, undefeated
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime03.03.19 12:11

Nie wyglądało na to, żeby Kaja jakoś specjalnie uwierzyła w wymówki Meg. Chcąc nie chcąc, miała w tym temacie niemałe doświadczenie i doskonale potrafiła stwierdzić, że jest przez blondyneczkę okłamywana. Czy to w temacie ruchliwych słodyczy, czy też przy jej własnym stanie psychicznym.
– Z tym to raczej do Francuzów – zauważyła z nieco powstrzymywanym śmiechem, odbierając wyciągnięte w jej stronę pudełeczko. Z największą ostrożnością otworzyła je, capnęła swoją żabę i zjadła ją, zanim ta miała szansę na ucieczkę. Dziwnie było to robić parę chwil po uwadze Attenberry, ale nie zmieniało to wcale faktu, że smak czekolady pozostał tak samo wspaniały, jak Kajka pamiętała go z dzieciństwa. Zresztą, największa atrakcja dopiero na nią czekała.
Oczy Szkotki rozbłysły nieco, gdy przed nimi ukazała się skupiona na instrumencie postać Ardeny Bletchley. Trudno byłoby kryć podobieństwa między obiema kobietami, a już na pewno nie sposób zataić bezpośredniej inspiracji, jaką Findlayówna od Bletchley czerpała. Szeroki uśmiech ozdobił jej twarz i zdradził, że Meg może mieć nadzieję na powrót pod ten konkretny dach.
– Dziękuję, to wspaniały prezent – powiedziała, obracając kartę frontem do znajomej, choć nie liczyła na jakąś większą uwagę z jej strony, skoro Quong Po też nie cieszył się nią zbyt długo – Gdyby nie łańcuch, zwiałabyś jeszcze wcześniej – dodała – Tak przynajmniej zorientowałaś się, co się właściwie działo.
Ostatnie słowa wypowiadała jeszcze z rozbawieniem, bo nie spodziewała się tak prędkiej zmiany nastroju. Całe zamieszanie z anomaliami było dla niej w dużej mierze niezrozumiałe, toteż nie miała absolutnie żadnego pojęcia, że poza czarodziejską warstwą rzeczywistości mugole również są nimi męczeni. Wiele, oj wiele rzeczy zaczęło nabierać wtedy sensu, a rozbawiona dotychczas Caileen zrobiła się o wiele bardziej poważna. Obserwowała Meg uważnie, a gdy tylko usłyszała ostatnie, wręcz bezsensowne kłamstwo, bez słowa podeszła do niej i najzwyczajniej w świecie ją przytuliła. Czuła się tragicznie z wystosowaną wcześniej propozycją, tak na dobrą sprawę wolałaby jej nawet nigdy nie wysuwać naprzód. Nie było szans, żeby teraz wypuściła Meg z powrotem na miasto. I nie była to wcale zasługa smakowitej żaby.
– Nie, nie ma... – zaczęła, ale magiczne kichnięcie bez ostrzeżenia jej przerwało. Kajka odskoczyła nieco odruchowo od Meg, gotowa do rzucania jakiegokolwiek ochronnego zaklęcia. Rozluźniła się dopiero po chwili, gdy energia magiczna zanikła.
– Nie ma mowy – dokończyła wreszcie – Chcesz o tym porozmawiać przy herbacie? Bierz zakupy i od razu spłacisz pracą czynsz za pierwszy miesiąc – zakomenderowała żartobliwie, chcąc na nowo rozluźnić atmosferę, jak gdyby niedawna anomalia nigdy nie miała miejsca. Uśmiechnęła się jeszcze do Meg i wrzuciwszy kartę do siatki z zakupami, chwyciła za gitarę, którą potem zarzuciła sobie na ramię. Ostatecznie stanęła wyprostowana naprzeciw blondynki, zapraszającym gestem wskazując najpierw zakupy, a potem drogę do mieszkania numer trzy.


Powrót do góry Go down
Meg Attenberry
Meg Attenberry

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t6727-meg-attenberry https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : Złodziejka
Wiek : 19
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Niestety, nie mogę się wytłumaczyć, ponieważ nie jestem teraz sobą.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Mugol
https://66.media.tumblr.com/325c8e1a7af4b4ef1851975e09687ecd/tumblr_ohj9mzZcl31veydt5o1_500.gif

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime03.03.19 18:46

- Hmm. - przechyliła głowę lekko, kiedy Caileen pokazała jej swoją karte. - Czarodzieje na prawdę są dziwni. - dodała, bo Kajka zjadła tę swoją żabę i wyglądało na to, ze prezent na prawdę jej się spodobał. Cóż, to dobrze, choć Attenberry nadal uważała, że jest w tym coś makabrycznego. - To ktoś sławny?
Spytała patrząc na kobietę na karcie, dopiero po chwili zauważając napis z wyjaśnieniem. Wtedy jednak uśmiechnęła się lekko.
- No tak, artystka. Pewnie mi o niej coś opowiesz. - Meg chętnie wysłucha jakiejś historii magicznego świata. Czegoś milszego niż wojny i inne dziwne rzeczy, bo w sumie to wiedziała - widziała - że było tu wiele tego typu magii jaki ją pociągał i o jakim marzyła. Tylko było tu też o wiele więcej. Nie tylko dobrego.
- Uwierz mi, nagle zamknięta w mugolskim świecie tez potrzebowałabyś łańcucha żeby nie uciekać przed połową rzeczy. - zapewniła jeszcze, może trochę na wyrost, bo ostatecznie większość mugolskich wynalazków była całkiem niegroźna i niegroźnie wyglądała. Przyjmując jednak, że człowiek to taka istota która z natury boi się nieznanego, nie jest to wielkie nadużycie.
Ciekawe jak taka Kajka zareagowałaby na widok wirującej pralki. Czy uznałaby, że to jakiś dziwny portal albo odpowiednik magicznego kominka, tego przez który można przejść w inne miejsce?
W sumie to Meg tęskniła za pralką. I za lampkami. I odkurzaczem. Nie żeby była jakąś wariatką na punkcie sprzątania, po prostu tęskniła za znajomymi rzeczami. I za ludźmi, ale jakoś łatwiej było jej myśleć przez pryzmat przedmiotów.
I chyba rodząca pesymistka gdzieś w jej głowie była przekonana, że ta norma nie wróci i, że pora wziąć się w garść. Tylko nie wiedziała co. Kiedy Kajka ją przytuliła, nie bardzo wiedziała jak zareagować. Na moment przymknęła oczy, było coś w tym geście co zawsze ją uspokajało, dawało jakiegoś rodzaju rozluźnienie.
W tej chwili jednak znów zaczęło jej się kręcić w nosie i nauczona doświadczeniem szarpnęła się odskakując od Kajki, która zareagowała ponownie. Powietrze znów zadrżało, poruszyło się jak fala, a Meg rozglądała się dookoła rozbieganym spojrzeniem. Nic więcej się jednak nie stało. Odetchnęła z ulgą.
- Jasne. Masz lawendę? - uśmiechnęła się lekko, choć czuła się dziwnie. Trochę jakby ta anomalia chciała jej przypomnieć dlaczego uciekła i, że jest zagrożeniem dla kogoś, kto chce jej pomóc. Wiedziała jednak, że wcale sobie ze sobą nie radzi i od mówienia tego radzić sobie nie zacznie.
I nie zacznie nie mając stałego, spokojnego miejsca dla siebie. Wzięła więc wskazane siatki i ruszyła do mieszkania.
- Myślałam o tym, żeby wrócić do pisania. - powiedziała w drzwiach, kiedy Kajka szukała kluczy. - Wiesz... to może się nigdy nie skończyć.
Oparła się o ścianę. Wymówienie tych słów kosztowało ją wiele energii, wiele siły, ale taka była prawda. To trwało od miesięcy. Ile czasu może żyć z dnia na dzień i liczyć na to, że wszystko za chwilę znów będzie jak dawniej?
- Muszę coś ze sobą zrobić.
Nikt nie przyjmie jej do pracy, kiedy rzuca anomaliami. Ona z resztą nie rozumie połowy rzeczy dookoła. Zostaje więc to, co było z nią od zawsze - pisanie.
Kiedy drzwi zostały otwarte, zdjąwszy buty ruszyła prosto do kuchni gdzie postawiła torby na stole.

zt x 2, idziemy tu!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Kamienice mieszkalne - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime03.03.19 18:46

The member 'Meg Attenberry' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Kamienice mieszkalne - Page 11 7mMXaMu


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
Ignotus Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : 14
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime23.07.19 1:01

|28 grudnia, poranek, wczesny, ale odrobinę późniejszy
Szedłem przed siebie w deszczu i śniegu widząc spadające z nieba co jakiś czas kryształy i zastanawiałem się. Im dłużej, tym bardziej przekonany byłem o tym, że działo się coś dziwnego, coś, co nie powinno się zdarzyć. W pierwszym odruchu przyspieszyłem kroku, ale po chwili zwolniłem. Nie miałem gdzie pędzić. Było za późno, żeby cokolwiek zrobić, a pieczenie lewego przedramienia nie wzywało mnie nigdzie. Mogłem jedynie obserwować deszcz, być biernym świadkiem, a zamartwianie się przyszłością odłożyć na następny dzień. Teraz pozwoliłem sobie cieszyć się wolnością.
Klątwa nadszarpnęła moje zdrowie i tak wątłe od krążącej w żyłach sinicy. Czułem się słaby. Zarówno duchowo jak i fizycznie. Przerażające majaki, które czarna magia wyryła w mojej głowie przestały może nawiedzać mnie na jawie, ale nigdy całkiem nie opuściły w snach, w których na nowo przeżywałem bycie mordercą krewnych. Dzieci. Mojej krwi. Budziłem się wciąż zlany potem i przerażony, że oto nastąpił nawrót. I że mała Lysandra już nigdy nie będzie przeze mnie mogła dostąpić radości pójścia do szkoły. Szedłem niespiesznym krokiem paląc papierosa i wpatrując się w niezidentyfikowaną, pozbawioną konkretów przestrzeń przed sobą. Londyn pozostawał Londynem - mokrym, nieprzyjaznym i nieprzewidywalnym. Spędzając w Rosji tyle czasu ani przez chwilę nie czułem się w domu tak jak w tej jednej chwili, gdy postawiłem nogę za murami Tower. Na zmianę na mojej twarzy majaczył uśmiech i zmartwienie. Nikt nie mógł mnie zobaczyć w tym krótkim momencie mojego szczęścia, jakim niewątpliwie było wyjście na wolność. I przemierzając szarzejące ulice porannego Londynu pozwalałem sobie na znacznie okazalsze wylewy emocji niż zwykłem robić to na co dzień. Nie przeszkadzał mi nawet deszcz przemakający przez włosy i ściekający po głowie na szyję i dalej wzdłuż kręgosłupa. Przypominał mi tylko o czającym się gdzieś obok niepokoju, który jednak z ulgą odkładałem na później.
Przywykłem do wizji na tyle, by się nim nie dziwić, ale jednocześnie nie na tyle, by ich nie zauważać. Dlatego stanąłem blednąć momentalnie, gdy w cieniu kamienicy dostrzegłem kobiecą sylwetkę. Moja dłoń bezwiednie zaczęła poszukiwać różdżki i jakby chcąc bronić się sam przed sobą, zacisnąłem z całej siły pięść gniotąc papierosa. Klątwa była zdjęta, to nie mogło być kolejne widziadło.
- Cassandra? - Gdzieś z tyłu, za niedowierzaniem kryło się bezgraniczne przerażenie i gotowość do ponownej ucieczki. - To ty? - Podchodząc bliżej, wbrew sobie, niezdolny jednak do opanowania własnego ciała, widziałem coraz więcej szczegółów kobiecej sylwetki. I wciąż miałem nieodparte wrażenie, że widziałem przed sobą dokładnie tę samą twarz, co przez ostatnie miesiące. Zanim jednak zdążyłem zrobić coś, czego z pewnością bym żałował, przed twarzą przeleciały mi dwa kryształy, które odwróciły na sekundę moją uwagę. Ale tyle wystarczyło. Gdy drugi raz spojrzałem na kobietę, zobaczyłem obcą twarz, na pewno nie Cassandry i co ważniejsze, na pewno prawdziwą. Żeby ukryć zmieszanie schyliłem się po kryształy.
- Przepraszam najmocniej, z kimś panią pomyliłem - spróbowałem się uśmiechnąć ponownie stając na nogi i podając jeden z kryształów nieznajomej. - W taką noc jak ta nie jest to chyba najdziwniejsza okoliczność. - Nie jestem pewien, kogo bardziej próbowałem przekonać. Chciałem jednak usłyszeć jeszcze głos, który pozwoli mi z całą pewnością, raz na dobre utwierdzić się w przekonaniu, że nie stoi przede mną kolejna zjawa wykrzywiająca całą rzeczywistość w niekończący się koszmar.




The list of lives I've broken reach from here to hell
Powrót do góry Go down
Yana Dolohov
Yana Dolohov

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7237-yana-dolohov#194477 https://www.morsmordre.net/t7240-hieronim https://www.morsmordre.net/t7239-kiedys-o-mnie-uslysza#194529 https://www.morsmordre.net/f274-smiertelny-nokturn-2 https://www.morsmordre.net/t7714-yana-dolohov
Zawód : badaczka, numerolog
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

if i cannot bend
h e a v e n
i will raise
h e l l

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime28.07.19 22:30

Pergamin w księdze Bonnarda miał przedziwną fakturę. Był szorstki, ale dotykając go, czuła przepływającą po skórze przyjemność, drobną pieszczotę, wspomnienie dobrej woli, którą mistrz przekazał jej kilka lat temu, a teraz – kontynuował, mimo swojej śmierci. Odkryła ją, gdy porządkowała rzeczy w jego sypialni, przygotowując ją dla siebie. Bo jeśli lokatorów w jej mieszkaniu przybyło, musiała powziąć odpowiednie kroki – pozwolić, by któreś z nich zamieszkało Jego pokój. Tylko ona mogła go zająć. To było jego terytorium, jego rzeczy, jego numerologiczny świat zamknięty w szklanej kuli. Księga rachunkowa zajmowała sporo miejsca na biurku, które Yana przygotowała pod siebie, zachowując jednak wszystkie drobiazgi należące do Augustusa. Dokładne wytyczne dotyczące prowadzenia pracowni miała wypisane punkt po punkcie, akapit po akapicie. Kontakty klientów, proporcje sprzedawanego proszku Fiuu, drobne niuanse w zmianach nie tylko opłat, ale i tworzenia świstoklików. Musiała się przez nią przekopać, nauczyć tego, co potrafił Bonnard, bo o ile faktycznie towarzyszyła mu przy każdych badaniach i przy transmutacji każdego przedmiotu, o tyle nie stała przy nim, gdy pieczętował umowy.
Rąbek strony ukruszył się pod jej palcami, gdy mocniej go nagięła. Napęczniały od atramentu i upływającego czasu pergamin był zbyt cienki i suchy, by wytrzymać nacisk kolejnej, choć kobiecej, dłoni, gdy ta poruszyła się pod wpływem zbyt głośnego uderzenia kropli o parapet. Odwróciła głowę w stronę okna do połowy przesłoniętego ciężką, purpurową kotarą i skupiła spojrzenie na jasnych, błyszczących w świetle latarni ścieżek deszczu. Nie słyszała go. Jej uszy już dawno przywykły do mokrego bębnienia, nieustającego koncertu słonych kropel na metalowych i murowanych okiennych półkach. Ale o brzmienie niosło ze sobą coś innego, coś, czego do tej pory jej uszy nie zaznały. Włożyła ciemnozieloną wstążkę między strony i podeszła bliżej, rozglądając się po ulicy. Ten deszcz, tworzące się na nagim bruku kałuże, lśniące powierzchnie okien po drugiej stronie. Jego aura była inna. Bez wahania otworzyła okiennice i wystawiła dłoń, by posmakować go skórą. Był chłodny, grudniowy, ale jednocześnie biło od niego dziwne ciepło, nieopisany spokój – podwinęła rękawy, chcąc poczuć jego magię na większej powierzchni ciała. Nie wystarczyło jej to, ubrała się i wyszła na zewnątrz, zabierając z krzesła swoją torbę i kilka pustych fiolek znalezionych na komodzie w salonie.
Czar Nokturnu dziwnie prysł, ale wciąż było tu za mało światła, by mogła w pełni przyjrzeć się tej anomalii. Im dalej szła, tym mocniejszą czuła ulgę, jakby jej ciało odprężało się z każdą kroplą, która opada z nieba. Zatrzymała się przy jednej z kamienic, odkorkowała fiolkę i wystawiła ją pod otwarte niebo. Zbada ją potem, przyjrzy się jej, a jeśli nie miała żadnych właściwości, to choćby i z ciekawości.
Miała mokre włosy, ciemne kosmyki przyklejały się do jej obsypanych piegami policzkach, ale nie przeszkadzało jej to. Zamknęła oczy, napawając się chłodem tego osobliwego zjawiska.
Aż usłyszała głos. Cassandra. Nie, to nie ona była Cassandrą. Ale ktoś ją znał. Obróciła się w kierunku, z którego dobiegał głos. Strugi deszczu zakreślały grube granice idącej w jej stronę sylwetki. Męskiej. Kto mógł znać Cassandrę?
- Ramsey? – jego imię wypowiedziała bez zastanowienia. Był pierwszym, który przyszedł jej na myśl. I teoretycznie ostatnim, którego chciałaby zobaczyć przed świtem na Pokątnej. Sięgała już po różdżkę, kiedy twarz nieznajomego wyłoniła się z cienia. I na pewno nie należała do jej brata. Zamrugała w lekkiej konsternacji, ale kiedy mężczyzna podchodził bliżej, wyprostowała plecy. – Przedziwna, noc, tak – odparła, przeciągając słowa jakby w porannym zaspaniu. Popatrzyła na kryształ, który wyciągnął w jej kierunku. Fiolkę zakorkowała i schowała do kieszeni rozchylonego płaszcza, spod którego lśniła wilgotna, czarna szata. – Sądzi pan, że to ten deszcz namieszał nam w głowach? Nigdy takiego nie widziałam. Ciekawi pana, z czym mamy do czynienia?
Patrzyła mu w oczy z odwagą, chłodno, stanowczo, ale z pewnym wdziękiem, którego nauczyła się od matki. Były takie same, choć wiele brakowało Yanie do tego, by zdjąć z niej skórę i przywdziać z dumą. Ten czarodziej za to kogoś jej przypominał. Ale jego zachowanie, tak pełne szacunku wobec niej, zupełnie zacierało obraz negatywnego skojarzenia.
- Z kim mam przyjemność rozmawiać w tak osobliwych okolicznościach?
Palącą ciekawość i dociekliwość dostała jednak od starego Dolohova.


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
Ignotus Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : 14
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime02.08.19 0:40

To nie była Cassandra. Chwilowa zwida zniknęła, gdy mrugnąłem i mogłem zobaczyć prawdziwą twarz stojącej przede mną kobiety. Ładnej kobiety. Wciąż jednak nie znajomej uzdrowicielki, którą na przestrzeni ostatnich miesięcy uśmierciłem setki razy. Nie byłem z tego dumny, ale poczułem ulgę, gdy dotarło do mnie, że się pomyliłem, że rozmawiałem z kimś zupełnie obcym. Czułem ją z dwóch powodów. Po pierwsze, na widok znajomego oblicza nie czułem wewnętrznego, niemożliwego do zwalczenia prymusu, by spróbować ją zaatakować. A po drugie, nie groziło mi przekonanie się, że klątwa wciąż jest aktywna. Wiedziałem, że nie, otrzymałem potwierdzenia, którym ufałem, nie pojawiały mi się już przed oczami zjawy Vablatskich, które atakowałem dopóki nie miałem już siły rzucać dalszych zaklęć. Przypominanie sobie małej Lysandry przeszywanej raz po raz zielonym promieniem morderczego zaklęcia prześladowało mnie wciąż, jednak już tylko po nocach, w moich najgorszych koszmarach, nie na jawie. Byłem bezpieczny, one były bezpieczne. Wiedziałem to. A jednak bałem się, że gdy wreszcie je zobaczę naprawdę, gdy staną przede mną we dwie, żywe, materialne, z kości i krwi, klątwa okaże się silniejsza niż jej złamanie. I będę musiał zmierzyć się z moim koszmarem, tym razem jednak naprawdę. Dlatego ulżyło mi, gdy przekonałem się, że spotkana kobieta nie była Cassandrą. To byłoby wielce niefortunne spotkanie. I miałem pewność, że zdecydowanie nie tak powinno się odbyć. Nie spotkałem się jeszcze z moim synem.
Zdziwiło mnie, że nieznajoma mnie także z kimś pomyliła. Nie byłem specjalnie zdziwiony, że zna Ramseya. Może odrobinę. Znacznie bardziej tym, że mnie z nim pomyliła. Zabawny zbieg okoliczności, ale nie roztrząsałem go akurat od jego humorystycznej strony. Byłem jego ojcem, jednak różniliśmy się między sobą znacznie. Taka pomyłka była dla mnie niewątpliwie komplementem. Ale jeżeli ktoś był w tej krótkiej rozmowie do winienia za wprowadzanie zamieszania, to byłem to ja. Jeżeli kobieta znała Ramseya dość dobrze, mogła spodziewać się, że był jedną z osób, które pytałyby o Cassandrę. A ostatecznie - byliśmy rodziną.
- Niestety nie - odparłem z półuśmiechem na ustach. Widziałem jej rękę wędrującą prawdopodobnie w kierunku różdżki. Nie miałem ochoty na każdy pojedynek, dlatego z zadowoleniem przyjąłem jej wycofanie się z bojowego nastroju. Zabawne, jak sama myśl o pojawieniu się obok mojego syna działała na ludzi. Nie mogłem się jednak dziwić. Nie do końca przynajmniej. - Niezwykła - na wpół stwierdziłem, na wpół zapytałem. - Często się to ostatnio zdarza? - Sprecyzowałem nieco moje pół-pytane. Nie sądziłem, by tak się działo, gazety huczałyby o lecących z nieba kryształach. Nie było mnie jednak na miejscu wcześniej, nie mogłem tego w żaden sposób sprawdzić, a tak się złożyło, ze nieznajoma była jedyną dostępną obecnie osobą, którą mogłem o to zapytać.
- Zdecydowanie - tak, bardzo mnie ciekawiło. Wyglądało na to, że kobieta wiedziała równie mało, co ja. Odwróciłem od niej spojrzenie, przyglądając się spadającym gdzieś w oddali kryształom, patrząc w górę, na niebo. Woda spłynęła mi po twarzy zmywając zmęczenie i wspomnienia po więzieniu. Działała orzeźwiająco. - Ciekawi i niepokoi - przyznałem z wyraźnym zamyśleniem pobrzmiewającym w głosie. - Po anomaliach, wszystko co niecodziennie wzbudza ostrożność - dodałem po chwili nieco usprawiedliwiająco. W powietrzu bowiem nie było czuć niczego niepokojącego. Dziwnego? Jak najbardziej. Ale nic, co powinno martwić. I właśnie to wydawało mi się tak bardzo nie na miejscu. Potrzebowałem kogoś, kto wyjaśni mi więcej, będzie wiedział, co to dokładnie oznacza. Wątpiłem, by nieznajoma jednak była tym kimś.
Nie mogłem nie zauważyć, jak intensywnie kobieta mi się przyglądała. W jej wzroku było coś, co natychmiast wzbudziło we mnie czujność. Przypominała mi kogoś. Nie Cassandrę, kogoś innego. Zdałem sobie z tego sprawę, gdy zobaczyłem jej stanowcze i jednocześnie pełne wdzięku oczy. Nie powodowały u mnie żadnych pozytywnych emocji jednak.
- Dopiero przyjechałem do Anglii - odparłem zamiast podawania swojego imienia. Te oczy. Te niepokojące oczy kazały mi zachować ostrożność. - Myślę, że moje imię niewiele pani powie - uśmiechnąłem się blado. - Ale proponuję w takim razie wymienić się imionami, tak będzie... - szukałem przez chwilę słowa, które najbardziej odpowiadałoby uczuciu, jakie chciałem oddać. - ...najkulturalniej - do bladego uśmiechu dodałem uniesienie brwi, zadając niewypowiedziane pytanie - czy zechce zabawić się w grę na imię mam, czy też zrezygnuje. Dopóki nie była jednak Edith Bones, byłem niemalże całkowicie pewien, że zupełnie mnie jej imię nie poruszy. Kogokolwiek nie przypominała, spotkanie z szefową aurorów było zdecydowanie najbardziej ekscytującą i jednocześnie niechcianą rozrywką dnia dzisiejszego. A dopiero się przecież zaczynał.




The list of lives I've broken reach from here to hell
Powrót do góry Go down
Yana Dolohov
Yana Dolohov

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7237-yana-dolohov#194477 https://www.morsmordre.net/t7240-hieronim https://www.morsmordre.net/t7239-kiedys-o-mnie-uslysza#194529 https://www.morsmordre.net/f274-smiertelny-nokturn-2 https://www.morsmordre.net/t7714-yana-dolohov
Zawód : badaczka, numerolog
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

if i cannot bend
h e a v e n
i will raise
h e l l

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Kamienice mieszkalne - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   Kamienice mieszkalne - Page 11 I_icon_minitime15.08.19 13:01

Przyglądała się nieznajomemu pewnie, ale z rezerwą przeobrażającą się z wolna w ciekawość, gdy wyszedłszy z cienia okazało się, że nie jest tym, za kogo go miała. Nie był Ramseyem. Deszcz zmył z jej ubrań obawę o swoje życie, ale nieufność trzymała się skóry niemal pazurami, boleśnie raniąc i tnąc, pozwalając, by powstałe blizny uczyniły Yanę bardziej odporną. Nie wyciągnęła różdżki, chociaż słyszała wydzierający się spod czaszki ciężki głos, że powinna. Nie chciała go jednak straszyć, w gruncie rzeczy jego głos i ton wypowiedzi sugerowały, że nie powinna się go obawiać. Nie tutaj i nie, gdy z nieba lała się woda przypominająca swoją aurą balsam, pachnący olejek przynoszący wytchnienie. Kiedy zapytał, pokręciła głową.
Jeśli mam być szczera, doświadczam tego pierwszy raz w życiu – odwróciła od niego wzrok tylko na chwilę, by jeszcze raz przyjrzeć się kroplom, które w bliskiej drogi na ziemię dotykały światła latarni, niemal w nim lśniły. Przez ułamek sekundy dostrzegła nawet skrzący się w żółtym blasku kształt. Kolejny kryształ, jak sądziła. Nie podeszła do niego jednak, choć wrodzona ciekawość ciągnęła ją w jego stronę. Obłowią się inni. Najprawdopodobniej tego zjawiska niegodni. Okoliła wzrokiem sylwetkę mężczyzny. Chudego i niezbyt muskularnego. Stał na tyle blisko, by mogła to ocenić – mniej lub bardziej trafnie. – To nie jest zwykły deszcz. Taki, jakiego mogliśmy doświadczać od miesięcy. – spokój nagromadzonych kałuży wciąż ktoś zakłócał. – Jest… lekki. Jakby magiczny. Czysty. Czuje w nim pan coś na kształt energii? Jakby elektryzował przez palce.
Niemal siłą wdzierał się przez bariery jej ciała, gwałtem pchał się w duszę, zmuszał serce do szybszej pracy, rozjaśniał umysł. Był jak lek wlany do gardła chorego, gdy ten wcale o niego nie prosił. Znała się na czarnej magii, a jej zatrute ciało odpowiadało na krople dokładnie w ten sposób – jak na niechciany medykament. Kłębiące się szaleństwo furczało na jasną mgłę, nie chciało spokoju i ulgi, odpychało je jak najdalej. Nie tego przecież potrzebowała.
Zimnymi palcami lewej dłoni chwyciła za mokry kosmyk i zawinęła go za ucho, mokre od deszczu, sztywne od zimna. Patrzyła na czarodzieja przed sobą i nie potrafiła oblec jego postaci choćby cieniem opinii. Nie był pociągający, był chudy, a na jego skroni, w świetle latarni, delikatnie błyszczały siwe włosy, wplatające się jak haft między ciemne kosmyki, ale było w nim coś interesującego, jakiś magnetyzm. Nie wiedziała, czy wynikało to z jego prostego, ostrożnego zachowania, czy zdawkowego dobierania słów.
Podróżnik – skwitowała jego słowa, zaraz kończąc myśl. – czy samotnik szukający swojego miejsca na ziemi? – mimowolnie jej broda uniosła się ku górze, jakby chciała zaznaczyć swoją pozycję, pewną i twardą, tym jednym, drobnym gestem. Łagodny ciężar figowego drewna sygnalizował gotowość do podjęcia wykonania rozkazu. – Rozumiem, że oddaje mi pan pierwszeństwo. – wyciągnęła do niego dłoń. W geście zawarcia niemego sojuszu? – Yana.
To mu wystarczyło. Nazwisko jej ojca nigdy nie czyniło jej dobrych początków z nieznajomymi, którzy w jakimś stopniu zainteresowali się jej sylwetką.




we're all killers
we've all killed parts of ourselves

to survive

Powrót do góry Go down
 

Kamienice mieszkalne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19