Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój 14   10.09.15 1:14

First topic message reminder :

Pokój 14

Czy pamiętasz swoją pierwszą wizytę w Dziurawym Kotle? Okoliczności zmusiły Cię do zatrzymania się w nim na noc, choć nikt z Twojego towarzystwa nie miał na to zbytniej ochoty. Mimo wszystko jednak pozostaliście w tym miejscu, po sytej kolacji dając się zaprowadzić do przydzielonych pokojów. Pierwszym, co zobaczyły Twoje oczy, było spore łóżko wyraźnie przeznaczone dla dwóch osób lub wyjątkowej wiercipięty. Bogato zdobione kolumienki zwracały uwagę, kontrastując z jasną, prostą podłogą. Dzielone szybki w części okien wychodzących na ulicę, niewielka szafka i chybotliwe krzesło w kącie pomieszczenia... Dyskretne oświetlenie, przy którym można zarówno odpoczywać, jak i czytać czy pracować. Pokój jest schludny, jednak nie można od niego wymagać niczego specjalnego. Spędzisz tu całkiem miłą noc, o ile nie obawiasz się trzęsącej podłogi i mebli podskakujących za każdym razem, gdy w okolicy przejedzie pociąg.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Pokój 14   31.10.16 1:07

+18

I kogo to obchodzi, co się zaraz stanie. Judith była już wstanie o bliskości jego ciała i przyjemności, jaką ze sobą przyniesie. Ukrywając się w ciemnych kątach baru patrzyła jak jej towarzysz wynajmuje pokuj i wraca do niej. Na ustach dziewczyny zadrgał lekki uśmiech gdy przyciągnął ją do siebie położył dłoń na jej tali. Przeklęte drzwi wydawały się zamykać przez wieczność. Nareszcie! Żadnych dokuczliwych spojrzeń i niepotrzebnych konwenansów. Objęła go za szyje oddając każdy pocałunek z nutką typowej dla siebie zwierzęcej agresji. Nareszcie ktoś kto nie będzie jej traktował jak porcelanową lalkę. Ile można było na takiego czekać!? Jej dłonie powoli zjechały wzdłuż jego tułowia i zabrały się za odpinanie guzików jego koszuli. Gdy w końcu dopadła skrawek nagiego ciała przejechała paznokciami wzdłuż jego torsu. Kto powiedział, że będzie bezwładna marionetką? Zaczęła całować go po szyi ostrożnie się przy tym odzierając o jego klatkę piersiową. W końcu zaczęła drażnić jego skórę przejeżdżając po niej zębami. Gdyby ktoś był na tyle głupi by ich podglądać mógłbym mieć wrażenie, że jeszcze chwila a Judith wgryzie się w jego ciało.   Koszula lorda Burke w końcu opadł na ziemię Judith odsunęła się od niego. Z wyjątkowo dwuznacznym uśmiechem przyglądała się pół nagiemu mężczyźnie by w końcu za pomocą jednego kilku ruchów przywodzić go do ściany. Wróciła do pocałunków a jej drobne, zimne dłonie zaczęły pieścić ciało kochanka. W końcu nakierowała jego ręce na zamek swojej sukienki. Kreacja szybko wylądowała na ziemi odsłaniając pół nagiego ciało pokryte w wielu miejscach bliznami. Nawet nie pomyślała, że coś podobnego mogłoby go odstraszyć. Zresztą chwilę później skończyła przytwierdzona do ściany poddając się wszelkim pieszczotom. Zostawiła mu na plecach kilka szram na pamiątkę tej jeden nocy. W pewnym momencie odepchnęła go od siebie.  - Poczekaj chwilę - nakazała tonem nieznoszącym sprzeciwu. Przeszła kilka kroków i wyciągnęła coś ze swojej torebki i wróciła do niego wkładają mu w dłoń małą paczuszkę z zabezpieczeniem przed ewentualnymi konsekwencjami tej jednej nocy.  Jego dotyk wzbudzał w niej ogromne podniecenia. Nie wiedziała nawet jak się nazywał a jedyne czego pragnęła to niekończąca się cielesna bliskość. W pewnym momencie pchnęła go na łóżko a sama usiadła na nim okrakiem.  Zmusiła go w końcu by się położył a sama zajęła się pocałunkami zostawiając mu na torsie kilka malinek. Teraz trzeba było jeszcze pozbawić go spodni.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   03.11.16 0:38

Drzwi się zamknęły, padły pierwsze pocałunki, hamulce wręcz od razu puściły. Nie tak planował spędzić ten wieczór, kiedy wychodził z domu, ale hej! Tak było zdecydowanie lepiej. Z resztą, chyba niewielu mężczyzn oparłoby się w momencie, kiedy tak urodziwa osóbka jak Judy wyraźnie wykazuje chęci na gorętszą noc i, jak widać, sama nie ma zahamowań.
Adrenalina zaczęła przyjemnie krążyć mu w żyłach, z dziką satysfakcją przygarniał kobietę do siebie. Nie był grzeczny, podczas tych pocałunków w ruch poszły także zęby i język. Ręce za to z przyjemnością odkrywały krzywizny ciała, które miał przed sobą. Najchętniej rozszarpały tę sukienkę na Judith, miał jednak jeszcze(!) na tyle rozsądku, by tego nie zrobić. Czuł, że prawdopodobnie w niedługim czasie będą się wymieniać nawzajem pozycjami dominującą i uległą, na razie jednak pozwolił dziewczynie jako pierwszej wykazać się dzikością w pozbawianiu partnera ubrań. Z jego gardła wydobył się cichy, zadowolony śmiech. Ładne mu zostaną pamiątki po tej jednorazowej przygodzie. Przez następnych kilka dni na pewno będzie się przeglądał w lustrze z zadowolonym uśmieszkiem.
To przygwożdżenie do ściany nieco go zaskoczyło, nie zamierzał tego jednak po sobie pokazywać. Dotyk zimna na skórze wywołał u niego lekkie dreszcze. Przez pewien czas w drodze tutaj zastanawiał się, czy będzie się musiał jednak troszeczkę powstrzymywać. Teraz jednak widział, że mógł po prostu pójść na całość. Atak na Judith był więc w tym momencie po prostu jedyną możliwą opcją. Czy zwrócił uwagę na te blizny? Podświadomie na pewno tak. Ale nie myślał o tym. Czuł narastające w spodniach napięcie i, choć było jeszcze do zniesienia, robił się coraz bardziej agresywny. Nie tylko Craig zostanie po tej nocy ze śladami. Zostawił na jej ramieniu i piersi ślady zębów. Warknął jednak niezadowolony słysząc co powiedziała. Co, wycofywała się teraz? Już miał wysyczeć jej jakieś ostrzeżenie, kiedy dostrzegł, o co jej chodziło. Och, w sumie rozsądnie. Kiwnął głową, przyjmując paczuszkę. Na pewno się przyda.
Przyjął na siebie kilka malinek, jednak po chwili to Craig przeszedł do ataku. Kiedy już znalazł się na łóżku bez większego problemu ściągnął z niej bieliznę. Ze stanikiem poszło łatwo. Widok nagich, okrągłych i jędrnych piersi zawsze działał na facetów jak afrodyzjak. Zostały więc one odpowiednio wypieszczone. W ruch poszły usta, zęby, język. Czuł jak sutki kobiety twardnieją - podobnie jak pewna sprawa w jego spodniach, niemniej ona mogła jeszcze chwilkę zaczekać. Dolna część bielizny dziewczyny nie miała szczęścia - w cielesnym amoku Craig po prostu rozerwał materiał by mieć w końcu bezpośredni dostęp do najintymniejszego miejsca jej osoby. Potem zaś nastąpiła gwałtowna zamiana miejsc. Teraz to ona leżała na pościeli podczas gdy on prostował się patrząc na nią z góry. Zatrzymał się na chwilę by docenić widok, jaki się przed nim rozciągał. Miała piękne ciało. Pociągające i gorące. Ładnie wyrzeźbione. W tych piersiach na pewno jeszcze nie raz dzisiejszego wieczora schowa twarz. A pomiędzy tymi udami najchętniej już by zanurkował, tak go przyciągały. Blizny oczywiście też widział, choć w półmroku były trudniejsze do wyłapania. A poza ty, kogo one teraz obchodziły?
- Może mi z tym pomożesz, hm? - zapytał, gryząc ją w wewnętrzną stronę uda i wysuwając z kieszeni paczuszkę, którą ona mu wcześniej wręczyła.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Pokój 14   03.11.16 18:54

Ogień wypełniający twoje ciało, tak to chyba najlepsze określenie. Ogień ale ty chcesz ciągle więcej i więcej. Tęsknisz za każdym pocałunkiem, za każdym dotykiem.  Nie ważne, że czasem potrafi zaboleć, to jeszcze lepiej. Coś podobnego potrafi uzależnić, pochłonąć umysł i ciało. Potem coraz trudniej oderwać się od rzeczywistości. Zwykła zabawa gdzie jakiś mężczyzna pocałuje cie ze dwa razy a ty leżysz pod nim cicho jęcząc do jego ucha po prostu przestaje ci wystarczać.
Brakiem bielizny będzie przejmowała się rano. Zresztą czy to pierwszy raz gdy wystarczył jeden podmuch wiatru by zbytnio zainteresować sobą przechodniów? Ta jego dzikość tylko ją nakręcała. Po czymś takim nawet jutrzejsze wyrzuty sumienia nie były jej straszne. Pod warunkiem oczywiście, że w końcu się pojawią. Gdy na nią patrzył przygryzła lekko wargę, miała ochotę prosić by  w końcu  w nią wszedł i sprawił, że jeszcze długo nie zapomni tej jednej nocy. Widziała, że na niego ciała, czuła jak jego męskość wbijała się w jej uda. I jeszcze ten posmak władzy jaką się ma nad drugim człowiekiem. Ciężko było o co piękniejszego. Gdy zaproponował by to ona zajęła się zabezpieczeniem uśmiechnęła się lekko i sięgnęła do jego kieszeni ostrożnie wyjmując z niej paczuszkę. Oczywiście zupełnie przypadkowo palce Judith omsknęły się na wybrzuszenie w jego kroczu lekko je drażniąc. Kolejna zmiana miejsca. Niby taka krucha i delikatna ale gdy chciała potrafiła wykrzesać sobie odpowiednie ilości siły. Poniosła się leniwie z łóżka ocierając się przy tym o jego ciało. Gdy podniósł się do pozycji siedzącej uklękła przed nim nie spuszczając z niego wzroku. Zajęła się pozbawianiem go dolnej części garderoby od czasu do czasu pomagając sobie przy tym zębami by dodatkowo podrażnić jego ciało.  Przyszedł czas i na małą paczuszkę którą do tej pory ściskała w dłoni.  Rozerwała opakowanie a zawartość nałożyła na przyrodzenie Craiga stosując przy tym kilka sztuczek, które zdążyła już całkiem nieźle opanować. Drogo lord przecież nie mógł się nią zbyt szybko znudzić. Podniosła się  w końcu na nogi spoglądając na mężczyznę z góry. Teraz czas na jego ruch.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   03.11.16 22:20

Rolf Scrimgeour był poczciwym czarodziejem w podeszłym wieku. Mieszkał na końcu Pokątnej z sześcioma kotami, choć tak naprawdę to on już tam wcale nie mieszkał bo sierściuchy kilka tygodni temu zbuntowały się i przejęły całkowicie teren. Prawdopodobnie nawet one miały dość jego eksperymentów, nie wspominając już o sąsiadach, którzy wielokrotnie interweniowali z powodu nocnych wybuchów, czy wyjątkowego smrodu (najczęściej przypominającego zgniłe jaja). Dlatego przeniósł się do Dziurawego Kotła, pragnąc zaznać odrobiny szczęścia i spokoju, oraz całkowicie poświęcić się badaniom nad nowym eliksirem. Przez tyle lat nie pojął (mimo starań tych wszystkich biednych czarodziejów), że alchemikiem jest naprawdę nędznym i tej nocy zamierzał raz jeszcze uwarzyć swój zagadkowy kociołek — zagadkowy, bo receptura nawet dla niego była tajemnicą. Oczywiście robił to w ukryciu, przemycając ze sobą swój ekwipunek, bo nikt o zdrowych zmysłach nie pozwoliłby mu gotować w wyłożonym drewnie, starym pokoju, którego ściany były cienkie jak papier.
Zupełnie nieświadomy, że po jednej stronie ma sąsiadów (był przygłuchy) zabrał się do pracy.
Niestety... coś poszło nie tak!
Po kilkunastu minutach zawartość kociołka zaczęła kipieć, a kiedy połączyła się z ogniem... Nastąpiła eksplozja. Była tak silna, że cały Dziurawy Kocioł zatrząsł się, wzbudzając panikę w gościach. Niefortunnie się złożyło, że najbliższa ściana całkowicie się zwaliła. Wyrwa, jaka powstała była tak wielka, że zmieściłby się przez nią trol. A nawet całe stado troli.
— Jest tu kto?!— zawołał alchemik, kaszląc. Wydostał się spod desek i strzepał kurz z dziurawej szaty. Wdrapał się na małe rumowisko pomiędzy pokojami i wgramolił do środka. — Na brodę Merlina!— Zatkał usta, ale stłumiony okrzyk i tak zadźwięczał w pomieszczeniu. Tam była kobieta! Albo dwie (niedowidział również). Spróbował przedostać się przez rozrzucone stare meble do istot, modląc się by wciąż były żywe.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   04.11.16 21:49

To oczywiste, że działania Judy na niego działały. Gdy miało się przed sobą perspektywę spędzenia upojnej nocy z piękną kobietą, po prostu chciało się żyć. Nie należało to do jego zwyczajów, w końcu tytuł lorda zobowiązywał, ale hej, chyba można sobie od czasu do czasu poszaleć, skoro i tak nikt nie będzie o tym wiedział?
Mężczyzna miał wrażenie, że ogień, który w nim zapłonął, wkrótce go pochłonie, jeśli szybko nie znajdzie ujścia. Ciasnota w spodniach zaczęła być już niemal bolesna. Dlatego też, choć próbował się powstrzymywać, w jego wzroku, kiedy spoglądał na Judy, kryła się niecierpliwość. Nie mógł się jednak powstrzymać przed zagryzieniem wargi, gdy czuł dokładnie każdy najmniejszy ruch piękności przed sobą. To, jak się z nim drażniła. Jak go jeszcze bardziej nakręcała. O, zamierzał się jej za to odpłacić, oj zamierzał.
I odpłaciłby, gdyby po chwili przeciwległa ściana nie eksplodowała.
Craig odruchowo zasłonił głowę rękami, chociaż nie było wiele czasu na reakcję. Siła eksplozji zepchnęła ich z łóżka. To w sumie uratowało ich przed poważniejszymi obrażeniami, jako że tenże właśnie mebel posłużył niejako za osłonę. Craig i tak zarobił drobną ranę na ramieniu i boku, gdy posypał się na nich deszcz drzazg, nic poważniejszego jednak mu nie było.
Poza tym, że był wściekły. Wyczołgał się spod gruzów, rozglądając dookoła, rozjuszony. Gdyby miał w tej chwili w ręku różdżkę, prawdopodobnie miotnąłby jakimś wyjątkowo paskudnym zaklęciem. Wbił nienawistne spojrzenie w starszego mężczyznę, który przedzierał się do nich przez podłogę zasłaną szczątkami ściany i mebli.
- TY! - warknął gardłowo. Rzucił szybkie spojrzenie na Judith. Na szczęście jej też nic nie było. Craig pomógł jej wydostać się spod kawałków drewna. Wstał i rzucił do kobiety tonem nieznoszącym sprzeciwu - Ubieraj się.
Sam chwycił spodnie, które dosłownie przed chwilą odrzucił i, ignorując kompletnie staruszka, założył je na siebie. Następnie po prostu złapał za jeden z większych kawałków drewna i zamachnął się nim w twarz alchemika od siedmiu boleści.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 04.11.16 21:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   04.11.16 21:49

The member 'Craig Burke' has done the following action : rzut kością


'k100' : 19


Powrót do góry Go down
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Pokój 14   06.11.16 15:20

To świat jej nienawidzi czy ma zwykłego pecha? Gdy wylądowała na ziemi czuła się lekko ogłuszona. Dzwoneczki w jej głowie przestały pobrzmiewać dopiero gdy jej partner podniósł się z ziemi i coś zaczął krzyczeć. W pierwszym odruchu chciał chwycić za sukienkę, odnaleźć swoją różdżkę i uciec z tego pobojowiska jak najprędzej. Jeszcze chwila a przylecą właściciele, wtedy mogła już na dobre pożegnać się ze swoją wolnością. Criag pomógł się jej wydostać spod kawałka drewna który narobił kilka dodatkowych siniaków do kolekcji panny Skamnader. Dziewczyna chwyciła ze sukienkę i szybko włożyła ją na siebie. Obecność drugiego mężczyzny zdawała się ją w żaden sposób nie krępować. Niech się dziadek napatrzy jeśli chce, może dostanie zawału i uszczęśliwi w ten sposób parę osób. Jedną z nich będzie na pewno jej towarzysz i po części i ona sama.  Zapięła w końcu suwak  od sukienki i pod gruzami znalazła swoją torebkę. Chciała już coś palnąć  na pożegnanie i zniknąć ale wtedy Burke oświadczył, że zna inne miejsce. Judith przez chwilę patrzyła na niego z niedowierzaniem. Naprawdę miała jeszcze ochotę po czymś takim?! Kto zrozumie mężczyzn…Coś w jego głosie i postawie zapowiadało, że nie ma co tracić siły na próby sprzeciwu. Zresztą zaraz jego palce zacisnęły się na kruchym nadgarstku i Skamander została pociągnięta w stronę najbliższego komina. Kilka sekund później oboje zniknęli w zielonych płomieniach. Gdyby Judith była bardziej strachliwą osóbką pewnie zaczęłaby się lękać o to jak skończy się ta noc.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   06.11.16 19:24

To instynkt nakazał mu dotrzeć do czarodziejów i udzielić im natychmiastowej pomocy. Miał dobre serce, jedynie jego umysł płatał mu figle, mieszając jawę ze snem. Zdarzenie, które miało miejsce traktował jak niefortunny wypadek, a nie umyślnie wyrządzoną sąsiadom szkodę. Im bliżej nich się znajdował tym lepiej mógł dostrzec, z kim tak naprawdę ma do czynienia. Zatrzymał się w półkroku, mierząc mężczyznę wzrokiem spod osmolonych okularów połówek, które odpowiadały za jego przedwczesną ocenę płci. Teraz bez trudu dostrzegał rysy jego twarzy, karcąc się w myślach za idiotyczną pomyłkę, w końcu od razu widać, że sąsiad był prawdziwym samcem. Jego — nagle — sokoli wzrok spoczął na dolnych partiach ciała i przełknął ślinę, starając się już nie oceniać wyrządzonych mu szkód.
— Jeżozwierz — mruknął łapiąc się z przerażeniem za głowę. Teraz już wiedział jakie było hasło ostatniej łamigłówki w Proroku Codziennym.
Kawałka drewna, które osobnik cisnął w jego stronę z taką złością nawet nie zauważył, ale może wynikało to z faktu, że źle dopięte spodnie zsunęły się do kolan i zachwiały jego równowagą. Lord Burke wykazał się niebywałym refleksem i sprytem, zasłaniając swoją partnerkę przed lecącymi w ich stronę kawałkami drewna i rzeczami stanowiącymi ubogi wystrój pokoju. Niestety, z tego powodu oprócz drobnej rany na ramieniu i boku wyrządzonym przez drzazgi, nabawił się kontuzji barku, który wypadł mu ze stawu w chwili rzutu.
— Panie, pan wybaczy! To był wypadek przy pracy, nie chciałem! Jak pan chcę to zalepię, moment... Gdzieś miałem różdżkę. — Zaczął się obmacywać w jej poszukiwaniu. Wydobył ją spod szaty, ale była lekko nadłamana. Nie szkodzi!
Kobieta chciała opuścić to miejsce, ale gdy zapinała sukienkę w pośpiechu suwak przyszczypał jej zranioną skórę. Sytuacja była stresująca i nieprzyjemna, więc mogła w pierwszej chwili nie czuć, że mimo ochrony partnera poza siniakami jej skóra pokryła się drobnymi ranami, a lewa ręka była złamana w łokciu. Nieudolna próba zebrania się z miejsca, sprawiła jej ból, bo pęknięta kość przebiła skórę.
Rolf, gdy tylko to dostrzegł odkrył w sobie ducha uzdrowiciela.
— Ja naprawię!— krzyknął i wycelował w nią różdżką. — Fonsio.
Niestety, znów coś poszło nie tak...
Zaklęcie nie tylko nie zadziałało, ale pogłębiło złamanie. To chyba nie był jego dzień.

| W trakcie rozgrywki z Mistrzem Gry nie można ewakuować się z wątku dopóki jej nie zakończy, a jego posty są wiążące dla wszystkich. Przypominam również, że w trakcie takiej gry (szczególnie przy rzutach kością) obowiązuje zasada wykonywania jednej akcji, a nie kilku, wobec czego odpowiedź MG jest taka a nie inna. Na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   07.11.16 19:12

Zwichnięcie barku wyrwało z jego ust krzyk, aczkolwiek dość szybko został on zastąpiony głośnym sykiem i zaciśnięciem zębów. Przez swoją dolegliwość miał nieco podwyższony próg bólu, szczególnie w tamtych okolicach, niemniej - nadal bolało jak diabli i wcale nie zamierzał udawać, że jest inaczej. Mężczyzna musiał znieruchomieć - w ten sposób przynajmniej zminimalizował eksplozje bólu w ramieniu. Zamknął oczy, starając się uspokoić bo czuł jak wściekłość i adrenalina zaczynają krążyć mu w żyłach. Nagością się nie przejmował - nie w tej chwili. I stałby tak jeszcze przez kilka chwil po tym swoim żałosnym w skutkach ataku, próbując w miarę ochłonąć, kiedy usłyszał jak sprawca całego zdarzenia wyskakuje z jakże genialnym pomysłem.
Zanim zdołał go powstrzymać, usłyszał krzyk swojej towarzyszki, a potem sytuacja była już tylko gorsza i gorsza.
- Na włócznię Gudrøda, co ty wyprawiasz, ty przeklęty głupcze! - zaklął głośno.
Nie zważając na ból, Craig krzywiąc się niemiłosiernie, podszedł do starca i spróbował zabrać mu różdżkę. Następnie, czując jak jego bark eksploduje, odszukał pośród szczątków ściany i mebli własny płaszcz. Z jego kieszeni wygrzebał własną różdżkę. O nie, nie zamierzał używać żadnych zaklęć leczniczych. W ogóle się na nich nie znał.
- Bądź tak łaskaw i siądź sobie na swoim parszywym zadzie gdzieś w kącie. Nie odzywaj się, nie przeszkadzaj. Najlepiej nie oddychaj - warknął jeszcze, zanim machnął różdżką wypowiadając głośno: - Medico!
Potem usiadł na uszkodzonym łóżku, sprawną ręką zakrywając się od pasa w dół. Medycy nie będą musieli raczej oglądać go całkiem nago. Spojrzał jeszcze raz w stronę Judith. Naprawdę nie chciał, by ta noc tak się potoczyła. Nie znał jej, ale było mu naprawdę przykro, że skończyła z tak paskudną raną.
- Sally, wytrzymaj. Niedługo nam pomogą.

//Rzut na wyrwanie Rolfowi różdżki?




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   07.11.16 19:12

The member 'Craig Burke' has done the following action : rzut kością


'k100' : 24


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   08.11.16 9:30

Pan Scrimgeour miał ogromne chęci i próbował naprawić to, co zepsuł nieumyślnie. Nie dopuszczał do siebie świadomości, że uzdrowicielem jest tak samo marnym jak alchemikiem, a jego działania pogorszą sytuację.
— Ja pomogę!— powiedział z dziwną nerwowością w głosie, gdy wielki i nagi mężczyzna doskoczył do niego i zaczął się z nim szarpać. — Merlinie, nie patrzę, nie oceniaj, miej litość! — jęczał do siebie, nie chcąc oddać różdżki, przez co ta szybko się złamała w pół. To wywołało u niego panikę. Wiedział, że nie ma pieniędzy, by kupić kolejną. Teraz nie miał również jak pomóc poszkodowanym — kwestia samoobrony nawet nie przyszła mu do głowy, w końcu kto chciałby skrzywdzić takiego kochanego dziadka jak on! Chwycił się za swoją osmolona brodę, która nieco się przypaliła i cofnął się, zgodnie z „zaleceniem” miłego pana.
Do drzwi obok przybiegła obsługa Dziurawego Kotła zaalarmowana eksplozją w budynku, który teraz okazał się mieć więcej wspólnego ze swoją nazwą niż kiedykolwiek wcześniej. Dwóch mężczyzn wpadło do całkiem zrujnowanego pokoju, a już po chwili zaglądali do numeru 14 przez powstałą wyrwę w ścianie, dzierżąc różdżki w dłoni. Byli gotowi do ataku. Przed sobą mieli niecodzienny widok: roznegliżowanego, zranionego mężczyznę, jakiegoś starego araba i półnagie dziewczę.
— Co tutaj się wyrabia?! — krzyknął jeden z nich, przechodząc powoli przez zawalone deski. Celował w mężczyznę ze spuszczonymi spodniami, bo tylko on mógł wyrządzić tyle szkód, w końcu sam miał w rękach broń. — Expelliarmus!— rzucił w niego zaklęciem, próbując go rozbroić.
W tej samej chwili przed Dziurawym Kotłem zjawiło się powiadomione pogotowie magiczne. Justine Tonks w obecności starszego i bardziej doświadczonego kolegi miała udzielić poszkodowanym pierwszej pomocy.

| Proponuję zostawiać akcje z rzutami na koniec posta, bo robi się to najczęściej po to by ocenić efekt, a do niego należy się ustosunkować. Użycie tego w połowie posta może sprawić, że jego dalszy ciąg będzie bez sensu. Przeszukiwanie pomieszczenia w grze z Mistrzem również kwalifikuje się do rzutu kośćmi, a ocenę swoich działań powinieneś zostawić jemu.

Craig, rzucasz kością. ST uniknięcia zaklęcia rozbrajającego wynosi 30. Ponieważ wciąż masz spuszczone spodnie obowiązuje Cię – 3 do rzutu. Masz 48h na odpis.
Judith — zgłoszona nieobecność. Twoje położenie w grze się nie zmienia, lecz akcja toczy się dalej!


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   08.11.16 17:30

Chyba się powinien cieszyć z faktu, że różdżka starca została złamana - przynajmniej większych szkód już narobić nie mógł. Radość jednak nie mogła jednak przecież trwać zbyt długo. Craig oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że prędzej czy później do pokoju w końcu wpadnie obsługa. Stawiał nawet na to, że powinno się to zdarzyć wcześniej. Może gdyby faktycznie się tak stało, ktoś powstrzymałby tego przygłupiego alchemika od rzucania zaklęć o których nie miał pojęcia!
Drgnął lekko, słysząc huk i przez sekundę spróbował wyobrazić sobie jak to wszystko wygląda z perspektywy osoby która właśnie wpadła do pomieszczenia. No tak, oczywiście że wyglądał na winnego.
Spróbował zsunąć się z łóżka, by uniknąć zaklęcia, ściągając przy okazji za sobą przykrycie. Oczywiście że takie ekscesy nie spodobał się jego uszkodzonej ręce to chyba wspominać nie muszę.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 08.11.16 17:51, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   08.11.16 17:30

The member 'Craig Burke' has done the following action : rzut kością


'k100' : 64


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
13
6
0
4
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój 14   08.11.16 18:52

Praca w pogotowiu była inna niż ta którą praktykowali uzdrowiciele w Mungu. Tamta była bardziej statyczna, różniła się od tej wykonywanej przeze mnie na co dzień. Bywały dni w których siedzieliśmy licząc rysy na suficie, bywały też takie gdy z jednego wezwania gnaliśmy od razu do drugiego - dzisiaj właśnie był jeden z takich dni.
Ledwie zdążyłam wrócić do dyspozytorni i usiąść stawiając przed sobą pudding czekoladowy. Łyżeczka z zawartością już obiecująco zbliżała się do moich rozpostartych ust by przerwała je jedna krótka komenda.
-Tonks! - zerknęłam ze smutkiem na łyżeczkę, a potem wrzucam ją w kubeczek pełen jeszcze nietkniętego smakołyku. Chyba będę musiała dzisiaj po pracy zawitać u Floriania. Lody zawsze były miłym dodatkiem do dnia. A może wręcz na odwrót? To dzień był miłym dodatkiem do lodów? Trudno mi zdecydować się na jedną opcję.
Chwilę później jesteśmy już na miejscu. Patrzę na elewację budynku w której ewidentnie widniała dziura.
-Dziurawy Kocioł. - mruczę do siebie i wtedy nachodzi mnie głupio śmieszna myśl. - ha. Dziurawy. Czaisz? - pytam mojego partnera pozwalając sobie na ostatni żart przed wejściem do środka i szturcham go lekko ramieniem. Ale nie czai.
Mój dzisiejszy partner to raczej typ ponuraka w ludzkiej skórze - przynajmniej w moim własnym odczuciu. Ale nie oceniam go, wiem, że swoje w życiu już widział. I dobrze mi się z nim pracuje.
Rusza pierwszy wyciągając różdżkę a ja idę jego śladem. Pokonanie odcinka do miejsca w którym wszystko się skupia nie zajmuje nam wiele. Już nie jest mi do śmiechu, na to przyjdzie czas później - po pracy, gdy można wyciągnąć nogi i odpocząć. Nastawiam się na pracę. Nie wyrywam się jednak jak głupia gąska chcąca pokazać na co ją stać.
Epicentrum zdarzenia jest istnym pobojowiskiem. Rozglądam się, najpierw wzrokiem lustrując pracowników Kotła nadal trzymających różdżki. Później mój wzrok pada na osmolonego czarodzieja w podeszłym wieku, szybko dochodzę do wniosku że smoła na jego brodzie może świadczyć o tym że to on odpowiedzialny jest za całe zamieszanie. Następnie spojrzenie prześlizguje mi się na mężczyznę o przenikliwie niebieskich oczach zakrywającego się kołdrą. W końcu mój wzrok pada na ostatnią osobę w tym, co jeszcze chwilę temu było pokojem. Na ostatnią też pod względem osób które spodziewałam się tu spotkać. Zerkam jeszcze raz na Creiga, a potem na Judith i trafia mnie. Ale ignoruję wnioski które uporczywie próbuje podesłać mi mózg. Zamiast tego jeszcze raz rozglądam się po pokoju na razie nie ruszając się z miejsca - co jeśli nie jest stabilnie? Czekam na polecania starszego kolegi. Jesteśmy zespołem, nie działamy pochopnie i każdy z nas nie robi tego, na co ma ochotę - a ja najmocniej mam ochotę podejść do Judith - oceniamy sytuację, a potem on rozdziela zadania. Ktoś musi dowodzić, żeby praca szła sprawnie.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   08.11.16 22:08

Craigowi udało się uniknąć zaklęcia rozbrajającego. Trzymając swoją różdżkę w dłoni zdążył się okryć, chowając się przed nadciągającą publicznością, ale jego bark niezbyt pozytywnie zniósł jego działania. Przeszył go okropny ból, promieniujący na kark i cały odcinek piersiowy kręgosłupa i był on tak silny, że całkowicie uniemożliwił mu poruszanie tą ręką.
Mężczyzna, który rzucił w niego zaklęciem stał nieruchomo. Był wściekły, w końcu to wszystko zdarzyło się podczas jego godzin pracy.
— Leć po szefa — mruknął do drugiego, ale po chwili przypomniał sobie, że sam odprowadzał go wzrokiem, gdy wychodził z Kotła, dwie godziny temu.— Psia mać! Wołaj jego żonę— poprawił się, celując wciąż w Burke'a. Zgodnie z jego wolą, towarzysz wycofał się i zniknął za drzwiami. — Co się tutaj wydarzyło? Gadać bo powiadomię służby! — warknął wściekle do zgromadzonych. Scrimgeour wycofał się w kąt i przycupnął na drewnianej belce, bawiąc się nerwowo palcami. Drżał ze strachu, wpatrując się tępo w swoją różdżkę, jakby zupełnie postradał zmysły.— Ty! — wskazał różdżką na ciemnowłosego mężczyznę. — Jeśli ci życie miłe, mów!
Domagał się sensownych wyjaśnień, choć z pewnością lada chwila to samo będzie musiał powtórzyć żonie właściciela Dziurawego Kotła.
Zaraz po jego słowach, w centrum zdarzenia pojawili się pracownicy magicznego pogotowia. Starszy partner Tonks skinął głową do obecnego tu pracownika, którego dość dobrze znał. Po jego minie zrozumiał, że to wszystko wciąż pozostawało jedną wielką tajemnicą.
Tonks, nie wiem na co czekasz — mruknął pod nosem i sam skierował się powoli w stronę alchemika, który był najbliżej niego. Mężczyzna jednak nie reagował na bodźce z zewnątrz, nie odpowiadał na słowa, kołysząc się nerwowo. Musieli być ostrożni, nie wiadomo kto do czego tutaj był zdolny.

Drugi z pracowników Dziurawego Kotła biegiem skierował się po Magnolię Carter. Ona również musiała czuć drżenie ścian budynku, więc jedynie po prędce wytłumaczył jej co widział i poprowadził ją w stronę miejsca zdarzenia. Musiała to zobaczyć, by opowiedzieć wszystko mężowi.


| Zgodnie z regulaminem wiadomości, w których dokonano rzutu kością podczas rozgrywek z udziałem mistrza gry, nie można edytować. Wiadomości edytowane uważa się za niebyłe. Proszę o tym pamiętać w przyszłości! Wszyscy na odpis macie 48h. Kolejność dowolna.


Powrót do góry Go down
 

Pokój 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18