Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stoliki w głębi sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Stoliki w głębi sali   10.09.15 1:45

First topic message reminder :

Stoliki w głębi sali

Stoliki dla gości, przy których najtrudniej o miejsce wieczorami, gdy pomieszczenie wypełniają śmiechy, dźwięki rozmów, szelest stronic gazet, książek. Dziurawy Kocioł jest idealnym miejscem, by spotkać się ze znajomymi po pracy, bez obawy o spotkanie z jakimś uważnym mugolem.
Możliwość gry w czarodziejskie oczko, darta, gargulki, kościanego pokera

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 18.09.15 16:38, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Deimos Carrow
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
hodowca Aetonanów
32
Szlachetna
Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
5
5
0
0
0
11
0
10
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   06.01.16 0:12

Bardzo mi się nie spodobało, że panowie funkcjonariusze okazali się być bandą szlamolubnych niewychowańców. Kazałbym im zaraz odpowiedzieć na moje pytania, bądź przyjąć łapówkę, bądź najchętniej to bym się zaraz deportował do posiadłości w Marseet - ale wcale nie miałem jak tego uczynić, bowiem jeden z nich postanowił rzucić we mnie zaklęciem. Wycelowana w mą pierś różdżka najpierw może i bawiła mnie, teraz jednak coraz mniej. Robię unik, stwierdzając, że na wytłumaczenia (które będą mi składali) i przeprosiny (które nastąpią zaraz później), jeszcze przyjdzie czas.
Wszak są mi to winni, któż by pomyślał, że potraktują mnie jak zwyłego zjadacza chleba?
Ja nawet nie jem chleba. Tylko owsianke.









She was the prettiest hell

I have ever been in

I didn’t mind burning at all.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   06.01.16 0:12

The member 'Deimos Carrow' has done the following action : rzut kością

'k100' : 74


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   06.01.16 20:26

Unik Caesara był, delikatnie mówiąc, kompletną porażką. Lord Lestrange powinien rozważyć odstawienie alkoholu na jakiś czas. Deimosowi poszło znacznie lepiej. Przynajmniej z pierwszym zaklęciem, drugie jednak dotarło do celu. Po chwili cała trojka arystokratów została unieszkodliwiona, a ich różdżki odebrano. Funkcjonariusz dowodzący akcją zdawał się być niezwykle speszony całą sytuacją, cały czas mamrocąc pod nosem jakieś przeprosiny i tłumaczenia, że to przecież rozkaz był. Nie przeszkodziło mu to jednak w przetransportowaniu wszystkich do celi w Tower.

|Wszyscy zt pod powyższy link.
Daphne, Twoja kolejka została pominięta, ponieważ postać została unieszkodliwiona w poprzedniej turze.


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   10.02.16 21:43

Tkwił tu już od dłuższego czasu, pewnie sprawiając mylne wrażenie jakoby na kogoś czekał. Ale nie czekał. On nigdy na nikogo nie czekał, chyba że na jakiś pseudocud, którym mógłby się w końcu zainteresować i spróbować obalić jego magicznie niewyjaśnione istnienie. Był znudzony tkwieniem tu i sączeniem kolejnej szklanki bursztynowego trunku, który miał mu umilić czas, a nie sprawił nawet, że ten skurwysyn biegł szybciej.
Ramsey miał wiele za uszami i mógłby się zadręczać, a jego niezliczona ilość myśli krążyć po jego zmęczonej głowie, ale... Czy on w ogóle mógłby się czymkolwiek przejmować? Nie dziś, nie tutaj, nie teraz. Skąpany w cieniu ludzi, którzy go otaczali obserwował ich, nie znalazłszy żadnej ciekawej rozrywki na ten moment. I wtedy drzwi się otworzyły i weszła ona. Pobudził się nawet bardziej, nieco szerzej otwierając oczy i zadzierając bardziej brodę, aby ją lepiej widzieć. Jej blond włosy zdawały się błyszczeć w tym półmroku, to było więc oczywiste, że zwracała na siebie uwagę. Była zresztą wyjątkowo piękna jak na czarownicę. Może właśnie dlatego się dogadywali? Ramsey miał do niej niemałą słabość, bo sprawiała, że kąciki jego ust drgały w szelmowskim uśmiechu, a jego humor momentalnie się poprawiał.
Gdy podeszła do stolika odczekał jeszcze chwilę, pozwalając by rozejrzała się po wnętrzu i go nie zauważyła. Liczył na to, zresztą jak zwykle był tu prawdziwy harmider, który mógł przysłonić jego obecność. W końcu jednak zwlekł się ze stołka i ruszył wolnym krokiem w jej kierunku, ostatecznie przystając tuż za nią, tak, że bez trudu mogła wyczuć czyjąś obecność, choć nawet jej nie dotknął. Przechylił się nieco na bok, aby prawą ręką oprzeć się o oparcie jej krzesła i nachylić nad jej uchem.
— Kopę lat, panno McKinnon— szepnął do jej ucha, pozostając w lekkim dystansie i uśmiechnął się cwano, niemalże słysząc jej głośno bijące serce. — Domyślam się, że tęskniłaś. Fantastycznie— mruknął jeszcze, zerkając gdzieś przez ramię w bok, a po chwili już siedział na krześle naprzeciw  niej, przybierając tą swoją nonszalancką pozę. Nie miał pojęcia, że ją tu spotka, nie liczył na to bowiem, ale najwyraźniej los mu dzisiaj sprzyjał.





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   12.02.16 15:14

Mój drogi, doprawdy nie musisz mi prawić aż tylu komplementów. Choć niewątpliwie łechtają one moją niebywale rozbujaną kobiecą próżność, doskonale zdaję sobie sprawę ze wszystkich swoich atutów, a także z tego, jak wykorzystać je możliwie najlepiej, by wszystkim wam zawrócić w głowach. Przyznaj, Mulciber - podoba Ci się to, że zamiast wykrochmalonej sukienki mam na sobie idealnie skrojone spodnie, perfekcyjnie podkreślające kształt moich bioder. Nie jestem taka, jak te wszystkie panny, które mijasz na ulicy i to właśnie sprawia, że tak trudno się ode mnie uwolnić.
Siedzę przy jednym ze stolików w Dziurawym Kotle, czekam na zamówionego drinka. Chyba mam ochotę dzisiaj odurzyć się nieco alkoholem z najwyższej półki, ukoić skołatane nerwy i uspokoić nieco przed kolejnym meczem. Liczę na samotny wieczór, ale Twój znajomy głos szybko wyrywa mnie z zadumy.
- Ramsey! - posyłam Ci kokieteryjny uśmiech, zakładam nogę na nogę i nonszalancko opieram się o oparcie krzesła. - Ciężko za Tobą nie tęsknić, kochanie! Co Cię tu sprowadza? - pytam lustrując Cię wzrokiem. Muszę przyznać, drogi przyjacielu, że prezentujesz się naprawdę dobrze. Jak długo się nie widzieliśmy? Trudno mi nawet policzyć. Nie wiem, czy to moja bujnie rozwijająca się kariera gwiazdy sportu, udzielającej się jednocześnie w najbardziej poczytywanej gazety, czy też Twoje szemrane interesy, o których z chęcią posłucham - niezależnie od tego, zbyt wiele czasu minęło od naszego ostatniego spotkania. - Doszły mnie słuchy, że się zaręczyłeś - wyciągam z gustownej, czarnej torebki paczkę papierosów i odpalam jednego. Doprawdy, Ramsey? Ślub? Biedna, naiwna dziewczyna, która zgodziła się zostać Twoją żoną. Czym ją przekupiłeś? A może nie dałeś jej jeszcze poznać swojego drugiego oblicza.


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   12.02.16 16:33

To był fakt, McKinnon była o wiele bardziej interesująca niż większość kobiet nie tylko przez wzgląd na nietypowy strój. Łatwo zauważyć, że niezbyt powszechnym było noszenie spodni czy palenie papierosów przez kobiety, a Helena się wyróżniała również sposobem myślenia, dzięki czemu miała w sobie coś szczególnego, co czyniło ją doskonałym kompanem dla Mulcibera. Piękna, błyskotliwa, inteligentna. Tak, tak. Zabójcza.
— Jeśli powiem, że Ty to zabrzmie nienaturalnie ckliwie, prawda?— odpowiedział pytaniem na pytanie, jak to miał w zwyczaju i przechylił głowę z krnąbrnym uśmiechem na twarzy. — Tutaj aktualnie sprowadza mnie alkohol. Teraz... Niezłe towarzystwo.
Dobrze ją było zobaczyć w dobrej formie po takim czasie, bo ostatni raz widział ją... No właśnie, kiedy? Może jak palili razem papierosy w jego mieszkaniu? Kiedy wspomniała o zaręczynach jego uśmiech diametralnie uległ zmianie. Przestał być szczery, choć do sympatii zwykle wiele mu brakuje. Kpił sobie z tego tematu od samego początku do samego końca, więc rzucił tuż po głośnym, nonszalanckim westchnięciu:
— Zaczynam uważać stan narzeczeństwa za permanentny, Heleno.
Jego wzrok powędrował po sali, która była o wiele mniej interesująca niż blondwłosa anielica sama w sobie, więc nie zatrzymywał na nikim spojrzenia, nie rozmyślał o randomowych osobach, a nawet nie zawracał sobie głowy tym, co robili.— Nie chciałbym zapeszać, ale oby nie zniknęły tak jak dwie poprzednie— dodał jeszcze z fałszywie smętną miną, a kłamcą był niezłem, choć tym razem wcale nie próbował ukryć swojego niezadowolenia. Helena doskonale wiedziała jaki miał stosunek do potencjalnych partnerek na całe życie. Uważał w końcu, że jest "zbyt młody" na to, by się pozwolić ograniczyć w ten sposób. — Bylibyśmy dobrą parą, nie sądzisz? Ja i ty— spytał całkiem poważnie, patrząc jej prosto w oczy, jakby podświadomie chciał jej dać coś do zrozumienia, lecz cała ta otoczka bycia serio lgnęła w gruzach, gdy wybuchnął śmiechem. — Co się z tobą działo przez cały ten czas, gdy o Tobie nie myślałem, Słońce?





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   15.02.16 11:35

Jak to wszystko się zaczęło, Ramsey? Dzieli nas tyle lat różnicy, gdy poznaliśmy się po raz pierwszy, miałam zaledwie jedenaście lat, podczas gdy Ty byłeś już niebywale ambitnym młodzieńcem. Szybko dostrzegłeś jednak, że inteligencją przewyższam wszystkich rówieśników, prawda? Zauważyłeś, jak mimo młodego wieku potrafię zjednać sobie wszystkich chłopców w szkole i doceniłeś to, co lekceważyli inni. To dlatego pozwoliłam Ci się do siebie zbliżyć. Bo jako jeden z niewielu, zasługiwałeś na moją uwagę.
- Ckliwie i mało wiarygodnie. Bo przecież gdyby o mnie chodziło, nie zapomniałbyś kwiatów, prawda? - kuszę Cię dokładnie tak, jak mam w zwyczaju, ale chyba po ponad dekadzie naszej znajomości udało Ci się już przyzwyczaić do tego, że skradnę całą Twoją uwagę. - Tylko niezłe? - unoszę brew do góry, udając niezadowolenie i zakładam nogę na nogę, jeszcze mocniej podkreślając tą pretensjonalną pozę.
- Może powinieneś to przemyśleć? Ja dostrzegam coraz więcej zalet małżeństwa i zaczynam to rozważać - dobrze wiesz, że nigdy nie śpieszyło mi się do zamążpójścia, może ze względu na nierozsądny ślub, który zakończył się unieważnieniem, o czym nigdy Ci nie powiedziałam. Ale nie jestem głupia. Wiem jak funkcjonuje ten świat, wiem, że więcej osiągnę z obrączką na palcu - kwestią problematyczną jest jedynie dobór odpowiedniego męża, który pozwoli mi na wszystkie moje fanaberie. - Kim jest ta szczęściara? - pytam i muszę Ci zdradzić, że zaczynam zastanawiać się, czy powinnam już zakupić wieniec pogrzebowy. - Być może, choć nie mam zamiaru zniknąć jak Twoje poprzednie narzeczone. To trochę komplikuje sprawę - oczywiście, że wiem, że żartujesz. Nie myśl sobie jednak, że jestem naiwna i sądzę, że nie zawahałbyś się pozbyć się mnie w ten sposób. - Nie myślałam o Tobie - odpowiadam przekornie, zmuszając Cię, byś przeformułował swoje pytanie. Czyżbyś jeszcze nie zorientował się, że jestem istotą niebywale specyficzną.


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   16.02.16 17:16

Była wyjątkowo piękna jak na swój wiek, a Ramsey, jak typowy samiec alfa najzwyczajniej lubił towarzystwo pięknych dziewcząt. Była za młoda, by rozpatrywać ją w jakichkolwiek poważniejszych kategoriach, lecz... tak, niewątpliwie jej obecność łechtała jego męskie ego, w szczególności, gdy koledzy puszczali zaczepne uwagi w jego kierunku z czystej zazdrości.
Kwiaty? Och, serio?
— Gdyby chodziło o Ciebie Heleno, kwiaty to za mało, pokusiłbym się o jakiś wyjątkowy klejnot — mruknął z szelmowskim uśmiechem, pomijając fakt, że on kwiatów nie dawał. Wiedziała jednak o tym, a mimo to lubiła stawiać się na miejscu tej wyjątkowej, dla której zrobiłby coś nawet tak... nietypowego dla jego osoby.
— Nigdy nie powiedziałem, że małżeństwo nie posiada zalet. Ma ich całkiem sporo, a zważywszy na mój wiek, mógłbym z tego całkiem nieźle skorzystać— odpowiedział dyplomatycznie, zerkając na nią kątem oka. Przy okazji przesunął palcami wzdłuż szczęki, jakby w lekkiej zadumie. — Ale umawiane małżeństwa nie zawsze są opłacalne dla małżonków. Jeśli Twoją "drugą połówką" okaże się cnotliwy czarodziej o wielkim sercu... cóż. Nie dogadacie się. A to rodzi problem— skwitował, wzdychając ciężko, a uśmiech błąkał się na jego twarzy, kiedy myślał o jej "rozważeniach". Mógłby być nawet zazdrosny, że o tym rozmyślała, zamiast wprost przyznać, że najlepiej czułaby się w jego ramionach. A tak by było, to fakt.— Rozważasz... wiem, niestety ktoś cię ubiegł. Chcesz ten temat jeszcze przedyskutować? Nie mam pojęcia kim jet twoja konkurentka, ale to chyba nie ma znaczeniabo przecież to i tak nie dojdzie do skutku. Nie zajmowała go kwestia narzeczonej, której nawet nie poznał i wcale nie spieszyło mu się do oficjalnej kolacji zaręczynowej. — Nie znam nawet jej imienia, wiem tylko, że jest dziedziczką Ollivanderów. Zastanawia mnie za to fakt, że krucze plotki roznoszą się szybciej niż sądziłem. Skąd ty o tym wiesz?— spytał, opierając się łokciem o blat, by skierować się frontem do dziewczyny. Nie zamierzał wcale zmieniać swojego pytania, zamiast tego, lewy kącik jego ust uniósł się, a jasne oczy pociemniały gwałtownie. —Jesteś potworną kłamczuchą...— mruknął cicho, mrużąc oczy.





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   18.02.16 20:17

Wtedy byłam zbyt młoda, ale teraz nie patrzysz już chyba na mnie przez ten sam pryzmat, prawda? Oczywiście, że nie, byłbyś głupcem lub ślepcem, gdybyś tylko próbował. Nie zastanawiałeś się kiedyś, jak wyglądałoby Twoje życie gdybyś wyszedł poza rolę, którą Ci przydzieliłam?
- Mówi się, że diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety - mam szczególną skłonność do egocentryzmu, pytanie brzmi, czy w tym wypadku mam i rację? Nie miej złudzeń, gdybym tylko chciała użyć na tobie mojego uroku wili, spełniłbyś każdą moją zachciankę, ale szanuję Cię zbyt bardzo by próbować na Tobie jakiejkolwiek z moich sztuczek.
- Zasadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna? Niekoniecznie w tej kolejności? - posyłam Ci czarujący uśmiech i nie potrafię powstrzymać się przed tym, by odzianą w wysoką szpilkę stopą nie przesunąć zmysłowo wzdłuż Twojej łydki. To, co dzieje się pod stołem, zostaje pod stołem. - Jesteś w błędzie, mój drogi. Gdyby okazał się nim cnotliwy czarodziej o wielkim sercu, chętnie podtrzymałabym ułudę, że jestem cnotliwą czarownicą o wielkim sercu i pozwoliłabym mu się rozpieszczać - może to najwyższy czas, żebyś wreszcie to przyznał? Zazdrość mi schlebia, bo dowodzi tylko tego, że żywisz w stosunku do mnie jakieś uczucia. Nie jestem jednak pewna, czy pisane jest nam szczęśliwe zakończenie. Oboje jesteśmy zbyt dumni, by zrobić pierwszy krok. - Nie ma, bo i Ciebie ktoś ubiegł, mój drogi. To jeszcze nieoficjalne, ale w najbliższym czasie zapewne się zaręczę - odpowiadam wymijająco, nie licz na to, że zdradzę Ci cokolwiek więcej. Wolę nie zapeszać, ale być może niedługo będziesz tytułować mnie lady. - Ollivanderów? Musi być wyjątkowo brzydko, stara lub wybrakowana jeśli jej rodzina próbuje wyswatać ją z kimś spoza arystokracji - parskam śmiechem, oboje dobrze wiemy jak działa świat wyższych klas. Nie tak łatwo się do niego dostać, a Twoja małżonka już do końca życia borykać się będzie z byciem tą gorszą. W końcu straci swoje nazwisko. - Wiem o wszystkim. Zapomniałeś już, że sekrety to moja specjalność? - odchylam się do tyłu na drewnianym fotelu i posyłam Ci powłóczyste spojrzenie spod długich rzęs. - Mówię prawdę i tylko prawdę...


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   18.02.16 22:12

Wiele uległo zmianie, a Ramsey w wirze swoich przygód... tych służbowych, jak i czarnych, brzydkich, tych, o których się nie mówi po prostu nie rozmyślał o Helenie. Była piękną i zwodniczą bestią, taką, która mogła zwodzić mężczyzn na manowce i bez trudu mogła to czynić i Mulciberowi, a on jedynie starał się wyczytać z jej oczu, czy uwielbiał ją szczerze (a on nie żywił żadnych uczuć do ludzi, więc mogła się czuć wyróżniona), czy może próbowała na nim tych swoich diabelskich sztuczek. Kiedy więc ją dostrzegł w Kotle od razu poprawił mu się humor, jakby brakujący element jego świata wrócił na miejsce. Cóż, nie musiał jej mieć, aby zaliczać ją do swoich kolekcji. Nie tych materialnych, o nie. Toż to byłaby obraza dla takiej kobiety jak Helena. Była jedną z mentalnych pereł, które lubił mieć blisko.
— Niezły plan. Ale coś w tym rodzaju. Statyczność, rodzina, twoje miejsce na ziemi... To doskonała przykrywka, stałe źródło przyjemności, koneksje, znajomości. Więc... Nie uwierzę, że się zakochałaś i z miłości pragniesz wyjść za mąż, Heleno. Jakie korzyści znalazłaś dla siebie w swoim nędznym wybranku, hm? Pieniądze? Prestiż? Nazwisko i władza? To dostatecznie sporo, o ile odpowiada Ci bycie szmatą jakiegoś arystokraty— powiedział, zniżając ton do konspiracyjnego szeptu, tak na wypadek, gdyby ktoś miał się przysłuchiwać. Puścił jej oczko, okraszone jeszcze tym szelmowskim uśmiechem, który drwił z niej, a może wyrażał pewnego rodzaju nieuzasadnioną zazdrość bowiem żadnych zamiarów wobec niej nigdy nie miał. Dopiero teraz, kiedy siedział vis a vis niej, zaczął rozpatrywać inne, nieprzemyślane wcześniej aspekty ich znajomości. — Już widzę jak będziesz udawać cnotliwą czarownicę, która pod nieobecność męża przyjmuje mnie pod swój dach z utęsknieniem. Będziemy mieć nową tradycję? Herbata w czwartkowe popołudnie? Czy bardziej pasuje Ci piątkowy wieczór?— spytał, przechylając głowę na bok. Jego wzrok ledwie prześlizgnął się po jej sylwetce na jej smukłą stopę, która (nie)przypadkowo smagała jego nogę. Sam podchodził do tego całkiem naturalnie, jakby nic się nie działo. Bo co zostawało pod stołem to... działo się na blacie?
— Oby trafił w twój gust z pierścionkiem— rzucił krnąbrnie, ujmując delikatnie jej drobną dłoń w swoje szczupłe palce. Uniósł brew z zastanowieniem, aż w końcu skrzyżował z nią swoje stalowe spojrzenie. — Twojego nieszczęśnika czeka gorszy los niż moją przyszłą żonę. O ile... do czegokolwiek dojrze— skwitował, posyłając jej krótki uśmiech, bo przecież... Jak i dwie poprzednie, mogła ją spotkać przykra niespodzianka. Jej ojciec musiał być naprawdę zdesperowany, że wydawał ją za człowieka, który miał prawdziwego pecha do narzeczonych. CHyba, że było coś bardzo cennego co obiecał mu Rosier.— Obstawiam, że mój urok osobisty nadrabia skazę we krwi, moja droga. Wolę to od sztucznych tytułów— mruknął jeszcze i uniósł delikatnie jej dłoń, lekko muskając wargami knykcie w szarmanckim pocałunku.Nie spuszczał z niej wzroku, aż ułożył jej dłoń na blacie stolika, bo tak chyba wypadało. Oficjalnie.
— Zdradź mi jakiś sekret. Rozbaw mnie czymś, brak mi wysublimowanej rozrywki





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   21.02.16 13:11

Mam wrażenie, że wszystko zaczyna się się kruszyć. Mam wybitną karierę, moje felietony budzą kontrowersje, a ja stałam się personą rozpoznawalną, jednak mam wrażenie, że coś tracę. W szkole miałam władzę nad wszystkimi, chłopcy sami zabiegali o moje względy, obiecywali złote góry, a teraz?
- Pieniądze i prestiż posiadam i bez męża. Ale nazwisko i władza... oboje dobrze wiemy, że w tych czasach otwiera to wiele drzwi. Poza tym, jakkolwiek odpowiada mi moje życie i szczycę się swoimi poglądami, tak nie chcę, by ktoś nazwał mnie starą panną i umniejszał jedynie dlatego, że postanowiłam nie wychodzić za mąż. Cały problem z arystokratami jest taki, że wszyscy są skostniali jak ich dziadkowie i najchętniej trzymaliby mnie w roli swojej ozdoby... a ja potrzebuję wolności, kogoś kto traktowałby mnie jak partnerkę, a nie podwładną. Niczyją szmatą nie będę - odpowiadam, łapię Twój podbródek w dwa palce i unoszę ku górze, by następnie posłać ci uśmiech pełen kpiny. Nie jestem jedną z tych dziewcząt, którym marzy się ciepły kąt i opiekuńczy mąż. Wywalczyłam sobie sławę, z bagna wyniosłam się na wyżyny, a z zatęchłego strychu, gdzie mieszkają moi pożal się Merlinie rodzice zamieszkałam w luksusowym mieszkaniu w samej stolicy. Mężczyźni gotowi są stawać w szranki, żeby zdobyć moje względy i uwierz mi na słowo, że wybierając swojego "towarzysza życia" będę niezmiernie wybredna. - Nie sądzisz, że doskonale sprawdziłabym się w tej roli? Choć nie wiem, czy mój wybór padłby akurat na Ciebie... może ktoś młodszy? - drażnię się z Tobą otwarcie, kuszę i kokietuję. Ale musisz mi to wybaczyć, najlepiej wiesz, że to część mojej natury.
- Może powinieneś dopilnować, żeby jednak do czegoś doszło? Mówi się, że do trzech razy sztuka, kolejnej szansy możesz nie dostać. A jeśli chodzi o mojego męża... wiem jak zadbać, by był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - pochylam się nad Tobą, a ostatnie zdanie wypowiadam konspiracyjnym szeptem. Nie muszę używać swojego uroku, by pobudzić Twoją wyobraźnię, nieprawdaż? Bo czy właśnie nie zastanawiasz się nad tym, w jaki sposób mogłabym uszczęśliwić Ciebie? - Obawiam się, mój drogi, że błędnie postrzegasz ten świat - bo przecież nawet mój urok nie zawsze mógł nadrobić skazę w krwi i ojca nieudacznika. - Sekrety przestają nimi być, gdy się je zdradza - przypominam Ci, bo choć na przestrzeni lat zgromadziłam ich wiele, to jednak wszystkie są u mnie bezpieczne... do czasu. - Ale mogę Ci powiedzieć, że do twarzy Ci w tej koszuli - dodaję przekornie.


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   21.02.16 22:09

Czujesz jakby bylo ci czegoś brak?
Oboje byli interesowni, cwani i mieli określony plan na przyszłość. On chciał osiągać rzeczy wielkie, realizować cele i plany, bo do marzeń było im daleko. Nie sposób było im jednak odmówić odmiennego parzenia na pewne aspekty, bowiem... on był mężczyzną, którego poboczną wizja mogło być posiadanie pięknej, inteligentnej(a może nie?), błyskotliwej żony, ale aspiracje jego sięgały kompletnie innych wymiarów. Ona zaś była kobietą, której ożenek gwarantował to, czego jej brakowało.
— Co się stało z duszą feministki, która nie potrzebowała mężczyzny w swoim życiu? Czyżby osiągnięty przez Ciebie sukces nagle... przewartościował twój sposób patrzenia na małżeństwo? Teraz pomyślmy, czy to rozwój, czy stagnacja? Bo chyba nie wycofujesz się ze swoich przekonań?— spytał, uśmiechając się zawadiacko. Siłował się z nią na spojrzenia, a fakt, że ujęła go w tak zdecydowany sposób pod brodę miał być odpowiedzią na jego pytanie. Odchylił głowę, cofając ją z zasięgu jej delikatnych, drobnych paluszków i uśmiechnął się zawadiacko.
— Młodszy? Żeby widział w Tobie starszą Panią, która dogadza sobie młodą krwią? Daj spokój, Heleno. Któż inny zna Cię tak dobrze i d o g ł ę b n i e, jak ja, hm? Zawsze będę Twoim pierwszym wyborem, choćbyś oszukiwała się przez całe życie. Tylko po co?— szepnął, puszczając jej jeszcze oko i dopił swojego drinka do końca. Pozostawiając szklankę na blacie, wstał, poprawiając marynarkę i ruszył się, jakby niespokojnie chcąc udać się do wyjścia. Nic jednak nie zmąciło jego spokoju w rzeczywistości. Po prostu zbliżył się do krzesła Heleny i oparł rękę na jej oparciu, nachylając się do jej ucha.
— Tak, dlatego zamierzam uważnie jej się przyjrzeć. Kto wie, być może będzie idealną, która urodzi mi potomka. Poza tym... Wiesz, jeśli jest dziedziczką Ollivanderów... Może być fajnie, co nie? Byłoby miło spotykać się w czwórkę na niedzielnych obiadach. I chyba... się przesłyszałem. Powiedziałaś, że do twarzy byłoby mi bez tej koszuli? Ty za to wyglądasz olśniewająco nawet w tej sukni— mruknął cicho i zerknął na nią z boku, nie przejmując się niegrzecznym... zdumiewająco niewielką odległością jaka ich dzieliła. — Co powiesz na spacer u mojego boku? Wolę woń Twoim perfum od smrodu tych wszystkich ludzi tutaj— zaproponował, prostując się i zapiął marynarkę, oczekując jej odpowiedzi.





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   26.02.16 16:55

Czuję. Jednak to nie tak jak myślisz, nie brak mi ani wsparcia, ani opiekuńczych męskich ramion, które utulałyby mnie każdej nocy do snu. Nie brak mi też strachu, że w każdej chwili moja kwitnąca kariera gwiazdy sportu mogłaby się skończyć przez jakieś niechciane żyjątko, bytujące w moim wnętrzu. Brak mi uwagi, Ramsey. Choć słuchają mnie tysiące, to wciąż zbyt mało. Pragnę piąć się wyżej i wyżej, zawojować cały świat.
- Może za... dwadzieścia, trzydzieści lat, niezamężna kobieta będzie traktowana na równi z mężczyzną. Ale oboje wiemy, że dziś tak nie jest. Wspięłam się na sam szczyt, jednak chcę sięgnąć dalej, a do tego potrzebna mi jest obrączka na palcu. Nawet jeśli ma być tylko symbolem. Nie wycofuję się ze swoich przekonań - modyfikuję je, by móc zyskać więcej - bawią mnie te przepychanki, mój drogi. Oboje jesteśmy święcie przekonani, że kiedyś wreszcie któremuś z nas uda się wygrać, podczas gdy tak naprawdę od ponad dekady idziemy łeb w łeb. I gdy tylko jedno wysuwa się na prowadzenie, drugie zaraz je dogania. To właśnie Ci się we mnie podoba, prawda, kochanie?
- Widzisz, Ramsey... mam to niebywałe szczęście, że nigdy nie zostanę starszą panią. Mam na to zbyt dobre geny i gdy moje rówieśniczki będą odstraszać już pomarszczoną skórą, ja wciąż będę zachwycać - przypominam Ci to, o czym najwyraźniej zapominasz. Bycie wilą ma wiele minusów, jednak jeden plus rekompensuje je wszystkie. Jak myślisz, dlaczego arystokraci tak chętnie żenią się z nami?
- Masz problemy ze słuchem na starość - uśmiecham się przekornie, doskonale wiem, jak chętnie zobaczyłbyś mnie bez tej sukni. Ale o tym możesz jedynie poradzić. - I z rozumiem chyba też, w końcu jedyna idealna dla Ciebie, nie zamierza rodzić. Twój zapał jest znowu słomiany, kobiety przecież nie dziedziczą - dostaniesz posag i ani złamanego knuta więcej. Nie wiem, czy to wystarczająca zapłata za rozkapryszoną pannę - nie widzę u Twojego boku żadnej arystokratki. Bo czy wytrzymasz z kobietą mdłą jak do bólu? One wszystkie takie są, nie daj się zmylić. - Oczywiście, mój drogi - przystaję na Twoją propozycję, dopijam drinka i ruchem głowy wskazuję na swój płaszcz. Skoro już bawisz się w dżentelmena, równie dobrze możesz pomóc mi go założyć.


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   28.02.16 20:32

Helena była kobietą niezależną, taką, która (teoretycznie) nie potrzebowała mężczyzny do tego, by istnieć. Doskonale radziła sobie sama i cieszyła się własnym, nienagannym towarzystwem. Ale w życiu większości kobiet, również takich przychodziła potrzeba posiadania u boku partnera. Kogoś, kto wbrew pozorom dawałby wsparcie, niezbędne do budowania poczucia bezpieczeństwa, barier, pewności siebie kiedy wszystko inne zawodzi. Nie była na tym etapie, bo była piękna, młoda i miała wszystko, czego chciała. Kiedy więc miała się spotkać z tym murem nie do przeskoczenia?
— To całkiem bystre spostrzeżenie — mruknął z rozbawieniem, przyglądając jej się uważnie, bo większość kobiet tego typu nie respektowały małżeństwa w ogóle, nie uznając, aby musiało im pomóc w osiągnięciu czegokolwiek. Helena w swoim feministycznym podejściu była mądrzejsza. Bo znała swoje ograniczenia. — Więc w takim wypadku mogę Ci jedynie życzyć, aby twój wybór okazał się... nie mądry, nie dobry, a skuteczny. Przeskocz ten pułap i udowodnij im wszystkim, że liczysz się w tym świecie.
Być może nuta drwiny zabrzmiała w jego głosie. Zazdrość? Zmęczenie słowną walką? Kto wie. Uśmiechnął się jednak na jej dalsze słowa, bo co się stanie kiedy i jego żona stanie się stara i pomarszczona? Znając jego pomysły mógłby się jej pozbyć i wziąć za żonę jakąś młodą niewinną niewiastę. Ale Ramsey nie wierzył, aby dożył sędziwego wieku. Gdzieś w środku szumiała mu wizja, w której dość młodo traci życie. Być może zginie w pojedynku, może starając się uniknąć Azkabanu... Pewne jednak było to, że osieroci żonę i dzieci, ale jeśli rozgłos miałby iść wraz z jego śmiercią... Czemu nie. To pamięć w umysłach innych jest kluczem do nieśmiertelności.
— Wystarczy, że teraz zachwycasz, a ja nie muszę się wstydzić towarzyszki — odpowiedział zaczepnie, mrużąc oczy. Ujął jej płaszcz, unosząc go na wysokość jej ramion, pozwalając aby wsunęła w niego swoje smukłe ręce. Dzięki temu, że stał tuż za nią, mógł subtelnie i nie nachalnie eskalować wzrokiem jej cudowne ciało, które naprawdę mogło budzić pożądanie. Talia osy przyciągała wzrok, ale dla niego to było za mało. Potrzebował od kobiet czegoś więcej niż bycia pieknymi, uwodzicielskimi zdobywcami. Poza zdobyciem uwagi musiały mieć coś więcej. Jego zainteresowanie.
— Nie interesuje mnie, co zamierza. Zrobi to, czego będę chciał. Małżeństwo bez dziedzica jest stratą wolnego czasu, a ja chcę aby coś po mnie pozostało. Ktoś kto będzie pamiętał. Może kontynuował to, co zacznę. A mój zapał ma się całkiem dobrze, Słońce. Nie chodzi o posag, stać mnie na to, aby zapewnić jej i sobie przyzwoity byt. Chodzi o koneksje i znajomości, o ludzi, do których mogę dzięki niej dotrzeć— powiedział, pociągając w jej stronę płaszcz, przez co zmniejszył dzielącą ich odległość. Oparł też w końcu swoje dłonie ściskające materiał o jej ramiona, powoli rozluźniając palce. Kpił sobie z tego, co było stosowne, a co nie. Zażyłość z Heleną pozwalała mu na bezczelność, która właśnie praktykował dotykając opuszkami palców jej szyi, kiedy pochylił się, by szepnąć jej coś na uszko: — Jak wiele można wyczytać z różdżek, Heleno? Jak wiele informacji można w nich ukryć? Jak myślisz, czy obcowanie z Ollivanderami jest opłacalne dla... kogoś takiego jak ja?

/zt





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Luna Spencer-Moon
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2180-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t2253-poczta-luny https://www.morsmordre.net/t2238-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/f224-evelyn-ave-184 https://www.morsmordre.net/t2269-luna-spencer-moon
amnezjatorka
22
Czysta
Panna
Idź za marzeniem i znowu idź za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
7
14
0
0
5
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   26.03.16 23:50

/stąd

O Lunie można było powiedzieć dużo rzeczy, ale na pewno nie to, że była fałszywa i swoim zachowaniem próbowała zwieść Lorne’a, by potem wykorzystać go do własnych, niezbyt przyjemnych celów. Zdecydowanie nie była tego typu dziewczyną, zresztą jaką miałaby mieć korzyść z takiego czynu? Miała raczej neutralny stosunek do szlacheckich rodów, ani ich uwielbiała, ani nienawidziła. Ot, podziały społeczne były naturalną koleją rzeczy w ich świecie, nie widziała sensu rozwodzić się nad tym głębiej, bo były ciekawsze rzeczy, którymi mogła zaabsorbować swoje myśli. Jej własna matka również pochodziła ze szlacheckiego rodu, ale tak długo zwlekała z zamążpójściem, woląc skupiać się na swojej pasji do eliksirów, że w końcu zdesperowana rodzina wydała ją za Spencer-Moona, chyba jedynego mężczyznę, którego Olwen Ollivander obdarzyła jakimkolwiek zainteresowaniem – w końcu łączyły ich wspólne pasje. I tym sposobem Luna dorastała sobie w dostatku, posiadając pewne obycie w świecie, ale zarazem nie próbując nikomu na siłę się przypodobać.
- Więc pozostaje czekać, aż i dzisiejszy dzień wróci – stwierdziła z lekkim uśmiechem.
Niedługo później dotarli na miejsce, do Dziurawego Kotła. Luna bywała tutaj regularnie, ilekroć potrzebowała dostać się na Pokątną. Od razu poczuła się swobodniej niż w gwarnym świecie mugoli, tym bardziej, że o dziwo, nie było tu wielkich tłumów. Przy niektórych stolikach siedzieli rozmawiający czarodzieje, a kominek trzaskał wesoło, przyjemnie rozgrzewając jej zziębnięte ciało.
- Chcesz usiąść na trochę i napić się czegoś, zanim wrócisz do domu? – zaproponowała mu. Liczyła, że Lorne się zgodzi i jeszcze trochę porozmawiają. O tak, zdecydowanie był ciekawym przypadkiem. I ciekawą osobą, którą zaczynała lubić, a nie była pewna, kiedy nadarzy się kolejna okazja do spotkania. Lorne nie pracował w ministerstwie, więc raczej nie będzie okazji do spotkania w pracy, chyba że pracownicy jego rezerwatu znowu wezwą amnezjatorów w celu zmodyfikowania pamięci jakichś zbłąkanych mugoli.
Jeśli się zgodził, zamówiła dla siebie kremowe piwo (nie lubiła mocnych trunków) i pozwoliła Lorne’owi samemu dokonać wyboru, choć oczywiście zasugerowała mu, że również nie powinien przesadzać, bo nie wiadomo jak to wpłynie na jego wracającą pamięć.
- Jak idzie w pracy? – zapytała po chwili. Bo skoro twierdził, że pamięta już wczorajszy dzień, to pewnie pamiętał i swoje ostatnie zajęcia. A Luna swego czasu trochę interesowała się różnymi magicznymi stworzeniami, choć ostatnimi czasy zwykle bardziej w kontekście osobliwości, które gromadziła.


Powrót do góry Go down
 

Stoliki w głębi sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki
» Klasa eliksirów
» Sala segregacji
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18