Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Royal Opera House

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Royal Opera House   10.03.12 22:22

First topic message reminder :

Royal Opera House

Royal Opera House to jeden z najważniejszych gmachów operowych w Londynie, znajdujący się w centralnej części miasta – w dzielnicy Covent Garden. Stanowi siedzibę Opery Królewskiej i Królewskiego Baletu. Pierwszy budynek teatru został otwarty w pierwszej połowie osiemnastego wieku, gdy wystawiono komedię autorstwa Williama Congreve'a – "The way of the world". Powstał on wówczas przy placu Covent Garden, który bierze swą nazwę od ogrodu klasztoru benedyktynów westminsterskich. Niegdyś mieścił się tu najważniejszy londyński targ kwiatów, owoców i warzyw. Na przestrzeni lat wystawiano tutaj opery, pantomimy, sztuki teatralne.
Zbudowany jest w stylu klasycystycznym oraz w typowym stylu teatru dworskiego. Do dziś Opera Królewska należy do najpiękniejszych i najznakomitszych budynków operowych świata, gdyż od początku istnienia teatr ściąga tłumy widzów z różnych krajów. Na scenie występowały największe gwiazdy opery i baletu, ale nie mniej ważny jest utalentowany zespół techników, projektantów i producentów, odpowiedzialnych za przygotowanie każdego przedstawienia.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Saoirse Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5892-saoirse-havisham-budowa https://www.morsmordre.net/t5924-jarema https://www.morsmordre.net/t5926-sirsza https://www.morsmordre.net/f150-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t5931-s-havisham#140456
uzdrowicielka na oddziale magizoologicznym
27 lat
Czysta
Panna
Każdy ma swoje miejsce i robi to, co może. I nie naszą rzeczą jest pytać, jak on do tego doszedł, dlaczego tam zostaje.
5
10
0
20
0
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   12.04.18 20:57

Pomijając chwilowe wyciszenie migreny, powrót Thomasa był przyjemnym aspektem ostatnich dni, chociaż dało się zauważyć jego dziwne zachowanie i niechęć do rozmów nieograniczających się z jego strony do zaledwie dwóch zdań. Martwiła się, ale nie zamierzała mu się narzucać ani tym bardziej naciskać; znali się przecież od kilku lat, więc miała pewność - a przynajmniej nadzieję - że kiedyś w końcu otworzy się przed nią na nowo. Chciała tego, uparcie i konsekwentnie zamierzała dążyć do celu, który wyznaczyła sobie już w szkole i nie miała nawet zamiaru się poddawać. Wiedziała, że gdzieś pod grubą otoczką Vane dalej nosił te same cechy, które ją zaintrygowały i wytworzyły pomiędzy nimi nić porozumienia, czy specyficznej sympatii.
Zaledwie piętnaście minut wcześniej przed okropnym zdarzeniem, po skończonym obchodzie i wypełnianiu ostatnich dokumentów, zbierała się do domu, gdy szpital obiegła informacja o pożarze. Z początku wprawdzie nie zainteresowała się tą nowiną, dopóki przy wyjściu z oddziału nie usłyszała szczegółów tragedii. Pożar, ministerstwo, dużo rannych, zaburzona komunikacja, brak czasu - plany o wieczorze spędzonym przy ognistej ze swoim uroczym pupilem odrzuciła i informując w biegu jedną z pielęgniarek, wyruszyła na miejsce zdarzenia.
Zjawiła się tam stosunkowo szybko, biegiem i bez dużej zadyszki, wszak codzienne bieganie za psem i po szpitalnych korytarzach skutecznie poprawiało jej kondycję od dawna, i niewiele myśląc postanowiła działać. Liczył się czas, nie wiedziała w jakim stanie była część ofiar, ale intuicja podpowiadała jej, że to będzie kolejna długa i ciężka noc, urozmaicona - jakkolwiek by to brzmiało - chyba jedynie innym miejscem pracy, poza murami szpitala. Przyśpieszając kroku, pod osłoną szarzejącego nieba, ledwo dostrzegła klękającą pod ścianą kobietę.
- Proszę pani? Słyszy mnie pani? - Odezwała się, padając tuż obok i bez problemu dostrzegając wystający z boku kawałek drewna oraz sączącą się krew, która - o ironio - była teraz najmniejszym zmartwieniem, gdy kobieta z trudem łapała oddech. - Jestem uzdrowicielką, pomogę pani. Proszę mi zaufać. - Ostrożnie zmusiła ją do położenia się na zdrowym boku, odchylając jej głowę i wymierzyła w nią różdżką.
- Anapneo - Inkantowała, z nadzieją, że anomalie okażą się dla nich tego wieczoru łaskawe i pozwolą przynajmniej udrożnić drogi oddechowe kobiety.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   12.04.18 20:57

The member 'Saoirse Havisham' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 83

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
am I too good to be gone? beginning the ending for too long
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   15.04.18 14:59

Chociaż obraz na zewnątrz wciąż pozostawał lekko rozmazany, szkarłatnej plamy na szacie nie dało się pomylić z niczym innym. Przyzwyczajona do widoku krwi Caley pragnęła tylko ocenić jak bardzo źle to wszystko wygląda, lecz za nic nie mogła porządnie się skupić. Ból promieniował, otoczenie jeszcze lekko wirowało przed jej oczami, a na domiar złego dopadło ją to złowrogie przeczucie. Przecież nikogo z jej bliskich nie było w Ministerstwie, nikt nie miał z tą instytucją nic wspólnego – dlaczego więc czuła się tak, jakby zagrożenie wisiało nad jakimś Goylem i zaciskało swoje metaforyczne łapska na jego szyi?
Zamknęła oczy, próbując uspokoić się, wyciszyć, lecz w uszach wciąż jej szumiało, a w okolicy słychać było nawoływania i ludzi przemieszczających się z miejsca na miejsce. Nagle usłyszała, że ktoś pojawił się niespodziewanie blisko niej i z nadzieją rozchyliła powieki, lecz nie rozpoznała właścicielki rudej czupryny. Spojrzała na nią średnio przytomnie, odpowiadając jedno schrypnięte tak.
Bardzo szybko wyjaśniło się, kim była nieznajoma kobieta, a Caley uczuciem ulgi powitała pojawienie się uzdrowicielki. Nie mogła odpędzić myśli o tym, że skoro na miejscu byli już medycy, sytuacja naprawdę przedstawiała się tragicznie. Czy rudowłosa będzie coś wiedzieć, czy odpowie na jej pytania? Na razie jednak Spencer-Moon nie mogła ich nawet zadać, bowiem oddychanie wciąż przychodziło jej z trudem. Postanowiła jednak zaufać uzdrowicielce i poddała się jej zaleceniom.
Ułożyła się na zdrowym boku i posłusznie odchyliła głowę, przez przymrużone powieki zauważając, że czarownica dobywa różdżki. W tej chwili nie myślała nawet o anomaliach, chciała tylko, by było już po wszystkim, a sytuacja pożaru w Ministerstwie została wyjaśniona tak szczegółowo, jak to tylko możliwe.
Chwilę po tym, jak usłyszała zaklęcie, poczuła niebywałą ulgę i zaczerpnęła wreszcie pełnego oddechu, który nie podrażnił jej gardła. Dobrze, a więc przynajmniej jedną rzecz miały już z głowy.
Drżącą ręką przesunęła po żebrach do zranionego miejsca i ucisnęła je. Wiedziała, że czasem głupotą było wyciąganie tkwiących w ciele przedmiotów, lecz teraz to uzdrowicielka podejmowała decyzję, w końcu to ona wiedziała najlepiej. A dla Caley liczyło się tylko jedno.
- Niech pani postara się to wyjąć jak najszybciej – przygryzła wargi, bowiem promieniujący ból rozprzestrzeniał się na inne części ciała, a krew wciąż barwiła jej szatę oraz chodnik.
Rudowłosa wyglądała na kompetentną, lecz w pewnym momencie zawahała się chyba lub sama poczuła zawroty głowy; Caley nie potrafiła ocenić tego zbyt dobrze, zajęta rozmyślaniem nad prawdopodobieństwem tego, że towarzyszące przeczucie mogło dotyczyć męża, który być może jakimś cudem znajdował się w gmachu Ministerstwa. Śmierć Cedrica w płomieniach byłaby doprawdy malownicza.


154/204 (- 10)




every whisper of every waking hour I'm choosing my confessions, trying to keep an eye on you like ahurt, lost and blinded fool
Powrót do góry Go down
Saoirse Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5892-saoirse-havisham-budowa https://www.morsmordre.net/t5924-jarema https://www.morsmordre.net/t5926-sirsza https://www.morsmordre.net/f150-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t5931-s-havisham#140456
uzdrowicielka na oddziale magizoologicznym
27 lat
Czysta
Panna
Każdy ma swoje miejsce i robi to, co może. I nie naszą rzeczą jest pytać, jak on do tego doszedł, dlaczego tam zostaje.
5
10
0
20
0
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   18.04.18 0:03

Cieszyła się z pierwszego zaklęcia, które na szczęście okazało się łaskawe, ale tylko dla poszkodowanej. Wnet po wypowiedzeniu inkantacji rudowłosa poczuła doskonale oswojone w ostatnim czasie pulsowanie w skroniach, po którym pojawiło się krótkotrwałe osłabienie i zamroczenie. Wzięła głębszy wdech, mając nadzieję, że kobieta nie zauważyła momentu zawahania się; nie mogła przecież pozwolić, by anomalia przeszkodziła jej w leczeniu, niezależnie od tego, jak nieznośna miałaby być ani tym bardziej na to, by straciła wiarygodność w oczach Caley, której przed chwilą kazała sobie zaufać. Wierna od maja towarzyszka, migrena, była zresztą czymś, z czym potrafiła sobie teraz radzić; nie bez powodu wytoczyła wojnę swoim bólom, a rzucanie na siebie zaklęcia - które wcale mogło się nie powieść - było ryzykowne w zaistniałej sytuacji, gdy w pierwszej kolejności liczyło się zdrowie blondynki.
- Spokojnie - powiedziała łagodnie, pochylając się nad krwawiącym bokiem i oglądając go uważnie. Wiedziała, że usunięcie kawałka drewna będzie bardzo bolesne, jednak krwawienie nie pozwalało na dłuższe zwlekanie i rzucanie zaklęć podnoszących próg bólu. Rana nie wyglądała jednak na bardzo głęboką, tak przynajmniej sądziła w panującym wokół nich półmroku - policzę do trzech, gotowa? - Spytała, zerkając przelotnie na bladą twarz blondynki. Raz... usiadła wygodniej, dłonią delikatnie dotykając boku kobiety i odchylając ostrożnie postrzępione boki szaty. Dwa... uchwyciła drewno, upewniając się, że zrobi to raz, a porządnie, chociaż obawiała się, że wyrządzi jej więcej szkód, choćby przez brak pewności, czy przedmiot nie tamuje krwotoku - nie mogła jednak ruszyć kobiety z miejsca, a pracę w polowych warunkach traktowała jako wyzwanie, któremu musiała sprostać. Musiała. Trzy... z całkowitym opanowaniem, zgrabnym ruchem wyjęła drewno, odrzucając je na bok.
- Niedługo będzie po wszystkim, musisz jeszcze chwilę wytrzymać. - Zdawała sobie sprawę z tego, że jej słowa mogą wcale nie pomóc a wręcz przeciwnie: zdenerwować Caley jeszcze bardziej, czego nie chciała. W ostatnim czasie jednak zaobserwowała, że część osób zdecydowanie lepiej znosiła ból, gdy chociaż minimalnie odwracało się ich uwagę od wykonywanych przy nich czynnościach. Dobywszy różdżki, przystawiła ją w niedalekiej odległości do rany.
- Curatio vulnera maxima - Wypowiedziała, odpowiednim ruchem przesuwając nad raną, z nadzieją, że i tym razem bez problemu uleczy ranę i nie narobi kobiecie blizn, które w razie konieczności i tak później wyleczyłaby odpowiednią maścią.

191/211


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   18.04.18 0:03

The member 'Saoirse Havisham' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 82

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
am I too good to be gone? beginning the ending for too long
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   18.04.18 20:55

Nie mogła tak po prostu zapomnieć o powodzie, przez który się tu znalazła i leżała teraz obolała na zimnym chodniku, zamiast spokojnie kończyć pogawędkę i odebrać wynagrodzenie za popełnione tłumaczenie. Chociaż wciąż odczuwała silne zawroty głowy, teorie spiskowe kłębiły się w niej równie gęsto. To na pewno nie był zwykły pożar, a cóż mogło ogarnąć kilka kondygnacji i zagrozić budynkowi Miniesterwa Magii, jak nie Szatańska Pożoga? Zawalone ściany, spadające grudy gzymsu, mijane po drodze martwe ciała. Mimo iż nie przebywała na stałe z tymi ludźmi, wciąż przecież byli jej znajomi, mniej lub bardziej lubianymi. Nie mogła odgonić wizji czarnowłosej Theresy, leżącej bez życia tuż za drzwiami gabinetu, w którym Caley miała więcej szczęścia niż pozostali pracownicy. Przełknęła ślinę, próbując domyśleć się, kto mógłby wywołać pożar i właściwie dlaczego – czy nastroje antyrządowe były aż tak silne? Atak miał w sobie wiele z terroru i być może motywy się zgadzały, lecz Spencer-Moon nie mogła pojąć dlaczego ktoś postanowił zaatakować późnym poniedziałkowym wieczorem, zamiast w środku dnia, gdy w gmachu przebywało więcej osób, w dodatku ważniejszych. Cóż tutaj nie grało i choćby nawet chciała analizować wszystko dalej, nie miała na to już więcej siły.
Zacisnęła mocno zęby, gdy uzdrowicielka zapowiedziała, że postara się wyciągnąć drewniany kawałek szybko i skutecznie. Pomogła jej już raz, więc Caley wierzyła w jej czary. Oczywiście, że w zawieszeniu pozostawała kwestia anomalii, jednak w tej chwili schodziła na dalszy plan.
- Gotowa – odpowiedziała słabym głosem, odchylając głowę do tyłu i starając się nie patrzeć na to, co za chwilę zrobić miała rudowłosa.
Nie bała się widoku krwi ani właściwie bólu, ale jeśli miała wybór, wolała nie oglądać własnych obrażeń, by nie wryły się później one w jej pamięć.
Zaklęła głośno po goblidegucku, gdy Saoirse wyciągnęła drewno, na szczęście kolejne udane zaklęcie natychmiast uśmierzyło ból. I nawet jeśli po ranie pozostać miała blizna, w tej chwili Caley miała to gdzieś.
- Czy wiadomo już cokolwiek na temat pożaru? – podniosła głowę, spoglądając na swoją ratowniczkę; w końcu dostała się tu ona względnie szybko, tak więc odpowiednie służby musiały być zaalarmowane i postawione na nogi niemal od razu po wybuchu Pożogi – Skala zniszczeń? Liczba ofiar? – być może nadarzała jej się ostatnia okazja do udawania zmartwionej żony, przerażonej niepewnością o losy męża.


179/204 (- 5)




every whisper of every waking hour I'm choosing my confessions, trying to keep an eye on you like ahurt, lost and blinded fool
Powrót do góry Go down
Saoirse Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5892-saoirse-havisham-budowa https://www.morsmordre.net/t5924-jarema https://www.morsmordre.net/t5926-sirsza https://www.morsmordre.net/f150-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t5931-s-havisham#140456
uzdrowicielka na oddziale magizoologicznym
27 lat
Czysta
Panna
Każdy ma swoje miejsce i robi to, co może. I nie naszą rzeczą jest pytać, jak on do tego doszedł, dlaczego tam zostaje.
5
10
0
20
0
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   20.04.18 0:01

Oglądnęła uważnie zaleczoną ranę, całkiem zadowolona z efektu - jak na zaistniałe warunki, nieszczególnie sprzyjające - a potem przesunęła wzrok na twarz blondynki. Wyglądała blado, słabo, jednak podjęła się świadomie rozmowy, co było dobrym znakiem.
- Czy coś jeszcze cię boli? Zawroty głowy, nudności? - Zapytała w pierwszej kolejności, ignorując zadane pytanie, a potem usiadła obok kobiety pod ścianą. Musiała zastanowić się jak najszybciej odtransportować ją w bezpieczne miejsce, skoro sieć Fiuu i teleportacja była utrudniona, bądź prawie wcale niemożliwa, a nie mogła zostawić jej tutaj samej, na ziemi w ciemnym zaułku, gdy wokół wciąż szalał ogień.
- Niestety, nie mam żadnych konkretnych informacji - odpowiedziała wreszcie, może niezbyt kulturalnie wycierając brudną z krwi dłoń w swoją znoszoną szatę; już dawno miała ją wymienić na nowszą - w szpitalu zrobiło się straszne zamieszanie, część z nas wysłano na miejsce. Nie wiemy ile dokładnie jest ofiar, podejrzewam jednak, że sporo, skoro ściągnięto do pracy wszystkich możliwych uzdrowicieli - z początku nie zwróciła uwagi na panujący w pobliżu chaos, niemal potykając się o nogi Caley; dopiero teraz zaczęły dochodzić do niej krzyki i płacz, i przede wszystkim czuła nieznośne ciepło ognia smagającego jej twarz, z którym sobie nie radzono - muszę cię stąd zabrać, jesteś w stanie się podnieść o własnych siłach? - Spytała, wsuwając różdżkę do kieszeni szaty, następnie podniosła się na proste nogi i poprawiła ubranie, wyciagając chudą dłoń w kierunku kobiety.
- Spróbujemy znaleźć miejsce w szpitalu, powinnaś zostać na obserwacji chociaż do rana. - Nie wiedziała, czy w Mungu było w ogóle wolne łóżko, czy tak jak w przypadku majowej nocy: nie zostanie zmuszona położyć kobiety na korytarzu, bądź w ostateczności w swoim gabinecie, który był zdecydowanie jednym z najprzyjemniejszych miejsc tejże jednostki.
W międzyczasie rozglądnęła się po najbliższej okolicy, próbując odnaleźć potrzebujących pomocy, ocenić straty. Nie wiedziała, co mogło być przyczyną pożaru i kto mógł za nim stać; podejrzewała, że w ciągu kilku kolejnych dni nie będzie innego tematu rozmów, niż ten, chociaż uczucie o niewyjaśnieniu tej kwestii nie opuszczało jej na krok.




Your mind is restless;
They say you're getting better
but you don't feel any better
Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
am I too good to be gone? beginning the ending for too long
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   22.04.18 20:48

A może wszystkiemu był winny kolejny wybuch anomalii? Skoro teorie spiskowe nie układały się w logiczną całość, może to nie ludzie stali za pożarem, a po prostu przelała się czara kapryśnej magii, swoje epicentrum wybuchu mając właśnie w Ministerstwie? Kto wie, nad czym pracowano w Departamencie Tajemnic; Caley nie wykluczała żadnej możliwości, lecz z biegiem czasu mniej interesowały ją powody, a coraz bardziej skutki tego wszystkiego. Fakt, że mijała wcześniej martwe ciała swoich dawnych koleżanek i kolegów wcale nie pomagał i nie niósł ukojenia. Natrętne wrażenie o krzywdzie członka rodziny wzmagało się z sekundy na sekundę.
Na całe szczęście uzdrowicielka wiedziała, co robi, a usunięcie spod żeber blondynki wystającego kawałka drewna było dla niej tylko formalnością. Zaleczyła wszystko zaklęciem w mgnieniu oka, a Spencer-Moon poczuła tylko chwilowe mrowienie, wkrótce zastąpione ulgą. Dotknęła zranionego wcześniej miejsca odruchowo, a przejeżdżając palcami pod bluzką wiedziała już doskonale, że po wybuchu pozostanie jej na pamiątkę mała blizna. Nie miała tego jednak nikomu za złe.
- Obraz wciąż lekko wiruje mi przed oczami – przyznała, bo chciała grać twardą, a poza tym czas uciekał i jak najszybsze upewnienie się, czy rodzinie nic nie zagraża, leżało w interesie Caley – Ale dam radę, muszę tylko wstać.
Z chęcią skorzystała z wyciągniętej ku niej pomocnej dłoni. Uśmiechnęła się nawet z wdzięcznością do rudowłosej, doceniając cały wkład w postawienie rannej na nogi. Odetchnęła głęboko.
- Tylko w moim departamencie widziałam całe mnóstwo ciał – przyznała, krzywiąc się nienaumyślnie – Na pewno jest tam jeszcze ktoś, kto potrzebuje pomocy. Nie przejmuj się mną, za chwilę udam się do Munga – skłamała gładko, wiedząc doskonale, że jeśli tylko zostanie spuszczona z oczu, natychmiast ruszy na Grimmauld Place.
W ślad za spojrzeniem towarzyszki, rozejrzała się po najbliższej okolicy, ale widok wcale nie napawał jej optymizmem. Egoistycznie cieszyła się, że wyszła z tego cało i teraz znajduje się na chodniku, mogąc odetchnąć, a nie leży przysypana resztką ściany i naiwnie woła o pomoc.
- Dziękuję za wszystko. Jak się nazywasz? – zapytała jeszcze, pragnąc poznać personalia kobiety, która pomogła jej wrócić do zdrowia. Kto wie, być może niebawem uda się jej użyć wpływów i wynagrodzić to jakoś rudowłosej?

179/204 (- 5)




every whisper of every waking hour I'm choosing my confessions, trying to keep an eye on you like ahurt, lost and blinded fool
Powrót do góry Go down
Saoirse Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5892-saoirse-havisham-budowa https://www.morsmordre.net/t5924-jarema https://www.morsmordre.net/t5926-sirsza https://www.morsmordre.net/f150-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t5931-s-havisham#140456
uzdrowicielka na oddziale magizoologicznym
27 lat
Czysta
Panna
Każdy ma swoje miejsce i robi to, co może. I nie naszą rzeczą jest pytać, jak on do tego doszedł, dlaczego tam zostaje.
5
10
0
20
0
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   24.04.18 0:32

- To normalne po zaczadzeniu, powinno niedługo minąć. - Zapewniła, nie mogąc jednak jej w żaden sposób pomóc na zawroty głowy. Daleka była w tej chwili od zastanawiania się nad przyczynami pożaru, ilością martwych, poszkodowanych, kiedy musiała działać, ale słowa urzędniczki zwróciły na chwilę uwagę rudowłosej i na te kwestie.
- Wygląda na to, że miałaś dużo szczęścia - albo woli przetrwania - nie wiem jak długo to jeszcze potrwa, ale nie możemy tu dłużej zostać. - Pomogła jej wstać, wnet marszcząc czoło i dając blondynce do zrozumienia, że zbyt wiele słyszała i widziała, by dać się nabrać na podobne słowa. Nie wierzyła w zapewnienia kobiety o samodzielnym stawieniu się w szpitalu, gdy miała świadomość, że mało kto traktował wizyty w świętym Mungu jako coś przyjemnego. Sama zresztą nie od razu przywykła do specyficznego smrodu szpitalnych korytarzy, woni, w której na zmianę mieszał się kurz, leki, choroby, śmierć i wiele innych, mniej lub bardziej dziwnych zapachów. Po pewnym czasie przestała na to zwracać uwagę, jak i na pewne zaniechania estetyczne, nieszczelne okna, przepełnione sale, w ostatnich dwóch miesiącach braki zapasów i rąk do pomocy, radząc sobie z tym, co miała, jak najlepiej potrafiła. Może pomysł Spencer-Moon o udaniu się wszędzie, byle nie tam, wcale nie był taki nierozsądny? Była prawie w pełni sił, zapewne na jej miejscu postąpiłaby podobnie - stojąc jednak w tej chwili po drugiej stronie barykady, nie mogła przyznać tego na głos.
- Wiesz, że sprawdzę to od razu po powrocie? - spytała, chociaż nie oczekiwała od niej odpowiedzi; koniec końców była dorosłą kobietą, wiedziała, co robi a na to, że nie mogła odprowadzić jej do sali osobiście nie miała wpływu, gdy nieopodal ważyło się życie wielu innych osób - odprowadzę cię do głównej ulicy, stamtąd będzie ci prościej i względnie bezpieczniej. - Nim ruszyły, Saoirse przedstawiła się - nie prosząc o to samo, wolała nie poznawać personaliów osób, które leczyła - odsunęła się i wymierzyła w Caley różdżką, wcześniej informując ją o swoim zamiarze.
- Paxo - zaklęcie uspokajające i obniżające ciśnienie miało zapewnić kobiecie przynajmniej w minimalnym stopniu spędzenie tej nocy w spokoju, chociaż wiedziała, że wymazanie widzianych dzisiejszego wieczoru obrazów nie będzie proste. Robiła jednak co mogła, chwytając blondynkę pod ramię i prowadząc w wyznaczone wcześniej miejsce.




Your mind is restless;
They say you're getting better
but you don't feel any better
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   24.04.18 0:32

The member 'Saoirse Havisham' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 66

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
am I too good to be gone? beginning the ending for too long
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   Yesterday at 21:03

Była wdzięczna za niezadawanie pytań; chociaż jak zwykle postarała się zakryć co gorsze ślady mężowskiej miłości, jeden czy dwa siniaki nawinęły się na widok rudowłosej, gdy ta upewniała się, że ranny bok nie był w gorszym stanie, niż wyglądał. Caley była co prawda brudna i potargana, lecz profesjonalisty oszukać nie mogła, choć na pewno bardzo by chciała. Wolała pominąć zbędnym milczeniem niewygodne fakty, nie wspominać o nich; robiła to przecież niemalże profesjonalnie.
- Mam nadzieję, że jak najszybciej. Nie wyobrażam sobie teleportacji w tym stanie – nie poganiała uzdrowicielki w żaden sposób, zresztą Saoirse naprawdę dużo już dla niej zrobiła i nie musiała dokładać kolejnych zaklęć, ryzykując anomalią.
Gdy z nosa rudowłosej skapnęły pierwsze krople krwi, Caley odruchowo sięgnęła po materiałową chusteczkę, którą podała swojej towarzyszce. Nie było na niej żadnego specjalnego haftu, nie przedstawiała też wielkiej wartości sentymentalnej, Havisham mogła więc zatrzymać ją bez przeszkód. Spencer-Moon podejrzewała, że krwotok jest efektem ubocznym anomalii, dlatego nie zamierzała narażać rudowłosej na kolejne niedogodności. Sama nie umiałaby się odwdzięczyć jej tym samym, nie potrafiłaby jej uzdrowić, dlatego czym prędzej wolała przerwać.
- Powinnaś teraz skupić się na sobie – któraś z nich musiała przecież to powiedzieć – Nawet jeśli dostałaś zlecenie, w takim stanie nikomu nie pomożesz. Anomalie dziś ci nie sprzyjają – nie zamierzała w żadnym wypadku z niej kpić, głos miała spokojny, ale przecież dla nich obu oczywistym było, że nie warto ryzykować własnego życia. Choć może Saoirse jako uzdrowicielka widziała to zupełnie inaczej?
Skinęła głową, gdy została poprowadzona do głównej ulicy. Niepytana, nie zdradziła swoich personaliów, lecz te rudowłosej miała nadzieję zapamiętać; być może za kilka dni na jej biurku pojawią się kwiaty z podziękowaniem.
- Dziękuję – powiedziała raz jeszcze, o jeden za dużo jak na siebie – Spokojnej nocy – życzyła uzdrowicielce, gdy się rozstawały.
Sięgając po różdżkę miała już tylko jeden cel – dostać się na Grimmauld Place. Pod tym adresem znajdowały się aż trzy drogie jej osoby i skreślenie ich z listy zagrożonych ukoiłoby nerwy Caley, która później mogłaby oczywiście szukać dalej. Miała nadzieję, że jeśli to rzeczywiście anomalie, to jakimś cudem ominęły one Hjalla.
Nie wyobrażała sobie teleportacji w takim stanie, dlatego przywołała Błędnego Rycerza i podając mu adres w Islington, po raz ostatni spojrzała na rudowłosą, żegnając ją skinieniem głowy.

194/204
| zt





every whisper of every waking hour I'm choosing my confessions, trying to keep an eye on you like ahurt, lost and blinded fool
Powrót do góry Go down
Saoirse Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5892-saoirse-havisham-budowa https://www.morsmordre.net/t5924-jarema https://www.morsmordre.net/t5926-sirsza https://www.morsmordre.net/f150-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t5931-s-havisham#140456
uzdrowicielka na oddziale magizoologicznym
27 lat
Czysta
Panna
Każdy ma swoje miejsce i robi to, co może. I nie naszą rzeczą jest pytać, jak on do tego doszedł, dlaczego tam zostaje.
5
10
0
20
0
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Royal Opera House   Yesterday at 23:29

Nagły krwotok z nosa nie był dla niej wcale żadnym zaskoczeniem, chociaż przeraziła się nie na żarty, gdy wspomnienie tamtego feralnego majowego wieczoru i widmo kolejnych dni spędzonych przykutej do łóżka zaprzątnęło jej myśli, łącznie z możliwością utraty pracy pod pretekstem niezdatności do wykonywania zawodu. Na kilka sekund zapomniała o Caley, nie odnotowując wypowiedzianych przez nią słów, a dłoń, którą ją trzymała zacisnęła się mocniej - w razie gdyby zaraz miała zemdleć. Czekała na ten moment, jednak z ulgą przyjęła to, że nie nadszedł i być może poza jednorazowym wybrykiem nic nie miało się stać. Ocknęła się zaś, gdy kobieta podała jej chusteczkę, a kapiąca z nosa krew zabrudziła doszczętnie szatę i naznaczyła drogę, którą szły. Nie podziękowała, nie leżało to w jej zwyczaju, przykładając delikatny materiał do nosa.
Wypowiedziane przez blondynkę słowa, chociaż rozsądne, nie były w stanie zniechęcić jej do dalszej pracy; nie mogła tego zrobić, skoro pokazywała, że pomogłaby komuś nawet obłożnie chora, czy pozbawiona kończyn, w stanie agonalnym. Nie bez powodu przecież została uzdrowicielem, jednak w pewnym momencie zatraciła pewną granicę i nie wiedziała, czy jest nim, bo przekłada dobro innych nad swoje, czy tak fascynują ją choroby, schorzenia, problemy i anatomia, czy zwyczajnie spełniała swoją chorą ambicję o stawianiu się najlepszą w tejże dziedzinie.
- Wracaj do domu, ale proszę zachowaj wszelką ostrożność. W okolicy jest niebezpiecznie. - Powiedziała beznamiętnie, wiedząc, że nie jest już odpowiednią osobą do mówienia kobiecie co powinna, a czego nie, gdy sama właśnie robiła na przekór sobie, zdrowiu i anomaliom. Życzyła jej jeszcze spokojnego wieczoru, ledwo wstrzymując się przed zapytaniem na koniec o widoczne siniaki, które wyglądały na tyle staro, by nie mogła ich dopasować do dzisiejszego zdarzenia. Nie była jednak matką miłosierdzia, która mogłaby jej pomóc w jakikolwiek sposób a udawanie ślepej czasami wychodziło wszystkim na dobre.
Gdy odprowadziła Caley do ulicy, odprowadzając ją jeszcze kawałek wzrokiem, doprowadziła się do porządku - w miarę możliwości. Zakrwawioną chusteczkę wcisnęła odruchowo do kieszeni szaty, łącznie z brudną ręką i ruszyła w kierunku grupy ludzi. Spokojna noc okazała się być okrutną powtórką z rozrywki.

186/211
zt




Your mind is restless;
They say you're getting better
but you don't feel any better
Powrót do góry Go down
 

Royal Opera House

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

 Similar topics

-
» Royal Opera House
» Tor wyścigów konnych Royal Ascot
» Wielkie rody Westeros
» Royal Cathedral

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18