Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Kącik kawiarniany
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Kącik kawiarniany

Zastawa z indyjskimi ornamentami, imbryczki latające wysoko nad sufitem, by móc uzupełnić herbatę w filiżance, pobrzękiwanie widelczyków o opróżnione talerzyki, aromat słodkich ciast i drobnych deserów, pachnąca para unosząca się nad głowami zakochanych w piciu herbaty czarodziejów. Czujesz ten klimat? Na pewno masz ochotę wejść i zamówić jedną filiżankę lub dwie. Wygodne, skórzane fotele i stoliki przykryte białymi obrusikami jeszcze cię do tego zachęcają. Usiądź, rozgość się i czekaj na gorący napar.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kącik kawiarniany - Page 14 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


14 stycznia

Niezależnie od tego, jakim teraz Londyn żył życiem, myśli Odetty uciekały gdzieś daleko. Wydawała się nie zauważać poruszeń – chociaż czasem z zastanowieniem wspominała wydarzenia, o których słyszała na placu Connaught, gdzie wiele rzezy chyba poszło nie tak, jak powinno, ale z drugiej strony, gdyby tam była, pewnie niewiele by pomogła – ani też nie zastanawiała się nad ponurymi plotkami na temat jakiś niezwykłych, ciemnych istot poruszających się po świecie. Żyła w swojej własnej bańce, klatce tak wygodnej, że nie myślało się nawet o tym, iż była to klatka, sumiennie ignorując świat za jej kratami. Teraz w końcu miała też plan dla siebie, realizując go krok po kroku. Nic wielkiego, nic przesadnego, ot chciała jedynie nieco głębiej wejść w założenia własnego domu mody (znaczy nie własnego, że jej własnego, tylko tego, który należał do całej rodziny, a w szczególności do lorda Parkinson), przydając się nie tylko jako lady stojąca na straży dobrej obsługi bajecznie bogatych klientów, ale również aby samej coś stworzyć, przynajmniej w kwestii projektu.
Dlatego poprosiła nie tylko o spotkanie, ale również o naukę stawiania kresek tak pięknie, by mogły przypominać rzeczywisty projekt, nie kilka przypadkowych pociągnięć ołówka. Było wśród szlachty wiele uzdolnionych lady, dlatego sięgnęła do paru z nich, gotowa ostrożnie acz stanowczo nauczyć się tego, jak szkicować nie tylko od jednej osoby. Nie, że komuś z nich ujmowała (czy też którejś, skoro mówiły o innych lady), ale lubiła dowiadywać się, jako oporna uczennica, kto może być najlepszą nauczycielką.
Zjawiła się na miejscu punktualnie – żałując, że nie wypytała wcześniej o potrzebne do tego spotkania akcesoria, dlatego zabrała ze sobą ledwie parę kartek i ołówków z pracowni projektantów. Tamto miejsce byłoby na pewno spokojniejsze dla wzajemnego towarzystwa i nauki, musiała jednak pamiętać, że nie bez powodu zabezpieczono je przed niepożądanymi w tamtym miejscu osobami. Znajdując odpowiednio oddalony od innych kącik, usiadła na jednym z miejsc, dłoń unosząc lekko aby przywołać obsługę, zamawiając swoją porcję niesłodzonej herbaty. W zamyśleniu potarła dłonie, rozglądając się po okolicy i wypatrując damy, z którą przyszło jej się dziś spotkać.


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ELIKSIRY : 16
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218

Powrót do góry Go down

Calypso nie lubiła się spóźniać, ale mężczyzna, który miał jej uszyć nowe rękawiczki, był dzisiaj strasznie opieszały. Lady Carrow niczego nie załatwiała krzykiem, czy poniżeniem, jednak dzisiaj miała wielką ochotę zwrócić sprzedawcy uwagę, że mógłby nieco przyspieszyć swoje ruchy. Opanowała się jednak — miała swoje ulubione miejsca w Londynie, gdzie kupowała drobiazgi, jak właśnie rękawiczki do jazdy konnej. Ostatecznie do kawiarni dotarła pięć minut po czasie — towarzysząca jej służka niosła torby, ale ogólnie pozostawała jedynie cieniem swojej pani.
- Lady Parkinson. - Powiedziała Calypso wyraźnie zawstydzona. - Odette, najmocniej cię przepraszam za spóźnienie. Sprzedawca w jednym z butików miał ruchy niczym ślimak, a że był równie wiekowy, co sam Hogwart nie miałam zbytnio jak go pospieszyć. - Sentymenty nie były w cenie. Liczyła się siła charakteru w trudnych czasach wojny. Jednak Calypso prędzej skrytykowałaby dziecko niż osobę starszą. Martwiło to nieraz jej matkę, tłumacząc, że powinna być już gotowa do tego, żeby samej zostać wkrótce mamą, jednak Calypso upierała się, że wciąż ma na to czas. Nawet jeśli wewnątrz miała swoje obawy.
- Moja służka Liliana nie będzie nam przeszkadzać, ma jednak ze sobą przyrządy, które uznałam za potrzebne, chociaż niektóre z nich możesz uznać za zaskakujące. - Powiedziała i skinęła na swoją służącą, która postawiła rzeczy przy ich stoliku i dyskretnie oddaliła się na boczną ławkę, gdzie musiały czekać inne dziewczęta będące na służbie u młodych lady.
- Zanim jednak zaczniemy, chciałabym się napić herbaty i wysłuchać tego, co najbardziej cię interesuje. Czy próbowałaś już kiedyś rysować lub malować? No i czy interesują cię jedynie stroje technicznie, czy np. chciałabyś tworzyć szkice wraz z modelkami. - Ubrania bowiem to jedno, natomiast narysowanie ciała pod nimi, to już zupełnie inna kwestia, bo należy mocno skupiać się na proporcjach. Natomiast rysowanie ubrań opiera się o rozbudowaną wyobraźnię, która pozwoli stworzyć projekt w rzutach, czyli z przodu, boku i z tyłu.
Wszystko było oczywiście do zrozumienia, ale pytanie bardziej polegało na tym, ile lekcji chciałaby przyjąć lady Parkinson. Jedna bowiem będzie zdecydowanie za mało.
Koło nich wylądował imbryk z parującą herbatą i dwoma filiżankami.
- Mam również nadzieję, że wszystko u ciebie w porządku i uważasz tegoroczny sabat za udany. - Powiedziała, sięgając po jedno z naczyń i odgiąwszy mały palec, upiła ciepły, przyjemnie rozgrzewający łyk.



Calypso Carrow


But he that dares not grasp the thorn
should never crave the rose

Calypso Carrow
Calypso Carrow
Zawód : Malarka, Arystokratka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
On the second day he came with a single red rose
He said "Give me your loss and your sorrow?"
I nodded my head, as I lay on the bed
If I show you the roses will you follow alone
OPCM : 10
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 14
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9571-calypso-carrow https://www.morsmordre.net/t9765-tea#296315 https://www.morsmordre.net/t9766-who-sets-roses-on-fire#296319 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t10558-skrytka-bankowa-2196#319978 https://www.morsmordre.net/t10406-c-carrow#314672

Powrót do góry Go down

Umiała się wczuć w sytuację Calypso lepiej, niż by się mogło wydawać – i nie było w tym nic złośliwego, musiała jednak pamiętać, jak w zeszłym miesiącu spóźniła się, niechcący sprawiając, iż lord Burke musiał oczekiwać na jej towarzystwo. Oczywiście wina leżała po stronie wymagającego zamówienia, jednak sama do końca nie umiała mieć komukolwiek za złe to, że lekkie spóźnienie mogło się wydarzyć. Pozostawienie jej bez towarzystwa bez żadnej informacji było już sprawą niewybaczaną, ale nie wydawało się, aby panna Carrow również miała ją pozostawić w takim stanie.
- Naprawdę, nie ma o czym mówić! – Machnęła dłonią, wcale nie czując się zła ze względu na obecną sytuację. Rozumiała bardzo dobrze, zwłaszcza w momencie, kiedy niektórym mężczyznom wciąż wydawało się, że czas kobiet był mniej cenny od tego, który był ich czasem. W tym momencie też spojrzała z zaciekawieniem na to, co niosła ze sobą służka, chociaż jej sama siedziała akurat gdzieś na boku i wzbudzała w niej takie samo zainteresowanie co obecnie służka Calypso, a mimo to jej spojrzenie powędrowało w stronę przyborów. W Odettcie było zdecydowanie więcej z dziecka niż powinno w niej go być. W końcu sama wierzyła, że do innych należało się odnosić ze statusem jaki mieli, ale w zbyt dużo w niej było łagodności, ujawnianej w każdym wypadku. Rodzinę martwiła jej głupota i nieporadność – nie przetrwałaby w świecie, w którym mogłoby się okazać, że pozbawiona rodziny działałaby sama.
- Cóż, jestem gotowa na poznanie tego, co potrzeba, ale musisz mnie w tym momencie uświadamiać o wszystkim, ale w tym momencie przyjmę to, co będzie ci potrzebne do naszej lekcji. Zamówiłaś coś sobie? – Sama oczywiście przyjęła czarną herbatę bez odrobiny cukru – wiedziała, że zbytnie dogadzanie sobie na sabacie pod względem jedzenia musiało zostać odpokutowane aby utrzymać potem doskonałą linię i nie musieć martwić się zbytnio faktem, że trzeba będzie na nią poszerzać sukienki.
- Wystarczą mi same szkice – nie chcę poświęcać się skupianiu na modelkach, bo to oznaczałoby coś zupełnie innego, musiałabym się poświęcać temu na każdy pokaz. Od proporcji mamy już odpowiednich projektantów, ja bym chciała po prostu móc przelać swoje myśli na papier, nie martwiąc się skomplikowaną ilością detali dotyczących ludzkiego ciała. – Sięgnęła po swoje zamówienie, ostrożnie acz wciąż z pewną godnością siadając nieco w rozluźnieniu. Nie była to oficjalna wizyta, mogła więc rozluźnić się nieco, chociaż wciąż zachowywała się poważnie i z godnością przynależną damom. – Sama niezbyt próbowałam zrobić cokolwiek w sztukach plastycznych, dlatego bardzo chętnie dowiem się wszystkiego co można od absolutnych podstaw.
Gotowa była spotykać się na lekcjach regularnie, tak aby zyskać jakiekolwiek mistrzostwo, w którym mogłaby się odnaleźć, a w którym, chociaż na ten moment nie będzie mogła się tym zająć, tak obecnie była przekonana, że prędzej czy później uda jej się opanować to tak, by dorównać innym projektantom.
- Och tak, było niezwykle ciekawie, zwłaszcza na zagadkach! Nie spodziewałam się, że będę mogła skorzystać ze swojej umiejętności tańca, a jak u ciebie? Mam nadzieję, że minęło ci to dobrze? – Ciekawa była, jak minął on innym, zwłaszcza kiedy mimo wszystko ograniczała się do pewnego zakresu jeżeli o tym mowa.


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ELIKSIRY : 16
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218

Powrót do góry Go down

Odetchnęła z ulgą, gdy Odette nie wyraziła złości na jej przybycie. Nie zwykła się spóźniać, więc dodatkowo było jej nieco niezręcznie, gdyż było to pierwsze spotkanie poświęcone lekcji rysunku, a tu taka wpadka.
- Dziękuję za wyrozumiałość. - Powiedziała z wyraźną ulgą. Obie pod tym względem były jednak do siebie dość podobne — w obu była jakaś dziecięca radość, która być może sprawiła, że właśnie przez to potrafiły się porozumieć. Calypso co prawda próbowała to poskromić, starając się przebywać w poważniejszym towarzystwie, ale i tak wychodziła z niej czasem młódka, która chciała wiedzieć wszystko. O dziwo plotki najmniej ją interesowały — skupiała się na nowinkach ze świata sztuki i nauki. Mało osób wiedziało o tym, że Ares tak naprawdę nie był jedynie bawidamkiem, który miał pstro w głowie. Zamawiane przez niego czasopisma często przykuwały jej uwagę ciekawymi tytułami, a na szczęście w Sandal Castle nikt nigdy nie bronił jej dostępu do nauki. Mogła rozwijać się w dowolnym kierunku, jak długo była gotowa godnie reprezentować rodzinę. A czy można było zrobić to lepiej, niż będąc nie tylko ozdobą rodziny, jak zwykł mawiać jej ojciec, ale także towarzyszką rozmów i godnym rozmówcą? Oczywiście nie wszyscy mężczyźni byli gotowi na taką żonę i Calypso śmiała podejrzewać, że jej ojciec przesiewał kandydatów nieco bardziej, niż jej się do tego przyznawał. Ale może to było jedynie jej wrażenie?
Tak więc pomimo pozornego podobieństwa charakterów, miały ku temu nieco inne możliwości rozwoju. Nikt nie wątpił w Calypso — poradziłaby sobie bez rodziny, a nawet Ares zwykł żartować, że byłaby lepszym nestorem, niż on.
- Liliana zamówiła coś z pewnością dla mnie. - Odparła lekko, zupełnie nie zdając sobie sprawy, jak musiałoby to wyglądać dla kogoś, kto służby nie posiadał. Calypso zwykła pić bawarkę z jedną łyżeczką cukru. I takie zamówienie rzeczywiście niedługo później pojawiło się przed nią.
Wysłuchała tego, co miała do powiedzenia Odetta, raz po raz kiwając głową, a raz nawet biorąc do ust niewielki łyk ciepłego napoju. Na filiżance pojawił się na moment odcisk magicznej szminki, zaraz jednak zniknął, zupełnie jakby i na czyichś ustach miał nie zostawiać trwałego śladu.
- Powiem ci, że to nawet lepiej, że nie próbowałaś rysować z kimś innym. Nie, żebym żałowała ci nauki. Chodzi jedynie o to, że jak we wszystkim, nabrałabyś pewnej maniery, która niekoniecznie byłaby zgodna z tym, co ja chcę ci przekazać. - Cóż, najwyżej kolejny po niej nauczyciel, jeśli Odetta będzie zasięgać lekcji u kogoś innego.
- Zaczniemy więc od tego, że opowiesz mi strój z głowy — istniejący, czy też nie, a ja będę przy tobie szkicować. Zobaczysz pierwsze ruchy — już teraz ci powiem, że zacząć należy zawsze od ogółu, a potem przejdziemy do szczegółu. Będę prosiła, byś dokładnie obserwowała ruchy mojej ręki. Ale nie tylko to. Dostaniesz w tym czasie swój zestaw do szkicu i bez patrzenia na swoją kartkę, spróbujesz ciągnąć linie “na mój wzór”, jedynie na wyczucie. - Już dawno zaobserwowała tę technikę. Przydawała się do wykonywania szybkich szkiców, np. w drodze, żeby nie musieć tracić celu, chociażby na krótką chwilę z zasięgu wzroku.
Na wspomnienie sabatu, uśmiechnęła się lekko. Spędziła wspaniały czas — tańczyła i jadła same pyszności. Wdała się w ciekawą rozmowę z lordem Burke, ale co najważniejsze tańczyła z lordem Rosierem. A w godzinę jego urodzin, gdy już byli bez masek i uroczyście odśpiewano sto lat, on zatrzymał ją przy swoim boku, tak by zaraz po tym wszystkim ponownie porwać ją do tańca. Na samo wspomnienie czuła, że lekko się rumieni.
- Chyba najlepszy sabat, na jakim byłam. Nawet lepszy niż debiut. - Oznajmiła i zaczęła wyciągać z torby pozostawionej przez Liliannę ołówki i szkicowniki. - Gotowa? - Uśmiechnęła się, jeszcze jeden łyk herbaty upijając.



Calypso Carrow


But he that dares not grasp the thorn
should never crave the rose

Calypso Carrow
Calypso Carrow
Zawód : Malarka, Arystokratka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
On the second day he came with a single red rose
He said "Give me your loss and your sorrow?"
I nodded my head, as I lay on the bed
If I show you the roses will you follow alone
OPCM : 10
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 14
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9571-calypso-carrow https://www.morsmordre.net/t9765-tea#296315 https://www.morsmordre.net/t9766-who-sets-roses-on-fire#296319 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t10558-skrytka-bankowa-2196#319978 https://www.morsmordre.net/t10406-c-carrow#314672

Powrót do góry Go down

Wiedziała, że gdyby spotkanie było oficjalne, że gdyby teraz musiała załatwić coś na linii pomiędzy rodami, spóźnienie się którejkolwiek ze stron bez poważniejszego powodu, albo z powodem dość trywialnym byłoby zdecydowanie nieprzyjemnością, klinem wbijanym pomiędzy relacje rodzin. To nie było jednak nic oficjalnego, a teraz spotykała się jak dama ze swoją przyjaciółką. Cóż, może to było zbyt wiele powiedziane jak na relacje pomiędzy Odettą a Calypso, ale panna Parkinson bardzo chętnie podchodziła do świata tak, jakby miała się z nim zaprzyjaźniać. Niemal jak jeszcze ufny jednorożec, gotowy podbiec do każdej osoby, którą widział.
- Żaden problem, nie ukrywajmy, w wielu wypadkach musimy starać się nadrabiać za kogoś innego aby w ogóle być na czas. – Czasem to była kwestia rękawiczek, czasem to była kwestia przeciągających się problemów z klientów.
- Cieszę się, mam nadzieję, że będzie to coś dobrego. Przepadam za niesłodzoną herbatą, czasem w ramach rozluźnienia wszystkiego dając tam ciut mleka. Ale chyba właśnie taka czysta, niesłodzona herbata jest moim ulubionym napojem. Za czym ty najbardziej przepadasz? – Nie wszyscy przepadali za takimi rozmowami, ale ona bardzo chętnie poznawała szczegóły o swoich rozmówcach. Pozwalało to nie tylko zorientować się, jakie są preferencje drugiej osoby, ale również, w wypadku ewentualnego ugoszczenia kogoś w Broadway Tower mogłaby zostać bardzo dobrym gospodarzem.
Wysłuchiwała się uważnie w każde słowa spływające z ust Calypso, ciekawa, jak miałyby tutaj podziałać wspólnie ze sobą. Teraz też ostrożnie obejrzała materiały papiernicze, przysuwając czystą i pustą kartkę kierując ją w swoją stronę, tak aby leżała w zasięgu jej dłoni. Wydawało się to dziwaczne, może dlatego, że nawet nie skorzystała jeszcze z możliwości narysować cokolwiek we własnym zakresie. Może też ostrożnie sięgając po przybory, nie przytykając ich jeszcze ani nic robiąc i czekać na wszystko.
- To nie tak, że nie ufam rysownikom od Domu Mody, ale w momencie kiedy jesteśmy w trakcie przygotowania nowej kolekcji, nie chciałam też zadowalać się kimś, kto niezbyt umiałby docenić i poświęcić mi czas. W końcu kiedy jestem z tobą, nie będę się martwić, że ktoś podejdzie do mnie tak, jakbym nie była kimś ze szlachty. – Nie pozwalała sobie na to, aby ktokolwiek podszedł do niej w jakiś negatywny sposób, ale nie raz i nie dwa dość jasno dostała do zrozumienia, że nie powinna kręcić się i nikomu nie przeszkadzać.
Słuchała uważnie kolejnych zadań, musząc przyznać, że podejście do tego było całkiem rozsądne. Nie było to coś, czego wykonać by nie mogła, a jednocześnie wyznaczało dość dobre podstawy pomiędzy nimi – osobą, która jeszcze nic nie umiała i kimś, kto spędził na tym długi czas. Na wspomnienie jeszcze o sabacie uśmiechnęła się lekko, nie spodziewając się, że sama będzie się tak dobrze bawić w tym roku.
- Doskonale rozumiem! Przepłynięcie gondolą było naprawdę udane! Otrzymałaś jakąś jagodę? – Zaciekawiona była, czy jakiś szczęściarz postanowił skorzystać z uroków i wdzięków Calypso. Odchrząknęła jednak, prostując się i od razu przechodząc do zadania, gotowa powtarzać ruchy lady Carrow. W papugowaniu była bardzo dobra.
- W takim razie, zacznijmy od góry, rysując sukienkę, najpierw z bufiastymi rękawami, które będą ciągnąć się aż do nadgarstków, z dekoltem łódką i guzikami ciągnącymi się do talii, oraz rozkloszowaną spódnicą z przodem ciut krótszym niż tyłem. – Starała się unikać nadmiernych odniesień do bardziej specjalistycznego słownictwa odzieżowego, tak aby Calypso nie musiała się zastanawiać nad tym, co miała zrobić.


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ELIKSIRY : 16
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218

Powrót do góry Go down

Strona 14 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Kącik kawiarniany

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach