Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stoliki pod ścianą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Stoliki pod ścianą   17.09.15 21:46

First topic message reminder :

Stoliki pod ścianą

Stoliki nie wyróżniają się z otoczenia. Równie brudne jak bar przyklejają się do dłoni, którą czasem zdarzy się na nich nierozważnie położyć. Źle oświetlone, ustawione daleko od siebie, a przy nich niezbyt wygodne krzesła, które skrzypią przy wstawaniu i siadaniu. To co jednak dla jednego jest wadą, dla innego będzie zaletą. Bo gdzie lepiej przeprowadzić cichą, tajemną, czasem może nawet nie do końca legalną rozmowę, jak nie w równie zacisznym, zapewniającym całkowitą prywatność miejscu? Nawet jeśli zapach nie jest najpiękniejszy, a paskudny smak napitków zabija ilość dodanego do nich alkoholu.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 18.09.15 18:26, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jackie Rineheart
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f101-hartlake-road-18-9 https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
Zawód : auror
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
to jest miecz
one nie mają być bezpieczne
co, jeśli się potnie?
to będzie dla niej ważna lekcja
OPCM : 26
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Stoliki pod ścianą   21.05.18 12:38

Gdy patrzyła na niego, przekazując mu całą swoją wiedzę na temat nie tylko jego stanu, ale przede wszystkim stanu Zakonu Feniksa i całej Gwardii, gdzieś w podświadomości zastanawiała się, jak to z nim było. Nie podchodziła do tego emocjonalnie, raczej refleksyjnie. Jak to jest stać się w jednej chwili ludzką wydmuszką, która zmuszona została do napełnienia się jeszcze raz swoim wnętrzem, tym razem jednak zupełnie innym, jakby obcym? Jak to jest zapomnieć, kim się jest, ale wciąż pozostawać w tym samym ciele, dzierżąc w dłoniach tę samą różdżkę? Jak to jest istnieć, zniknąć i znów zaistnieć? Kojarzyło jej się to z narodzinami dziecka, chociaż tylko powierzchownie – Alexander musiał bowiem narodzić się znów w świecie brutalnym, który w jednej chwili zrzucił na niego cały swój brud, wszystkie swoje błędy i zagrożenia.
Palcami wodziła po szczupłych, wystających kostkach na dłoniach, słuchając go uważnie. Dobrze, że to Wright był ogniwem łańcucha wspomnień, który Alexander musiał odtworzyć niemal na własną rękę.
Znam teorię – odpowiedziała mu, wzrokiem uciekając w bok, gdy jej uszy wychwyciły obce tony, niepokojące. Okazało się jednak, że wywoływał je zwykły pijaczyna. Mimo wszystko była czujna. – Mogę ci opowiedzieć o wszystkim, co wiem, ale nie polegaj tylko i wyłącznie na mnie. Pozwól, żeby twój instynkt podążył znajomym śladem magii Zakonu. To proste, Alexandrze. Nie bez powodu dołączyłeś do organizacji. Jeśli wciąż zależy ci na uratowaniu ludzi, którzy tego ratunku potrzebują, staniesz do walki. Przejście próby jest wiążące, ale mówię to tylko dla przypomnienia, bo sądzę, że sam to czujesz – odchrząknęła cicho. Nie była przyzwyczajona do ciągłego nadawania, zresztą gardłu przywykłemu do zirytowanych krzyków ciężko było przestawić się na szept. – Prócz tego, że walczymy z wszechobecną tyranią, istnieje jeszcze trzecia siła, która również w wojnie chce wyrwać ochłap dla siebie. Rycerze Walpurgii. Nie wiem o nich zbyt wiele, ale… - sięgnęła do swojej torby Proroka Codziennego, w którym zaczytywała się od zawsze. Nie wierzyła w żadne ze słów tam napisanych, ale gazeta była doskonałym źródłem plotek i doniesień, a to czasami było wszystko, czego potrzebowała. Położyła przed Alexandrem prasę złożoną na trzy, jak biuletyn ministerialny, wskazującą na ostatni fragment pierwszej strony z ruchomym zdjęciem czaszki, z której otwartych szczęk wypełzał wąż. Palcem wskazała na dwa słowa – Lord Voldemort. – To on, według informacji, które krążyły od zakonników, stoi na czele tej organizacji.
Obróciła się za siebie, szybko okalając wzrokiem całą salę. Wzbudzali podejrzenia, ale póki nikt ich nie zaczepiał, mogli rozmawiać w miarę swobodnie – co nie znaczy, że nieostrożnie. Kiedy wspomniał o kamieniu wskrzeszenia, popatrzyła na niego w skupieniu.
Jeśli to prawda i wszystkie informacje się zgadzają, odnajdziemy go w Nurmengardzie, w Bułgarii. Nie obędzie się bez straży, bez pułapek, jestem tego pewna – poszła jego taktyką, jej głos niemal ścielił się ciszą, ale sens był dobrze słyszalny. – Późny wieczór to najlepszy czas, żeby się tam udać. Mam świstoklik, który nas tam zabierze. Wszystkie pozostałe drogi komunikacji są zdradliwe i nie wiadomo, co się stanie. Weź miotłę. Może znajdziemy tam miejsce, gdzie moglibyśmy je zostawić. Jeśli nie, trudno. Na pewno przydałyby się eliksiry. Najważniejsze jednak jest, żebyśmy razem wykonali nasze zadanie. Ty jesteś uzdrowicielem, Gwardzistą, świetnie znasz obronę przed czarną magią. Ja jestem aurorem, znam sztukę oklumencji. Jeśli połączymy siły, będziemy w stanie dostać kamień i do takiego efektu dążmy, jasne? – zadała proste pytanie i wymagała prostej odpowiedzi. – Profesor Bagshot nas z tego rozliczy. To ona sprawuje piecze nad Zakonem.




isn't it lovely, all alone?
heart made of glass, my mind of stone
tear me to pieces, skin to bone
Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 33
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Stoliki pod ścianą   21.05.18 22:35

Słowa Jackie były niezwykle rozważne, toteż nie zamierzałem uronić z nich ani jednego. Zgadzałem się z nią - instynkt był aktualnie jedynym, na czym mogłem w pełni polegać. Nie było to jednak takie proste - łatwo jest powiedzieć "zaufaj instynktowi", jednak pozostawała jeszcze kwestia tego, jak skonfrontować to co podsuwała mi intuicja z rzeczywistym światem. Światem, który nie miał dla mnie taryfy ulgowej, który oczekiwał ode mnie tego wciąż tego samego, mimo że nie czułem się już tym samym człowiekiem jakim musiałem być wcześniej. Miałem wrażenie, jakbym tak naprawdę istniał w dwóch osobach, przy czym jedna z nich została zamknięta gdzieś w głębi drugiej i teraz próbowała w jakiś sposób powrócić. Wyłapałem spojrzenie Rineheart - wydawała się nad czymś zastanawiać dość głęboko, a ja chyba domyślałem się o czym mogła rozmyślać. Widziałem taki wzrok już parę razy u innych.
- Jakbyś kiedyś chciała zapytać jak to jest zapomnieć siebie to mogę ci opowiedzieć. Ale to innym razem - rzuciłem cicho, wbijając spojrzenie w blat. I tak Jackie zachowywała się bardzo taktownie, powiedziałbym wręcz że profesjonalnie, biorąc pod uwagę właściwy powód naszego spotkania. - Ale masz rację mówiąc, że czuję co powinienem robić. Zachowałem pamięć emocjonalną, wracają do mnie moje uczucia względem ludzi. Nie tylko konkretnych, ale i grup. Czasem zanim zastanowię się co powinienem zrobić mam już odpowiedź. To jest dość osobliwe jednak wydaje mi się, że dzięki temu możesz na mnie polegać jeśli się na to zdecydujesz - odparłem, kiedy ona sięgała po coś do torby. Nachyliłem się nad gazetą, którą mi pokazała i kiwnąłem głową.
- Przeglądałem wydania gazet z ostatniego roku - mruknąłem pod nosem, jednak nie zaniechałem i tak ponownego pobieżnego przejrzenia końcowego kawałka artykułu. Słyszałem już trochę o Rycerzach Walpurgii, każdy spotkany Zakonnik starał się dorzucać od siebie kilka knutów wiedzy, którą powinienem posiadać. W końcu musiałem wiedzieć, z kim walczę. A informacji do nadrobienia miałem sporo.
Uniosłem brwi w zdziwieniu, kiedy zaczęła mówić o kamieniu wskrzeszenia. Bułgaria? Nie do końca spodziewałem się takiego obrotu spraw, lecz nie pozostało mi nic innego jak po prostu zaakceptować ten stan rzeczy.
- Jasne. Spotkajmy się w takim razie na Szmaragdowej Strzyży o dziesiątej - powiedziałem cicho, nachylając się do niej, po czym podniosłem się z krzesła i skinąwszy Jackie głową opuściłem gospodę.

| zt x2




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

hope
is the only thing
stronger than fear

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Stoliki pod ścianą   21.07.18 19:40

stąd

Wszystkie składniki, które pozwolono jej ze sobą zabrać, staranie ułożyła w torbie, tak aby się nie pogniotły i nie uległy zniszczeniu; były zbyt cenne i czułaby się bardzo źle ze świadomością, że poszły na zmarnowanie przez jej niedbalstwo. Bardzo cenny odłamek spadającej gwiazdy zawinęła w chusteczkę, aby dodatkowo go ochronić; nie chciała, aby się skruszył. Mogła zastąpić nim dowolne serce w każdym eliksirze; miała więc duże powody do zadowolenia. Próżno było jednak szukać na twarzy Poppy uśmiechu. Policzki wciąż miała purpurowe od rumieńców, aż piekły niemiłosiernie, a oczy wilgotne od powstrzymywanych łez. Opuszczając pokój gościnny szła zgarbiona, do cna zawstydzona, nie miała odwagi, aby spojrzeć komuś w oczy. Już na korytarzu, dostrzegłszy znajomą sylwetkę, przyśpieszyła kroku.
- Eileen! - zawołała cichutko, nim delikatnym gestem złapała ją za łokieć; nie chciała jej przestraszyć, albo co gorsza - przewrócić, lecz zależało jej na by zwrócić uwagę gajowej. - Czy mogę cię prosić o chwilę rozmowy? Wypijemy herbatę? - starała się mówić cicho i spokojnie, lecz zabrzmiała dziwnie piskliwie i aż zbyt płaczliwie. Wbiła w panią Bartius błagalne spojrzenie; wiedziała, ze na pewno ma swoje problemy, swoje sprawy i obowiązki, które czekały w domu, a już z pewnością - większe zmartwienia, których panna Pomfrey miała świadomość, lecz wyjątkowo nie potrafiła się powstrzymać. Bardzo nie chciała być teraz sama i potrzebowała kilku słów otuchy. Sally, ze względu na tajemnicę Zakonu Feniksa, wygadać się nie mogła. Innym nie miała odwagi.
Uzyskawszy zgodę zeszły na dół, trzymając się pod ramię. - Usiądź, ja zamówię - zapewniła Eileen, wskazując brodą na stoliki pod ścianą, gdzie będą miały nieco więcej intymności. Nie miała zamiaru przyjmować odmowy; pani Bartius była w stanie brzemiennym i nie mogła długo stać. Poppy sama podeszła do baru i zamówiła dwa wielkie kubki gorącej herbaty. Patrzyła na ponurego barmana jak zbity pies, nie mając nawet odwagi, aby zwrócić uwagę na czystość naczyń, która była absolutnie naganna - przynajmniej jak na jej pedantyczne przyzwyczajenia.
Podeszła do zajętego przez Eileen stolika z parującą herbatą; zajęła krzesło obok i zacisnęła dłonie na swoim kubku. Był tak gorący, lecz zdawała się nie zwracać na to uwagi. Nerwowo obracała go w dłoniach, wcale herbaty nie pijąc, zanim się odezwała.
- Och, Eileen, ja nie miałam tego na myśli, c-co wszyscy po-pomyśleli, że m-mam... - zaczęła spokojnie, lecz prędko głos jej zadrżał i się załamał, a z oczu popłynęły łzy. - T-teraz myślą, że m-mam ich za po-potwory... - zaszlochała żałośnie.





I aim to be lionhearted, but my hands still shake and my voice isn't quite loud enough


Powrót do góry Go down
Eileen Bartius
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde https://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 https://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 https://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 https://www.morsmordre.net/t3930-skrytka-bankowa-nr-429#74545 https://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
Zawód : gajowa w Hogwarcie
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
your worst battle
is between what you know
and what you feel
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/39
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Stoliki pod ścianą   02.08.18 21:35

Dość wyraźnie wzywało ją łóżko, choć wiedziała, że bezskutecznie – znowu będzie miała problem tej nocy z zaśnięciem, pogrążeniem się w leczniczym, błogim śnie, którego tak jej brakowało. Jego brak nie był wywołany już strachem o koszmary, które niczym demony zacierały obraz rzeczywistości, tym razem chodziło o stres i ogrom problemów, które tak nagle rzuciły się na jej barki. Będzie po raz setny albo i tysięczny rozpatrywać minione sprawy, próbując odnaleźć jakieś rozwiązanie, zmusić się do myślenia w pozytywny sposób, mając nadzieję, że jej różdżka z rdzeniem z włosa centaura podpowie jej, którą drogę powinna podjąć, żeby wyjść z tego przeklętego labiryntu, który sama stworzyła. Myślała już tylko o Lord Street, o swoim nowym, ciepłym azylu, gdzie wystarczyło zaparzyć białą herbatę z rumiankiem, żeby poczuć się bezpiecznie, spokojnie. Rozmyślania przerwał jej dotyk, kobiecy, jak stwierdziła po sile nacisku. Odwróciła się, szukając ciała, do którego owy dotyk należał, a kiedy je zobaczyła, poczuła ukłucie zmartwienia. Poppy nigdy nie wyglądała tak źle – nawet wtedy, gdy widziała ją w szpitalu, zmęczoną i spracowaną.
Poppy… – wybąknęła mimowolnie, nie wiedząc, o co zapytać, jak jej pomóc. – Tak, oczywiście – rozwiązanie okazało się znacznie łatwiejsze. Nigdy nie odtrąciła niczyjej prośby o pomoc i tego chciała się trzymać. Panna Pomfrey była zbyt bliska jej sercu, by mogła ją zostawić w takim stanie. Dłonią lekko obejmowała balustradę, kiedy schodziły na dół gospody. Usiadła we wskazanym przez Poppy miejscu, cały czas nienachalnie ją obserwując. Spotkanie, na którym jeszcze przed chwilą obie brały udział, nie należało do najłatwiejszych, mnóstwo dotknięto tam kwestii, które były niezwykle drażliwe i trudne do zaakceptowania. Domyślała się, skąd u Poppy to rozstrojenie nerwów, ale nie była niczego pewna. Kiedy jednak młoda kobieta usiadła tuż przy niej, okazało się, że tak bardzo się nie myliła.
Poppy, nie, nie myśl tak – dostrzegła, jak mocno zaciska na kubku palce swoich jasnych dłoni. Łagodnie je od nich odjęła i objęła swoimi, chcąc dodać jej otuchy. – No już, już, jestem tu przy tobie – po chwili wahania zdecydowała się przytulić ją, pogładzić po plecach otwartym dłońmi. Zamknęła oczy. – Wokół nas wszystko się wali, ale żeby temu zapobiec, musimy podjąć pewne… radykalne środki. Mówiąc „my” mam na myśli cały Zakon Feniksa. Walczymy na różne sposoby, oni podjęli się tego, który… który nikomu jeszcze nie przyszedł łatwo. Ale to nie znaczy, że stali się potworami – zwłaszcza w myślach swoich przyjaciół. Na pewno tak nie myślą, Poppy. Pogodzili się już, że są jedynymi, którzy są zdolni do walki o wolność w tak… brutalny sposób. I musimy się z tym pogodzić również i my – odsunęła się od niej, żeby na dłoń naciągnąć miękki, biały materiał służący za ozdobnik przy rękawie i otrzeć nim mokre policzki panny Pomfrey. – No już, nie płacz – uśmiechnęła się do niej ciepło, z troską. – Kilka dni temu mówiłaś mi to samo. Musimy być silne. Dobrze?




Ja nie przeczuwałam, tyś nie odgadł, że

Nasze serca świecą w mroku

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

hope
is the only thing
stronger than fear

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Stoliki pod ścianą   08.08.18 9:14

Z całą pewnością nie miała zamiaru zatrzymywać Eileen na długo, zmuszać ją, by spędziła z nią w Gospodzie pod Świńskim Łbem jeszcze wiele godzin, zamiast wrócić do domu i odpocząć, co zresztą sama jej nakazała nie dalej jak trzy dni temu, podczas wizyty zielarki w szpitalu św. Munga. Nie miałaby śmiałości, a przede wszystkim nie pozwoliłoby jej na to uzdrowicielskie sumienie - sama przecież potwierdziła ciążę Eileen, kwitnące pod sercem życie, była więc świadoma, że ani nie może zadręczać jej swoimi problemami, ani zmuszać do trwania na niewygodnym stołku.
Zależało jej po prostu na chwili rozmowy i upewnieniu się, że nie wszyscy myślą o niej źle przez opatrznie zrozumiane słowa; miała przecież dobre intencje i chciała, aby o tym wiedzieli.
Z wdzięcznością przyjęła dotyk dłoni Eileen, którego naprawdę teraz potrzebowała, nie mniej niż spokojnych, wyrozumiałych słów, płynących z jej ust chwilę później. Puściła kubek herbaty i splotła na kilka chwil palce z palcami kobiety, a kiedy zielarka objęła ją serdecznie - zaszlochała jeszcze kilka razy, emocje musiały znaleźć ujście. - Tak, masz rację - wyrzekła cichutko po chwili, niemal szeptem - Głupia jestem i tyle. Naiwna bardzo - to prawda, był naiwna; wojna nadeszła, a ona nie była na nią gotowa. Miała w sobie za dużo łagodności, miękkości, ideałów. Te ostatnie były wyraźnym problemem. Westchnęła ciężko w ramię pani Bartius, z wolna się uspokajając; takie serca jak jej nie były stworzone do życia, aby funkcjonować w tak brutalnym świecie. Serce miała jakby ze szkła - mogło rozpaść się w pył przy mocniejszym uderzeniu.
- Dobrze, będę - przytaknęła już grzecznie, pozwalając otrzeć sobie łzy; wzięła później od zielarki tę chusteczkę i ocierała nią resztki łez, które cisnęły się do oczu. - Będziemy - poprawiła się prędko. - Dziękuję ci, Eileen - wyrzeka cicho, siląc się na blady uśmiech. Sięgnęła do jej dłoń i zamknęła ją w czułym uścisku. - Już mi lepiej, naprawdę. Pijmy, zanim wystygnie - wskazał brodą na dwa kubki herbaty, wciąż nietknięte; tak jak jedzenia nie powinno się wyrzucać, tak grzechem było wylewać herbatę. Nawet taką dość słabą i nie najlepszą z Gospody pod Świńskim Łbem. Gorący napój i obecność przyjaciółki wsparły jednak Poppy na duchu i zmotywowały do działania. Po powrocie do siebie zamierzała usiąść do książek i popracować.
Niedługo potem obie opuściły Gospodę i udały się do Londynu.

| zt x2





I aim to be lionhearted, but my hands still shake and my voice isn't quite loud enough


Powrót do góry Go down
 

Stoliki pod ścianą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki
» Zielone drzwi [Patronus]
» Stoliki na pierwszym piętrze [SW]
» Stoliki przy ścianie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja :: Hogsmeade :: Gospoda pod Świńskim Łbem-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18