Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stoliki pod ścianą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Stoliki pod ścianą   17.09.15 21:46

First topic message reminder :

Stoliki pod ścianą

Stoliki nie wyróżniają się z otoczenia. Równie brudne jak bar przyklejają się do dłoni, którą czasem zdarzy się na nich nierozważnie położyć. Źle oświetlone, ustawione daleko od siebie, a przy nich niezbyt wygodne krzesła, które skrzypią przy wstawaniu i siadaniu. To co jednak dla jednego jest wadą, dla innego będzie zaletą. Bo gdzie lepiej przeprowadzić cichą, tajemną, czasem może nawet nie do końca legalną rozmowę, jak nie w równie zacisznym, zapewniającym całkowitą prywatność miejscu? Nawet jeśli zapach nie jest najpiękniejszy, a paskudny smak napitków zabija ilość dodanego do nich alkoholu.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 18.09.15 18:26, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jackie Rineheart
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f101-hartlake-road-18-9 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
auror
25
Półkrwi
Panna
to jest miecz
one nie mają być bezpieczne
co, jeśli się potnie?
to będzie dla niej ważna lekcja
21
10
0
0
0
2
5
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Stoliki pod ścianą   21.05.18 12:38

Gdy patrzyła na niego, przekazując mu całą swoją wiedzę na temat nie tylko jego stanu, ale przede wszystkim stanu Zakonu Feniksa i całej Gwardii, gdzieś w podświadomości zastanawiała się, jak to z nim było. Nie podchodziła do tego emocjonalnie, raczej refleksyjnie. Jak to jest stać się w jednej chwili ludzką wydmuszką, która zmuszona została do napełnienia się jeszcze raz swoim wnętrzem, tym razem jednak zupełnie innym, jakby obcym? Jak to jest zapomnieć, kim się jest, ale wciąż pozostawać w tym samym ciele, dzierżąc w dłoniach tę samą różdżkę? Jak to jest istnieć, zniknąć i znów zaistnieć? Kojarzyło jej się to z narodzinami dziecka, chociaż tylko powierzchownie – Alexander musiał bowiem narodzić się znów w świecie brutalnym, który w jednej chwili zrzucił na niego cały swój brud, wszystkie swoje błędy i zagrożenia.
Palcami wodziła po szczupłych, wystających kostkach na dłoniach, słuchając go uważnie. Dobrze, że to Wright był ogniwem łańcucha wspomnień, który Alexander musiał odtworzyć niemal na własną rękę.
Znam teorię – odpowiedziała mu, wzrokiem uciekając w bok, gdy jej uszy wychwyciły obce tony, niepokojące. Okazało się jednak, że wywoływał je zwykły pijaczyna. Mimo wszystko była czujna. – Mogę ci opowiedzieć o wszystkim, co wiem, ale nie polegaj tylko i wyłącznie na mnie. Pozwól, żeby twój instynkt podążył znajomym śladem magii Zakonu. To proste, Alexandrze. Nie bez powodu dołączyłeś do organizacji. Jeśli wciąż zależy ci na uratowaniu ludzi, którzy tego ratunku potrzebują, staniesz do walki. Przejście próby jest wiążące, ale mówię to tylko dla przypomnienia, bo sądzę, że sam to czujesz – odchrząknęła cicho. Nie była przyzwyczajona do ciągłego nadawania, zresztą gardłu przywykłemu do zirytowanych krzyków ciężko było przestawić się na szept. – Prócz tego, że walczymy z wszechobecną tyranią, istnieje jeszcze trzecia siła, która również w wojnie chce wyrwać ochłap dla siebie. Rycerze Walpurgii. Nie wiem o nich zbyt wiele, ale… - sięgnęła do swojej torby Proroka Codziennego, w którym zaczytywała się od zawsze. Nie wierzyła w żadne ze słów tam napisanych, ale gazeta była doskonałym źródłem plotek i doniesień, a to czasami było wszystko, czego potrzebowała. Położyła przed Alexandrem prasę złożoną na trzy, jak biuletyn ministerialny, wskazującą na ostatni fragment pierwszej strony z ruchomym zdjęciem czaszki, z której otwartych szczęk wypełzał wąż. Palcem wskazała na dwa słowa – Lord Voldemort. – To on, według informacji, które krążyły od zakonników, stoi na czele tej organizacji.
Obróciła się za siebie, szybko okalając wzrokiem całą salę. Wzbudzali podejrzenia, ale póki nikt ich nie zaczepiał, mogli rozmawiać w miarę swobodnie – co nie znaczy, że nieostrożnie. Kiedy wspomniał o kamieniu wskrzeszenia, popatrzyła na niego w skupieniu.
Jeśli to prawda i wszystkie informacje się zgadzają, odnajdziemy go w Nurmengardzie, w Bułgarii. Nie obędzie się bez straży, bez pułapek, jestem tego pewna – poszła jego taktyką, jej głos niemal ścielił się ciszą, ale sens był dobrze słyszalny. – Późny wieczór to najlepszy czas, żeby się tam udać. Mam świstoklik, który nas tam zabierze. Wszystkie pozostałe drogi komunikacji są zdradliwe i nie wiadomo, co się stanie. Weź miotłę. Może znajdziemy tam miejsce, gdzie moglibyśmy je zostawić. Jeśli nie, trudno. Na pewno przydałyby się eliksiry. Najważniejsze jednak jest, żebyśmy razem wykonali nasze zadanie. Ty jesteś uzdrowicielem, Gwardzistą, świetnie znasz obronę przed czarną magią. Ja jestem aurorem, znam sztukę oklumencji. Jeśli połączymy siły, będziemy w stanie dostać kamień i do takiego efektu dążmy, jasne? – zadała proste pytanie i wymagała prostej odpowiedzi. – Profesor Bagshot nas z tego rozliczy. To ona sprawuje piecze nad Zakonem.




calm my chaos
but never silence
my storm
Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Stoliki pod ścianą   21.05.18 22:35

Słowa Jackie były niezwykle rozważne, toteż nie zamierzałem uronić z nich ani jednego. Zgadzałem się z nią - instynkt był aktualnie jedynym, na czym mogłem w pełni polegać. Nie było to jednak takie proste - łatwo jest powiedzieć "zaufaj instynktowi", jednak pozostawała jeszcze kwestia tego, jak skonfrontować to co podsuwała mi intuicja z rzeczywistym światem. Światem, który nie miał dla mnie taryfy ulgowej, który oczekiwał ode mnie tego wciąż tego samego, mimo że nie czułem się już tym samym człowiekiem jakim musiałem być wcześniej. Miałem wrażenie, jakbym tak naprawdę istniał w dwóch osobach, przy czym jedna z nich została zamknięta gdzieś w głębi drugiej i teraz próbowała w jakiś sposób powrócić. Wyłapałem spojrzenie Rineheart - wydawała się nad czymś zastanawiać dość głęboko, a ja chyba domyślałem się o czym mogła rozmyślać. Widziałem taki wzrok już parę razy u innych.
- Jakbyś kiedyś chciała zapytać jak to jest zapomnieć siebie to mogę ci opowiedzieć. Ale to innym razem - rzuciłem cicho, wbijając spojrzenie w blat. I tak Jackie zachowywała się bardzo taktownie, powiedziałbym wręcz że profesjonalnie, biorąc pod uwagę właściwy powód naszego spotkania. - Ale masz rację mówiąc, że czuję co powinienem robić. Zachowałem pamięć emocjonalną, wracają do mnie moje uczucia względem ludzi. Nie tylko konkretnych, ale i grup. Czasem zanim zastanowię się co powinienem zrobić mam już odpowiedź. To jest dość osobliwe jednak wydaje mi się, że dzięki temu możesz na mnie polegać jeśli się na to zdecydujesz - odparłem, kiedy ona sięgała po coś do torby. Nachyliłem się nad gazetą, którą mi pokazała i kiwnąłem głową.
- Przeglądałem wydania gazet z ostatniego roku - mruknąłem pod nosem, jednak nie zaniechałem i tak ponownego pobieżnego przejrzenia końcowego kawałka artykułu. Słyszałem już trochę o Rycerzach Walpurgii, każdy spotkany Zakonnik starał się dorzucać od siebie kilka knutów wiedzy, którą powinienem posiadać. W końcu musiałem wiedzieć, z kim walczę. A informacji do nadrobienia miałem sporo.
Uniosłem brwi w zdziwieniu, kiedy zaczęła mówić o kamieniu wskrzeszenia. Bułgaria? Nie do końca spodziewałem się takiego obrotu spraw, lecz nie pozostało mi nic innego jak po prostu zaakceptować ten stan rzeczy.
- Jasne. Spotkajmy się w takim razie na Szmaragdowej Strzyży o dziesiątej - powiedziałem cicho, nachylając się do niej, po czym podniosłem się z krzesła i skinąwszy Jackie głową opuściłem gospodę.

| zt x2




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
 

Stoliki pod ścianą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki
» Zielone drzwi [Patronus]
» Stoliki na pierwszym piętrze [SW]
» Stoliki przy ścianie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja :: Hogsmeade :: Gospoda pod Świńskim Łbem-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18