Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ukryte stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Ukryte stoliki   21.09.15 22:42

First topic message reminder :

Ukryte stoliki

W wąskiej wnęce w każdej z bocznych sal, w wiecznym półmroku, zlokalizowano pojedyncze stoliki. Są one idealnym miejscem na ubicie niekoniecznie legalnych interesów. Nie świeci się na nich żadna świeca, dlatego często pomijane są przez wzrok gości lokalu... A jeśli wiesz, że kto tam się znajduje, lepiej nie patrz zbyt często w tamtym kierunku.
Możliwość gry w kościanego pokera


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mia Mulciber
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3609-mia-mulciber-budowa#64835 https://www.morsmordre.net/t3846-dimitry#71894 https://www.morsmordre.net/t3650-uwaga-gryze#67008 https://www.morsmordre.net/f161-grimmauld-place-12-5 https://www.morsmordre.net/t4458-skrytka-bankowa-nr-888#95128 https://www.morsmordre.net/t3864-mia-mulciber#72368
Zawód : byłam
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
And I find it kinda funny, I find it kinda sad
That dreams in which I'm dying are the best I've ever had.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryte stoliki   03.12.16 17:48

Ciało było genialna informacją. Nie tylko dla samych właścicieli, ale - dla tych sczytujących z nas wiedzę. Przynajmniej dla tych, którzy umieli i chcieli znaleźć tam odpowiedzi. Kobiety podobno były w tym bardziej spostrzegawcze, chociaż Mia nigdy nie próbowała zastanawiać się nad tym faktem. Przyjmowała bardziej jako formę obronną, typową dla kobiet, tym bardziej rozwiniętych wśród nokturnowych sióstr. To, że szybciej dostrzegało się zmianę zachowania wśród spotkanych w ciemniejszych ulicach - potrafiło zaważyć na życiu - i swoim i innych. Chyba...że się miało właściwa obstawę. Obecność dwóch mężczyzn, którzy towarzyszyli Mii była na tyle znacząca, że najmłodszej Mulciber przez głowę nie przeszło, że ktoś mógłby ją zaczepiać. Pomimo przyczyny spotkania - była..dumna? Nie potrafiła wskazać właściwego odczucia, które mieszało się z innymi. Jednak świadomość, że nie była tak bardzo sama działało na nią kojąco.
Nokturn potrafił być okrutny, podłością zebranych tu czarodziei, którzy kierowali się wyłącznie własnym dobrem. Ale - podobno tam gdzie panowała największa ciemność, łatwiej było dostrzec światło. I nawet Mia potrafiła takie dostrzec. Może nie były wystarczające, by mogła zmazać koszmary dręczące ją nawet nocą, ale pozwalały przetrwać kolejny dzień. Uczyła się po swojemu. Z butą wypełniona gniewem. Atakowała, nim sama została dotknięta. Była silna, ale...była tez kobietą. I to, co delikatne i kruche, chowała głębiej, odsłaniając jej fragmenty nielicznej, kilkuosobowej grupie. Najważniejsza z nich wędrowała tuż obok niej. Nie musiała trzymać się jego ramienia, by wiedzieć, ze jest obok, że nie pozwoli na jej krzywdę. Ramsey był fragmentem jej duszy, cichym obrońcą, bratem, ojcem i przyjacielem jednocześnie. To on był przy niej, kiedy koszmary dopadały ją nagle. I chociaż mogło brzmieć dziecinnie - opowiadał bajki. Inne niż te dziecięce jednak. Pełne ran i bez szczęśliwego zakończenia. Ale Mia kochała ich słuchać. Chociaż - możne chodziło wyłącznie o jego głos i o fakt, że on sam miewał koszmary gorsze niż niejeden horror. Dar, który dzierżył.
Drugi z mężczyzn - wciąż był zagadką, wizją jej dawnego życia, wspomnieniem, które tak nieoczekiwanie zmaterializowało się w sylwetce starszego Mulcibera. Przyjaciela jej ojca. Jej - bohatera. Nie musiała wierzyć we wszystko, co o nim słyszała. Nie potrzebowała tego nawet. Wystarczyło, że fragment przeszłości, który nazywała dobrym znalazł się obok niej. I nie mogła pozwolić mu umknąć. Nie teraz.I najbardziej ironiczne wydawało się to, że śmierć Graham sprowadziła ich w jedno miejsce...
Biała Wywerna była pewną oczywistością, jeśli chodziło o wybór lokalu. Pozwalała w spokoju znaleźć stolik bez konieczności przepychania się pomiędzy zebranymi. Wystarczyło oczywiście, że nie była sama. I to było ważne. Nie była głupia, by narażać się bez potrzeby. Potrafiła - jeśli chciała poruszać się cicho, miała znajomości, które ją kryły, ale - była z..rodziną. I ten fakt wlewał w nią nadzieję, to nic że smutną.
Minęła kilku knypków łypiących na nią wzorkiem, ale zignorowała spojrzenia, by dotrzeć do ukrytych w kącie stolików. Nie odzywała się, dopóki obaj mężczyźni nie zatrzymali się obok wskazanego miejsca.






Ja walcząca z nim, ze światłem, ze świtem.

Nadeszły fale, ukradły go i zabrały
na wojnę.
Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : 14
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Ukryte stoliki   20.12.16 2:17

Nie pamiętam, kiedy naprawdę miałem rodzinę. Czy wtedy, kiedy kisiłem się w nieudanym małżeństwie z moją była żoną, czy może kiedy trzymałem w ramionach śpiącego Grahama i wróżyłem mu wielką przyszłość. Chyba nie, rodzinę ostatnio miałem, gdy sam byłem jeszcze podrostkiem, ledwo pełnoletnim, dzień przed tym jak mugole zabili moich rodziców. Ostatnią rodzinę, jaką znałem miałem, kiedy byłem dzieckiem. Patrzyłem na Ramseya i zastanawiałem się czy Rosier był dla niego kimś bliższym niż dla mnie. Czy pozwolił mu zakosztować czym jest rodzina, czy był dla niego jedynie zimnym mentorem, który uczuć starał mu się nie okazywać. Zupełnie jak mi, kiedy pozostawał tylko jakimś wzorem, którego wówczas potrzebowałem, za którym szedłem sam ciągle nie znając własnej drogi. Teraz nie potrzebowałem przewodnika, doskonale wiedziałem, czego chcę i jak powinienem to osiągnąć. Może dlatego dopiero teraz znów dane było mi poczuć, czym jest rodzina. Nie jestem zbyt ckliwy, ale brakowało mi tego uczucia bezpieczeństwa i pewności. Czułem się po prostu dobrze ze świadomością, że Ramsey był obok. I że mogłem go obserwować. Nie chciałem wpływać na jego życie bardziej niż to konieczne, nie powinienem, nie po tym jak nie nie było mnie przy nim przez całe jego życie. Ale mogłem patrzeć, tyle mi wystarczyło i to mnie cieszyło, obserwowanie i czerpanie z tego przyjemności. Był dorosłym mężczyzną, na którego wychowanie nie miałem żadnego wpływu, a jednak coś szeptało mi, że jest lepszym dziedzictwem niż na to zasłużyłem. W taki pokrętny sposób byłem po prostu z niego dumny.
I była też Mia stanowiąca dla mnie całkowitą zagadkę. Póki co, bo nie wątpiłem, że ją rozgryzę. Znałem się na ludziach. Jej relacja z Ramseyem była jednak bliska, on się o nią troszczył i póki co tyle mi wystarczyło. Była też córką mojego przyjaciela, prawie brata. I choć do tego przywiązywałem mniejszą wagę, nie pozostawało bez znaczenia. Intrygowała mnie w ten sposób, w jaki intrygować mogą zaginieni krewni. Dlatego słuchałem uważnie jej każdego słowa i przyglądałem się nawet najdrobniejszym gestom. Pewnością, z jaką poruszała się po Nokturnie. Znajomością alejek. Nie bywała tu rzadko, tyle potrafiłem powiedzieć. Nie bała się. I to nawet nie dlatego że miała mnie i Ramseya po swoich bokach. Potrafi,la o siebie zadbać sama, nie potrzebowała naszej pomocy.v
Dzieliłem uwagę między tę dwójkę, między rodzinę, którą nagle posiadłem, a o której sam nie wiedziałem, co myśleć. Przez lata więzienia nie spodziewałem się, że to czeka mnie po wyjściu na wolność. Sprawiedliwość najwyraźniej nie istniała, nie było co liczyć na potępienie przez los. Zastałem życie lepszym niż zdaniem wielu zasłużyłem. Cieszyłem się tą myślą, bawiła mnie wręcz.
Szedłem za Mią przez znajome alejki, do znajomego miejsca. Ostatnio bywałem w nim zaskakująco często. Ale o tym moja droga bratanica raczej nie wiedziała.
- Opowiedz mi, co się stało z twoim bratem - poprosiłem zaczynając niezobowiązującą rozmowę, zamawiając dla każdego po jednej szklaneczce pięści Hagrida. Nie pytałem, do czego tym razem wlali alkohol, ale czułem, że to będzie odpowiedni trunek na ten dzień. Postawiłem przed każdym szkło, podniosłem moje i jako najstarszy postanowiłem wznieść pierwszy toast.
- Za rodzinę - obserwowałem uważnie twarze Ramseya i Mii, kiedy wychylałem pierwszą kolejkę.




Opadły kraty na jasne okno
cień na kamienie rzucając długi.
"Cieniu, ach cieniu, na co Ty, po co,
gdy nie należysz do ludzi?"

W nocy po ścianie wędrują upiory,
umysłu widma, co na świat wypłyną,
niematerialne i straszne zmory,
co tylko w słońcu giną.


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 30
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ukryte stoliki   04.01.17 18:54

Szli przez Nokturn w milczeniu, mijając ludzi, z którymi wcale nie chcieli się zaprzyjaźniać. Mijali znajome miejsca i kierowali się do znajomej Wywerny. Mia szła pewnie, zdecydowanie. Nie dostrzegła tego, lecz przyglądał jej się ukradkiem, szukając w jej sposobie bycia pozostałości po tym kim jeszcze niedawno była. Nie widział jej w roli aurora, walecznego obrońcy przed ludźmi takimi jak on, czy Ignotus. Tego popołudnia to był jednak temat zakazany i liczył na to, że nie padnie. Sam zamierzał się pilnować, doskonale wiedząc, że zakończy się to awanturą. Był też przekonany, że Ignotus nie zrozumie. Miał jednak syna aurora, może jego życiowa mądrość i bagaż doświadczeń mogłyby jej pomóc zrozumieć, że kroczy niewłaściwą ścieżką.
Zajęli jeden ze stolików na uboczu. Nikt otwarcie im się nie przyglądał, ale czuł lecące w ich kierunku ukradkowe spojrzenia, póki nie zniknęli za filarem. Zajęli miejsca, a on się zamyślił na chwilę. Nigdy nie był sentymentalny, a od dawna nie trwonił czasu na myślenie o bliskich. O Grahamie, Vasilim. Czy nie zabawnie wyglądaliby teraz w Wywernie? Oni wszyscy. Klan spiskowców, typów spod ciemnej gwiazdy. Czarodziejów o wschodnich korzeniach.
Za rodzinę, wytrąciło go z rozmyślań. Tym właśnie byli? Rodziną? Społecznym tworem, który służył pewnym funkcjom, grupą ludzi, którzy nosili to samo nazwisko? A może mogli być — byli połączeni krwią, która płynęła w ich żyłach? Uniósł wzrok na Ignotusa, który trzymał w dłoni szklankę z trunkiem. Pięść Hagrida? Wybornie.
— Za rodzinę — odpowiedział pewnie i zdecydowanie, unosząc jak ojciec szkło w górę. Powinni za to wypić, powinni świętować. Nie byli już pojedynczymi jednostkami rozproszonymi po Londynie. Zrzeszeni. Silniejsi. Zwarci i gotowi do wszystkiego. Przechylił lekko szkło, upijając spory łyk alkoholu. Zbyt duży. Paliło go w gardle, w żołądku, a nieznana treść wzbudzała w nim mieszane uczucia. Miał przeczucie, że źle skończą ten wieczór, lecz ta myśl przyprawiła go o uśmiech. Pojawił się na jego twarzy odruchowo, nieproszony i niepoprzedzony żadnym śmiesznym żartem z czyjejkolwiek strony. Mogli poświęcić jeden wieczór na głupoty.
— Był aurorem — odpowiedział zanim Mia zdążyła się odezwać, jednocześnie zdając sobie sprawę, że jego zamierzenia legły w gruzach. Czułby się lepiej z myślą, że postanowił rozpocząć temat umyślnie, ale tak naprawdę jego niechęć była tak wielka, że tracił nad nią kontrolę. Tracił kontrolę. Idiotyczny temat w towarzystwie Mii mierził go, jak kamień w bucie podczas długiego marszu. Spojrzał jednak na dziewczynę łagodnie i odchylił się na oparciu, zamiast wyciągnąć ku niej dłoń w jakimś przepraszającym geście. Bycie aurorem było odpowiedzią na wszystko i wiedział, że Ignotus to zrozumie. Był jego ojcem. Już nie raz udowodnili sobie, że nie daleko pada jabłko od jabłoni, a to dodawało mu pewności, że tok jego myśli zmierza we właściwym kierunku.
— Laidan prosiła, by przekazać ci pozdrowienia — powiedział, podnosząc wzrok na ojca. — Ostatnim razem nie mieliśmy zbyt dużo czasu, by porozmawiać. Nie zdążyłeś powiedzieć... co się z tobą działo — co przeszedłeś. Mam nadzieję, że wiesz, że możesz na nas polegać. Jesteśmy rodziną. — Jak sam wspomniał. To zobowiązywało. Do zwierzeń, do wypowiedzenia prawdy. Nie przyznałby się głośno, ale tego właśnie oczekiwał w tej chwili. Zasłaniając się wszystkim wokół — Mią, śmiercią Garahama, spotkaniem. Chciał wiedzieć. Dlatego patrzył Ignotusowi w oczy, bez cienia złości, czy żalu. Pragnął, by obdarował go prawdą i wypełnił luki w wiedzy, jaką posiadał na jego temat.
Wszyscy liczyli na spokojny wieczór, spędzony w miłej, rodzinnej atmosferze. Brzmiało jak bajka, mimo iż to spotkanie miało miejsce w Wywernie. Nie wszystko jednak musiało iść po ich myśli, bo ktoś postanowił zakłócić ich spokój. Pewien pijany jegomość podszedł do stolika żądając drobnych na kolejnego drinka. Zataczał się, więc by ustać na nogach podparł się o stolik, nachylając w stronę kobiety. Przy okazji rozlał również alkohol, który stał w jednej ze szklanek, a trunek po stoliku spłynął w kierunku Karkarowa, plamiąc mu spodnie.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Mia Mulciber
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3609-mia-mulciber-budowa#64835 https://www.morsmordre.net/t3846-dimitry#71894 https://www.morsmordre.net/t3650-uwaga-gryze#67008 https://www.morsmordre.net/f161-grimmauld-place-12-5 https://www.morsmordre.net/t4458-skrytka-bankowa-nr-888#95128 https://www.morsmordre.net/t3864-mia-mulciber#72368
Zawód : byłam
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
And I find it kinda funny, I find it kinda sad
That dreams in which I'm dying are the best I've ever had.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryte stoliki   07.03.17 20:09

To nie było spotykane. Od bardzo dawna nawet. ostatnim razem, gdy trójka Mulciberów siedziała przy jednym stoliku...kiedy to było? Pamiętała jeden taki wieczór. Daleko, w odległym Magadanie, na skraju mroźnej Rosji w drewnianej chatce. Przy stole. Ona siedziała na kolanach ojca, wpatrując się w uporem w porysowaną chłodem twarz. Drobna, dziecięca rączka sięgała długiej blizny idącej od szczęki, aż do oka. I nie strącił jej dłoni, cierpliwie czekając, aż córka przejedzie nieporadnym jeszcze paluszkiem po całej długości szramy. Pamiętała, że mówił coś do jej starszego brata, ale słowa - rozwiewały się we wspomnieniach. Zapamiętała jednak ton - niski, surowy i ostry. Ale bliski.
Możliwe, że ta sama surowość przykuła jej uwagę w głosie Ignotusa i kusiła obserwacją. O tym, że i ją poddawano wnikliwej ocenie - była świadoma. Idący przez kark dreszcz mówił o tym wyraźnie. To samo wrażenie tak wiele razy alarmowało ją na Nokturnie o tym, że ktoś uporczywie wodzi za nią wzrokiem. Atak? Nie zawsze. A jednak Mia musiała ufać instynktom, które błyskały budząc czujność. Tylko dziś musiała oddzielić naturalne odruchy, usadzić nagłe skoki adrenaliny na poczet cierpliwej analizy. Chciała go poznać. A jako kobieta - najwięcej informacji  czerpała nie ze słów, a gestów. Niewerbalna mowa ciała skuteczniej podsyłała jej wiedzę. nawet tak obleczoną w tajemnicę, jak starszy mężczyzna stawiający własnie przed nią szklankę z trunkiem.
Nie zdziwiła się, gdy na języku poczuła ostry i zdecydowanie zbyt mocny alkohol - przynajmniej dla większości kobiet. Mia nie pijała dużo, nie miała do tego predyspozycji, ale smak najcięższego kalibru nie był jej obcy.
- Za rodzinę - odpowiedziała, nim wychyliła na wdechu zawartość. dawkowanie nie wychodziło jej na dobre, tym bardziej jeśli gardło za każdym razem paliło tak samo, wyciskając z oczu łzy. I dziękowała w ciszy umysłu za gwałtowną reakcję, gdy usłyszała pytanie i..odpowiedź, która pomknęła z ust Ramseya - Tak - wypościła powietrze nosem, by przez kilka sekund zatrzymać szare tęczówki w tych znajomych, najbliższych - Był - podkreśliła ostatni wyraz, jakby dosadniej tłumacząc los jaki mu przysługiwał. I zapewne los, jaki będzie jej udziałem kiedyś - Zginął na akcji dwa lata temu  - dopowiedziała, czując, że akurat Ignotusowi była winna więcej niż jedno słowo. Odwróciła wzrok od kuzyna i przeniosła go na nowo na drugiego rozmówcę. Nie na długo.
Wystarczyło kilka kolejno wymienianych pytań, by na horyzoncie pojawił się ktoś, kogo Mia nie wkalkulowała w dzisiejsze towarzystwo. W międzyczasie pojawiły się kolejne szklanice sprawiając, że krew mieszała się z leniwie płynącym alkoholem. I mimo postępującego, czasowego zaburzenia, Mia zareagowała bez namysłu. Wywerna nie była zwyczajnym lokalem i klientela nie należała do potencjalnej. Cicho wypowiadane, złowieszczo? Pjacko? - Witaj Ptaszyno - zadziałało jak siarczysty policzek i nim się podniosła, jej dłoń zwinęła się w pięść wymierzając cios prosto w nachyloną, parszywą mordę jegomościa. Cichy chrzęst łamanej kości nosa potwierdził zamierzenie, a w następnej chwili, ktoś szarpnął nieznajomym do tyłu, a Mia instynktownie przesunęła się w najbezpieczniejszą stronę - Ramseya, jakby oczekiwała niewidzialnego ataku w plecy.
Na stoliku, prócz płynącego, rozlanego alkoholu, wiły się czerwieniejące kropelki krwi. Cieniutka strużka rysowała ścieżkę przez stolik i na podłogę, która zapewne mieściła w sobie historię niejednego szkarłatu. I nikogo (zapewne) nie mogło to dziwić. naturalna kolej rzeczy.


Powrót do góry Go down
 

Ukryte stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Ukryte stoliki
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki
» Głos Otchłani, część 2: Ukryte Skarby
» Statystyki, a natura pokemonów!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Biała Wywerna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18