Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Mały salon z jadalnią
AutorWiadomość
Mały salon z jadalnią [odnośnik]21.09.15 22:59
***
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Mały salon z jadalnią [odnośnik]21.09.15 22:59
Stojąc przed wielkim lustrem nie mogła się nadziwić własnemu odbiciu. Czarna niezbyt skromna suknia, makijaż dodający kilka lat i te przeklęte włos upięte tak starannie by nie wychodził z nich choćby jeden kosmyk.   I co się z tobą stało panno Malfoy? pytało odbicie, w, którym ciężko było się doszukać tej dziecięcej niewinności tak znamiennej dla Megary. Gdzie ta na wpół szalona dziewczyna, która chciała zmienić cały świat? Już jej nie odzyskamy? na jej twarzy pojawił się kwaśny uśmiech. Abraxas cię zdradził wplątując w to wszystko.  Był naszym rycerzem a teraz jest taki sam jak ojciec. uśmiech zmienił się w grymas wściekłości.  Dziś to Abraxas był wrogiem, które trzeba było pokonać. Ale niech mu będzie. Damy wszystkim to, czego ode nas oczekują. Niech za to sczezną w piekle Odbicie uniosło dumnie głowę i zniknęło. Megara weszła do pomieszczenia, w którym miała odbyć się kolacja.  Wiedziała, że o tej porze jeszcze nikogo tam nie spotka, ale mimo to omiotła wszystko lodowatym spojrzeniem. Nie interesował ją ogień buchający w kominku, kolorowe trunki przygotowane na niewielkim stoliku czy też rodowa zastawa.  Omijając wszystko usiadła za fortepianem stojącym w głębi pokoju. Odnalazła w pamięci odpowiednie nuty i po kilku chwilach z pod jej palców zaczęły wypływać smutne dźwięki. Melodia rozprzestrzeniała się po pokoju i dalszych korytarzach napełniając serce Megary dziwnym spokojem.  Melancholijne tony zaczęły przybierać formę burzy z piorunami. Wzburzona Megara z dziwną pasją uderzała w klawisze do momentu, w, którym jej ręce nie zaczęły nerwowo drżeć. Przypomniała sobie twarz Deimosa, gdy jej groził odnośnie tego, co czeka ją w przyszłość. Chwilę później w uszach zadudniły słowa Abraxasa mające ją przekonać do małżeństwa. Brat wkładał ją w paszcze lwa twierdząc, że da radę go pokonać? Co się stanie braciszku, gdy lew zaciśnie na mnie zęby? Co wtedy zrobisz?  Szybko zerwała się z miejsca kierując swoje kroki w stronę kolorowych trunków. Będąc przekonaną, że nikt jej nie obserwuje napełniała jedną ze szklanek od razu biorąc z niej spory łyk.  Dziś nie mogła sobie pozwolić na potknięcia. Nerwowe drżenia czy załamania głosu nie wchodziły w grę. Cierpki płyn rozlewający się po jej ciele przyniósł tak potrzebny spokój. Wszystkie wspomnienia, wszystkie te niepotrzebne pytanie gdzieś zniknęły pozwalając się skupić na tym, co tu i teraz. Meg upiła resztkę płynu z powrotem siadając za fortepianem. Gdy tylko pusta szklanka została odstawiona zniknęła nie zaśmiecając swoją obecnością otoczenia. A Megara? Najmłodsza Malfoyówna wróciła do gry tym razem wybierając coś spokojnego i relaksującego.   Przecież przed bitwą najważniejszy był spokój i jasność umysłu.[/i][/i]
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Mały salon z jadalnią [odnośnik]23.09.15 21:01
Carrow przygotował się do kolacji należycie. Był trzeźwy i najwyraźniej przejęty wizytą w domu Abraxusa. Ten stary znajomy miał wkrótce zostać jego szwagrem, co jasno dawało Deimosowi do myślenia. Jak Malfoy zapatruje się na ową decyzję ich ojców, czy pała do niego nienawiścią, czy raczej ze zrozumieniem podejmie wyzwanie? A prawdą jest, że akurat ta dwójka przepadała za podejmowaniem wzajemnych wyzwań. W innym wypadku nie potrafiliby być swoimi najlepszymi konkurentami, nie szło by im tak dobrze, tak przez kilka kolejnych lat. W parze z pytaniami i wątpliwościami, była jednak typowa dla Deimosa obojętność. Jego twarz była jak wykrojona z kamienia: a jej wyraz nie zmieniał się ani trochę. Wydawało się, jakby uczucia nigdy nie miały do czynienia z jej kształtowaniem. Nie dał po sobie poznać jakie wrażenie zrobiła na nim dzisiejsza kreacja Megary i że cieszy się z tego widoku, gdy Lucienne siedzi obok i może mieć na nią wpływ. Powitał obie damy tym samym uprzejmym chłodem, zaszczycając je spojrzeniem i skinięciem głowy. Trzymał dłonie za plecami, a wszedł do pokoju w ślad za Abraxusem, który wyszedł powitać go w hollu. Jak przystało na wspaniałego pana domu, a jednocześnie osobę, która wyprawia przyjęcie, umiał zatroszczyć sie o gości. Deimos nie miał wątpliwości, że Abraxus wie najlepiej, jak jego siostra przyjęła wiadomość o zaręczynach. Z tego względu, nie widział potrzeby obściskiwania się na pokaz z przyszłą żoną. Na to przyjdzie jeszcze czas, szykowało się niezmiernie dużo małżeństw w Środowisku. Deimosa szczególnie interesowały plotki o nadchodzącym narzeczeństwie młodej Yaxleyówny. Mógł jedynie pluć sobie w brodę, że w przeciągu ubiegłego roku nie ubiegł ojca i zamiast czekać na jego decyzję, pierwszy się nie zapowiedział.
Dziś sytuacja wyglądała tak, że przyszedł na umówiony obiad. Z przyszłą rodziną należało wymienić uprzejmości i pozapraszać się na kolejne obiadki. Należało rozmawiać o interesach, chwalić urodę kobiet, raczyć się winem i wykwintnym jedzeniem.
- Dziękuję za zaproszenie Lucienne, wyglądasz wytwornie- pochwalił panią domu i wtedy przenosi wzrok na Megarę. Uprzejme skinienie głową nie świadczyło o tym, co Deimos pomyślał, kiedy zobaczył tę dziewczynkę wystrojoną jak kobietę. Kiedyś każe jej się tak malować na codzień. Cokolwiek nie zaproponował Abraxus, Deimos niebawem miał otrzymać w dłoń aperitif, co niezmiernie go cieszyło. Stanęli wszyscy obok siebie, a Deimos jeszcze przez chwilę dyskutował z Abraxusem apropo ostatnich zawodów szermierczych. Pierwszy raz od trzech lat ktoś okazał sie lepszy od Malfoya, i któż to był? Carrow był zbyt pewny siebie, jak i tego, że na konkurencję ze strony Abraxusa można liczyć, więc nie pomyślał nawet, że Malfoy mógł się trochę podłożyć, by teraz ułatwić mu wejście do rodziny. Taki scenariusz nie mógł mieć miejsca, bo straciliby do siebie nawzajem szacunek!
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Mały salon z jadalnią [odnośnik]26.09.15 11:05
Kolacja w domu państwa Malfoy nie mogła odbyć się bez Astorii. Dzisiejszego wieczoru musiała być ze swoją młodszą siostrą. To miał być dla niej wielki dzień, chociaż kobieta dobrze wiedziała, że Megara nie pali się do tego ślubu. Nic dziwnego. Chociaż Astoria znała swoje powinności wobec rodziny po cichu cieszyła się, że to nie ona ma zostać wydana w ręce Carrowa. Jednocześnie zdawała sobie sprawę, że jej "wartość na rynku" z wiekiem spada. Miała już dwadzieścia cztery lata, niedługo miałaby zostać uznana za starą pannę, a nie takiej przyszłości sobie życzyła.
Siedziała przed lustrem ubrana w idealnie dopasowaną chabrową sukienkę. Na twarzy miała nałożony lekki makijaż, a włosy upięte w gładki kok. Patrzyła we własne odbicie. Chciałaby, żeby ludzie widzieli ją jako nienaganną damę, jednak ona sama widziała w odbiciu zmęczoną udawaniem wiecznie idealnej córki. Jej oczy były zmęczone, bez wyrazu. W końcu jednak wygięła swoje usta w sztuczny uśmiech, który od lat ćwiczyła przed lustrem, aby dojść do perfekcji. Tak było i tym razem. Na stopy nałożyła eleganckie pantofle. Wstała, podchodząc do dużego lustra. Wygładziła dłońmi materiał sukni, na obcasie jej osoba prezentowała się dostojnie. Niezbyt śpiesznym krokiem opuściła swoją sypialnię schodząc na dół do małego salonu z jadalnią gdzie miała odbyć się kolacja. Na dole już była jej młodsza siostra, jej bratowa, a także przyszły narzeczony Megary. Szlachcianka widząc go dygnęła nieznacznie pokazując w ten sposób szacunek do niego, ale nie płaszcząc się przed nim podkreślając, że ona również jest przedstawicielką szlacheckiego rodu. Co prawda Astoria miała uprzedzenia do Carrowów, tak po prostu. Dla zasady.
-Witam panie Carrow.-przywitała się dosyć formalnie, jednakże od razu przeniosła swoje spojrzenie na Lucienne. Astoria złożyła elegancko ręce. Przywitała ją lekkim skinięciem głowy, w końcu pewnie widziały się już dzisiejszego dnia. Oddaliła się od tej dwójki, podchodząc do nieco oddalonej Megary. Stanęła obok siostry. Czy można pokonać lwa? Będzie to ciężkie zadanie. Dużo łatwiej przyjdzie go oswoić. Poznać, dać wypłynąć męskiemu ego, a potem? Robić to co on chce, w taki sposób, aby jednak wyszło na twoje.
-Nie denerwuj się. Ślicznie wyglądasz.-zwróciła się do niej. Jak zwykle i tym razem Astoria chciała zająć miejsce matki, która powinna upiąć Megarze włosy, stanąć z nią i poradzić co ma dalej robić. Posłała jej pokrzepiający uśmiech.
Astoria D. Nott
Zawód : Dama
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Hidden feeling of power is sometimes infinitely more delicious
than overt power.”
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mały salon z jadalnią  Stylowi_pl_inne_20269960
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1380-astoria-d-malfoy https://www.morsmordre.net/t2273-skrzynka-astorii https://www.morsmordre.net/t1406-lady-malfoy https://www.morsmordre.net/f166-wiltshire-dwor-malfoyow
Re: Mały salon z jadalnią [odnośnik]26.09.15 15:38
Abraxas wszedł do salonu i przywitawszy się z obecną tam Megarą, Astorią, swoją żoną i przyszłym mężem siostry, zastygł w bezruchu, obserwując ich rozmowy, lecz nie włączając się do nich. Uważał, że małżeństwo Megary z Deimosem to świetny pomysł. Carrow był zdolny prawidłowo utemperować jego siostrę i zrobić z niej prawdziwą czarownicę, czego Abraxas zresztą od niego oczekiwał. Megara ostatnimi czasy schodziła na złą drogę. Z żony nie był za to zadowolony. Jej leniwa i krnąbrna postawa irytowała go niemożebnie. Nie potrafiła nawet rozporządzić pracą skrzatów domowych. Nie nadawała się na prawdziwą panią domu. Cieszył się, że przynajmniej Astoria wyglądała na zorganizowaną jak przystało na kobietę Malfoyów.


Ostatnio zmieniony przez Abraxas Malfoy dnia 07.01.16 20:53, w całości zmieniany 5 razy
Gość
Anonymous
Gość
Re: Mały salon z jadalnią [odnośnik]27.09.15 23:25
Megara natychmiast przerwała grę, gdy usłyszała, że ktoś się do niej zwraca. Niepewnie spojrzała w tamtą stronę z ulgą upewniając się, że była to Lucienne. Meg próbowała się uśmiechnąć, ale marnie jej to wyszło. Skoro już wcześniej postanowiła schować wszystkie szczere uczucia do szafy powinna się tego trzymać.
- Nic się przed tobą nie ukryje - zaczęła, powoli odchodząc od fortepianu. Pamiętając awersję Deimosa do książek wolała nie powiększać i tak gigantycznego muru, który powstał między nimi. Bądźmy ze sobą szczerzy, Meg nie była wstanie uwierzyć, że ten przerzucacz końskiego łajna ma, choć minimalne pojęcie o sztuce. Dla tego możliwie szybko znalazła się daleko od instrument robiąc (jak jej się wydawało) krok w stronę pojednania. Skoro dzisiejszym wrogiem do pokonania był Abraxas jej drogiemu narzeczonemu musiała przypaść inna rola. Jaka? To pokażą nadchodzące minuty.
A gdzie w tym wszystkim znajdowała się Lucienne? Na pewno nie była zdrajcą tak jak jej mąż. W porównaniu do niego przynajmniej próbowała włożyć do ręki Meg kij by ogłuszyć bestię. To, że panienka Malfoy nie chciała go chwycić przecież nie było winą blondynki. Tym sposobem plasowała się na miejscu podwójnego agenta. Przecież od kogoś musiała się dowiedzieć czy choć w małym stopniu udało jej się oszukać brata.
Gdy tylko usłyszała zbliżające się kroki momentalnie była prosta niczym struna. Udając zainteresowanie widokiem za oknem nie widziała jak Abraxas i Deimos wchodzą do pokoju. Wciąż odwrócona do wszystkich bokiem mogła sobie pozwolić na lekki ironiczny uśmiechem słysząc słowa Deimosa. Cóż za komplement Zakpiła w duchu jednocześnie odwracając się w stronę gościa. On skinął jej na przywitanie głową ona posłała mu lekki przyjazny uśmiech. Miejmy nadzieję, że było to dobry początek świadczący o jej jak najlepszych intencjach. Naprawdę starała się w nim dostrzec jakieś pozytywne cechy. W myślach powtarzała wszystko, co powiedział jej Adrian, ale to nie wiele pomagało. Deimos mógł okazać się przystojnym i ciekawym człowiekiem dopiero po drugiej lampce czegoś mocniejszego. Kierowana tą jakże słuszną koncepcją chciała sięgnąć po własną szklankę, ale wtedy na korytarz słychać było kolejne kroki. No tak… jest już wróg, podwójny agent, potencjalny sojusznik. Brakowało, więc tylko wojska. Uśmiechnęła się nieznacznie widząc jak Astoria wchodzi do pokoju. Już dawno tak się nie cieszyła na jej widok. Tylko ona z całej rodziny wspierała ją w niechęci do Carrowów i to właśnie ona miała sprawnie i z wdziękiem odwrócić uwagę wszystkich, gdy tylko Meg powinie się noga. Taki przynajmniej był plan młodej panienki Malfoy, ale jakoś zupełnie zapomniała poinformować o nim siostrę. Gdy ta była blisko niej lekko się uśmiechnęła i po omacku chwyciła ją za nadgarstek. Ten uścisk trwał może trzy sekundy, ale Meg miała nadzieję, że zrozumie, o co jej chodzi. Bądź moją tarczą As. Bez ciebie tutaj zginę . W takich momentach najwyraźniej było widać, że jest najmłodsza z rodzeństwa. Zawsze opierała się na którymś z nich głęboko więżąc, że jej nie zostawią. Pewnie dla tego była tak niesamodzielna w kontaktach między ludzkich. Wiecznie traktowana przez wszystkich jak dziecko nie potrafiła wejść z przytupem do salonu i pokazać, kto jest tu panią i władczynią. Tak, drodzy Malfoyowie to wszystko była wasza wina. Chcieliście by pokazała rodzinny pazur a jednocześnie wciąż traktowaliście ją, jako wiecznie zagubioną i niewinną, Megi. Nic dziwnego, że biedaczka w końcu zaczęła się buntować przeciwko wszystkim. ( To jest dopiero wymówka!)
- Doszły mnie słuchy o twoim ostatnim zwycięstwie. Moje gratulacje, mało, kto potrafi pokonać mojego drogiego brata - Tak, pierwsza odezwała się, do Deimosa. Przecież nie mogła przez cały wieczór milczeć i zachowywać się jak jedna z tysiąca ozdób dworu Malfoyów. Była miła, uprzejma a nawet zdobyła się na pełne uznania spojrzenie. Uwaga, to wszystko było szczere. Postanowiła zmierzyć się z tym całym męskim ego o którym wszyscy ostatnio jej trują i sprawdzić jak to najlepiej obejść. Nie obchodziło ją czy Abraxas się podłożył czy nie. Ważne, że nasz platynowy książę w końcu padł na deski a Meg tylko żałowała, że nie mogła być tego świadkiem.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Mały salon z jadalnią [odnośnik]04.10.15 17:19
(lucienne pozwoliła się wepchnąć)

Rzeczywiście, nie poświęcałem ni krzty uwagi sztukom pięknym. Właściwie, to miałem je w nosie. Kiedy Abraxus opowiadał o muzyce, kiwałem z uznaniem głową. Rzeczywiście, roznoszące się po domu dźwięki były miłe dla ucha. Dość w nich było namiętności jak na tak młodą osóbkę jak Megara, uznałem jednak, że to po prostu próba popisania się przede mną. Wszak ja też przepadam za charakternymi piosnkami. Wkraczając do salonu nie mogłem już dalej słuchać muzyki, bo wytwórczymi dźwięków stała daleko od instrumentu i posłusznie się przyglądała. Przez chwilę wydawało mi się, że słyszę swoje własne wewnętrzne niezadowolenie, kiedy uświadomiłem sobie, że pewnie najmłodsza Malfoy będzie chciała fortepian zabrać ze sobą do Marseet. Jeżeli nawet przytarga go na plecach, nie mogę zgodzić się na słuchanie smętnych melodii przed każdą kolacją.
Nie znałem strategii, która była przygotowana na dziś. Pytanie, czy gdybym ją znał, poparłbym działania mej przyszłej żony. Chciała pokonać Abraxusa - cel dość mi znany, od wielu lat jest mym rywalem, znamy się na wylot. Z tego względu moglibyśmy chociaż raz stanąć z Megarą po jednej stronie barykady. Sęk w tym, że jej powody były gorszące. Kiedy moja z nim konkurencja była zdrowa i sportowa, Megara pragnęła pokonać brata, który przyklasnął na jej ślub ze mną. Absurd. Jakiekolwiek nie miałbym stosunku do tego, że to mi przypadnie rola jej reformatora, nie wyobrażałem sobie sytuacji w której wspieram ją w buncie przeciwko bratu. Wyznaję wiele zasad, a jedną z nich jest to, że zdanie głowy domu jest najważniejsze. Męskiej głowy domu, kto widział, by kobieta miała zdanie na jakikolwiek temat. Dlatego nigdy nie staniemy po jednej stronie, a ja nie wesprę jej dziś w ataku namierzonym na brata. Przyszedłem tu z niewinnymi zamiarami, chciałem nasycić się ciało i duszę, a wzrokiem wybrać z saloniku te obiekty, które Megara miała wziąć w swoim posagu. Bardzo spodobała mi się na przykład sekretara stojąca przy oknie.
Z zadumy nad proponowanym przez pana domu polowaniem, wyrwał mnie głos Megary. Już kiwałem głową, że powinniśmy jak najprędzej skorzystać z letnich wieczorów, kiedy właśnie usłyszałem o co mnie spytała. Nie wiem co podkusiło mą młodą narzeczoną do podobnych pytań, spoglądam przez chwilę jeszcze na Abraxusa, uśmiecham się szyderczo i kiedy przenoszę wzrok na Megarę, moja mina jest wyniosła, natomiast zaskakująco długo patrzę na ten półuśmiech uznania, aż przekonuję się, że to nie jest żadna cięta uwaga. Powinienem przywyknąć do tego, że młode osóbki są często prawdziwe. Nie to co wyuczone panie domu w moim wieku, z którymi niekiedy zmuszony jestem rozmawiać. Chciała mnie więc pochwalić? Odmiana ciekawa, po tym w jakich żeśmy się stosunkach rozeszli ostatnio. - Zważywszy na to, jak dobrym jest on rywalem, muszę przyznać, że jest to osiągnięcie. Abraxusowi już od trzech lat starałem odebrać tytuł mistrza i nie było to proste. Musi się jednak przyzwyczaić do zaintniałego stanu, bo nie zamierzam tak łatwo oddać mu zwycięstwa za rok. Nie lubisz turniejów, Megaro? - podchodzę krok w jej stronę z założonymi z tyłu rękami. Nie wiem w którym momencie przeszliśmy wszyscy na ty . Niby nasza biblioteczna rozmowa nie pozostawiała nam innej możliwości, ale nie przywykłem do nazywania tak innych lordów i hrabiów. Tak jest po prostu uprzejmiej. Nowoczesna maniera się tutaj wkradła, z drugiej strony ślub za dwa miesiące, czas najwyższy przestać nazywać się "panem" i "panienką". Jak będzie niegrzeczna to każę jej do siebie mówić Jego Ekselencjo albo Wielmożny Panie . Zaś, czy interesowało mnie jej zdanie na temat turniejów szermierczych : niekoniecznie. To ona zwróciła na niego uwagę, ona więc będzie się teraz tłumaczyć: dlaczego nie siedziała w pierwszym rzędzie i nie oglądała brata i narzeczonego. Pewnie dlatego, że wtedy jeszcze nie byliśmy zaręczeni. - Pytam, bo nie widziałem byś kibicowała bratu na ostatnich zawodach - usprawiedliwiam pytanie i patrzę na alkohole, które podsuwają mi kelnerzy. Wziąłem coś czerwonego i po krótkim zastanowieniu napiłem się. Nie, chyba innego pytania zadawać na razie nie zamierzam. Po jakimś czasie, więc pewnie po tym jak już porozmawiamy na temat tej całej szermierki rzucam do Abraxusa, jego żony, a może i Astorii, która tak błyszczy niesamowicie: - Dostałem dopiero zaproszenie od Prewettów. Jak mniemam w tym roku sierpniowy festiwal powinniśmy odwiedzić wspólnie. - patrzę znów w stronę Megary wymownie, ale to rola Lucienne i Astorii, by podać informacja o dacie ślubu do Czarownicy. Znając je, pewnie i tak już to zrobiły, bo na szczęście nie musze się tym interesować. Ludzie po prostu mają wiedzieć o uroczystości.
Jest jeszcze jedna sprawa, która ważyła na mojej obojętności wobec narzeczonej. Jej matka była z Averych i jakkolwiek już nie było jej pomiędzy nami, krzywiłem się na każde wspomnienie członkini tego bezwartościowego rodu, jak nazywałem ich w głowie. Gdybym wiedział jak skończyła, najpewniej dałbym w prezencie Abraxusowi trzy konie z mej hodowli. Bardzo mądrze postąpił pozbywając się jej z domu. Pomyślałby kto, że i on ma podobne korzenie.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Mały salon z jadalnią [odnośnik]04.10.15 18:06
W salonie, być może nieco nietaktownie, wtem teleportowało się pośrodku niewielkie stworzenie - domowy skrzat. Malfoyowie z pewnością nie spodziewali się gości, a maluch nie wydawał się im znajomy... rozpoznał go jednakże Deimos. Niewątpliwie był posłańcem nestora rodu Carrow.

Skrzat, nisko pochylony i przejęty strachem, wpierw spojrzał na Abraxasa, potem na Lucienne, Astorię oraz Megarę, na samym końcu - na Deimosa. Skłonił się przed czarodziejami służalczo, niemal przybijając pierś do posadzki, po czem przepełznął w stronę dziedzica Carrowów i wręczył mu zalakowany list. Bez słowa - był przerażony.

I zniknął.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mały salon z jadalnią  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mały salon z jadalnią
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach