Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Uliczki przy kamienicach mieszkalnych
AutorWiadomość
Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]21.09.15 23:43
First topic message reminder :

Uliczki przy kamienicach mieszkalnych

Uliczki prowadzące do kamienic mieszkalnych. Okolica jest zamieszkała, wobec czego stanowi jeden z najbezpieczniejszych rejonów Nokturnu, pomimo że wiadomo, jakie osoby decydują się na wynajem. Często słychać tutaj mało wyszukane przekleństwa, na przybyszy łypią ponuro zakapturzone postacie, które doskonale orientują się, kto jest mieszkańcem, a kto tylko gościem - idealnym materiałem do szybkiego zarobku. Wejście w te okolice stróżów prawa jest ryzykowną grą - margines społeczeństwa skrupulatnie szczerze swojej prywatności. W rynsztoku w porze deszczowej zbiera się cały brud z ulicy. Ponure, brudne, z ciemności pojedynczych uliczek można usłyszeć odgłosy walki bezpańskich zwierząt... Dobrze, że masz tyle szczęścia, że to tylko one.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Uliczki przy kamienicach mieszkalnych - Page 20 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]12.04.20 21:22
Do ustalenia
Ostatnio Hjalmar siłą rzeczy nie oddalał się zbyt daleko od domu na Nokturnie. Właściwie to większość swoich „spacerów” zawęził jedynie do obszaru tej ulicy. Chwilowo wypady w okolice portu nie byłyby najmądrzejszym posunięciem. Na szczęście na razie zdrowy rozsądek brał górę, ale jeśli to całe zamieszanie dłużej potrwa to pewnie w końcu nie wytrzyma i wybierze się na eskapadę w dalsze rejony Londynu. Chociaż może udałoby mu się namówić za jakiś czas Yanę? Wtedy na pewno byłoby bezpieczniej niż gdyby wyprawił się samotnie. Nie był jednak pewien czy w ogóle zawracać czarownicy głowę tym tematem. Ostatnio sprawiała wrażenie mocno zapracowanej, nie chciał jej dokładać zajęć.
Młody Goyle chyba najbardziej żałował tego, że życie na Pokątnej całkowicie zamarło. Taki niefart. Już prawie gdy miał wrażenie, że załapał na czym polegają sztuczki kieszonkowców, kiedy mógłby się przerzucić na nieco trudniejsze cele… wszystko wzięło w łeb. Pewnie, gdyby był bardziej narwany próbowałby swoich sił na Nokturnie. Nie był jednak głupi. Wpadka na Pokątnej w najgorszym wypadku wiązałaby się z jakimiś nieprzyjemnościami ze strony wiedźmiego patrolu, ale że Hjalmar miał ledwie siedem lat… to żadne poważniejsze konsekwencje mu nie groziły, prawda? Na Nokturnie jednak sprawy miały się zgoła inaczej. Wystarczyłoby nacisnąć na odcisk nieodpowiedniej osobie… Lepiej nawet o tym nie myśleć, nie miał ochoty się rozstawać ze swoim życiem w najbliższym czasie.
Nie próbując żadnych swoich sztuczek mały czarodziej snuł się po okolicy odkrywając nowe tajemnice swojego nowego adresu zamieszkania. Może nie było tu przyjemnie, ale nie można było powiedzieć, że Nokturn był nudny. W ciągu ostatnich paru miesięcy zdążył już poznać z widzenia większość tubylców, przedziwna zbieranina, to trzeba było przyznać.
Nie kojarzył za to jednego z czarodziejów który przechodził akurat w pobliżu. Znudzony Goyle… normalnie zostawiłby w spokoju, nieznajomego, ale że się nudził to postanowił zorientować się kto to taki i czego tu szukał. Od myśli zaraz przeszedł więc do czynów.
-Nie jesteś stąd- bardziej stwierdził niż zapytał – Kogoś szukasz?- zapytał o pierwszą rzecz która mu przyszła do głowy.
Hjalmar Goyle
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6246-hjalmar-goyle#155131 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]14.04.20 22:42
Nie planował tego dnia opuszczać swego nokturnowskiego apartamentu, jednakże otrzymał list z prośbą o pilne spotkanie w Białej Wywernie. Nie zwlekając dłużej udał się we wskazane miejsce będąc ciekaw co spowodowało, iż sprawa nie cierpiała zwłoki – czyżby jego towarzysz narobił sobie problemów i potrzebował pomocy? Była to pierwsza i właściwie ostatnia myśl, albowiem po krótkiej chwili przyszło mu dowiedzieć się o sprawie i tym samym zaproponować możliwe jej rozwiązania. Zawładnęło nim lekkie poirytowanie, albowiem był przekonany, że mogli załatwić to za pomocą krótkich wiadomości, lecz nie dał tego po sobie odczuć zważywszy na wartość owej znajomości. Ranghar był jego stałym klientem o niekończących się finansowych zasobach i szczodrym geście, więc zależało mu, aby mężczyzna nie zaprzestał korzystać z jego usług. Mimo nowego interesu związanego z Karczmą Pod Mantykorą wciąż potrzebował dodatkowych źródeł dochodu, a takimi były klątwy oraz szmuglowanie artefaktów. Czasami zastanawiał się, czy mężczyzna hobbistycznie przechowywał tyle zaklętych przedmiotów, czy też miał naprawdę długą listę wrogów. Nie był to jednak jego problem, nie miał w zwyczaju zadawać pytań – co również ceniono – dlatego rozważania pozostawił jedynie sobie, nigdy nie porywając się na żadne uszczypliwości.
Opuściwszy lokal nie teleportował się od razu do swego mieszkania. Skoro już zmuszony był wyjść poza jego obręb postanowił udać się do własnego baru i upewnić, czy wszyscy pracownicy dotarli na miejsce. Zakupując akt własnościowy zakładali z Goylem, że ruch będzie znacznie mniejszy, ale jak widać czystka w Londynie podziałała wyjątkowo dobrze na lokalnych obszczymurków. Nierzadko do późnej nocy knajpa pękała w szwach, a co za tym szło ich profity. Nie żałował tego ruchu, mimo wszelkich wątpliwości i niewielkiego zysku lokal był swego rodzaju uciechą, a do tego jego piwnice zapewniały mu nowe możliwości. Nie musiał już zagracać własnego mieszkania i ryzykować spaleniem go podczas kolejnych prób warzenia baz pod klątwy – to był ważny plus.
Zaciągając się Stibbonsem szedł wzdłuż brudnej uliczki z kapturem naciągniętym na głowę. Nie rozglądał się, nie szukał problemów wzrokiem, do momentu w którym jego uszu doszła pewna zaczepka wypowiedziana iście… dziecinnym głosem. Zatrzymał się w miejscu zastanawiając się, czy aby na pewno ów słowa padły w jego kierunku i kiedy odwrócił się zyskał tego pewność. Mały gnój stał jak ten bezdomny psidwak i wpatrywał się w niego swymi ślepiami z zaciętym wyrazem twarzy. Zabrakło mu kolegów, którym mógłby dać w mordę? -Gnojka, którego mógłbym sprać na kwaśne jabłko. Jesteś chętny?- rzucił unosząc pytająco brew, a jego wargi wygięły się w kpiącym wyrazie. Miał dzieciak jaja, skoro w bezczelny sposób zaczepiał nieznajomych.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]15.04.20 20:05
Gdyby Hjalmar wiedział, że na Nokturnie są mieszkania, które przy odrobinie dobrej woli można było nazwać apartamentami to niechybnie od razu założyłby sobie śmiały plan, że w bliżej nieokreślonej przyszłości przeniesie się z Yaną do takowego. Nie żeby mu było źle pod obecnym adresem. Obecnemu mieszkaniu Dolohov nie można było nic zarzucić, problem polegał na tym, że jego dawny dom na Grimmaud Place… przy porównaniach wypadał lepiej. No ale tam prawdopodobnie od jakiegoś czasu mieszka inna czarodziejska rodzina.
Normalnie mały Goyle nie próbowałby zaczepiać nieznajomego jegomościa. Co jak co, ale dzieciak posiadał instynkt samozachowawczy. Zazwyczaj. Czasem jednak w taki dzień jak dzisiejszy, nuda brała nad nim górę i w pewnym momencie szukał zaczepki z kimkolwiek. Pech chciał, że padło na Drew.
Gdy czarodziej się zatrzymał, Hjall przyjrzał mu się uważnie. Trochę nie spodobało mu się to co widzi. Zdał sobie sprawę, że wyjątkowo pechowo wybrał swój cel do zaczepki. Mężczyzna nie wyglądał jakby był pierwszym lepszym popychadłem. No ale co miał zrobić? Słowo się rzekło, przecież nie wycofa się tak po prostu. Duma by mu na to nie pozwoliła.
-Hympf- prychnął pod nosem w odpowiedzi -To musisz w takim razie szukać dalej- wzruszył niedbale ramionami. Co prawda, gdyby nieznajomy zechciał posłużyć się magią to blondynek nie miałby zbyt wiele do powiedzenia. Chociaż kto wie, może miałby nieco szczęścia i zdołałby uciec przed wiązką magii wystrzelonej z różdżki? Wolałby co prawda nie testować takiej możliwości w praktyce, ale gdyby trzeba było to na pewno nie stałby w miejscu jak baran i czekał, aż czarodziej wyceluje, prawda?
Dopiero teraz spojrzał w stronę, w którą podążał mężczyzna. Możliwości, dokąd zmierzał było wiele, ale jedno z miejsc na mapie Nokturnu przyciągało nieco więcej osób niż inne.
-Idziesz do Mantykory?- strzelił nawet nie łudząc się, że mu odpowie. W zasadzie, to on sam tam jeszcze nie zawitał. Może dzisiaj był dobry dzień na odkrycie nieznanego mu miejsca w sąsiedztwie? Co mu w sumie szkodzi? Jak będzie źle to zwieje i już.
-Też tam idę- oznajmił jakby chodziło o przechadzkę w malowniczych okolicznościach przyrody. W końcu odkleił się od muru, przy którym stał i ruszył w stronę knajpy. Najpierw oczywiście musiał podejść bliżej Drew.
Hjalmar Goyle
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6246-hjalmar-goyle#155131 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]21.04.20 23:29
Apartament to rzecz jasna nader wiele powiedziane, jednak Drew lubił sobie drwić w podobny sposób. Sama kamienica nie budziła entuzjazmu, podobnie jak pnące się na sam strych schody, które z pewnością pamiętały jeszcze zeszły wiek. Poobdzierane ściany, brudne i zabarwione, nierzadko krwią, deski prowadziły do małego mieszkania, które w środku potwierdzało wizję wyglądu wnętrz lokali w najgorszej dzielnicy miasta. Szatyn na tyle ile był w stanie dbał o porządek, ogólny ład, jednakże nie zmieniało to ogólnego wizerunku i wszechobecnego zapachu stęchlizny mieszanej z wilgocią. Postanowił szybko wyrwać się z tej dziury i wówczas jego budżet już mu na to pozwalał, jednak wpierw wolał zainwestować jeszcze sporą ilość gotówki – na rozkoszowanie się zacnymi zdobieniami miał jeszcze czas. Nie należał do grona nader wymagających czarodziejów, bowiem wystarczył mu dostęp do źródeł, a mianowicie manuskryptów, miejsce do pracy i pokaźny barek.
Właściwie to dzieciak miał fart, gdyż nie trafił w iście zły humor szatyna. Wtem z pewnością na długo zapamiętałby lekcję, iż nie należy zaczepiać nieznajomych, a szczególnie w miejscu podobnym temu. Szybko przekonałby się, że utrata mleczaków była najłagodniejszą ze wszystkich kar – w końcu ząb mu jeszcze urośnie, ręka czy noga już nie bardzo. Nie wspominając o głowie.
-Jestem dość niecierpliwy.- rzucił wpatrując się w gagatka z ironicznym uśmiechem, który nie schodził z jego twarzy. Czyżby jednak zabrakło mu odwagi? Macnair wbrew pozorom nie był taki straszny, bowiem mógł trafić na takiego Goyla, który jednym sierpowym wysłałby małolata na księżyc.
Kiedy jego uszu doszło kolejne pytanie ściągnął brwi wyraźnie zdziwiony, lecz nie mógł przy tym ukryć rozbawienia. -Do Mantykory powiadasz.- odpowiedział zastanawiając się przez moment czy mówił na poważnie, czy tylko chciał zabłysnąć. -Na dobrą szkocką czy panienki?- spytał mierząc go od stóp do głów, gdy ten podszedł do niego pewnym krokiem. Nie miał dzisiejszego wieczora już żadnych spotkań, nie planował też wracać do domu, zatem z chęcią zobaczy jak młody odnajdzie się w ów miejscu. -Często tam bywasz? Podoba Ci się lokal?- rzucił, po czym zaciągnął się papierosem. Nie trawił dzieci, działały mu na nerwy, lecz o dziwo gnojek jeszcze nie zdążył go zirytować, dlatego wbrew wszelkim zasadom postanowił nie sprzeciwiać się jego towarzystwu.
-Właśnie tam idę, więc możesz zabrać się ze mną, ale pamiętaj że nie będę Twoją niańką.- dodał ruszając w ustalone miejsce i gdy tylko dotarli do drzwi otworzył je, po czym wszedł do środka. Widok wielu zajętych stolików wywołał lekki uśmiech na jego twarzy, albowiem czym więcej trunku się rozleje, tym cięższa będzie jego sakwa. Czego chcieć więcej?




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]10.05.20 20:30
Och, Drew mógłby się zdziwić, gdyby chciał postraszyć młodziaka Goylem. Owszem, Hjalmar nie chciałby trafić na podły humor wuja, ale z drugiej strony miał znacznie mniej powodów do obaw niż jakiś randomowy dzieciak z ulicy. Poza tym… był Goylem, okej? Spojrzenia spode łba, groźne burknięcia i inne takie nie robiły na nim większego wrażenia. Zdążył się już przyzwyczaić. Chociaż fakt, nie powinien zaczepiać byle kogo na ulicy, szczególnie takiej jak Nokturn nigdy nie było wiadomo na kogo trafi. Na szczęście dzisiaj nie musiał się o tym dosadnie przekonywać. Następnym razem może będzie nieco mądrzejszy.
-Podobno nad wadami charakteru trzeba pracować- odgryzł się jeszcze, ale bez większego przekonania. Po prostu musiał wcisnąć swoje trzy grosze. Dla zasady.
-Do Mantykory- powtórzył, a na pytanie po co konkretnie tam się wybiera wzruszył tylko ramionami. -Nie, mieszkam tutaj od niedawna. Chcę zobaczyć, jak wygląda ta cała karczma- odpowiedział po prostu. Ostatnio bywał w różnych miejscach, niekoniecznie takich w których pozwoliłaby mu bywać Eir. Jej zdanie niestety nie miało już większego znaczenia.
-Nie potrzebuję niańki- burknął w odpowiedzi typowo po Goylowemu. Skąd w ogóle ten pomysł, że jakiejś potrzebował. Radził sobie doskonale sam, okej? Słysząc propozycję postanowił z niej skorzystać.
Po wejściu do środka Hjalmar jakby siłą rozpędu dalej szedł za czarodziejem. Równocześnie rozglądał się z ciekawością dookoła. Może w środku nie było dzikiego tłumu, ale sporo zajętych stolików świadczyło o tym, że lokal cieszył się jako taką popularnością. Kto wie… może powinien poczekać i spróbować swoich sił trochę później, jak jeden z drugim wypiją o ten jeden kufel za dużo. Co prawda próbując przywłaszczyć sobie cudze sakiewki w takim miejscu sporo by ryzykował, ale… nie miał za bardzo innego wyjścia. Na Pokątnej jakoś ostatnimi czasy ciężko było spotkać roztargnionych spacerowiczów, nad czym młody Goyle ubolewał. O ile jego życie byłoby prostsze. Albo gdyby chociaż port był nieco bliżej, tam też mógłby spróbować swoich sił, ale nie miał zbytnio odwagi by przejść spory kawał drogi przez Londyn. Nie wiadomo na co mógłby się władować.

||rzucam na dziecięcą magię- ciekawość
Hjalmar Goyle
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6246-hjalmar-goyle#155131 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]10.05.20 20:30
The member 'Hjalmar Goyle' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 10
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Uliczki przy kamienicach mieszkalnych - Page 20 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]21.05.20 22:20
Gdyby tylko wiedział, że dzieciak pochodzi z jego rodziny pewnie udałby obrażonego, bowiem jakim cudem nie przyszło mu go wcześniej poznać? Czyżby wstydził się swoich kumpli? Istniała taka możliwość, ale w końcu szatyn nie był jednym z tych rzezimieszków, którzy leją do swego kubka, a następnie częstują rzekomym piwem nową twarz w lokalu. Miał swoje wady, pewnie nawet było ich więcej niżeli zalet, ale poradziłby sobie w rozmowie z brzdącem, który sięgał mu ledwie do przedramienia.
Zaśmiał się pod nosem na szybką ripostę małolata, po czym szturchnął go lekko łokciem.
-Dogadamy się. Lubię jak ktoś ma niewyparzoną gębę.- pokręcił głową z niedowierzaniem, bowiem faktycznie musiał być stąd. Żaden inny łobuz nie wkroczyłby w świat Nokturnu z taką pewnością siebie i równie dzielnie udawał lokalnego buraka, dla którego ważniejsze jest utrzymanie tonu rozmowy jak siniak pod okiem.
-No odkąd skończyłeś robić w pieluchę nie mogło wiele czasu minąć.- uniósł nieznacznie brew, a na jego wargach pojawił się ironiczny uśmieszek. Ciekaw był gdzie byli jego rodzice, czyżby przepijali ostatnie galeony w zapchlonych czterech ścianach? Gnojek przypominał mu trochę jego samego, kiedy za czasów smroda krzątał się po niebezpiecznej okolicy zamiast przyswajać wiedzę przekazywaną przez matkę. Miała go totalnie gdzieś, byli dla siebie właściwie obcymi ludźmi. Całe szczęście, że ów chwasty przeszłości zdążył już wyplewić i tym samym oczyścić własne nazwisko.
Słyszał za sobą kroki, stąd miał pewność, że jego nowy towarzysz nie uciekł zaraz po przekroczeniu progów Mantykory. Skinąwszy głową w kierunku barmana udał się w bardziej opustoszałe miejsce karczmy, gdzie mogli w spokoju usiąść i kontynuować jakże interesujący dialog. Był ciekaw co dzieciak miał do powiedzenia, być może gotów był się nawet przedstawić? -Dwie szkockie.- rzucił, gdy jedna ze skąpo ubranych kelnerek zatrzymała się przy drewnianym stole. Zignorował jej zdziwione spojrzenie, w końcu nigdy wcześniej nie miała okazji widzieć go w towarzystwie jakiegokolwiek smarkacza. -Najpierw pijemy potem robimy biznesy, czy wolisz odwrotnie?- zaśmiał się pod nosem wysuwając z kieszeni szaty paczkę papierosów, którą rzucił na blat. Wysunąwszy jednego potarł palcami kraniec, by finalnie móc zaciągnąć się nikotynowym dymem.
Po chwili podziękował gestem za przyniesiony trunek i chwycił szkło w drugą dłoń.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych [odnośnik]09.08.20 11:02
Powiedzmy, że jak do tej pory sam Hjalmar widział Caelana ledwie parę razy w życiu. Nie byłoby niczym dziwnym, gdyby jego wuj nie miał pojęcia o tym, co się dzieje z małym czarodziejem, a młody Goyle wcale nie miał zamiaru szukać pomocy u krewnych. Poradzi sobie, co nie?
- To masz nieco dziwne upodobania- mruknął tylko. Tak dla zasady tylko, bo w sumie sam poczuł się nieco dumny, że dorosły czarodziej w ogóle chciał z nim gadać.
Skrzywił się nieco, gdy czarodziej wspomniał o pieluchach
-Wcześniej mieszkałem na Grimmauld Place- dodał jakby dla wyjaśnienia. -Na Nokturnie mieszkam dopiero od paru miesięcy- w zasadzie do blondynek miał sporo szczęścia, że trafił na swojej drodze akurat na Yanę. Pozostawiony sam sobie mógł wylądować o wiele gorzej niż w domu na Nokturnie. Poza tym miał całkiem sporo swobody w tym jak spędzał swój czas, a czarownica zdawała się o niego nawet troszczyć na tyle na ile mogła. Hjalmar zaś nie miał zbyt wielkich problemów do zaadaptowania się w nowym miejscu. Zawsze był dość… elastyczny. To chyba akurat ta cecha, którą odziedziczył po swej matce.
Chłopaczek bez zawahania usiadł przy stoliku, do którego zaprowadził go czarodziej. Przygryzł nieco wargę słysząc zamówienie jakie złożył mężczyzna. Do tej pory nie bardzo miał okazję próbować alkoholu, nie był pewien czego ma się spodziewać, ale przecież się nie wycofa tak w pół kroku. Ostatnio Mały Goyle dużo większą wagę przywiązywał do tego jak jest postrzegany i na pewno nie chciał wyjść na tchórza.
-Uhm… a nie możemy i pić i robić biznesy na raz? Chyba, że to za dużo do ogarnięcia dla Ciebie? - wypalił zanim zdążył się ugryźć w język. Kto wie? Może testował Drew na ile sobie może przy nim pozwolić? Zresztą, sam powiedział, że lubi jak ktoś ma niewyparzoną gębę, prawda?
Hjalmar zaabsorbowany rozmową z czarodziejem nie spostrzegł, że jego dziecięca magia zaczęła działać. Zresztą i tak nie była zbyt efektowna. Co najwyżej, któraś kelnerka dostanie burę za zostawienie gdzieś otwartego zamka. Goyle był zbyt zainteresowany jego rozmówcą by zwrócić większą uwagę na to co się działo dookoła. No a do tego jeszcze podano im tę nieszczęsną whisky. Dzieciak spoglądał na szklankę nieco niepewnie, ale starał się wyglądać jakby już nie raz brał udział w popijawie. Gdy Drew chwycił jedną ze szklanek chłopiec poszedł jego śladem i złapał drugą z nich po czym przysunął nieco bliżej siebie. Może nie będzie tak źle? W końcu dorośli ciągle pili alkohol. Musiał być przynajmniej smaczny, co nie?
Hjalmar Goyle
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6246-hjalmar-goyle#155131 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/

Strona 20 z 20 Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20

Uliczki przy kamienicach mieszkalnych
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach