Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Uliczki przy kamienicach mieszkalnych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 16  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   21.09.15 23:43

First topic message reminder :

Uliczki przy kamienicach mieszkalnych

Uliczki prowadzące do kamienic mieszkalnych. Okolica jest zamieszkała, wobec czego stanowi jeden z najbezpieczniejszych rejonów Nokturnu, pomimo że wiadomo, jakie osoby decydują się na wynajem. Często słychać tutaj mało wyszukane przekleństwa, na przybyszy łypią ponuro zakapturzone postacie, które doskonale orientują się, kto jest mieszkańcem, a kto tylko gościem - idealnym materiałem do szybkiego zarobku. Wejście w te okolice stróżów prawa jest ryzykowną grą - margines społeczeństwa skrupulatnie szczerze swojej prywatności. W rynsztoku w porze deszczowej zbiera się cały brud z ulicy. Ponure, brudne, z ciemności pojedynczych uliczek można usłyszeć odgłosy walki bezpańskich zwierząt... Dobrze, że masz tyle szczęścia, że to tylko one.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   27.10.15 17:38

Lyra zamiast odepchnąć Samuela lub jego przeciwnika odepchnęła samą siebie. Poleciała wpadając na Wooda, przewracając go. Jej lotowi towarzyszył przeciągły gęsi skrzek ptaka, który przemieniał się znów w tykowatego mężczyznę. Próba Skamandera także nie wypaliła, nie zdołał uniknąć zaklęcia, które trafiło go w bark. Bardzo niewiele zabrakło, by uciec przed przeklętą wiązką. Osiłek odwrócił się od aurora, którego jednym zaklęciem zepchnął w odmęty szaleństwa. Paskudny uśmiech rozciągną jego spękane wargi demonstrując światu braki w uzębieniu. Wyciągnął różdżkę celując w Lyrę.
- Nervuso - rzucił celując w nadgarstek rudowłosej. Za sobą Lyra mogła usłyszeć coraz brzydsze przekleństwa Wooda.
Gęś coraz bardziej przypominała człowieka, coraz mniej ptaka.
Samuel całkowicie stracił orientację. Jego wszystkie zmysły jakby zbuntowały się przeciwko niemu. Oszukiwały go w każdej dziedzinie, nie mógł ufać ani im, ani obrazom podsuwanym przez otępiały od zaklęcia mózg.

Kolejność dowolna.

/na wiadomość odpisałam przez pw


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   27.10.15 18:50

Tym razem jej się nie udało. Rzuciwszy zaklęcie, Lyra niemal w tej samej chwili poczuła, że leci do tyłu, wpadając na drugiego aurora. Razem upadli na ziemię, czarodziej częściowo zamortyzował jej upadek, jednak i tak go odczuła. Na szczęście nie upuściła różdżki. Kurczowo zaciskała na niej pobielałe palce, świadoma tego, że ten kawałek drewna jest jedyną rzeczą, która może ją teraz obronić przed tymi czarodziejami.
Szybko przetoczyła się w bok, wstając i umożliwiając to samo Woodowi, na którego wpadła. W co takiego się wpakowała? Przychodzenie tutaj było jak proszenie się o kłopoty, jednak co się stało, to się nie odstanie, teraz musiała się bronić i mieć nadzieję, że wyjdzie z tego cało, wróci do domu i spróbuje zapomnieć o sprawie. A co, jeśli nie? Zadrżała na samą myśl o alternatywie.
Skamander został trafiony klątwą, zupełnie tracąc orientację w otoczeniu. Wydawał się chwilowo niezdolny do walki, Lyra musiała mieć gorącą nadzieję, że ten stan zaraz minie. Był aurorem, w pewien sposób polegała na jego doświadczeniu, nie chciała, żeby coś mu się stało, nie tylko dlatego, że od jego dobrej formy mogło zależeć także jej bezpieczeństwo.
Drugi z czarodziejów zaczynał już odzyskiwać ludzką postać, jednak w tej chwili nadal najgroźniejszy był rosły osiłek, który wymierzył różdżką prosto w nią.
- Protego! – krzyknęła, zamierzając odbić klątwę.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   27.10.15 18:50

The member 'Lyra Weasley' has done the following action : rzut kością

'k100' : 68


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   28.10.15 22:44

Błysk, który zobaczył - wcale nie musiał być prawdziwy. Zdążył tylko dostrzec, jak drobne ciało Lyry zostaje odrzucone przez nieznaną siłę-czar? Potem wszystko zniknęło, ucichło i pociemniało.
Poczuł, jakby obrzmiałe ciepło ogarnęło jego głowę. Zupełnie, jakby ktoś wylał na niego obleśnie, gęstą ciecz. Nie było to przyjemne uczucie. Jeszcze bardziej nieprzyjemnie, gdy jego myśli eksplodowały feerią obrazów. Ściany pomieszczenia wygięły się niczym zrobione z gumy, a całość pokryła się cieniutką jak skóra warstwą...a może to była rzeczywiście ludzka skóra? Półprzeźroczysta przestrzeń - wcześniej kamiennych ścian przeszła kolejną metamorfozę. Coś, jakby dłoń zatrzymała się po drugiej ścianie, próbując przebić się przez skórę, która powoli rwała się przed siłą nacisku. I za każdej strony dostrzegł takie ręce - małe, duże, kobiece męskie. Wszystkie napierały na nietrwałą, gumiastą powłokę.
Gardło zacisnęło się gotowe do krzyku, ale żaden dźwięk nie wydobył się przez spierzchnięte usta. Co się działo do cholery! Poruszył się, ale niewidzialna, ciężka "rzeczy" trzymała go za nogi. Spojrzał w dół i zamarł. Spoglądał w puste, pobielałe źrenice jego ukochanej Gabrielle. Upadł na kolana, próbując objąć okrwawione ciało. Fala pustej wściekłości, łączonej z przerażeniem - na powrót, jak 6 lat temu - zalało jego ciało. Drżał, gdy gęsta mgła zalała podłogę, zabierając za sobą wszystko. W końcu usłyszał głos, który różnił się od całego szaleństwa, jakiego doświadczał. Właśnie..szaleństwa...mignęła mu przez chwilę rudowłosa czupryna, jakieś szamotanie...walka. Przecież walczył! Musiał walczyć! Nie mógł się poddać, cokolwiek by się z nim nie działo. Nigdy się nie wycofywał. Zerwał się z kolan i ruszył wprost na wyciągnięte dłonie zza skórnej ściany. Musiał się wydostać! Przełamać niewidzialne okowy, które spętały jego umysł.

*rzucam za przełamanie tego szaleństwa*






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   28.10.15 22:44

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością

'k100' : 54


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   01.11.15 1:47

Zaklęcie Protego pomimo tego, że zdawało się być rzucone poprawnie, a nawet zadziałać nie przyniosło żadnego efektu, ponieważ czar osiłka minął nadgarstek Lyry o kilka centymetrów. Odległość wystarczającą, by nie móc zostać odbitym przez zaklęcie tarczy. W jej kierunku zmierzali już dwaj mężczyźni. Obaj wściekli po nieudanych zaklęciach.
- Nie mamy czasu się bawić, Flint, kończmy to - odezwał się ten, który jeszcze chwilę wcześniej był gęsią.
- Drętwota! - Z różdżki osiłka wyleciał w stronę Lyry czerwony promień.
- Ignitio - drugi z przeciwników wyrzucił ze swojej różdżki w stronę Wooda i Lyry kulę ognia, która pędziła przez pomieszczenie.

Samuelowi nie udało przełamać się zaklęcia. Omamy nie opuszczały go, tracił świadomość, to, co było realne mieszało się z wytworami jego umysłu. Widział przybiegającego na pomoc czarnoksiężnikom człowieka, który po chwili zmienił się w wilkołaka napadającego na Skamandera. Aurorowi udało się jedynie wymacać różdżkę, która znalazła się na podłodze. W przebłysku świadomości zrozumiał, czym była i jak jej użyć. Wilkołak przed nim raz znikał, raz się pojawiał. Podobnie jak Wood i Lyra, jak zwłoki Gabrielle czy nieruchome ciało Melanie. Wszystko zdawało się być równie prawdziwe, zarówno obrazy jak i głosy.

/Sam, jeśli chcesz rzucać jakieś zaklęcia, to rzucasz kością normalnie, ale efekty mogą być różne, tak samo z powodu obłędu może się okazać, że nie trafisz w to, co planujesz


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   01.11.15 9:49

Lyrze udało się uniknąć trafienia klątwą, co jednak najwyraźniej jeszcze bardziej rozjuszyło czarodziejów. Na widok ich wyrazów twarzy dziewczyna aż się spięła, dłoń znowu mocniej zacisnęła się na różdżce, jednak kiedy w jej stronę natychmiast pomknął czerwony promień, w pierwszym odruchu po prostu rzuciła się w bok, próbując uniknąć trafienia i dać sobie dodatkowe sekundy na rzucenie kolejnego zaklęcia w kierunku któregoś z mężczyzn. Melanie wciąż leżała nieruchomo na podłodze, sztywna po wcześniejszym zaklęciu Lyry, jednak dziewczyna już na nią nie patrzyła, skupiona tylko na tym, żeby unikać zaklęć czarodziejów, i gorączkowo myślała nad własną odpowiedzią na ich atak.
Nie wiedziała jednak, czy jej refleks był dostatecznie szybki. Nie wiedziała też, co z Samuelem, który wciąż wydawał się tracić kontakt z rzeczywistością i nie zdawać sobie sprawy z tego, co się tutaj działo. Miała niepokojące przeczucie, że mężczyźni, chcąc jak najszybciej uporać się z nią i towarzyszącymi jej aurorami, mogą zacząć posuwać się coraz dalej, by tym samym umożliwić sobie ucieczkę.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   01.11.15 9:49

The member 'Lyra Weasley' has done the following action : rzut kością

'k100' : 63


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   01.11.15 19:24

Rzeczywistość przed nim, albo może konkretniej - przetransmutowana przez jego umysł, mieszała się, zmieniała, co chwilę przekształcając obrazy, które widział. Nie potrafił już czasem stwierdzić, co wśród całej kawalkady postaci - było prawdziwe. pamiętał wciąż rude włosy, pamiętał krzywy uśmiech i bliznę, pamiętał i siebie. Całość jednak kotłowała się niby wywar w kociołku szalonego alchemika. Na wszystkie połamane różdżki Merlina...czy to miało to się potoczyć?
Zamęt, który go dopadł, sprawił, że i osiłek i chudzielec, zwrócili swoja uwagę ku bardziej funkcjonalnym postaciom. Choć wciąż nie był wstanie myśleć jasno, pod dłonią wyczuł patyk, który w swej strukturze i bardzo znajomej chropowatości, pozwoliła mu zrozumieć - co właśnie odzyskał. Różdżka. Na jego usta wypełzł blady, nieprzytomny uśmiech.
Spojrzał w kierunku, gdzie powinny stać dwa oprychy. Wyciągnął różdżkę kolejny dziś raz, w stronę gruboskurnego, zbyt wysokiego bydlaka. Jednocześnie, zacisnął z całej siły różdżkę, by przypadkiem nie wyrwała mu się z rąk.
- Ascendio - krzyknął gardłowo. Czy pod wpływem czaru i własnego ciężaru, będzie w stanie przewrócić przeciwnika?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 01.11.15 19:24, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   01.11.15 19:24

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością

'k100' : 4


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   03.11.15 2:47

Lyrze nie udało się uniknąć zaklęcia. Trafiło ją ledwie w ramię, ale wystarczyło, by ją unieruchomić. Padła na ziemię nie mogąc poruszyć żadnym mięśniem ciała. Mogła jedynie leżeć nieprzytomna na ziemi. Widziała i słyszała wszystko, co działo się wokół niej, ale nie miała już na to żadnego wpływu.
Samuel rzucił zaklęcie, które poderwało go, odbiło od sufitu i zrzuciło ponownie na podłogę. Mógł usłyszeć chrupnięcie łamanych kości w obu rękach.
Jeden z opryszków zaklęciem obudził Melanie. Ta wstała, a jej włosy natychmiast ściemniały. Zmienił się też wygląd jej twarzy. Uśmiechnęła się paskudnie i ruszyła do drzwi, gdzie nagle obróciła się.
Wood wyciągnął różdżkę. Skóra zeszła mu niemalże z całego już ciała. Mimo to wycelował w górę i w momencie, w którym Karkarov odwróciła się w jego stronę i posłała wiązkę zielonego światła, wyszeptał - medico.
Zanim upadł trafiony avadą zdążył wezwać uzdrowicieli. Dziewczyna najwyraźniej chciała wykończyć pozostałą dwójkę, ale towarzysze odciągnęli ją. I słusznie, ledwie trójka zdążyła się teleportować, a w pomieszczeniu pojawili się medycy. Udało im się odczarować Lyrę bez większego problemu. Po szybkich oględzinach stwierdzili, że jest zdrowa, powinna jednak przez najbliższy tydzień wypoczywać.
Sam stanowił nieco większe wyzwanie. Chociaż ból nieco go otrzeźwił, zaklęcie ciągle działało. Zgromadzeni wokół niego ludzie zdawali się być jego wrogami, nie pomocą. Wyglądali jakby chcieli go skrzywdzić. W jego umyśle walka Lyry z dwoma przeciwnikami wcale się nie zakończyła. Uzdrowiciela, którzy przybyli na miejsce wydawali się natomiast być wsparciem osiłka i jego kolegi. Widząc jego niepoczytalny stan na wszelki wypadek unieruchomili go zaklęciem zanim przetransportowali się z aurorem do Munga. Tam czekało go zrastanie kości i powolne dochodzenie do siebie po zaklęciu. Miał szczęście, że medycy przybyli na tyle szybko, by zdążyć zdjąć z niego klątwę. Trochę dłużej i mógłby już nigdy nie odzyskać zdrowych zmysłów. Zanim dowiezion go do Munga, zdążył odzyskać świadomość. Dalej czuł się skołowany i bardzo zmęczony, w dodatku ręce bolały niemiłosiernie, ale dochodził do siebie. Będzie jednak potrzebował tygodnia odpoczynku zanim wróci do pracy i formy.
Pogrzeb Wooda obył się bez wielkich ceremonii. Zarzucono mu sprowadzenie niebezpieczeństwa na Lyrę Weasley, odnaleziono kilka nadużyć z jego strony. Ostatecznie jednak zapamiętano go jako wybitnego aurora i pozwolono spoczywać w pokoju.

Punkty doświadczenia:
Sam - 50
Lyra - 50


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   03.11.15 11:06

Zdążyła jeszcze zobaczyć rozbłysk czerwonego światła, jednak nie udało jej się umknąć. W momencie, gdy rzucała się w bok, zaklęcie jeszcze musnęło jej ramię, sprawiając, że jej drobne ciałko zesztywniało i osunęła się na ziemię. Zachowała przytomność, jednak nie była w stanie się poruszać, musiała leżeć tak, jak upadła, nie mogąc już nic zrobić. Zupełnie nic.
Różdżka spoczywała tuż obok jej sztywnej, nieruchomej dłoni, będąc tak blisko, a jednak poza zasięgiem unieruchomionej dziewczyny. Upadła jednak w takiej pozycji, że leżała lekko na boku i mogła widzieć Samuela, Wooda oraz napastników. Dostrzegła więc, jak już po jej odrętwieniu Samuel nieporadnie chwycił swoją różdżkę i wymierzył w czarodziejów, jednak w jego obecnym stanie, zaklęcie nie udało się i mężczyzna poderwał się w górę, by uderzyć w sufit i znowu spaść na podłogę. Usłyszała tylko nieprzyjemne chrupnięcie towarzyszące łamiącej się kości, a zaraz potem jeden z czarodziejów odczarował Melanie, którą Lyra wcześniej powaliła na podłogę swoim zaklęciem. Kobieta już nie wyglądała jak sobowtór Lyry, najwyraźniej eliksir przestał działać.
Wood jeszcze próbował ich zatrzymać, bo tylko on był jeszcze w stanie czarować mimo spustoszeń, jakie poczyniła klątwa w jego wyglądzie. Lyra miała nadzieję, że uda mu się unieszkodliwić Melanie, ale właśnie w tym momencie błysnęło zielone światło. Żadne z nich nie mogło nic zrobić. Panna Weasley mogła jedynie patrzeć z przerażeniem, jak martwe ciało aurora osuwa się na posadzkę. Właśnie pierwszy raz w swoim młodym życiu widziała, jak ktoś umiera na jej oczach. Ale nie mogła nic zrobić. Zupełnie nic poza patrzeniem w ciszy.
Melanie zwróciła się w stronę jej i Samuela. Przez krótką chwilę mogły patrzeć sobie w oczy. Przerażone oczy Lyry spoczęły jednak na różdżce Melanie, nagle zdała sobie sprawę, że lada chwila mogła zginąć tak, jak chwilę temu Wood. Wciąż nie była w stanie poruszać żadną częścią ciała poza oczami, mogła jedynie czekać na zielony błysk, który przerwie jej krótkie, dopiero zaczynające się życie. I w momencie, kiedy zaczęły zalewać ją migawki wspomnień z całego życia, kiedy zaczęła się zastanawiać, jak bardzo będzie cierpiał Garrett, kiedy o wszystkim się dowie, jeden z mężczyzn odciągnął Melanie od unieruchomionej nastolatki i niemal w tym samym momencie trójka opryszków zdeportowała się, pozostawiając ich na podłodze pokoju.
Po policzku Lyry spłynęła łza. Przymknęła na moment oczy, jeszcze nawet nie zdążając poczuć ogromnej ulgi, że jednak żyje, kiedy w pokoju pojawiło się kilku uzdrowicieli, których najwyraźniej zdążył jeszcze wezwać Wood, zanim zginął.
Błysnęło i Lyra poczuła, że znowu może się poruszać. Szybko usiadła i powiodła wzrokiem po otoczeniu.
- Samuel... – wyszeptała chrapliwie, szukając drugiego z aurorów, mając nadzieję, że nic poważnego mu się nie stało.
Mimo wciąż towarzyszącego jej napięcia i niepokoju o Samuela, który, wciąż będąc pod wpływem zaklęcia, próbował się bronić przed uzdrowicielami, pozwoliła się sobą zająć, była jednak wyraźnie niespokojna i podenerwowana. Emocje po pojedynku, a zwłaszcza jego zakończeniu, wciąż nie chciały jej opuścić.
Okazało się jednak, że nic szczególnego jej nie dolegało. Pozwolono jej wrócić do domu, przestrzegając jedynie, że powinna wypoczywać i uważać na siebie. Opuściła więc pospiesznie to miejsce, podczas gdy czarodzieje zabrali Samuela do Munga. Miała nadzieję, że z tego wyjdzie.
Zmieniła wygląd i szybko przemknęła przez Nokturn i Pokątną, wciąż rozmyślając o wydarzeniach dzisiejszego dnia i próbując ochłonąć, jednak obraz martwego aurora padającego na ziemię, bezwzględnych oczu Melanie mierzącej w nią różdżką, i furii rozszalałego po zaklęciu Samuela, nie chciały jej opuścić.

/zt.?






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   28.11.15 21:22

22 sierpnia (po spotkaniu Zakonnym)

Ostatnimi czasy...już kilkakrotnie pojawiał się w tym konkretnym miejscu. Choć dawna siedziba poszukiwanej Karakov - była opuszczona, szukał wskazówek, które pokierowałby go dalej. Chciał zbadać pozostawione rzeczy, by znaleźć trop, który by go pchnął dalej. A przecież - nie mógł odpuścić. Nie mógł i - nie chciał.
Zupełnie jak tego pamiętnego wieczoru, stał pod ściana jednej z kamienic, na zmianę to przymykając oczy, to wdychając kolejne pokłady tytoniowego dymu. Pogoda nie sprzyjała spacerom o tej porze, dlatego - nawet tutaj, migały mu przebiegające cichaczem sylwetki. Nie sądził by zwracał na siebie uwagę. Wyglądał w swoim czarnym płaszczu, jak jeden z nokturnowych nieprzyjemnych typów, którego, nie warto zaczepiać. Skutecznie więc odsyłał co odważniejsze spojrzenia, gniewnymi, czarnymi źrenicami. Od czasu do czasu, tylko zerknął, czy nie widział znajomej, chudej postaci młodzieńca, który przy ostatnim spotkaniu tak mu pomógł. Albo pomogli sobie nawzajem.
Niebo chmurzyło się już wystarczająco długo wieszcząc, że za chwilę wygoni z ulic pozostałych śmiałków. Wilgoć nigdy nie sprzyjała spacerom, chyba - że ktoś miał wyjątkowo ważny powód. Kiedy pierwsze krople zmieniły się w ciężkie szumy, nawet Samuel postanowił się ewakuować. Gapienie się i rozmyślanie "co by było, gdyby..." nie miało większego sensu, a tytoniowe umilacze - i skracacze czasu i tak szybko przesiąkną rozprzestrzeniającą się i chlupoczącą wokół wodą. Postawił kołnierz, jak zwykle zapominając brać ze sobą szatę z kapturem. I choć byłaby w tym przypadku przydatna - nie lubił nosić czegokolwiek, co zakrywało mu głowę. Nawet w zimie.
Mijał poszarzałe i w niektórych miejscach - podziurawione kamienice, w których oknach, co jakiś czas blikały światła. Szczęśliwi ci, którzy mogli teraz usiąść w cieple...tak, przydałaby mu się teraz gorąca kawa. Niewyraźny uśmiech zawitał na jego usta, gdy przypomniał sobie, że akurat tego trunku, nigdy nie brakowało w jego mieszkaniu. Szkoda, że nie można było tego powiedzieć o innych, niezbędnych elementach...bo kucharz z niego żaden.
Zatrzymał się, gdy usłyszał brzęk, gdzieś z jednej uliczek. Wpatrywał dłuższa chwilę w mglistą przestrzeń, ale jedyne co przykuło jego uwagę, był...kot. Czarniuśki i mokry, zupełnie jak jego włosy. Siedział (skulony?) pod nikłym zadaszeniem rozpadającej się ściany budynku, który kiedyś należał - wedle rozdrapanego szyldu - do szewca.
Nie był pewien, czy istotka dostrzegła jego postać wśród chluszczącego deszczu, skupiając się zapewne na - sobie tylko wiadomym - punkcie. Cóż go tknęło, by zbliżyć się do czarnego stworzonka? Przez mrugnięcie okiem, jego umysł wykreował obraz Gabrielle, która pochylała się nad znalezioną, całkiem podobną istotą. I zanim zdążył przemyśleć sprawę, zbliżył się na tyle, by wyciągnąć dłonie i chwycić mokrusieńkiego kota.
- Cześć ślicznoto, nie za zimno ci tutaj? - nie wiedział czemu nazwał stworzenie "nią", a fakt ten umknął jego skupionemu na zadaniu - ratowania kota - umysłowi. Jedną ręką rozpiął płaszcz, by schować ją pod materiał i ukryć, przed wilgocią. I..do głowy mu nie przyszłoby nigdy, kogo właśnie porywał z ulicy.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 29.11.15 0:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Cressida Morgan
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1571-cressida-morgan http://morsmordre.forumpolish.com/t1583-kocie-listy http://morsmordre.forumpolish.com/t1582-wlazl-kotek-na-plotek http://morsmordre.forumpolish.com/t1713-cressida-morgan
Zawód : złodziejka, nokturnowa handlarka, kot przybłęda, niedoszły auror
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
she walked with d a r k n e s s dripping off her shoulders;
i’ve seen ghosts brighter than her s o u l.
OPCM : 10
UROKI : 1
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   28.11.15 23:18

Chudy, czarny kot siedział w cieniu rozsypującej się kamienicy, od dobrych kilkunastu minut wpatrując się uparcie w jeden, nieokreślony punkt gdzieś po drugiej stronie wąskiej uliczki. Nieruchomy, ale wyraźnie czujny, niemal stapiał się z brudną ścianą za sobą, i tylko jego złotobrązowe oczy lśniły w panującym dookoła półmroku, odbijając nikłe światło za każdym razem, gdy jego głowa drgała nieznacznie. Sam w sobie nie odznaczał się niczym niezwykłym – może za wyjątkiem lewego ucha, w którym brakowało sporego fragmentu – ale jego zachowanie z całą pewnością można było uznać za co najmniej nietypowe. Nie poruszył się bowiem ani kiedy owinięta w łachmany, stara czarownica, machnęła na niego ręką, zachrypniętym głosem krzycząc sioo, ani kiedy gdzieś w oddali zawył pies. Nie przegonił go nawet deszcz, przemieniający się stopniowo z siąpiącej leniwie mżawki, w rzęsiste, lodowate strugi; ciemna sierść zmokła i przykleiła się do szczupłego ciałka, ale oprócz nerwowego zastrzyżenia uszami, nic nie świadczyło o tym, że kot w ogóle zauważył zmianę. Wciąż tkwiąc w tym samym miejscu, wyglądał jakby na coś – lub kogoś – czekał. I tak właśnie było.
Spotkanie Zakonu Feniksa, chociaż z całą pewnością nadało życiu Cressidy nowy kierunek, nie spowodowało póki co żadnej diametralnej zmiany. Nadal pozostawała trwale bezdomna, nocując tam, gdzie akurat otworzono przed nią drzwi, i nadal zarabiała na życie prowadząc działalność oscylującą na granicy legalności, albo nawet delikatnie już poza nią wykraczającą. Mimo że wykonywanie zadań, których nie chciała wykonywać, uwierało ją coraz bardziej, nie mogła pozwolić sobie na grymaszenie i strojenie fochów; coś jeść musiała, a częste przebywanie w kociej postaci nie zmieniło wcale jej upodobań żywnościowych i upolowanie któregoś z wypełniających nokturnowe ulice szczurów nie pojawiało się wśród możliwych opcji nawet mgliście.
Osobą, której uparcie wypatrywała tamtego dnia, był drobny handlarz, stanowiący w czarodziejskim półświatku figurę dosyć nową i z tego powodu budzący w Cressidzie dodatkowe pokłady nieufności. Kierowana coraz bardziej rosnącym (acz wciąż żałośnie nikłym, w porównaniu do ludzi, którzy spędzili na Nokturnie całe życie) doświadczeniem, postanowiła go sprawdzić, zanim zdecydowałaby się wejść z nim w jakiekolwiek interesy. Śledziła więc jego kroki po ich ostatnim spotkaniu, docierając aż do mieszkalnej kamienicy, w której kilkanaście minut temu zniknął, wraz z czarną, wypchaną torbą. Od tamtej pory czekała na jego ponowne pojawienie się na ulicy, wpatrując się intensywnie w kołyszące się na zawiasach drzwi, coraz słabiej widoczne ze względu na rzęsisty deszcz, który błyskawicznie sprawił, że zaczęła trząść się z zimna. Zajęta wewnętrzną walką między pozostaniem na miejscu, a ewakuowaniem się gdzieś, gdzie byłoby choć względnie sucho, na zbliżające się w jej stronę kroki zareagowała za późno; zdążyła wydać z siebie jedynie ciche miauknięcie i kątem orzechowego oka dostrzec znajomy (o zgrozo) profil, bo sekundę później wylądowała kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią, wciśnięta między męską kurtkę, a znajdującą się pod spodem warstwę materiału. I niesiona w bliżej nieokreślonym kierunku.
Pierwszy odruch nakazywał jej wbicie pazurów w unoszącą się w rytm kroków klatkę piersiową i ratowanie się ucieczką, ale… nie miała do czynienia ze zwyczajnym, podejrzanym typkiem z Nokturnu. O ile się nie myliła – a była prawie pewna, że nie miało to miejsca – to jej mimowolnym porywaczem był Samuel, członek zakonu, który przedstawił jej się przed zebraniem. Drapanie i gryzienie budziło w tym wypadku uzasadniony opór.
Nie wyrwała się więc, zamiast tego próbując wytknąć głowę zza kurtki, w poszukiwaniu pierwszej okazji do bezbolesnej (dla obu stron) ucieczki.




I pray you, do not fall in love with me,
for I am f a l s e r than vows made in wine.
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Uliczki przy kamienicach mieszkalnych   29.11.15 21:50

Czarna kruszyna z naderwanym uszkiem, siedziała bezpiecznie pod jego płaszczem. W nieokreślony sposób, Samuel był z siebie dumny, że tknęła go ratownicza natura, akurat teraz. Kotek nieco wiercił się pod połą materiału, więc rozpiął jeden guzik, pozwalając, by Ślicznota mogła wystawić pyszczek i obserwować wędrówkę.
- Nie bój Maleńka, patrz do woli, przecież cię nie kradnę - otacza jedna ręką miejsce, gdzie siedziało skulone, futrzaste i wciąż mokre ciałko. Czuł jak łapkami przytrzymuje się jego koszuli, która od razu przesiąkła wilgocią. A deszcz nieustannie tnie, sprawiając, że widoczność w uliczce, którą przechodził, była coraz mniejsza. szare strugi ściekały po mijanych kamienicach, sprawiając, że brudne kamieniste ścieżki, były jeszcze bardziej brzydkie. jeszcze jednak kawałek, a dotrze do bardziej przyjaznych oddechowi miejsc.
Początkowo miał w planach zahaczyć jeszcze o jakiś bar i zaopatrzyć się w jakakolwiek kolację, ale...z kotem pod pazuchą i przy takiej pogodzie, chciał po prostu jak najszybciej znaleźć się w mieszkaniu, które - w odróżnieniu od aktualnego stanu - było suche, a coś ciepłego, przyda się i jemu i od czasu do czasu popiskującemu stworzonku. A jeśli mowa o cieple..choć czarniutka istotka była mokra, czuł, jak przenikało go ciepło sączące się z futerka. Oczywiście co jakiś czas Ślicznotka, wierciła się, raz nawet zahaczając pazurkami o jego pierś. Było to jednak na tyle delikatne zadrapanie, że usta poruszyły się niemrawo, nie wydając żadnego dźwięku. I tak musiał je bardziej zaciskać, żeby nie łykać londyńskich, deszczowych oparów.
- No śliczna, już niedaleko...- nachylił się, by spojrzeć na wychylającego się kota - zaraz cię puszczę, obiecuję, ale tutaj...utopiłabyś się w pierwszej kałuży - przestąpił wodną breję, która zagradzał przejście na drugą stronę ulicy. Dopiero znajdując się niedaleko mieszkania, zwolnił, zastanawiając się...co w ogóle jedzą koty. Mleko? Chyba nawet w mieszkaniu nie miał, a właściwie na pewno. Ciekawe czy pokusi się na wypicie kawy?

Drgnął, nieco jak kot, gdy przekroczył próg kamienicy, w której mieszkał. Kilkoma susami pokonał schody, przytrzymując nokturnową znajdkę dłonią, by nie powodować większych wstrząsów. I dopiero wchodząc do mieszkania i zamykając porządnie drzwi, rozchylił płaszcz, by łapiąc pod łapaki czarną istotkę, postawić ja na podłodze.
- Rozgość się Ślicznoto - kucnął, opierając się na jednym kolanie, przez chwile obserwując zachowanie kota. Na prawdę nigdy nie miał zwierzaka, dlatego nie bardzo orientował się, czego powinien się spodziewać. na razie...potraktuję jako gościa i podzieli ...tym co wynajdzie w lodówce - mam nadzieję, że lubisz jajecznicę - uśmiechnął się sam do siebie, Jedyna potrawa jaką potrafił wykonać bez wzywania dodatkowych sił i gaszenia, w dziwny sposób palącego się..wszystkiego. Podniósł się, by w końcu zdjąć buty i mokry płaszcz na kuchenne krzesło, by machnięciem różdżki pozbyć się wilgoci. Koszula..choć można było wysuszyć i tak nadawała się do zmiany, dlatego ściągnął ja przez głowę, rzucając na łózko w salonie. Wyciągnął czysty ręcznik, by przetrzeć włosy i rozejrzeć się za nową lokatorką.

zt porywam cię tutaj






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
 

Uliczki przy kamienicach mieszkalnych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 16  Next

 Similar topics

-
» Suterena przy Janseen Street

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18