Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Jarmark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Jarmark   26.09.15 22:22

First topic message reminder :

Jarmark

Na plaży ustawiono drewniane stragany z czarodziejskimi różnościami, ławy uginają się pod ciężarem różnokolorowych fiolek, szlachetnych kamieni, mis z kryształami oraz dzbanów wypełnionych ziołami, płatkami suszonych kwiatów lub owoców wykorzystywanych w alchemii. Wśród różności znajdują się zwoje, manuskrypty oraz inne czarodziejskie przedmioty - nie tylko dla zakochanych...


Sklepik festiwalowy

PrzedmiotOpisCena (PD)Cena (PM)
Amulet z jeleniego porożaWskazuje właściwą i bezpieczną drogę na łonie natury.50100
Biała perłaChroni przed pożarem (+5 do zaklęć związanych z wodą). Jest talizmanem umożliwiającym bezpieczny powrót, informuje o chorobie - zmienia zabarwienie, pełnym zaś blaskiem połyskują, gdy ich właściciel jest zdrowy.100200
Białe kryształyPara bliźniaczych kryształów, tradycyjnie jeden z nich ofiarowuje się ukochanej osobie. Kiedy jeden z nich zachodzi czerwienią, oznacza to, że właścicielowi drugiej dzieje się krzywda.50100
Broszka z alabastrowym jednorożcemAmulet epatuje pozytywną energią (+10 przeciwko zaklęciom z zakresu czarnej magii).350700
Buty PogardyWysokie skórzane kamasze o wyjątkowo twardej podeszwie. Podbicie obcasa jest wzmocnione szlachetną stalą, co sprawia, że każdy krok wykonany w tych butach roznosi się echem. (+5 do zastraszania).50100
Cukierki fałszu (jednorazowe)Słodko-kwaśne słodycze. Sprawiają, że wszystkie wypowiedziane przez czarodzieja słowa brzmią prawdziwie; (+50 do kłamstwa; trwa 5 tur).50100
Czarna perłaTrzymana blisko ciała (może być w kieszeni, choć niektórzy wolą z nich robić wisiory, są często przerabiane na spinki do mankietu) dodaje męskiego wigoru (+3 do sprawności).100-
Czerwony kryształCzerwony kryształ pokryty runami oznaczającymi poświęcenie, przyłożony do rany tamuje krwotoki zewnętrzne i zasklepia rany (+3 do magii leczniczej, leczy powierzchowne rany). 200-
Fioletowy kryształKryształ oprawiony w srebrze, wzmacnia siłę tworzonych eliksirów (+3 do eliksirów, kiedy postać nosi go na szyi).200-
FluorytZwiększa intuicję (+1 do obrony przed czarną magią).65-
Jastrzębie serceKawałek ptasiego serca zatopiony w nierozmrażalnym lodzie. Wyjątkowość tego przedmiotu polega na tym, że kawałek odcięto żyjącemu, lecz choremu zwierzęciu, doprowadzając tym samym do jego śmierci). Zawarta w nim energia życia wspomaga uzdrowicieli i ratowników. (+5 do anatomii).50100
Juchtowa szarfa Niezwykły, skórzany pas, według handlarzy stworzony ze skóry Nundu, który zwiększa wytrzymałość czarodzieja. (+30 do PŻ)300-
Kamień runicznyDrobny kamień, który pokryty jest legendarnymi inkantacjami spisanymi w alfabecie runicznym. Nikt nie wie, co oznaczają owe zaklęcia, nikt nie potrafi ich poprawnie wymówić. Jednak noszenie tego kamienia przy sobie poprawia koncentrację i pamięć. (+5 do starożytnych run)50100
Kolorowe świeceZestaw trzech świec w dowolnym kolorze, ich wosk nigdy się nie topi. Wydzielają przyjemny, naturalny zapach różnych afrodyzjaków, od imbiru po morele i mleczko pszczele. Świecę zdmuchnąć może jedynie osoba, którą ją zapaliła, a jej światło rozjaśnia nawet najgłębsze ciemności – w tym zaczarowane.50100
Koral Zmiennokształtny Koral samoistnie zmieniający kształt w różne figury, noszony wyłącznie w lewej kieszeni wspomaga zaklęcia transmutacyjne. (+3 do transmutacji).200-
Latawiec Czarnego Lądu (z licencją)Dywan, który przenosi gości z jednego pomieszczenia do drugiego w bardzo krótkim czasie. Często układany w holach dworków szlacheckich podczas spędów. Dzięki swoim właściwościom wygodnie i szybko transportuje towarzystwo do odpowiedniego pomieszczenia, nie pozwalając wścibskim gościom na naruszenie prywatności gospodarzy. Jedyny taki dywan dopuszczony do użytku w Wielkiej Brytanii, po raz pierwszy pojawił się na jarmarkach festiwalu lata w Weymouth 1956 r.50100
Magiczna uprząż końskaSprawia, że jeździec nigdy nie spadnie. Szczególnie ceniona podczas polowań (+10 do jeździectwa).100300
Malachitowy pierścieńBiżuteria dla panów i pań. Wydobyty u podnóża Uralu malachit wkomponowano w obręcz z poczerniałego srebra. Jest nielegalny i posiada mroczne właściwości. Noszenie go osłabia jednak trzeźwość umysłu. (+2 do zaklęć z czarnej magii, -5 do jasnego umysłu)150-
Medalion z pozytywkąZaczarowany medalion, który po otwarciu zaczyna grać kojącą magiczną muzykę. Łagodzi nastroje agresywnych zwierząt.150300
MeteorytOdłamek ciała niebieskiego. Jego niezwykła kosmiczna energia wspomaga alchemików i podróżników. (+5 do astronomii)50100
Miniaturowy pantofelekZałożenie go na stopę (jest bardzo mały, zwykle tylko dzieci wkładają go bez trudu) upiększa i odświeża wszystkie noszone w danej chwili szaty. Wyglądają na nowe, drogie i pięknie pachną.1020
Odłamek spadającej gwiazdyMoże zastąpić dowolny składnik eliksiru. 10-
Onyks czarnyChroni przed zapadnięciem na ciężkie odmiany chorób oraz przed działaniem podstawowych trucizn.50100
Para turkawekSymbol miłości i przyjaźni; wisiorki w kształcie białych turkawek. Jedna zostaje u właściciela, drugą należy oddać osobie, którą uważa się za niezwykle bliską. Turkawki lekko drżą, gdy jedna z osób pomyśli o drugiej.2550
Pazur gryfa zatopiony w bursztynieTalizman, który trzymany przy sobie wspiera magię czarodzieja. Pomieszczenie, w którym się znajduje wypełnia się pozytywną energią, dobrze nastraja, poprawia koncentrację. (+ 1 do zaklęć)65-
Samomieszający kociołekKociołek wspomagający tworzenie eliksirów (+5 do eliksirów).300-
Senesowy trzosikMaleńka sakiewka wypełniona wyjątkową mieszanką sproszkowanych ziół leczniczych. Mieści w dłoni kilkuletniego dziecka. Noszona przy sobie wspomaga rekonwalescencję i metody leczenia. (+1 do leczenia)65-
Susz z grzybówNiegdyś wykorzystywany przez druidów do wywoływania wizji. Halucynogenny. Zastępuje jedną dowolną używkę wymaganą do osiągnięcia "Hedonista".1020
Świetlny bursztynKwiat paproci zatopiony w bursztynie, który można oprawić w wisior albo pierścień lub rozbić na bransoletę albo naszyjnik. Legenda głosi, że podarowana od ukochanej osoby zaklina w sobie miłość i ogrzewa (bije ciepłem, działa tylko na obdarowaną osobę) - chroni przed zimnem, a nawet zamarznięciem. Rzucenie zaklęć związanych z zimnem na osobę posiadającą bursztyn wymaga o 10 oczek więcej.50100
Szarlatański Kaptur Niezwykłe nakrycie głowy, które chroni przed pogodowymi anomaliami, zabezpiecza przed deszczem i silnym wiatrem. Wygląda przeciętnie i nieciekawie, nie ściąga niczyjej uwagi na czarodzieja, który go nosi. (+5 do ukrywania się)50100
Turmalin czarnyWycisza, sprowadza dobry, głęboki sen, chroni przed duchami - zmarły nie może dostać się do pomieszczenia, gdzie znajduje się ten kamień. Zwykle noszony w oprawie srebra lub platyny. Chroni przed koszmarami wywołanymi również zaklęciami lub eliksirami. 50100
Wisiorek z agatemAgat, kamień wierności, rzeźbiony w dowolny kształt, ponoć nosząc go na szyi czarodzieje rzadziej dokonują zdrad. Czy to prawda – nie wiadomo, tak mówi tradycja. Niewątpliwie chroni jednak przed zaklęciami zauroczającymi, ponoć nawet przed imperiusem. +10 do jasnego umysłu.300-
Włos syreny (bransoleta)Bransoleta z włosów syreny, noszona na nadgarstku lub kostce poprawia płynność ruchów (+3 do zwinności).100-
Woreczek z pyłem czarnej rozgwiazdyPrzystawiony do nosa natychmiast uspokaja, usypia. Większa dawka wzmacnia efekt działania. 75150
Wszystkowidzące okularyEleganckie, choć bardzo skromne okulary, które poprawiają wzrok i ukazują to co do tej pory było niedostrzegalne. (+5 do spostrzegawczości)50100
Złoty sierpUłatwia zbieranie ingrediencji roślinnych (cena w sklepiku -15 PD i -30 PM).150300



Sklepik fabularny
Przedmioty mają charakter fabularny, nie dopisujemy ich do ekwipunku postaci, postaci mogą jedynie wykorzystywać je w swoich wątkach - bez zgłaszania tego faktu gdziekolwiek, nie kosztują ani PM ani PD, są darmowe.

PrzedmiotOpis
Chusta haftowana włosem jednorożcaPodkreśla urodę.
Czarne jagodyDodane do gorącej kąpieli działają jak afrodyzjak.
Czarodziejska wstążkaObwiązanie nią włosów lub jakiejś części ciała wzmaga zainteresowanie płci przeciwnej.
Czerwone czekoladkiBombonierka pralinek z czerwonej czekolady, ponoć doskonały afrodyzjak.
Malinowe cukierki przywołujące wspomnieniaZjedzenie jednego cukierka wystarczy, by przywołać najbardziej zapomniane wspomnienie z dzieciństwa.
Para złotych rybekSprzedawane razem w szklanej kuli. Wierzy się, że póki żyją, zapewniają domownikom miłość, a co wieczór rybki ponoć wzmacniają chęć wspominania starych, dobrych czasów.
Pył złamanych sercSilnie uzależniający proszek, który jest pochodną amortencji. Dodaje się go odrobinę do herbaty, której nie wolno wypić, a jedynie wdychać jej opary z zamkniętymi oczami. Gdy specyfik zacznie działać, ma się wrażenie, jakby osoba, którą kochało się nad życie, a która odeszła (lub zmarła), pozostaje przy nas, czujemy jej dotyk, zapach i obecność. Gdy otworzy się oczy, wrażenie pryska.
Słoiczki z muszelkamiMuszelki zostały zebrane z plaży tuż przed zachodem słońca. Po potrząśnięciu i przyłożeniu ucha do denka słychać muzykę graną wieczorami, niosący się śmiech oraz syczące skry sypiące się z ogniska.
Statuetka elfaPo dotknięciu go różdżką elf rozbudza się i zaczyna śpiewać melodyjnym głosem "Kociołek pełen gorącej miłości".
Zaczarowane zwierzęPrzypomina ducha zwierzęcia, patronusa, ma srebrzystą, niecielesną formę, płynnie unosi się w powietrzu; zachowuje się jak żywe zwierzę, jest jednak tylko jego zaklętym cieniem. Zabawka, upominek, nie ma większego zastosowania. Na festiwalu sprzedawane są tego rodzaju małe leśne zwierzęta, np. zając, wiewiórka.
Zapachowe mieszkiW środku znajdują się wiecznie żywe, wielobarwne płatki kwiatów zerwanych na terenie Weymouth. Po otwarciu uwalniają zapach festiwalu - dominują nuty palonego drewna, morskiej bryzy, mokrego, plażowego piasku oraz frezji.
Zasuszony kwiat paprociTrzymany w domu poprawia nastrój wszystkich gości i lekko wpływa na zmianę nastawienia z negatywnego na pozytywne. Piękny, romantyczny prezent.
Zwój z receptą na Zniewalające Bańki Pierwszej MiłościBańki do kąpieli o różanym zapachu. Osoba, która zażyje takiej kąpieli, czuje się znów jak nastolatek przy pierwszym zauroczeniu wobec osoby, która podarowała płyn, wcześniej umieszczając w niej kroplę swojej krwi. Działa na wszystkich, niezależnie od wieku.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 13.05.18 21:49, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 23
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Jarmark   22.07.18 18:18

Witki by jej opadły, gdyby nie to, że miała je zajęte. Mały spryciarz wyrywał się, ale nie zamierzała pozwolić mu uciec - ani też pod żadnym pozorem skrzywdzić malca, dlatego bardzo uważała na to, by nic mu się nie stało podczas tej małej sprzeczki. Miała dobre serce i duszę pełną nadziei, dlatego wierzyła, że znajdzie w nim uczciwość - może jeszcze kryła się, nie do końca zakopana złym wychowaniem i nieodpowiednim dla dziecka otoczeniem. Może jeszcze nie było za późno? Chciała się odezwać, ale zwlekała z tym, aż energia trochę opuści złodzieja.
- Był w mojej kieszeni! Nie jest twój - wyjaśniła mu prędko, nie licząc na żadne działanie tej informacji - dopiero po wypowiedzeniu odpowiedzi coś jej zaświtało, że niewiele zmieni takimi słowami. Musiała być sprytna i podejść go jakoś - i nie chodziło tylko o odzyskanie nowego nabytku. Nie, nie, teraz miała misję, światłe zadanie naprowadzania nieznajomego na drogę sprawiedliwości! Zrobiło jej się szkoda, kiedy usłyszała coś o nie jej sprawie - na pewno chciał coś dostać, ale nie miał pieniędzy. Westchnęła tylko na tę odpowiedź - oczywiście nie puszczając Dolohova nawet na sekundę! Na przekleństwo aż ją ścięło. Może nie było najgorszym, jakie słyszała, lecz padające z tak młodych ust brzmiało paskudnie. Nie powinno tak być.
- Spokojnie - powiedziała w końcu, nie chcąc go besztać. Raczej nie zdarzało jej się krzyczeć, z dziećmi zaś miała sporo do czynienia - często się nimi opiekowała i uwielbiała ich towarzystwo. Mieli jeszcze szansę się zaprzyjaźnić - wierzyła w to. Nawet lekko poklepała chłopca po ramieniu. - Będziemy rozmawiać, jak dorośli - kiwnęła głową z powagą, chcąc być zarówno autorytetem, lecz nie straszyć go oskarżeniami, nawet jeśli bardzo mu się należały. - Puszczę, jak wszystko sobie wyjaśnimy i znajdziemy kompromis* - znał to magiczne słowo? Pertraktacje czas zacząć! Nie mogła gadać zbyt dużo, efekt leżał w sposobie. Słowa to tylko dodatek.
- Nie można rozmawiać z nieznajomymi - jestem Sue - przedstawiła się krótko, spoglądając w uparte oczy chłopca z łagodnością. Nie wymagała, by się przedstawiał - zrobi to, jeśli będzie chciał. Wysunęła głowę wyżej, przyglądając się komuś w tłumie - udając przed chłopcem**, że ktoś ich obserwuje. - Czy to jest twój tata? - zapytała, chcąc odwrócić uwagę Antonina - miała mały plan, ale musiała go nieco rozproszyć. Nie chciała zabierać mu swojej własności - wolała go przekonać, by sam ją oddał - wolała sprzedać mu pewną wartościową lekcję.

| *k100 na retorykę (I) oraz ** k100 na kłamstwo (I)




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jarmark   22.07.18 18:18

The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 92, 53


Powrót do góry Go down
Antonin Dolohov
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4891-antonin-dolohov#120670 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5248-antonin-dolohov#116831 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5246-antonin-dolohov#116631
Zawód : nicpoń, hultaj, urwipołeć
Wiek : 6
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Stała czujność!
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jarmark   23.07.18 15:30

- Ale ty go nie pilnowałaś! - Odkrzyknął, całkiem naturalnie przechodząc z per pani na ty. Serce coraz szybciej mu biło, bo wiedział, że wszedł w ślepy zaułek. Coraz bardziej gubił się w zeznaniach, ale przecież cały czas miał szansę na ucieczkę. Wystarczy mocniej szarpnąć i naprawdę szybko biec. Szybciej niż przed chwilą! Przecież tak potrafił! Aż nikt go nie będzie widział! W związku z tym spojrzał na nią podejrzliwie, postanawiając uśpić jej czujność. Faktycznie przestał się szamotać, chociaż mina pozostała tak samo obrażona. Wyprostował się, w końcu mieli rozmawiać jak dorośli. Nie do końca wiedział jak to ma wyglądać. Jego tata zazwyczaj wtedy coś pił i głośno się śmiał - teraz jakoś nie potrafił sobie tego wyobrazić. No bo niby co mieliby teraz pić i z jakiej racji mieliby się z czegoś śmiać. Jego mama natomiast rozmawiała bardzo spokojnie, ale tego również sobie nie wyobrażał, bo przecież ta pani niezwykle go denerwowała. Trudno, musi spróbować, przecież chce być dorosły. - No to mnie puść, dorośli tak się nie łapią - zauważył, chcąc skrzyżować dłonie na piersi, ale nie do końca mu to wychodziło, więc puścił je wzdłuż tułowia. - Antonin - mruknął, butnie patrząc na jej niezwykłą twarz. Naprawdę nigdy nie widział tak jasnej i czystej osoby. Wyglądała jak z bajki. - Jesteś wilą? - Zapytał z ciekawością i zaraz tego pożałował. Nie powinno go to interesować, przecież jej nie lubił! Odwrócił wzrok, spoglądając na swoje znoszone buciki, kiedy zapytała się o jego tatę. Poderwał głowę, rozglądając się na boki po zebranych ludziach. Trochę się przestraszył, bo pewnie ojciec nie byłby zachwycony, że rozmawia z jakąś kobietą i do tego dał jej się złapać. - Nie... nie wiem - powiedział, tak mocno ściskając palce na kamyczku, że aż zbielały mu knykcie. Nigdzie go nie widział, a przecież był taki wysoki i silny i włosy miał długie - na pewno by go zauważył! Trochę go to uspokoiło, ale tylko trochę.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jarmark   23.07.18 15:30

The member 'Antonin Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
Aurelia Carrow
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5614-aurelia-carrow https://www.morsmordre.net/t5754-blawatek#135744 https://www.morsmordre.net/t5753-arielka#135741 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t5755-skrytka-bankowa-nr-1386#135745 https://www.morsmordre.net/t5756-aurelia-carrow
Zawód : opiekunka aetonanów
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
It is part of her beauty, this quality of being not quite there, dreamlike.
OPCM : 0
UROKI : 16
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Jarmark   26.07.18 16:16

Kto jak kto, ale ona wiedziała najlepiej, że czasami oswajanie i docieranie się właściciela z pupilem trwało nawet kilka miesięcy, gdy sama dopiero po roku przyzwyczaiła do siebie Neptuna. Chociaż cieszyła się z postępów, tak nie wiedziała jak rozwiązać kwestię niechęci aetonana do innych osób; wiedziała jednak, że ten wierzchowiec był tylko i wyłącznie jej, więc nie kwapiła się do oswajania go z obcymi. Dopóki nikomu nie wyrządził krzywdy, dopóty była spokojna o jego los.
Mogę ci polecić któregoś z moich podopiecznych na wyścig – zaproponowała – wielu z nich nie doceniają, a zapewniam, że poradzą sobie doskonale. – Musiał jej zaufać; jako jedyna spędzała z nimi najwięcej czasu, opiekowała się i trenowała, znała więc ich możliwości, mocne i słabe strony, kaprysy i wiele innych rzeczy, na które nikt nie zwracał uwagi. – A po nowego wierzchowca możemy wybrać się po festiwalu, kiedy będzie więcej czasu. – Dodała. Magiczną uprząż odłożyła z powrotem na miejsce, uznając, że musi przemyśleć jej zakup i że być może nie jest jej potrzebna a zagracałaby tylko miejsce w schowku. Szybko więc skupiła się na wyłożonych na ladzie kamieniach, woreczkach zapachowych i wielu innych drobiazgach, które cieszyły oczy kolorami, kształtami i rodzajami.
Najgorsze przypuszczenia Aurelii potwierdziły się, gdy Flavien wspomniał o sabacie, o którym chcąc nie chcąc zdążyła już porozmawiać z młodą Elise. Wiedziała więc wszystko: jak się prezentował, co robił i przede wszystkim z kim. Ta ostatnia kwestia nie podobała się jej najbardziej, gdy przecież jej ród niezbyt przepadał za rodem Rosierów i vice versa. Westchnęła cicho, nie odwracając wzroku od trzymanego w tej chwili kamienia, jak i nie dała po sobie poznać niezadowolenia. Przykryła je delikatnym uśmiechem, niby związanym z pięknem kamienia, który obracała między palcami.
Opowiedz mi coś o tej damie. Chętnie posłucham. – Poprosiła, udając, że nie ma pojęcia o kim mowa a jednocześnie nie chciała rozpoczynać tematu swoich zaręczyn i zamierzała poznać opinię kuzyna na temat lady Rosier; może było coś, o czym nie wiedziała i coś, co sprawiłoby, że spojrzałaby przychylniej na tę osobę? Chociaż w to powątpiewała, nie zamykała się na dyskusję; nie mogła zresztą i tak nic zrobić, mając świadomość o kochliwym sercu Flaviena.




FreedomThere is more than one kind of freedom. Freedom to and freedom from.
Don't underrate it.


Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 7
UROKI : 3
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 26
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jarmark   27.07.18 12:05

- W takim razie koniecznie musisz porozmawiać o tym z ciocią Margie, bo zna się na aparatach o wiele lepiej niż ja - dodał, zapisując sobie w pamięci, żeby faktycznie zainteresować się tematem. Może nestor nie będzie zachwycony, kiedy zobaczy, że najmłodsza prewettowa latorośl biega po Weymouth z mugolskim aparatem, ale w tym momencie dla Archibalda najważniejsza była radość jego rudej córy, a przez poważną chorobę nie mogła wykonywać mnóstwa ulubionych czynności.
- Mam nadzieję - mruknął niezadowolony. Cały czas chował w sobie urazę sprzed lat, a widok Anthony'ego tylko ją wzmocnił. Ostatnio widział się z nim przed ślubem z Lorraine i narodzinami jego dzieci - to tak, jakby widzieli się ostatnio w innym życiu. Na ich twarzach pojawiły się pierwsze zmarszczki, rejestrujące upływ czasu. Archibald był świadomy tego, że się zmienił. A czy Anthony wciąż był dokładnie tym samym młodym szlachcicem sprzed lat? Nie był w stanie tego wywnioskować po tej krótkiej rozmowie. Słuchał jego przeprosin z uwagą, choć jego mina nie należała do najprzyjemniejszych. Nie potrafił ot tak mu wybaczyć, uścisnąć dłoni, zapomnieć. Zawsze był pamiętliwy, a uderzenie oskarżeniami w Lorraine bolało go podwójnie. Otworzył już usta, żeby coś odpowiedzieć i nie trzymać dłużej Anthony'ego w niepewności, kiedy pojawiła się obok nich panna Baudelaire. - Dzień dobry - przywitał się uprzejmie, stawiając córkę na ziemi. Gdyby jego ręce mogły dziękować, na pewno by to zrobiły, Miriam niestety nie miała już dwóch lat i jej waga to odzwierciedlała. - Mmm - zastanowił się przez chwilę, żeby podkręcić napięcie, chociaż nie miał powodu się nie zgodzić. - Dobrze, możesz iść - dodał po chwili, po czym przeniósł wzrok na Solene. - Tylko proszę na nią uważać, niech nie biega - panna Baudelaire nie była obcą osobą, lecz i tak ciężko mu było rozstać się z Miriam, na którą ostatnimi czasy dmuchał i chuchał jak na porcelanową lalkę. A ten jej uroczy uśmiech... Dobrze wiedziała jak namówić ojca do swoich racji, a choć Archibald dobrze rozpoznawał te triki, wyjął z kieszeni parę galeonów i podał je córce. Obserwował przez chwilę jak się oddala, dopiero potem z powrotem skupił się na swoim rozmówcy. - Anthony... - zaczął, nagle odczuwając na sobie presję czasu. Tyle miejsc jeszcze miał skontrolować, z tyloma ważnymi gośćmi miał porozmawiać. Chciał wyrzucić z siebie parę gorzkich uczuć, które siedziały w nim przez te wszystkie lata, ale to chyba nie było odpowiednie miejsce na takie rozmowy. Mimo wszystko. Rysy twarzy mu złagodniały, westchnął cicho. - To było tyle lat temu, możemy o tym zapomnieć - powiedział w końcu i nawet odczuł dzięki temu jakąś ulgę. Przecież Macmillan był jednym z jego najlepszych przyjaciół, a teraz stał się dla niego prawie że obcym człowiekiem. Wyciągnął w jego kierunku dłoń, to taki mały szczegół, ale chyba znaczący. - Powinienem już iść, obowiązki wzywają. Wiesz, bycie organizatorem ma parę minusów - dodał, pozwalając sobie na lekki uśmiech, chyba atmosfera pomiędzy nimi się wyczyściła. - Koniecznie odezwij się listownie, musimy porozmawiać w spokojniejszych warunkach - te tłumy i hałas nie pozwalały na rozmowę nadrabiającą tyle lat rozłąki. Trochę głupio było mu tak nagle zostawiać tutaj Anthony'ego, ale musiał go zrozumieć. Jeszcze raz się z nim pożegnał i zaczął iść w kierunku głównego ogniska, zahaczając jeszcze po drodze o parę straganów. Już wcześniej zauważył parę interesujących przedmiotów, które chciałby sobie kupić. Przede wszystkim świetlny bursztyn dla Lorraine, zauroczył go ten niewielki bursztyn, w dodatku z paprocią w środku! Po prostu musiał go kupić i udać się do jubilera, który zrobiłby z niego piękny naszyjnik czy bransoletkę. Szkoda, że Valhakis jest już nieczynny. Poza tym czerwony kryształ, dość drogi, ale było go na niego stać. Podobno ma w sobie moc leczenia powierzchownych ran, Archibald musiał to wypróbować, ta moc mogła okazać się niezwykle przydatna w dzisiejszych niepewnych czasach. Ach, i fluoryt, ale to już z czystej rozrzutności. Spodobał mu się, a sprzedawczyni dodała, że zwiększa intuicję - to również mogło pomóc mu w pracy. Wychodząc z jarmarku pozwolił sobie jeszcze na malinowe cukierki i parę zaczarowanych zwierzątek.

zt




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Anthony Macmillan
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t5785-dzisiaj-pije-stara-ognista-ogdena https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan#137153
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
As I arrived I thought I saw you leaving, carrying your shoes. Decided that once again I was just dreaming of bumping into
you
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jarmark   27.07.18 19:45

Czekał ze zniecierpliwieniem na odpowiedź Archibalda. Miał wrażenie, że po czole cieknie mu pot, choć w rzeczywistości go tam nie było. Martwił się. Spodziewał się krzyku, oburzenia. Zresztą widział jego minę. Widział niezadowolenie przyjaciele. Odczuwał tę drętwość między nimi. Może nie powinien do niego podchodzić? Może powinien po prostu pozwolić na tę jednostronną nienawiść? Tylko obecność małej Miriam podtrzymywała go przy zachowaniu twarzy godne szlachcica. Serce, mimo wszystko, biło mu dość szybko, kiedy czekał tak na werdykt dawnego dobrego kompana. Już widział, że miał go otrzymać, już miał wrażenie, że usłyszy jak lord Prewett każe zniknąć mu sprzed twarzy, bo i tak stał przed nim zbyt długo… gdy nagle usłyszał ten sam słodki głos, który ostatni raz słyszał chyba na początku lipca. Momentalnie zdziwiony spojrzał na blondynkę. Jak to? Panna Baudelaire znała małą lady Prewett i Archibalda? I w ogóle… dlaczego wszyscy tak dzielnie potrafili zachować pokerową twarz?
P-panno Baudelaire… M-miło, że pojawiłaś się festiwalu – odpowiedział jej na powitanie w taki, a nie inny sposób, bo nie potrafił wydusić z siebie niczego innego, bardziej sensownego. Nie mógł przecież zacząć wypytywać ją o ich ostatnie spotkanie. Na pewno nie przy Archibaldzie, na pewno nie publicznie. Zauważył jednak, że półwila na pewno miała dobre relacje z małą lady Miriam. Mała natychmiast się rozpromieniła i to znacznie bardziej naturalnie niż w trakcie ich rozmowy. Spojrzał jedynie na ojca dziewczynki, po którą przyszła czarownica. – Ja tutaj nie mam nic do powiedzenia – odezwał się natychmiast, gdy tylko usłyszał grzeczne wytłumaczenie ze strony panny Baudelaire, zgodnie z prawdą. – Nie mam nic przeciwko temu, żeby lady Prewett odpoczęła od naszej rozmowy – dodał ciszej, spoglądając niepewnie w stronę Solange, chociaż nikt go tutaj nie pytał o zdanie. Mimo wszystko, bił od niego żal za ich ostatnie spotkanie. Teraz jednak bardziej pochłaniało go przeproszenie Archibalda i jego reakcja.
W ciszy wysłuchał zgody lorda Prewetta na to, żeby rudowłosa dziewczynka poszła za półwilą. Uśmiechnął się szeroko do lady Prewett, jak gdyby chciał się z nią w ten sposób pożegnać. Jego spojrzenie od razu przeszło na rudowłosego czarodzieja. Przyglądał mu się długo, mając nadzieję, że zaraz usłyszy tę długo wyczekiwaną decyzję. Miał nawet ochotę powiedzieć, żeby wyrzucił z siebie wszystko, co o nim myślał, w końcu Archibald miał prawo powiedzieć w tej sytuacji nawet najgorsze słowa. Ku zdziwieniu jednak, które było zauważalne na jego twarzy, przyjął reakcję dawnego przyjaciela. Tak po prostu mu wybaczył? Przecież napisał mu tyle gorzkich słów. Nie powinien być wściekły? Patrzył jak głupi na lorda Prewetta. Co miał na to odpowiedzieć? Kiwnął tylko głową, gdy ten stwierdził, ze musi odejść. Może jednak nadal był zły? Wściekły?
Archibaldzie! – zawołał jeszcze za rudowłosym czarodziejem – Napiszę! – Sam też postanowił się oddalić, wciąż zaskoczony obrotem sytuacji.

|zt




Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга  уздисати
Powrót do góry Go down
Solene Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 https://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 https://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate https://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow https://www.morsmordre.net/t5563-skrytka-bankowa-nr-1212 https://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
Zawód : projektantka
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Jarmark   28.07.18 12:11

Również i ona rozpromieniała widząc szeroki uśmiech Miriam, koło którego nie dało się przejść obojętnie. Podała dziewczynce dłoń, zaciskając na niej ostrożnie smukłe, chłodne palce a potem ponownie zerknęła na Archibalda.
Nigdy bym nie pozwoliła, żeby tej małej piękności się coś stało – odparła zgodnie z prawdą, choć nie tyczyło się to tylko i wyłącznie tej jednej dziewczynki a wszystkich dzieci; kochała je z całego serca, coraz częściej ubolewając nad brakiem swojego własnego. Ale częste spotkania z zaprzyjaźnionymi dziećmi, dla których była ciocią, w pewien sposób jej to rekompensowały – przynajmniej na razie. – Pani Picks może przejść się z nami, jeśli ma ochotę. – Dodała; sądziła, że obecność stałej opiekunki Miriam w pewien sposób uspokoi lorda a przy okazji kobieta miała wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia: tak wynikało z obserwacji Francuzki i krótkich konwersacji z opiekunką. Kiedy każdy powoli rozszedł się w swoją stronę, przykucnęła przed dziewczynką, zrównując się z nią wzrostem; robiła to często, by nie okazywać wyższości – i ów zabieg odnosił pewne pozytywne efekty.
Chustki, zamki z piasku, czy zrywanie kwiatów? Co robimy najpierw? – Tłum ludzi rozrzedzał się powoli, robiąc dostęp do stoisk z pamiątkami, dlatego po ustaleniu planu działania, skierowała się do jednego ze straganów. – Chciałabyś sobie coś kupić, Biedroneczko? – Pytała dalej, przesuwając dziewczynkę przed siebie tak, by miała lepszy widok na rozłożone na blacie rzeczy i po to, by aby przypadkiem nie oddaliła się od niej; przejmowała przecież pełną odpowiedzialność nad małą lady. – Popatrz, słoiczki z muszelkami. Słyszeć co wieczór szum morza w pokoju, to musi być coś! – Przesunęła spojrzeniem po pamiątkach a jej spojrzenie skupiło się głównie na kolorowych kamieniach i zasuszonym kwiecie paproci. Znała jego przeznaczenie: może powinna sprawić Anthony'emu podobny prezent? Cóż, w ten sposób przynajmniej uniknęłaby kolejnej kłótni i być może wreszcie wyjaśniliby sobie niewyjaśnione.




are you something real or just the shell of one who's left this world behind?
Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
L'amour
L'aventure
et la vie
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Jarmark   28.07.18 20:13

2 sierpnia

Miała wrażenie, że wszyscy już wiedzą, że wszyscy spoglądają na nią i szepczą do siebie, wskazując jej osobę. Rozglądała się zdecydowanie zbyt często, lecz na szczęście nie na tyle, by uznać to za pierwsze objawy paranoi. A przecież nie mogli wiedzieć, nie mogli nawet widzieć, gdyż jej drobne dłonie były tego wieczora skryte pod delikatnymi, białymi rękawiczkami, zakrywającymi także biżuterię. A zwłaszcza takie jej elementy, które wyraźnie dawały do zrozumienia, że Marine Lestrange już niedługo przejdzie spod opieki ojca pod opiekę męża.
Zaręczona. To brzmiało nierealnie, dlatego od razu po przebudzeniu młoda czarownica upewniła się, że otrzymany poprzedniego dnia pierścionek znajduje się na toaletce przy łóżku, czyli dokładnie tam, gdzie zostawiła go idąc spać. Sen przyszedł szybko i tym razem nie zakłóciło go nic, nawet oblicze narzeczonego.
Ojciec od rana tryskał dobrym humorem, lecz wiedział, że nie mogą jeszcze pochwalić się dobrą nowiną wszystkim, dlatego gdy oboje pojawili się w Weymouth bardzo dbał, by na jego jedyną córkę nie padło zbyt wiele ciekawskich spojrzeń. Specjalnie pojawili się tam dopiero wieczorem, by wysłuchać wykładu o astronomii, głoszonego przez ulubionego profesora Marine. Zanim jednak ruszyli na wzniesienie i spotkali się z Evandrą oraz jej ojcem, Theseus zaprowadził swą latorośl na festiwalowy jarmark, by wybrała sobie co tylko zechce. Nie była specjalnie rozrzutna ani za bardzo chciwa, dlatego spacerowała niespiesznie pomiędzy straganami, wyszukując rzeczy, które naprawdę jej się podobały. Zakupiła kilka czarodziejskich wstążek oraz chustę haftowaną włosem jednorożca, lecz nic więcej nie wywołało w niej chęci natychmiastowego sięgnięcia po sakiewkę. Do czasu.
Już miała odwracać się i wrócić do ojca, gdy w promieniach zachodzącego słońca jeden z kamieni wystawionych na stoisku obok zalśnił niczym smocza łuska, którą tak dobrze kojarzyła ze snów. Marine natychmiast podeszła do straganu i zagadnęła sprzedawcę, otrzymując wyczerpującą odpowiedź na temat czarnego turmalinu oraz jego magicznych właściwości. Sprowadzenie spokojnego snu oraz wyciszenie nie mogło być przypadkiem – panna Lestrange bez zawahania sięgnęła po sykle i zapłaciła za zakup, w myślach postanawiając już, jak postanowi go przerobić. Schowała go głęboko do kieszeni sukni i ruszyła za ojcem w kierunku wzniesienia, lecz jej dłoń w ciągu nocy często odnajdywała fakturę kamienia.

| zt





Wizje chodźcie do mnie, blisko, najbliżej. Zostańcie w mojej głowie n a j d z i k s z e sny. Oto jest wasza scena, reflektor niżej,


wiruje, lśni...

korowód moich marzeń
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 23
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Jarmark   29.07.18 17:34

Czyste spojrzenie nie traciło na cierpliwości - Lovegood nie była znana z denerwowania się, postrzegała świat w inny sposób niż większość ludzi i już w pierwszych latach szkoły uodporniła się na wyzwiska oraz zaczepki - przepływały obok niej, raczone tylko obojętnością, o ile nie były skierowane w kogoś innego - wtedy stanowczo reagowała, dalej jednak bez złości.
- O nie, nie - łapią dokładnie tak albo nawet bardziej, jeśli muszą - stwierdziła, bo i ją łapali - dla jej własnego dobra. Gdyby się nie wyrywał, mogłaby go puścić - tylko kamień musiał zwrócić, nie zamierzała tolerować kradzieży - nie mógł tak robić. Poza tym przrcież zakupu pilnowała, sięgnęła ręką do kieszeni w idealnym momencie - ostatnim z możliwych, jak jej się teraz wydawało.
- Miło mi cię poznać, Antoninie - skinęła głową uprzejmie, nie zważając na okoliczności - większość już by się rwała, by malca zbesztać. Sue wolała uczyć innymi sposobami, zwłaszcza uprzejmości i odpowiedniego zachowania - nie rozumiała, jak można wprowadzać negatywne emocje, kiedy chciało się przekazać coś prosto z serca i doświadczenia, coś dobrego. Nie wierzyła tu w przymusy, trzeba było poczuć wszystko na własnej skórze i dojść do odpowiednich wniosków. Zachichotała na pytanie - tego jeszcze nie słyszała!
- Nie, i nie chciałabym być - może to tylko stereotyp, ale ponoć były kapryśne i jakieś takie... nie takie. A fe, marudne i rozrzutne. - Jestem dobrą wróżką. Objawiam się tylko tym, którzy są wystarczająco dojrzali - to znaczy dorośli do tego, by czynić dobro, ale trochę nie wiedzą, na czym ono polega - wyjaśniła, troszkę zmyślając, ale przecież sama wierzyła w podobne dziwactwa. Dla niej był to mały teatr. - Inni też mnie widzą, ale lepiej by się nie dowiedzieli, że spotkał cię ten zaszczyt - nawet oczko mu puściła. Dała mu już dowód swojej retoryki.
- Tam, spójrz, patrzy na ciebie - wskazała głową na mężczyznę, który rzeczywiście spoglądał na nich z niewielkiego dystansu, zatrzymując się w tłumie. Korzystając z odwrócenia uwagi sięgnęła do kieszeni chłopca, starając się delikatnie wyjąć z niej monety - pobrzękiwały, gdy biegł. Nie miała pojecia, że to złoto leprokonusów, zresztą nie chciała ich zatrzymywać, tylko pokazać mu, jak to jest nie pilnować kieszeni. Drugą dłonią nadal trzymała chłopca.

| rzucam na zręczne ręce, jeśli wynik będzie niski, udaje się wyjąć złoto, ale Antonin to zauważa, jeśli wysoki - nie zauważa




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jarmark   29.07.18 17:34

The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 72


Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-charlie https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 20
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 14
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/33
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Jarmark   02.08.18 18:24

| 05.08

Po zakończeniu zabawy w labiryncie i pożegnaniu z Johnnym Charlie nie od razu ruszyła w drogę do domu swoich rodziców w Kornwalii, gdzie mieszkała na czas festiwalu, by mieć bliżej. Najpierw musiała jeszcze zawitać na jarmark i kupić sobie przedmioty, na które zbierała od dłuższego czasu. Najbardziej zależało jej na fioletowym krysztale, który pragnęła sobie kupić już w zeszłym roku, ale wtedy nie było ją na niego stać i z żalem odeszła od stoiska. Kamień ten miał wzmacniać moc tworzonych eliksirów, i po porażce na festiwalowym konkursie alchemicznym Charlie tym bardziej postanowiła go sobie nabyć. Zależało jej na tym, żeby być naprawdę dobrą w alchemicznym fachu, zwłaszcza teraz, kiedy jej praca i pasja mogła dodatkowo przysłużyć się słusznej sprawie.
Festiwalowy jarmark zawsze miał w sobie coś urokliwego, przywodzącego na myśl cudowne czasy dzieciństwa, kiedy przybywała tu z rodzicami i rodzeństwem, i zawsze dostawała jakiś drobny upominek w postaci słodyczy czy niewielkich pamiątek. Obejrzała je z ciekawością, wciąż mogła odnaleźć tu wiele rzeczy, które pamiętała jako dziecko i które kiedyś tak ją zachwycały. Jarmark nawet teraz kojarzył się z tamtymi latami i rodzinnie spędzanym czasem. Mieszkający w Kornwalii Leightonowie co roku odwiedzali Dorset, choć dopiero w wieku dorosłym Charlie mogła w pełni uczestniczyć w festiwalowych atrakcjach, które wciąż miały swój urok. Nawet w obecnych czasach festiwal zdawał się wlewać w jej serce optymizm i nadzieję, że nie wszystko stracone, skoro ludzie wciąż potrafią się dobrze bawić razem bez względu na pochodzenie. Szkoda, że tak nie mogło być cały rok, nie tylko przez te siedem dni.
Podeszła w końcu do stoiska z cennymi kryształami, szybko odnajdując ten fioletowy, wychwalany przez handlarza jako cenną pomoc dla alchemików. Wyjęła z mieszka monety, które składała na ten zakup i odliczyła niezbędną ilość na kryształ, po chwili wahania, upewniając się, że ją na to stać, prosząc też o fluoryt, który według zapewnień sprzedawcy zwiększał intuicję, oraz o onyks czarny, który również mógł jej się przydać w pracy alchemika. Oprócz tego kupiła jeszcze parę małych, tańszych pamiątek dla rodziców, którzy w tym roku nie mogli się pojawić. Trochę ją te zakupy kosztowały, ale festiwal był raz w roku i mogła sobie pozwolić na takie małe szaleństwo, więc po chwili zapłaciła za wszystko i z zadowoleniem opuściła jarmark.

| zt.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be;
who is to say there will not be such endings?

Powrót do góry Go down
Percival Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : organizator smoczych wypraw badawczych
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

OPCM : 6
UROKI : 35
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 17
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jarmark   14.08.18 23:24

| 7 sierpnia

Nie był pewien, w którym dokładnie momencie zaczęły przeszkadzać mu tłumy. Nigdy co prawda specjalnie za nimi nie przepadał – arystokratyczne przyjęcia cieszyły go krótkotrwale, zazwyczaj po kilkudziesięciu minutach wymieniania uprzejmości wywołując nawarstwiające się zmęczenie – ale dziwne, klaustrofobiczne uczucie niepokoju z całą pewnością należało do doznań nowych, za które winą obarczać należało najprawdopodobniej ostatnie wydarzenia w manufakturze kominków. Ściskające klatkę piersiową, niewytłumaczalne przeczucie stanowiło coś, co nie do końca potrafił umiejscowić – złudne, jak fantomowy ból odzywający się w sąsiednich nerwach, nieskoncentrowany w jednym, namacalnym punkcie, piętrzący się za to jak wstrzymywana przez pionową ścianę fala. Echo milczących szeptów gdzieś w tyle jego czaszki, niezrozumiałe słowa ostrzegające przed niebezpieczeństwem, które nigdy nie miało nadejść, sprawiające, że rozglądał się wśród ruchomej mozaiki twarzy z nieodpartym wrażeniem, że każdy z mijanych czarodziejów bez trudu prześwietlał go na wskroś, dostrzegając wszystkie czyny, których się dopuścił. Umykał przed kontaktem wzrokowym instynktownie, starając się skupić go na oferowanych na jarmarku bibelotach – był pewien, że znajdowały się wśród nich przedmioty wartościowe, w które warto było się zaopatrzyć – ale i tak trudno było mu zatrzymać myśli przy którymkolwiek z nich, gdy irracjonalne podejrzenia kazały w każdej sekundzie spodziewać się ewentualnego ataku. Odetchnął głęboko, orientując się, że od jakiegoś czasu wstrzymywał powietrze – i właśnie wtedy przy jednym ze stolików zauważył znajomy profil Elise.
Skierował się w jej stronę prawie bezwiednie, jak zagubiony wędrowiec podążający za blaskiem morskiej latarni, z każdym krokiem czując, jak namolne otoczenie stopniowo się wycisza – a może to wyciszały się głosy w jego własnej głowie, przegnane wreszcie falą ciepłych wspomnień, kojarzących się nieodłącznie z postacią kuzynki. Bliskiej mu jak rodzona siostra, i w ten sposób przez niego traktowanej, choć jeżeli by się nad tym zastanowił, nie potrafiłby jednoznacznie określić, dlaczego; kolosalna różnica wieku teoretycznie nie sprzyjała w końcu odnalezieniu wspólnego języka, choć tak naprawdę nauczył się jej nie zauważać już dawno temu, skupiając się bardziej na tych rzeczach, które ich łączyły, niż tych, które powinny ich dzielić. – Znalazłaś coś interesującego? – zapytał, znalazłszy się w zasięgu jej słuchu, przystając tuż obok i uśmiechając się przyjaźnie; jego spojrzenie przemknęło po twarzy Elise, żeby następnie skierować się na porozkładane przed nią przedmioty, zupełnie jakby chciał w ten sposób wywnioskować, który z nich przykuł jej spojrzenie. On sam jeszcze nie rozmyślał nad ewentualnymi zakupami, póki co ciesząc się jedynie, że towarzystwo kuzynki uwolniło go od zacieśniającej się pułapki własnych myśli. Szepty w tyle czaszki nie ucichły zupełnie, ale przytłumione, stały się całkiem proste do zignorowania.




but the blood on my hands
scares me to death
maybe I'm waking up today


Powrót do góry Go down
Elise Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6043-elise-nott https://www.morsmordre.net/t6157-poczta-elise https://www.morsmordre.net/t6156-panienka-nott https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t6159-skrytka-bankowa-nr-1507 https://www.morsmordre.net/t6158-elise-nott
Zawód : Dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 14
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Jarmark   15.08.18 18:28

Podczas festiwalu Elise korzystała z okazji do tego, by zażywać życia towarzyskiego i dobrze się bawić. Mimo całej niechęci swojego rodu do Prewettów czekała na tegoroczny Festiwal Lata od dawna, prawie tak jak na swój pierwszy sabat, bo był pierwszym, który spędzała jako dama, nie nastolatka mająca w perspektywie rychły powrót do szkoły. Teraz takiej perspektywy już nie było i myślała o tym z ulgą. Już nigdy nie wróci do Hogwartu, nie będzie zmuszona do przebywania z plebsem ani traktowana na równi z nimi, nie będzie też musiała uczyć się mnóstwa nieinteresujących ją rzeczy. Dorosłość zapowiadała się znacznie ciekawiej – przynajmniej z jej obecnej, wciąż młodzieńczej i naiwnej perspektywy.
Matka nie pozwoliłaby jej przebyć takiej drogi z Nottinghamshire do Weymouth samotnie, więc jeśli nie wyprawiały się razem, to posyłała ją w towarzystwie innych krewnych. Elise przez większość czasu miała więc jakieś towarzystwo, ale o wiele chętniej poruszała się po terenie festiwalu w towarzystwie kuzynostwa. Na plecenie wianków wybrała się z Marine, choć chodzenie po lesie nie skończyło się dla niej zbyt fortunnie, Prewettowie poważnie zaniedbali kwestię bezpieczeństwa, na co już poskarżyła się matce, z egzaltacją godną lepszej sprawy opisując swój nieszczęśliwy wypadek, upadnięcie ze skarpy, siniaki, podarcie sukni i znalezienie w lesie zwłok.
Ale teraz udało jej się na trochę wyrwać spod pieczy zatroskanej matki i postanowiła odwiedzić jarmark. W końcu jutro miała urodziny, więc chyba zasługiwała na to, żeby sobie kupić coś ładnego. Przechadzając się w pobliżu straganów uważała, by choć rąbek jej sukni nie dotknął co biedniej wyglądających przedstawicieli plebsu, którzy mogli jedynie tęsknie zerkać na towary, nie mogąc sobie pozwolić na większość z nich. Parasoleczką z koronkowym obszyciem osłaniała się przed słońcem, które leniwie przedzierało się przez chmury, a gdyby zaszła potrzeba, jej końcem w ostateczności mogłaby dźgnąć nachalnych plebejuszy, gdyby ktoś postanowił zakłócić jej spokój swoją niechcianą obecnością. Ale na szczęście nikt się jej nie narzucał i mogła spacerować w spokoju; emanująca od niej aura wyższości odpychała osoby niższego stanu i nikt nie próbował jej zaczepiać.
Dziś był ostatni dzień festiwalu i większa część gawiedzi zapewne wybierała się właśnie na mecz quidditcha, który nie interesował Nottówny; zawsze uważała quidditch za plebejski sport i nawet w Hogwarcie gdy tylko mogła unikała chodzenia na mecze, nie rozumiejąc, co inni widzą w lataniu za kilkoma piłkami. Sama nawet nie siedziała na miotle od czasów tych kilku niefortunnych lekcji latania na pierwszym roku, kiedy stało się jasne, że nie posiada do tego ani trochę drygu ani zamiłowania.
Była samotna do czasu, póki przy jednym ze straganów nie natknęła się na Percivala, ale jego towarzystwo było jak najbardziej pożądane. Na twarzy Elise natychmiast zalśnił najpiękniejszy uśmiech, którym obdarzyła swojego prawie-brata. Mimo dzielącej ich dużej różnicy wieku zawsze bardzo lubiła Percivala i Eddarda. Zastępowali jej braci, których nie miała, dorastali pod tym samym dachem, choć weszli w dorosłość, kiedy ona dopiero uczyła się podstaw życia. To oni przynosili jej opowieści z dalekich miejsc i zabierali do lasu Sherwood. Dzięki nim nie czuła się tak bardzo pokrzywdzona tym, że nie ma własnego brata, choć podobno mogła go mieć, tyle że niestety umarł zaraz po narodzinach, urodzony przedwcześnie i zbyt słaby, by żyć, i jej ojciec, dumny Perseus Nott, nigdy nie doczekał następcy, który przedłużyłby jego linię. Teraz, kiedy ona dopiero weszła w wiek dorosły, oni cieszyli się tym już od dawna, jeden niedawno się ożenił, a drugi pewnie wkrótce to uczyni, tym samym spełniając wolę rodu. Ich stosunek różnił się nieco od tego, którym darzyła Flaviena, ulubionego kuzyna od strony matki i skrytego obiektu nastoletnich westchnień, ale był nie mniej bliski. Oni wszyscy byli szczególnie nieocenieni w trudnym czasie, kiedy umarła Rosalind i Elise czuła się głęboko nieszczęśliwa i oburzona tą życiową niesprawiedliwością, która zabrała z tego świata jej Rosie, jej piękną, najbardziej idealną siostrę, w którą była wpatrzona jak w obraz.
- Och, Percivalu, jak się cieszę, że cię widzę! – powitała go szczerze, bo w poprzednich dniach festiwalu coś nie potrafiła spotkać żadnego z Nottów poza swoją matką i zauważoną podczas wróżb Inarą, i częściej spędzała czas w towarzystwie krewnych ze strony matki. – Prewettowie się postarali, przynajmniej jeśli chodzi o jarmark, bo niestety nie mogę tego samego powiedzieć o niektórych innych aspektach – ściszyła głos i zmarszczyła lekko nosek, myśląc o niegodnym towarzystwie, ale także o swoim małym wypadku sprzed kilku dni. – Ciekawe, ile prawdy jest w działaniu niektórych z tych przedmiotów – zastanowiła się, z ciekawością spoglądając na połyskujące kamienie i inne przedmioty. – Och, to wygląda zachwycająco! – westchnęła, spoglądając w stronę zwiewnych chust, które według zapewnień sprzedawcy były wyszywane włosiem jednorożca. Jak przystało na próżną panienkę uwielbiała wszystko co ładne, co oczywiście tyczyło się także ubioru i biżuterii, bo Elise po prostu uwielbiała dobrze się prezentować. – Nie wiem, jak to się stało, że dopiero dziś cię tu spotykam, a przecież w poprzednich dniach również byłam obecna w Weymouth. Teraz udało mi się na chwilę uwolnić od mamy, i dobrze że to zrobiłam, bo mogłam napotkać ciebie – mówiła; była tak zadowolona z towarzystwa, że momentalnie zaczęła trajkotać.


Powrót do góry Go down
Flavien Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5559-flavien-lestrange#129850 https://www.morsmordre.net/t5572-jean-claude#130040 https://www.morsmordre.net/t5570-flavienowe#130037 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5579-skrytka-nr-1373#130152 https://www.morsmordre.net/t5578-flavien-lestrange#130148
Zawód : pomocnik dyrektora artystycznego rodowej opery
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
De la musique avant toute chose,
Te pour cela préfère l’Impair.
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jarmark   16.08.18 11:00

Choć jeździłem naprawdę dobrze, to o hodowli oraz tresurze aetonanów nie miałem wielkiego pojęcia, by nie rzec, że było one minimalne. Coś tam jako jeździec wiedzieć musiałem, nie mogłem przecież bez żadnej wiedzy wznosić się w powietrze z obcym wierzchowcem, ale nie były to w żaden sposób specjalistyczne informacje. Kiedy dostawałem swego magicznego konia pod opiekę, był on już ułożony, ja musiałem natomiast działać według ustalonego przez treserów kodu, na jaki zwierzę reagowało. Potem zaś budować nić porozumienia, rzadko jednak bazującą na profesjonalnych teoriach. To powodowało, że nie mogłem i nie powinienem ufać wyłącznie sobie w doborze nadającego się dla mnie pegaza. Na szczęście byłem związany z Carrowami, tak jak nasze rody łączyła odwieczna sympatia, więc kupno nowego podopiecznego nie powinna być problematyczna. Oczywiście, że zdarzały się wybitnie uparte lub złośliwe jednostki, ale przy odpowiednich umiejętnościach każdego można było ugłaskać. Musiałem odnaleźć ten sposób na mojego przyszłego rumaka. Wiedziałem, że z pomocą Aurelii będzie to wręcz sprawą banalną; ceniłem zdolności bliskiej mi kuzynki, jej rękę do zwierząt oraz ogrom wiedzy, jaką mogła się poszczycić. Wręcz nie mogłem się doczekać kiedy znajdziemy się przy końskich boksach, a potem na pięknych, pokrytych zielenią przestrzeniach, na których moglibyśmy wypróbować pierwszy lot na wybranym aetonanie. Właściwie ta wizja przytłoczyła mnie tak bardzo, że popłynąłem, milcząc zdecydowanie zbyt długo.
- Wierzę ci – zapewniłem jak już wreszcie ocknąłem się z dziwnego letargu, w jaki zapadłem za sprawą dość błahych wyobrażeń. Nagle zdałem sobie sprawę z tego, że odejście Cadmusa dotknęło mnie bardziej niż sądziłem; nie dopuszczałem jednak do siebie tych emocji, bo jako oklumenta musiałem się ich wyzbywać. Teraz poczułem jedynie nostalgię, ale ta nostalgia była spowodowana nawrotem wspomnień oraz tęsknotą za lotem w przestworzach. Musiałem uzbroić się w cierpliwość, bo za kilka dni miał nastąpić wyścig pod Durdle Door i choć nie wezmę w nim udziału siedząc na swoim wierzchowcu, to wiedziałem, że znów poczuję się wolny. – Byłbym bardzo rad, gdybyś zechciała dobrać mi wierzchowca spod twojej ręki. Byłbym o niego więcej niż spokojny – zapewniłem entuzjastycznie, jak na mnie. Wzrokiem obserwowałem odkładanie uprzęży; to zabawne, że ktoś tak bogaty i mieszkający w zamku boi się wydać pieniądze oraz znaleźć miejsce na przedmiot, ale o tym nie wiedziałem. Uznałem, że nie spełnia on wygórowanych wymagań lady Carrow. – Z wielką chęcią. Napiszę do ciebie jak będę gotowy i ustalimy termin jaki ci pasuje, dobrze? – przytaknąłem, skupiając wzrok na różnych wystawionych na straganach bibelotach. Postanowiłem nawet powąchać kilka zapachowych woreczków, dlatego nawet jeśli miałbym możliwość zobaczenia twarzy Aurelii to byłbym zbyt zajęty badaniem jarmarcznego rynku, by zwrócić na to uwagę. Zastanowiłem się krótko, jak dobrać odpowiednio słowa na temat Fantine, skoro byliśmy w miejscu publicznym. – Jest prawdziwą damą – zacząłem spokojnie, nadzwyczaj lekko. – Doskonale wychowaną, lubującą się w sztuce, tańcu oraz łaknącą blasku. A przy tym walczy o najbliższych niczym lwica, niosąc pomoc poszkodowanym. Nie minąłbym się z prawdą nazywając ją ideałem – wygłosiłem podniosłe słowa, nie przestając się przy tym uśmiechać. Moja kuzynka musiała słyszeć podobnych słów wypływających z mych ust naprawdę wiele, ale tym razem coś było zupełnie inaczej. Uśmiechałem się nie tylko twarzą, ale też spojrzeniem. Nie mogłem tego widzieć, ale chyba to czułem.




na brzeg
wpływają rozpienione treny
w morzu płaczą syreny,
bo morze jest gorzkie

Powrót do góry Go down
 

Jarmark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next

 Similar topics

-
» Jarmark - LOTERIA
» Jarmark - ŁAPANIE ŚWINIAKA
» Jarmark Walentynkowy - Budka z Całusami!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18