Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Zaniedbany dziedziniec
AutorWiadomość
Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]28.09.15 11:57
First topic message reminder :

Zaniedbany dziedziniec

Nokturn to nie tylko sklepy oraz sieć uliczek, w których można natknąć się na podejrzanych, często wrogo nastawionych czarodziejów. Znajdują się tutaj także kamienice mieszkalne, podziemne bary oraz karczmy połączone z pozostałą częścią alei za pomocą niedużego dziedzińca. To właśnie tutaj trafia się po wyjściu z Białej Wyrweny, a także mniejszych sklepików nie cieszących się zbyt wielką popularnością. Skwer nie jest zbyt dobrym miejscem na rozmowy, połowicznie oświetlony lichymi lampami, sprawia ponure wrażenie, szczególnie, gdy przez zaciemnioną część przemierzają przyśpieszonym krokiem nieznani czarodzieje. Budynki są odrapane, zaniedbane, na ich ścianach wiszą stare plakaty z podobiznami aurorów. Znajduje się tutaj kilka ławek, które ustawiono w pobliżu wysuszonej, niedziałającej, chyba już od lat, fontanny z posągiem czarodzieja w kapturze - mówi się, że to podobizna założyciela Śmiertelnego Nokturnu. 
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]16.11.20 16:04
Niuchacz był poczwarny. Brzydki, zbyt mały w stosunku do pulchnego ciała, zbyt ślepy, służalczo miażdżony instynktem błyszczącej łasości zakorzenionym wśród każdej komórki ciała. Pozbawionymi sierści łapkami wciąż usiłował zsunąć z jej palca pierścionek, drobne pazurki wsuwały się pod złotą obrączkę, a z pyszczka raz po raz dobiegały niezadowolone piśnięcia - bo nie miał w sobie wystarczająco dużo siły, by marzenie uiścić. Był wygłodzony. Wyziębiony. Wystraszony, zapewne przez wiele godzin nękany przez bezpańskie koty włóczące się po dzielnicy w poszukiwaniu łatwej przekąski; być może w tej wątłej czaszce wciąż niosło się echo ich syków. I Wren, jakkolwiek nieurzeczona urodą znaleziska, nie zdawała sobie nawet sprawy z faktu, że - gdyby nie podłe zachowanie Schmidta i nieprzesadnie interesująca osoba Tatiany - najpewniej nigdy nie skierowałaby ogniska uwagi na zagubione, zwierzęce niemowlę. Było dla niej odskocznią. Wodospadem obojętności oblewającym spętane złością i rozczarowaniem myśli; pozwalało skupić się na czymś innym, odległym, niemal abstrakcyjnym, by nie rozpętać wokół siebie sztormu wyrzutu. Wystarczająco niestosownie zachowali się w obecności przypadkowego gapia, jakim była Dolohov; tylko dzięki puchatemu stworzeniu objętym jej dłońmi Azjatka nie przeklinała jeszcze tego dnia, żałując, że o poranku w ogóle podniosła się z łóżka.
Ale może musiała to zrobić - przejrzeć na oczy, zobaczyć, jak destrukcyjnym pierwiastkiem był dla niej Friedrich. Jak uwłaczającym i pomiatającym, przyrównywał ją do roli szlamy, z którą czynić mógł cokolwiek, rozsadzać wypełniającą go energię, furię płynącą przez żyły. Nie rozumiał, co robił źle. Wiedziała, że nie rozumiał - ale w szacunku do samej siebie nie miało to znaczenia, nie dziś.
- Jeden - skorygowała go beznamiętnie; nie mieszkali razem, w jedność scalał ich pierścionek, lecz światy wciąż pozostawały osobnymi imperiami, graniczącymi ze sobą w ni to bezpiecznej, ni zakrawającej o agresję odległości. - Yuan to porządny pies, posłuszny. Nie gryzie, jeśli tego nie chcę. Nie możesz powiedzieć tego samego o Otto? - mruknęła i uniosła dłonie ku górze, uważniej przyjrzała niuchaczowi, który najwyraźniej zmęczył się już swoim staraniem. Strawił resztki energii, poddał się, wtulony w narzeczeński symbol, drzemiący u jego boku. Zdawał się przy tym cicho pochrapywać. Merlinie, jeszcze tego jej brakowało - nie dość, że doberman sapał często przez sen, a ghul wył na strychu, to samo miało czekać ją z nowym nabytkiem, nowym lokatorem; Wren westchnęła i z pobłażaniem pokręciła głową nad tym zawiniątkiem nieszczęścia, za to z sukcesem ignorując komentarz Friedricha zapowiadający wizytę u Dolohovów. To nie jej problem. Nie jej interes. Niech robi co chce, niech zejdzie jej z oczu jak najszybciej, zanim niuchacz utraci złoto, które tak go nęciło.
Nie odpowiedziała Tatianie. Nie obserwowała, jak ta znika pośród nokturnowskiej ciemności, zlewa się w jedno z cieniem i mgłą; poczekała tylko dłuższą chwilę, zanim sama również ruszyła w kierunku ponurej bramy dziedzińca.
- Odprowadź mnie do granicy - odezwała się do Friedricha wyłącznie tymi słowami, milcząc dalszą drogę; do granicy z normalnym, bezpiecznym światem, który przemierzyć mogła już sama, by dostać się na Pokątną. A tam - pomyśli o niuchaczu, o imieniu, o tym, jak umożliwić mu przeżycie pod swoją protekcją do następnego ranka. Niech od kwestii ważnych rozprasza ją dalej.

zt :pwease:



it was a desert on the moon when we arrived. gathering all of my tears, heartbreak and sighs, jade made a potion ignite and turned the night into a radiant city of light.
Wren Chang
Zawód : handlarz krwią
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
tell her i wasn't scared.
OPCM : 11
UROKI : 21
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8598-wren-chang#252999 https://www.morsmordre.net/t8601-yue#253113 https://www.morsmordre.net/t8604-punkt-pobran-krwi#253124 https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-56-2 https://www.morsmordre.net/t8602-skrytka-bankowa-nr-2037#253118 https://www.morsmordre.net/t8603-wren-chang#253121
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]17.11.20 19:14
- Jakbyś jakiekolwiek miała… - Mruknął, lecz w jego głosie wybrzmiewało wyraźne rozbawienie. Kolejne słowa rosjanki sprawiły, że w zielonym spojrzeniu jakie powędrowało w jej kierunku pojawiły się  wyzywające ogniki. Doskonale wiedział, że nie nadaje się do tańców. Przynajmniej nie takich, o które pozornie mogło chodzić w ich rozmowie.
Spotkanie stawało się wyjątkowo niewygodne, nawet jeśli złość powoli zdawała się z niego ulatywać. Wykrzywił usta w podłym uśmiechu, gdy kolejne słowa opuściły usta narzeczonej. Nie był zadowolony z jej postawy. Prowokowała go, aby w najbliższym zaułku skręcić jej kark i raz na zawsze zapomnieć o tym, jakże upierdliwym problemie. Na Merlina, tak chyba rzeczywiście byłoby lepiej. ,
- Musiałbym chcieć go powstrzymać. - Mruknął, tym razem wyzywające spojrzenie lokując w czarnych oczach Chang. Doskonale wiedziała, że Otto wykona każde jego polecenie. Wszystko zależało od jego chęci, a tych, w jej przypadku zaczynał mieć coraz mniej.
Zielone ślepia szybko powróciły w kierunku Tatiany, uważnie omiatając ją spojrzeniem.
- Tylko się nie zarycz z tęsknoty. - Rzucił, lecz całkiem przyjaznym tonem, pozbawionym wrogości bądź chęci połamania jej kości. Zignorował ostrzeżenia, jakie Rosjanka wypowiedziała w kierunku Azjatki... Gdzieś w środku uważając, że tamta miała rację. Wren nie mieszkała na Nokturnie; nie miała powiązań po za nim oraz jego przyrodnim bratem. I był pewien, że w końcu naciśnie na nieodpowiedni oddcisk.
- Auf Wiedersehen. - Mruknął do Dolohov w ostrym, ojczystym języku. A gdy ta oddaliła się, z jego ust wyrwał się wyraźny pomruk niezadowolenia. Ruszył w kierunku Horizont Alley, wybierając najsprawniejszą drogę, jaka mogła doprowadzić ich do celu. Milczał przez całą drogę, jedynie czasem zerkając w kierunku Chang, by upewnić się, że ta dalej podąża wyznaczoną przez niego drogą. A gdy doszli na miejsce oparł się o ścianę, jedynie obserwując jak dziewczyna wychodzi na bezpieczniejszą z ulic, by kilka chwil później ponownie zniknąć w mroku Nokturnu.
Nie pożegnał się, nie przeprosił ani nie odezwał choćby słowem, czując, iż nie było to potrzebne.

| zt. x3  :pwease:


Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Friedrich Schmidt
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]08.03.21 0:25
29 października 1957

Skoro Pan Goyle wysłał go na Nokturn to, co było robić? Hagrid łeb miał spuszczony w dół, wolał nie patrzeć na nic co dzieje się dookoła. Spotkanie z tamtym szmalcownikiem i krew tego dziecka, co mu wciąż się po nocach śniła, ten zapach... Straszny. Gorszy niż port, nawet obszczany, obsrany i obrzygany. Nic tak nie śmierdziało jak świeża krew. Zresztą, dobrze, że w ogóle czasem zasnął. Zmęczone oczy dobitego człowieka... Patrzył tylko w bruk. Ręce schował do kieszeni, siekierkę przy pasku pod płaszczem, tym samym, w którym trzymał kryształki. Przemknąć szybko, by nikt nie zauważył, by się nic nie rozdupcyło po drodze i by można szybko zadanie wykonać. Z tą całą Panią Cassandrą, co Pan Goyle kazał się spotkać. Wyprostował plecy, starając się wyglądać, chociaż ociupinkę groźniej, chociaż wcale do tego jakiejś szczególnej motywacji nie miał. Był już przegrany i tyle, trzeba się było z myślą tą wziąć i pogodzić, tyle.
Podniósł wzrok wyżej, a tam oczywiście te plakaty, co po całym Londynie były porozwieszane. Do tego jakieś starsze, co nawet nazwisko ciężko było odczytać. Parszywe miejsce, znacznie gorsze niż cokolwiek co do tej pory widział. I w duchu przeklinał, że tu trafić musiał. Chociaż gorzej niż na kamiennych schodach w dokach to być nie mogło. Chyba. Prawda?
Gotowy był już zresztą na wszystko, a liczył tylko odrobinę, że ta kobieta, do której lecznicy miał się udać będzie dla niego w miarę w porządku, tak jak Pan Goyle był w porządku. Upewnił się jeszcze raz, spuszczając wzrok na dół, że buty miał zawiązane. Głupio byłoby, by wyryć łbem o bruk w takim miejscu, z opowieści już wiedział, że rzucą się na niego przy pierwszej lepszej okazji. Był znacznie mniejszy niż te olbrzymy, co po mieście chodziły. Dość głupot, Hagridzie. Wyprostował plecy i usilnie na twarzy próbował utrzymać, że jest odważniejszy niż w rzeczywistości. Nie, żeby był tchórzem, ale pewne sytuacje to po prostu... Szkoda gadać.
Rozejrzał się jeszcze wyszukując Lecznicy Pani Cassandry, niepewny co mu los przyniesie na tym Nokturnie. Oby tylko dzieci nie bili... Oby tylko nie dzieci...
[bylobrzydkobedzieladnie]



No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal


Ostatnio zmieniony przez Rubeus Hagrid dnia 17.03.21 19:01, w całości zmieniany 3 razy
Rubeus Hagrid
Zawód : robol w porcie
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 41
Genetyka : Półolbrzym

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]08.03.21 0:25
The member 'Rubeus Hagrid' has done the following action : Rzut kością


'Nokturn' :
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 7EIF9vQ
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]08.03.21 0:48
30 października 1957

Zgubił się na Nokturnie. Zresztą, jaki to dziw, że się zgubił, skoro przecież drogi nie znał. Znaleźli go w rynsztoku. Przynajmniej tak gadali, że znaleźli, bo Hagrid nic z tego nie pamiętał. Ostatnie co to ten krzyk skrzata. Nie, żeby skrzaty jakoś szczególnie uwielbiał. Ale jednak, no istotka jak każda inna. Żal było patrzeć, jak łbem w ścianę walił, aż swoje kościste łapy wysunął i coś tam jakieś gesty wykonywał. Przestraszył się, bo i co innego było robić, skoro magii skrzatów nie znał, a ten wyjątkowo wkurzony się wydawał.
Obudził się już w szpitalu, mówili, że w Mungu. Cud, że w ogóle go tam wzięli, może się zlitowali czy coś? Medycy i uzdrowiciele to jednak dobrzy ludzie byli, a skoro Pani Cassandra lecznicę miała to też na pewno dobry człowiek, tylko czemu w takim miejscu parszywym, okropnym, brudnym? Kto to mógł wiedzieć. Klatę miał owiniętą bandażami, a czort jeden wiedział, co pod tymi bandażami było. Bolało tylko trochę, znacznie mniej zresztą niż bolało całe życie razem wzięte. Jeszcze jakby czas miał na reakcje... No, ale nie miał.
Położyli go na jakimś łóżku, co skrzypiało cholernie, a i tak nogi mu wystawały, i czym prędzej zabrał swoje rzeczy, zadowolony tylko, że nie okradli. Siekierkę i kryształki dalej miał przy sobie. Pani Boyle na pewno zmartwiona, ale nie mógł przecież teraz biec do Parszywego. Miał się stawić u Pani Cassandry, nie wiedział nawet, jak jej wyjaśni, co się mu stało, czemu dzień później przyszedł. Nie... Przecież na pewno była dobra. Miała lecznice. Wybaczy mu... Chyba.
Znów wszedł na Nokturn, tym razem pilniej rozglądając się na boki, by szybciej zareagować. Minę miał tęgą, co by się bali, jak go spotkają. Żartów już był koniec. Liczył tylko, że tego skrzata znowu nie spotka. I czym do cholery jest sinica? Brzmiało jakby Hagrid zaraz cały miał być fioletowy albo poblednięty jakiś. Faktycznie, z nosa mu ciekła krew, z dziąseł też zresztą. Okropny metaliczny smak, który tylko przecierał językiem i starą szmatką, co by mu do gęby z nosa nie szło. Musiał dotrzeć do Pani Cassandry. Nie miał już czasu na zwłokę. Pan Goyle byłby zły.
[bylobrzydkobedzieladnie]



No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal


Ostatnio zmieniony przez Rubeus Hagrid dnia 17.03.21 19:01, w całości zmieniany 1 raz
Rubeus Hagrid
Zawód : robol w porcie
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 41
Genetyka : Półolbrzym

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]08.03.21 0:48
The member 'Rubeus Hagrid' has done the following action : Rzut kością


'Nokturn' :
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 9RmOr7H
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]08.03.21 1:14
30 października 1957

Co było nie tak z tym miejscem? Wpierw ten skrzat, a teraz jakaś stara kobieta zaczepiała go i mówiła czułe słóweczka. Mimowolnie no odwrócił się, może i przyjazna zresztą była? Tylko śmierdziała jak cholera, pewnie tym Nokturnem przesiąkła. Gorzej jeśli to Nokturn przesiąkł nią. Otworzyła pudełko, a Hagrid zobaczył w nim kryształ, mieniący jak prawie jak te w kieszeni, obok siekierki, którą miał przy pasku. Tamte były dobre, czuł przecież, że były dobre. Musiał go zobaczyć, dotknąć... Był ciekawy. Mienił się tak kolorowo, jak tęcza. Już wyciągał dłoń gdy doszło do niego, że może nie... Że to może wcale najlepszy pomysł nie był, ale już za późno było. Dotknął go.
W prawej dłoni poczuł pieczenie, takie jakby ktoś mu żywy ogień przyłożył albo jakieś narzędzie co nim bydło cechuje, rozgrzane do czerwoności. Zabrał szybko dłoń, ale palący ból nie dawał spokoju. Rubeus czuł, jakby świat przy nim wirował. Prawie tak jak wtedy gdy nawalony kładł się spać i śmigła dookoła latały. Tyle że teraz nie miał w ustach przyjemnego posmaku po miodzie pitnym, a jedynie smak krwi, wciąż cieknącej z dziąseł. Spojrzał na swoją dłoń, a ta cała mieniła się czerwienią. I to nieładnie się mieniła, nie tak jak tęcza na tym cholernym krysztale. Kropelki krwi zebrały się, a silne poparzenie sprawiło, że skóry już tam prawie nie miał. Bolało. Za bardzo bolało. Musiał uciekać.
Szybko zawrócił i wbiegł w Pokątną, oddychając jeszcze ciężko. Potrzebował uzdrowiciela, ale w Mungu wolał się nie pokazywać. Kto wie, czemu w ogóle rano tak po prostu go wypuścili. Ale skoro Pani Cassandra miała lecznicę, może pomoże...? Tylko znowu wracać na ten okropny Nokturn? Nie chciał tego, bardzo tego nie chciał. Ale musiał. Zacisnął zęby, starając się nie myśleć o tym okropnym bólu.
Ile jeszcze go czekało? Ten cholerny patrol, potem Tower, ten szmalcownik, brak jedzenia. Naprawdę tak chcieli żyć, ci poplecznicy jakiegoś ciemnego typa?
Wszedł ponownie na Nokturn, przysięgając sobie, że tym razem nic złego go nie spotka, że tym razem się uda, że dotrze do Lecznicy Pani Cassandry, a wtedy będzie błagał ją o pomoc, by ból w dłoni ustąpił, by chociaż odrobinę zaradziła. I by ta cholera krew co dziąseł i nosa mu ciekła, po prostu ustała.

żywotność: 467/492
-25 poparzenia za Klątwę Pierwszego Ognia

[bylobrzydkobedzieladnie]



No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal


Ostatnio zmieniony przez Rubeus Hagrid dnia 17.03.21 19:02, w całości zmieniany 1 raz
Rubeus Hagrid
Zawód : robol w porcie
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 41
Genetyka : Półolbrzym

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]08.03.21 1:14
The member 'Rubeus Hagrid' has done the following action : Rzut kością


'Nokturn' :
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 90TUaBy
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]08.03.21 1:27
Dalej żył, tylko to pocieszało półolbrzyma, chociaż marne to pocieszenie, tak patrząc na okoliczności. Żyćko nie było łatwe, nikt zresztą nigdy nie mówił, że powinno być łatwe. Ale no już bez przesady...
Szedł pewnie przed siebie, chociaż ból w ręce, dziąsłach, klatce piersiowej i nosie nie ustępował. Jeszcze ta szczęka po ostatnim spotkaniu ze szmalcownikiem, już się naliczyć nie mógł nawet i nie chciał. Może i by łatwiej było, jakby nigdy do Londynu nie przyszedł. Ale co miał robić? Jak trzeba było walczyć, to trzeba było walczyć. No i spójrzcie na niego teraz. Czołowy półolbrzym portu, wielki goryl Parszywego Pasażera, chłopiec na posyłki Pana Goyla, Hagrid - wój Nokturnu. Niemal parsknął śmiecehm sam do siebie, ale nie miał ochoty na takie głupie żarty, na pewno nie w tym miejscu. Rozejrzał się jeszcze na boki, co by upewnić się, że żaden skrzat i żadna stara wiedźma go nie przyuważą. Już nawet kierował się prosto do Lecznicy Pani Cassandry, z taką myślą, że może i tym razem się uda. Żeby zła na niego nie była, że mu pomoże. Coś jednak było nie tak... Znacząco nie tak.
Hagrid odwrócił się szybko, spoglądając za ramię, co by upewnić się, że nikt go nie śledzi, a wtedy pod lewym butem poczuł coś miękkiego, co bulgotnęło. Czy to był...?
- O kurwa żeś - zaklął próbując wydostać nogę z tego co pod nim leżało. Smród zgnitego mięsa zawrócił mu głowie, zanim dostrzegł, w co tak naprawdę wlazł. Po brodzie pociekło mu coś, co nie było krwią. Organizm zareagował sam, a z gęby Hagrida wyleciały po prostu rzygi. Nie mógł tego powstrzymać, zwłaszcza gdy spojrzał w dół.
Ludzkie ciało. Zgniete, chociaż nie znał się na tym szczególnie, to pewno leżało tam z miesiąc albo dwa. - Kurwa - powtórzył, o wiele bardziej dramatycznie. Nie wyglądało już jak człowiek... Otarł jeszcze brodę, starając się przetrzeź żółć żołądka z brody. Był wykończony, kompletnie wykończony. Wyciągnął jeszcze nogę z trupa i uciekł, jak tchórz.
Cholibka, Hagrid nie jesteś tchórzem... Ale to ciało. Znów wrócił na Pokątną. Obolały, spragniony, zarzygany. Chciał tylko wrócić do domu. Do pięknej wsi pod Keswick, by ciąć drzewa, piec ciasteczka i przygrywać sobie na flecie, stukając się kuflami z okolicznymi mugolami. Miał dość, ale nie mógł zawieźć. To Ci mugole mieli mieć gorzej... Zakon na pewno coś zrobi, na pewno Zakonowi się uda. Tymczasem on będzie czekać, starając się tylko przeżyć, by lepsze dni jeszcze zobaczyć. Ponownie wszedł na Nokturn.
Błagam, na Godryka Gryffindora, na psora Dumbledore'a, na Michaela Tonksa, błagam, niech mnie nic już złego nie spotka.



No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal
Rubeus Hagrid
Zawód : robol w porcie
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 41
Genetyka : Półolbrzym

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Re: Zaniedbany dziedziniec [odnośnik]08.03.21 1:27
The member 'Rubeus Hagrid' has done the following action : Rzut kością


'Nokturn' :
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 QGP8A62
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zaniedbany dziedziniec - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Zaniedbany dziedziniec
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach