Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Poczekalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Poczekalnia - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime10.03.12 22:26

First topic message reminder :

Poczekalnia

Jest to długi korytarz z poustawianymi przy ścianach długimi rzędami krzeseł; ofiary śmigają środkiem sali na magicznie unoszonych noszach, czarodzieje o bardziej stabilnym stanie oraz ich przyjaciele zajmują miejsce na niewygodnych siedzeniach. Cisza niemal drga powietrzem; ponura atmosfera zniecierpliwienia mrozi krew w żyłach. Na ścianie widnieje tablica oprawiona w drewniane ramy, na której rozpisano plan szpitala.

PODZIEMIA, POZIOM I: Prosektorium (kostnica, chłodnica, archiwa);
Parter: WYPADKI PRZEDMIOTOWE (eksplozje kociołków, samoporażenia różdżkami, kraksy miotlarskie etc.);
Piętro I: URAZY MAGIZOOLOGICZNE (ukąszenia, użądlenia, oparzenia, wbite kolce etc.);
Piętro II: ZAKAŻENIA MAGICZNE (choroby zakaźne, np: smocza ospa, znikanie epidemiczne, skrofungulus etc.);
Piętro III: URAZY MAGIPSYCHIATRYCZNE (nerwica, szoki, homoseksualizm, amnezje, urazy psychiczne etc.);
Piętro IV: ZATRUCIA ELIKSILARNE I ROŚLINNE (wysypki, wymioty, niekontrolowany chichot etc.);
Piętro V: URAZY POZAKLĘCIOWE (uroki nieusuwalne, klątwy, niewłaściwe zastosowanie zaklęcia etc.);
Piętro VI: SKLEP i HERBACIARNIA dla odwiedzających.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Poppy Pomfrey
Poppy Pomfrey

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 20
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime08.09.18 16:29

Jego niezadowolone miny i pomruki nie robiły na uzdrowicielce większego wrażenia. Zdążyła już do ich przywyknąć, tak jak i do niepokornych, niesfornych pacjentów, których miała całkiem sporo. Po roku pracy w Hogwarcie mogła z całą pewnością jednak stwierdzić, że dzieci i młodzież byli dużo prostszymi pacjentami, oczywiście chodziło tylko o zachowanie, bo ich organizmy były dużo bardziej delikatne i wciąż się rozwijały. Większość z nich miało wciąż w sobie jednak wiele karności i brakowało im śmiałości, by wykłócać się ze starszą osobą. Poppy miała zaledwie dwadzieścia pięć lat, lecz dla nich była już panią. Z dorosłymi sprawa miała się inaczej. Tacy pacjenci jak Skamander, zwłaszcza mężczyźni, byli przekonani, że wiedzą lepiej zawsze i wszędzie. Poppy do tego przywykła i nabrała cierpliwości. Anielskiej wręcz cierpliwości. Nauczyła się ignorować te miny i burknięcia, aby po prostu robić swoje, gdy była przekonana, że prawda stoi po jej stronie. Tak jak teraz.
- To, że twój, to zdążyłam się domyślić - westchnęła ciężko; bynajmniej nie pomagał jej w rozwikłaniu zagadki jego stanu. - Zmiażdżenie organów wewnętrznych jest tym przyjemnym, czy też pożytecznym? - spytała, a w jej głosie po raz pierwszy wyczuł ironię. Nie lubiła być zbywana, jak chyba każdy, zwłaszcza kiedy się zamartwiała. A teraz cały czas martwiła się o to, czy Skamander miał za towarzystwo innego Zakonnika - i w jakim jego towarzysz znalazł się stanie.
Jak na oko panny Pomfrey, to Anthony podchodził zbyt optymistycznie do swego stanu, skoro nie zrobiło na nim wrażenia nawet obumieranie tkanek wewnętrznych. Westchnęła ciężko. Najwyraźniej nie ucierpiał jeszcze wystarczająco mocno, nie stracił jeszcze prawie zdrowia, aby zacząć o nie należycie dbać. Niedbalstwo o własny organizm było cech wspólną wielu aurorów. Niestety.
Wszystko poszło zgodnie z planem. Na całe szczęście wiedziała jak poradzić sobie z podobnymi urazami, dobrze, że w magazynku Mary odnalazła jeszcze jedną fiolkę złotego eliksiru. W chwili, gdy na kilka sekund Skamander stracił kontakt ze światem sięgnęła po czyste płótno, którym starła pot z jego czoła.
- Ciii... to potrwa chwilę - uspokoiła go łagodnym głosem, choć nie była pewna, czy ją słyszy. Zerknęła na jego brzuch i klatkę piersiową - wybroczyny zniknęły wraz ze śladami czarnej magii. Poppy odetchnęła z ulgą. - Dam ci coś na osłabienie - wyrzekła uzdrowicielka, po czym wyciągnęła z kieszeni limonkowej szaty fiolkę eliksiru wzmacniającego. - To cię wzmocni, wypij - nakazała mu znów, powinien był jej zaufać i grzecznie wszystko wypić jak dziecko szklankę mleka. - Zostaniesz tu do jutra. Jeśli wszystko będzie w porządku, zostaniesz wypisany - poinformowała go, uważnie obserwując miejsca, gdzie przed chwilą jeszcze jawiły się ciemne wybroczyny. - Tyle, że musisz mi coś obiecać. Żadnych tłustych potraw i alkoholu przez najbliższy miesiąc, rozumiemy się? Inaczej wątroba nie zdoła się prawidłowo zregenerować.
Przez chwilę patrzyła nań wyczekująco, aby obiecał, że zastosuje się do tych zaleceń, po czym spojrzeniem powróciła do badania jego organizmu i analizy tego jak zachowuje się pod wpływem eliksiru wzmacniającego.

| turluturlu na anatomię





Wcale się nie boję,
że mnie podepczą. Podeptana trawa
staje się ścieżką.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Poczekalnia - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime08.09.18 16:29

The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 39


Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 17
UROKI : 40
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime09.09.18 2:42

Przetarł czoło ścierając krople potu. Odnosił wrażenie, że uzdrowicielka należała do puli tych ludzi z którymi ciężko się rozmawiało i jeszcze ciężej dogadywało. Jego własne złe samopoczucie wcale niczego nie upraszczało. Anthony nie do końca był w końcu sobą. Osłabienie sprawiło że łatwiej się rozpraszał, był bardziej zdawkowy. Czul jednak, że fakty łączy właściwie. Westchnął zatem ciężko słysząc, że czarownica go ni w ząb nie zrozumiała. Trudno. Nie zamierzał jej tłumaczyć, że przyjemnym i pożytecznym było łączenie zarówno obowiązków aurora, jak i zakonnika. Nie było na to miejsca, ani czasu, ani chęci ze strony Skamandera. Niech po prostu ułożył się na wskazanym miejscu czekając na to co dalej. W tym momencie powinno być już w końcu jedynie coraz lepiej, prawda? No właśnie jak się okazywało niekoniecznie. Anthony bowiem przez chwilę zamiast lepiej poczuł się gorzej. Wypadł z objęć przyjemnej świadomości na rzecz ciemności. Jak echo dotarły do niego słowa Poppy. To potrwa chwilę. Czyżby podała mu coś nasennego? Chyba jednak nie koniecznie, kiedy to powrócił. Nieco oszołomiony zdał sobie sprawę po kolejnych przeciągających się chwilach, że wcale nie zasnął. Poczuł się również lepiej. Na łokciach podciągnął się więc wyżej, tak by swobodniej sięgnąć po kolejny podawany mu napar. Nie wypił go tym razem od razu. Przystawił do nosa kieliszek wypełniony substancją. Nie żeby był w stanie cokolwiek sensownego wywąchać. Też mu będzie po tym niedobrze...? Niby na wzmocnienie...No ale nic - wypił duszkiem zawartość naczynie spodziewając się oczywiście czegoś o obrzydliwym smaku - tak, jak to w zwyczaju miały mieć lecznicze substancje.
- Będę miał to na uwadze - podsumował wiedząc już teraz, że prawdopodobnie będzie dla niego mało wykonalne. Oczywiście da z siebie wszystko, jednak - Co jeżeli zdarzy się jakaś...konieczność? - hipotetycznie. W końcu jakby nie było nie tak dawno zmuszony był do zbadania na nowo swoich możliwości w chwili w której walczył o pozyskanie fragmentu poszukiwanego artefaktu. Kto wie co miała przynieść przyszłość.




Would I be that monster, scare them all away
If I let them hear what I have to say...?

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
Poppy Pomfrey

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 20
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime09.09.18 16:22

Z każdym miesiącem Zakon Feniksa się powiększał. Dołączali doń kolejni czarodzieje, którzy byli godni zaufania i powierzonej im tajemnicy istnienia sekretnej organizacji. W tm momencie liczył sobie już całkiem sporo członków i w Poppy nie było żadnych wątpliwości, że każdy z nich posiadał serce szlachetne i prawe, dobre i sprawiedliwe. Wciąż jednak byli tylko ludźmi. A gdzie ludzie, tam i konflikty. Serca może i mieli po właściwej stronie, jednakże charaktery były różne. Nic więc dziwnego, że czasami po prostu nie mogli odnaleźć nici porozumienia, że pojawiały się sprzeczki. Doskonałe zrozumienie drugiej osoby w tak licznym i różnorodnym gronie było po prostu niemożliwe. Nie we wszystkim musieli się jednak zgadzać, tak skonstruowane było już życie. Poppy nie dążyła więc do tłumaczenia Skamanderowi swych racji, aby przyznał, że ma rację, najwyraźniej i on unał tę dyskusję za bezcelową. I miał słuszność. Oboje patrzyli na to wszystko z różnych perspektyw.
Dobrze, że chociaż bez zbędnego marudzenia spełniał jej polecenia picia - wątpliwych w smaku - eliksirów, dzięki czemu ułatwił jej pracę.
- Co to znaczy, że będziesz to miał na uwadze? - spytała dziwnie otro, odrywając spojrzenie od miejsca, gdzie przed chwilą jawiły się ciemne wybroczyny. Wiedziała, że po powrocie do pokoju socjalnego będzie musiała wszystko sobie zapisać, co zaobserwowała, aby to odpowiednio przeanalizować. - Co to znaczy KONIECZNOŚĆ PICIA ALKOHOLU?! - zagrzmiała groźnie, wyprostowała się i wsparła ręce o boki. Zmierzyła Skamandera oburzonym spojrzeniem. - Nie istnieje coś takiego jak konieczność spożywania alkoholu. To nigdy nie jest konieczne. Wątroba musi się odpowiednio zregenerować, została poważnie uszkodzona, a pijąc dalej będziesz ją zatruwał, nie pozwalając jej dojść do siebie, co może być brzemienne w skutkach i groźne dla twojego zdrowia - mówiła Poppy śmiertelnie poważnym tonem. - Jeśli nie chcesz odczuwać mocnego bólu przy jedzeniu ulubionego gulaszu, albo lampce wina do kolacji w przyszłości, to oszczędź ją chociaż przez miesiąc. Na Merlina, to chyba nie jest takie trudne, prawda?
Zmierzyła Anthonego takim wzrokiem, który sugerował, że jeśli miesięczna abstynencja będzie dla niego zbyt trudna, to najwyraźniej ma poważny problem. Pokręciła głową z dezaprobatą. Przypilnowała, aby przyniesiono mu koszulę nocną oraz eliksir na sen, który pomoże mu wypocząć. Upewniwszy się, że zasnął, opuściła salę chorych, choć przez resztę dyżuru zaglądała do jego sali jeszcze kilkukrotnie.

| ztx2





Wcale się nie boję,
że mnie podepczą. Podeptana trawa
staje się ścieżką.


Powrót do góry Go down
Artur Longbottom
Artur Longbottom

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6321-artur-longbottom https://www.morsmordre.net/t6433-merlin#164095 https://www.morsmordre.net/t6379-przekonaj-mnie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6850-skrytka-bankowa-nr-1487 https://www.morsmordre.net/t6391-artur-longbottom#162495
Zawód : auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła
OPCM : 28
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
Poczekalnia - Page 7 Tumblr_n8cqa3m4uo1r9x5ovo5_250

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime11.03.19 22:48

| 28.10, z mugolskiego komisariatu

Bez większych przeszkód, mimo późnej pory, dotarli do zbawiennej Kliniki Magicznych Chorób i Urazów Świętego Munga. Tak samo jak przy ich poprzedniej próbie ponieśli porażkę, dwa nieudane zaklęcia zadecydowały o powrocie z pustymi rękoma. Ktoś przesądny pomyślałby o klątwie, ale na takie głupoty Artur był zbyt rozsądny. Życie to pasmo zmiennych, możemy jedynie próbować dostrzec jakiś wzór, ale nic nie jest z góry ustalone. Nie miał zamiaru się poddawać, słyszał o innym miejscu, do którego mogliby zajrzeć jutro. Sophia podzielała jego uczucia, więc pozostało załatwić tylko kwestie medyczne. Podróż do Munga nie zajęła długo, a dzięki znajomościom zostali sprawnie obsłużeni oraz bez większych pytań. Longbottom opatrzono szybciej, jego rany były bardziej powierzchowne albo tak działała niezwykła moc pod tytułem "Szwagier Archibalda Prewetta oraz przyjaciel Aldricha McKinnona". Siedział w pustej poczekalni, dziś wyjątkowo nikt nie zajmował czerwonych krzesełek, nawet chorzy muszą kiedyś spać. Skoczył w międzyczasie do sklepiku po dwie lemoniady, sączył teraz jedną z nich w oczekiwaniu na Carter, podziwiając jak nieciekawa potrafiła być ściana.
Po chwili Sophia do niego dołączyła, połatana z pomocą kilku zaklęć, magimedycyna potrafiła zdziałać cuda, o tym wiedział każdy auror.
- Wspomniałaś, że niedawno tu byłaś - przypomniał, podając jej butelkę. - Co się stało? - zapytał troskliwie, podejrzewając jakąś aurorską akcję lub próbę naprawy anomalii.
Ich życie nigdy nie należało do bezpiecznych, a członkostwo w Zakonie Feniksa tym bardziej zwiększało zagrożenie. Artur był ostrożny, dzięki czemu do tej pory unikał kalectwa lub śmierci, ale musiał liczyć się z tym, że ta sztuka nie zawsze będzie się udawać. Świadom kruchości życia chciał z niego czerpać pełnymi garściami, poznawać nieznane, cieszyć się każdą chwilą. Nie zamykał się za murem ignorancji, podziwiając cały świat, jego lepsze i gorsze strony, nie uciekając przed prawdą.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
Sophia Carter

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 41
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime11.03.19 23:08

Gargulec trochę ich poturbował, więc żeby odzyskać sprawność i siły przed kolejną próbą naprawy magii, musieli udać się na szybkie leczenie. W Mungu pracowało kilku członków Zakonu, więc mogli zostać przyjęci sprawnie i bez zbędnych pytań; Zakonnicy z pewnością domyślali się, że dwójka aurorów mogła ucierpieć w wyniku próby podejścia do anomalii. Jeśli zaś przyjąłby ich ktoś niezwiązany z organizacją, miała przygotowaną bajeczkę o urazach na misji aurorskiej. Jako że oboje byli aurorami, raczej nikt nie podałby takiej wersji w wątpliwość, biorąc pod uwagę, jak często aurorzy pojawiali się w Mungu z różnymi obrażeniami i ich widok nikogo nie dziwił.
Wyszła z tego budynku dzisiaj, tylko kilka godzin wcześniej, na szczęście z innego oddziału i leczyły ją tam inne osoby, bo byłby to chyba jej najszybszy powrót do szpitala po poprzednim jego opuszczeniu. Ale teraz na szczęście wystarczyło parę zaklęć i była jak nowa, więc po chwili opuściła gabinet uzdrowicielski i zjawiła się w poczekalni, gdzie czekał na nią już uleczony Artur.
- Już jestem – rzekła, zjawiając się obok. Przyjęła butelkę z lemoniadą, odrobina orzeźwienia dobrze jej zrobi, skoro wczoraj i dziś przez sporą część dnia łykała paskudne eliksiry. – Bardzo niedawno, bo wyszłam stąd ledwie dzisiaj – odrzekła. Ale jak widać, rzucanie się w wir akcji tuż po zakończeniu leczenia miało skutek taki jaki miało, bo musiała tu wracać ponownie. Ech. – To nie jest dobre miejsce na tę opowieść, ale na pewno niedługo ją poznasz. Jeśli nie będzie okazji dziś, to za kilka dni – dodała cicho, patrząc na niego znacząco, z czego mógł wywnioskować, że nie miało to związku z pracą, a z Zakonem. Ale jako że w Mungu mogli też pracować ich przeciwnicy, rozprawianie w poczekalni o misjach nie byłoby zbyt rozsądne. Tutaj nawet ściany mogły mieć uszy.
Tak czy inaczej regularne pojawianie się w Mungu było wpisane w pracę aurorów, zwłaszcza w dobie szalejących anomalii, kiedy nawet zwykłe lumos mogło zmienić się w coś niebezpiecznego.
- Chodź, idziemy stąd. Im szybciej, tym lepiej – odezwała się zaraz, szybko pijąc swoją lemoniadę; nie było sensu długo tu sterczeć, skoro już zostali uleczeni i mogli ruszać dalej. Sophia naprawdę chciała dziś zaliczyć podejście do jeszcze jakiejś anomalii. Oby tym razem mieli więcej szczęścia, bo powoli sama zaczynała wierzyć, że jej próby naprawiania szalejącej magii są jakieś przeklęte, i mimo coraz wyższych umiejętności magicznych nadal popełniała błędy.
Po chwili opuścili Munga, gotowi zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem.

| zt. x 2





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime02.04.19 23:26

| stąd

Charlie naprawdę chciała naprawić tę anomalię. Udało jej się naprawić magię z sukcesem dwukrotnie, więc wiedziała, jak to zrobić. Niestety zneutralizowanie kałuży przekroczyło nawet jej możliwości, mimo że poświęcała zgłębianiu tajników eliksirów naprawdę wiele czasu. Była nie tylko pasjonatką, ale i alchemikiem zawodowym. Znała się na tym, co robiła, uczyła się tworzyć coraz trudniejsze mikstury. A jednak zawiodła, nie udało jej się w porę naprawić sytuacji i kałuże pełne toksycznej cieczy wybuchły. Eksplozja była na tyle silna, że na moment oszołomiła i ogłuszyła Charlie. Obie zostały opryskane cieczą z kałuży, która przenikała przez ubrania i docierała do skóry, dotkliwie ją parząc. To bolało. Zaczęła też kaszleć od dymu, kręciło jej się w głowie i nie ulegało wątpliwości, że nie powinny tam zostać ani chwili dłużej, bo mogłyby się poważnie zatruć.
Wydostały się na zewnątrz ze świadomością porażki. Nie miały szans podjąć próby naprawy magii, w sklepie unosiły się trujące opary, poza tym huk mógł kogoś ściągnąć.
- Przepraszam – powiedziała cicho, gdy umykały przez Pokątną zmierzając do Dziurawego Kotła i wyjścia z magicznej dzielnicy. – To ja zawiodłam. Byłam pewna, że dam sobie radę, ale... nie wyszło.
Musiały dostać się do Munga, co na szczęście nie było bardzo daleko, więc wkrótce później, zmoknięte i ze śladami po różnych cieczach na ubraniach i skórze, znalazły się w murach szpitala. Na szczęście Charlie jako alchemiczka mogła łatwo powiedzieć, że eksperymentowała nad nową recepturą i popełniła błąd, dodając odrobinę za dużo składnika, przez co kociołek wybuchł i zostały opryskane pozostałościami eliksiru. Nie wyglądało to zbyt dobrze, biorąc pod uwagę że tutaj pracowała i cieszyła się opinią konkretnej i rzetelnej pracownicy, ale na pewno wyglądało lepiej niż podejrzenia, jakoby próbowały dostać się do miejsca ogarniętego anomalią. Bezpieczniej było skłamać, że to nieudane alchemiczne eksperymenty; Elyon przedstawiła jako swoją asystentkę.
Zostały przyjęte na oddziale wypadków przedmiotowych, gdzie znajoma Charlie uzdrowicielka wyleczyła jej dolegliwości. Teraz pozostawało jej poczekać na Elyon.
- Co robimy? – zapytała ją, kiedy i ona wyszła po leczeniu, uprzednio rozglądając się, czy w pobliżu nie było nikogo niepożądanego, ale było już po godzinach odwiedzin, więc w Mungu panował znacznie mniejszy ruch niż za dnia. Mogły spróbować zmierzyć się z inną anomalią, ale mogły też odpuścić na dzisiaj i wrócić do domów.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Elyon Meadowes
Elyon Meadowes

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7170-elyon-meadowes https://www.morsmordre.net/t7188-ribbit https://www.morsmordre.net/t7189-bazyliszek-byl-beznoga-jaszczurka#192069 https://www.morsmordre.net/f31-lavender-hill-24 https://www.morsmordre.net/t7187-skrytka-nr-1769#192058 https://www.morsmordre.net/t7191-e-meadowes#192186
Zawód : Ofiolog, hodowca jadowitych węży
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
where did the beasts go?
where did the trees go?
OPCM : 21
UROKI : 12
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Poczekalnia - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Poczekalnia - Page 7 I_icon_minitime03.04.19 0:43

Ból promieniował wraz z każdym kolejnym krokiem, kałuże, w jakich tonęły ich buty przywodziły na myśl niefortunnie zmieszane przez wybuchy roztwory zalegające na podłodze w aptece; paskudnej głębi czerwień pokrywała ich dłonie, ręce, ramiona, miejsca najbliższe eksplozji. Pulsowały przy tym złowieszczo. W płucach wciąż zalegał odór tamtych brei, przypominający swąd rozkładającego się ciała, słodycz pleśni i duszące zapachy kojarzące się z uzdrowicielskimi gabinetami - jedynie przemnożone przynajmniej dziesięciokrotnie, bardziej intensywne. Z pewnością nie była to przyjemna cena za próbę usunięcia anomalii z tamtego miejsca, ale każda z nich liczyła się z potencjalnymi konsekwencjami swoich czynów, nieostrożnych wyborów: przeżyta raz przygoda z Benjaminem w salonie piękności nauczyła Elyon, że dobrymi chęciami usłane jest piekło. Nie wystarczyło jedynie chcieć - trzeba było jeszcze skutecznie zmierzyć się z figlarnymi potworami, jakie niechętnie płaszczyły się i poddawały przed czarodziejami.
- Nie mów tak - poprosiła ją po drodze, pełna przekonania, odrobinę zasmucona myślą, że Charlene mogłaby teraz niepotrzebnie maltretować się pretensjami do samej siebie. - To nie była niczyja wina. Wiesz przecież, jakie nieprzewidywalne są anomalie - raz nam się uda, za drugim razem będziemy musiały zwiewać z podkulonym ogonem. Trzeba to przetrawić i działać dalej. - Delikatny, choć przepełniony bólem i dyskomfortem uśmiech pognał w stronę Charlene gdy stanęły przed drzwiami prowadzącymi do szpitala.
Zapewne gdyby nie fakt, że jej towarzyszka pracowała w placówce, nie zostałyby przyjęte w tak ekspresowym tempie; rany Charlie zasklepiono jako pierwsze, w tym czasie Elyon miała okazję poczekać na swoją kolej ze specjalnie przeznaczonym do filtracji wdychanego powietrza urządzeniem, stopniowo ściągającym z jej płuc naleciałości wdychanych wcześniej oparów. Na jej własny zabieg nie musiała jednak długo czekać. Już niebawem drzwi gabinetu otworzyły się, nastąpiła rotacja pacjentów i uzdrowiciel zajął się jej oparzeniami, usuwając je niemal bezboleśnie. Nie pozostała po nich żadna skaza.
- Zaczekajmy do jutra, co o tym myślisz? - zaproponowała równie cicho, zajęła miejsce obok Charlie w poczekalni, gdzie w końcu miały okazję odetchnąć spokojnie, oczyścić umysły. - Zregenerujmy siły i spróbujmy jeszcze raz.
Uśmiech przybrał odrobinę na sile. Zgodziły się obie na przedstawiony pomysł, do swoich domostw podążając ręka w rękę - w końcu były sąsiadkami.

| zt x2




we saw the power to change the future in our dream

Powrót do góry Go down
 

Poczekalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Szpital Świętego Munga-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19