Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Sklep
AutorWiadomość
Sklep [odnośnik]10.03.12 22:27

Sklep

★★
Niewielkie pomieszczenie na ostatnim piętrze szpitala pod patronatem świętego Munga przeznaczono na sklep z medycznymi specyfikami. Starszy, siwawy mężczyzna nazwiskiem Joel o pociągłym, długim wąsie, ubrany w żółto-zielone szaty uzdrowicieli, z emblematem skrzyżowanej kości z różdżką; stary Joel był lata temu jednym z pracowników, wykwalifikowanym chirurgiem. Po tym, jak przeszedł na emeryturę, otworzył ten sklep.
Za wysoką ladą - za którą stary Joel stać musi na równie wysokim, drewnianym taborecie, by mógł obsługiwać ewentualnych chętnych - widać półki z licznymi błyszczącymi nań słoiczkami, fiolkami oraz buteleczkami. Gęste, matowe mazie, bulgoczące wywary, cuchnące eliksiry - znaleźć tu można wszystko, co przeciętny czarodziej winien trzymać w domowej apteczce. Leki na poparzenia po magicznym ogniu, zioła na łagodzenie podrażnień po źle zmówionych zaklęciach, a nawet zwykłe dropsy na przeciętne przeziębienia. Bandaże, opatrunki, rękawice ochronne; a także i całe wyposażenie niezbędne przy pracy z najbardziej popularnymi gatunkami niebezpiecznych zwierząt lub roślin. Prócz tego, w sklepie Joela można zakupić także wodę, cukierki lub batoniki, czy też ciepłe bułeczki - z myślą o tych, którzy muszą oczekiwać na informacje związane ze stanem ich bliskich długie godziny, bądź nawet całe dnie.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.
[bylobrzydkobedzieladnie]
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sklep Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sklep [odnośnik]12.07.16 21:34
| początek stycznia

Feralne zakończenie sabatu wciąż rzucało nieprzyjemny cień na rozpoczęcie nowego roku. I choć Lyra starała się absorbować swój umysł innymi zajęciami (których teraz, niecałe 2 tygodnie po ślubie, nie brakowało), od czasu do czasu znowu dopadał ją niepokój. Zamiast wspólnej zabawy z mężem, w sali balowej czekał na nich przerażający widok – sześć sponiewieranych ciał przygniecionych strzaskanym kryształowym żyrandolem i strugi krwi spływające po posadzce. Tamtego wieczora nikt już się nie bawił, wszyscy byli przerażeni atakiem nieznanego sprawcy na nestorów kilku rodów, w tym rodu Glaucusa. Lyra zasłabła i przebudziła się w salonie, marząc o tym, żeby to był tylko zły sen.
Bała się tego, co mogły pociągnąć za sobą tamte wydarzenia dla niej, jej męża, reszty rodziny oraz dla reszty magicznego świata. Stres nie miał najlepszego wpływu na jej samopoczucie, bo często czuła się osłabiona, czasem nawet znów mdlała, i w końcu dała się namówić mężowi, by pojawić się w Mungu w celu przepisania jej nowych dawek eliksirów, które powinna zażywać w związku ze swoimi komplikacjami poklątwowymi ciągnącymi się od czasu wypadku sprzed półtora roku, a które wciąż rzutowały na jej stan.
Zaraz po wizycie udała się na najwyższe piętro w celu odwiedzenia znajdującego się tam sklepu z leczniczymi eliksirami. Teraz, po ślubie wreszcie było ją stać na mikstury i nie musiała mozolnie odkładać na nie z sum zarobionych za obrazy. Wciąż czuła się bardzo dziwnie z tym, jak ślub zmienił jej życie nawet w tego typu aspektach. Nie była przyzwyczajona do tego, by posiadać nowe ubrania (nawet jeśli nie z najwyższej półki, bo nadal uważała to za marnotrawstwo) i móc tak po prostu wejść do sklepu i kupić to, na co miała ochotę, nawet jeśli tym razem był to po prostu zapasik eliksirów zamiast paru mizernych flaszeczek które wystarczały może na tydzień użytkowania.
Miała zamiar po prostu zrealizować receptę, a później skorzystać z sieci Fiuu w celu wrócenia do domu, jednak gdy wychodziła ze sklepiku, wkładając pakunek z eliksirami do torebki i zmierzała korytarzykiem do klatki schodowej, nagle zachwiała się i prawie na kogoś wpadła.
- Och, przepraszam! – wydyszała, łapiąc równowagę i zerkając na młodą kobietę, której wcześniej w roztargnieniu najwyraźniej nie zauważyła.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Sklep Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Sklep [odnośnik]13.07.16 15:20
Wizyty w Mungu napawały ją przeświadczeniem, że jest słaba i chora. Dlatego tak bardzo nienawidziła tych wizyt i za każdym razem przyjście tutaj równało się z okropnym humorem i ciemnym obrazem samej siebie. Wszystko w niej dosłownie krzyczało i gdyby tylko miała wybór to już dawno dałaby sobie spokój. Oczywiście mogła po prostu przestać przychodzić i żyć tak jak żyła wcześniej, ale bała się. Byłaby chyba najgłupszą osobą na świecie gdyby zbagatelizowała swój stan zdrowia. Nie miało to nic wspólnego z odwagą czy postawieniem wszystkiego na jedną kartę, a tylko z czystym brakiem odpowiedzialności za własne życia. Tego nie można było jej zarzucić. Za każdym razem wmawiała sobie, że to już ten jeden, ostatni raz. Bo coś się zmieni, bo znajdzie innego uzdrowiciela, bo skończy z tą zabawą i dowie się, że to był jeden wielki błąd. Czasami denerwowała się ot tak bez powodu, a czasami bo miała wrażenie, że uzdrowiciele są pesymistycznie do niej nastawieni. Nawet nie wiem ile razy usłyszała zdanie; „Pani o siebie nie dba” albo „Podróże? To absolutnie wykluczone”. Tak jakby w ogóle pytała ich o zdanie a nie zwyczajnie oznajmiała. Żałowała, że w jej rodzinie jest tak mało uzdrowiciele. Jeden, który może jej pomóc ma także bardzo dobre kontakty z Burkami, a przecież Lynn nie chciała by Edgar dowiedział się o jej stanie zdrowia. Zdenerwowana schodziła właśnie po schodach kierując się w stronę sklepu. Musiała wykupić eliksiry, które ostatnimi czasy kończą się jej ekstremalnie szybko. Gdyby tylko mogła to wszystko zrobić nie wychodząc z domu. Może jej matka miała rację? Za bardzo próbowała izolować się od ludzi i nie widziała ile ją omija? Tylko, że tym razem z uśmiechem patrzyłaby jak ją to omija. Zamyślona nie zauważyła idącej z naprzeciwka dziewczyny. Ona chyba też jej nie widziała bo obie wpadły na siebie z impetem. Nie odpowiedziała od razu i cofnęła się o krok. Dopiero po chwili spojrzała na młodą brunetkę, której chyba naprawdę było przykro. - Nic się nie stało. - powiedziała i uśmiechnęła się blado. - Właściwie to nie jestem pewna, która z nas wpadła na którą. - dodała masując czoło i wpatrując się w kobietę by sprawdzić czy ta nic sobie nie zrobiła. W końcu były w Mungu a tutaj nie przychodzą całkowicie zdrowi ludzie. No chyba, że na chwile i w odwiedzinach. - Nic sobie Pani nie zrobiła? - zapytała.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sklep Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Sklep [odnośnik]13.07.16 21:24
Lyra również się tak czuła i prawdę mówiąc, nienawidziła tego uczucia. Wypadek i późniejsze długotrwałe konsekwencje wpędziły ją w przeświadczenie, że jest słaba i bezużyteczna. Pewne było, że to wydarzenie trwale zmieniło jej życie i priorytety, może nawet przyczyniło się do pchnięcia go na obecny tor. Zamiast podążać za bratem, została malarką, ale co najważniejsze, prawdziwie się w tym realizowała i nie żałowała już, że jej młodzieńcze marzenia czasów nastoletnich przepadły. Malarstwo było bardziej odpowiednim zajęciem dla młodej szlachcianki, którą chciała się stać. Wiedziała jednak jak to jest, nie móc czegoś robić, więc była wdzięczna losowi, że podsunął jej tak cudowną alternatywę, będącą dla niej lepszym rozwiązaniem niż szkolne plany.
Nie zmieniało to jednak faktu, że wolałaby nie musieć już dbać o siebie ani zażywać eliksirów. Jej problemy miały mniejsze nasilenie niż na początku i dawki mikstur były stopniowo zmniejszane, ale jak cudownie byłoby wreszcie całkowicie się od nich uwolnić! Czekała na ten moment z utęsknieniem, chciała móc sobie powiedzieć, że już nie potrzebuje żadnych eliksirów, żeby czuć się w pełni dobrze.
Jak przystało na artystyczną duszę, często zdarzało jej się zagapić lub zamyślić. Teraz była już tak mocno pochłonięta myślami o powrocie do domu i zaszyciu się w nowiutkiej pracowni malarskiej, którą pomógł jej urządzić Glaucus, że prawie wpadła na nieznajomą kobietę.
- Mi również nic się nie stało – odpowiedziała, machinalnie wsuwając rękę do torby, by upewnić się, czy starannie zapakowane fiolki były całe. O nie martwiła się w tej chwili bardziej niż o swoje ewentualne siniaki, przyzwyczajona do niemal chorobliwej dbałości o rzeczy, wyniesionej z przeszłości; pierwsze osiemnaście lat życia spędziła jako biedaczka i zawsze starannie wpajano jej, że marnotrawstwo jest bardzo złe. – Moje eliksiry też są całe, więc wszystko w porządku. Mam nadzieję, że u pani też.
Uśmiechnęła się nieznacznie, lustrując nieznajomą wzrokiem i mając nadzieję że faktycznie nie jest urażona tym przypadkowym zdarzeniem. Wydawało jej się, przynajmniej na podstawie do wyglądu i ubioru, że może mieć do czynienia ze szlachcianką, jednak w tej chwili nie potrafiła powiązać jej twarzy z konkretnym rodem. Nie pamiętała jej z sabatu ani wernisażu, chociaż całkiem możliwe, że kiedyś mignęła jej gdzieś jeszcze w czasach malowania na Pokątnej. Chciała ją o to zapytać, ale z onieśmielenia zawahała się, niepewna, czy nie trafiła na kogoś z rodu niechętnego Weasleyom.
- Wydaje mi się... Czy nie malowałam kiedyś dla pani obrazu? – zapytała; twarze niektórych klientów, zwłaszcza z okresu przed wernisażem, niekiedy zacierały jej się w pamięci, ale była po prostu ciekawa, skoro już obie się zatrzymały na tym korytarzu.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Sklep Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Sklep [odnośnik]14.07.16 12:04
Lynn nigdy nie miała dobrej pamięci do twarzy. Przyzwyczaiła się już do tego, że ludzie ją rozpoznają, a ona kompletnie o nich nie pamięta. To nie dlatego, że jest niegrzeczna, niewychowana i ignoruje ludzi. Przecież było wręcz przeciwnie. To wszystko przez to, że skupia się na zbyt wielu szczegółach aż w końcu nie zapamiętuje żadnego. Taki był już urok jej rozbrykanej osobowości. Zwykle w takich sytuacjach po prostu robiło jej się głupio. Wydaje jej się, że kogoś zna, albo przynajmniej powinna, a w jej pamięci nie pojawia się nic co mogłoby pomóc jej sobie przypomnieć jakąkolwiek sytuację. Kiedyś nawet pomyślała, że powinna zacząć prowadzić jakiś dzienniczek, w którym zapisywałaby wszystkich nowo poznanych ludzi, ale porzuciła ten pomysł, kiedy wyobraźnia podsunęła jej obraz samej siebie z książeczką prosząc ludzi o dane osobowe. Aż tak odważna nie była. W tym miejscu potęgowało się u niej dosłownie wszystko. Każdą emocja była spotęgowana do granic. Wewnętrznie wiedziała, że będzie musiała coś z tym zrobić zanim popadnie w jakąś paranoje, albo co gorsza chorobę psychiczną. To równało się z akceptacją, bo ignorancje już dawno wykluczyła. Uśmiechnęła się na słowa kobiety. - U mnie także wszystko w porządku. A po eliksiry dopiero się wybierałam.- kobieta nie mogła mieć więcej niż dwadzieścia lat. Miała dziewczęce rysy twarzy i szczery ( a przynajmniej tak jej się wydawało) uśmiech, a to było raczej rzadko spotykane u szlachcianek o dłuższym stażu. Na pytanie o obraz zaczęła szukać w głowie obrazów, które kiedyś kupiła lub, który ktoś jej malował. Nic nie mogła poradzić na to, że w jej głowie pojawił się od razu obraz Quentina, którego przecież ostatnio spotkała właśnie w galerii. Wyrzuciła te myśli z głowy i wróciła do rozmowy z kobietą. - Pani wybaczy jeżeli nie pamiętam. - mówi i wzrusza ramionami. - Po prostu to miejsce przyprawia mnie o zawrót głowy. Od godziny walczę ze sobą, żeby nie odwrócić się na pięcie i uciec. - śmieje się cicho i nerwowo. - Zastanawiam się czy tylko ja tak mam czy po prostu ludzie naprawdę dobrze się ukrywają. - dodała rozglądając się po pomieszczeniu. Chyba to nie był jej najlepszy dzień.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sklep Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Sklep [odnośnik]15.07.16 15:19
Lyra była zbyt młodziutka, by dobrze znać wszystkie twarze. Zaledwie kilka miesięcy temu ukończyła szkołę i zadebiutowała w towarzystwie, więc całkiem naturalne było, że kojarzyła przede wszystkim osoby w podobnym do niej wieku, bo jeszcze nie zdążyła poszerzyć znajomości. Nie licząc sytuacji, kiedy ktoś zamawiał u niej obraz, bo zapamiętywała większość klientów, a przynajmniej tych, którzy pozowali jej do portretów. Malując czyjąś twarz przez kilka godzin, siłą rzeczy zapamiętywała ją na przyszłość, ale w obecnym przypadku chyba nic takiego miejsca nie miało, bo nie potrafiła powiązać tej twarzy z nikim konkretnym.
- W takim razem cieszę się. – Lyrze ulżyło, bo naprawdę nie chciała być przyczyną niczyich kłopotów, ani sprawiać ich sobie, gdyby tak trafiła na kogoś wrogo nastawionego. Ale kobieta póki co sprawiała raczej sympatyczne wrażenie, więc dziewczę mogło stopniowo się rozluźnić. – To zrozumiałe, sama czuję się podobnie. Też nie znoszę Munga. Gdybym tylko mogła, wolałabym w ogóle się tu nie pojawiać, ale czasami okoliczności zmuszają – dodała, dotykając dłoni torby, gdzie znajdowały się flakoniki z eliksirami, od których tak bardzo chciałaby się uwolnić, a jednak musiała jeszcze je zażywać, dopóki nie usłyszy, że może je odstawić, co podobno miało kiedyś nastąpić, ale nikt wciąż nie potrafił sprecyzować, kiedy. Wolałaby nie musieć odwiedzać uzdrowicieli, ani nie musieć doglądać bliskich, którzy wpadali w kłopoty... Jak jej brat, który jednak chyba nie chciał mieć z nią do czynienia, skoro postanowiła zostać szlachcianką i poślubić Glaucusa. – Więc może to moja pomyłka. Może to jednak był ktoś inny. Ostatnio trochę się gubię w swoich obrazach. – Czas przed ślubem i po nim był napięty, część zleceń się nawarstwiła przez to, że przez pewien okres nie miała dla nich odpowiedniej ilości czasu... – Och, mam nadzieję, że nie odciągam pani od żadnych pilnych spraw. – Nie chciała się narzucać. Może po prostu czuła się ostatnio zbyt samotna, rzadko opuszczając posiadłość męża?




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Sklep Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Sklep [odnośnik]16.07.16 12:41
Słysząc słowa kobiety lekko się rozluźniła. Nie była sama w swojej niechęci do tego miejsca i ten fakt podbudował ją na tyle by się trochę rozluźnić. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że od kilku dobrych godzin chodzi spięta. Że też istnieją miejsca, które potrafią w taki sposób wyprowadzić człowieka z równowagi. Uśmiechnęła się kiwając głową. - To miejsce dla ludzi o mocnych nerwach. - odparła z przekąsem. Zwykle nie miała problemu z zagabywaniem nowo poznanych osób. Tym bardziej, kiedy te osoby są skore do rozmowy. Lucinda w jakiś sposób żałowała, że sama nie jest artystką. Matka dawno temu żywiła nadzieje ku wszystkim swoim dzieciom. Gdzieś w głębi siebie wierzyła, że tego da się po prostu nauczyć. Lynn była sceptycznie do tego nastawiona i jako pierwsza z rodzeństwa porzuciła myśl o zostaniu artystką. Podziwiała to co stworzyli inni. Jej to wystarczało. Galeria Sztuki była miejscem, które odwiedzała z każdym powrotem do domu. Było to prawdziwie oczyszczające, a ostatnio tego właśnie jej było trzeba. Oczyszczenia. - W takim razie może ten obraz to Pani przyszłe zamówienie. - uśmiecha się uprzejmie. - Los zdarza się być przekorny. - a jeżeli chodzi o Lynn to zawsze taki jest. Nigdy się do niej nie uśmiecha. Na pewno nie dłużej niż by tego chciała. Pokręciła głową. - Oczywiście, że nie. Właściwie odsunęła Pani tylko i wyłącznie moje myśli od tego miejsca za co jestem niezmiernie wdzięczna. - powiedziała rozglądając się po pomieszczeniu. - Może ma Pani chęć opowiedzieć mi o własnej sztuce? Z tego co zrozumiałam jest Pani artystką? Czy może śpieszy się Pani bardzo? - zapytała wdzięczna, że choć przez chwile nie ma głowie własnej choroby, eliksirów i reszty smutków, które ostatnio zawitały w jej życiu.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sklep Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Sklep [odnośnik]16.07.16 22:32
Lyra powoli skinęła głową, całkowicie się z tym zgadzając. Chyba nie znała nikogo, kto przychodziłby tutaj z przyjemnością, bo nawet zwykłe odwiedzanie kogoś często kojarzyło się ze smutkiem i zmartwieniem. Była Weasleyówna po swoim wypadku spędziła tu na tyle czasu, że uważała, że powinno jej to wystarczyć za całe życie. W dodatku wspominała ten czas wyjątkowo traumatycznie, jako czas pełen bólu, niepokoju i sennych koszmarów, oraz, oczywiście, zawiedzionych nadziei i świadomości konieczności zmiany swojego życia. Na czym teraz wyszła naprawdę nieźle, ale wtedy postrzegała to wszystko w inny sposób.
Po chwili jednak także się uśmiechnęła, zadowolona, że wcale nie przeszkadzała, i w dodatku trafiła na kogoś, kto najwyraźniej interesował się sztuką! To od razu poprawiło jej humor i sprawiło, że poczuła się pewniej.
- Być może. Lubię nowe wyzwania malarskie... I równie mocno lubię rozmawiać o sztuce – rzekła, zapewniając tym samym, że nie spieszy się aż tak mocno. Glaucusa i tak pewnie nie było o tej porze w posiadłości. – Ale jestem dopiero na początku swojej twórczej drogi. W przeszłości... cóż, nie miałam zbyt wielkich możliwości rozwoju. – Cofnęła się myślami do czasów dzieciństwa, kiedy jedynym, na co mogła liczyć, to transmutowane kartki i stare, poobgryzane kredki i ołówki. Dopiero po Hogwarcie, gdy wyszła na ulicę i zaczęła zarabiać malowaniem, sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać. – Teraz jest lepiej. Przełamałam pierwsze lody i jestem ciekawa, co przyniesie przyszłość. – Znowu się uśmiechnęła, wyraźnie się rozluźniając. – Gdyby kiedyś potrzebowała pani jakiegoś obrazu, wystarczy znaleźć Lyrę We... Travers. – Zarumieniła się pod piegami, jednak była ciekawa, czy kobieta jeszcze kiedyś nawiąże kontakt, czy w ogóle się gdzieś spotkają. Póki co wywarła na młódce dość pozytywne wrażenie.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Sklep Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Sklep [odnośnik]18.07.16 18:47
Lynn uwielbiała ludzi z pasją. Jeszcze bardziej, kiedy Ci ludzie o ów pasję dbali. Było na świecie tak wielu zdolnych czarodziejów, którzy zignorowali to co posiadając w ogóle nie wykorzystując własnego potencjału. To było przykre. Lucinda w końcu także miała opory jeżeli chodziło o to czym chce się zajmować, ale wygrała konflikt wewnętrzny i jakby nie patrzeć zewnętrzny też. Postawiła na swoim i zajęła się tym co przynosiło jej radość. Miała nadzieje, że tak samo sprawa ma się jeżeli chodzi o młodą kobietę. Na taką jej wyglądała, a ona nie ma w zwyczaju mylić się jeżeli chodzi o ludzi. W ludziach nie ma nic trudnego, a ich natura jest niczym popisana kartka. Zaintrygowana pokiwała głową. - A gdzie można obejrzeć Pani prace? - zapytała ciekawa. Może już kiedyś widziała jakieś jej obrazy, a nie miała pojęcia, że to jej twórczość? Jednocześnie przyszła jej do głowy myśl, że naprawdę chciałaby dodać coś do swojej kolekcji. Długie miesiące minęły odkąd ostatni raz spędzała tyle czasu we własnym mieszkaniu, a co najgorsze miała w nim spędzić jeszcze długi czas. Tak przynajmniej jej się wydawało na chwile obecną. Do niczego się nie śpieszyła. Oczywiście, że tęskniła za podróżami, za emocjami, za wszystkim co mogła znaleźć i co zobaczyć, ale wiedziała, że w tym momencie nie może sobie na to pozwolić. Nie tylko ze względu na zdrowie, ale także przez wzgląd na Edgara, który prawdopodobnie tylko czeka aż ta wróci do niego z podkulonym ogonem. Nie miała zamiaru tego robić. - Skoro od niedawna Pani maluje obrazy to możliwe, że jeszcze nigdy się nie spotkaliśmy. Lucinda Selwyn. - przedstawiła się wyciągając dłoń w stronę młodej kobiety i lekko się skłoniła. - Przez długi czas nie było mnie w Wielkiej Brytanii i jeszcze nie miała okazji oddać się rozrywkom. - dodała. Oczywiście chodziło jej o przeglądanie nowej sztuki i artystów.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sklep Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Sklep [odnośnik]19.07.16 19:48
Lyra musiała się bardzo mocno postarać, żeby móc malować. Warunki w jakich się wychowała nie sprzyjały w końcu tak niepraktycznym i nieżyciowym zajęciom, jak sztuka, ale postanowiła zaryzykować i sprawdzić, czy jest w stanie utrzymać się ze swojej pasji. Gdyby się nie udało, zawsze mogłaby zagryźć zęby i poszukać jakiejś normalnej, choć zapewne niekoniecznie satysfakcjonującej pracy. Chociaż teraz, będąc mężatką, nie czuła już przynajmniej tak dużej presji i mogła skupić się bardziej na przyjemności płynącej z malowania oraz na własnym rozwoju.
- W listopadzie można je było obejrzeć na moim debiutanckim wernisażu w galerii lady Avery. Teraz zazwyczaj można mnie znaleźć w pracowni na przedmieściach, gdzie wykonuję część zamówień – powiedziała, po czym opisała, gdzie można znaleźć to miejsce. Nie pamiętała Lucindy z wernisażu, choć przez większość jego trwania stała przy swoich obrazach, opowiadając o nich zainteresowanym, a pracownia była pod jej pieczą właśnie od listopada, Lyra wykonywała tam niektóre obrazy oraz portrety dla klientów, którzy nie wymagali, by malowała ich we własnych dworach. Obrazy niewymagające niczyjego pozowania mogła malować w swojej posiadłości w Norfolk, gdzie Glaucus pozwolił jej przeznaczyć jeden z mniejszych pokoi na domową pracownię.
- Miło mi poznać – rzekła, uśmiechając się do niej pogodnie, zupełnie jakby na moment przestała myśleć o tym, gdzie się teraz znajdują. – Zna pani może Alexandra Selwyna? – zapytała jeszcze, ciekawa, czy Lucinda Selwyn jest bliską rodziną jej przyjaciela. Nie znała zbyt wielu osób z tego rodu, Alex zresztą też nie opowiadał jej zbyt wiele o swojej rodzinie, ale była zwyczajnie zaciekawiona, czy się znają.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Sklep Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Sklep [odnośnik]21.07.16 18:36
- Niestety nie było mnie tutaj w listopadzie. - powiedziała ze smutkiem. Naprawdę było jej z tego powodu przykro. Było bardzo niewiele rzeczy, dla których była gotowa porzucić swoje wędrownicze życie. Zwykle broniła się przed tym nogami i rękami. Sztuka była czymś do czego wracać było warto. Tak przynajmniej podpowiadała jej intuicja i doza zdrowego rozsądku. - W każdym razie bardzo chętnie obejrzałabym Pani prace i posłuchała o Pani obrazach. Jestem zdania, że każdy z nich ma swoją własną historię do opowiedzenia. Jestem ciekawska i lubię dużo wiedzieć. - dodała posyłając w stronę młodej kobiety uśmiech. Każda wizyta w Mungu była dla niej przekleństwem. Dosłownie. A uwierzcie, że kto jak kto, ale na przekleństwach to ona się znała. Nigdy nie trudziła się nawet spojrzeniem na inną osobę w tym miejscu, a co powiedzieć o rozmowie i całkowicie konstruktywnej wymianie poglądów. Nie widziała w tym miejscu warunków do nawiązywania kontaktów i w tym momencie była naprawdę mile zaskoczona. Kobieta wydawała się być naprawdę miłą i ułożoną osobą, a Lynn naprawdę ceniła to w ludziach pod każdym względem. Słysząc imię swojego kuzyna spojrzała z zainteresowaniem na kobietę. Czasami zapominała, że pod jej nieobecność czas wcale nie stoi w miejscu. - Tak, oczywiście. Jest on moim bliskim kuzynem. - odpowiedziała z uśmiechem. Nic nie mogła poradzić, że przed oczami stanął jej obraz kuzyna. Ale nie takiego jak teraz. Dorosłego. Tylko młodszego. Ona w jakiś sposób zawsze będzie go takim widzieć. - Rozumiem, że Pani także go zna? Są może Państwo zaprzyjaźnieni? - zapytała.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sklep Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Sklep [odnośnik]21.07.16 21:22
Lyra pokiwała głową ze zrozumieniem. Ostatecznie lady Selwyn mogła mieć w tym czasie inne zajęcia niż odwiedzanie wernisaży. Nie było jednak powiedziane, że nie mogą spotkać się w innych okolicznościach. Ostatecznie malarska przygoda Lyry dopiero się zaczynała, a zdolne dziewczątko miało jeszcze szanse zabłysnąć kolejny raz.
- W takim razie zapraszam kiedyś do mojej pracowni – powiedziała, wyraźnie ucieszona, że trafiła na kogoś zainteresowanego jej sztuką. Na pewno by się ucieszyła, gdyby Lucinda przyszła kiedyś do jej pracowni pooglądać obrazy i porozmawiać o sztuce. – Chętnie pokażę moje obrazy. Przynajmniej te, które nadal tam mam, bo większość maluję na specjalne zamówienie.
Ucieszyła ją również wieść, że Lucinda znała Alexandra. Jaki ten świat czasami okazywał się mały!
- Znamy się, poznaliśmy się właśnie tutaj jakieś półtora roku temu. Kto by pomyślał, że nawet w tak przygnębiającym miejscu może wydarzyć się coś miłego? – Tak właśnie było. Gdy Lyra trafiła do Munga, Alex, jako początkujący stażysta, niewiele starszy od niej, czasami zaglądał do jej sali i umilał jej nieprzyjemny czas rozmową. Nastolatce łatwiej było wytrzymać te trzy miesiące wiedząc, że jest tutaj ktoś, kto był jej życzliwy i z kim mogła porozmawiać o wielu rzeczach. Później została wypisana i powróciła do Hogwartu na ostatni rok nauki, a gdy już skończyła szkołę, ona i Alex znowu się spotkali, a teraz przyjaciel pomagał jej w zupełnie innej i dosyć tajemniczej sprawie, dotyczącej utraty wspomnień pewnego lipcowego dnia.
- Jeśli go pani widuje, proszę go pozdrowić – powiedziała jeszcze. Chętnie jednak spotkałaby się z nim osobiście, było trochę spraw, o których powinni porozmawiać, no i musieli ustalić termin obiecanej pierwszej sesji z użyciem hipnozy.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Sklep Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Sklep [odnośnik]22.07.16 10:33
- W takim razie na pewno się pojawię. - powiedziała chcąc uprzedzić kobietę. To nie były puste słowa. Lynn naprawdę potrzebowała czegoś w Londynie co dałoby jej choć na chwile powód do zostania tutaj. Najchętniej od razu teleportowałaby się gdzieś indziej, ale wiedziała, że nie jest to możliwe ani ze względu na własne zdrowie ani ze względu na wszystkich tutaj. Tym bardziej, że już dostała wiadomość od ojca nalegającego na spotkanie. Wiedziała, że będzie to ciężka wizyta tym bardziej, że w stolicy jest już od ponad trzech tygodni, a w do domu jeszcze się nie wybrała. Uśmiechnęła się słysząc, że kobieta zna Alexa. - Oczywiście pozdrowię go jak będę miała ku temu sposobność. W końcu jak to w rodzinie bywa nigdy nie wiadomo, kiedy będzie kolejna okazja na spotkanie. - odparła zgodnie z prawdą. Ich rodzina choć w pewien sposób do siebie bardzo przywiązana nie naciskała na rodzinne spotkania. Sztywność reguł nie była aż tak bardzo rozpatrywana. - Nie będą Panią dłużej zatrzymywać w tym miejscu. Sama z dużą przyjemnością się stąd teleportuje. - powiedziała uśmiechając się z nadzieją. - Naprawdę było mi bardzo miło Panią poznać. Takie spotkania w takich miejscach są naprawdę rzadkością i mam nadzieje, że uda mi się spotkać Panią niedługo w lepszych okolicznościach. Proszę dbać o zdrowie. Życzę udanej reszty dnia. - odparła kłaniając się lekko kobiecie i skierowała swoje kroki w stronę sklepu. Zaopatrzyć się w eliksiry i wiać. Jej plan na dziś.

z.t


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sklep Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Sklep [odnośnik]15.10.18 19:31
Naprawa magii

Tu także w wyniku rozładowania magii zapanował istny chaos - moc magiczna była niestabilna, niebezpieczna. Choć za dnia Ministerstwo nie dopuszczało nikogo w pobliże okolic, w których magia szalała najbardziej, ministerialne próby zaprowadzania porządku kończyły się klęską. Nie minęło parę dni, gdy czarodzieje zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno Ministerstwo chce, aby magia została doprowadzona do porządku - postanowili więc wziąć to w swoje ręce.

Odkąd Ministerstwo Magii oznaczyło to miejsce jako niebezpieczne, pojawienie się w nim mogło grozić aresztowaniem przez Oddział Kontroli Magicznej. Do czasu uspokojenia się magii nie można rozgrywać tu wątków innych niż te polegające na jej naprawie.

Opis okoliczności

Skutki rozregulowania magii były zauważalne w wielu miejscach w całym kraju. W szpitalu Św. Munga większość anomalii (lub prawie wszystkie) udało się skutecznie opanować, przywracając równowagę. Sklepik na VII piętrze był ostatnim miejscem, o którego bezpieczeństwo się obawiano. Pracujący w nim niemalże od zawsze Joel nie skarżył się na żadne dziwactwa, dalej prowadził biznes, dbając o gości jeszcze bardziej. Zauważył, że w ostatnich dniach zwiększyła się liczba odwiedzających go czarodziejów, co z pewnością miało związek z zaburzeniami w czarodziejskim świecie. Słyszał on od gości o wielu przedziwnych i trudnych przypadkach, które trafiały do Munga. Pacjentów z dnia na dzień przybywało.
Z początku wszystko było w porządku i nie zanosiło się, by nagle i bez powodu coś miało się zmienić. Niestety i w tym miejscu problemy z magią miały się dopiero ujawnić. Przez kilka dni problem był niewidoczny, anomalie niewielkie i niezauważalne. Roztrzaskane fiolki i porozrzucane przedmioty Joel zrzucał na siebie i swoją słabą pamięć. Był przekonany, że on, jako jedyna osoba mająca prawo sięgać po to wszystko mogła przyczynić się do tych przedziwnych zdarzeń. To jednak nie starzec odpowiadał za przemieszczające się przedmioty, które w końcu stały się niebezpieczne, dla przychodzących tam pacjentów i klientów. Fiolki z wywarami, słoiki z maściami, a nawet filiżanki z gorącą kawą atakowały przybyłych. Nie mogąc pojąć problemu, zdecydowano się zamknąć sklepik.

Etap I

Po zamknięciu sklepiku sprawy w środku miały się znacznie gorzej. Czarodzieje, którzy zdecydowali się wejść do środka nie mogli się już cofnąć. Drzwi zatrzaskiwały się i żadne zaklęcie nie mogło ich ponownie otworzyć, rzucenie Bombardy brzmiało jak misja samobójcza — władze ministerstwa z pewnością szybko zjawiłyby się na miejscu, by zamknąć tych, którzy włamali się do środka.
Znajdujące się w sklepiku przedmioty w mgnieniu oka uaktywniły się. Za wysoką ladą wystawały czyjeś stopy. To Joel, pracownik sklepiku — był nieprzytomny, w dłoni ściskał jakiś przedmiot, który drżał, gdy kierowano na niego różdżkę.

Wymaganie: Poprawnie rzucone zaklęcie Surgito, które ocuci Joela. Po przebudzeniu wskaże on trzymany stary medalion jako prawdopodobną przyczynę wszystkich anomalii, odczyta głośno znajdujące się w nim runy i unieszkodliwi lewitujące przedmioty - tylko Joel wie jak otworzyć medalion i ujrzeć zapisaną w nim tajemnicę.

Niepowodzenie odbierze czarodziejowi 10 punktów żywotności, w związku z atakiem jakiegoś nieszkodliwego przedmiotu, prawdopodobnie kociołka z pieguskami.

Walka
Przed rozpoczęciem kolejnego etapu należy odczekać co najmniej 24h. W tym czasie do lokacji może przybyć kolejna (wyłącznie jedna) grupa chcąca ją przejąć, by naprawić magię na sposób inny, niż miała być naprawiona dotychczas.

Walka odbywa się zgodnie z forumową mechaniką oraz z arbitrażem mistrza gry do momentu, w którym któraś z grup zdecyduje się na ucieczkę bądź nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.

Etap II
Wymaganie: ST ujarzmienia magii jest równe 130, a sposób obliczania otrzymanego wyniku zależny jest od wybranej metody naprawiania magii.

Uwaga - jeżeli postać posiada zerowy poziom biegłości organizacji, mnoży statystykę nie razy ½, a razy 1. Postać posiadająca pierwszy poziom biegłości mnoży razy 1½.

W metodzie neutralnej każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+Z; wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Rycerzy Walpurgii każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(CM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Zakonu Feniksa każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(OPCM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

Etap III

Po uregulowaniu magii w tym miejscu, temperatura w pomieszczeniu zaczęła gwałtownie rosnąć. Nie trzeba było być uzdrowicielem, aby domyślić się, że zbyt długa obecność w tym miejscu przyczyni się do powstania poparzeń i trudności z oddychaniem. Należało szybko opuścić sklepik, lecz jedyna znana czarodziejom droga wyjścia była zablokowana i nie działały na nią żadne zaklęcia. Za jednym z regałów, przy ścianie, znajdował się jednak ciąg cyfr (łatwo zauważalny). Każdy, kto znał się na numerologii, mógł z łatwością odczytać zapis, który był autorską inkantacją odblokowującą ukryte przejście pomiędzy półkami. Nawet Joel, który pracował w tym miejscu wiele lat nic o nim nie wiedział.

Wymaganie: ST odczytania inkantacji umożliwiającej wyjście ze sklepiku sekretnym przejściem wynosi 60. Do rzutu należy doliczyć bonus biegłości: numerologia.

Niepowodzenie będzie skutkować ugotowaniem się na miękko i odebraniem 200 punktów żywotności.

Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sklep Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sklep [odnośnik]04.02.19 0:09
10 październik

Londyn tonął w chłodnym, wilgotnym wieczorze, kiedy panna Pomfrey wręczyła monetę kierowcy Błędnego Rycerza i kilka minut później wysiadała z niego, nieopodal szpitala świętego Munga. Drobne krople mżawki natychmiast przylepiły się do piegowatych, zarumienionych od wiatru policzkach i brązowych włosach, splecionych w ciasny warkocz; od wilgoci napuszyły się i krótsze kosmyki przy czole umknęły splotowi.
- W Mungu udało się ustabilizować anomalie, tak jak w klubie pojedynków, pewnie już o tym wiesz - mówiła niemal szeptem, kiedy odnalazła już czekającego w pobliżu Brendana Weasley i po krótkiej wymianie uprzejmości podążyli w kierunku budynku szpitala. - Ostatnio zamknięto sklepik na ósmym piętrze. Moja znajoma z oddziału urazów pozaklęciowych wspomniała o tym w liście, podobno Ministerstwo zabroniło się tam zbliżać, pomyślałam więc, że mogło się tam... Wiesz pojawić kolejne ognisko.
Nie była pewna, czy zostało już poskromione przez funkcjonariuszy Ministerstwa, czy też nie sprostali - znowu - zadaniu; Poppy chciała zbadać tę energię z kilku powodów. Przypuszczała, że mogła zostać już opanowana, ze względu na bezpieczeństwo pacjentów, a jeśli tkwiła tak blisko miejsca, gdzie tak często i gęsto sięgano po magię leczniczą - czy mogła mieć z nią jakiś związek? Potrzebowała odpowiedzi na te pytania. Dla spokoju własnego sumienia i przygotowanego przez profesor Bagshot schematu naprawy anomalii; łudziła się, że nim jeszcze członkowie Zakonu Feniksa dostaną się do Azkaanu, uda im się poprawić procedurę.
Uzdrowicielka umilkła, gdy znaleźli się już na korytarzach szpitala. Zapadł już wieczór, a cisza nocna zapadała tu szybko, pacjenci potrzebowali spokoju i regeneracji, porządnego snu. W holu recepcjonistki nie zwróciły na nich uwagi, zajęte czekającymi czarodziejami i czarownicami w izbie przyjęć, przemknęli koło nich jak gdyby nigdy nic, w kierunku windy. O tej porze na korytarzach nie kręcili się już chorzy, a większość uzdrowicieli skończyła dyżur. Ci, którzy zostali na noc, czuwali w pokojach socjalnych.
Wszystko poszłoby zgodnie z planem, gdyby nie pulchna, kobieca dłoń wepchnięta między kraty. Rozwarły się, a oczom szkolnej pielęgniarki i aurora ukazała się okrągła, dobrotliwa twarz magomedyczki, o czym świadczyła limonkowa szata.
- Poppy? Nie spodziewałam się ciebie tutaj! Nie wróciłaś do Hogwartu? Dobry wieczór - odezwała się jowialnie, wchodząc do windy i spoglądając na młodszą koleżankę wyczekująco; pora była dość późna jak na odwiedziny.
- Przyszliśmy odwiedzić znajomego - bąknęła Poppy; kłamała naprawdę beznadziejnie i miała nadzieję, że Regina nie będzie drążyć tematu. Splotła dłonie na podołku przed sobą, ukrywając ich drżenie; starsza koleżanka pracowała na siódmym pietrze, na chorobach wewnętrznych, jeśli nie wysiądą przed nią, będzie musiała wytłumaczyć dlaczego o takiej godzinie zjeżdżają na do herbaciarni i sklepiku, który został przecież zamknięty...
Martwiła się jednak na zapas. Nim Regina zdążyła rozgadać się o swoich sprawach - bo cudze tak po prawdzie wcale jej nie interesowały - wysiadła oddziale zatruć eliksirami i pożegnała się, składając na policzku Poppy całusa. Dopiero kiedy zamknęły się kraty brunetka cicho wypuściła powietrze z ust i zerknęła na Brendana.
Znaleźli się na opustoszałym, pogrążonym w ciszy ósmym piętrze. Zamknięto już herbaciarnię, droga wiodąca do sklepiku była pusta. Poppy trzymała się za Brendanem, podążała pół kroku za nim, obawiając się nie tylko siły anomalii, która przecież mogła nie zostać uśpiona, ale i tych, którzy atakowali innych członków Zakonu Feniksa. W walce byłaby mu ciężarem, kulą u nogi.
Zdołali po cichu wemknąć cię do wnętrza sklepiku; kiedy jednak oboje przekroczyli próg, drzwi zamknęły się za nimi z hukiem, odcinając ich od drogi ucieczki. W bladym świetle sączącym się przez okiennice Poppy dostrzegła stopy wystające zza lady. Nie myśląc wiele, właściwie wcale, zerwała się do biegu i znalazła przy mężczyźnie, w którym rozpoznała Joela, pracownika sklepiku.
- Joel?! Joel, słyszysz mnie?! - mówiła gorączkowo; czarodziej nie odpowiedział. Przyłożyła koniec wierzbowej różdżki do jego klatki piersiowej i siląc się na spokój wyrzekła: - Surgito!
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Sklep
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach