Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Cassandra Vablatsky

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Cassandra Vablatsky   03.10.15 2:24


Czarna błyskawica spala czarny kwiat,
czarne słońca gasną, wschodzi czarny nów -
śpieszmy się, nim czarny dzień powróci znów.



Wartość żywotności postaci: 200

żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5162-180
71-80%brak-10142-161
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15122-141
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20102-121
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz i kontratak-3082-101
31-40%metamorfomagia, animagia-4062-81
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5042-61
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, odskoki w walce wręcz-6022-41
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701-21
0Utrata przytomności
[bylobrzydkobedzieladnie]





bo ty jesteś
prządką




Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 10.07.17 22:58, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   06.01.16 17:30

Sny i retrospekcje[bylobrzydkobedzieladnie]





bo ty jesteś
prządką




Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 04.09.17 20:12, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   10.07.17 23:21

1955Lipiec
14, popołudnie | Bernadette | Lecznica
Stałam tak nieopodal holu, kątem oka dostrzegając już widmo wejściowych drzwi i powoli rozumiejąc, że sama wpędziłam się w pułapkę; nie ruszałam się jednak, starając się zapamiętać każde ze słów, które padły, choć nie udawałam nawet przed samą sobą, że w pełni rozumiem ich znaczenie. Skinęłam lekko głową, niepewna, które ze słów w danej chwili byłoby odpowiednie (że tak zrobię? że rozumiem? że doskonale to wiem? że niepotrzebnie powtarza to kolejny raz?).

Sierpień
3, południe | Fawley, Vitalij | Zagajnik
Taktownie odwracałem wzrok i udawałem, że nic nie słyszę, kiedy Cassandra nachylając się do ucha Fawleya wyszeptała przepowiednię mogącą równie dobrze być groźbą. Kruk? Nie znałem się na symbolice, ale nie musiałem, wystarczyło mi jedno spojrzenie na nagle zbielałą twarz mężczyzny, z której w mig zniknął poprzedni dobry humor. Sztywna odpowiedź, oznaka zdenerwowania. Pożałowałem, że nie mam przy sobie różdżki. Gdybym ją miał moja dłoń na pewno by się już na niej zacisnęła, by w razie czego obronić Cassandrę i małą Lysę przed tym głupcem. Czy nie wspominałem wcześniej, że lepiej swojej przyszłości nie znać?

3 sierpnia | Burke, Rita | Lecznica I, II
Podszedł maksymalnie blisko, by móc zastukać do środka. Nie miał jednak sposobności by dostatecznie mocno walić w drzwi, kiedy na rękach nadal trzymał Ritę. Zwłaszcza, że każda kolejna próba zagrażała osunięciem się jej, a co za tym idzie, również wbijaniem się szkła, które nadal tkwiło w jej plecach. Obrócił się odpowiednio, by odepchnąć przeszkodę ramieniem. Po drugiej próbie rygiel ustąpił i drzwi stanęły otworem. Zapach zgnilizny wtargnął do jego płuc, kiedy wymijał szerokim łukiem legowisko trolla z hodowli Yaxleyów.

4 sierpnia | Vasyl, Vitalij | Wybrzeże I, II
Dlaczego czujesz zawód, Vasilly? Czy to ulga? Trudno rozróżnić. Trudno się poznać. Nic nie jest takie jak dawniej, nawet lęki, nawet euforie – nie wiedział, czy to ułuda, czy to prawdziwe. Nie wiedział nic. To go przerażało. Ta niewiedza, to rozstrojenie. Histeria odbijająca się w ciemnych, niespokojnych oczach.

Wrzesień
25 września | Alan | Pokątna, Tower
Tylko idiota pomyliłby ją z prawdziwą lady, doprawdy, tylko idiota mając przed sobą wyperfumowanego, nienagannie ubranego i uczesanego mężczyznę oraz kobietę, po prostu kobietę, ubraną tak jak obierała się Cassandra – na ile było ją w gruncie rzeczy stać i na ile siliła się, aby dobrze wyglądać.

Październik
31 października | Noc Duchów | Teatr I, II, III
Choć strumień ognia poprzedziła fala gorącego powietrza, to jednak nie zrobił ci on krzywdy. Ba, niczym średniowieczna czarownica na stosie poczułaś jedynie przyjemne łaskotanie na skórze, gdy płomienie przez chwilę tańczyły na twym ciele. Sukienka zajęła się ogniem, lecz nie zwęgliła się. W jednej chwili żywioł zniknął, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów - ani na twej skórze, ani na ubraniu.  

Listopad
10 | Graves | Nokturn
Nie znosił tych nadumanych paniczyków z perfumowanymi szatami, wypomadowanymi włosami, buźkami gładkimi jak pupcia niemowlaka i gładkimi dłońmi, które nigdy nie miały do czynienia z żadną pracą. Bo przerzucania papierków za biurkiem, gryzmolenia podpisów ze swym ważnym nazwiskiem i rżnięcie sekretareczek raczej nie wiązało się z wysiłkiem. Z prawdziwą pracą.

Grudzień
6 | Cornelia | Lecznica
Nie powinna przychodzić, co do tego nie było najmniejszych wątpliwości. Ale okazywało się, że składało się na to o wiele więcej czynników, niż mogłaby się spodziewać - chodziło już nie tylko o samo zasypywanie ran solą czy poszukiwanie... czego, zrozumienia? w miejscu, w którym zawsze natrafiała prędzej na specyficzny rodzaj wyższości, na ciągłe negowanie optymizmu, który pomimo wszelkich przeszkód tlił się niegdyś w Cornelii?

24 | Ramsey | Lecznica
Każdy jej ruch zawracał mu głowę. Kierował tam wzrok choć wcale nie uznawał to za istotne, a po prostu przyjemne. W jej towarzystwie czuł się hedonistą, który za kroplę egoistycznej swawoli mógłby zrobić wszystko. A przecież na co dzień był zbyt poukładany, chłodny w ocenie i pochłanianiu takich drobnych gestów i emocji.  



[bylobrzydkobedzieladnie]





bo ty jesteś
prządką




Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 04.09.17 20:11, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   24.08.17 23:30

1956Marzec
3 | Tilda, Lysa | Lecznica
Spoglądała więc na pająki jak zahipnotyzowana, nie kontrolując faktu, że jej usteczka zaczęły się lekko rozchylać; plotły sieci stworzone jakby ze srebra, mieniące się w słabym świetle, przejmujące swoim pięknem. Lysa nie wiedziała jeszcze, że pająków można się bać, że u niektórych wywoływały strach, u innych skrajne obrzydzenie - w jej proroczych snach były przyjaciółmi, nie stanowiły zagrożenia, symbolizowały czasem tych, którzy byli jej najbliżsi. Jej pojmowanie świata było dziwne; tak dziwne jak fakt, że po skąpanym w mroku Nokturnie błąkała się czasem drobna siedmiolatka o bladych policzkach i niecodziennie dojrzałym spojrzeniu.

24 | Ramsey | Mieszkanie Ramseya
Błękitną sakiewkę zostawił przy sobie, schowaną głęboko w sypialnianej szufladzie, pomiędzy braniami. Nie mógł się oprzeć, by nie sprawdzić jej zawartości, nie uważając, by czynił coś złego. Prawda mu się należała. To z jej powodu miał za sobą kolejną, nieprzespaną noc. Jej zawartość jednak wymagała rozmowy. Poważnej rozmowy między nimi. Dlatego nie mógł dołączyć jej do przesyłki, uznając ten rozdział za niezakończony i wymagający wspólnie spisanego epilogu.

26 | Ignotus | Wesołe miasteczko I, II
- Ramsey - powtórzyłem jak echo. Nie był moją decyzją, nie moim wyborem było oddanie go. Nie miałem wpływu na jego wychowanie. Na nic. Przyjrzałem się Cassandrze bardzo uważnie i długo, w zupełnym milczeniu ważąc słowa, przetwarzając informacje. I nie powiedziałem zupełnie nic odwracając się znów do wędki i po raz trzeci wyciągając ją z wody.

Kwiecień
6, poranek | Alisa | Lecznica
Burknęła coś niewyraźnie pod nosem, a jej usta wykrzywiły się w smutną podkówkę. Czasami żałowała, że brakowało jej odpowiedniego obycia towarzyskiego - zdecydowanie łatwiej byłoby jej wymyślić wówczas odpowiednią ripostę. Czas jednak płynął, a w głowie miała pustkę. Po kolejnych ciągnących się sekundach nie było już sensu nawet nad tym rozmyślać bo dziwnym byłoby komentować coś z takim opóźnieniem. Nadąsała się więc trochę nie rozumiejąc jak Cassandra i Ramsey robili to, że czuła się przy nich jak dziecko. Tak po prostu. Leżała więc chwilę w ciszy, czując, jak rzucone zaklęcie wywołuje na jej plecach uczucie swędzenia.

14, wieczór | Samuel | Czerwony Imbryk
Niedługo potem sam wędrował uliczką, daleko od pachnącego herbatą lokalu. Doki śmierdziały szlamem, ale Samuel tego nie czuł. Nad jego ramieniem unosił się szary, papierosowy dym, a ciężkie kroki kierował do dudniącego niedaleko wejścia, portowej speluny.

15, wieczór | Ramsey | Poddasze
Jej głos dźwięczał gdzieś za nim, cicho i niewyraźnie, choć z trudem wypowiadane słowa tworzyły się tuż gdzieś koło jego ucha. Nie słuchał, nie słyszał, nie reagował, choć doskonale wiedział o co go prosi. Nie był skupiony na niczym innym niż na niej, choć w chwili zagrożenia nie potrzebowałby czasu, by stanąć w gotowości. Nie obchodził go jej protest, ani odmowa. W tej chwili nie miała dla niego znaczenia, nawet jeśli z jej zdaniem liczył się jak z żadnej innej kobiety, którą znał. Był gotów przysiąc, że on się nie zjawi, nie dzisiaj, nie będzie zdekoncentrowany, lecz wciąż pochłonięty był czymś innym, instynktownie przeczuwając, że lada moment wszystko zniknie, pęknie jak bańka mydlana.

17, wieczór | Mulciberowie | Lecznica
Nie traktowałem jej groźby poważnie. W tym stanie nie byłaby w stanie nie tylko przegryźć mi tętnicy, ale nawet zbliżyć się do mojej szyi. Udałem jednak, że jej słowa zrobiły na mnie wrażenie i nie podszedłem bliżej. Cassandra kuliła się przede mną przerażona i zagubiona. Gdybym zbliżył się bez jej zgody, mógłbym wzbudzić w niej tylko panikę i chęć bronienia Lysandry przed zagrożeniem, które dla matki gotowej umrzeć za własne dziecko, wcale jeszcze nie minęło. Nie miałem jej za złe, że mi nie wierzy, chociaż nigdy jej nie okłamałem. Nie była sobą. Żeby dojść do siebie, musiała odpocząć. I tu zataczaliśmy koło. Nie zamierzałem wyjść, dopóki nie położy się bezpiecznie do łóżka, a ona nie zamierzała kłaść się do łóżka dopóki nie wyjdę. Z naszej dwójki to jednak ja mogłem pozwolić sobie na oczekiwanie. Byłem w dużo lepszej formie niż Cassandra, nie mdlałem z wycieńczenia. Dla odmiany.

24, popołudnie | Rodzina Lovegood | Jadalnia
Może poza wyjątkowo trafionym towarzystwem o wyjątkowo ironicznym usadzeniu. Spotkania rodzinne nie były wcale takie złe, stwierdził w duchu. Może gdyby Graham żył, Vasyl żył, a ich matka nie była sprzedajną dziwką też napelnialiby kielichy krwią swoich wrogów, choć o wiele bardziej prawdopodobne wydał mu się stojący pod ścianą Vasyl i oni rzucający nożem do jabłka w jego zębach. Cassandra mogłaby rzucać nożem i widelcem. Unosząc wzrok na Aarona pomyślał też, że mogliby tego spróbować w przyszłości. To świetnie rozluźnia atmosferę.

28, wieczór | Śmierciożercy | Lecznica
Obserwowałem jak leczy Rowle'a, który najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy, że w tym momencie jest całkowicie zdany na łaską bądź niełaskę swojej uzdrowicielki i obrażanie jej nie jest najrozsądniejszym pomysłem. Może jego niebezpieczna przygoda poturbowała go na tyle, że stracił instynkt samozachowawczy. Zachowywał się jak niecierpliwy pięciolatek, któremu mama nakleja plasterek na obdarte kolano, a on za wszelką cenę nie chce dać po sobie poznać, że go boli. Odszukałem w pomieszczeniu Lysandrę.

30, poranek | Samantha | Lecznica
Następnych swoich poczynań raczej nie będzie pamiętała. Działała raczej nieświadomie, kierowana poleceniami i pomocnymi rękami uzdrowicielki. Odpłynęła już prawie całkowicie. Podała rękę, jej mięśnie automatycznie poszły w ruch - ostatni, na więcej już nie było stać jej organizmu - i przy pomocy swojej ratowniczki trafiła na rozłożony na podłodze koc. Nie było jej niewygodnie, nie było jej zimno. Nie było jej już w ogóle.

30, popołudnie | sir Burke | Lecznica
Nie znał się na magii leczniczej, a przynajmniej nie tak dobrze jak Cassandra. Liznął jedynie podstaw podczas jednej z wielu podróży, by móc poradzić sobie z drobniejszymi ranami, które na takich wyjazdach były pewnikiem. Czasem zastanawiał się czy nie byłoby rozsądnie nauczyć się czegoś więcej, jednak magia lecznicza była na tyle skomplikowaną dziedziną, że nie dało się jej dzielić z niczym innym. A Edgar nie potrafił zrezygnować z klątw, którym poświecił spory kawałek swojego życia, i chyba wolał całą uwagę skupić na nich niż połowicznie studiować kilka rzeczy na raz. Nie lubił wielozadaniowości; wolał ustalić konkretny plan i wykonywać go krok po kroku. Nie zawsze było to możliwe, szczególnie na Nokturnie, który wolał działać w chaosie. A może po prostu inaczej nie potrafił.
[bylobrzydkobedzieladnie]





bo ty jesteś
prządką




Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 16.10.17 17:55, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   04.09.17 20:10

1956Maj
1, noc | Neala | Obrzeża Waltham
- Złe kobiety chyba nie są mamami. – zawyrokowałam kiwając głową na to, ze zgadzam się z tym, co powiedziała. Przestąpiłam sobie z nogi na nogę. – W sercu dobroć trzeba mieć, żeby postawić kogoś wyżej niż siebie samego. A to przecież chyba właśnie matki robią. – wypowiedziałam na głos myśli, właściwie często wypowiadałam na głos myśli, bo takie więzione w głowie szybko zawadzać zaczynały i pałętały się niepotrzebnie.

4, popołudnie | Deirdre | Lecznica
Była. Była piękna, była mądra, była jej opiekunką i pomogła przetrwać najcięższe chwile: a teraz przyszła kolej na to, by to ona roztoczyła nad nią prawdziwą ochronę. Palce Deirdre przesunęły się z policzka na pełne usta Cassandry, obrysowała je delikatnie, w zamyśleniu. Przetrwają tą potworną burzę razem: czyż nie były najsilniejszymi kobietami w Londynie, albo i w całym Królestwie?

9, popołudnie | Ciężka praca| Lecznica
Podanie choremu trucizny zamiast leku byłoby nie tylko ujmą na jej honorze - ale i zapewne gwoździem do trumny dobrej renomy tego miejsca. Była uzdrowicielką, która nie popełniała błędów. Nie zdobiąc fiolek żadną etykietką, porozstawiała na je stojaczkach znajdujących się wzdłuż regału, od razu chwytając między palce kilka mieszanek przeciwbólowych - powinna zerknąć do lazaretu i sprawdzić, jak mają się jej podopieczni.

13, popołudnie | Ramsey | Lecznica
Nie szach-mat, kochanie. Na tej planszy nie pozostał już żaden hetman, wszystkie figury zostały zbite, pozostawiając na szerokim polu dwie samotne figury, które nie mogły się zbić wzajemnie, a jedynie unikać przez wieczność. Ruch w stronę zagrożenia był zakazany gra dobiegła końca i nie miała swego zwycięzcy. Oboje stali się więc przegranymi tej rozgrywki. Zapędził się w kozi róg, pozwolił, by ta partia straciła cały sens.

15, świt | Ramsey | Pokątna
Żądał bezwględnie, popychając ją w tył, dłońmi coraz silniej przylegając do skóry, zaznaczając to, co od dawna należało do niego, a o co nigdy się nie upomniał. Kształtne biodra, gładkie uda, pomiędzy którymi nie miał oporu się znaleźć. Szaleństwo Vasyla było obłędem, nieprzemyślanym i pozbawionym ładu — zbyt emocjonalnym, by mogło zakończyć się sukcesem. Ale nim nie dyrygowały emocje. Chłodno kalkulował, a każda nieopłacalna transakcja musiała zostać dostatecznie wynagrodzona.

15, popołudnie | Petya | Lecznica
- Skończyłam - oznajmiła, odsuwając odeń dłonie, i wypluwając z zębów różdżke, na bok, ponownie odchodząc, by przemyć dłonie w czystej wodzie. - Co powiesz na to: Siergiej, muszę odpocząć, bo noszę pod sercem twoje dziecko?  - Rozpostarła palce wewnątrz wiadra, wprawiając w subtelne drgania taflę wody. - Gratuluję, jesteś w ciąży. To drugi albo trzeci miesiąc, wszystko wydaje się w porządku. Dbaj o siebie, teraz to naprawdę ważne.

18, południe | Ignotus | Lecznica
Nie ruszyła się z miejsca, kiedy opuścił jej sypialnię, kątem oka śledząc ścieżkę pokonywaną przez jego blednącą w cieniu sylwetkę. Dopiero, kiedy zniknął na schodach, Cassandra podeszła bliżej okna, wyglądając na otwartą ulicę - gdzie wkrótce się pojawił, utwierdzając ją w przekonaniu, że opuścił jej dom. Bez zawahania zatrzasnęła okna razem z okiennicami, zostając w czterech ścianach zupełnie sama. Sama - jak dawno już sama nie była.

20, południe | Valerij | Lecznica
- Tędy sunie nerw - wskazała, kiedy nitka żyły opadła w misce obok zaczernionej wątroby. - Ale wygląda na czysty - chwyciła w dłoń odpowiednie narzędzie, lekko go nacinając - nie nosił śladów zarażenia. Nie powinien, sinica nie atakowała umysłu. Wzruszyła lekko ramieniem, porzucając oględziny ręki nieboszczyka - i powróciła do prawidłowo wykonanej sekcji zwłok, rozcinając klatkę piersiową, a na koniec: zaglądając do wnętrza czaszki. Mózg wydawał się nienaruszony, ale ścianki serca wyraźnie zdradzały oznaki zakażenia. Myślenie na głos pomagało, to dlatego uważnie przeprowadzała po procesach alchemika, wskazując na każdy narząd kolejno. Miała jeszcze dużo pracy - musiała obejrzeć znaleziska, dokładnie je przebadać, a na koniec przeczytać notatki Dolohova; rozstała się więc z Valerijem krótko po zakończeniu sekcji, odprowadzając go do drzwi lecznicy - obok trolla wyraźnie rozochoconego zapachem świeżego ludzkiego mięsa.


[bylobrzydkobedzieladnie]





bo ty jesteś
prządką




Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 09.08.18 15:22, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   09.08.18 14:39

1956Czerwiec
2, popołudnie | Jayden | Port
Odwróciła się w bok  - szybko, nagle, zakrywając dłonią usta. Czy była zbyt otwarta? Czy go onieśmieliła? Obraziła? Traciła pewność siebie, przecież mężczyźni, z którymi dotąd miała do czynienia, naprawdę byli inni: znacznie mniej kulturalni. Dżentelmen wymagał od kobiety klasy, czy potrafiła się nią popisać? Nieśmiało dopiero po chwili powróciła ku niemu spojrzeniem, wodząc wzrokiem wzdłuż linii jego ust, ku oczom, wciąż tak samo czysto niebieskim.

8, świt | Ramsey | Lecznica
- Nie - mruknęła ledwie dosłyszalne, wysiłek włożyła w uścisk - mówić było jej już trudno. - Nie tutaj - dodała wciąż półsłówkiem, zaciskając powieki; jeśli chciała osiągnąć swój cel, musiała wyartykułować go jasno - nawet jeśli w tym momencie wydawało się to wyzwaniem nie do przejścia. - U Lysy - Zabierz mnie do Lysandry, błagała wewnątrz, choć od zewnątrz była w stanie tylko mamrotać; łóżko jej córki nie było duże, ale materac wydawał się wystarczający, by wtulone w siebie mogły usnąć razem, chciała ją poczuć - jej bijące serce, jej oddech, jej ciepło, widzieć jej ciało, bezpieczne, zdrowe, dalekie od wizji, jakie nawiedziły ją strasznym koszmarem. Nie zamierzała pozwolić się zostawić tutaj, nie była pewna, czy będzie w stanie doczołgać się do jej łóżka. Przesunęła twarz ku jego piersi, kurczowo trzymając się przy nim - nie zostawił jej, nie zostawi i teraz. Nie pozwoli na to. - Były ładne - wymamrotała, kwiaty, wspomniał o nich, nie zamierzała ich wyrzucać - była kobietą i jak każda lubiła otrzymywać drobne podarki, nie spodziewała się, że Ramsey podaruje jej bukiet kwiatów bez okazji - to było miłe. Lubiła je.

8, wieczór| Drew i Lucinda | Nokturn
- Ostrożnie - szepnęła, kiedy Lucinda zaczęła wstawać do pozycji siedzącej, przyglądając się jej jednak ze stosownego dystansu, nie nachodząc na jej prywatność i nie usiłując nieść przesadnej pomocy. Dobrze znała ten typ - niezależny, przyjmujący pomoc wyłącznie konieczną, z wewnętrznym przymusem uregulowania długu, by nie ciągnęły się za nią zobowiązania. W jakiś pokraczny sposób - mogła poczuć do niej coś na kształt sympatii. Skinęła głową, wolnym krokiem idąc w ślad za nią i skinąwszy głową na usłyszaną kwotę. Była sprawiedliwa - Cassandra nie próbowała jej oskubać, z reguły tego nie robiła, wiedząc przecież, że zła fama mogła pociągnąć się za nią znacznie dalej, szkodząc jej w sposób znacznie przewyższający jednorazowy zysk. Dokładnie dwie garści sykli - tyle kosztował ją korzeń mandragory. Przyjęła monetę - a kiedy kobieta zakładała płaszcz, powróciła do kociołka, z którego przelała resztkę eliksiru do niedużej fiolki - po czym zakorkowała ją szczelnie i wyciągnęła pod światło. Mikstura winna mieć skuteczność tożsamą z tą, którą już podała pacjentce. Nim Lucinda wyszła, Cassandra włożyła jej fiolkę w dłoń.

10, południe | Lysandra | Lecznica
- Pokaż mi, gdzie cię podrapał - poprosiła - zajmiemy się raną, a potem wszyscy troje coś zjemy. Ten bałagan może chwilę poczekać. - Prawdopodobnie i tak nie poustawia tych szaf sama, potrzebowała pomocy kogoś silniejszego - nie miała zamiaru korzystać z magii, już nie. - Pokaż mu potem piwnicę, jakiś czas temu zalęgły się tam bahanki. - Z pewnością potrafił się nimi zająć.

13, popołudnie | Calean | Lecznica
Cisza, jaka nastała, była jak cisza przed burzą, choć Cassandra nie mogła sobie zdawać z trafności tego porównania w kontekście grzmiących myśli wilka morskego - nie wiedziała, kim był Calean, nie chciała też zadawać zbyt wielu pytań - czarodzieje w miejscu takim jak to cenili ją właśnie za to, że nie mała zwyczaju tego robić. A leżący przed nią mężczyzna i bez tego wydawał się nerwowy - jednocześnie nie wyglądał, jakby zamierzał dzielić się z nią swoimi przemyśleniami lub troskami. Kiedy ostatecznie padła z jego ust zgoda, poczuła delikatne tchnienie ulgi. Było w nim coś niepokojącego - obawiała się jego reakcji. Wydawał się zawzięty i uparty, ale to niepewność co do jego tożsamości budziła największe obawy. Tacy jak on zwykle oznaczali kłopoty. Skinęła głową na znak zawartej umowy - po czym wycofała się w cień przejścia, by moment później powrócić ze szklanką chłodnej wody. Ostrożnie stawiając kroki, obeszła pryczę i wręczyła naczynie prosto w jego rękę.

16, popołudnie | Ramsey | św. Munga
Dopiero wydawszy proste polecenia, ruszył do Cassandry, rozglądając się pobieżnie wokół. Przystanął obok niej i zerknął na jej różdżkę, a później na nią, obserwując jej zmagania z niestabilną siłą. Dobrze sobie radziła. Widział w jej twarzy determinację, siłę i wolę walki, a to czyniło go zadowolonym i usatysfakcjonowanym. Po chwili uczynił to samo. Przymknął oczy, wziął głęboki wdech. Zasady działania magii nie były mu obce, pojmował to, co się działo i wierzył, że dzięki metodzie, którą otrzymali od Czarnego Pana uda im się to zrobić bez najmniejszych przeszkód. Skoncentrował się na tym, czego chcieli i wykorzystał do tego swoją siłę.

25, wieczór | Percival | Kornwalia
- To już - stwierdziła, przykładając dłonie do ostatniej z ran, śladem swojego poprzedniego gestu napieła skórę na jego czaszce, eksponując sobie podpaloną skórę lepiej, mając doskonały tak widok,jak i dostęp, do rany. Skierowała rózdżkę w jej stronę, raz wykonując odpowiedni gest w powietrzu, jeszcze bez inkantacji, werbalnej czy niewerbalnej, dołączając ją do ruchu dłoni dopiero za drugim razem.

25, wieczór | Magnus | Lecznica
- Twoja żona - szepnęła, powtarzając poprzednie słowa; nie poprawiła ruchem dłoni kosmyków włosów, które podarte i wzburzone opadały w nieładzie na jej twarz. W pierwszej chwili trudno było odczytać te słowa jakkolwiek, brzmiała jakby przypominała sobie poprzednią rozmowę, choć w rzeczywistości przypominała sobie wizję, która ulotna jak sen znikała z jej pamięci. - Twoja żona jest piękna - zakończyła wciąż bez emocji, ignorując stan, w którym się znalazła, ignorując oczywistą pomoc Magnusa: nie lubiła czuć słabości, zwykle stała na pozycji tej, która ogląda ją u innych. Nie lubiła się do niej przyznawać i tym bardziej nie lubiła dziękować za pomoc - nie potrafiła tego robić. Nie mogła też wiedzieć, jak wyglądała żona Magnusa - nigdy nie widziała jej na oczy, nigdy aż do dzisiaj. Skąd wiedziała, że to była ona? Czuła, czuła i widziała - strapionego Magnusa przy jej łożu, być może łożu śmierci. - Dbaj o nią.

25, wieczór | Drew i Antonia | Lecznica
Z lekkim powątpiewaniem obrzuciła Macnaira spojrzeniem, ale nie powiedziała ani słowa; mężczyźni bardzo lubili grać rolę tych silniejszych, nie zamierzała w to wchodzić ani zaburzać wyuczonej harmonii. Prawdą było, że nie było z nią już dobrze - a to od jej samopoczucia zależało zdrowie tej dwójki. Im silniejsze odczuwała zmęczenie, tym prościej było jej rozproszyć uwagę i zdekoncentrować myśli.

25, wieczór | Rycerze | Lecznica
- Przynieś im wodę - poprosiła - i zawołaj mnie, jeśli zjawi się ktoś jeszcze - ledwo stała na nogach, miała dziś naprawdę dużo pracy i słabła z sekundy na sekundę. Powoli zniknęła w czeluściach korytarza, schodząc do pracowni - musiała przygotować dla siebie odpowiedni medykament.


14-18.08 https://www.morsmordre.net/t3403p90-cela#167431
22.05 https://www.morsmordre.net/t889p60-pusta-sala#169595
10.07 https://www.morsmordre.net/t13p15-witryna-wejscie

5.09 https://www.morsmordre.net/t1421p195-mniejsza-sala#174722





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
 

Cassandra Vablatsky

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Cassandra Vablatsky

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18