Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Amortencja
AutorWiadomość
Amortencja [odnośnik]07.10.15 22:26
First topic message reminder :

Amortencja

★★★
Eleganckie miejsce składające się z głównej sali, jak i wielu ustronnych miejsc, gdzie zakochani, którzy stanowią największy procent odwiedzających, będą mogli spędzić kilka chwil z dala od uszu i oczu pozostałych gości. Za sprawą przyjemnych, dość słodkich lub kwiatowych zapachów, które unoszą się w powietrzu, miejsce zyskało szczególne uznanie wśród osób zapatrzonych w siebie. Każdy, kto tylko przekroczy próg Amortencji, wpada w stan błogiej radości i spokoju. Dzieje się tak prawdopodobnie za sprawą rozpylanego, lekkiego eliksiru miłosnego, który potrafi zażegnać każde niesnaski.
W środku dominują białe, utrzymywane w nienagannej czystości meble oraz ściany z równo ułożonymi wywarami. Podobno można tutaj wypić najdziwniejsze magiczne drinki, które - na specjalne zamówienie - tworzone są w efektowny sposób wprost przy zajmowanym przez klientów stoliku.  To, co jest niewątpliwie warte polecenia, to pyszne, pachnące wypieki oraz herbaty z całego świata.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:39, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Amortencja - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Amortencja [odnośnik]05.01.21 19:45
- Och, zaraz...! - parsknął śmiechem, a łapiąc spojrzenie jakiejś parki z boku zaraz pokręcił głową, żeby nie wierzyli, bo jego żona się tylko wygłupia z tym wiekiem . Przybliżył głowę do stołu i mówi do Andrei cicho: - Ćwierćwiecze to jest piękna liczba, poza tym nie musisz tego mówić głośno! - wydawało się, że z naszej dwójki, to Evan zachowuję się bardziej próżnie, bo zamiast cieszyć się, że jest coraz bardziej dojrzały, każe żonie trzymać buzię na kłódkę i nie mówić nic o tym, ile ma lat. Ile ona tez miała lat, bo przecież byli z tego samego rocznika. A Andrea była nawet od niego o dwa miesiące starsza! Czy kiedy opijali jej ćwierćwiecze, powiedział cokolwiek o tym, że już nie jest nastolatką w której się zakochał? Nie powiedział, powiedział nawet, że wciąż czuje się, jakby byli nastolatkami!
- Wiem, wieem, że sobie poradzisz, jesteś taka samodzielna.... ale ja z kolei czasami chciałbym być dla ciebie bardziej rycerzem na białym koniu, który uratuje cię z potrzasku. Więc możesz mi zrobić prezent i pozwolić mi się ratować od czasu do czasu? - prosi przymilnie. W tym czasie kelner przyniósł już szampana, a Evan uniósł kieliszek, czekając, aż Andrea zrobi to samo, może nawet wygłosi dla niego jakiś miły toast? To by było bardzo eleganckie z jej strony, chociaż znając jej języczek, mogłaby powiedzieć coś na wzór owych przepychanek o to, co się szybciej zestarzeje: evanowe włosy czy evanowe zmarszczki w okolicach oczu?
- Czekaj, czekaj... - odstawił kieliszek na stół i patrzy na żonę zainteresowany. Jasne, czasami słyszał od niej, że kibicuje Jastrzębiom albo, że Armaty są lepsze, ale sądził, że mówi tak z przekory. A tymczasem chyba chciała mu coś zakomunikować. Jego wszedobylski uśmiech nieco zmienił się i teraz wyrażał zdumienie. - Czy chcesz mi powiedzieć skarbie, że nie podziwiasz mnie i nie cieszysz się z tego ile osiągnąłem? Nie chciałabyś, żeby Twój syn został najlepszym graczem quiddicha w całym Królestwie, a moze i na świecie? - on na przykład już widział go w wyobraźni, jak śmiga na miotle . Nie wierzył, że Andrea może nie podzielać tego entuzjazmu do tego, więc aż się zaśmiał lekko.
- Przecież one nie mają oczu - prychnął, machnął ręką, dając jej do zrozumienia, ze nie ma pojęcia o tej grze!
Evan McLaggen
Zawód : ex obrońca Zjednoczonych
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
narcyz sie nazywam
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej
https://64.media.tumblr.com/e65402481f245508ee7e592436895585/tumblr_pbibj2qJE61u4ypbyo1_400.gifv
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9121-evan-mclaggen#275017 https://www.morsmordre.net/t9524-listy-do-evana#289662 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f180-dorset-weymouth-bond-street-14
Re: Amortencja [odnośnik]05.01.21 20:41
Jego śmiech wywołał na twarzy Andrei wyraźny uśmiech. Jeden z tych wesołych i przyjemnych dla oka, a którym ostatnio tak rzadko obdarzała świat. - Jeśli chodzi o mnie drogi mężu to mogę to nawet wyśpiewać. Dołączając przy tym zwrotkę o tym, że znalazłam ostatnio u ciebie siwe włosy- śmiała się dalej nie odpuszczając Evanowi nawet na chwilę. Tylko spróbowałby rzucić podobny komentarz pod jej adresem. Kobiety są przecież ja wino, im starsze, tym lepsze. Nie ważne, że na co dzień używano takiego porównania w stosunku do płci przeciwnej. To prawda, zachowanie Evana podczas jej urodzin było zgoła inne. Wydawało się, że wówczas robił wszystko by poprawić żonie humor. Andrea bardziej niż pierwszymi zmarszczkami przejmowała się tym, że jeszcze tak nie wiele w życiu osiągnęła. Można było mieć na ten temat różne opinie, przecież miała dobrą pracę, pięknego syna i kochającego męża. Uporu Malkin w pewnych kwestiach nic jednak nie przeskoczy.
Na wzmiankę o rycerzu w lśniącej zbroi przeszedł ją dreszcz po plecach. Wyzbyła się co prawda pewnych cech charakteru, które dość mocno utrudniały ich relacje w czasach Hogwartu, ale wciąż nie lubiła być obsadzana w roli damy w opałach. - Wiesz, że w większości bajek owi rycerze lądowali w żołądkach smoków w formie mocno przypalonego steku?- spytała unosząc brwi. Próbowała mu tym samym dać do zrozumienia, żeby w końcu dał sobie z tym spokój. - Możemy się umówić, że w co drugi weekend to ty będziesz wstawał bladym świtem, gdy Jhonny zażąda by ktoś ganiał za nim po całym mieszkaniu- Na taki kompromis mogła się przecież zgodzić. To nie było tak, że Evan jej nie pomagała czy też nie starał się jej pomóc. Zdarzały się nawet sytuacje, w których naprawdę ratował żonę z opresji. Jednak przyznanie się do tego na głos nie wchodziło w rachubę.
W pewnym momencie Andrea wyraźnie widziała jak zębatki w umyśle McLaggena zaczęły pracować na pełnych obrotach. Czyżby to miał być ten dzień, w którym wreszcie dojdzie do niego to co Malkin próbowała mu zakomunikować przez ostatnie dziesięć lat? Aż się cała zjeżyła, gdy padły bardzo niebezpieczne słowa. Wyrażenie swoich myśli wprost mogło mieć katastrofalne skutki i nawet ona miała na tyle instynktu samozachowawczego, by spróbować uniknąć najgorszego. -Podziwiać to można posąg w muzeum - zaczęła ostrożnie, ale chyba zbyt zgryźliwie. - Cieszyć się cieszę, przynajmniej na swój sposób- dodała starając się nie dać Evanowi zbyt dużo powodów do samozachwytu.- A co do przyszłości naszego jedynego syna- tutaj mała sugestia odnośnie do liczby spodziewanego potomstwa - to po moim trupie.- W tym miejscu była bardzo stanowcza. Oczami wyobraźni widziała nastoletnią wersję Jhonnego, który za wszelką cenę próbuje dostać się do domowej drużyny. Gdyby to zależało od niej nigdy by na to nie pozwoliła ale na tym etapie już wiedziała, że jej zdanie nie będzie miało znaczenia. - Wystarczy mi, że muszę oglądać twoje siniaki. Zresztą z jego szczęściem pewnie na pierwszym treningu oberwie tłuczkiem w głowę i straci resztki rozumu- Oczywiście, że to była pewna aluzja do Evana, ale możliwe, że słabo czytelna.
Protekcjonalny ton wołał u niej grymas pełen niechęci - Oczywiście, jak mogłam być tak głupia- wymruczała mierząc Evana wyraźnie urażonym spojrzeniem. Nie, żeby przez ostatnie lata nie zamęczał jej całymi wywodami na temat zasad i historii tej głupiej gry.
Andrea Malkin
Zawód : krawcowa
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
Szewc bez butów chodzi
OPCM : 0
UROKI : 13
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9124-andrea-malkin https://www.morsmordre.net/t9216-janus#279705 https://www.morsmordre.net/t9149-andrea-m#276612 https://www.morsmordre.net/
Re: Amortencja [odnośnik]07.01.21 17:59
Jakież to znamienne, że jedyny jej prawdziwy uśmiech to ten, spowodowany jego cierpieniem. Próżność Evana nie mogła mieć przed rudą wredotą żadnych tajemnic, na pewno to ją tak bardzo bawiło w tym momencie.
- Ja nie mam żadnych siwych włosów, wypraszam to sobie! - obruszył się, wciąż mówiąc przyciszonym głosem, żeby przypadkiem komuś, kto mógłby ich z boku słuchać, nie wpadłoby jednak do głowy uwierzyć w to co plecie Andrea. Jasna sprawa, że była taka sytuacja dość niedawno, kiedy wylewgiwał się do późnych godzin w łóżku, Andrea zabawiała małego (w sensie Johnnego) i przyszła na chwilę z nim do sypialni. I obudzili go rozkosznie, aż tu nagle bach! Mały łapie za włosy Evana i Andrea chcąc uwolnić go z tych słodkich tortur odkryła, że trzymał za kilka siwych włosów. Śmieli się z niego, szczególnie, kiedy się o tym dowiedział i wyskoczył z łóżka jak poparzony, zraz lecąc do lustra, sprawdzić czy to prawda. W ich łazience jest tak ciemno, że wcale im nie uwierzył i musiał ich za to wygilgotać oboje. Andrea wraca do tej absurdalnej myśli teraz, w jego urodziny! Okrutna.
Kiedy zaproponowąła, żeby w ramach bycia jej rycerzem, latał za Jhonnym, no to tylko się uśmiechnął.
- Z wielką przyjemnością - i już więcej nic nie mówił, bo prawda taka była, że kiedy mógł to z synem spędzał dużo czasu, ale faktycznie przez treningi czas miał bardziej ograniczony, niż ona. A poza tym, to ona wstawała tak szybko do dziecka, że on nawet się nie zdążył zorientować, a ta już była przy Johnnym. Apropo młodego, to z jakiegoś powodu prawie zawsze kiedy schodzili na jego temat, to znów pojawiał się ten mały problem w postaci tego co on będzie robił w przyszłości. wydaje się, że oboje rodzice, zapomnieli o tym, że dziecko mogłoby samo wybrać swoją drogę. Andrea tupnęła nogą, a Evan znów się zachmurzył i wypił w końcu szampana, nie doczekawszy się toastu od żony.
- Nie rozumiem cię, przecież sport to zdrowie, a w lidze szkolnej są tłuczki, które nie biją dzieci aż tak mocno, więc o to się nie musisz martwić - on był na przykład zdania, że taka gra to hartuje ducha. I dzięki niej ma się super ciało. Przecież sama widziała! - Wiesz co, poza tym, wcale mi się nie podoba, że on ciągle siedzi w tej twojej pracowni. Zobaczysz, jeszcze dojdzie do tego, że sam zacznie szyć i zamiast modelem na ubrania to zostanie ich twórcą - a kiedy Evan to powiedział to zrozumiał, że trochę przesadził, więc aż się patrzy na nią przerażony. Dobrze wiedział, że dla żony jej ubrania to jest całe życie, a kiedy tak nagle stawiał je niżej niż chodzenie w ubraniach, musiało to ją dotknąć. - Nie miałem nic na myśli, głupi jestem, chodziło mi o to, że nasz syn może być wielką gwiazdą jeżeli postawimy na jego rozwój od maleńkości, okej??? - stara się jakoś to naprawić, ale słabo to wygląda!
Evan McLaggen
Zawód : ex obrońca Zjednoczonych
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
narcyz sie nazywam
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej
https://64.media.tumblr.com/e65402481f245508ee7e592436895585/tumblr_pbibj2qJE61u4ypbyo1_400.gifv
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9121-evan-mclaggen#275017 https://www.morsmordre.net/t9524-listy-do-evana#289662 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f180-dorset-weymouth-bond-street-14
Re: Amortencja [odnośnik]17.01.21 10:30
Z ust Andrei wydobył się cichy ironiczny śmiech. - Mam na ten temat zupełnie inne wspomnienia - przyznała z wyraźnym grymasem na twarzy. - ChybaChyba że próbowałeś wzbudzić we mnie litość wylegując się na łóżkach w skrzydle szpitalnym. - spojrzała na niego spod łba. Mimo upływających lat wciąż czuła nieprzyjemny dreszcz przypominając sobie odgłos bezwładnego ciała opadającego na piaszczyste podłoże szkolnego boiska. Już nawet szachy wydwały się mniej brutalne. Nie chodziło nawet o Evana. Każdy, kto kończył mecz w podobny sposób zasługiwał na choć ciche westchnięcie nad jego marnym losem, który przecież sam sobie zawdzięcza. Wracanie do wspomnień z Hogwartu nigdy nie było dla Adrei zbyt przyjemnym doświadczeniem. Ze względu na zmiany, które zawsze w jej życiu często wydawało jej się, że są to wspomnienia zupełnie innej osoby. Wojskom dano znak do ostatecznego wymarszu. Chwycili różdżki w dłoń i przybierali bojowe miny. Rozkaz, który dostali brzmiał jasno, zero litości. Na wyrzuty sumienia, że zniszczyła urodziny Evana przyjdzie czas później. Zresztą istniało tuzin sposobów, by łatwo mu to zrekompensować. Mimo wszystko byłaby przecież kiepską żoną, gdyby od czasu do czasu nie dała mu argumentu, który mógłby wykorzystywać podczas kolejnej kłótni. To, że próbował załagodzić sytuację nie miało żadnego znaczenia. Rozejm nie wchodził już w grę. - Pewnie wolałbyś, żebyśmy wydawali wszystkie nasze pieniądze, na opiekunki albo wciskali go rodzinie - warknęła zgrzytając zębami. Postanowiła uderzyć w trochę inny ton, niż spodziewał się tego przeciwnik. Mimo całej miłości dla syna Andrea wiedziała, że pojawianie się chłopca na świecie mocno utrudniło im życie. Nie dość, że Evan „złapał ją na dziecko” to jeszcze wymuszał na niej liczne poświęcenia, na które nie miała zamiaru się zgadzać. Ten tok myślenia był mocno przesadzony i nieuczciwy wobec samego McLaggena. - Wybacz, że przynajmniej jedno z nas próbuje zachowywać się jak dorosły- piła oczywiście do tego, że lada dzień na dobre zawieszą nawet treningi i to ona zostanie jedynym żywicielem rodziny. To fatalistyczne spojrzenie na świat coraz częściej towarzyszyło kobiecie. Nie mogli przecież udawać, że nic się nie dzieje. Andrea dobrze wiedziała, że jej drogi małżonek pozostaje ślepy i głuchy, przez co czuła się podwójnie odpowiedzialna za los rodziny. - Będziemy mieli szczęście, jeśli będzie go czekała jakakolwiek przyszłość - na krótką chwilę gniew zastąpił strach i obawa. Dziękowała losowi za to, że zarówno wśród jej bliskich, jak i po stronie Evana nie było żadnych mugoli. Przynajmniej to jedno zagrożenie można było skreślić z całej listy potencjalnych katastrof. -Gdybyśmy wyjechali nie byłoby żadnego problemu- Jeszcze do niedawna wyjazd nie był w ogóle brany pod uwagę. Evan miał drużynę, Andrea sklep a całe ich życie było związane z tą wyspą. Tyle że w Quidditcha grano na całym świecie a nowym sklep też przecież można było założyć niemal, że wszędzie.
Andrea Malkin
Zawód : krawcowa
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
Szewc bez butów chodzi
OPCM : 0
UROKI : 13
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9124-andrea-malkin https://www.morsmordre.net/t9216-janus#279705 https://www.morsmordre.net/t9149-andrea-m#276612 https://www.morsmordre.net/
Re: Amortencja [odnośnik]24.01.21 19:20
- A nie wzbudziłem? - unosi kieliszek do ust, wachlując przy tym brwiami w dosyć sugestywny sposób. Był przekonany, że Andrea chociaż bardzo by się chciała przed tym wzbraniać, tak na prawdę drżała o jego zdrowie i była autorką przynajmniej jednej laurki wyrażającej nadzieję, że wróci szybko do zdrowia. Nie przychodziła na mecze, przed przerwą też zresztą rzadko jej się to zdarzało, ale jednak można było tę jej złość o siniaki zrozumieć jako przejaw troski. I Evan wolał sobie to właśnie w ten sposób tłumaczyć.
- A co to za pomysł - Evan znów wywrócił oczami. On tu chciał miło spędzić wieczorek, a żonka oczywiście musiała zamieniać wszystko w jedną wielką dramę. - Po prostu nie sądzę, żeby to jego przebywanie z tobą w pracowni dobrze na niego wpłynęło w przyszłości. Za bardzo się z nim cackasz, Andrea. Wiesz, że on ostatnio nawet nie chciał się ze mną siłować, tylko się popłakał i zaczął cie wołać? - McLaggen z krzywą miną, kroi to swoje jedzenie, przypominając sobie, że jego syn zamienia się w płaczka i to wszystko wina tej oto tutaj rudej wredoty. Prawie udało mu się uwierzyć w to, że ona nic nie knuje wciskając synka w jedwabie i koronki, ale w porę się dowiedział, że jednak knuje! Od teraz na pewno będzie więcej czasu poświęcał małemu Johnnemu, bo nim się obejrzy będzie ojcem jakiegoś zboczeńca, który woli chłopców! Wstyd na dzielni, tyle.
Oczywiście on też przejmował się tym, co się działo na świecie. Może nie było tego widać, bo właśnie pije szampana, kiedy na ulicy za ich plecami ludzi pozbawiają różdżek, ale jednak denerwował się bardzo, że to wszystko tak właśnie wygląda i że musi się teraz zamartwiać o to, czy mały McLaggen jest bezpieczny, czy też nie. Ciężkim wzrokiem połączył się więc z Andreą, wyciągnął rękę, żeby złapać nią jej i dodać otuchy tym gestem.
Nie podobał mu się pomysł wyjazdu, ale Andrea coraz częściej o tym przebąkiwała. Wcześniej bagatelizował jej zdanie, ale teraz okazywało się, że jak zawsze miała rację. Nie pozostawało nic poza pocieszaniem jej.
- Andrea... przecież tutaj jest nasze życie. Damy radę
Od tego momentu kolacja toczyła się już skupiając się na jedzeniu. Kiedy skończyli, Evan dał się jednak namówić żonie, że muszą wrócić do domu. Użyli sieci Fiuu, bo niestety byli zbyt pijani, żeby się deportować. Evan to był tak pijany, że nawet dał się przekonać o tym, że jest za bardzo, żeby dała mu prezent urodzinowy. Później cały tydzień marudził, że już wcale nie żyją jak mąż z żoną i do tego, że ona mu zaniedbuje jego męskie potrzeby urodzinowe. Tak było!

/zt
Evan McLaggen
Zawód : ex obrońca Zjednoczonych
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
narcyz sie nazywam
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej
https://64.media.tumblr.com/e65402481f245508ee7e592436895585/tumblr_pbibj2qJE61u4ypbyo1_400.gifv
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9121-evan-mclaggen#275017 https://www.morsmordre.net/t9524-listy-do-evana#289662 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f180-dorset-weymouth-bond-street-14

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Amortencja
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach