Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kostka Lodu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Kostka Lodu   09.10.15 8:41

First topic message reminder :

Kostka Lodu

Kostka lodu zlokalizowana jest na pełnym morzu, z dala od wzroku mugoli, przed którym chronią ją także silne czary. Dostać można się tylko za pomocą niewielkiej łodzi, zacumowanej przy końcu pomostu. Nazwa nie wzięła się znikąd, bowiem wszystkie ściany, podłogi, sufity wyłożone są nigdy nie topniejącym lodem. Dobrze jest przyjść do niego ciepło ubranym, jednak w środku nie jest tak zimno, jak mogłoby się wydawać. Śnieżne podłogi polane są eliksirami w ten sposób, aby się nie ślizgać, zaś lodowe rzeźby nie topnieją. Wewnątrz znajduje się sporo kolumn, a także bar, przy którym serwują chłodne drinki. Dla zmarzluchów serwowana jest herbata z cytryną, miodem, imbirem i goździkami. Przy stolikach znajdują się lodowe fotele wyłożone skórami i futrami zwierząt, zawsze w nadprogramowej ilości, aby klient mógł się dodatkowo okryć. Znajduje się tu również antypoślizgowy parkiet, gdzie można potańczyć, aby się nieco rozgrzać.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Kostka Lodu   26.12.16 3:19

Florence przeżyła już w życiu trochę. Nie były to wyłącznie przyjemne zdarzenia, o czym Alan oczywiście wiedział. Ale to właśnie o tych pozytywnych chciała pamiętać za wszelką cenę. Móc przywoływać je, gdy było ciężko – to było prawdziwe błogosławieństwo. Dawało jej siłę, by każdego dnia spoglądać w przyszłość z podniesionym czołem. Wśród tych wspomnień były między innymi przeróżne zdarzenia z dzieciństwa. W znacznej większości pojawiała się cała jej rodzina, z roześmianą matką na czele. Do innych należały oczywiście lata spędzone w Hogwarcie, czysta radość z przebywania razem z przyjaciółmi i bratem w magicznej szkole. Jako ostatnie na tej liście pojawiało się otwarcie lodziarni. Jej własnego, małego królestwa.
Wszystkie te wspomnienia trzymała zamknięte w sercu. Dziś była pewna, że doda do nich kolejne, wyjątkowe.
Już sama kolacja była cudowna. Florence bawiła się świetnie, oczarowana atmosferą miejsca. Taniec sprawił, że świat przestał dla niej istnieć, w tamtym momencie liczył się tylko towarzyszący jej mężczyzna, zaś obserwowanie zorzy poruszyło jej sercem do głębi.
Największe jednak, jak się okazało, miało dopiero nadejść.
- Masz rację, jest niesamowita. – powiedziała, przytakując jego słowom. Odwróciła się, by móc spojrzeć na jego twarz. Ona cała promieniała. Z zafascynowaniem Florence po raz kolejny zauważyła, że Alan jest bardzo przystojny. Zorza odbijająca się w jego oczach nadawała mu magicznego wyglądu, aż dziewczyna na chwilę wstrzymała oddech.
A kiedy mężczyzna pochylił się ku niej, zamarła jak zahipnotyzowana. Wcale nie ze strachu czy złości. Czy wiedziała, co chce zrobić? W sumie dość możliwe, że gdzieś podświadomie podejrzała, co się za chwilę stanie. A kiedy w końcu poczuła jego ustana swoich, jej serce całkiem stopniało.
Zacisnęła odruchowo dłonie na barierce i zamknęła oczy, mając w głowie totalną pustkę. Jego wargi wręcz ją parzyły – czy to tylko ona to sobie wyobraziła? Słyszała wyraźnie szum swojej własnej krwi i bicie serca, odmierzającego czas, który jednak chyba się zatrzymał. Zanim Alan odsunął od niej, spoglądając na nią swoimi przenikliwymi oczami, musiała minąć cała wieczność. Przez kilka uderzeń tegoż serca tkwiła w bezruchu, ale nie mogła pozostać obojętna w obliczu rozpalonego nagle żaru. Nieco niepewnie i trochę też nieporadnie oddała ten pocałunek. Nawet przez myśl jej nie przeszło, by go odtrącić. Ta chwila była zbyt magiczna.
Dziewczyna zamrugała kilka razy, jakby bardzo powoli budząc się z transu. Czy raczej – z uroku, jaki Alan na nią nałożył. Spojrzała na niego z oczami błyszczącymi od emocji. Jej policzki pokryły się głębokim odcieniem czerwieni.
- Och… Panie Bennett… Co tam zorza… TO było naprawdę niesamowite.




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Alan Bennett
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1283-alan-bennett https://www.morsmordre.net/t1333-poczta-alana https://www.morsmordre.net/t1336-alan-bennett#10315 https://www.morsmordre.net/f182-harley-street-11-3 https://www.morsmordre.net/t4011-skrytka-bankowa-nr-373 https://www.morsmordre.net/t1511-alan-bennett
Zawód : Uzdrowiciel - specjalista od chorób genetycznych
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Mądrego los prowadzi, głupiego - popycha.
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 22
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kostka Lodu   26.12.16 3:20

To miejsce było wyjątkowe, zapierające dech w piersiach i zdecydowanie zapadające w pamięci. Alan również był pewien, że na długo zapamięta te chwile. Momentami nawet żałował, iż nie wziął ze sobą aparatu. Kiedy on ostatnio robił jakiekolwiek zdjęcia? Nie pamiętał. Kiedyś było to jego hobby, a wręcz pasją, lecz od wielu miesięcy nie miał go w dłoniach. Teraz jednak nie był to odpowiedni moment na robienie zdjęć. To jedynie popsułoby chwilę, rozwalioby klimat. Magiczny, niesamowity, wyjątkowy klimat, który sprawiał, że ten wieczór był jeszcze lepszy. Oboje elegancko ubrani, oboje niepewni wielu rzeczy, wielu rzeczy nieświadomi.
Miejsce, w którym byli, kolacja, muzyka, zorza. Wszystko to dawało niesamowity obraz i sprawiało, że chwile te były magiczne. Ale było coś jeszcze. Coś, z czego Alan wcześniej nie zdawał sobie sprawy, a co prawdopodobnie było w jego podświadomości już od jakiegoś czasu. Ciągnęło go do niej. To był niezaprzeczalny fakt, który dzwonił, cichutko pobrzdękiwał w jego głowie, ale nadal zbyt cicho, by to zauważył. A jednak. Jej dzisiejszy wygląd, sukienka, opończa... To wszystko zapierało mu dech w piersiach i powodowało te dziwne uczucie w okolicach żołądka. Ostatnio się tak czuł ... no właśnie. Przy Eileen. Bennett był jednak momentami na tyle głuptaśny, że nie do końca ogarniał co się działo. Choć tego wieczoru był zdecydowanie bliżej zrozumienia wszystkiego. I pomagał mu w tym ten magiczny klimat.
Kiedy stanął przy niej na balkonie i razem obserwowali zorzę, miał niemałą chęć przytulenia jej. Ot, wzięcia jej w ramionach, poczucia blisko. W ramach wdzięczności? Tak sobie to początkowo tłumaczył, ale wszystko zmieniło się, gdy odwróciła się, oparła tyłem o barierkę i spojrzała mu w oczy. Nie miał pojęcia czego się w nich doszukiwała, ale w jej tęczówkach widział coś błyszczącego, wyjątkowego. To właśnie to sprawiło, że ów uczucie kołatania się czegoś w okolicach jego żołądka jedynie się wzmocniło. I, wiedziony jakimś odruchem, zbliżył się do niej czując, że to jest to, czego właśnie w tej chwili chce, czego właśnie potrzebuje. Nie potrafił jeszcze poukładać sobie tego w głowie, ale nie miał w tej chwili takiego zamiaru. Jedynie nachylił się nad nią i pocałował ją. A ona odwzajemniła.
Kiedy się od niej odsunął, jeszcze przez chwilę wisiał nad nią i w milczeniu patrzył jej w oczy. Dopiero teraz zaczynało docierać do niego co zrobił. Serce wyraźnie mu przyspieszyło, jakby z opóźnieniem łapiąc emocjonalność tej chwili. Bennett...
- Khm. Tak. - Mruknął niewyraźnie, prostując się i odwracając wzrok. Potrzebował chwili na dojście do siebie. Na parę sekund utkwił wzrok w rozposcierającej się nad nimi zorzy, ale ciągle czuł jej wzrok na sobie. I choć czuł się teraz bardziej zestresowany niż w jakiejkolwiek innej chwili tego wieczoru, ostatecznie spojrzał na nią. I uśmiechnął się lekko.
- Cieszę się, że Ci się podobało. - Mówił o wieczorze? O tańcu? Kolacji? A może o pocałunku? –Jesteś pierwszą, którą zabrałem w takie miejsce. - Dodał w końcu, ponownie wbijając wzrok w zorzę. Poprawił muchę, która teraz zdawała się być zbyt ciasno zawiązana. – Chyba jednak dam Ci te klucze do mieszkania. - Rzucił niby mimochodem, ale jedak zerkając na nią kontrolnie.





There are no escapes  There is no more world Gone are the days of mistakes There is  no more hope
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Kostka Lodu   26.12.16 3:21

Aparat w takim miejscu nie wydawał się odpowiednią rzeczą. Z pewnością popsułoby to nastrój, gdyby Alan próbował fotografować każdą wyjątkową chwilę. Pewnie, Florence zgodziłaby się na jedno czy dwa zdjęcia, gdyby mężczyzna chciał ją fotografować. Niemniej tam, na balkonie, podczas oglądania zorzy... w tym wypadku musiały wystarczyć im ich własne oczy a rolę odbitek - zajmowały ich wspomnienia.
Czy nie było to zadziwiające, że jeden moment, jedna chwila i jeden gest potrafiły tak wiele zmienić? Weszli tutaj jako przyjaciele. Florence ceniła Alana za jego poczucie humoru, łagodny charakter i opiekuńczą naturę. Serce rosło jej w piersi, gdy widziała jak podnosi się z życiowego dołka. Odzyskał pewność siebie, aż w końcu doszło do tego.
Czy kiedy tamtego wieczora przyprowadziła go z ulicy do własnego mieszkania, domyślała się chociaż, że skradnie on jej serce? Że ich relacja przerodzi się właśnie w to?
Nie. Oczywiście że nie. A jednak. Nawet nie zauważyła, kiedy zaczęła patrzeć na niego z takim ciepłem w spojrzeniu. Bo, szczerze, to gdy teraz o tym pomyślała, ona też od pewnego czasu słyszała ten cichutki szept w głowie. Ten sam, który usilnie próbował przekonać ją, że to nie jest zwykła kolacja, mająca na celu okazanie wdzięczności.
Kiedy ich usta w końcu się rozdzieliły, na twarz Florence powrócił delikatny, czuły uśmiech. Miała wrażenie, że nagle dostała skrzydeł. A może to tylko motyle w brzuchu? Oblała się oczywiście rumieńcem i zachichotała cicho, zasłaniając usta dłonią, jak psotna dziewczynka. Była zawstydzona, naturalnie, choć zdawało się, że Alan wstydził się jeszcze bardziej. Chwyciła jego dłoń i przylgnęła do jego boku, kładąc głowę na ramieniu i na chwilę zamykając oczy.
- To było niezapomniane - odpowiedziała, również nie precyzując o czym dokładnie mówi. Ponownie uśmiechnęła się w nieco psotny sposób. Wbiła spojrzenie w zorzę, tak jak Alan, zwróciła jednak na niego wzrok, gdy powiedział o kluczach.
W powietrzu rozbrzmiał jej krótki, dźwięczny śmiech.
- Będę zatem wpadać na długo i na krótko, za każdym razem kiedy tylko będę miała ochotę - zapowiedziała mu z przekonaniem w głosie.
Posłała mu nieco psotne spojrzenie. Pociągnęła go lekko za ramię, wyciągnęła szyję i złożyła krótkiego całusa na jego policzku. Potem wskazała głową wejście do restauracji. Na zewnątrz robiło się zdecydowanie coraz chłodniej, pora było wrócić do środka.




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!



Ostatnio zmieniony przez Florence Fortescue dnia 26.12.16 3:22, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Alan Bennett
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1283-alan-bennett https://www.morsmordre.net/t1333-poczta-alana https://www.morsmordre.net/t1336-alan-bennett#10315 https://www.morsmordre.net/f182-harley-street-11-3 https://www.morsmordre.net/t4011-skrytka-bankowa-nr-373 https://www.morsmordre.net/t1511-alan-bennett
Zawód : Uzdrowiciel - specjalista od chorób genetycznych
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Mądrego los prowadzi, głupiego - popycha.
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 22
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kostka Lodu   26.12.16 3:22

Dlatego tego nie robił. Nie darowałby sobie popsucia tego wieczoru w jakiś głupi sposób. Chciał, by wszystko było idealnie. I choć nie był w stu procentach pewien tego, co siedziało w głowie Florence, miał śmiałość uważać, że mu się to udało. I był z siebie dumny, naprawdę dumny. Uczucie to rozpierało go od środka. Nie pamiętał kiedy ostatnio wyszło mu coś na taką skalę i takiego... wyjątkowego. Było to tak bardzo miłe uczucie, że w głowie zawitała mu myśl, iż musi podobe rzeczy robić częściej. Dawać. Bo dawanie dawało największą satysfakcje, prawda? A zwłaszcza kiedy robiło się to dla tych, na których nam zależało.
Był speszony. Był speszony bardziej niż Florence i ten fakt nijak nie pomagał mu w odwróceniu tego stanu. Taki już był i nic nie mógł na to poradzić. Nie miał w głowie jeszcze poukładanego niczego, ponieważ to dopiero tego wieczoru tak całkowicie zorientował się, że zależy mu na Florce nieco bardziej niż na zwykłej przyjaciółce. Że ma nadzieję na coś więcej. Do tej pory uciszał ten cichy głosik w jego głowie, albo w ogóle go nie dostrzegał. Tym bardziej był więc zaskoczony, choć to właśnie on wykonał pierwszy krok. Teraz musiał sobie to wszystko poukładać. I zamierzał to zrobić... później, gdy już ten magiczny wieczór przeminie. Choć wcale nie chciał, by się skończył.
Pozwolił jej oprzeć głowę o jego ramię, to oczywiste. Nie odrywał wzroku od zorzy, wbijając w nią wzrok zaciekle, jak gdyby od tego zależały losy świata. Ale ścisnął jej dłoń, kiedy już próbowała go za nią ująć. Ścisnął i od czasu do czasu przejeżdżał kciukiem po jej gładkiej skórze. Małymi krokami zamierzał badać, posuwać się coraz dalej. Nie lubił się spieszyć, nie lubił od razu wskakiwać na głęboką wodę. Wolał stopniowo się w niej zanurzać. I taki właśnie miał plan.
- Jesteś zawsze mile widziana. - Skomentował krótko jej zapowiedź częstych wizyt. Lubił, gdy do niego przychodziła, a więc nie miał nic przeciwko temu, aby robiła to nieco częściej niż zwykle. Zabawy był natomiast fakt, że początkowo jej wizyty jedynie go irytowały.
Gdy poczuł jak ciągnie go za ramię, spojrzał na nią zdezorientowany, nie bardzo wiedząc czego chce. Szybko się jednak przekonał. Spojrzał na nią początkowo zdziwiony tym nagłym pocałunkiem w policzek, a potem uśmiechnął się. Zgarnął ją ramieniem, przysuwając nieco do siebie i pocałował ją w czubek głowy.
- Mówiłem Ci już, że wyglądasz dzisiaj pięknie? - Powinien powiedzieć jej to już dawno.
A potem objął ją i razem udali się w stronę sali. Wrócili do swojego stolika, gdzie kontynuowali rozmowy, może cos jeszcze zamówili. Tego wieczoru nie raz razem śmiali się, dyskutowali na jakieś tematy, próbowali smakołyków, a także tańczyli. Ten wieczór miał być wyjątkowy i taki był. Aż żal było, gdy dobiegał końca. Ale czas płynął dalej i gonił, ponaglał. Trzeba było zostawić te miejsce za sobą, a wspólne chwile schować do magicznego pudełeczka w swojej głowie. I tak właśnie zrobili. Opuścili restaurację wiedząc, że długo będą ją pamiętać.

zt x 2





There are no escapes  There is no more world Gone are the days of mistakes There is  no more hope
Powrót do góry Go down
 

Kostka Lodu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Lustro nr 8
» Niezdara

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Kent, Dover-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18