Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pałac Lodowy
AutorWiadomość
Pałac Lodowy [odnośnik]09.10.15 8:41
First topic message reminder :

Pałac Lodowy

★★★
Pałac Lodowy zwany także Kostką Lodu zlokalizowany jest na pełnym morzu, z dala od wzroku mugoli, przed którym chronią ją także silne czary. Dostać można się tam za pomocą niewielkiej łodzi, zacumowanej przy końcu pomostu lub drogą powietrzną. Nazwa nie wzięła się znikąd, bowiem wszystkie ściany, podłogi, sufity wyłożone są nigdy nie topniejącym lodem. Temperatura wewnątrz pałacu nie jest w wcale tak zimna, jak mogłaby się wydawać, jednak zaklęcia sztucznie podnoszą ją na poziom satysfakcjonujący czarodziejów. Śnieżne podłogi zabezpieczone są zaklęciami, które uniemożliwiają poślizg, podczas gdy zaklęte lodowe rzeźby wewnątrz pomieszczeń poruszają się z gracją tanecznym krokiem. W barze serwowane są drinki, w tym dla zmarzluchów - herbata z cytryną, miodem, imbirem i goździkami. Część restauracyjna oferuje ciepłe dania, ale największą atrakcją podczas posiłku wydaje się widok na okalające przybytek morze, nad które niekiedy bardzo blisko zlatują mieszkające w tej okolicy smoki. Przy stolikach znajdują się lodowe fotele wyłożone futrami zwierząt, głównie niedźwiedzi, pozwalające klientom cieszyć się najlepszym komfortem. Do posiłku śpiewa uzdolniona czarownica, której akompaniamentuje jej mąż - wieczorami goście mogą wyjść na parkiet, by zatańczyć przy wolnej, eleganckiej muzyce.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:31, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac Lodowy - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Pałac Lodowy [odnośnik]27.05.21 11:36
Były osoby z którymi wygodnie było się trzymać i takie, które należało zostawić daleko za sobą. Demelza o dziwo nie należała do żadnej z tych grup, a przynajmniej według opinii Aquili. Była tworem bardziej skomplikowanym, opartym na zasadzie zysku. Już w szkole, ponad dziesięć lat temu, nawiązały pierwszy kontakt. Black nie zależało, ani na tym, by pozyskać sobie Puchonkę za przyjaciółkę, ani by była to właśnie Fancourt. Okazje natrafiały się jednak same, w końcu było widać, ze ta próbuje odnaleźć się w dobrym towarzystwie, choć wciąż oczywiście nie pozostawiała tego złego. Nie była to kwestia altruizmu czy potrzeby zapewnienia jej możliwości przebywania z wyższą sferą. Młodą lady na tamten moment guzik to obchodziło. Koleżanka taka jak Demi była jednak bardzo wygodna... W końcu, gdy jest się szlachcianką, i to taką z rodu Black, nie ma się zbyt dużo czasu. Sam klub dyskusyjny, nauka historii magii, książki, pikniki, spędzanie czasu z przyjaciółkami, to wszystko kosztowało bardzo dużo energii, której rzadko kiedy wystarczało na pisanie jeszcze prac z innych przedmiotów, jak np. numerologia. Nigdy w życiu nie nazwałaby tego wykorzystywaniem. Wręcz przeciwnie. Przecież Demelza, jako oddana przyjaciółka, po prostu jej pomagała. W wizji Aquili to działało w dwie strony, chociaż rzadko miała faktycznie czas i chęci, by pomóc Puchonce w czymkolwiek. Nigdy jednak nie odznaczyła się wredotą. Nie wymagała, nie kazała - prosiła. Zawsze dziękowała i przypominała, że są przyjaciółkami. Nie było w tym wiele prawdy, a przynajmniej nie wyglądało to tak z perspektywy osoby trzeciej, chociaż Black naprawdę uważała, że może jej zaufać, to jednak świadoma była, że nie wygląda to najlepiej. Teraz jednak świat wyglądał inaczej, a i w życiu przyjaciółki wiele się zmieniło. Czasy Hogwartu mogły porzucić razem ze zdjęciami, które za chwile miały przeglądać niczym słodką pamiątkę, po czymś odległym i nieodwracalnym. Kiwnęła jeszcze głową na zapewnienie, że znajdzie w Demelzie powierniczkę, gdyby chciała porozmawiać na temat śmierci Alpharda. Nie chciała. Za dużo już było tych rozmów, za dużo łez, a ona przecież i tak by nie zrozumiała tego uczucia, gdy bohaterski czyn własnego brata, przyćmiewa jego stratę. Tak jednak należało. - Pamiętam - wspomniała na myśl o tamtym gorącym dniu. Słońce parzyło skórę, a jej musiała zostać gładka i blada. Odsłonienie łydek, które właściwie nigdy nie widziały słońca, byłoby więc absolutną katastrofą, nieważne, jak bardzo Aquila o tym wtedy marzyła. Nie mogła sobie jednak pozwolić ani na uszkodzenia skóry, ani tym bardziej że ktokolwiek dostrzeże ją w takiej pozycji. Gdy miała 13 lat i wskakiwała do jeziora z kuzynką, to było zupełnie co innego niżeli moczenie nóg w wodzie w wieku 16 lat, albo i więcej. Spojrzała jednak na fotografię, nie dając za wygraną. - Woda była zdecydowanie za zimna - powiedziała, nie odrywając wzroku od zdjęcia, chociaż ewidentnie było na nim widać, że było to kłamstwo. Dziewczęta moczące tam stopy nie mogły narzekać na chłód. - Ale za to przecież chodziłyśmy razem na łyżwy - odpowiedziała, przenosząc wzrok z powrotem w górę. - Jak wtedy w lutym, z Evandrą, chyba na szóstym roku? - dopytała, licząc, że dziewczyna będzie pamiętać. - Doskonale bawiłyśmy się, tańcząc na lodzie... - rozmarzyła się. W tamtym dniu nie poświęciła najmniejszej energii Demelzie, cała skupiała się na Lestrange. Oczywiście, nie przegoniłaby przecież jej ze ślizgawki, ale było tak chłodno, potrzebowały gorącej czekolady, a nie wypadało, aby szlachcianki takie jak one, widziane były w brudnej i zaparowanej kuchni Hogwartu. Aquila zresztą nigdy w kuchni nie była i obawiała się, że miejsce to mogłaby być zbyt brudne. Powiedziała więc o tym Fancourt, dodając jeszcze, że potrzebuje jej pomocy i, że nikomu tak nie ufa jak jej. Mówiła, że przy niej przynajmniej jest pewna, że w czekoladzie po drodze z kuchni nie znajdzie się przypadek trutka. Przecież nie mogła jej odmówić. Oczywiście więcej czasu i uwagi wtedy nie dostała, ale przecież bawiły się na lodowisku wyśmienicie. Kelner przyniósł w końcu wykwintny posiłek. Porcja była odpowiednia, a słodki zapach jagodowego sosu docierał do nozdrzy, kusząc, by jak najszybciej spróbować tych pyszności. - Osobiście uważam - zaczęła odkrawając kawałek mięsa dwurożca. - że stać cię na o wiele więcej, Demelzo - nie kłamała. - Wiesz dobrze, że dużo ryzykuję, ale jesteś moją przyjaciółką - nie powiedziała, jak ryzykuje, choć oczywistym mogłoby się wydawać, że dotyczy to spotkania z tancerką burleski w miejscu publicznym. Black nie widziała w tym jednak nic złego, choć odkrywanie w ten sposób swojego ciała nie mogło być niczym, co przynosiło dumę. Dalej jednak traktowała ją jako artystkę. Uprawiała dziwną sztukę, ale wciąż sztukę. - Londyn jest znacznie bezpieczniejszy niż kiedyś. Wiesz, tak sobie pomyślałam, że może po prostu otworzysz własną pracownię? - powiedziała, tym razem wbijając widelec w jedną z cząstek mandarynek. Aquila wiedziała, że takie przedsięwzięcie kosztuje dużo, ale skoro Demelza była artystką, to z pewnością pieniędzy miała dużo. Może nie tak dużo jak Black, ale jednak wystarczająco, aby otworzyć swój własny lokal. - Mogłabym polecić cię wtedy niektórym koleżankom, gdybyś miała swoją markę - pomyślała głośno, choć marka ta musiałaby mieć już jakąś renomę. Tę jednak dało się zbudować nawet na niczym.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Pałac Lodowy [odnośnik]31.05.21 21:38
- Zawsze byłaś takim zmarzluchem - odparła wesoło Demelza, w swojej naiwności sądząc, że Blackównie naprawdę przeszkadzała wtedy temperatura wody w jeziorze, a nie konwenanse. Rzadko kiedy, zresztą, poddawała w wątpliwość jej słowa. Aquila nie dawała jej ku temu powodów, czyż nie? Nigdy nie była dla Demelzy nieuprzejma, szorstka, nie wydawała jej też rozkazów, poleceń; nie musiała się do tego posuwać, skoro potrafiła tak czarować słowem, że Puchonka i tak jadła jej z ręki. Wierzyła, że Aquila jest zbyt zmęczona i obolała, aby odrobić pracę domową z numerologii, że boli ją palec i nie może pokroić swoich korzonków podczas lekcji eliksirów. Zawsze dawała z siebie wiele, z czystej dobroci swego serca, nie oczekując wiele w zamian. Taka już była.
Czasami jednak nie czuła się najlepiej. Niekiedy miała wrażenie, że jest gdzieś z boku, odtrącona. Nie chciała wracać do tego momentu, kiedy uświadomiła to sobie szczególnie boleśnie, lecz Aquila przywołała właśnie to wspomnienie - zimy podczas ich szóstego roku, kiedy z przyjaciółkami ze Slytherinu wybrała się na lodowisko na błoniach. Demelza miała ogromną nadzieję, że nauczą ją wtedy jeździć na łyżwach, bo nie potrafiła tego robić. Niemal pobiegła do szkolnej kuchni, aby przynieść dla Aquili, Evandry i Primrose po kubku gorącej czekolady, przyniosła także dla siebie, lecz swoją własną wypiła już zimną szlochając na schodach prowadzących do pokoju wspólnego Hufflepuffu. Gdy wtedy do nich dołączyła, poczuła się niewidzialna, jakby wcale jej tam nie było. Chyba nawet nie zwróciły uwagi na to, że zniknęła.
- Doskonale się bawiłyśmy - powtórzyła za Aquilą, starając się za wszelką cenę utrzymać pogodny ton głosu, nie pozwolić, aby cień smutku przemknął po piegowatej twarzy. Nigdy nie czyniła przyjaciółce wyrzutów i nie powinna była tego robić teraz, po latach. Zwłaszcza teraz, gdy miała wokół siebie tak niewielu szczerych przyjaciół.
- Cieszę się, że tak myślisz, naprawdę, to dla mnie wielki komplement i zaszczyt, że ktoś taki jak ty ma o mnie takie mniemanie, ale... - powiedziała przejęta Demelza, zupełnie szczerze, bo zdanie lady Black było dla niej ważne - nie tylko ze względu na łączącą ich przyjaźń, lecz jej doskonały gust i zmysł estetyki. Nie okłamałaby jej przecież, prawda?
Prawda?
- Tylko to... nie jest takie proste jak ci się wydaje... - bąknęła, kończąc to zdanie kulawo, skubiąc przy tym niemrawo kawałek mięsa dwurożca. Chyba nie powinna była o tym mówić. Demelza nie orientowała się w zawiłościach powiązań arystokracji, wiedziała jednak, że Aquila i lord Bulstrode są w jakimś stopniu spokrewnieni, że są kuzynostwem... Dowiedziała się o tym długo po tym jak poznała Maghnusa i zaczęła tańczyć na scenie Piórka Feniksa, nigdy jednak nie zwróciła się o pomoc do szkolnej przyjaciółki i nie zamierzała robić tego teraz. Czy Aquila w ogóle by jej uwierzyła? W to, że jej kuzyn para się czarną magią i nakłada bolesne klątwy na swoje pracownice? Może i Demelza bywała wyjątkowo naiwna, lecz nie sądziła, aby lady Black wystąpiła przeciwko własnej rodzinie w imię pomocy obcej, zhańbionej dziewczynie bez nazwiska... Jeszcze poniosłaby konsekwencje szargania dobrej reputacji lorda Bulstrode.
Nie, tego nie mogła jej powiedzieć. Nigdy. Tak postanowiła i tego zamierzała się trzymać. Serce Demelzy pękało przez świadomość, że Aquila może sądzić, że to jej pasja, przyjemność, powołanie, lecz nie chciała jeszcze bardziej komplikować swojej sytuacji.
- Tak, bezpieczniejszy... - mruknęła potulnie, odkrawając w końcu kawałek mięsa i wsunęła go do ust, by je zająć. Pokiwała tylko głową, jakby zgadzała się w pełni z lady Black. Fancourt nie miała jednak na usługach służby, która dbała o jej bezpieczeństwo - nie czuła się w mieście tak pewnie. - To sporo kosztuje, Aquilo, nie jestem pewna, czy mnie na to w tej chwili stać... Na razie mam pracownię w Brighton i tam przyjmuję klientów, wykonuję prywatne zlecenia, jeśli tylko chciałabyś komuś szepnąć o mnie słowo, byłabym twoją dłużniczką, nie śmiałabym jednak prosić cię o taką przysługę... - wyrzekła z nadzieją, jednocześnie zawstydzona tym, że musi przyznać się do braku pieniędzy. Może i nie klepała już takiej biedy, lecz nie miała oszczędności. Na pewno nie takich, które pozwoliłyby jej na zakup lokalu i otworzenie własnego sklepu w Londynie, na Merlina. To byłoby ogromne przedsięwzięcie i musiałaby zrezygnować z pracy w Piórku Feniksa, aby całkowicie poświęcić się projektowaniu i szyciu.
Maghnus Bulstrode nie zamierzał jej na to pozwolić.
- Ostatnio zgodziłam się występować częściej... sama. Wiąże się to z większym wynagrodzeniem, tak myślę, więc może niebawem uda mi się na to odłożyć... - westchnęła lekko, przełknąwszy kolejny kęs dwurożca, Aquila miała rację - był znakomity.


Let me see you

Stripped down to the bone

Demelza Fancourt
Zawód : tancerka w Piórku Feniksa, wschodząca gwiazdka burleski
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I have to believe that sin
can make a better man


OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9417-demelza-fancourt#286301 https://www.morsmordre.net/t9592-belle#291686 https://www.morsmordre.net/t9595-zatancz-ze-mna#291787 https://www.morsmordre.net/f355-brighton-whitehawk-way-389 https://www.morsmordre.net/t9591-skrytka-bankowa-nr-2177#291683 https://www.morsmordre.net/t9593-demelza-e-fancourt#291728
Re: Pałac Lodowy [odnośnik]11.06.21 23:27
Naprawdę w swej duszy liczyła, że Demelza wtedy bawiła się dobrze, zupełnie nie pamiętając czy w ogóle była obok przez cały czas. Faktem było, że Black nie poświęcała jej dużo uwagi, ale przecież troszczyła się, by Puchonka w ogóle miała co robić. To przecież na pewno świadczyło o ich równym zaangażowaniu w tę relację. - Oczywiście, że nie jest proste - skomentowała krótko, zadowolona, że Fancourt rozumie powagę sytuacji. - Ale ja wierzę, że ty akurat sobie poradzisz - skomentowała, bladego pojęcia nie mając, jak faktycznie trudne było to, o czym rozmawiały. Aquila w życiu nie szepnęłaby dobrego słowa na temat nowej marki Demelzy swoim szlachetnym koleżankom. Oczywiście nie była to kwestia tego, że nie wierzyła w możliwości koleżanki, a wręcz przeciwnie. Problem stanowił tutaj fakt jej historii, która gdyby ujrzała światło dzienne, stałaby się niezwykle niewygodna i nieprzyjemna. Żadna dobra dama nie pozwoliłaby sobie, aby być widzianą w sukni od tancerki Piórka Feniksa. Tego samego jednak nie można było powiedzieć o gorzej urodzonych kobietach, które poszczycić mogły się krwią co najwyżej czystą ze skazą, a przecież takie koleżanki również Black posiadała, a przynajmniej tak sobie wmawiała. Oczywiście, była, chociażby panna Chang, która jednak nie mogła stanowić kogoś rodzaju przyjaciela, a co najwyżej opiekunki przy ceremonii mającej na celu poprawę urody. Była panna Blythe, rodowa uzdrowicielka, której usługi nie raz ratowały Aquilę z opresji wywoływanej świniowstrętem, lub okropnymi atakami paniki. Była też oczywiście kochana Forsythia, ale ta była przecież kuzynką. Więzy krwi były silne. Była Celine, ale Celine nie była przyjaciółką, tylko zwykłą służką. I tyle... Kobieta przełknęła ślinę, uświadamiając sobie smutny fakt, o którym nie chciała powiedzieć głośno, którego nie chciała zaakceptować. Nie potrafiła przyjaźnić się z osobami urodzonymi niżej niż ona. Demelza była jej bliska, ale... Ale nie bez powodu nigdy nie były bliżej. - Dopóki pracujesz tam - wyszeptała ostatnie słowo, chociaż nie podała nazwy lokalu głośno - to nie będę w stanie tego zrobić, przykro mi, Demelzo - nie była sarkastyczna i nie miała najmniejszego zamiaru wbić koleżance jakiejś szpilki, ale jednak faktem było, że jej profesja pozostawała sporo do życzenia. Spotkanie z nią w Kostce Lodu to jedno, zawsze można było udawać, że nigdy nie wiedziała o jej zawodzie, ale polecenie jej usług komukolwiek... To już było za dużo. Oczywiście, fakt, że to Maghnus prowadził Piórko Feniksa, nie miał tu znaczenia. Black nie oceniała również faktu bycia tancerką u niego, przecież ktoś musiał to robić. To była nawet taka forma sztuki, ciekawa, ale... Przeznaczona dla kogoś innego. - Musisz sobie to dobrze przemyśleć - powiedziała jeszcze, biorąc kęs obiadu. - Przemyśleć czego naprawdę chcesz od życia. Zależy mi na Twoim szczęściu, Demelzo - dodała ostentacyjnie, unosząc nos nieco wyżej. Podświadomie Aquila Black doskonale wiedziała, że wyświadcza jej przysługę, spotykając się z nią tutaj, ale świadomość nie chciała dopuścić tego do siebie, pozostawiając w stanie permanentnego oszukiwania siebie na temat swoich intencji i celów. Aby porzucić jakąkolwiek możliwość dostania się tych myśli do głowy. Nie chciała mówić wprost, ale na usta cisnęło się jedno zdanie. Wiesz, że byłoby nam wygodniej jakbyś przestała tam pracować. - Tak w ogóle to myślę, że mogłabyś tańczyć taniec klasyczny, zamiast tego - powiedziała w końcu spokojnie, delektując się winem o wartości prawdopodobnie połowy tygodniówki dziewczyny. - Co stoi ci na przeszkodzie? - nie wnikała w interesy Piórka, bo zwyczajnie nic jej to nie obchodziło, ale przecież na pewno Maghnus dopuściłby obok dziwnego kabaretu, także coś pięknego, prawda?



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Pałac Lodowy [odnośnik]22.07.21 7:03
- Dziękuję - wyrzekła Demelza tak cicho, że jej głos otarł się o granicę słyszalności. Bała się jednak, że przez wzruszenie zadrży, jeśli powie to głośniej. - Te słowa naprawdę wiele dla mnie znaczą - wyjaśniła. Mało kto w nią wierzył. Właściwie to ona sama w pewnym momencie przestała w siebie wierzyć. Rodzice i wielu ludzi, których uważała niegdyś za bliskich sercu, spisali ją na straty. Zaczęli po prostu udawać, że nie istnieje, kiedy wpadła w kryzys. Mówili, że przyjaciół poznaje się w biedzie i Demelza boleśnie się o tym przekonała. Mogła liczyć wyłącznie na siebie, na tych, którzy przy niej zostali.
Czy mogła liczyć na Aquilę Black?
Chyba w jej przypadku nawet się nad tym nie zastanawiała. Sprawa wyglądała przecież inaczej. Aquila należała do innego świata, którym rządziły inne reguły. Da arystokratki reputacja była wszystkim - Demelza starała się to zrozumieć. Tłumaczyła Aquilę we własnych myślach, usprawiedliwiała jej tytułem milczenie, kiedy była w ciąży i później zaczynała tańczyć w Piórku Feniksa.
Na szept przyjaciółki o braku wsparcia, dopóki pracuje tam, gdzie pracuje, to nie może liczyć na jej pomoc, Demelza zareagowała rumieńcem. Znowu dano jej do zrozumienia, że to coś niegodnego, coś, czego powinna się wstydzić. Nieważne, że Piórko Feniksa należało przecież do kuzyna lady Black. To nie miała być szpilka wbita w miękkie serce Fancourt, w głosie byłej Ślizgonki nie zabrzmiała kpiąca, czy szydercza nuta, ale to mimo wszystko i tak zabolało. Czy mogła ją jednak winić? W kręgach Aquili to było nie do przyjęcia. Reputacja zaś była wszystkim, co miała dama. Tak przynajmniej jej się wydawało. Towarzystwo tancerki burleski to jak szpetna, cuchnąca plama na sukience w tym przypadku.
Nagle Demelzie bardzo zaschło w ustach. Sięgnęła więc po filiżankę z herbatą, by zwilżyć wargi i jeszcze przez kilka chwil migać się od odpowiedzi, pozwalając Aquili mówić dalej. Często zresztą ona z nich dwóch milczała, przyjmując rolę słuchacza, nie przeszkadzało jej to jednak.
- Najbardziej chyba chciałabym szyć - wyrzekła niepewnie.
Własny biznes, sklep, może nawet dom mody był jej marzeniem. Widziała siebie w roli madame Fancourt, projektantki i modystki, gdzieś w lokalu na Ulicy Pokątnej. Daleko od Piórka Feniksa. Aquila jednak nie rozumiała. Nie wiedziała i nie znała prawdy. Gdyby było inaczej, może nie mówiłaby o tym w ten sposób - jakby to zależało wyłącznie od niej. Demelza zastanawiała się czasem, czy przyjaciółka wie do czego zdolny jest jej kuzyn - do jakiego bezwzględnego okrucieństwa się posunął, by uwięzić zdolnego ptaszka w klatce.
Czy gdyby wiedziała, to też zdecydowałaby się jej pomóc? Wątpliwe. Demelza sądziła, że krewni będą zawsze dla Aquili Black po stokroć ważniejsi niż dawna koleżanka z Hogwartu, bez tytułu, bez pozycji, bez nazwiska - bez niczego.
Właśnie to stało jej na przeszkodzie. Klątwa, długi o których Aquila nie miała pojęcia. Demelza uniosła wzrok i spojrzała szlachciance głęboko w oczy, jakby chciała jej coś powiedzieć - ostatecznie jednak ugryzła się w język.
- Aby odnieść sukces w balecie, musiałabym to trenować od najmłodszych lat, taniec klasyczny jest po stokroć trudniejszy, nie wiem, czy dałabym radę to wszystko nadrobić. Uczyłam się podstaw - odpowiedziała zamiast tego, znów wsuwając do ust kęs dwurożca, po czym uśmiechnęła się łagodnie. - Dość już o mnie. Lepiej opowiedz mi więcej o sobie. Tak dawno się nie widziałyśmy - poprosiła ją łagodnie, mając nadzieję na zmianę tematu.
Żadnej szlachcianki nie trzeba było długo namawiać. Szkolne przyjaciółki pogrążyły się w rozmowie na tematy znacznie przyjemniejsze - bo o samej Aquili. Z żalem opuszczała Pałac Lodowy, wiedziała, że prędko zatęskni. Zarówno za lady Black, jak i pysznościami jakie miała tu okazję spróbować.

| zt Dem


Let me see you

Stripped down to the bone

Demelza Fancourt
Zawód : tancerka w Piórku Feniksa, wschodząca gwiazdka burleski
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I have to believe that sin
can make a better man


OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9417-demelza-fancourt#286301 https://www.morsmordre.net/t9592-belle#291686 https://www.morsmordre.net/t9595-zatancz-ze-mna#291787 https://www.morsmordre.net/f355-brighton-whitehawk-way-389 https://www.morsmordre.net/t9591-skrytka-bankowa-nr-2177#291683 https://www.morsmordre.net/t9593-demelza-e-fancourt#291728

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Pałac Lodowy
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach