Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Leśna Polana
AutorWiadomość
Leśna Polana [odnośnik]16.10.15 22:27
First topic message reminder :

Leśna polana

Polana w lesie, nieopodal wybrzeża, uszy przytulnie pieści miarowy szum falującego morza. Wysoka trawa przeplatana wyrośniętymi polnymi kwiatami otoczona jest krzewami różowego bzu, których przesiąknięty słodyczą zapach otumania i porywa w krainę fantazji. Miejsce jest bardzo dobrze skryte przed oczami niepowołanych, trudno jest się tutaj dostać na własną rękę.  
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 0:44
The member 'Quentin Burke' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 82
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 1:52
Pilnie potrzebowała rozproszenia tłoczących się tłumnie, niespokojnych myśli. Wędrowała więc ścieżką na leśna polanę samotnie, z dłońmi wciśniętymi w rękawy półdługiego płaszcza. Czarne włosy drgały przy każdym kroku i nawet nie zauważyła, gdy kilka liści wplatało się między rozpuszczone pukle. Kaptur już dawno zdążył opaść na ramiona, odsłaniając oblicze i nieco chmurne spojrzenie orzechowych tęczówek.
Zwolniła kroku dopiero, gdy dostrzegła zbierające się na polanie sylwetki, a ktoś wyminą ją spiesznie. Prawdopodobnie jeden z uczestników festiwalowego konkursu alchemicznego, na który wybrała sie i ona. Dziś wyjątkowo nie była pewna, czy powinna się tu znajdować, ale nie chciała dłużej siedzieć w zamkniętej pracowni. Potrzebowała oddechu, a jednocześnie ukojenia, jakie dawały eliksirowe działania. Skupienie sprzyjało późniejszemu zebraniu myśli, wcale nie związanych z alchemią, czy doborem ingrediencji. I dlatego odetchnęła cicho, gdy zatrzymała się obok zebranych. Tuż obok stał długi, zastawiony ingrediencjami stół i uśmiech mimowolnie wdarł się na barwione czerwienią wargi.
Milczała, gdy do głosu przyszedł doświadczony w alchemii staruszek. Mimo, że nie uczyła się w Anglii, nazwisko zdawało jej się znajome. Na wspomnienie spalonego Ministerstwa spięła się, zaciskając lekko usta. Place zaplotła na materii płaszcza, a głowę pochyliła. Co by było, gdyby tego dnia Percy był w Ministerstwie?. Nieprzyjemna pętla zacisnęła się na gardle, ale powoli odpuściła, gdy ogłoszono początek alchemicznych zmagań. Odsunęła myśli od dręczących cieni.
Na miejscu rozpoznała jak zawsze milcząca sylwetę Quentina, któremu kiwnęła głową w niemym powitaniu. Nie chciała odrywać go, gdy podjął się już wyboru składników na wspominanie w wyzwaniu wywary miłosne. Chłód znowu przecisnął sie przez przymknięte na moment powieki. Wspomnienia z poprzedniego konkursu. Uwarzony eliksir podarowany Megarze. Dziś nie było ani jej ani kuzyna.
Wyczekujące spojrzenie kobiety z koszykiem, który wysunęła w stronę Inary, skutecznie przywrócił ją do rzeczywistości. Jeśli chciała dziś cokolwiek uwarzyć, potrzebowała całkowicie skupić się umiejętności. Zapach ziół i rozmaitych mieszanek uwolnił wstrzymywany oddech. Kąciki ust uniosły się, gdy podchodziła do zastawionego stolika.

onms II i zielarstwo I (więc +10)



The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Inara Carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Leśna Polana - Page 9 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 1:52
The member 'Inara Nott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 87
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 8:25
Każdy miał swoje powody - albo i nie. Jej osobistym motywatorem do wzięcia udziału w festiwalowym konkursie alchemicznym była ochota uwarzenia czegoś w lesie - jeśli wywar miał dodatkowo pięknie pachnąć malinami, wszelkie wahania znikały w mig. Nie liczyła na wygraną, wszak miała świadomość, że zjawią się uzdolnieni alchemicy, dla których trudna sztuka komponowania eliksirów była chlebem powszednim oraz życiową pasją. Dla młodej Susanne -  wyzwaniem, bowiem nie odpowiedni dobór składników oraz praca z nimi nie przychodziły jej z wielką łatwością, za to jak nigdy mogła się wtedy skupić tylko na jednym zajęciu - prawdopodobnie w tym tkwił urok. Wracała co jakiś czas do kociołka, nie chcąc pozwolić umiejętnościom zapaść w głęboki sen. Ostatnio, ze względu na niesprzyjające okoliczności, nieco zaniedbała rozwój alchemiczny, teraz nie pozostawało jej nic innego, jak wrócić do formy.
Rozglądała się po lesie, zmierzając odpowiednią ścieżką na polanę, w powietrzu czując śliczny zapach różowych owoców. Szła spokojnie, bardzo wolno jeśli wziąć pod uwagę jej zwyczajowe tempo - tego dnia tęsknota za bliskimi budziła się w szczerym sercu wyjątkowo dotkliwie, pobudzona okolicznościami. Festiwal lata, święto tak piękne i wesołe, nierozerwalnie kojarzył jej się z rodziną. I choć Artemis był nieopodal, brakowało jej mamy, której uśmiech stanowił najlepszą otuchę na świecie oraz ojca, korzystającego z dobrodziejstw straganów i znoszącego do domu coraz bardziej fantazyjne przedmioty, z których później korzystali razem. Choć nie zginęli, broniąc Ministerstwa, nie potrafiła nie wspomnieć ich podczas minuty ciszy, wraz z ofiarami owej tragedii - tak jak oni, zginęli wśród płomieni.
Melancholia towarzyszyła jej jeszcze dłuższą chwilę, wybierała więc składniki delikatnie nieobecna, lecz starała się skupić na nich uwagę najbardziej, jak to możliwe - delikatnie obracała w palcach ususzone grzyby, szukała ładnych, pełnych piór i odkładała te ingrediencje, które wyglądały nieco podejrzanie, w szczególności wystrzegając się podgniłych, dziurawych, czy uszkodzonych w inny sposób. Nie spieszyła się przy tym, nie ulegając presji.

| ONMS III, zielarstwo I


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Leśna Polana - Page 9 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 8:25
The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 94
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 14:44
Charlie po prostu nie mogłaby ominąć konkursu alchemicznego. On i wianki były atrakcjami, na których po prostu musiała być. Zbyt mocno lubiła warzyć eliksiry, by pominąć konkurencję tak idealnie wpasowującą się w jej zainteresowania. Od rana była podekscytowana i bez ustanku paplała Verze i zastanawiała się głośno, co trzeba będzie uwarzyć w tym roku.
Z racji problemów z transportem musiała dotrzeć do Weymouth odpowiednio wcześniej, żeby mieć pewność, że się nie spóźni i dotrze na konkurs na czas. Na szczęście droga do polany była odpowiednio oznaczona, więc znalazła ją bez problemów, docierając krótko przed powitalną przemową pana Wafflinga, starszego alchemika którego nazwisko kojarzyła, był już dość rozpoznawalny w alchemicznym środowisku.
Wysłuchała wstępnej przemowy i milczała podczas minuty ciszy, by uczcić pamięć tych, którzy zginęli w Ministerstwie. Wśród ofiar na pewno byli też alchemicy, tak jak wielu innych. Coś ścisnęło ją w środku, gdy uświadomiła sobie, że jej ojciec też mógł tam wtedy być, gdyby nie to, że rzadko pracował do takich godzin i wyszedł tamtego dnia wcześniej. Wiedziała jednak, że nie każdy miał tyle szczęścia, płonące zgliszcza pogrzebały w sobie wiele istnień. Dla Charlie była to niewyobrażalna tragedia, i choć nigdy nie miała z tą instytucją zbyt wiele do czynienia, wciąż trudno jej było przejść do porządku dziennego nad myślą, co się stało. Ale życie toczyło się dalej, czego dowodem był choćby ten festiwal, który mimo anomalii i tych wszystkich tragedii się odbył. Musiała czerpać pociechę z tego jakże przyjemnego elementu tradycji.
Potem podeszła do jednego ze stanowisk, gdzie już czekał kociołek, przybory oraz karty z przepisami na eliksiry, które mieli uwarzyć. Najpierw musiała jednak wybrać odpowiednie składniki; maliny, zbierane wczoraj przez dziewczęta w lesie (w tym i przez nią) były ogólnodostępne, a wśród ingrediencji roślinnych i zwierzęcych musiała znaleźć takie, które będą możliwie najlepszym dodatkiem do mikstur. Inni alchemicy też szukali, więc musiała rozejrzeć się uważnie i oczywiście się pospieszyć, co by nie pozabierali wszystkich najlepszych ingrediencji przed nią. Na zwycięstwo raczej nie liczyła, ale chciała wypaść jak najlepiej. Każda okazja do podreperowania umiejętności i spróbowania warzenia czegoś innego niż zwykle była cenna, nawet jeśli miały to być błahe eliksiry miłosne czy wzmagające romantyczny nastrój.
Gdzieś w pobliżu mignęła jej Susanne; powitała ją skinieniem głowy, pamiętając, jak dwa miesiące temu same wybrały się do lasu, by poszukać jakichś ingrediencji. Ucieszyła się, że ją tu widzi, ale szybko znów powróciła do wybierania składników i umieszczania ich w koszyczku, który trzymała w drugiej ręce.

| ONMS II, zielarstwo I




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24/25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 14:44
The member 'Charlene Leighton' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 56
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 22:52
Festiwal Lata, festiwal miłości, jedna wielka pomyłka. Robin do zabawy pasował jak pięść do nosa, a już szczególnie do tej celebracji, jaka rozgrywała się w malowniczym Weymouth. Tłumy rozochoconych ludzi, słońce przebijające się spomiędzy chmur i muskające czarodziejów ciepłymi promieniami, zgiełk rozmów i cała irytująca otoczka święta, na jakim z pewnością nie był mile widziany. Brakło mu ogłady, brakło też doświadczenia: towarzyskie wyzwania ograniczał do niezbędnego minimum, a kontekst relacji damsko-męskich zamknął w jednym pocałunku pod wpływem amortencji. Nie miał z kim wybrać się na jarmark, z kim dzielić się radością i nie zrobiłoby to na nim żadnego wrażenia, gdyby nie konkurs alchemiczny. Kiedy o tym usłyszał, jego serce zabiło mocniej i autentycznie poczuł podobny skok endorfin, jak ten, przeszywający jego ciało podnieceniem podczas kradzionego pocałunku. Gdy jednak znalazł się już na miejscu i przedzierał się między zakochanymi parami, spacerującymi przyjaciółmi oraz rodzinami, zrobiło mu się dziwnie nieswojo. Jeszcze bardziej skurczył się w sobie, przygarbił i starał się przemykać ścieżkami jak najmniej uczęszczanymi i wydeptanymi, aby przez przypadek na kogoś nie wpaść. Ponoć każdego witano tu z otwartymi ramionami, lecz Robin wiedział, że on szczególnie jest nikim. Intruzem pozstawał nawet dla samego siebie, dychotomiczna osobowść czasami przerastała myśli, wpędzając go w nieznośny dysonans. Bez zbędnych przystanków oraz nieprzyjemności udało mu się jednak dotrzeć na polanę, na której zgromadziło się już kilku śmiałków. Beznamiętnie zlustrował wzrokiem twarze swych przeciwników - nienachalnie, bez nadmiernej ciekawości, zupełnie neutralnie. Tak, jak uczyniłby to byle przechodzeń, nie chciał ściągać na siebie zbędnej uwagi, więc zajął pierwsze lepsze miejsce na uboczu, dyskretnie kuląc ramiona i kołysząc się na stopach. Eliksiry miłosne nie były jego konikiem, lecz od dawna nie miał lepszej okazji, aby się sprawdzić: samego siebie na tle inncych mistrzów alchemii. Na oko, wszyscy obecni przy kociołkach byli od niego starsi, choć nie potrafił rzetelnie ocenić dojrzałości dziewcząt. Przeważających zresztą przy roboczych stanowiskach. Zdezorientowany, wbił spojrzenie w blat i słuchając przemówienia stetryczałego staruszka (kojarzył go jeszcze z czasów ministerialnego kursu), wetknął ręce do kieszeni, desperacko mnąc poszewkę spodni. Desperacko miał nadzieję, że ten go nie rozpozna i nie weźmie na spytki, więc jeszcze skrzętniej schylił głowę w pokornym milczeniu. Naturalnie dla ofiar katastrofy i ubiegłorocznego triumfatora, o jakim nigdy dotąd nie słyszał. W końcu, na znak dany przez Wafflinga, Robin podszedł do stołu z rozłożonymi ingrediencjami, starając się wyselekcjonować te najlepsze, najświeższe i najdojrzalsze. Było to trudne zważywszy na ich ilość oraz to, że starał się manewrować tak, by nie podejść do żadnego z uczestników bliżej niż na dziesięć stóp.

|ONMS, zielarstwo I
Robin Hawthorne
Zawód : Alchemik z powołania
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I have seen the moment of my greatness flicker,
And I have seen the eternal Footman hold my coat, and snicker
And in short, I was afraid.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5744-robin-hawthorne https://www.morsmordre.net/t5766-paracelsus#136059 https://www.morsmordre.net/t5767-alchemik-do-wynajecia#136061 https://www.morsmordre.net/f188-smiertelny-nokturn-18-13 https://www.morsmordre.net/t5765-skrytka-bankowa-nr-1417 https://www.morsmordre.net/t6217-robin-hawthorne
Re: Leśna Polana [odnośnik]26.05.18 22:52
The member 'Robin Hawthorne' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 73
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Leśna Polana [odnośnik]27.05.18 13:14
Lipiec tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego piątego roku spędziła na rozmyślaniach o Festiwalu Lata; rozważaniach który z kawalerów jako pierwszy wyłowi jej wianek, o wszystkich tych kreacjach, które dumnie zaprezentuje podczas wielodniowej zabawy i konkurencjach, w których przyjdzie się jej zmierzyć. Jako lady Kent miała ograniczone pole wyboru; nie tylko nie mogła, ale i nie chciała brać udziału w zabawach, podczas których jej godność, bądź reputacja mogłaby ucierpieć. Zbieranie malin do dzbaneczka, czy zaplanowany konkurs alchemicznych zdawały się odpowiednio bezpieczne dla młodej damy, choć i wczorajszego dnia nie zdołała uniknąć kilku wpadek i otarć (na szczęście po lesie z dzbankiem wędrowała sama, wiec nikt nie był tego świadkiem, a skoro nikt nie widział, to i sprawa nie istniała). Dziś wszystkie te maliny, które pieczołowicie zbierała wraz z innymi dziewczętami spoczywały na stołach, na polanie, gdzie miała odbyć się alchemiczna konkurencja.
W tym roku jednak myśli Fantine były rozproszone, skupione na zdarzeniach bardziej przykrych, lecz wciąż oscylowały wyłącznie wokół niej samej i rodziny. Nie przejmowała się wcale ofiarami, które pochłonęło Ministerstwo Magii (zginęło dużo mugolaków, a to przecież dobrze, czyż nie?), ani chaosem, w którym pogrążała się Wielka Brytania. Ona sama w Chateau Rose była bezpieczna, a jedyne co jej doskwierało to koszmary, w których powracała śmierć ojca i okropności jakie Fanny spotkały w obłożonym klątwą domu Maureen Fancout na wyspie nieopodal Dover. Budziła się z krzykiem na ustach i nierzadko wpadała w histerię, że znów się tam znalazła. Czuła się przygnębiona, a to nie sprzyjało ekscytacji związanej z Festiwalem Lata, na którym mimo wszystko się pojawiła - bo jakże mogłaby nie?
Zeszłoroczna edycja konkursu alchemicznego odbyła się bez jej udziału, lecz teraz zamierzała to nadrobić; pełna wiary we własne możliwości podążała ścieżką wskazaną jej przez czarodziejów dbających o gości Festiwalu Lata. Na polanie pojawiła się w bogatej, strojnej sukni przyozdobionej czarną koronką; miała barwę róż, barwę Rosierów i Mahaut, od której się wywodzili, a która słynęła z talentu do warzenia mikstur. Fantine miała nadzieję, że jej nie zawiedzie i godnie dziś zaprezentuje swą rodzinę. Ponieważ oddawano dziś hołd tradycji, na splecionych w finezyjny warkocz włosach spoczęła tradycyjna tiara czarownicy, którą oplatały ciernie i żywe róże. Może i znajdowali się w głębokim lesie lecz nie zwalniało to lady z obowiązku pięknej prezencji.
Stanęła pośród innych, lecz w odpowiedniej odległości; nie wypadało jej trzymać się zbyt blisko niżej urodzonych (kto wie, co mogła od nich złapać, na Morganę...). Podczas przemowy pana Wafflinga splotła przed sobą dłonie i zrobiła odpowiednio przejęto-smutną minkę, kiedy nastała minuta ciszy. W jej czasie zastanawiała się, czy nie przesadziła z podkreśleniem oczu węgielkiem, lecz gdyby tak było - matka z pewnością zwróciłaby jej uwagę. W krytyce była bezlitosna.
Do stołu z ingrediencjami podeszła trzymając odpowiedni dystans; zaczęła starannie przyglądać się składnikom, ostrożnymi ruchami podnosząc do oczu i oglądając z każdej strony. Pragnęła wybrać te najlepsze, nim włoży je do swego koszyczka.


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Leśna Polana [odnośnik]27.05.18 13:14
The member 'Fantine Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 86
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Leśna Polana [odnośnik]27.05.18 17:00
Idea Festiwalu Lata nie do końca przemawiała do Åsbjørna. Wszystko wydawało mu się robione skrajnie na pokaz. Ze zbytkiem i przesadą. Z przepychem charakterystycznym dla angielskiej arystokracji. Miało być swojsko, z jednością z naturą - tak przynajmniej zareklamowała mu wydarzenie Lunara. Mimo kilku lat spędzonych na Wypsach Norweg ani razu nie zawitał w sierpniu do Dorset, zwyczajnie nie poświęcając uwagi takim wydarzeniom. Miał inne sprawy, które zaniedbane bardzo skutecznie mogły go wówczas zabić. Sprawy o ludzkich twarzach i nazwiskach, oraz kieszeniach pełnych galeonów - gotowych opróżnić się za jego usługi.
Nie wiedział kogo tu spotka, czy nie natknie się na twarz, której widzieć by nie chciał, a która chętnie zobaczyłaby jego: z wybałuszonymi oczami i pozbawioną krwi. Życia ogólnie. Ingisson wzdrygnął się lekko na myśl o tym, ilu ludzi chętnie porachowałoby mu kości, ściągając na siebie spojrzenie idącej najbliżej kobiety. Spuścił szybko wzrok wbijając go w leśną ścieżynkę, po której stąpał. Konkurs alchemiczny był chyba jedynym punktem programu, który w połączeniu z zachętami Lunary mógł wyciągnąć go z pracowni w szopie. Dla świętego spokoju postanowił iść. Liczył jednak też na to, że spotka kogoś wartego wyjścia ze swojej strefy komfortu dla odbycia rozmowy. Cicho liczył na spotkanie lady Nott, z którą ostatecznie nie udało mu się spotkać, a na której poznaniu niezwykle mu zależało. Przebywanie w lesie dodawało mu odrobiny otuchy i choć przeszkadzała mu obecność innych ludzi i te nachalne dekoracje to szum liści i zapach wilgotnej ziemi i runa działały kojąco na jego społeczną fobię. Dlatego gdy ujrzał lady Inarę skłonił się jej, a patrząc pod odpowiednim kątem można było dostrzec, ze wygiął usta w powściągliwym uśmiechu. Z niezrozumieniem patrzył jednak na pozostałe szlachcianki w ich zdobnych sukniach - fakt, ubrał się dziś schludnie w nieupaprane eliksirami i ingrediencjami koszulę i spodnie. Ale nie rozumiał sensu zakładania do lasu koronek. Dlatego spod uniesionych brwi popatrzył się na Fantine, gdy ta w całej swej kosztowności podeszła do stołu i zaczęła przebierać ingrediencje. Sam zbliżył się do stołu w miejscu, gdzie nie stało zbyt wiele innych osób i zaczął przeczesywać wzrokiem leżące na blacie składniki. Eliksiry miłosne. Co by tu do nich wybrać...

| ONMS i zielarstwo na I
Asbjorn Ingisson
Zawód : Alchemik na oddziale zatruć w św. Mungu, eks-truciciel
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Wiem dokładnie, Odynie
gdzieś ukrył swe oko

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5694-asbjrn-thorvald-ingisson#133833 https://www.morsmordre.net/t5741-juhani#135532 https://www.morsmordre.net/t5740-norweskie-slowko-dnia-to#135522 https://www.morsmordre.net/f138-little-kingshill-hare-lane-end https://www.morsmordre.net/t5742-skrytka-nr-1399#135537 https://www.morsmordre.net/t5743-a-t-ingisson#135543
Re: Leśna Polana [odnośnik]27.05.18 17:00
The member 'Asbjorn Ingisson' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Leśna Polana [odnośnik]27.05.18 17:25
Cyrus, jako typowy pesymista stronił od ludzi. Najbardziej od ich ogromnych skupisk, których od czasu ślubu Eileen nie doświadczył. Ku jego ogromnej uciesze, która objawiła się skąpym uniesieniem kącików ust do góry oraz spokojniejszym biciem serca. Niestety chcąc szlifować alchemiczny talent nie mógł zalegać samotnie w mieszkaniu. Dowiedziawszy się o konkursie alchemicznym na terenach Weymouth podjął trudną decyzję o wycieczce do tegoż miejsca.
Sierpień był dlań istnym utrapieniem. Wszechobecne słońce, brytyjskie ciepło oraz konieczność uszczuplenia zakładanej na ciało garderoby budziło w alchemiku niesmak połączony z paniką. Źle się czuł odkrywając blade niczym białka oczu przedramiona, fatalnie znosił lekkie, lniane spodnie subtelnie powiewające podczas silniejszego podmuchu wiatru. Nie lubił również nakładać na głowę kapeluszy, lecz skoro chciał osłonić się przed spieczeniem na barwę buraczkową, musiał się poświęcić. W miarę przebywania na zewnątrz w jego myślach pojawiały się desperackie prośby dotyczące nieupocenia się podczas zwykłej egzystencji, bowiem jeśli istniało coś, czego nienawidził bardziej niż tłumów, były to właśnie przepocone ubrania przez ów tłum oglądane.
Niespiesznie mijał kolejne alejki, wnikliwie oglądając drogowskazy mające zadanie ułatwienie uczestnikom dotarcie na leśną polanę. Przez tremę, jakiej się nabawił, nie zdążył pokontemplować piękna wszechobecnej natury. Być może uczyni to już po konkursie, kiedy emocje już opadną, a wraz z nimi stres nabierający na sile w miarę zbliżania się do miejsca zbiórki.
Przywitał się zarówno ze znajomymi jak i obcymi mu ludźmi, ponieważ tak podobno wypadało. Poprawił kołnierz dość swobodnej koszuli, w niczym nieprzypominającej schludnego outfitu stosowanego przez Cyrusa na co dzień. W ogóle wyglądał najmniej magicznie ze wszystkich razów zakładania na siebie ubrań, jednakże wcale się tym nie przejmował. Postawił na strój nieformalny.
I tak zaraz zniknął w tłumie niezainteresowanych nim twarzy, ponieważ towarzystwo przybyło na polanę naprawdę tłumnie. Snape poczuł nagle dumę, że tak wiele czarodziejów pielęgnowało subtelną sztukę alchemii. To podnosiło na duchu.
Bez szemrania spełnił prośbę prowadzącego spotkanie. Cisza nigdy mu nie przeszkadzała, zaś jeśli miała posłużyć uczczenia czyjejś pamięci, to nie miał powodów do narzekań. Szybko stracił zainteresowanie tym tematem, bowiem zauważył stół pełen ciekawych ingrediencji do wybrania. Podejrzewał, że najlepsze zostały już przebrane, lecz pokusił się na próbę uszczknięcia czegoś ciekawego dla siebie.


Love ain't simple
Promise me no promises

Cyrus Snape
Zawód : Alchemik
Wiek : 30
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5326-skrytka-nr-1322#119181 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Re: Leśna Polana [odnośnik]27.05.18 17:25
The member 'Cyrus Snape' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 42
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Leśna Polana - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 9 z 17 Previous  1 ... 6 ... 8, 9, 10 ... 13 ... 17  Next

Leśna Polana
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach