Wydarzenia


Ekipa forum
Prywatny pokój
AutorWiadomość
Prywatny pokój [odnośnik]17.10.15 18:15
First topic message reminder :

Pokój Miu

★★★★
Za ostatnimi drzwiami korytarza, za dębowymi drzwiami, za magicznie unoszącą się kotarą z białych perełek mieszkała księżniczka. Księżniczka Miu, której królestwo stanowi dość przestronny pokój, utrzymany w stonowanej kolorystyce, pasującej do pozostałych wnętrz Wenus. Pod jedną ze ścian stoi bardzo szerokie łóżko z mocną, dębową ramą i baldachimem, a po przeciwnej stronie pomieszczenia znajduje się miejsce dla bogato zdobionego parawanu, wydzielającego część prywatną: toaletkę oraz wannę. Wyłożone ozdobną, beżową tapetą ściany nie są ozdobione żadnymi obrazami a jedyne oświetlenie stanowią poustawiane na komodach i stoliczkach świece o lekkim zapachu jaśminu.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:50, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 9 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Prywatny pokój [odnośnik]23.11.22 22:19
Lubieżny dotyk Evandry na jej własnym ciele wzmagał tylko ekstatyczne doznania i tak niezapomnianej chwili, rytm której wyśpiewywał przeszywający go na wskroś krzyk Deirdre, na urywek chwili całkiem pochłonął jego uwagę. Zapach powietrza mieszał się z zapachem ich ciał, a nagość syciła oko najpiękniejszym obrazem. Żadnej trudności nie sprawiło mu odnalezienie się między nimi, a każda wymieniania wyłącznie między kobietami czułość wzbudzała w nim jedynie szczery zachwyt, estetyczną przyjemność i trudne do poskromienia pożądanie. Euforia chwili nie dawała dojść do głosu trzeźwym myślom nawet teraz, gdy opadł już na miękki, wygodny materac szerokiego łoża. Potencjał w żonie dostrzegł, gdy po raz pierwszy popuściła przy nim wodze własnych pragnień. Igrał z jej ogniem wcześniej, lecz czy posądzał ją aż o taką odwagę? Wątpliwe, nie miało to jednak znaczenia, gdy nie do końca świadomy jej prowadzenia wszedł za nią w płomienny taniec trzech serc. Zmrużył oczy w reakcji na jej pieszczotę, obracając głowę w bok, by zanurzyć ją w złocistych włosach - to wtedy i on kątem oka dostrzegł Deirdre ześlizgującą się z łóżka.
Obrócił się na bok, wspierając głowę na łokciu, by powieść wzrokiem za nią, zakładającą na siebie bieliznę Evandry; kącik ust Tristana uniósł się nieznacznie w górę, gdy spojrzenie bezceremonialnie chłonęło ten widok, całkowicie pozbawione skrępowania. Zgrabne nogi jego kochanki wyglądały w tych pończochach niezwykle pociągająco, lecz to nie ich krój i nie materiał najmocniej wywoływał to wrażenie - a zapach ciała Evandry, którego z tak daleka poczuć nie mógł, wolna dłoń przechwytując ofiarowaną mu lufkę. Podobnie jak jego żona śledził ruchy ciała Deirdre, póki nie zniknęła za jego plecami - wówczas przeniósł spojrzenie, z tym samym wilczym zadowoleniem odmalowanym na twarzy, na wypiętą pierś podniesionej na łokciach Evandry - i on zaciągnął się tytoniem, mocno, na bok wypuszczając gęsty kłąb dusznego dymu, nie wypuszczając z dłoni tlącej się lufki. Zaśmiał się, kiedy zapewniła ich, że mogli zostać tu dłużej - prawie bezgłośnie, a jednak z rozbawieniem.
- Wciąż czujesz się tu gospodynią, Deirdre? - zapytał, unosząc ku niej spojrzenie. Nie była nią, uwolnił ją z tego miejsca. Pokój należał do niej dawno temu, ale dziś nim nie zarządzała. Dziś pojawiła się na uroczystościach w Wenus jako jeden z honorowych gości, z orderami za zasługi, do których ją doprowadził. Nie spodziewał się po niej, że dopadną ją stare nawyki i to wyłącznie w roli - jakiej? Organizatorki? Opłacił ten pokój do rana, kiedy poświęcały czas same sobie. Szampan, którego zażądał, wciąż chłodził się w wiaderku z lodem. Spotkał ją tu lata temu jako kurtyzanę o umiejętnościach wybijających ją ponad pozostałe dziewczęta. Czy to było już wszystko, co zamierzała pokazać? Nie, nie była znana z pozostawiania po sobie zawodu. Nie zamierzał przerywać tak łatwo snu, który został przekuty w rzeczywistość, a o którym przypomniały pieszczoty wymienione między kobietami. Oddał pocałunek Deirdre z rozleniwionym zaangażowaniem, gdy palce dłoni bezlitośnie wytyczały czuły szlak wzdłuż podrażnionej, zaczerwienionej szyi kochanki. Nie zdążył zareagować, Evandra w mig znalazła się przy niej - przyglądał się temu obrazkowi z iskrą w oku.
- Wyjątkowo niegrzecznie byłoby odmówić, kiedy dama tak ładnie prosi - rzucił do Deirdre, kiedy kącik jego ust unosił się z zadowoleniem. Obrócił trzymaną w ręku lufkę, zaciągając się nią ponownie. Wygięte mankiety rękawów, kołnierz białej koszuli rozchełstany gwałtownością ruchów i zmierzwione włosy sprawiały, że i on nie miał w sobie już nic z wieczornej elegancji. Skinął głową, z nonszalancją tak niedbałą, na jaką wyglądał, gestem przywołując ku sobie je obie. Wzrok nieustępliwie zatrzymał się jednak na źrenicach Deirdre, dopiero teraz niosąc odpowiedź na jej nieme pytanie. Nie, nie wolno jej było odejść. Nie, ten wieczór nie miał skończyć się w taki sposób - noc była jeszcze młoda.
A miała być długa. I piękna. To, co miało przyjść później, nazajutrz, gdy głowa wytrzeźwieje, nie zaprzątało go teraz wcale, teraz pragnął bez reszty zakosztować się w tym hedonistycznym szaleństwie, w którym przecież mógłby roztopić się już na wieczność, tu, teraz, kiedykolwiek. Z nią, z nimi.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

o b e y

OPCM : 38+2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60+5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7+3
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 9 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Prywatny pokój [odnośnik]26.11.22 13:23
Czy czuła się tu gospodynią? Królową na dziwkarskich włościach? Nie, nienawidziła tego miejsca, brzydziła się nim, lecz tej nocy próbowała odzyskać te podległe komuś innemu rejony wspomnień, zaklinając je w odmienny sposób, podatny jej woli. Jej ostatnia wizyta w Wenus zalana była krwią, skrajnymi emocjami i równie intensywną podległoscią; pamiętała rozsypane na podłodze szkło, w którym klęczała, pamiętała własny ból, nie promieniujący jednak z obolałego ciała a z połamanego, wydartego z piersi serca. To wtedy została go pozbawiona, wyszarpana z tego, kim była - nie żałowała jednak nigdy tego, kim dzięki tej decyzji się stała. Decyzji nie należącej do niej, to również próbowała zakłamać naiwnym działaniem, mającym wyswobodzić ją z tej dusznej komnaty. Uciekała przed widokiem Rosierów, tak drażniącym zazdrosną część jej wypaczonego pojęcia lojalności, czy raczej przed konsekwencjami tego, co się stało?
Nieistotne, spojrzenie Tristana paliło, było ciemne, intensywne, wilgotne wręcz, bynajmniej od łez; znała ten wzrok, nasyconego, leniwego drapieżnika, który jednak nie oznacza końca polowania. Pierwszy głód został zaspokojony, lecz sięgająca głębiej prymitywna - a może właśnie rozwinięta, obca mieszczańskiej moralności i zrozumieniu przeciętnych czarodziejów? - potrzeba wcale nie została uciszona na dobre. Wytrzymała uważne spojrzenie nestora, odwzajemniła je, mrużąc nieco oczy, ciągle otumaniona rozkoszą i bólem, a także gorzko-słodkim uczuciem triumfu. Gdzieś na krawędzi świadomości ciągle lśniła konsternacja związana z otrzymaną nobilitacją, z awansem społecznym, którego nie spodziewałaby się nigdy. Celebrowanego w miejscu dawnego upokorzenia; może przed tym też uciekała?
I może powinna stawić temu czoła? Tak, tak chciała to widzieć, nie jako działanie podyktowane lękiem przed gniewem Tristana lub zazdrością, podsuwającą upojne obrazy całej namiętnej nocy Rosierów, spędzonej pod baldachimem utkanym z tęsknoty. Oblizała powoli usta, nie umykając z miękkiego materaca, machinalnie przesunęła palcem po szyi, tłumiąc syk bólu. Mogłaby się poskarżyć, lecz bywało gorzej - a Evandra nie wydawała się przejęta czy zdziwiona agresją męża. Czy ją też tak traktował? Już by jej to nie zdziwiło; po tej nocy bez zaskoczenia przyjęłaby dosłownie wszystko. Ona, zwykła kurwa - namiestniczką stolicy, przyjmującą w dawnym pokoju mężczyznę, którego kochała do szaleństwa i jego żonę. Rozkoszne.
- Jestem gospodynią całego Londynu, czyż nie? Tego miejsca więc także - odpowiedziała ochryple, ciągle nie mogąc wziąć pełnego, głębszego oddechu; sina smuga pulsowała, będzie musiała ją jutro czymś zakryć, ale nie myślała o nadchodzących godzinach. Nie tu, nie teraz, nie czując na plecach gorącą skórę i twarde sutki piersi Evandry. Kąciki ust Deirdre zadrżały, nie potrafiła uwierzyć w rzeczywistość utkaną tej nocy; czy to wszystko było tylko cudownym, narkotycznym snem? - Przecież mnie znasz. Lubię być niegrzeczna - dodała jeszcze ciszej, odruchowo wyginając szyję pod pocałunkami Evandry. Półwili. Arystokratki. Żony nestora. Żony Tristana. Było to równie niedorzeczne co otrzymany tytuł, wahała się jednak tylko chwilę, zanim zanurzyła się w pełni w ten sen. Nawet jeśli miała być to tylko ułuda, spowita mglistymi oparami opium, zamierzała zaczerpnąć z niej pełnymi garściami. - Ale mogłaby prosić ładniej - dorzuciła, obracając głowę w bok, ku Evandrze, całując ją po raz kolejny. Tym razem spokojniej, niemal leniwie. Jej usta były miękkie i delikatne, a pieszczota czula namiętna; mogłaby to polubić, odnaleźć się w tej łagodniejszej wersji szaleństwa, lecz to smakujący krwią obłęd Tristana budził w niej prawdzwy zachwyt. Pogłębiła pocałunek, zęby uderzyły o zęby, zaśmiała się cicho, nie przerywając pieszczoty, w dłoni ciągle ściskając mocno ukradziony kolczyk. Rosier nie zareagował na uderzenie, dodało jej to tylko odwagi, by sięgnąć jeszcze głębiej, po zakazany owoc, w gąszcz tego, co nieznane, zakazane i dzikie.
- Chodź. Pokażę ci, jak powinno się prosić - szepnęła w usta półwili, wplatając dłoń w jej jasne włosy. Kolczyk z drugiej upuściła na razie na podłogę; zostawała tu dla siebie, dla niego, nie dla niej - a przynajmniej tak się uparcie okłamywała, owijając pukiel złotych kosmyków wokół własnych lodowatych palców, ciągnąć półwilę nad ciało Tristana, nad którym pochylała się sama, śmiało, z wprawą zamierzając obdarzyć go mocniejszą przyjemnością, według niektórych wręcz wulgarną, nieprzystającą szanującym się czarownicom. Czy dlatego chciała pokazać to Evandrze? Upokorzyć ją? Zdradzić własne sposoby na zaspokojenie mężczyzny? A może po prostu pragnęła bliskości, dzielonej we troje, wzmacnianej we troje; przekraczania granic tabu i sięgania po to, co ostateczne - ostatecznie rozkoszne, ostatecznie złe, ostatecznie otumaniające, niemal na równi z najsilniejszymi narkotykami. Chciała jej pokazać, jak wiele może zdziałać i jak wiele przyjemności dać. Już nie skupiała się jednak na niej, cała była dla niego; wargami sunącymi po twardym brzuchu, wilgocią chętnych ust, językiem umiejętnie dawkującym rokosz, sprawnymi palcami i stłumionym męskością brakiem oddechu, mającymi dać im wszystkim kolejną szansę na kontynuację ekstatycznej nocy, na celebrację tego, co ich łączyło i co do tej pory odzielało pozornie niemożliwą przepaścią.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
one more time for my taste
I'll lick your wounds
I'll lay you down

OPCM : 37 +3
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +5
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Prywatny pokój
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach