Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Prywatny pokój
AutorWiadomość
Prywatny pokój [odnośnik]17.10.15 18:15
First topic message reminder :

Pokój Miu

★★★★
Za ostatnimi drzwiami korytarza, za dębowymi drzwiami, za magicznie unoszącą się kotarą z białych perełek mieszkała księżniczka. Księżniczka Miu, której królestwo stanowi dość przestronny pokój, utrzymany w stonowanej kolorystyce, pasującej do pozostałych wnętrz Wenus. Pod jedną ze ścian stoi bardzo szerokie łóżko z mocną, dębową ramą i baldachimem, a po przeciwnej stronie pomieszczenia znajduje się miejsce dla bogato zdobionego parawanu, wydzielającego część prywatną: toaletkę oraz wannę. Wyłożone ozdobną, beżową tapetą ściany nie są ozdobione żadnymi obrazami a jedyne oświetlenie stanowią poustawiane na komodach i stoliczkach świece o lekkim zapachu jaśminu.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:50, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Prywatny pokój [odnośnik]01.12.17 20:44
Przymknęła oczy, czując na języku słodko-cierpki smak wina. Kojarzył jej się nieodmiennie z tym, za czym tęskniła - za domem. Tym prawdziwym domem, do którego wracała raz po raz, gdzie spędzała każde wakacje w czasie nauki w Hogwarcie. Skupiła się na tych wspomnieniach, dzięki czemu gdy otworzyła oczy jej wzrok był nadal rozmarzony i roziskrzony - zupełnie takie, jakie tylko mogłoby być spojrzenie zadowolonej z siebie kobiety, która była przynajmniej usatysfakcjonowana jakimś faktem. Tutaj mogło być kilka potencjalnych propozycji. Albo to, że wino było doskonałe, albo fakt, ze udało jej się namówić na wizytę czterech mężczyzn, którzy wcale nie mieli się tu z początku dziś pojawić. Ktoś nie znający całego kontekstu sytuacji i zawartości kielichów mógł bardzo łatwo stwierdzić, że Borgia po prostu cieszy się z przychodu - zarówno z dzisiejszego wieczora, jaki i z potencjalnie kolejnych, które miał on jej zapewnić.
Ach, jaka szkoda. Któryś z nich mógł przecież niechcący umrzeć w trakcie całego przedstawienia.
Z nienachalnym, acz lekko zadowolonym uśmiechem Giovanna spojrzała po swoich gościach, co do dwóch nie mając wątpliwości, że przyjęli odpowiednią ilość eliksiru, by wkrótce zapaść w głęboki, lecz okropny sen - ich puste kielich świadczyły o tym dobitnie. Odstawiła swój do połowy pełny na stole, przy sobie i najbliżej krawędzi stołu, jak to tylko było możliwe. Przysiadłszy na podłokietniku fotela założyła nogę na nogę, dzięki czemu z boku jej czerwonej szaty wyraźnie objawiło się długie aż do biodra rozcięcie, z którego wychynęła kontrastująca z krwistym materiałem jasność skóry Włoszki. Powiodła spojrzeniem za Deirdre, uśmiechając się z satysfakcją na widok wprawy, z jaką motała ich sobie wokół palca.
- Wierzy się, że wypicie mocniejszego wina na początku wieczoru jak ten przytępia zmysły - zaczęła, ważąc słowa i nie spiesząc się z ich wypowiadaniem. Przymknęła znów na krótką chwilę oczy i przechylając na bok głowę, przeciągnęła się lekko - zaraz znów unosząc przywodzące na myśl płatki róży powieki, ciemnymi tęczówkami wodząc od jednego końca kanapy, do drugiego. - Jest to jednak kłamstwem - uśmiechnęła się lekko,bez skrępowania, ponownie biorąc swój kielich do ręki i upijając jeszcze niewielki łyk. Zamruczała lekko z zachwytem, przeciągając językiem po pełnych wargach, które poza czerwienią szminki naznaczone były szmaragdem alkoholu. - Po pierwszym kieliszku odczucia są potęgowane - odstawiła kielich ponownie i poprawiła się na oparciu fotela. Przy tej czynności rozcięcie na spódnicy jej sukni poszerzyło się jeszcze o cal.
- Wydaje mi się, panowie, że jedna Miu - choć wspaniała jaka jest - pociągnęła spojrzeniem po klęczącej Tsagairt - na pewno zasługuje na towarzystwo, nieprawdaż? - uniosła wyżej idealnie zadbaną brew, a na jej ustach tańczył delikatny uśmiech. - Mam wspaniałe dziewczęta. Przymknijcie oczy, wyobraźcie sobie dziewczynę o włosach złocistych jak łany zboża latem i oczach tak błękitnych, jak najczystsze niebo. Lub dziewczynę prosto z Irlandii, o grubym warkoczu niczym jak ze lśniącej miedzi i oczach o barwie zimowego igliwia - mówiła uwodzicielskim, ledwo rozmarzonym głosem. - A każda z nich młoda i jędrna - dodała, leciutko wzdychając z przyjemnością. Chciała tymi marzeniami na jawie sprawić, by ich goście z fantazjami pod przymkniętymi powiekami tak się rozmarzyli, żeby przegapić moment, w którym ogarnia ich nieprzemożona senność. Czarowała ich swoimi słowami. - Chyba, że macie panowie ochotę jeszcze na jakąś inną. Przyprowadzę takie, jakie tylko zechcecie w czasie gdy będziecie się wpierw pięknie bawić ze słodką Miu - powiedziała ciszej, nadal zmysłowo, szepcząc niczym kochanka składając obietnicę swojemu mężczyźnie. - Późniejsza zabawa w większym gronie będzie zaś taka, że nigdy jej nie zapomnicie - patrzyła na nich niczym kocica, spod lekko przymkniętych powiek, kaskada czarnych włosów spływała z nieznacznie przechylonej głowy na ramię i plecy. Pochylając się lekko eksponowała swój dekolt, a lekko wypchnięte biodro jeszcze odrobinę poszerzyło rozcięcie w sukni. Siedziała przy tym z taką gracją na oparciu fotela, że przypominała nieskalaną, idealnie piękną boginię z rzymskiego posągu, otuloną blaskiem świec i słodką, omamiającą różaną wonią. Boginię, która zeszła na ten wieczór do śmiertelników.
To ona od zawsze była Wenus.


Wniosek z historii jest prosty:
tkwimy w schematach me siostry

Giovanna M. Borgia
Zawód : Pianistka, kobieta biznesu
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Come due uccelli da ammazzare,
piuttosto che tornare giù.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2539-giovanna-maddalena-borgia https://www.morsmordre.net/t2576-poczta-giovanny https://www.morsmordre.net/t2567-sono-italiano-parlo-italiano https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-37-2
Re: Prywatny pokój [odnośnik]04.12.17 1:53
Siedzenie w pokoju dla podglądaczy w najbardziej luksusowym burdelu w Londynie miało swój ironiczny urok. Uśmiechnąłem się do siebie spoglądając na szklankę z wodą. Nawet nie z winem. Był chyba jakiś czarodziej, który potrafił zamieniać jedno w drugie, nie pamiętałem jednak zaklęcia albo może nigdy nie zostało ono zdradzone nikomu poza autorem. Nie miało to teraz jednak wielkiego znacznie, i tak bym nie skorzystał. Zdecydowałem się zachować trzeźwość umysłu niezależnie od czających się wszędzie wokół pokus, z których Wenus wszak słynęło. Pogładziłem gładkie drewno różdżki zanim znowu zabawiłem się w podglądacza. Deirdre czarowała zebranych uśmiechami i czułymi słówkami, muśnięciami zgrabnych palców, pełnymi obietnic spojrzeniami. Szkoda, że nie widzieli, kiedy te dłonie tak zgrabnie wplątujące się w ich włosy trzymały różdżkę, z której wymykał się zielony promień avady, gdy oczy obiecujące nieskończone rozkosze napawały się cierpieniem torturowanych przez nią mugolaków. Świadomość, że są jedynie ślepymi owieczkami zwabionymi wprost do jaskini smoka umilała oglądanie przedstawienia. I tak przyjemnego, naturalnie, choć nieprzeznaczonego dla mnie. Myślenie o Deirdre jak o smoczycy zwabiającej głupiutkie jagniątka do swej paszczy miało jeszcze jeden humorystyczny walor, jeśli przypomnieć sobie o spojrzeniach, jakie wymieniali z Tristanem tak intensywnie, że powietrze zdawało się niemalże iskrzyć. Przyglądając się tak azjatyckiej piękności stanowiącej w Wenus towar zdecydowanie luksusowy, z półki, na którą nie każdy mógł sobie pozwolić, nie potrafiłem oprzeć się rozważaniom, co też o kochance swojego syna myślałby Corentin. Człowiek, dla którego rodowy obowiązek znaczył więcej niż potrafiłem w dzieciństwie zrozumieć - jak zapatrywałby się na wybory własnego syna? Minęło wiele lat od kiedy widzieliśmy się po raz ostatni i wciąż żałowałem, że nie pospieszyłem się z wizytą przed jego śmiercią. Ostatnio coraz częściej pytałem sam siebie, jak na daną sprawę zapatrywałby się Corentin. Może dlatego, że nie mogłem się go już o to zapytać. Zastanawiało mnie równie mocno, co powiedziałby na fakt, że oto siedzę w pustym pokoju z obrazem nagich syren eksponujących swoje mokre piersi, w burdelu, podglądając na wpół gołą ukochaną jego syna. Dobrze, że o tym nigdy nie miał okazji się dowiedzieć.
Im dłużej przyglądałem się występowi Deirdre i Borgii, zyskiwałem pewność, że moja pomoc okaże się całkowicie niepotrzebna. Większość mężczyzn posłusznie wypiła kielichy, a jeden, który tak się przed tym wzbraniał zapewne zostanie przekonany słodkimi słowami sączonymi wprost do jego, byłem tego pewien, czerwonych uszu. Mógłbym spoglądać na syreny walczące o moją uwagę na przeciwległej ścianie, efekt byłby pewnie dokładnie taki sam - upojeni do nieprzytomności eliksirem głupcy z poderżniętymi gardłami. Z dwójki przedstawień wolałem jednak obserwować to z Giovanną i Deirdre na scenie, nie tylko ze względu na to, że namalowane ślicznotki nawet nie umywały się urodą do dwóch czarujących swoje ofiary kobiet. Hipnotyzując równie skutecznie, co magia, zmuszając do ulegania każdej ich prośbie, dając złudne poczucie bezpieczeństwa. To była prawdziwa sztuka, godna desek teatru nie tylko ze względu na swoją niewątpliwą estetykę. Mogłem oglądać ją z przyjemnością tym większą, że podsycaną koniecznością ciągłego pozostawania w gotowości, która nie pozwalała stracić czujności, umknąć ani jednemu detalowi. I choć mógłbym bezkarnie (i za darmo), całkowicie nieskrępowanie cieszyć oczy widokami, za które inni zwykle płacili niemałe sumy, zadanie było ważniejsze. A ja nie byłem już młokosem, by na widok fragmentu kobiecej piersi oglądać się za nim z cieknącą z ust śliną. Gdyby ci pożal się Merlinie urzędnicy też pamiętali o swoich obowiązkach, nie znaleźliby się w tak opłakanej sytuacji, w jakiej będą niebawem. Gdyby nie fakt, że nie będą mieli okazji wyciągnąć żadnej nauki z tej przygody, uznałbym to za odpowiednią lekcję. Siedziałem na swoim miejscu widza, ciągle przygotowany, by w razie potrzeby wkroczyć na scenę w odpowiednim momencie. Co jakiś czas gładziłem palcami chłodne, cisowe drewno napawając się drzemiącą w nim siłą, by po chwili znów zachwycać się ironią całej sytuacji, w której właśnie się znajdowałem. Była zabawna, w ten sam ponury sposób, w jaki zabawne było moje życie, gdy odpowiednio na nie spojrzeć. I podobnie jak w nim, siedząc w wenus, miałem niejasne uczucie, że wciąż jestem jedynie postronnym obserwatorem, a mój widok ogranicza niewielka dziurka w ścianie. Prawda, że zabawne?
Ignotus Mulciber
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Re: Prywatny pokój [odnośnik]04.12.17 20:45
Sebastian dopił wino, które wciąż zalegało mu w kielichu. Małymi łyczkami siorbał je cicho, nie odrywając spojrzenia od prostytutki, która miała zapewnić im tej nocy wspaniały pokaz. Pożądliwie z rosnącą w spodniach ekscytacją śledził każdy jej ruch, a potem spojrzał na Włoszkę, w cichej nadziei, że i ona przyłączy się do nich i zabawią się jak jeszcze nigdy wcześniej. Kai był zadowolony, że udało mu się butą zwrócić jej uwagę. Był z siebie dumny, że opierając się jej prośbom skupił na sobie całe jej zainteresowanie. Pokiwał głową, ale upił jeszcze dwa łyki ze swego kielicha, pozostawiając go wciąż pełnego w połowie. Bawił się nim przez chwilę, dopiero później z zainteresowaniem spojrzał na Borgię.
— Śmiała teoria. Jestem jednak pewien, że niezależnie od rodzaju wina, alkohol otępia, osłabia. A ja mam tu dziś do wykonania sporo pracy i nie zamierzam nikomu ułatwiać swojego zadania. — Zerknął na Deirdre z uśmiechem; oczy miał roziskrzone, a pod nosem pojawiły się pierwsze krople potu. Podniecała go, a on bardzo próbował to ukryć. — Chyba, że eliksir jest wzbogacony o nielegalne specyfiki. Jest?— spytał, przenosząc wzrok to z Miu na Borgię, domagając się odpowiedzi. Ostatecznie jednak skupił się na tej pierwszej, gdy klęknęła przed nim służalczo.— Nie uronisz, tego jestem pewien — odpowiedział jej, odkładając kielich na bok. — Nie mogę mieć ciebie i pić wino jednocześnie. — Wytłumaczył się szczerze, po czym sięgnął obiema dłońmi do jej ciała i dotknął jej nagich ramion, obojczyków, szyi. Oplótł ją palcami, wsuwając pod włosy i przyciągnął bliżej siebie.
Każda mijająca minuta uruchamiała zmieszany z winem eliksir nasenny. Elliot, który jako pierwszy pochłonął alkohol błyskawicznie odczuł jego skutki. Zaczął mrugać szybko, walcząc z nadchodzącym snem. Przegrał tę walkę, a głowa bezwładnie opadła mu na bok. Na szczęście w tym czasie wszyscy jego towarzysze byli skupieni na tym, co działo się przed nimi, żaden z nich tego nie zauważył. Zaraz po nim Drake odczuł nagły przypływ senności. Zrobił się sfrustrowany — nie mógł teraz usnąć, największa gwiazda Wenus dopiero zaczęła zrzucać zbędne elementy garderoby, a on czuł się coraz słabiej. Podniósł się do góry na fotelu, ściągając tym uwagę Sebastiana, zachwiał się i opadł z powrotem, zaciskając palce na fotelu. Stopniowo napięcie jego mięśni malało, a on odpływał w krainę snów. Zmysły Sebastiana zostały skuszone widokami, jakimi Kai mógł się napawać w pełni. Ale i do niego przylgnęły lepkie łapska Morfeusza. Słabł wolniej niż dwaj jego poprzednicy, zdołał też zorientować się, że coś musiało być nie tak — nie był jednak w stanie zareagować, uczucie zmęczenia było zbyt silne. Ostatkiem sił spojrzał na Drake'a i Elliota, którzy wtedy już słodko spali i mruknął coś niezrozumiałego pod nosem. Tylko Kai, który opróżnił kielich do połowy pozostawał jeszcze przytomny i w miarę świadomy. Coś szumiało mu w głowie, szybko jednak zrzucił winę na alkohol — miał z reguły słabą głowę. Nie obchodzili go jednak koledzy; klęcząca przed nim sama Miu, była wszystkim czego teraz potrzebował. Zacisnął dłonie na jej karku.

|Elliot, Drake, Sebastian śpią. Jeśli spróbujecie okłamać Kaia odnośnie wina, ST wynosi 50. Dodatkowo możecie podjąć dowolną czynność, lecz powinna być ona przemyślana. Jeśli wymaga użycia różdżki lub biegłości, rzucacie kością. Kai jest skupiony na Deirdre, lecz w każdej chwili może zorientować się, że jego towarzysze śpią.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatny pokój [odnośnik]05.12.17 19:21
Zaśmiała się perliście, słysząc z pozoru tylko retoryczne pytanie Kaia. Wśród ślepców i jednooki był królem; Saunders opierał się jej najwytrwalej, odporniejszy od spragnionych natychmiastowej gratyfikacji kompanów. Bawił się z nią, uznając swój sprzeciw za drogę ku wywyższeniu w oczach prostytutki, obdarzającej go specjalnymi względami. Wynikającymi z profesjonalizmu oraz chęci przychylenia mu niebios...lub z doskonale skrywanej frustracji. Powinien wypić kielich do dna, wręcz zachłysnąć się słodką przyjemnością luksusowego trunku, dojrzewającego latami w piwnicach winnic, wzbogaconego dodatkową wkładką. Jako ministerialny służbista, w dodatku niedawno awansowany, wykazywał się zrozumiałą podejrzliwością, jaką planowała załagodzić. Im dłużej pozostawał nieświadomy i zdekoncentrowany, tym lepiej. - Nie jest, to po prostu najlepsze wino, jakie kiedykolwiek piłam. Uzależniające - skłamała gładko, przesuwając niecierpliwymi dłońmi po męskich udach i biodrach, mocną pieszczotą próbując jednocześnie sprawdzić, w którym miejscu mężczyzna trzyma przy sobie różdżkę. Palce wspięły się ponad rozpiętym pasem do brzucha i bioder; nawet gdyby natrafiła na kształt drewna, nie zatrzymałaby się, chcąc zdekoncentrować go dotykiem i jednocześnie upewnić się, co do uzbrojenia. - Gdybyś zechciał jednak skosztować nieco mocniejszych specyfików, podejrzewam, że Giovanna będzie mogła ci w tym pomóc - dodała mruczącym szeptem. Obecność w Wenus narkotyków stanowiła tajemnicę poliszynela, wielu gości korzystało z dobrodziejstwa inwentarza, zanurzając się w rozkoszach przeróżnego kalibru. Wygórowane ceny gwarantowały niezapomniane doznania, zarówno te cielesne, jak i bardziej metafizyczne, pozwalające wzmocnić i przedłużyć przyjemność - lub wręcz te przyjemność zastąpić. Dzisiejszy wieczór skrywał jednak przed wyjątkowymi klientami inny specyfik, ulatniający się już w przesyconym zapachem różanych świec powietrzu. Wytyczne Eir były dokładne, eliksir wyparowywał niezwykle szybko, nawet gdyby w tej chwili siłą wlała Kaiowi do gardła zawartość kielicha, nie przyniosłoby to zamierzonego skutku. Musiała improwizować, jednocześnie powstrzymując drgnięcie wstrętu, gdy chłodne, męskie dłonie dotykały jej szyi, badając ją, naznaczając szorstkimi mu śnięciami, by finalnie szarpnąć ją za włosy bliżej drżącego z pożądania ciała. Czas jakby zgęstniał, zacieśnił się wokół niej: słyszała ciągle kontynuującą zachętę Giovannę, szelest jej sukni, gdy prostowała się zmysłowo na fotelu tuż obok, być może po to, by zasłonić ciałem i kurtyną włosów siedzących dalej mężczyzn. Powinni już zasnąć, Deirdre nie słyszała protestów ani świstów zaklęć - część zadania się powiodła, pozostało jedynie spacyfikowanie Kaia, natarczywie przyciągającego ją do siebie za kark. Wściekłość i obrzydzenie zalały jej ciało gorącem, wypływającym na policzki - dobrze; spojrzała w górę, roziskrzone, prawie wilgotne z niecierpliwości oczy, spąsowiała z odwzajemnionego podniecenia skóra. - Masz rację - posłusznie skomentowała rzeczową uwagę, pozwalając mu przyciągnąć się bliżej. Oparła policzek o szorstki materiał wybrzuszonych spodni, przymykając oczy - z kokieterią i z ukrytym obrzydzeniem; myśli pomknęły ku Tristanowi, ku jego gorącemu ciału, ku ich bliskości, zupełnie innej od tej udawanej i plugawej: zadrżała, lecz nie mogła się teraz zatrzymać ani zdekoncentrować upokorzeniem. Przesunęła się po udach Kaia, po jego kroczu i brzuchu, palcami mknąc w górę guzików koszuli, by w końcu wczepić palce w jego włosy i przyciągnąć go niżej, do pocałunku. Musiał pochylić się gwałtownie, lecz ciągle w pewien sposób kontrolował sytuację, trzymając ręce na jej karku. - Weź mnie pierwszy. Chodź - wyszeptała prosto w pieszczone usta, kontynuując żarliwy pocałunek: mocny, dekoncentrujący. Musiała zająć jego spojrzenie, skupić wyłącznie na sobie, by dać Ignotusowi czas na reakcję. Odsunęła palce od włosów, błądząc teraz nimi po męskim ciele, jednocześnie próbując pociągnąć Kaia do wstania z fotela, za którego oparciem widziała drzwi do pokoju. Zamierzała spróbować zwieść go obietnicą intymności we dwoje, pierwszego spektaklu przeznaczonego tylko dla niego. Byleby opuścić pokój lub zdezorientować go na tyle, by nie zwracał uwagi na to, co dzieje się obok. W tle ciągle słyszała perorującą namiętnie Giovannę - pozornie wyglądało to tak, jakby pozostali mężczyźni zamilkli, urzeczeni erotyczną opowiastką, kontynuowaną przez Włoszkę.

| rzucam na kłamstwo, III poziom, +70


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Prywatny pokój [odnośnik]05.12.17 19:21
The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 69
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatny pokój [odnośnik]06.12.17 22:31
Dziura w ścianie umożliwiająca podglądanie nie była najwygodniejszym sposobem na śledzenie zdarzeń dziejących się w sąsiadującym pokoju. Nie mogłem narzekać na luksus i cieszący zmysły (wszystkie) wystrój, ale sam fakt przyciskania twarzy do zimnego muru nie był najprzyjemniejszym elementem całego misternego planu, jakim okazało się zdobywanie naszego biletu w jedną stronę do Azkabanu. Słyszałem o ludziach, którym udało się to w sposób wymagający znacznie mniej trudnych logistycznie przedsięwzięć, ale problem polegał na tym, że oni dostali się do środka bez różdżki, a nam zależało na przemyceniu ich ze sobą. Jeden niewielki przedmiot, a jaka różnica w pracy, jaką trzeba poświęcić, by przekroczyć mury najpilniej strzeżonego więzienia w Anglii. Chciałbym powiedzieć, że na świecie, by naszemu nadchodzącemu sukcesowi dodać więcej chwały, ale rodzinna duma nie pozwalała tak ujmować moim przodkom. Przeszło mi przez myśl, jak do dumy miała się aktualna pozycja Deirdre, którą widziałem aż nazbyt dobrze sprawnie owijającą sobie mężczyznę wokół palca. A może raczej języka, mamiąc słodkimi słówkami i pocałunkiem obiecując nieodległą już rozkosz. Mógłbym przeciągać chwilę nieco dłużej niż trzeba i sycić się upokorzeniem, jakie odczuwać musiała dumna śmierciożerczyni sprowadzona na kolana, ale wcale nie odczuwałem satysfakcji z mało dumnej pozycji, w jakiej się znajdowała. Jeżeli Deirdre miała się przed kimś płaszczyć, to nie przed służbistą o wątpliwym statusie krwi. Odszedłem od ściany kierowany po części własnym przekonaniem, że najwyższy czas doprowadzić przedstawienie do końca, po części szacunkiem dla zmarłego przyjaciela, który wolałby nie oglądać wybranki swojego syna w takim niegodnym położeniu, ale przede wszystkim lojalnością do Czarnego Pana, który, co było dla mnie jasne, nie życzyłby sobie, bym narażał powodzenie całego przedsięwzięcia z tak żałośnie niskich pobudek. Trzymając w pogotowiu różdżkę, zebrałem sztylet i płaszcz wcześniej tak skrupulatnie ułożone na miejscu i opuściłem pokój. Zajęło mi to jedynie kilka kroków zanim otworzyłem drzwi prowadzące do pomieszczenia, w którym Deirdre wymieniała namiętne pocałunki z ofiarą wplątaną w jej włosy. Wymierzyłem różdżką spokojnie celując w mężczyznę zajętego podziwianiem wszystkiego, co Miu chciała mu zaoferować. Na jego nieszczęście, planowała podarować mu więcej niż któremukolwiek z innych klientów i zakraść się głęboko pod jego skórę upewniając się, że do końca życia już o niej nie zapomni. To nie było trudne zadanie, wystarczyło, że obraz Miu zostanie z nim przez jeszcze minutę, by wypełniła się słodka wizja, jaką roztoczyliśmy dla wszystkich urzędników, gdy ci nie podejrzewali jeszcze niczego.
- Servio - ręka mi nie drżała, gdy sięgałem po czarną magię - śpij - dodałem, gdy tylko wybrzmiały ostatnie głoski inkantacji. Chwila nieuwagi - tyle było potrzeba, by na zawsze pozbawić świat problemu noszenia na sobie kogoś takiego. Stojąc w drzwiach skupiałem się przede wszystkim na mężczyźnie, którzy trzymając dłonie na karku Deirdre stanowił obecnie największe zagrożenie. Pamiętałem, jak wyglądało pomieszczenie, gdzie siedzieli porwani w objęcia eliksiru urzędnicy, którzy w obecnym stanie byli zupełnie nieszkodliwi. Gdybym był większym patriotą, byłoby i wręcz wstyd, że ludzie z Ministerstwa są takimi partaczami, by tracić rozum w burdelu jak młokosy. Na szczęście nie byłem i odczuwałem wręcz satysfakcję na myśl, że ludzie, którzy uzurpowali sobie prawo do decydowania o moim życiu teraz byli bezsilni wobec nadchodzącej potęgi, z której w swej ignorancji jeszcze nie zdawali sobie sprawy. Ale dzisiaj w Wenus będą mogli jej po raz pierwszy i ostatni w życiu skosztować. Choćby i nieświadomie.
Ignotus Mulciber
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Re: Prywatny pokój [odnośnik]06.12.17 22:31
The member 'Ignotus Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 39

--------------------------------

#2 'k10' : 10

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :
Prywatny pokój - Page 5 NV7c0Tq
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatny pokój [odnośnik]08.12.17 11:23
Uwierzył w każde jej słowo bez zawahania. Przytaknął jej, wino rzeczywiście mu smakowało i choć nie wypił go zbyt wiele, ledwie pół kielicha, czuł jak uderza mu do głowy. Spodziewał się po sobie więcej, zamierzał jednak trzymać się na nogach i podołać, gdy przyjdzie co do czego, licząc, że alkohol nie osłabi go na tyle, aby nie był w stanie doznać spełnienia.
— Nie dziś, innym razem. — Przed jutrem nie mógł się całkiem otępić, potrzebował swojego sprawnego umysłu do bycia w pełnej gotowości. Błądził dłońmi po jej karku i we włosach, namiętnie oddając złożony przez nią pocałunek. Dobrze wykonywała swoje zadanie, zadowalał go taki obrót sprawy. Pozwoliła mu zapomnieć o towarzyszach, którzy najwyraźniej w milczącej zazdrości napawali się widokiem. — Prowadź.
Zsunął się na kraniec fotela, odejmując dłoń od kobiety. Aby wstać musiał się przytrzymać, czuł się słaby, a ciało z każdą chwilą robiło się coraz bardziej wątłe. Męski głos, który do niego nagle dotarł wytrącił go jeszcze bardziej z równowagi. Nie zdążył się obrócić, dłoń, którą sięgnął do różdżki ukrytej w połach szaty, ześlizgnęła się bezwładnie. Znał zaklęcie, które w niego trafiło; nie chciał wypełniać jego żądania, a jednak nie potrafił się temu oprzeć. Zamknął oczy, usiłując zasnąć, przestał walczyć z tym, co dręczyło go od pewnej chwili.
A w końcu przysnął, osuwając się na fotel, częściowo na podłogę.

| Możecie kontynuować rozgrywkę zgodnie z tym, co sobie zaplanowałyście lub podjąć każdą inną akcję. Jeśli pojawi się taka konieczność lub zrobicie coś, co będzie wymagać interwencji, pojawi się post Mistrza Gry.
Ignotus, Twoje zaklęcie się powiodło, jednak za sprawką anomalii tracisz nieco zdrowia: 202/222.
Do przebudzenia Elliota, Drake'a, Sebastiana pozostało 29 tur. Jeśli chcecie zebrać ich włosy, nie musicie rzucać kością. Kai zgodnie z zamierzeniem zasnął, ale jego sen jest płytki i w każdej chwili coś może go zbudzić. Każde z was podejmując dowolną akcję, komunikując się ze sobą werbalnie, poruszając się, rzuca kością. Próg snu Kaia wynosi 30, do rzutu dodajecie bonus z biegłości: ukrywanie się. Jeśli któreś z was w rzutach tego pułapu czarodziej może się ocknąć. Jeśli postanowicie upoić go eliksirem, nie musicie rzucać dodatkową kością na powodzenie, pod warunkiem, że pozostanie do tej pory nieprzytomny.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatny pokój [odnośnik]08.12.17 17:04
Bezwładna ręka mężczyzny opadła, gdy poddał się wreszcie wzmagającej się wraz z wypitym eliksirem senności. Jego palce wyplątały się z ciemnych włosów Deirdre, kiedy osuwał się z powrotem na fotel, a następnie i na podłogę. Ciche pochrapywanie było jedynym dźwiękiem, jaki mącił ciszę w prywatnym pokoju. Zza ściany dochodził odległy gwar niemożliwych do rozpoznania dźwięków. Pomieszczenie swym bogactwem przywodziło na myśl grobowiec i po części tym miało się stać. Przekazałem Deirdre płaszcz wzięty z pokoju dla podglądaczy, w którym syreny pewnie dalej odgarniały włosy z mokrych piersi i mrugały uwodzicielsko w pustkę. Dając jej czes na ubranie się, przełożyłem sztylet do prawej dłoni i skradając się niemalże na palcach podszedłem do uśpionego zaklęciem mężczyzny. Czar nie mógł wymusić u niego trwałej drzemki, odrobina eliksiru osłabić musiała go na tyle, by poddał się mojej komendzie bez większego oporu. Wyglądał spokojnie i niewinnie, kiedy leżał tak nieświadomy tego, co dzieje się wokół niego. Nie wiedząc nawet, że jego życie leży w rękach ludzi, którym nigdy nie powinien ich oddawać. Ironiczne było to, że przyszedł tu, by zanurzyć się w rozkoszy, a miast spełnienia skrytych pragnień, czeka go zanurzenie się noża w jego trzewiach. To było zabawne, musiałem przyznać. Uśmiechając się pod nosem postąpiłem jeszcze jeden krok i wymijając Deirdre wbiłem sztylet głęboko w szyję celując w aortę. To powinno utrudnić mu oddychanie i mówienie, a w konsekwencji i życie w nieodległej perspektywie. Nie słyszałem wielu historii, a poznałem ich w życiu doprawdy wiele, o ludziach, którzy przeżyli podobne rozoranie całego gardła. Dla pewności, zanim wyciągnąłem ostrze z jego ciała (znów robiło się ironicznie), przeciągnąłem nim jeszcze kawałek rozcinając miękkie tkanki. Następnie wyszarpnąłem sztylet z szyi nieznajomego urzędnika i dopiero popatrzyłem uważniej na kobiety w pomieszczeniu. Giovanna była dokładnie tam, gdzie chwilę wcześniej, gdy obserwowałem pokój przez otwór w ścianie. Jeżeli była niezadowolona ze śmierci w swoim lokalu, nie widać tego było po niej specjalnie. Kobiety, kiedy chciały, a już zwłaszcza kobiety jej profesji, potrafiły jednak doskonale kłamać, czego próbkę miałem okazję oglądać jeszcze chwilę temu. Deirdre spisała się doskonale namawiając mężczyzn do wypicia doprawionego wina, owijając ich sobie sprawnie wokół palca, czarując przy pomocy magii równie silnej co zaklęcia rzucane przy pomocy różdżki. I równie śmiertelnej, co widać na załączonym obrazku. Nic nie powiedziałem na temat przedstawienia, które oglądałem jeszcze przed chwilą. Nie tylko dlatego że nagły ból, jaki pojawił się znikąd sprawił, że na chwilę zrobiło mi się ciemno przed oczami. Ćmiąca się z tyłu głowy migrena przypominała o sobie uporczywie z każdą falą tępego bólu, jaki pojawiał się wraz z oddechem. Kapryśna magia po raz kolejny dawała o sobie znać i to w najmniej odpowiednim momencie. Jednakże nawet bez tego nie zamierzałem wracać do przedstawienia sprzed paru chwil. Nie było nic uwłaczającego w wypełnianiu wizji Czarnego Pana i byłem pewien, że Deirdre to wie. Daleki byłem od próbowania zdyskredytować ją w tym momencie; ze wszystkich kurew na świecie największą i tak była moja żona, a jej przyświecały znacznie mniejsze cele.
Ignotus Mulciber
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Re: Prywatny pokój [odnośnik]08.12.17 17:04
The member 'Ignotus Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 6
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatny pokój [odnośnik]08.12.17 23:46
Kai zdążył obudzić się tuż przed tym jak Ignotus rozciął mu szyję. Jego obrona jednak była zbyt późna i z powodu rozespania zbyt słaba, by powstrzymać Śmierciożercę przed zadaniem ostatecznego ciosu. W akcie paniki, czując przeszywającą falę bólu chwycił go za nadgarstek, chcąc odsunąć od siebie ostrze. Nie powiodło mu się, sztylet rozorał mu gardło. Po jego wyciągnięciu jasnoczerwona krew z tętnicy wystrzeliła wprost na Ignotusa. Mężczyzna chwycił się za gardło, opadając na podłogę, wierzgał nogami, brudną z krwi dłonią próbował wyciągnąć różdżkę, lecz nie zdążył. Martwym ciałem wstrząsnęły ostatnie konwulsje.

| Możecie kontynuować rozgrywkę zgodnie z tym, co sobie zaplanowałyście lub podjąć każdą inną akcję.
Ignotus: 202/222
Do przebudzenia Elliota, Drake'a, Sebastiana pozostało 28 tur.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatny pokój [odnośnik]10.12.17 20:18
Czuła, jak ciało Kaia napina się - pozwolił jej podnieść się z krzesła, ciągle błądząc gorącymi dłońmi po jej nagim ciele, pogłębiając pocałunek, zagarniając ją dla siebie. Zrobiła krok do tyłu, odwzajemniając mocno pieszczotę, tak, by zapomniał, by porzucił jakąkolwiek ostrożność. Liczyła na domyślność Ignotusa, a jeśli nie, zamierzała zaciągnąć mężczyznę do pokoju obok, przyprowadzając Mulciberowi kolejną atrakcję wieczoru. Wierzyła, że śmierciożerca zachował profesjonalizm, łaskawie skupiając wzrok podglądacza jedynie na potencjalnych przeciwnikach a nie na jej wdziękach - lecz coś, zapewne znajomość męskiego charakteru, sugerowała jej, że Ignotus nie uzna tego wieczoru za zmarnowany a słodki teatrzyk sprawił mu choć odrobinę przyjemności. Nie wpływając na dekoncentrację; gdy zrobiła kolejne pół kroku, umykając nieco palcom Kaia, usłyszała trzask otwieranych drzwi a sekundę potem inkantację. Zależało od niej wiele, jeśli nie wszystko; gdyby okazała się nieudana bądź zmieniona przez anomalię, skończyłoby się to dla Deirdre dość ponuro - ciągle przecież znajdowała się w zasięgu mocnych dłoni mężczyzny, wyszkolonego i czujnego. Mógłby udusić ją gołymi rękami lub połamać, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości, dlatego zdrętwiała a sekundy dłużyły się w nieskończoność, przynosząc jednak satysfakcjonujący finał. Jej twarz owionął gorący oddech poprzedzony zdumionym westchnięciem, nerwowy ruch ręki, sięgającej ku różdżce urwał się w połowie, a Kai osunął się na ziemię, tuż u jej stóp, głową uderzając o miękkie obicie fotela. Dei ani drgnęła, wpatrując się tylko w stojącego w progu Mulcibera. Serce biło jej szybko, lecz równo, nie czuła skrępowania, stojąc przed nim jedynie w wyzywającej koronkowej bieliźnie, bez biustonosza ani żadnego okrycia, z zepsutą fryzurą: choć przecież nie przystało to śmierciożerczyni. To nie był jednak czas na zawstydzenie, wykonywała rozkazy, niezbędne do zapewnienia im w miarę łagodnego wejścia do Azkabanu. Zerknęła w bok, na Giovannę, powoli i w milczeniu kręcąc głową, nakazując Borgii pozostanie na miejscu, wiedziała, że głośna i ekstrawertyczna Włoszka może mieć problemy z zachowaniem ciszy i nieobudzeniem Kaia. Zaklęcie Ignotusa zapewniało mu płytki sen, ich ofiara mogła w każdej chwili się obudzić. Miu nie poruszyła się, sięgając po płaszcz, podany przez Mulcibera - dżentelmeński gest mógłby poruszyć czułą strunę potrzebującej opieki kobiety, lecz była zbyt skoncentrowana na zachowaniu ciszy i bezruchu. Zarzuciła na ramiona ciemny materiał, przesycony zapachem papierosów i męskiej wody kolońskiej, ale nie kłopotała się zapinaniem guzików, wpatrzona w Ignotusa. I w to, co robił, precyzyjnie pozbawiając mężczyznę życia. Saunders drgnął, widziała, jak odzyskuje przytomność, tylko po to, by po chwili szamotaniny i dławienia się własną krwią, stracić ją już na zawsze. W widowiskowych okolicznościach: świeża posoka opryskiwała jej bose stopy, pończochy i dół płaszcza Mulcibera. Deirdre beznamiętnie wpatrywała się w zaszlachtowanego trupa - największe zagrożenie zostało wyeliminowane, ciągle musieli zachować czujność, lecz najtrudniejsza część planu była już za nimi. Do tej pory poradzili sobie nieźle, chociaż może nieco brudniej niż zakładali.
- Wspaniale - podsumowała lekko, jakby Ignacy wcale nie zamordował w milczeniu mężczyzny, którego całowała jeszcze przed momentem, a zaprezentował jej jakąś poruszającą, artystyczną umiejętność. Poniekąd tak się przecież stało, lecz Tsagairt wyjątkowo nie była zachwycona krwawą rzeźnią, dokonującą się u jej stóp. W innym towarzystwie i w innych okolicznościach uśmiechnęłaby się spragniona i zachwycona, lecz obecnie weszła w urzędniczy tryb wykonania zadania. - Pozostałych nie zabrudźmy, będziemy potrzebować ich ubrań - powiedziała spokojnie, przekraczając ciało Kaia. Jeśli chcieli wykorzystać śpiących snem głębokim - i wiecznym - do niezauważonego wkroczenia do ich siedziby, musieli zachować wszelkie pozory i zadbać o szczegóły, minimalizując ryzyko przypadkowego odsłonięcia prawdziwych intencji zbyt wcześnie. Czasem drobny szczegół, taki jak barwna szata, niepasująca do zazwyczaj ubierającego się wyłącznie w czerń czarodzieja, niweczył nawet najlepszy plan. Drobiazgowość Deirdre nie pozwalała na podobne pomyłki - podeszła do trzech śpiących na fotelach mężczyzn, sięgając do kieszeni płaszcza Ignotusa. Wyciągnęła z niej cztery fiolki o różnobarwnych zakrętkach, które wkrótce, każdą z osobna, wypełniła wyrwanymi kosmykami włosów poszczególnych mężczyzn. Ostatnie kępki wyszarpnęła z bujnej czupryny martwego już Kaia, pochylając się nad zakrwawionym, świeżym trupem bez żadnego uczucia wypisanego na umalowanej twarzy. Wyglądała karykaturalnie, jeszcze przed sekundą kokieteryjna, spragniona i dziwkarska tak mocno, jak tylko było to możliwe - maska zniknęła bez śladu, pozostawiając ją obojętną i skupioną, o zupełnie odmiennej nie tylko mimice, ale i ruchach ciała, okrytego ciężkim płaszczem. Przystanęła obok Saundersa, spoglądając przelotnie i pytająco na Mulcibera - stał nad nią w hierarchii, mógł decydować, co robili dalej. Jednocześnie machnęła bladą dłonią na Giovannę: mogła przydać się przy kompletowaniu wyprawki dla ich teatru; układając płaszcze, ściągając wierzchnią odzież i dbając o to, by zostały one ułożone przy odpowiednich mężczyznach - tak, by nie doszło do pomyłki.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins


Ostatnio zmieniony przez Deirdre Tsagairt dnia 24.12.17 12:16, w całości zmieniany 1 raz
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Prywatny pokój [odnośnik]23.12.17 23:44
Krew wyleciała z rozciętej tętnicy niczym z fontanny. Nawet nie próbowałem przed nią odskakiwać wpatrując si w jej intensywną czerwień, której wypływało z ciała mężczyzny coraz mniej. Z każdym uderzeniem serca, wypompowywało ono z Kaia resztki życia aż wreszcie skończyło swoje zadanie i zamilkło na wieki pozostawiając nas jedynie ze szkarłatną kałużą i milczeniem, które zapadło, gdy ustały ostatnie konwulsje. W powietrzy unosił się ciężki, metaliczny zapach krwi i śmierci. Krew to życie, przypomniał mi się slogan, który widziałem kiedyś wyryty na hogwarckiej ławce. Powstrzymałem się przed zanurzeniem dłoni w czerwieni i obejrzeniu życia z bliska. Stałem wyprostowany ze sztyletem w dłoni i patrzyłem jakbym się nad czymś zastanawiał.
- Musimy pozbyć się reszty - odpowiedziałem Deirdre oddając jej sztylet, z którym podeszła do kolejnych mężczyzn odcinając im włosy i chowając do probówek. W moim płaszczu, na dodatek ubrudzonym nieco krwią wyglądała znacznie ciekawiej niż w przezroczystej bieliźnie. Byłem pewien, że gdyby śpiący mężczyźni mogli zobaczyć ją tak jak ja widziałem ją teraz, nie popełniliby drugi raz tego samego błędu, nie zaufaliby jej równie łatwo i głupio. Ale dla nich było za późno. Udali się na spotkanie z Morfeuszem akurat teraz, gdy zaczynało się prawdziwe przedstawienie. Prawie zrobiło mi się z ich powodu przykro. Prawie. Może to przez ten ból głowy byłem tak wyprany z emocji i empatii, że nie potrafiłem zmartwić się w imieniu naszych gości, że obsługa nie zdołała ich zadowolić. Osobiście uważam, że stanęliśmy na wysokości zadania. Nie spodziewałem się także, że ktokolwiek miałby robić nam wyrzuty z powodu tego, o się stało. Borgia przyłożyła do tego własną rękę, a poza nią nie pozostawał nikt, kto mógłby mieć obiekcje. Jedyną osobą, z której wątpliwościami mógłbym się liczyć był Czarny Pan. Nie sądziłem jednak, że miał coś przeciwko pozbawieniu życia kilku ministerialnych urzędników, o ile wypełnimy powierzone nam zadanie bez zarzutów. Jeżeli nie, to i tak dzisiejsza przygoda będzie moim najmniejszym zmartwieniem.
- Tak, szybko i czysto - potwierdziłem wyciągając różdżkę i mierząc w śpiącego mężczyznę półsiedzącego najbliżej mnie. Przyjrzałem mu się zanim wypowiedziałem inkantację: - Avada kedavra.
Najbardziej mordercze ze wszystkich trzech zaklęć niewybaczalnych. Zielony rozbłysk był ponoć ostatnią rzeczą, jaką widziało się przed śmiercią. Ponoć. Nikt nie przeżył na tyle długo, by spisać swoją relację. Szkoda, byłem ciekaw, co myśli człowiek, który widzi pędzącą w jego kierunku nieuchronną śmierć. Nie na tyle oczywiście, by testować to na sobie.
Skinąłem Deirdre głową zapraszając ją do wspólnej zabawy w zabij urzędnika. Splamiłem swoje dłonie krwią dzisiaj wystarczająco dosłownie, jej też należało dać okazję. Pomijając jednak zupełnie oczywiste aspekty równościowe w dostępie do urzędników do mordowania, z ostatniego zadania, które wykonywaliśmy razem doskonale pamiętałem, jak pięknie wyglądała znęcając się nad naszą ofiarą. Pani życia i śmierci bez nawet błysku litości w oczach. Przedstawienie ciągle jeszcze trwało, a ja lubiłem patrzeć na rzeczy, które sprawiały mi przyjemność. Sposób, w jaki ludzie sięgają po potęgę, która płynie w czarnej magii i uwalniają ją wraz z najpotężniejszymi zaklęciami, o jakich słyszał świat. było w tym coś niezwykle intymnego, ułamek sekundy, w którym magia wyciągała na wierzch duszę, prawdziwe oblicze zwykle skrywane przed światem. Lubiłem obserwować, wyłapywać te krótkie chwile triumfu i błysk sadystycznej przyjemności w oczach. Czekałem więc aż Deirdre dołączy chcąc przedłużyć przedstawienie jeszcze o krótki moment, wystarczający, by wyjść z teatru usatysfakcjonowanym.
Ignotus Mulciber
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Re: Prywatny pokój [odnośnik]23.12.17 23:44
The member 'Ignotus Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 52

--------------------------------

#2 'k10' : 1

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :
Prywatny pokój - Page 5 HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Prywatny pokój - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Prywatny pokój [odnośnik]24.12.17 12:41
Odcięte kosmyki, zamknięte w wyraźnie oznaczonych fiolkach. Zsunięte koszule, złożone tuż obok szkieł, tak, by nie doszło do pomyłki. Płaszcze przerzucone przez stolik. Zegarki, rzeczy osobiste, ewentualne dokumenty. Wszystko, co mogło uwiarygodnić wcielenie się w mężczyzn, zostało zebrane i ułożone. Wraz z Giovanną zgrabnie pozbawiły mężczyzn większości ubrań, co nie było wcale proste. Bezwładne ciała nie współpracowały, kończyny ciążyły, w dodatku ofiary ciągle żyły, szarpane raz po raz drobnymi konwulsjami, wynikającymi z koszmarnych snów, roztaczających ponury widok pod drżącymi niczym skrzydła ciem powiekami. Serce Deirdre powoli uspokajało się, mieli wszystko pod kontrolą, udało się unieszkodliwić czworo urzędników - nie obyło się bez rozlewu krwi, Kai ciągle leżał w kałuży własnej posoki, ale jak na możliwe pomyłki oraz błędy, poradzili sobie prawie pokojowo. Musieli jednak zapewnić odpowiedni epilog tak udanemu wieczorowi - stanowiącego jednocześnie wprowadzenie do znacznie trudniejszej misji. Tsagairt wyprostowała pochyliła się nad Sebastianem, jednocześnie skinięciem dłoni nakazując Borgii rozebranie zwłok Kaia. Krew trudno się zmywała, ale powinni mieć i jego rzeczy. Giovanna powinna poradzić sobie sama z lepiącym się od krwi trupem - Deirdre zamierzała pozbawić życia reszty. Jeszcze zanim Ignotus wypowiedział morderczą inkantację, sięgnęła po skórzany pas Wildera, po czym zacisnęła go mocno na jego szyi. Z całych sił przytrzymywała duszącą pętlę; dłonie przytrzymujące pas zbielały, ręce drżały z wysiłku, lecz przecież robiła to po raz drugi w życiu - owego życia pozbawiając dużo łatwiej, gdy brutalny klient odpłynął w koszmarnym śnie, nie próbując się obronić. Dla pewności przytrzymała pętlę dłużej, obserwując reakcję ciała. Dopiero upewniwszy się, że mężczyzna nie obudzi się już nigdy, ponownie postąpiła z siedzącym obok Elliottem. Najdelikatniejszym, spokojnym; cóż, i tak nie czuła nic, wsłuchując się w trzeszczenie paska i ból własnych, napiętych mięśni. Agonalne konwulsje nieprzyjemnie szarpnęły jej ręką, lecz zadrżała dopiero w momencie, w którym usłyszała wypowiadane przez Ignotusa słowa.
Odruchowo odwróciła się w stronę mężczyzny, celującego w Drake'a: zaklęcia Niewybaczalne przerażały ja i fascynowały, zwłaszcza to największe, najpotężniejsze. Użyła go zaledwie kilka razy, w większości nieudanie; była to klątwa porażająco trudna, wymagająca skupienia i doskonałych umiejętności. A w czasie szalejących anomalii użycie jej było loterią, niezwykle ryzykowną. Zacisnęła usta, obserwując nagłą bladość, wykwitającą na twarzy Mulcibera; koszt potęgi bywał ogromny. Powoli puściła koniec paska, zaciśniętego na szyi Elliotta, już martwego i przez chwilę wpatrywała się w oddychającego ciężko Drake'a, ostatniego pozostałego przy życiu gościa Wenus. Chciała spróbować, nauczyć się, stawić czoła wyzwaniu, poczuć przewagę nad wykorzystującymi ją mężczyznami nie tylko fizycznie - ale też z pełną potęgą czarnej magii. Sięgnęła po różdżkę i uniosła ją w stronę Drake'a, obiecując sobie, że podejmie tylko jedną próbę. Musiała być silna przed Azkabanem, nie potrzebowała zbędnego ryzyka, lecz nie byłaby ambitną sobą, gdyby przepuściła okazję do nauki. I próby.
- Avada Kedavra - powiedziała spokojnie, z czarnym spojrzeniem utkwionym w bezwładnym mężczyźnie, spięta i skoncentrowana, starając się sięgnąć do pokładów siły, do nienawiści i pogardy, do gorejącej zemsty. Oby to wystarczyło, by nie pozwolić anomaliom zepsuć to zaklęcie - i przy okazji ją samą.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Strona 5 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Prywatny pokój
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach