Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Łąka przy plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Łąka przy plaży   30.10.15 14:26

First topic message reminder :

Łąka przy plaży

Kwiecista łąka nieopodal wybrzeża upstrzona jest wszelkiego rodzaju wielobarwną roślinnością; od polnych stokrotek oraz skromnych chabrów, przez dziką różę aż po bzy, latem to miejsce aż nadyma się od piękna natury. Między kwiatami lawirują pszczoły, trzmiele oraz motyle o wzorzystych skrzydłach. Trudno oprzeć się urokowi tego miejsca, dlatego też czarodzieje zatrzymali je dla siebie i obłożyli zaklęciem odstraszającym mugoli.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   23.05.18 19:08

The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : Rzut kością


'Wianki - K' :


Powrót do góry Go down
Nephthys Shafiq
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5796-nephthys-shafiq#137060 https://www.morsmordre.net/t5820-amara#137531 https://www.morsmordre.net/t5822-zobacz-jak-cudownie-marniejemy#137534 https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5821-nephthys-shafiq#137533
Alchemik, arystokratka
21
Szlachetna
Panna
all the secrets and
nobody else to tell
4
2
24
0
0
5
3
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   23.05.18 19:14

4 sierpnia 1956
Ostatnio coś zaskakująco często zdawało jej się, że się dusi; utrata kruchej kontroli nad tym, co jak dotąd miała, nie podobała jej się ani trochę. I choć zawsze myślała o sobie a kategoriach osoby pogodzonej ze swoim losem, czas mijał, a upragniony spokój nie nadchodził. Wiedziała, że musi dać sobie czas, ale reszta świata nie zamierzała czekać, aż Nephthys zaakceptuje to, czego częścią przyszło jej być. Festiwal trwał dalej. Kolejne tradycje, w których wzięcie udziału w zeszłym roku jeszcze by ją cieszyło, były na wyciągnięcie ręki. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni okazało się jednak, że zakazany owoc tylko udawał, że smakuje dobrze. A może to Nephthys straciła chęci, by się nim cieszyć? Obiektywnie rzecz ujmując dobrze wiedziała, że nie może zachowywać się jak dziecko. Nie dąsała się zatem, ani nawet jednym grymasem nie dała do zrozumienia, jak bardzo zagubiona czuje się w tym wszystkim. Pozwalała sobie na wątpliwości tylko bardzo, bardzo głęboko w swojej świadomości, nim całkowicie zatrują jej umysł. Przecież wbrew jej naturze byłoby aż tak dramatyzować, ciężko było jednak zignorować i przyjąć ze stoickim spokojem coś, czego od tylu lat wolałaby uniknąć, nawet jeśli zdawała sobie sprawę z nieuchronności tegoż. Data ślubu zbliżała się wielkimi krokami, a ona była chyba nawet zła sama na siebie. Przecież powinna się cieszyć. Więc dlaczego nie potrafiła wykrzesać z siebie nawet smętnej iskry? Udawała jak tylko była w stanie, stwierdzając najwyraźniej, że jeśli sama uwierzy w to, że jej się taki obrót spraw podoba, tak się w końcu stanie.
Napotkała Cressidę, a choć widok przyjaciółki bezsprzecznie ją ucieszył, zwłaszcza, że obecnie opuszczanie ich wyspy było stanowczo za bardzo utrudnione, trochę ją to spotkanie zaniepokoiło. Wiedziała, że pani Fawley być może będzie chciała zapytać ją o stan narzeczeństwa. I choć nie miałaby jej tego za złe, wiedziała też, że nie w jej stylu będzie szczebiotać o przywarach przyszłego męża. Nie dlatego, że mu ich brakowało. Co najbardziej drażniło ją w tym wszystkim, Rameses, choć znacznie starszy, nie wydawał się złym kandydatem, jak dotąd nie mogła mu zresztą niczego zarzucić. Z tego też względu jedynie zazębiała się jej frustracja z powodu niechęci, którą czuła. Błędne koło się zamykało, a ona krążyła po nim nie mogąc znaleźć wyjścia.
Pewnego odstępstwa od ponurych myśli upatrywała się w pleceniu wianka. A choć za nic nie mogła wyobrazić sobie Shafiqa, który go wyławia skądkolwiek, zamierzała po prostu dotrzymać towarzystwa Cressidzie. To wszystko było dla niej nowe, a choć niekoniecznie ekscytujące, to na jakimś poziomie była ciekawa angielskich tradycji festiwalu lata. Daleko było jej do romantyczki, dlatego też nie upatrywała się w scenerii łąki czegoś bliskiego jej sercu. Było tu pięknie, ale zupełnie nie miała pomysłu na to, jaki wianek mogłaby upleść. Tak naprawdę znała gatunki, które w tym klimacie nie miały racji bytu. Gdyby to od niej zależało, wieniec pyszniły się egzotycznymi barwami i pachniał kwiatem pomarańczy intensywnie. Na nic jednak byłoby wyszukiwać tutaj podobnych roślin. Krocząc zatem za Cressidą, trzymając suknię tak, by jej nie nadepnąć, rozejrzała się za czymś, co mogłoby zastąpić znane jej kwiaty i skomponować coś, co na chwilę odwróci jej uwagę od obrzydłego jej już tematu.
- Z pewnością wyłowi - zgodziła się ze śmiechem, przyglądając się, jak drobne zwierzątka podają Cressidzie kwiaty, zupełnie jakby była jakąś zabłąkaną na łące księżniczką z opowieści, które czytała jej Zoraya w dzieciństwie.

| z/t Cressida i Neph

+





شاهدني من فوق
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   23.05.18 19:14

The member 'Nephthys Shafiq' has done the following action : Rzut kością


'Wianki - K' :


Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Szukająca Harpii z Holyhead
25 lat
Mugolska
Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

15
10
0
0
0
0
20*
5
Czarownica
mad max

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   23.05.18 19:36

04.08


To wciąż była dla niej względna nowość. O Festiwalu Lata usłyszała oczywiście już w latach szkolnych. Była na pierwszym roku, ledwie przyszła wiosna, trawa się zazieleniła, a kwiaty zaczęły kwitnąć, a dziewczęta już rozprawiały z podekscytowaniem o sierpniowym święcie lata. Na początku uszu Maxine docierały wyłącznie urywki rozmów, strzępy informacji. W końcu nie wytrzymała i zaczęła dopytywać o ten festiwal lata, o którym trąbili już wszyscy, kiedy do egzaminów końcowych wciąż było daleko. Koleżanki, wychowane w rodzinach czarodziejów, chichotały i patrzyły nań z politowaniem, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę nie wie. Koniec końców się dowiedziała, lecz aby wziąć udział musiała zaczekać dobre kilka lat. Po pierwszym roku powróciła do rodzinnej Walii, do rodziców i Jean, która wtedy jeszcze wciąż była ich ukochanym, prawdziwym dzieckiem, bo wciąż nie objawiła magicznych mocy i miała w sobie dużo więcej pokory. Pewnego razu, w niedzielę, po mszy, podczas której była bardzo grzeczna i starała się nie wiercić, poprosiła matkę, czy mogliby pojechać na festiwal lata, nie zdając sobie sprawy, że mugolscy rodzice nie ujrzeliby nic ponad pustą łąkę, a do tego byliby przekonani, że mają do załatwienia coś piekielnie ważnego na drugim końcu kraju. Pani Desmond uprzejmie, lecz mrużąc podejrzliwie oczy, spytała: a cóż to? Maxine z przejęciem powtórzyła jej słowa koleżanek - o magicznych zabawach, konkurencjach, targach magicznych zwierząt i czarodziejskich przedmiotach. Historie były przesadzone i ubarwione przez dziecięcą wyobraźnię, a także subiektywne relacje innych dziewcząt, lecz wystarczyło, aby użyła słów magia, jednorożec i czary, a matka do domu ciągnęła ją za ucho, zamiast za rękę. Każdego lata, w sierpniu, dostawała od szkolnych przyjaciół listy opisujące ich przygody na festiwalu i prawie umierała z zazdrości w swoim pokoju w Walii.
Mogła się na nim pojawić dopiero po wielu latach, już jako dorosła i samodzielna czarownica, a choć wszystko na nim po prostu ją zachwyciło, to czegoś jej brakowało. Nie było u jej boku Jean, wciąż wtedy pozostającej pod opieką rodziców, choć w roku szkolnym uczęszczała do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Najważniejsze, że była teraz.
Ostatnie tygodnie obfitowały w smutek i przygnębienie, lato było zimne, dziwne i mało radosne, lecz mimo to - wszyscy wyczekiwali tych kilku dni, podczas których można było po prostu zapomnieć. Wahała się, czy powinna się na nim pojawić. W Ministerstwie Magii zginęli ludzie, których znała, których lubiła - minęło zaledwie kilka tygodni, a oni mieli bawić się do rana jak gdyby nigdy nic? Zmieniała zdanie, lecz w końcu ugięła się pod namowami innych i zjawiła się w Weymouth wraz z młodszą siostrą i drogą sercu przyjaciółką, Jessą Diggory. Kręciły się tu i ówdzie, zaglądając to na jarmark, to po plaży, gdzie nieustannie płonęły ogniska, wokół których tańczyły czarownice i czarodzieje.
- Chodźcie, chodźcie, co nam szkodzi - rzuciła Maxine do siostry i rudowłosej, obie łapiąc za serce i ciągnąc ku łące. Starała się brzmieć beztrosko i wtopić w tłum innych, choć mimo wszystko czasami zaczepiali ją obcy ludzie, którzy rozpoznali w niej szukającą Harpii z Holyhead.
Puściła do nich oczko, wypuściła dłonie z własnych, po czym ruszyła na poszukiwanie kwiatów - i miała nadzieję, że sokole oko szukającej pozwoli jej odnaleźć te najpiękniejsze.

+





szukam świata, w którym jedna jaskółka czyni wiosnę, szukam świata, gdzie szewc w butach chodzi, szukam świata, w którym człowiek człowiekowi człowiekiem



Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   23.05.18 19:36

The member 'Maxine Desmond' has done the following action : Rzut kością


'Wianki - K' :


Powrót do góry Go down
Jackie Rineheart
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f101-hartlake-road-18-9 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
auror
25
Półkrwi
Panna
to jest miecz
one nie mają być bezpieczne
co, jeśli się potnie?
to będzie dla niej ważna lekcja
21
10
0
0
0
2
5
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   23.05.18 22:00

Idąc tu, jeszcze raz rozwijała w głowie listę wymówek, które mogłyby jeszcze użyć i zwinąć się do domu, unikając w ten sposób ludzi, których nie znała i znać nie chciała. Rozumiała ludzką potrzebę tradycji, nawet ją akceptowała, ale uczestnictwo w praktykowaniu ich uważała za element, którego absolutnie nie potrzebowała w swoim i tak już po brzegi wypełnionym życiu. Bo plecenie wianków było właśnie taką tradycją i wcale nie widziało jej się bycie częścią tego ogromnego zbiegowiska panien na wydaniu. Ona nie była na wydaniu, dawno oddała nie tylko serce, ale i duszę pracy, nawet sypiała z nią grzesznie, choć wciąż uważała, że zbyt krótko. To był romans na zawsze, ale burzliwy i nieskory do kompromisów. Ale poszła.
Bo Hannie ją o to poprosiła.
I Jackie nie wiedziała, jak odmówić.
Westchnęła więc po raz kolejny, idąc między Tonks a Wright z dłońmi niedbale kołyszącymi się w kieszeniach bordowej, lekkiej sukienki z rękawami sięgającymi łokci. Prosta, letnia, niecodzienna. Należąca kiedyś do matki. Wolała spodnie skryte pod długimi połami aurorskiej szaty, ale uznawała, że żyli wciąż w czasach, kiedy taki ubiór nie był społecznie akceptowany. Włosy, miast w wysoką kitkę, splotła w grubego warkocza. Zresztą, Festiwal Lata aż prosił się o zmianę przyzwyczajeń i złożenie hołdu tej, której nie pamiętała, a która wciąż tkwiła w jej głowie jako ta dobra, jedyna. W głowie wałkowała nieprzerwanie wskazówki, jakie kilka dni temu przekazała jej Hannie, skrupulatnie opisując proces tworzenia wianka. Ale też nieprzerwanie pytała siebie – po co mi to? Czemu ja tu się zgodziłam przyjść? Będę tego żałowała?
Na pewno.
Ale dała się wyciągnąć, chociaż patrząc na Tonks wciąż czuła ukłucie złości, i musiała się z tego wywiązać.
Obiecuję – powiedziała z ulgą, mając wreszcie nadzieję bardziej na to, że faktycznie nikt nie złapie ich wianka, a one zajmą się tym, czym potrafiły najlepiej – piciem w swoim towarzystwie. – Właściwie od razu możemy się tym zająć. Jest tu gdzieś stół z poczęstunkiem? Nie? Wzięłaby to cholera – ostre słowa zabawnie kontrastowały z dziewczęcym, ale dojrzałym stylem, na jaki się zdecydowała. Kiedy jej przyjaciółki ruszyły w stronę okwieconych łąk, ona podjęła krok zaraz za nimi, za chwilę pytając samą siebie, czy Bren będzie chciał zmoczyć nogi w zimnej wodzie.
I wciąż słyszała w głowie słowa piosenki, którą gdzieś ostatnio słyszała.
How did I get here and can I get back?

| zt

+




calm my chaos
but never silence
my storm


Ostatnio zmieniony przez Jackie Rineheart dnia 23.05.18 22:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   23.05.18 22:00

The member 'Jackie Rineheart' has done the following action : Rzut kością


'Wianki - K' :


Powrót do góry Go down
Druella Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6012-druella-rosier https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
alchemiczka
25
Szlachetna
Zaręczona
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
5
5
17
0
0
8
6
4
Czarodziej
 We live in the light to serve the dark.

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   24.05.18 0:10

Jak zwykle poczekała do momentu, w którym nikogo nie było już w pobliżu. Powietrze było ciężkie, parne, gęste od wilgoci. Osiadała na włosach i skórze, perliła się na liściach i kwiatach, powoli gotujących się do snu. Ogniska rozświetlały co prawda z wolna zapadający mrok, a zewsząd do jej uszu dobiegało echo rozmów, śmiechu, zwyczajowo towarzyszących Festiwalowi Lata. To zabawne, lekko nawet porażające, że w takich czasach, po takich wydarzeniach, czarodziejskie wyższe sfery wciąż znajdują w sobie siłę na hołubienie tradycji, na podtrzymywanie rytuałów, które towarzyszyły im w lepszych i gorszych chwilach. Druella ujęła palcami materiał sukni, bezwiednie pocierając jedwab, badając opuszkami jego fakturę i miękkość. Jej myśli, zmęczone ciężarem wydarzeń mijającego dnia, płynęły bezwolnie we wszystkich znanych sobie kierunkach, nie obierając konkretnej drogi, nie nastając przy konkretnym temacie. Musnęły przelotnie wspomnienie drwiącego uśmiechu, który towarzyszył jej pewnego majowego wieczoru. Później zatrzymały się na moment przy refleksji tak absurdalnej, że uśmiechnęła się do siebie, sięgając po łodyżkę jednej z niezapominajek. Będzie tu, żeby złapać jej wianek? Na pokaz, pod publiczkę, pojawi się by zagarnąć dla siebie coś, co i tak należy już do niego? Westchnęła, zerkając w stronę wody i sięgnęła smukłymi palcami ku kolejnej łodyżce, pochylając się dla wygody. Jej dłonie wprawnie splatały wianek, a na wargach błądził uśmiech, którego nie sposób było zidentyfikować. Z rozmysłem wybrała późniejszą godzinę, ale to pozwalało jej na złapanie oddechu przed spotkaniem, którego nie chciała, a którego podświadomie wyczekiwała od rana. Gdy skończyła, krytycznie oceniwszy swoje dzieło, ruszyła w drogę powrotną. Ciągnęło ją do ognisk, ciągnęło do śmiechu i gwaru rozmów. Ciągnęło niczym ćmę, a przede wszystkim... Przede wszystkim ciągnęło ją do Blacka, czego zrozumieć nie potrafiła. I chyba nie chciała.

[z/t]

+




Druella L. RosierYou, my friend, are in love with an image


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   24.05.18 0:10

The member 'Druella Rosier' has done the following action : Rzut kością


'Wianki - K' :


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
33
20
0
1
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   24.05.18 0:37

| 04.08

„Kobieca”, „urocza” i „powabna” to chyba jedne z ostatnich określeń, jakimi można by określić Sophię. Nie była urocza ani powabna, nawet jeśli dzisiejszego dnia zamiast spodni założyła praktyczną, ciemną spódnicę oraz jasną koszulę. Nie chciała, by ktoś doszedł do wniosku, że pluła na tradycje, nawet jeśli to nie były do końca jej tradycje. Miała amerykańskie korzenie, była drugim pokoleniem Carterów zrodzonych w Anglii, więc niektóre zwyczaje nie były w pełni ich. Mimo to musiała je uszanować i nie odstawać zbytnio, choć nawet w spódnicy z daleka odróżniała się od szlachcianek i innych wystrojonych dziewcząt. Niestety Carterówna nawet poza pracą była do bólu praktyczna i wychodziła z założenia, że strój ma być wygodny i nie krępować ruchów, piękny być nie musi, bo i nie miała dla kogo się stroić. Niemniej jednak jej matka, dawna Skamanderówna, opowiadała jej kiedyś o swoich festiwalach lata z młodości; Marlene Carter miała w sobie dużo słodyczy i kobiecości, których najwyraźniej zabrakło jej córce. Nie licząc amerykańskiego epizodu z Jamesem jej serce było całkowicie zobojętniałe na męskie wdzięki. Do tej pory sama się zastanawiała, jak James to zrobił, że do niej dotarł, ale po jego śmierci wróciła do kraju i oddała się swojej największej namiętności – pracy aurora.
Praca była dla niej najważniejsza. Nie myślała o miłości czy związkach. W życiu aurora nie mogło być na to miejsca, nie w tak niespokojnych czasach. Nie chciała być źródłem czyjegoś bólu, wolała to poczucie, że nawet jak umrze, to niewielu będzie po niej płakać i nikogo nie zostawi w rozpaczy. Oczywiście byli aurorzy, którzy się wiązali, ale to było ryzykowne, zdawała sobie z tego sprawę. Dlatego te wszystkie dziewczęta paplające o obiektach westchnień, marzące o tym żeby jakiś przystojny młodzian wyłowił ich wianki, wydawały jej się czymś z innego świata. A może to ona tak bardzo się od nich oddaliła, że zupełnie obce stało jej się takie podejście do życia? Nie pamiętała już, jak to jest być beztroską. Ostatnie cztery lata spędziła najpierw szkoląc się na aurora, a potem pracując, a początki jej pracy przypadły na trudne czasy.
Zjawiła się tu głównie za sprawą usilnych namów i utyskiwań kuzynki, której w końcu ustąpiła. Wiedziała, że Rowan potrafi być bardzo uparta i że czasem po prostu lepiej jej ustąpić, skoro nie chodziło o nic naprawdę strasznego. To tylko wianki, przekonywała samą siebie, choć podejrzewała, że wyjdzie jej z tego niezgrabny wiecheć, a nie wianek. Nigdy, nawet jako dziecko, nie interesowała się takimi zabawami. Wtedy wolała wspinać się na drzewa, brudzić i bić niż bawić w podwieczorki czy ozdabiać głowę kwiatami.
Dostrzegła kuzynkę z daleka i miała nadzieję, że ona zauważyła ją, co by później nie suszyła jej głowy, że zignorowała jej usilne prośby i nie przyszła chociaż po długich namowach obiecała. Tak więc z westchnieniem zaczęła rozglądać się za czymkolwiek, co przypominałoby kwiaty. Spacer na łonie natury na pewno dobrze jej zrobi, zwłaszcza że tym razem nie miała szukać żadnych zwłok ani ukrywających się opryszków, a kwiatów.

+
[bylobrzydkobedzieladnie]





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.



Ostatnio zmieniony przez Sophia Carter dnia 24.05.18 1:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   24.05.18 0:37

The member 'Sophia Carter' has done the following action : Rzut kością


'Wianki - K' :


Powrót do góry Go down
Kyra Ollivander
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4133-kyra-ollivander https://www.morsmordre.net/t5612-kubus#131323 https://www.morsmordre.net/t4150-ciocie-i-wujkowie-malej-roszpunki#82853 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4161-kyra-ollivander#83229
Zawracacz głowy i siostra na pełen etat
8
Szlachetna
Panna
Titooo! Chodź ze mną na ciastkaaa!
0
0
0
0
0
0
5
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   24.05.18 12:29

4 sierpnia

Jak co roku, kiedy tylko nadeszło lato i zorganizowano festiwal na jego cześć, młoda panna Ollivander nie mogła wysiedzieć w miejscu. Kyra już od pewnego czasu wykazywała się całkiem niezłym zdrowiem, ataki serpentyny nie nastąpiły ponownie więc i rodzice byli zdecydowanie bardziej spokojni.Wiązało się to z tym, że coraz trudniej było upilnować ich najmłodszą latorośl. Bo przecież ile można trzymać ją wciąż na oku i pod kluczem? Nawet jeśli często spędzała czas z rodzicami, Titusem oraz kuzynostwem, to było jej za mało. Jeszcze trochę i zupełnie zapomniałaby jak się psoci! Nawet te przedziwne wypadki, które wciąż zdarzały się wokół niej, ostatnio jakby się nieco uspokoiły.
Im więc bliżej było do Festiwalu Lata, tym bardziej Kyra męczyła rodziców, żeby zgodzili się ją puścić. Czuła się już dobrze, od ataku minęły prawie trzy miesiące, więc czemu początkowo nie chcieli się zgodzić? No właśnie... na szczęście tylko "początkowo". Bo w końcu nawet surowy pan Ollivander musiał zmięknąć pod wpływem jej błagalnego spojrzenia. Nie potrafił odmawiać swojej córeczce, jeśli nie potrafił znaleźć konkretnych kontrargumentów na jej prośby. Zgodził się więc, a Kyra zasypała go gradem uścisków, dziecięcych buziaków i słowem "dziękuję" wypowiadanym po tysiąckroć. I tym sposobem, dzisiejszego dnia znalazła się właśnie tutaj. Doskonale wiedziała, że plecenie wianków dotyczyło raczej starszych kobiet, ale czy to miało ją powstrzymać przed udziałem w zabawie? Och, niedoczekanie!
Zanim Kyra udała się na łąki, w celu odszukania najlepszych kwiatów, najpierw surowo zakazała Titusowi łapać jej wianek. Co to by była za tradycja, jakby miał go złapać jej własny brat! A że Kyra głęboko wierzyła w to całe przeznaczenie (ach te bajki o księżniczkach i rycerzach!) to uznała, że właśnie w ten sposób odnajdzie swojego księcia! Będzie musiał wyłowić jej wianek!
Gdyby nie pomoc opiekunki, która chodziła za młodą Ollivanderówną krok w krok, dziewczynce pewnie nie udałoby się upleść tego wianka. Małym paluszkom trudno było utrzymać wszystkie narwane kwiaty, a co dopiero spleść je w jakiś konkretny wzór! Na szczęście już wkrótce potem Kyra mogła pochwalić się prześliczną ozdobą, którą gotowa była rzucić na wodę i czekać na swojego wybranka!

| zt


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   24.05.18 12:29

The member 'Kyra Ollivander' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
6
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   24.05.18 13:47

Układała wianek. Aż chciało jej się śmiać na samą myśl. Jeśli pół roku temu źle się czuła nie pasując do kawiarni w której jadła ciastko, teraz powinna zapaść się pod ziemię. Tylko że wcale nie czuła się już źle, coś się zmieniło. Była właściwie w dobrym nastroju, jak wszystkie inne kobiety dookoła zbierała swoje kwiatki. Podeszła do bzu, uwielbiała jego zapach. Zaczęła zrywać cieńsze gałązki, nie potrzebowała ich wiele. Potem kucnęła przy roślinach których nazwy nie znała, były zwyczajne, zielone, miały różne kształty, po prostu wplatała je spokojnie pomiędzy gałązki bzu, żeby nie było za pusto ani za fioletowo. Może i to było nieodpowiedzialne, jednak Titus sprawiał, że przestawała się martwić wszystkim dookoła - to tylko zabawa, nikt nie musi wiedzieć że młody panicz Ollivander powinien poznać jej wianek. Powinien, bo z tyłu spięła wszystko drewnianą bransoletką, którą kiedyś właśnie od niego dostała.
Nawet ją to bawiło. Byli tutaj po tajemnie jak szpiedzy z jakiejś książki, jej zadaniem jest być rozpoznaną, jego zadaniem - rozpoznać ją. Wszystko z kamienną miną, bo przecież nie ma w tym żadnego planu, wszystko dzieje się przypadkiem, wszystko jest bajką pisaną wyłącznie przez los.
A przynajmniej tak ma wyglądać. Tylko ta kamienna mina może jej nie wyjść, ale kto ma kamienną minę zaplatając kwiatki i myśląc o pogodnych kwestiach swojej przyszłości, marząc o miłości i tak dalej?
Może to nie było w pełni odpowiedzialne - chodzić między magiczny tłum, kiedy nadal co chwila spotykały ją dziwne magiczne wypadki, jednak nie mogła też się zamknąć. Dookoła było sporo dzieci, a one wszystkie były jakby bardziej magiczne. A sam festiwal okazał się... cóż, nie wiedziała czego ma się spodziewać, ale ten tłum i wszystkie zabawy dookoła były super!
W końcu podniosła się, zobaczyła swój wianek jeszcze raz, bez pięknie pachniał, otoczony dużą ilością zieleni i odrobiną drewnianych, wiotkich gałązek. Gotowe. Ruszyła więc niespiesznie nad wybrzeże z zamiarem puszczenia go w wodę.

zt.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   24.05.18 13:47

The member 'Charlotte Moore' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
 

Łąka przy plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Płacząca wierzba przy stawie
» Stolik przy oknie
» Dzika plaża.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18