Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Łąka przy plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Łąka przy plaży   30.10.15 14:26

First topic message reminder :

Łąka przy plaży

Kwiecista łąka nieopodal wybrzeża upstrzona jest wszelkiego rodzaju wielobarwną roślinnością; od polnych stokrotek oraz skromnych chabrów, przez dziką różę aż po bzy, latem to miejsce aż nadyma się od piękna natury. Między kwiatami lawirują pszczoły, trzmiele oraz motyle o wzorzystych skrzydłach. Trudno oprzeć się urokowi tego miejsca, dlatego też czarodzieje zatrzymali je dla siebie i obłożyli zaklęciem odstraszającym mugoli.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley https://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 https://www.morsmordre.net/t695-rosalie https://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3552-skrytka-bankowa-nr-174#62683 https://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
Zawód : doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
OPCM : 0
UROKI : 17
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   08.07.18 11:55

4 sierpnia '56

Minął dokładnie rok od ostatniego festiwalu lata. Dokładnie rok i w tym czasie wszystko się zmieniło. Pamiętam jak w zeszłym roku plotłam wianek, jak puszczałam je do wody z nadziej, że złapie go mężczyzn, który zostanie moim mężem. Wieczór ten spędziłam potem z lordem Nott o ile dobrze pamiętam i zdecydowanie nie został on moim mężem. Winki to zbw, przyjemna, ale zabawa. Nie będę miała nic przeciwko jeśli tego wieczor mój winek złpie mój mąż. To z nim wolałbym spędzić resztę wieczoru, to chyba logiczne. Z tego co wiem to miał być na plaży, miał polować dzisiaj na mój winek. A ja z całych sił ściskałam kciuki, aby mu się to udało.
Jako zamężna kobieta nie mogłam już pozwolić sobie na ubiór, który wskazywał by mój wolny stan. Przybrana w piękną ciemnozieloną suknię, o kroju i materiale, który umożliwił mi schylanie się po kwity i zpewnił, że nie zgrzeję się od razu po przyjściu na łąkę, by wykonać swoje dzieło. Inne kobiety już dzielnie pracowały, miałam nadzieję, że na łące zostanie trochę pięknych kwiatów, bym mogła je wykorzystać.
To był dla mnie naprawdę piękny okres, życie zamężnej kobiety było idealne i spełniało wszystkie moje wyobrażenia, chociaż ostatnie wydarzenia sprawiły, że nie czułam się pewnie. To całe ministerstwo magii, nadal nie odnalezione ciała moich znjomych. Skłamałbym gdybym powiedziała, że się nie martwię. Udawałam, że wcale tak nie jest, chociaż słabo wychodziło mi kłamanie to stałam przy swoim. Teraz mogłam puścić myśli wolno, pozwolić im latać w każdą ze stron. Dlatego też z lekko zatroskaną min przemierzyłam polanę. Z boku mogłam wyglądać tak, jakbym bardzo przejmowała się winkiem. I prawda, wszakże starałam się, by był najpiękniejszy na świecie. Starałam się wpleść do niego piękne zielone liście, różowe i fioletowe kwiaty, przełamując je czystą bielą, którą to ostatnio straciłam. Nie był to już wianek skierowany do mężczyzny niezamężnego, który miałby zwrócić jego uwagę. Był skierowany do mojego męża, którego uwaga była tak czy siak skierowana na mnie, a wianek miał tylko umocnić nasz związek. Jednak oprócz myślenia o tym czy kwiat bzu pasuje do koniczyny myślałam także nad tym co się ostatnio działo i szybko analizowałam to pod względem politycznym. Chyba niezbyt potrafiłam się odciąć od rzeczy którymi zdecydowanie nie powinnam się teraz zajmować.
Przez to wszystko oddaliłam się trochę od grupy kobiet, które pracowicie zbierały kwiatki na łące, a ja pogrążona we własnych myślach, starając się jakoś pozbierać, aby z szerokim uśmiechem wejść później na plażę, ruszyłam w poszukiwaniu nowych roślin trochę w innym miejscu. Miałam nadzieję, że znajdę tam coś ciekawego.


zt




Za wilczym śladem podążę w zamieć
I twoje serce wytropię uparte
Przez gniew i smutek, stwardniałe w kamień
Rozpalę usta smagane wiatrem
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   08.07.18 11:55

The member 'Rosalie Yaxley' has done the following action : Rzut kością


'Wianki - K' :


Powrót do góry Go down
Lara Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5641-lara-dolohov https://www.morsmordre.net/t5643-hagalla#132372 https://www.morsmordre.net/t5646-lara#132376 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5644-skrytka-bankowa-nr-1387#132373 https://www.morsmordre.net/t5645-lara-dolohov#132374
Zawód : badaczka klątw, konstruktorka pułapek
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A star’s light shines the brightest
When it’s starting to collapse
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   10.07.18 1:18

Nie pasowały do pozostałuch dziewcząt, tłumnie zmierzających w kierunku lasku. Roześmianych, ubranych w zwiewne, kolorowe sukienki, rumianych, o rozpromienionych twarzach i żywych nadziejach. Ich wędrówka wzdłuż rozpościerającej się przy plaży łąki przypominała raczej wybuch u źródła anomalii – chaotyczny, niezapowiedziany i niewyczekiwany, jak intruz na beztroskim przyjęciu. Czarne włosy i czarna suknia Larissy, sięgająca do połowy łydki, powiewały na wietrze ciągnącym od morza niczym żałobne kiry. Przestała opłakiwać brata, nad grobem matki nie zaszlochała tak, jak powinna zaszlochać córka – ciemny kolor po prostu dobrze współgrał z jej bladą cerą.
Znała tradycję wianków, jednak przeszłość rysowała w jej głowie przekłamane obrazy, naznaczone pietnęm klątw. I choć pozornie wszystko wydawało się Larze znajome, tak naprawdę pozostawało obce, jakby przez lata pozostające pod szklanym kloszem, którego pryzmat zniekształcał rzeczywistość. Jej empiryczna natura musiała poczuć festiwal lata każdym zmysłem, nawet, jeśli pozory wskazywały na to, iż był to zupełnie tandetny rodzaj rozrywki. Ciekawość była jej głównym grzechem – za który nieustannie przychodziło jej pokutować, albo beztrosko cieszyć się jego słodkim smakiem. Podejmowała ryzyko. Podejmowała je nieustannie, odkąd przed laty po raz pierwszy opuściła swoją bezpieczną strefę komfortu, ulegając presji koleżanek ze szkoły. Wtedy żałowała – jednak tylko po to, by z upadku podnieść się dwa razy silniejszą.
Uważnie obserwowała swoje towarzyszki, meandrując wzrokiem między sylwetkami Sigrun oraz Sybilli; nie mogła wiedzieć, że łączą je więzy krwi, w zasadzie oba zjawiska wydawały się pochodzić z antypodów, choć niewątpliwie spajało je szaleństwo. Dolohov wiedziała, dokąd zdołał zawędrować umysł Rokwood, choć egnigmatyczne odpowiedzi wodziły ją za nos, odciągając jak najdalej od prawdy. Była cierpliwa – choć zachłanna, mogła czekać latami, by osiągnąć swój cel, w tym konkretnym przypadku – by dowiedzieć się, na mocy jakich praw Sigrun wyrwała się przed pocałunkiem, który nie był wyrokiem śmierci, a jednocześnie w swej czułości zachłannie odbierał wszystko, poza wegetującym ciałem. Wydawało jej się, że była nieustraszona; że potrafiła grać w kości ze śmiercią, żonglować własnym życiem i balansować na jego krawędziach. A jednak wizja pocałunku dementora nie rozpalała jej ciała do czerwoności, nie popychała ku przygodzie, jakby wraz z tym felernym uczuciem wszelkie przygody miały się skończyć; wiedziała, że jej profesja tutaj, na terenie Anglii, przykuwała zainteresowanie aurorów, którego nie potrzebowała. Kwitnące anomalie nie pozwalały jej jednak odejść, wrócić do swoich zajęć w Skandynawii – podobnie jak i ostatnie słowa Grahama, które wwierciły się w jej czaszkę z siłą nieporównywalą do niczego, co było jej znane – całkowicie obezwładniającą i paraliżującą.
Jasnowidzowie zdawali się nie odstępować jej na krok; zawsze spotykała ich przypadkowo, za każdym razem wiedząc, że nie pozostaną wobec siebie obojętni. Znała naturę ich daru – przekleństwa, znała poczucie odrzucenia i odmienności, którego sama doświadczyła na własnej skórze. Być może właśnie to sprawiało, iż z łatwością utkała z Sybillą nić porozumienia, choć sama okazała się być dla niej okrutnym prorokiem.
- Słuszna uwaga, Sigrun. - Odparła na przytyk, uśmiechając się półgębkiem, niczym szczwany lis; Anglicy nie mieli pojęcia o mocnym alkoholu, zdołała się o tym przekonać zarówno w Skandynawii, jak i w Rosji, z której pochodzili jej przodkowie. I choć lubiła pogrywać z własną świadomością, dzisiejszy dzień chciała doświadczyć w pełni zmysłów – tak dla odmiany; nie odmówiła jednak wysuniętego w jej stronę papierosa, choć paliła je raczej okazjonalnie. Ich cierpki smak w niczym nie przypominał kompozycji suszów, które zwykły kojarzyć jej się z pracownią alchemiczną Ingissona, ziemistym zapachem jego skóry i silnymi ramionami, oplatającymi się wokół jej kruchego ciała niczym diabelskie sidła. Teraz to on na nie zasługiwał – zaciskające się powoli wokół jego szyi, stopniowo odcinające dopływ tlenu i ofiarujące długie, bolesne tortury.
A jeśli Norweg kręcił się gdzieś w pobliżu, zdecydowanie powinna wpleść w swój wianek znacznie gorze nieszczęścia, niż niegroźne pokrzywy...

zt




It's true, I won't lie
The darkness does seem kinder

When she says good night

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łąka przy plaży   10.07.18 1:18

The member 'Lara Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'Wianki - K' :


Powrót do góry Go down
 

Łąka przy plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

 Similar topics

-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Płacząca wierzba przy stawie
» Stolik przy oknie
» Dzika plaża.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18