Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Polana w głębi lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 31 ... 59, 60, 61, 62  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Polana w głębi lasu   20.11.15 19:25

First topic message reminder :

Polana w głębi lasu

Nie słychać stąd dźwięków morza, zdaje się, że polana odcięta jest od reszty świata - a szkoda, bo urzeka malowniczością. Jednak kto wie, może na jednym z powalonych drzew, wśród kwitnących przez większość roku białych kwiatów miało miejsce niejedno romantyczne spotkanie? W różnych częściach polany można znaleźć kwitnąco dziko róże oraz czarne jagody, bokiem płynie jedna z odnóg rozlewiska, niegłęboka rzeczka, lecz pomiędzy jej brzegami - może tylko na potrzeby festiwalu? - ktoś  stworzył niewielki, drewniany mostek. Próbując przejścia w inną część polany, należy uważać na przeszkody w postaci kamieni, korzeni, powalonych konarów, zapadnięć terenu, jeśli nie chce się skończyć przechadzki z najróżniejszymi otarciami.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
E. Cordelia Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t5993-evandra-rosier-lestrange#142655 https://www.morsmordre.net/t6006-erato https://www.morsmordre.net/t6007-evandra https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t6009-skrytka-bankowa-nr-1455#143097 https://www.morsmordre.net/t6008-evandra-rosier
Zawód : dama
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna


Chcę tylko wszystkiego.


OPCM : 1
UROKI : 11
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 11:20

Wymienianie informacji na temat prowadzenia się lordów zostawiła na spotkanie z przyjaciółkami bądź siostrami, westchnęła tylko teatralnie, zgadzając się w ten sposób z opinią Tristana. Ekscentryzm innych szlachciców nie przeszkadzał jej dopóki nie musiała mieć z nimi kontaktu, nawet pośredniego. Oddalili się od Magnusa i jego wątpliwego pochodzenia towarzyszki, znów zostając sami. Evandra szła coraz wolniej, odnajdywanie drogi w labiryncie zaczynało ją powoli nużyć, a nieudane zadanie z dziwacznymi kulami odrobinę zirytowało. Nie nastawiała się na wygraną, ale nie lubiła obnosić się ze swoimi niedoskonałościami, dlatego w duchu uznała, że zagadka ukryta na poprzedniej polanie była po prostu głupia i dziecinna. Spodobała się jej świetlista kula, otrzymana od Tristana, obróciła ją kilkakrotnie w dłoniach, łapiąc odbłyski świateł, wpadających przez prześwity żywopłotu. - Mogę sprezentować ją wieczorem malutkiej Jacqueline, lubi takie błyskotki - zaplanowała w łagodnym zastanowieniu prezent dla córeczki kuzynki, z którą miała zobaczyć się na Festiwalu. Schowała okrągły przedmiot do kieszeni sukni, poprawiając fałdy strojnego materiału.
Podążyła za mężem w prawo, wyczuwając, że zbliżają się już do końca spaceru. Zwolniła jeszcze kroku, zarówno ze zmęczenia jak i z chęci przebywania jeszcze chwilę w samotności. Chłód wysokich ścian pozwalał jej lżej oddychać, gwarantując także swobodę od wścibskich spojrzeń. Splotła palce z jego, wspierając głowę na męskim ramieniu, by w ten delikatny sposób zatrzymać go na chwilę w miejscu. - Dziękuję - powiedziała cicho, podnosząc głowę do góry, by spojrzeć mu w oczy. Przeniosła dłonie w górę, na bok jego twarzy, by łagodnie przychylić ją niżej, umożliwiając sobie złożenie delikatnego pocałunku na jego ustach. Szorstki zarost drapał ją po policzkach, nie lubiła tego, tak samo jak publicznego okazywania czułości, ale tutaj byli przecież sami a Evandra czuła potrzebę okazania mu swej wdzięczności. Nie za przekonanie jej do udziału w zabawie razem z wyzywającym ją pospólstwem, ale za wszystko, co ostatnio wobec niej czynił. Za troskę oraz częstszą obecność, za wyrozumiałość i obsypywanie prezentami. Po ślubie wiele się zmieniło i to na lepsze. Uśmiechnęła się lekko w trakcie małżeńskiej pieszczoty, pozwalając mu nieco dłużej niż nakazywała to przyzwoitość, zakosztować słodyczy swych różanych ust. Odsunęła się i pogłaskała go ostrożnie po policzku a na jej policzkach wykwitł lekki, zdrowy rumieniec. - Chodźmy - powtórzyła dumnie, znów splatając dłonie w jedno, czując chłód jego obrączki dotykającej jej drobnych palców.

|Skręcamy w prawo.




 
In the land of Gods and Monsters
I was an angel, living in the
garden of evil

Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 https://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 https://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t3831-skrytka-bankowa-nr-838#71331 https://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
Zawód : nauczycielka zielarstwa
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

co to takiego oglądać oczami,
po co serce mi bije
i czemu moje ciało nie zakorzenione.


OPCM : 20
UROKI : 11
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 12:25

To niech nie tęsknią. Mam to gdzieś. To znaczy, uwielbiam zwierzęta, w końcu mama Skamander zobowiązuje, ale i tak jestem oburzona na te ptaki, że kazały nam tak wstrętnie fałszować. W dodatku przez tak długi okres czasu. Mogłyśmy przecież ogłuchnąć! Nie mogłabym wtedy pracować w szkole, a Rowan nie mogłaby leczyć ludzi. To byłby dramat, a nie jakieś przejście w labiryncie. Z drugiej strony podziwiam te małe upierzone zwierzątka, że wytrzymały z naszym wyciem aż tyle. Wzdycham w końcu z niejaką ulgą, że możemy w końcu ruszyć dalej.
- Mogłybyśmy rzucić na siebie nawzajem oblivate - śmieję się trochę pod nosem, bo to w naszym przypadku byłoby chyba gorsze od śmierci. A przynajmniej tak mi się wydaje patrząc na nasze umiejętności. Bycie Sproutem czasem nie wystarczy.
- O, rzeczywiście, to muszą być elfy - przytakuję rozglądając się z zaciekawieniem wokół. Czyli zbliżamy się do mety. - Jak myślisz, kto wygra? - pytam luźno. Mam nadzieję, że Julka z narzeczonym, ale może być też Max z Rią. To, że nie będziemy to my, jakoś nieszczególnie mnie martwi. - Oooo to jest świetny plan - stwierdzam i aż podskakuję z ekscytacji. Głodna jestem, w końcu przed chwilą mówiłam o klopsach. Ale ciasto też byłoby pyszną alternatywą.




Powrót do góry Go down
Joseph Wright
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : jeszcze 27 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 13:33

para nr 7 idzie w prawo - 1

Świetliki pojawiły się na ścieżce prowadzącej na wprost, więc po szybkiej konsultacji - raczej zgodnej - z Jessą, Joe znów ująwszy dłoń przyjaciółki, ruszył biegiem alejką skręcającą w prawo.
Coś mu się wydawało, że są blisko, a więc przyspieszenie tempa było jak najbardziej wskazane.
Bzyczenie faktycznie usłyszał w pewnym momencie, ale tylko zmarszczył brwi i odwrócił się w stronę Jessy. Zwolnił przy tym nieco.
- Też to słyszysz? Co to za odgłos? - zapytał. Jemu samemu kompletnie nic nie przychodziło do głowy, ale miał nieprzyjemne wrażenie, że taki odgłos mogły wydawać jakieś magiczne stworzenia. Magiczne stworzenia, z którymi nigdy nie mógł się dogadać, i które atakowały go przy pierwszej lepszej okazji.
Odepchnął od siebie tą myśl. Może to tylko zbiorowisko tych świetlików tak bzyczało...?




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-charlie https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 23
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 14:15

| idziemy w przód - 3

Wyglądało na to, że udało się rozwiązać zagadkę eliksirów poprawnie. Charlie odgadła wszystkie trzy mikstury i wypowiedziała ich nazwy, pozwalając, by Florean przekazał je goblinom w zamian za obiecaną dla nich wszystkich podpowiedź. Nie wiedziała, od czego to zależało, że za pierwszym razem światełka przysłoniły obie błędne ścieżki, a potem tylko po jednej, więc przez większość czasu musieli zgadywać dalszą drogę. Ale czy dobrze? Tego nie wiedziała. Bardzo możliwe, że już dawno gdzieś pobłądzili i wcale nie zbliżali się do środka.
- Słyszysz to? - zastanowiła się, kiedy nagle usłyszała jakieś dźwięki, coś jakby dziwne szelesty i brzęczenie. Zastanowiła się przez moment. - To chyba skrzydełka elfów - uświadomiła sobie, że ich trzepoczące skrzydła mogłyby wydawać takie dźwięki. - Może jesteśmy już blisko wyjścia?
Wcześniej pożegnali się z Floreanem i Frances i ruszyli dalej, tym razem prosto do przodu. Szelest skrzydełek dochodził zewsząd, więc nie potrafiłaby określić, w którą stronę powinni pójść. Dlatego wybrała drogę na chybił trafił spośród tych dwóch, które nie zostały zasłonięte. Przyspieszyła kroku, chcąc jak najszybciej się przekonać, co znajdą za tym korytarzem.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 14:30

Pożegnałem parę towarzyszącą nam podczas poprzedniego zadania i ruszyłem wraz z Charlie prosto - oby ta droga okazała się tą prawidłową, bo ja naprawdę chciałem wygrać! Już sobie wyobrażałem, że gdzieś tam w środku kryje się pewnie wanna pełna złotych galenów i będę mógł się w niej kąpać do końca życia, albo chociaż coś równie cudownego! Co prawda szczęście nie zawsze było po naszej stronie, ale w ogólnym rozrachunku chyba poszło nam całkiem nieźle? Tak przynajmniej mi się wydawało.
- Mhm... - zmarszczyłem brwi, słysząc brzęczenie i szelest elfów - Myślisz? W takim razie musimy być już blisko nagrody! Ale jestem podekscytowany! - kiwam energicznie głową, obiema dłońmi sięgając do swojej fryzury, by odgarnąć pogrążone w chaosie loki i jakoś tak automatycznie przyspieszam nieco kroku.






Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 21
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 15:33

| Idziemy w lewo! (2)

Nie skromnie muszę powiedzieć, że sprawdziłem się w roli tłumacza. Może powinienem zastanowić się nad dodatkowym zawodem? Już nieźle mi szło dawanie korków z historii, ale tłumaczenia prawdopodobnie byłyby bardziej dochodowe. Ach, tyle możliwości zarobku! Może udałoby mi się uzbierać na ten niewielki domek w Weymouth? Naprawdę widzę tam siebie za kilka lat.
- Dziękuję za owocną współpracę! - Podziękowałem swoim towarzyszom zanim ruszyliśmy dalej. Oni postanowili iść do przodu, ja nie byłem co do tego przekonany. - Tam? - Zapytałem Franię, wskazując na ścieżkę po lewej stronie. Prawdopodobnie się mylę, ale czuję, że właśnie tam powinniśmy iść. Mam wrażenie, że już długo tułamy się po tym labiryncie, czyżbyśmy w końcu zmierzali w kierunku wyjścia? Chyba że się zgubiliśmy, ale przecież już wcześniej doszedłem do wniosku, że to nie byłoby takie tragiczne.




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Ayden Macmillan
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5933-ayden-macmillan-budowa#140515 https://www.morsmordre.net/t6049-elips#144453 https://www.morsmordre.net/t6053-fly-with-me#144464 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6052-skrytka-bankowa-nr-1489#144459 https://www.morsmordre.net/t6050-ayden-macmillan#144455
Zawód : Młodszy trener Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
There's always a glimmer in those who have been through the dark.
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 16:22

Świetliki ponownie osłoniły dwie z trzech możliwych dróg, tym samym ułatwiając mężczyznom wybór ścieżki. Kiwnąwszy głową w oznace zgody, Ayden ruszył za kuzynem wzdłuż wysokiej, zielonej ściany.
- Naprawdę nie masz najmniejszego pojęcia o kobietach, co Tony? - westchnął cicho, przenosząc wzrok z mężczyzny na trawę po której stąpał. Nie miał zamiaru już dłużej go strofować - w obecnym stanie, to i tak nie miało większego sensu. Mógł mieć jedynie nadzieję, że starszy Macmillan szybko dojdzie do siebie a całe zamieszanie związane z panną Weasley i Maxine, odejdzie w niepamięć - przy odpowiednim zadośćuczynieniu, oczywiście.
- Słyszysz? - rzucił do kuzyna, odruchowo łapiąc go za przedramię. - Chyba jesteśmy blisko - dodał zaraz, ponownie przybierając na usta uśmiech. Następnie ruszył żwawym krokiem w kierunku odgłosu, jakie wydawały elfie skrzydełka.

ONMS I




People hope to touch the sky,
I dream of kissing it.

Powrót do góry Go down
Josephine Fenwick
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3390-josephine-fenwick#58313 https://www.morsmordre.net/t3429-poczta-josephine#59532 https://www.morsmordre.net/t3431-josephine#59578 https://www.morsmordre.net/f129-enfield-lavender-hill-145-8 https://www.morsmordre.net/t3519-skrytka-bankowa-nr-855#61428 https://www.morsmordre.net/t3428-josie#59531
Zawód : przyszła aurorka
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W całym magicznym świecie gasną światła. Nie ujrzymy ich już za naszego życia.
OPCM : 32
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 17:08

Para nr 9 idzie prosto (3)

Nie potrafię długo unosić się złością za śliskie, nierówne kamienie. Nie, kiedy udało się opuścić jaskinie bez większych szkód. Cieszę się otwartą przestrzenią, wdycham świeże powietrze, ignorując, że jest odrobinę zbyt duszne. Błądzenie pomiędzy ścieżkami labiryntu wygrywa w zestawieniu z ciasnotą jaskini. - Nie wydaje mi się, jesteśmy już tutaj całkiem długo, nie sądzisz? - łapię Jean pod ramię i prowadzę przed siebie. Raz sklątce tylnowybuchowej śmierć. - Marzę o soku dyniowym - z tego powodu mam nadzieję, że nie będzie nam dane spędzić kolejne godziny nad łamigłówkami z różnych dziedzin magicznej wiedzy.
Nie jestem pewna, kiedy zwracam uwagę na to, że coś się zmienia. Dźwięk jest charakterystyczny, zapewne w młodości musiałam słyszeć go niejednokrotnie. Choć wywodzą się z Kornwalii, stały się popularne w innych regionach, byleby nie związanych z kamiennymi murami miast. - Chochliki - zwalniam kroku, próbując sobie przypomnieć, co właściwie o nich wiem. I proszę, mam te wyczekiwane magiczne stworzenia, pomimo to nie jestem rada, że coś w każdej chwili może wplątać mi się we włosy albo, o zgrozo!, unieść w górę pociągając za uszy.

ONMS - I poziom





these violent delights have
violent ends...


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 52
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 17:38

Skinął głową, nie mając właściwie żadnego punktu zaczepienia nie bardzo wiedział, jakie inne zastosowanie mogłaby mieć ta kula: przepiękna błękitna faktura mieniąca się mglistymi jasnymi prześwitami była jednak bardzo ładną błyskotką i doskonałym prezentem dla dziecka - a jednocześnie pamiątką z tego miejsca. Nie przepadał za dziećmi, ale ich rozpieszczanie wpisywało się w kanon niezbędnej kurtuazji, jaką należało darzyć politycznych przyjaciół - cieszyło go, że jego żona grała w tej materii pierwsze - należne jej - skrzypce. I, jednocześnie, nieco przerażało, że niebawem to oni będą przyjmować podarki dla pierworodnego dziecka. Chłopców nigdy nie zasypywano nonsensownymi bibelotami, ich rola była ważniejsza, ale pobożne życzenia i nadzieję co do płci dziecka mogły pozostać jedynie życzeniami. Zostawił resztę kul, kiedy ruszyli w dalszą drogą - prowadząca na prawo - najpewniej wykonanie zadania pozwoliłoby im zasięgnąć pomocy elfów i znaleźć tę ścieżkę, która prowadziła ku sercu tego miejsca, ale żadne z nich nie wiedziało, jak się tego podjąć. Tak czy inaczej, wyglądało na to, że zmierzali do końca wędrówki. Dobrze było ponownie podjąć wędrówkę w samotności, być może Prewettowie nie postradali resztek rozumu, separując ich od motłochu.
Wyczuwając gest Evandry, obejrzał się na nią troskliwie, sądząc, że odczuła znużenie - już otwierał usta, by swoją troskę wyrazić w głos, gdy zwróciła jego uwagę melodyjnym głosem. Kącik jego ust uniósł się lekko w górę, szczęśliwsza była piękniejsza - wolał ją widzieć taką, wdzięczną i czułą niż rozsierdzoną. Uniósł dłoń do jej twarzy, uniesionej w jego stronę, ostrożnie chwytając między palce jej gładką, długą łabędzią szyję, przygładzając ją czułym dotykiem - i zatrzymując przy sobie jej usta na dłużej, smakując ich słodyczy. Nie zwykli okazywać sobie nadmiernej uczuciowości publicznie, w towarzystwie nie było to mile widziane, kiedy drobniejsze gesty pozostawiały więcej dla wyobraźni - ale gęste zarośla krzewów nie mogły dopuścić do nich żadnych gapiów.
- To ja co dnia dziękować mogę tobie - odparł gładko szeptem, kiedy już rozłączyli usta, nie porzucając roli wiernego kochanka. Czując palce wokół swojej dłoni - ruszył w ślad za nią, krok za krokiem, przeciągając spojrzeniem po falującym materiale sukni sunącym po miękkiej trawie. - Słyszysz ten dźwięk? To elfy - nie miał co do tego najmniejszych wątpliwości. - Jest ich cała gromada, musimy być niedaleko.





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Ria Weasley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
inhale courage
exhale fear
OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 17:52

Nie miała dziś szczęścia - nie takiego namacalnego, pozwalającego zaskarbić sobie uwagę lewitujących nad głowami świetlików. To Max była dzisiaj szczęśliwą gwiazdą, w której świetle taplała się Ria. Nie przeszkadzało jej to; rudowłosa nie powinna podpinać niewinną zabawę na festiwalu pod rodzinne tragedie, ale miała bardzo silną przyjaciółkę. Właśnie siła oraz odwaga stanowiły o prawdziwym pięknie człowieka - a empatia oraz wyrozumiałość były wypełnieniem złotego serca. Weasley od zawsze zaznała w domu wyłącznie tych wszystkich cech; oraz miłości, może dlatego prościej byłoby jej sobie wyobrazić życie pełne przygód. Wiedziałaby, że zawsze może zawrócić, a w domu będą czekać na córkę rozpostarte, ciepłe ramiona matki oraz uśmiech ojca. Przynajmniej tak było do czasu rozpętania się zawieruchy w brytyjskim świecie. Teraz nie można było być pewnym niczego, więc Rhiannon nie marzyła o żadnych podróżach ani przygodach. Chciała spędzić ostatnie chwile z rodziną, przyjaciółmi. W poczuciu szczęścia oraz harmonii.
Mężczyźni to skomplikowany temat. Na pewno dla kogoś, kto nie obcuje z nimi na co dzień i komu romantyczne zrywy nie były dotąd po drodze - choć to nie o nie chodziło, to druga z Harpii sama skierowała szybkopędzące myśli Rii na te tory.
- Powinnyśmy stworzyć radar na niewłaściwych mężczyzn - odpowiedziała Maxine z uśmiechem. Pokrzepiającym, będącym typowym światłem pośród ciemności, czyli czymś, czym czarownica zamierzała odgonić ciemne chmury zwisające nad ich czuprynami; a to wszystko przez nią. Zaczęła ten bezsensowny temat zupełnie niepotrzebnie. - Wiesz, można być samotnym czekając na porządną kobietę. - Odwróciła kota ogonem, a kąciki ust zatańczyły na piegowatej twarzy. Każdy kij miał dwa końce, a świat mienił się szarością, nie skrajnością. Nie wszystko dostrzegalne było na pierwszy rzut oka, choć bez wątpienia przyjaciółka miała rację. Większość życiowych przypadków tak właśnie wyglądała, natomiast wyjątki potwierdzały regułę. Na wszystko istniał margines błędu.
Niuchacz został udobruchany, klucz odnaleziony, a przejście odkryte. Powinny być z siebie dumne. Weasley ostatni raz obejrzała się na Macmillanów, później na nieznaną im parę, która najlepiej poradziła sobie z postawionym przed nimi zadaniem. - Kudłacz to kulka miłości - zaśmiała się na wyznanie blondynki, choć starała się to ukryć za zasłoną palców prawej ręki spoczywających na ustach. - Hej, zawsze jesteśmy gwiazdami! - zaperzyła się rudowłosa. Była niestety przekonana, że nie wygrają, ale to nie szkodzi. Pomijając nieprzyjemny incydent Rhiannon bawiła się przednio. Nie żałowała, że wybrała się z Demondówną właśnie do labiryntu. - Och, to chyba dźwięk elfich skrzydełek - wypowiedziała nagle, unosząc głowę do góry i bacznie obserwując wszystko dookoła. To mogło oznaczać, że były blisko celu.

| Idziemy na przód, numer 3.





and then she'd laugh the night turns into the day, pushing her fears further along.
 supergirls
don't cry, don't hide.

Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna


she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 27
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 18:51

Może i fortuna odwróciła dziś od Rudzielca spojrzenie, lecz w gruncie rzeczy to z ich dwójki to ona urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą i była w życiu farciarą. Maxine los z rzadka sprzyjał; dziś uśmiechnął się do niej, dzięki czemu zaskarbia sobie uwagę lewitujących nad ich głowami świetlików, lecz to była wielka rzadkość. Zazwyczaj życie rzucało jej kłody pod nogi i nie tylko. Właściwie to jej egzystencja była ciągłym biegiem pełnym przeszkód. Albo lotem na miotle po w największą burzę i ze stadem agresywnych tłuczków wokół. Musiała się sporo nagimnastykować, aby z tego wszystkiego się wykaraskać, a po burzach rzadko wychodziło słońce.
Pokusiłaby się wręcz o stwierdzenie, że urodziła się pod właśnie nieszczęśliwą gwiazdą, a jej znakiem zodiaku powinien być ponurak - symbol nieszczęścia.
- Dokładnie tak! - przyznała jej rację bojowym tonem.- Albo zaczarować fałszoskop, aby miał inne działanie. Zamiast gwizdać, gdy w pobliżu znajduje się czarnoksiężnik, to mógłby gwizdać, kiedy pojawia się blisko jakiś huncwot, nie? Opatentuję to i zrobię na tym biznes - klasnęła w dłonie z radości, zachwycona własnym, genialnym pomysłem; ciekawe ile mogłaby na tym zarobić? Na pewno kobiet takich jak ona - oszukanych i skrzywdzonych - było więcej. To byłoby nie tylko wspaniałe, biznesowe posunięcie, lecz takie miły gest dla kobiecej solidarności. - To chyba on powinien jej szukać, a nie czekać jak księżniczka na balkonie - odparowała Maxine, unosząc lekko brew; czasami Ria miała aż za duże poczucie sprawiedliwości i wszystkich chciała bronić. Desmond częściej wpadała w skrajności.
- Kulka - prychnęła Maxine, otrzepując klucz z ziemi. - To jest gigantyczny globus... - uściśliła; Kudłacz był ogromny. Nigdy nie widziała tak wielkiego psa, który by był jednocześnie tak łagodnym stworzeniem. Obawiała się, że gdyby ktoś włamał się do ich domu, to łasiłby się nawet do włamywacza. - No pewnie. Nawet jeśli przegramy, to i tak wygramy - odparła wesoło Maxine; może nie dotrą pierwsze do środka, ale cudownie się bawiły - i to było najważniejsze w tym wszystkim. Poczuje ukłucie żalu, gdy przegrają, to oczywiste, ale i tak nie będzie żałowała, że się tu zjawiła. Zwłaszcza z Rią. - [b]Chyba tak, chodźmy, szybko![b] - zawołała Maxine, czując, że serce szybciej zabiło jej z ekscytacji. Złapała Rudzielca za rękę i obie puściły się biegiem wybraną ścieżką.






That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?

Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

her intuition was
her favourite superpower
OPCM : 33
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 18:51

Świetliki zasłoniły im tylko jedną z dróg, dlatego wraz z Joe musieli się naradzić i zdecydować w którą stronę skręcą. Decyzję podjęli szybko i zgodnie, ponownie łapiąc się za ręce i niemalże biegnąc ku czemuś, co mogło się przecież okazać środkiem labiryntu. Jessa miała nadzieję, że im się uda, przeszli przecież przez wszystkie zagadki i nie stracili na nich nie wiadomo jak dużo czasu.
Nigdzie nie było widać kolejnych zadań do wykonania, Diggory spodziewała się więc, ze za kolejnym zakrętem odnajdą puchar zwycięzców bądź cokolwiek, co ogłosi światu ich wygraną. Zasłużyli na nią!
Zwolnili, gdy usłyszeli bzyczenie; rudowłosa być może nie znała się na wszystkich gatunkach owadów czy czarodziejskich stworzeń, lecz mogła być przynajmniej pewna, że w oddali nie czeka na nich rój os – z tym wygrała niedawno we własnym ogródku. Oby stworzonka znajdujące się nieopodal były nastawione o wiele przyjaźniej.
- Słyszę – potwierdziła, zwalniając nieco; nie chcieli przecież zderzyć się czołowo z czymś, co czychało na nich już tak blisko – Ale zaraz zagłuszą to ludzie wiwatujący na naszą cześć – wyszczerzyła się do przyjaciela i pociągnęła go lekko, by nie tracić czasu i jak najszybciej dobiec do celu.





Can the broken sky unleash one more                 for the dawn?sunrise

Powrót do góry Go down
Magnus Rowle
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle https://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a https://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper https://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow https://www.morsmordre.net/t4652-skrytka-bankowa-nr-1118 https://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
Zawód : reporter Walczącego Maga
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Dotknij mnie tam, gdzie uważasz, że
może być serce
Rozetnij żebra, częstuj się,
bierz
co chcesz
OPCM : 20
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 36
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 22:06

idziemy w prawo (1)

Blisko otaczał się kobietami, które lubiły szufladkowanie. Lady, małżonka tego lub tamtego, chętnie podkreślały do kogo należą, samemu nie siląc się na wypracowanie imieniu własnego znaczenia. Oznaczone etykietą były nudne i przewidywalne, miałkie i bezbarwne, różniące się szczegółami tak drobnymi, że nawet aurorska spostrzegawczość poległaby w próbie odnalezienia różnic. Jedna grała na harfie, druga na skrzypcach, tej dobrze w szkarłatach, a tamtej w niemalże żałobnej czerni. Elementy niezbędnej szlacheckiej etykiety oraz wykształcenia zlewały się w jeden, niezwykle powolny i nieskomplikowany nurt, drażniący Magnusa do granic wytrzymałości. Lubił patrzeć na piękne niewiasty, aczkolwiek odkąd odkrył, że to pojęcie względne, wpadł po uszy, zakochując się w nieoczywistej brzydocie. Dość na przekór. Naturalnie, urok srebrzystowłosych wil ciągle zapierał mu dech, lecz preferował urodę inną. Niebezpieczną, drapieżną, którą zdzierał z wybranek tak, jak dziwek zdzierało się odzienie. Rowle zachwycał się jednak błyskiem w oku, ustom skrojonym w wyzywającym uśmiechu, zmarsczeniem brwi i pocięciem czoła bruzdami tak mocno, że w skórze wycinały się trwałe ślady zafrasowania.
-Skoro nie potrzebujesz, to dlaczego postępujesz tak konwencjonalnie i umieszczasz się w nawiasie? - zapytał i zadrgał kącik jego wąskich warg; próba Lary w zepchnięciu go do żałosnej defensywy bez argumentów spełzła na niczym - wyrzucając się poza także określasz ramy - za długo służył stanardom, by nie poznawać dogmatów, jakie pewnie miała w głowie. Nie była jak inne, ale jej przypadek nie stanowił ewenementu na skalę światową, ani nawet w Wielkiej Brytanii. Ucieczka od kanonu - niemożliwa, lecz bieg ciągnący się w nieskończoność zawsze przecież można urozmaicić.
-Wyśmienicie - przytaknął swobodnie, kładąc dłoń na jej talii i wędrując nią aż do ramienia. Chciał poczuć jej napiętą siłę: przypominała mu cięciwę łuku gotwą do wystrzelenia, precyzyjnie do wyznaczonego celu, i tak też się z nią obszedł, delikatnie i stanowczo, jakby badał elegancką broń dopasowaną do jego ręki. Zero erotyzmu, wyłącznie kipiąca ciekawość jej i jej reakcji. Nawet bierność dałaby mu interesujący bodziec, bo zżerała go intrygacja tą dziewczyną.
-Chcesz, żebym został twoim mentorem? - odparł, nieznacznie podnosząc intonację na pytającą. Dokąd mógłby ją doprowadzić, jako protekotor? Przed oblicze Czarnego Pana to pewne, lecz ile sam wcześniej wycisnąłby z tej dziewczyny - mocy i pragnień, wierzeń, energii. Wiedzy, bo zdawał sobie sprawę, że w niektórych dziedzinach pozostaje ignorantem, a ona posiada tę niepokojącą czystość umysłu, zawłaszczającą znaczenie z czarnych literek.
-Odważysz się? - zmierzył się z jej wzrokiem, hardym i nieugiętym, wysuwając jasną propozycję. Nie groził, a ostrzegał, prawie lojalnie, w końcu bratał się z przyjaciółką rodziny, którą nestor pewnie uznałby za pomiota samego szatana. Ciotka nie cieszyła się sympatią (jego siostra się w nią wdała), ale Lara miała niepowtarzalną okazję dowieść swej wartości. Teraz, czy za dziesięć lat, bez znaczenia: los zadział krzyżując ich ścieżki i pozostawił ich samym sobie. Kiwnął głową - zapamięta to i postara się mocno, by wkrótce pozbyła się dla niego tajemnic. Nie wszystkich, starczyło uchylenia rąbka tajemnicy, nie chciał widzieć, co skrywa pod spódnicą. Wyrzucanie sekretów kryło w sobie dostojeństwo, a nie ordynarność, jak dokonanie negliżu przez portową kurwę na życzenie rozsuwającą nogi i podkasującą kieckę aż pod pępek.
Znowu sprowokowała go do śmiechu. Żywego, jak woda rozbijająca się o skały, teraz połechtała ego, rade, że być może będzie wspominać to niefrasobliwe popołudnie spędzone u boku lorda Cheshire na relaksującym spacerze - śmiało - zachęcił, nie będzie się bronić. Przybyli w intencjach pokojowych - miała w planach krwawe zerwanie sojuszu?
-Teraz w prawo - rzekł najprościej, ciemna jaskinia nieco złagodniała, świetlisty ognik zamigotał przed jendym z wydrążonych korytarzy, pozostawiając im dwie ścieżki do wyboru. Zdecydował on, nie bawiąc się w dżentelmena (nie był nim) i wciskając się w ciemny tunel.
-Idziesz? - zawołał kpiąco, odwracając się przez ramię. Poczekał, aż dotrze do niego jej zapach i dopiero po tym ruszył dalej, wiedziony dobrym przeczuciem. Albo wizją komicznego końca, z krwią ściekajacą z pleców i krewną, odbierającą wet za swoją zhańbioną matkę.


Powrót do góry Go down
Frances Montgomery
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5837-frances-montgomery https://www.morsmordre.net/t6040-listy-do-frani https://www.morsmordre.net/t5906-pani-prawie-profesor https://www.morsmordre.net/f164-pokatna-7-2 https://www.morsmordre.net/t6051-frances-montgomery
Zawód : nauczycielka Zaklęć w Hogwarcie
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Would it be all right
If we just sat and talked for a little while
If in exchange for your time
I give you this smile?
OPCM : 15
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 22:57

- Chodźmy. - zgodziła się, podążając za Floreanem wzdłuż wybranej przez niego ścieżki. Świetnie poradził sobie z rozmową z goblinami, Frances uważała więc pozostałości samozadowolenia krążące jeszcze gdzieś po jego twarzy za całkowicie uzasadnione.
- Nie spodziewałeś się pewnie, że będziesz mógł się popisać znajomością goblideguckiego? - zagadnęła przyjaciela, gdy szli dróżką. Frania nigdy nie uczyła się obcych języków, co nieraz przysparzało jej żalu - w końcu chciała kiedyś zobaczyć świat, a gdyby opanowała jakiś język poza angielskim z pewnością byłoby jej łatwiej. To, że sparzyła się na rzeczywistości wkraczając w dorosłość mogłoby jeszcze być nieistotnym szczegółem.
Pożegnali się z dotychczasowymi towarzyszami i od tamtej pory nie napotkali nikogo. Tylko wszechobecny szelest jakby narastał w powietrzu. Frances nie umiała go zidentyfikować, ale intuicja podpowiadała jej, że to jakiś znak. A intuicji słuchała się zawsze, pozwalając nieraz - niekoniecznie mądrze - by przyćmiewała nawet dyktando rozsądku.
- Słyszysz? Może koniec już niedaleko... - nie żeby dłużyło jej się kluczenie po labiryncie, trochę nawet ciekawiło ją, jakie zadania mogli ominąć wybierając takie a nie inne ścieżki, ale przecież czekały na nich także inne atrakcje festiwalu. Zdążyła się już pogodzić ze świadomością, że raczej to nie oni odniosą zwycięstwo w wyścigu do środka labiryntu, tym chętniej więc myślała o rzeczach przygotowanych dla gości Prewettów poza nim.
Chodziło o dobrą zabawę, ale porażka zawsze ma gorzkawy smak, nawet w tak pięknych okolicznościach.


Powrót do góry Go down
Zachary Shafiq
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
My manner, sir; it looks insubordinate but it isn't, really.
OPCM : 7
UROKI : 5
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Zwierzęcousty
 magic

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 23:13

[size=10]Para na 11 idzie do przodu (3)
Gdy tylko skrzynia została otwarta, natychmiast skupił swój wzrok na świetlikach gromadzących się wokół zaledwie jednego przejścia. Liczył na więcej, biorąc pod uwagę to, jak dobrze szło im przez całą podróż w labiryncie. Może tym razem mieli stanąć przed własnym wyborem. Nie wiedział. Przemierzając korytarze żywopłotu, uświadamiał sobie coraz więcej, im dłużej obracał się pośród tak różnorodnego towarzystwa.
Zatem to już koniec — odezwał się do Inary, gdy zaproponował ostatni z kierunków, który mieli obrać. Charakterystyczny odgłos dobywał się zewsząd i nie dawał Zachary'emu powodów, by zdecydować inaczej. Kierował się czystą intuicją, niczym więcej.
Jak myślisz, co mogą zwiastować odgłosy tych skrzydełek? — zapytał, gdy pozostawali sami jeszcze przez te kilka chwil. Tylko tyle zostało im na wymianę ostatnich słów, których nikt inny miał nie usłyszeć.




Do just what

you want to
Powrót do góry Go down
 

Polana w głębi lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 60 z 62Idź do strony : Previous  1 ... 31 ... 59, 60, 61, 62  Next

 Similar topics

-
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18