Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Polana w głębi lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 32 ... 60, 61, 62  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Polana w głębi lasu   20.11.15 19:25

First topic message reminder :

Polana w głębi lasu

Nie słychać stąd dźwięków morza, zdaje się, że polana odcięta jest od reszty świata - a szkoda, bo urzeka malowniczością. Jednak kto wie, może na jednym z powalonych drzew, wśród kwitnących przez większość roku białych kwiatów miało miejsce niejedno romantyczne spotkanie? W różnych częściach polany można znaleźć kwitnąco dziko róże oraz czarne jagody, bokiem płynie jedna z odnóg rozlewiska, niegłęboka rzeczka, lecz pomiędzy jej brzegami - może tylko na potrzeby festiwalu? - ktoś  stworzył niewielki, drewniany mostek. Próbując przejścia w inną część polany, należy uważać na przeszkody w postaci kamieni, korzeni, powalonych konarów, zapadnięć terenu, jeśli nie chce się skończyć przechadzki z najróżniejszymi otarciami.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 39
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 23:39

Labirynt rządził się swoimi prawami. Można było mieć chwilami wrażenie, że czas zakrzywiał się niejednokrotnie, to wydłużając sekundy, to gnając do przodu wraz ze światłem świetlików, które korygowały wybory, które mieli podejmować. Zapach upajał, widok zachwycał, dawał ulotną, ale realną aurę szczęśliwości. Jak powietrze chwytane podczas długiej wędrówki pod wodą. Wystarczyło kilka haustów, by można było płynąć dalej. Tak czuła się Inara, spoglądając na korytarze labiryntu - Nie - zaprzeczyła ruchem głowy i odwróciła się do uzdrowiciela - to po prostu nowy początek - spojrzała jakoś poważnie, zaglądając w ciemne oczy, po czym - jak gdyby nigdy nic, uśmiechnęła się - tajemnicę - wróciła wzrokiem do ścieżki, potem spojrzała w górę, jakby rozchodzący się szum mógł narysować się liniami nieba. Odetchnęła głęboko. Chciała zachować cały dzień w pamięci. Światło, które mogło w przyszłości rozświetlić narastające ciemności - Mam zbyt bujną wyobraźnię, żeby zakładać jedną odpowiedź. Ale lubię tajemnice. One przyciągają. Czujesz? - mówiła cicho, dając im jeszcze kilka sekund, nim ruszyli wybraną drogą. Czy była właściwa? Nie do końca chciała wiedzieć. Nie musiała. Szum skrzydeł jawił jej się cicha odpowiedzią, prawdą. Zupełnie inną, niż organizatorzy mogli zakładać.





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real

Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 13
UROKI : 24
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   29.07.18 23:56

|Para nr 8 idzie na przód! - kierunek nr. 3

Świetliki osiadły na korytarzu prowadzącym na lewo. Anthony poprowadził więc siebie i Lunarę na przód będąc zmuszonym zawierzyć szczęściu. Nie lubił tego robić i poniekąd czuł się oszukany, że pomimo umiejętności te wtrącało się niepostrzeżenie by namieszać. Nic z tym zrobić jednak nie mógł. Przynajmniej nie teraz. Odepchnął te myśli gdzieś na bok starając się czerpać z rosnącej ekscytacji. Zaraz tuż za rogiem miało się okazać, czy doszli do serca czy też kompletnie zbłądzili. Roślinny, żywy korytarz dobiegał końca. Odkrycie tajemnicy czy jednak może własna zguba - co dziś udało się im osiągnąć wspólnym wysiłkiem...?




What some folks call impossible, is just stuff they haven’t seen before.
I'll show them.
Powrót do góry Go down
Jean Desmond
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t5620-jean-desmond https://www.morsmordre.net/t5810-atlas#137310 https://www.morsmordre.net/t5794-on-the-other-side-of-clouds#136842 https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5996-skrytka-bankowa-nr-1383 https://www.morsmordre.net/t5995-jean-desmond
Zawód : twórczyni magicznych map nieba, przyszły-niedoszły auror
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
i'm pretty sure you have
s t a r d u s t
running through those
v e i n s
OPCM : 23
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   30.07.18 15:59

Choć mimo dobrych chęci nie udało się ocalić Josephine przed upadkiem (warunki panujące w grocie stanowiły dodatkową przeszkodę samą w sobie – Jean ledwo zdołała wyciągnąć przed siebie rękę, próbując w czas pochwycić przyjaciółkę, a ta leciała już w dół, najwyraźniej sam na sam próbując walczyć z siłą grawitacji), obydwie opuściły grotę w jednym kawałku. Desmond dopiero wtedy zerknęła uważniej na swoją towarzyszkę, chcąc upewnić się, że nic jej się nie stało. – Wszystko w porządku? - zapytała troskliwie, lecz Josie wyglądała dobrze lub przynajmniej wciąż bez większego trudu trzymała się na nogach. Gdyby cokolwiek poważnego zdarzyło się podczas konkurencji, bez zawahania wystrzeliłaby w górę kolorowe iskry. Bałaby się ryzykować cudzym zdrowiem, wygrana w zabawie nie była tego warta.
Pochwycona pod ramię, jedynie upewniła się, że wszystko w porządku. – Rozumiem, że przez najbliższy miesiąc nie zbliżamy się do żadnych jaskini? – zapytała wesoło, lecz choć obawy minęły, wcale nie było jej do śmiechu. Zmęczenie coraz wyraźniej dawało się we znaki, więc na wspomnienie soku dyniowego, pokiwała głową. – Bez względu na wygraną, zaraz po zakończeniu wybierzemy się na sok, a potem obiecaną watę. – O wiele łatwiej było podążać ścieżkami labiryntu, gdy w perspektywie kolejnych godzin miało się jedzenie. Pokrzepiona wyobrażeniami Jean, wyprostowała się i nawet odrobinę przyspieszyła kroku, nie mogąc doczekać się aż dotrą już na miejsce.
Charakterystyczne bzyczenie usłyszała z pewnym opóźnieniem i dopiero, gdy zaczęło narastać, kilkukrotnie obróciła głowę, spojrzeniem próbując odnaleźć źródło dźwięku. Niczego nie zauważyła i z tego powodu byłaby skłonna uwierzyć, że odgłosu nie powodowały elfie skrzydełka. Dopiero reakcja Josephine utwierdziła ją w dotychczasowych podejrzeniach. – Chodźmy szybciej.


Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4227-skrytka-bankowa-nr-1059#86421 https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
Zawód : wytwórca i znawca różdżek
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty


words like stones
falling through the broken glass

OPCM : 15
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   30.07.18 17:10

Stanęli na ostatnim rozdrożu, lecz nikt nie mógł zagwarantować im, że więcej nie trafią na rozwidlenia oraz sporne decyzje - po rozgrywce, mogącej uchodzić za niewinną, powinni się raczej skłaniać ku przeciwnemu poglądowi. Prawdopodobnie nie pożegnali burz, tę jedną przytłumiając z rozsądku. Wbrew temu, podczas wędrówki ostateczną ścieżką, umysł Ollivandera pozostawał czysty. Dystansował się, wyuczony odruch działał bez zarzutu i rozpraszały go tylko pojedyczne myśli, niezwiązane z Festiwalem Lata. Żadne z nich nie podejmowało tematu niezgody i nieporozumień, cisza rzucała lekki cień niezręczności, której tym razem w milczeniu nie udało się uniknąć. Pierwszy raz zapoznali się z gorszymi cechami drugiego, wywołującymi prawdziwy zgrzyt - pal licho pomniejsze wady, jakie zauważyli już wcześniej, tym razem naprawdę poszło im w pięty.
Odgłos elfich skrzydełek sprawił, że Ulysses rozejrzał się wokół, chociaż doskonale wiedział o odległości dzielącej ich od stworzeń. Labirynt pozostawał tajemniczy, emanując przyjemną aurą, aczkolwiek świadomość nie dała zapomnieć o znajdujących się wokół uczestnikach. Obok siebie miał jedną, na ktorej zdanie odpowiedział po dłuższej chwili.
- Parę tajemnic mniej - skupił całość dialogu w tym jednym określeniu. Czy można było uznać ich za zwycięzców, skoro odkryli kilka prawd o sobie jeszcze przed ślubem? - Trudne procesy nie zachodzą szybko - a jednak wcale nie tkwili tu miesiąc. Zerknął na idącą obok rudowłosą, jakby w zastanowieniu, nieznacznie nieobecny - przez moment, nim wrócił do typowego wizerunku lorda Ollivandera. Nie czuł potrzeby dodania czegoś poza tym. Pokręcił za to głową na pytanie. Odpowiedź w jego wypadku wcale nie była trudna do rozszyfrowania.
- Nie - gdyby zapytałaby o powrót tą samą drogą z obecnego miejsca, wzruszyłby ramionami i zawrócił, cofając się do wejścia. Pamięć miał dobrą. Pamiętał ścieżkę oraz kolejne przeszkody - i to przez tę jedną wiedział, że Julia nie ruszyłaby po śladach na sam początek. Zresztą, czasu nie zdołaliby cofnąć. - Zależy mi na braku rozgłosu, ale rozgłos lubi takie przypadki - w końcu wstrząsająca wiadomość o cichym i niepozornym lordzie była świetnym tematem dla połowy magicznego światka. Nie odnosił się do dzisiejszej sytuacji, wyrażał tylko swoje upodobania. - W wypadku wygranej to lady Adelaide Nott ucieszyłaby się najbardziej - uznał, kiedy zdawało się, że byli już blisko wyjścia. Jakiego - nie wiedział.




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   02.08.18 1:25

Tylko trzem parom udało się idealnie odwzorować ścieżkę i dotrzeć do końca. Tristan i Evandra, Anthony i Ayden oraz Zachary i Inara trafili na najdłuższy z korytarzy, a przy tym najciemniejszy z jakim do tej pory się spotkali. Droga wiodła tylko do przodu, ale im dłużej szli, tym wyraźniejsze stawały się ludzkie głosy. W końcu dostrzegli na krańcu drogi stojące w zgromadzeniu sylwetki – jak tylko czarodzieje ich zobaczyli, poniósł się triumfalny aplauz i okrzyki gratulacji, a z zaczarowanych instrumentów rozbrzmiała muzyka. Kobietom ułożono na głowach zielone, uplecione z pachnących cytrusami gałązek daglezji wianki, a mężczyźni otrzymali podobne, zielone wieńce na szyje. Poproszono, by jeszcze chwilę poczekali, rozdanie nagród nastąpi, gdy wszyscy tu dotrą.

Julia i Ulysses, Charlene i Johnatan, Joseph i Jessa, Josephine i Jean, Ria i Maxine, Frances i Florean oraz Lara i Magnus pomylili się tylko raz, więc znaleźli się, po pokonaniu ostatniego korytarza, najbliżej środka i wyraźnie słyszeli wydobywającą się zza zielonej ściany roślinności muzykę, oklaski oraz nawoływania czarodziejów. Ostatecznie każda z par trafiła na ślepy zaułek, kończąc w nim rozgrywkę. Nie minęła jednak chwila, kiedy zielone gałęzie magicznego żywopłotu otworzyły przed nimi niewysokie przejście na otwartą polanę, gdzie gromadzili się już wygrani razem z całym komitetem powitalnym. Elfi wysłannicy zaprosili również i was.

Lunara i Anthony oraz Pomona i Rowan podjęli po drodze kilka błędnych decyzji, które doprowadziły ich do nieznanych miejsc – owszem, słyszeli brzęczenie elfich skrzydełek, ale okazało się, że nie wskazywały one na bliskość środka labiryntu, tylko bardziej na jego początek. Zagubili się – to jedno było pewne. Kiedy się zorientowali, stojąc tak w ślepym zaułku, zza ich pleców nadleciało stworzenie, które, jakby nie zwracając na nich uwagi, otworzyło przejście w żywopłocie i poleciało prosto. Za nim podążyło kilka następnych, z równie urokliwie lśniącymi skrzydłami. Jeden zachęcił ich mikroskopijną dłonią, by poszli za nimi.

Kiedy wszyscy w końcu znaleźli się na polanie, cali i zdrowi, czarodziej w szacie o musztardowym kolorze i z piękną, ozdobioną bażancim piórem tiarze na pokrytej siwizną głowie, poprosił elfy o przyniesienie nagród i gdy te znalazły się obok, przystąpił do oddawania ich w dłonie zwycięzców. Trzem parom, które poradziły sobie najlepiej, podarował po kłębku srebrnej, mieniącej się w słońcu, wytrzymałej nici, która od razu przywodziła na myśl tę będącą magicznym przedmiotem w historii opowiedzianej na samym początku zabawy – historii o Tezeuszu i Ariadnie. Według jego słów nić nie zrywała się, była widoczna tylko dla jej właściciela i służyła jako pomoc w odnalezieniu drogi powrotnej z obcego miejsca. Parom, które pomyliły tylko jedną ze ścieżek, do rąk własnych wręczono przystrojone zielonymi wstążkami metalowe pudełeczka z landrynkami w środku, które, jak opowiedział czarodziej, miały przypominać o chwilach spędzonych wspólnie w pokonywaniu przeszkód i korytarzy tego tajemnego miejsca. Dwóm ostatnim parom sprezentowany został uścisk dłoni i oraz niewielki, spreparowany magicznie, wysuszony liść paproci - jako symbol uczestnictwa i dobrobytu dla każdego domu, w którym owy liść się znajdzie. Pogratulował wszystkim wyników, choć nie wszyscy poradzili sobie śpiewająco, i gorąco podziękował za udział w tradycji. Gdy tylko skończył mówić, przed każdą parą zawisł elf, trzymający w malutkich dłoniach długą, zieloną wstążkę. Wysunęły je w waszym kierunku – jak tylko uchwycicie w dłoń świstokliki, zabiorą was na sam początek labiryntu, skąd spokojnie i bezpiecznie będziecie mogli rozejść się do domów.

| Zabawa w tym miejscu jest zakończona, możecie dodać posty kończące lub luźno prowadzić tu wątki. Anthony do końca dnia będzie związany z Evandrą urokiem wili. Camellia i Jayden zostali wyprowadzeni na samym początku rozgrywki, kiedy organizatorzy zauważyli, że się zagubili - nic im się nie stało, również są cali i zdrowi.
Prezenty dostał każdy z pary, nie jeden na parę. Szalenie dziękuję za uczestnictwo, a przede wszystkim - za waszą niesamowitą aktywność i zaangażowanie!
Poniżej tabela z wynikami labiryntu. Jeśli będziecie mieli jakieś pytania, zapraszam na pw!


ParaPrawidłowa drogaPodjęta droga
C. Scrimgeour & J. Vane2, 3, 2, 1-, -, -, -
J. Prewett & U. Ollivander3, 3, 1, 33, 1, 1, 3
P. Sprout & R. Sprout3, 3, 1, 23, 2, 3, 1
E. Rosier & T. Rosier3, 2, 3, 13, 2, 3, 1
C. Leighton & J. Bojczuk2, 3, 3, 32, 3, 2, 3
A. Macmillan & A. Macmillan3, 3, 1, 33, 3, 1, 3
J. Diggory & J. Wright1, 1, 3, 12, 1, 3, 1
L. Greyback & A. Skamander1, 3, 1, 11, 3, 2, 3
J. Fenwick & J. Desmond1, 3, 2, 11, 3, 2, 3
R. Weasley & M. Desmond3, 2, 2, 33, 2, 3, 3
I. Nott & Z. Shafiq2, 1, 1, 32, 1, 1, 3
F. Montgomery & F. Fortescue1, 1, 2, 21, 3, 2, 2
L. Dolohov & M. Rowle1, 1, 2, 21, 1, 2, 1


Powrót do góry Go down
Julia Ollivander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett https://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 https://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 https://www.morsmordre.net/t4527-skrytka-bankowa-nr-1093#96304 https://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Zawód : Weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 6
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/45
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   02.08.18 22:37

Dotarli. Nie jako pierwsi, nie do końca trafnie, jak się okazało - w którymś miejscu musieli nieznacznie się pomylić. Cieszyła się jednak i wraz z Ulyssesem weszła między tłum. Podziękowała za nagrodę i uśmiechała się uprzejmie. Kilka tajemnic mniej. Tak, trochę zyskali na tym labiryncie, mimo iż nie wszystko przyszło lekko. Mimo to była już zmęczona całą tą drogą, a na pewno zmęczona olbrzymią dawką emocji.
Przyjęła opakowanie landrynek całkiem z prezentu zadowolona, przepadała za słodkościami a w sumie te w klinice już jej się skończyły. Chętnie złapała też za zieloną wstążkę, by razem z Ollivanderem dać się przenieść z powrotem na początek labiryntu.
- Dziękuję za wieczór pełen... wszystkiego. - odezwała się na pożegnanie. Pełen emocji, złości, strachu, przeplatany zabawą, wspólnymi krokami ku lepszemu poznaniu drugiej osoby. Pełen wszystkiego i choć nie w każdym punkcie przyjemny, zapewne korzystny.
- Mam nadzieję, że droga powrotna upłynie ci w większym spokoju. - dodała jeszcze. Sama zdecydowanie miała już dość atrakcji na dziś, zamierzała wrócić do posiadłości, prosto do swojego pokoju. Odpocząć trochę od ciągłego otoczenia ludzi.
Pozwoliła więc odprowadzić się część drogi, w końcu rozstali się uprzejmie i każde ruszyło w swoją stronę.

zt x 2 <3




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 21
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   03.08.18 11:16

- Ślepa uliczka? - Rzuciłem, podchodząc bliżej zarośniętej ściany. Położyłem na niej dłoń, z ciekawością gładząc poszczególne listki. Sam nie wiem czego po tym oczekiwałem. Odkrycia dźwigni, która uruchomi zardzewiały mechanizm niczym w przygodowej powieści Juliusza Verne? Podświadomie pewnie tak, ale przecież labirynt był magiczny, więc nic takiego nie mogło mieć miejsca. - Mam nadzieję, że nie zostaniemy tutaj... na zawsze - powiedziałem, przy ostatnich słowach odwracając się w stronę Frances. Chciałem, żeby to zabrzmiało niepokojąco, ale w tych okolicznościach raczej nic tak nie mogło zabrzmieć. Było zbyt zielono, ciepło i słonecznie. Poza tym z tyłu głowy pamiętałem o naszych (a przede wszystkim moich, niestety) porażkach, które raczej przywodziły na myśl komedię aniżeli horror. Nie zdążyłem jednak powiedzieć nic więcej, bo gałęzie labiryntu zaczęły się otwierać, tworząc szerokie przejście. - Jesteśmy uratowani - złapałem Franię pod rękę, żeby jak godni uczestnicy tego zadania wyjść przed publikę. Pomachałem im elegancko, ale zaraz potem zaśmiałem się i przestałem wygłupiać. Zobaczyłem jak ktoś podchodzi do innych par i daje im nagrody. Nie spodziewałem się, że będą tutaj nagrody! Przyjąłem pudełko landrynek z wdzięcznością. Uśmiechnąłem się do Frances i złapałem zieloną wstążkę.
- Nie wiem jak ty, ale ja zgłodniałem

zt <3




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Lunara Greyback
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5054-lunara-greyback#108735 https://www.morsmordre.net/t5376-piorka#121476 https://www.morsmordre.net/t5430-lunkowe#123439 https://www.morsmordre.net/f96-salisbury-milford-mill-road-19 https://www.morsmordre.net/t5442-lunara-yvonne-greyback#124096
Zawód : Opiekunka hipogryfów
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Bycie stałym punktem we wciąż zmieniającym się świecie, jest największym wyczynem wojownika.
OPCM : 13
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8 (14)
SPRAWNOŚĆ : 5 (11)
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   03.08.18 17:56

Gdy usłyszeli to delikatne dzwonienie Lunara pełna optymizmu ruszyła razem z Anthonym. Doskonale wiedziała, co to za dźwięk, podejrzewała więc, że muszą być już blisko wyjścia. Ale niestety, okazało się... że zabłądzili. Kobieta była nieco zdezorientowana, kiedy pomimo przebytych metrów, wciąż nie było widać końca labiryntu.
- Chyba gdzieś źle skręciliśmy - mruknęła zdezorientowana, kiedy nagle przed ich oczami pojawiła się drobna wróżka, prowadząca ich przejściem pomiędzy żywopłotami. Cóż, nie udało im się wyjść o własnych siłach, ale tak czy siak, zabawa była całkiem udana. Wykazał się Antony, wykazała się także i ona. Lunara z uśmiechem na ustach podziękowała organizatorom za możliwość zabawy i przyjęła podarunek, w myślach planując już, gdzie go umiejscowi.
- Następnym razem pójdzie nam lepiej - uśmiechnęła się do swojego towarzysza, proponując mu jednocześnie krótką przechadzkę. Labirynt się skończył, ale pogoda była zbyt piękna, by z niej nie skorzystać i nie udać się na krótki spacer.

zt x2




You know that hiding ain't gonna keep you safe,
Because the tears on your face,
They leak and leave a trace,
So just when you think the true love's begun, run!
Powrót do góry Go down
E. Cordelia Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t5993-evandra-rosier-lestrange#142655 https://www.morsmordre.net/t6006-erato https://www.morsmordre.net/t6007-evandra https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t6009-skrytka-bankowa-nr-1455#143097 https://www.morsmordre.net/t6008-evandra-rosier
Zawód : dama
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna


Chcę tylko wszystkiego.


OPCM : 1
UROKI : 11
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   04.08.18 11:23

Czułość, jaką okazywał Tristan, czyniła Evandrę prawdziwie szczęśliwą. Powoli wynagradzała też powodowane jego zachowaniem niepokoje, ciężkie i smutne czasy. Pamiętała o nich, ale była coraz bliżej wybaczenia, przymknięcia oka na niedojrzałe działania młodzieńca. Tuż obok niej kroczył mąż, już nie chłopiec. Ojciec jej nienarodzonego dziecka, dbający nie tylko o zdrowie fizyczne ciężarnej małżonki, sprowadzając do Chateau Rose najwybitniejszych uzdrowicieli i specjalistów znających się na Serpentynie. Zaproszenie do wspólnego przejścia zielonymi korytarzami labiryntu, początkowo uznane za nudne i męczące, okazało się szansą na chwilę intymności. Szła dalej, zarumieniona, z tajemniczym uśmiechem. Myślami będąc daleko poza ostatnimi konkurencjami czy nieprzyjemnościami, których padła ofiarą. Pocałunek Tristana, delikatny i daleki od gwałtownej zapowiedzi posiadania, jaką okazywał jej przed ślubem, wzbudzał w półwili poczucie bezpieczeństwa. Jaśniała radością i złotą aurą, prawie nie zwracając uwagi na to, że udało im się dotrzeć do środka labiryntu.
Nie spodziewała się wygranej, ignorowała konkurencje, mające pomóc im w odnalezieniu wskazówek. Stało się inaczej, obrali właściwą drogę. Evandra z uśmiechem i z błękitnymi oczami lśniącymi zadowoleniem, przyjmowała laury oraz wianek, zdobiący głowę. Zaśmiała się wdzięcznie, gdy otrzymywali srebrzystą nić. Atmosfera zaskakującego zwycięstwa czyniła to przedpołudnie jeszcze piękniejszym. Dyskretnie rozejrzała się dookoła, by upewnić się, że wszyscy zgromadzeni są pod wrażeniem jej uroku oraz umiejętności jej męża, które doprowadziły ich do celu. Kątem oka zauważyła zadurzonego w niej lorda Macmillana; posłała mu śliczny uśmiech. W końcu poświęciła jednak całą uwagę Tristanowi. Gdy wręczano nagrody pozostały uczestnikom, zaczęła bawić się otrzymanym kłębkiem nici. - Mamy wielkie szczęście, Tristanie - szepnęła, spoglądając na niego spod długich, złotych rzęs, okalających niebieskie oczy. Kierowali się instynktem i głosem serca, dzięki czemu odnaleźli słuszną, odpowiednią drogę, pomimo kilku przykrych doświadczeń po drodze. Była to trafna metafora ich związku, co poruszyło Evandrę jeszcze mocniej. Ujęła męską dłoń i owinęła kilkukrotnie wokół jego nadgarstka srebrzystą nić, niby przypadkowo, niby w konwencji nieśmiałej pieszczoty. - Myślę, że bransoletki z tego pięknego materiału byłyby słodkim przypomnieniem o tym dniu. Noszone zawsze, tak, jak obrączki - zaproponowała delikatnie, sprawdzając reakcje Tristana. Uśmiechnęła się do niego tak, jak lubił, szczerze, szerzej niż do innych, wkładając w ten urok całą swoją moc, by przekonać go, że to doskonały pomysł.

| Półwili urok.




 
In the land of Gods and Monsters
I was an angel, living in the
garden of evil

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   04.08.18 11:23

The member 'Evandra Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 33


Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-charlie https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 23
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   05.08.18 23:24

I zabawa dobiegła końca. Niestety w ślepej uliczce, choć biorąc pod uwagę, że wyraźnie słyszała muzykę, musieli być naprawdę blisko środka. Być może w którymś momencie pomylili się, wybierając złą drogę. Charlie i tak nie była rozczarowana, bo przy takiej konkurencji nie liczyła na zwycięstwo, ale z pewnością bawiła się dobrze podczas pokonywania przeszkód. Dotknęła żywopłotu zagradzającego ich drogę i spojrzała na Johnny'ego, ale po chwili ściana zieleni rozstąpiła się, pozwalając im przejść na polanę, gdzie stali już zwycięzcy. Jak się okazało, aż trzy pary dotarły do wnętrza labiryntu. Anthony i jego towarzysz, niesympatyczna damulka z mężem, który nie chciał sam zdobyć butów, oraz trzecia para, której nie napotkali wcześniej, choć egzotycznie wyglądającego mężczyznę kojarzyła mgliście z korytarzy Munga.
Pary, którym tak niewiele brakło, żeby się tu znaleźć, otrzymały po drobnym podarku w postaci pudełeczek z landrynkami. Charlie z uśmiechem przyjęła swoje.
- I jak wrażenia, Johnny? Podobało ci się? - zapytała swojego towarzysza, kiedy już rozdano drobne upominki dla każdego. Później elf podsunął im wstążkę będącą świstoklikiem; Charlie złapała ją, i po chwili znalazła się na początku, przed labiryntem, gdzie wszyscy zaczynali zabawę. Tam pożegnała się ze swoim towarzyszem, skinęła jeszcze kilku znajomym osobom, po czym odeszła.

| zt.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   06.08.18 18:34

Doszliśmy do końca... tylko końcem nie okazało się centrum labiryntu, a jedna ze ślepych uliczek. Słyszałem wyraźnie muzykę i oklaski, tuż za tą zieloną ścianą, po którą przesunąłem dłonią - a ona nagle otworzyła swoje przejście i znaleźliśmy się na polanie, gdzie inni oklaskiwali już zwycięzców. Dołączyłem do wiwatów, chociaż trochę mi było szkoda, że nie klaskali właśnie dla nas. Odebrałem nagrodę pocieszenia, dziękując czarodziejowi z uśmiechem, po czym wcisnąłem pudełeczko do jednej z obszernych kieszeni płaszcza i wbiłem spojrzenie w Charlene.
- Było wystrzałowo! Dzięki za pomoc. - mrugam doń jednym okiem, a kiedy odchodzi i ja znikam w tłumie bawiących się, by świętować naszą prawie-wygraną do białego rana.

/zt






Powrót do góry Go down
Jean Desmond
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t5620-jean-desmond https://www.morsmordre.net/t5810-atlas#137310 https://www.morsmordre.net/t5794-on-the-other-side-of-clouds#136842 https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5996-skrytka-bankowa-nr-1383 https://www.morsmordre.net/t5995-jean-desmond
Zawód : twórczyni magicznych map nieba, przyszły-niedoszły auror
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
i'm pretty sure you have
s t a r d u s t
running through those
v e i n s
OPCM : 23
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   13.08.18 19:48

Nie była pewna, jak długo podążały jeszcze ścieżkami labiryntu. Początkowo wiedziona doświadczeniem związanym z poprzednią konkurencją, wierzyła, że ciągnąca się droga wcale nie musiała oznaczać złego wyboru, a wręcz przeciwnie – skoro słyszały charakterystyczne bzyczenie, prawdopodobnie zmierzały już w stronę serca. Skupiona na uważnym rozglądaniu się, nie mówiła już nic więcej, cały czas próbując odnaleźć źródło hałasu. Do samego końca miała nadzieję, że jednak dzisiejszy dzień okaże się tym szczęśliwym; nawet w obliczu przeciwności losu, które towarzyszyły im podczas udziału w kolejnych konkurencjach, wszystkie przecież ukończyły pomyślnie, zawsze otrzymując przynajmniej jedną podpowiedź. Dopiero przerzedzający się żywopłot oraz ślepy zaułek, do którego finalnie trafiły, utwierdziły ją w przekonaniu, że musiały popełnić jakiś błąd.
Westchnęła, lecz  gdy spogląda w stronę Josephine, mimika jej twarzy zdążyła już zmienić się, rozpogodzona przez świadomość, że brakowało im naprawdę niewiele. Odgłosy zabawy oraz muzyka dochodząca zza zielonych ścian, świadczyły o tym, że być może były o krok lub skręt od wygranej, czyli tak naprawdę i tak udało im się zajść naprawdę daleko. – Dobrze się bawiłam – przyznała całkowicie szczerze, bo w ogólnym rozrachunku, mimo wszelkich trudności, była z nich dumna. – Cieszę się, że mogłyśmy spędzić ten czas razem. - Zawsze ceniła sobie chwile, które upływały u boku bliskich osób, ostatnimi czasy jednak wiązała z nimi szczególny sentyment. Wraz z upływającymi latami pojawiało się coraz więcej przeszkód, które stawały na ich drogach, utrudniając kontakt, szczególnie ostatnio. Pewne rzeczy jednak pozostawały niezmiennymi i udział w zabawie po raz kolejny to udowodnił.
Nie zdążyły nawet zbyt długo prowadzić rozmowy, bo lada moment ściany labiryntu rozstąpiły się, ukazując polanę, na której najwyraźniej znajdowali się już wygrani oraz reszta uczestników.  Pomachała Maxine oraz Jessie, zauważając, że i one były zaledwie o włos od wygranej. Wraz z Josie zaczekały aż wszystkie nagrody zostaną wręczone, a gdy obydwie odebrały swoje pudełeczka landrynek, powoli skierowały swoje kroki w stronę wyjścia z polany. – To jak? Wata i sok dyniowy?

| zt


Powrót do góry Go down
Frances Montgomery
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5837-frances-montgomery https://www.morsmordre.net/t6040-listy-do-frani https://www.morsmordre.net/t5906-pani-prawie-profesor https://www.morsmordre.net/f164-pokatna-7-2 https://www.morsmordre.net/t6051-frances-montgomery
Zawód : nauczycielka Zaklęć w Hogwarcie
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Would it be all right
If we just sat and talked for a little while
If in exchange for your time
I give you this smile?
OPCM : 15
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   16.08.18 0:02

Rzeczywiście, ich droga przez labirynt zakończyła się bez żadnych wątpliwości. Wyrosła przed nimi ściana żywopłotu i chociaż coś na pewno czekało ich za nią, to był to jasny znak, że tutaj kończą swój udział w konkursie, gdzieś po drodze do środka labiryntu zrobiwszy najwyraźniej błąd.
Nie udało jej się zachować powagi, gdy Florean starał się stworzyć atmosferę grozy. Kto wie, może gdyby znaleźli się w labiryncie zupełnie sami i długo po zmroku, nawet najmniejsze wystające z żywopłotów gałązki wydawałyby się jej śmiercionośne jak pazury hipogryfa i czym prędzej chciałaby odnaleźć wyjście z plątaniny korytarzy, ale teraz? W pełnym słońcu, gdy zbliżali się do źródła odgłosów znamionujących w najgorszym razie dobrą zabawę – czego mogła się obawiać? Zaśmiała się serdecznie, machając ręką na wygłupy Fortescue. W ogólnym rozrachunku pomyłki, jakie się im przydarzyły, nie miały zbyt wielkiego znaczenia. I tak cieszyła się, wyszedłszy przed zgromadzony tłum, a nagrody były przecież symboliczne. Potrząsnęła otrzymanym pudełkiem, zaraz zaglądając do środka.
- Powiedz, czy znane jest ci w ogóle uczucie sytości? – zażartowała, w pamięci mając podziwu godną liczbę propozycji Floreana, by coś zjeść. Może to atmosfera przygody tak na niego wpłynęła i musiał kolejną porcją jedzenia wprowadzić się z powrotem w festiwalowe rozleniwienie?
Widząc w wilczym głodzie przyjaciela niezłą okazję, by rozejrzeć się po skarbach oferowanych gościom na jarmarku, Frances także chwyciła zieloną wstążkę, by przenieść się w miejsce, z którego ruszali do labiryntu. Najchętniej to tam zostałaby jeszcze przez jakiś czas, polana była śliczna jak z obrazka i podobnie niewzruszona otaczającym ją światem wydawała się Frances. Chociaż kusił ją podobnie przytulny spokój, w końcu wraz z Floreanem opuściła okolice labiryntu.

zt.


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 52
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   16.08.18 12:54

Fakt, że odnaleźli właściwą drogę, wydawał mu się przynajmniej zabawny - kiedy tylko zorientował się, że tak się stało, uchwycił dłoń małżonki i nachylił się, by ucałować jej wierzch - dziękując w ten sposób za wspólny spacer. Nie odjął spojrzenia od jej oczu, choć otoczka tej zabawy była zabawna, to w myśl jej zasad: potrafili wspólnie odnaleźć drogę miłości. Gdyby był nieco młodszy, być może uwierzyłby, że połączyło ich nieprzypadkowe przeznaczenie - ale nie był. Niechętnie łypnął okiem na Macmillana, do którego Evandra się uśmiechnęła, nie zamierzał jednak poświęcać mu dłuższej chwili uwagi.
- To nie szczęście, najdroższa, prawdziwa miłość zawsze odnajdzie drogę - stwierdził, wciąż wpatrując się w jej błyszczące błękitem oczy. Jej klasyczna wyjątkowa uroda okraszona półwilim urokiem nigdy nie przestała zachwycać - była żywym dziełem sztuki ciosanym idealnym dłutem matki natury. Być może dlatego nie od razu dostrzegł, jak jego ukochana owija nitkę wokół jego nadgarstka - gdyby spojrzał na to jasno, uznałby ten pomysł za poroniony i dziecinny, nie był już podlotkiem, który zamierzał w ten sposób wyrażać swoje uczucia do pięknej damy. A jednak - coś w jej oczach sprawiało, że nie potrafił powiedzieć nie. Że wcale tego nie chciał - jedyne czego pragnął, to uszczęśliwić Evandrę. Nieświadomy znalezienia się pod jej urokiem - jedynie uśmiechnął się ciepło, zamierzał złożyć na jej czole opiekuńczy, czuły pocałunek, jednak w porę opamiętał się, że podobne czułości były w tych okolicznościach zwyczajnie nietaktowne. Publiczne okazywanie uczuć nie leżało w naturze arystokracji, a teraz już - niestety - nie byli sami. Ale jej uśmiech miał w sobie moc, której nie posiadało nic innego.
- Doskonała myśl - odparł bezwiednie, biorąc Evandrę pod ramię - i pożegnawszy się po krótce z nielicznymi znajomymi twarzami, wraz z nią opuścił teren labiryntu.

zt tristan i evandra





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
 

Polana w głębi lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 61 z 62Idź do strony : Previous  1 ... 32 ... 60, 61, 62  Next

 Similar topics

-
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18